windows3.1
26.04.03, 23:39
Chciałem iść z czterolatkiem na zwykłe dziecięce przedstawienie. Niestety,
źle trafiłem.
Bajka o trzech świnkach była w dziwacznej, bodaj angielskiej wersji, z
jakimiś niezbyt w Polsce znanymi epizodami.
Trzy świnki i wilk występowały pod postacią dość dużych marionetek. Niby
normalne. Ale występowały na scenie razem z kierującymi nimi aktorami – była
więc figura jednej świnki i pani świnka, figura drugiej świnki i pan świnka,
i tak dalej... pełna konfuzja.
Aktorzy kierujący figurkami dość często występowali bez figurek, tańcząc i
śpiewając, na ogół bez związku z przebiegiem akcji. Mój syn pytał
wtedy: „tato, a co oni robią”?
Aktorzy wystylizowani byli na lata międzywojenne; podlotek, gangster, matrona
etc. Podobnie choreografia. Znakomity pomysł, świetnie czytelny dla
czterolatków. Zabawa konwencjami to jest coś dla przedszkolaków.
Dialogi były po angielsku. Każdy tekst powtarzała po polsku pani,
ustylizowana na opowiadaczkę bajki i siedząca na scenie. Świetna sprawa,
spontaniczność akcji natychmiast bierze w łeb.
Gdyby przynajmniej dialogi były w dobrej angielszczyźnie; niestety, trupa
raczej kaleczyła język. Zapomnij o próbie nauki jezyka na podstawie spektaklu.
Czasem pada brzydkie słowo (na szczęście po angielsku). Wspaniała rzecz dla
dwujęzycznych brzdąców.
Aranżacja niektórych epizodów angielskiej wersji tej bajki poraża swoim
smakiem. Epizod nr 1: oto wilk napada na owieczkę, żeby się za nią przebrać:
każe jej zdjąć ciuszki, przy czym aktor wywraca znacząco oczami. Owca nie
chce; zjawia się aktor z zasłoną, za którą widzimy jakieś gwałtowne ruchy;
kiedy zasłona opada, owca jest w damskiej bieliźnie a wilk robi minę bardzo
zadowolonego. Epizod nr 2: wilk chce wejść do domku świnek przez komin i
utyka głową w dół. Wtedy jedna ze świnek wchodzi na dach i wlewa mu do tyłka
jakąś palącą miksturę. Wilk podskakuje, wrzeszcząc wniebogłosy.
Akcja jest tak wolna i rozciągnięta, że trudno się zorientować w jej
przebiegu (całośc razem z przerwą trwa półtorej godziny). Przyznaję ze
wstydem: nie zorientowałem się, kiedy bajka dobiegła końca, myślałem że to
kolejna wodewilowa wstawka i oczekiwałem dalszego ciągu. A tu tymczasem
wychodzi pan z tabliczką „The End”.
Pan reżyser może być z siebe dumny. Oto anglojęzyczne pudełko, w którym jest
pudełko estetyki międzywojennej, w którym jest pudełko bajkopisa, w którym
jest pudełko wodewilu, w którym jest pudełko aktora poruszającego
marionetkami, w którym jest wreszcie to, czego szukałem: bajka o trzech
świnkach.