Dodaj do ulubionych

Pierwsza wizyta u dentysty

IP: *.137-202-24.mtl.mc.videotron.ca 14.05.03, 13:29
Moja corcia ma 2 lata i cztery miesiace i za jakies dwa miesiace wybieramy
sie na pierwsze lakierowanie zabkow. Problem tylko w tym , ze nie jestem
pewna, jak sie coreczka zachowa na fotelu dentystycznym, poniewaz podczas
mycia zebow walczy ze mna jak lwica.A jak zachowywaly sie wasze pociechy
podczas tej pierwszej wizyty( w podobnym wieku)?
Obserwuj wątek
    • tumoi Re: Pierwsza wizyta u dentysty 14.05.03, 13:56
      Pierwsza wizyta u dentysty była wizytą rozpoznawczą. Córka obejrzała sobie
      gabinet, narzędzia, dała sobie pooglądać ząbki, zabrała kolorową ulotke i
      wyszłyśmy. Stwierdziła, że pan jest fajny i przy drugiej wizycie pozwoliła
      sobie zrobić coś koło ząbków (nie pamętam co to było). Gdyby "pan nie był
      fajny" szzukałybyśmy innego stomatologa.
    • Gość: tempus Re: Pierwsza wizyta u dentysty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 14:03
      Ja pożyczyłem książeczkę o wizycie u dentysty. Na miesiąc przed wizytą
      rozpopczęła się "akcja propagandowa". Opowiadaliśmy małej o zepsutych ząbkach,
      oglądała obrazki z narzędziami stomatologicznymi. U stomatologa już wiedziała
      że jest fotel podnoszony, lustereczko wkładane do buzi itd. Oglądanie ząbków
      trwało trochę długo i jak dentystka chciała posmarować preparatem fluorowym to
      już maluch się znudził smile. Ale wizytę uważam za sukces.
    • Gość: Kasia Re: Pierwsza wizyta u dentysty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.03, 14:43
      My miałyśmy trudniej, bo mała miała ubytek. Poszłam z duszą na ramieniu i....
      stał się cud. Pani doktor pozwoliła Oli siedzieć na moich kolanach, włożyła
      rękawiczki tłumacząc Oli, że w buzi jest mokro, potem pokazała lusterko (żeby
      dobrze widzieć ząbki i wszędzie zajrzeć). Kiedy przyszła pora na borowanie pani
      założyła taką małą szczoteczkę i pokazała Oli jak ona czyści rączkę,
      połachotała dłoń. Potem powiedziała, że ząbek jest tak maleńki, że musi wziąć
      mniejszą szczoteczkę (żeby pasowała do ząbka). Borowanie trwało dosłownie dwie
      sekundy i było po wszystkim. Potem podmuchała jeszcze wicherkiem, żeby wysuszyć
      ząbek, zalakowała i zeszłyśmy z fotela. Po skończonej wizycie Ola dostała
      pierścionek. Następnego dnia w przedszkolu wszystkie dzieci chciały iść do
      dentysty żeby dostać taki pierścionek. Po wizycie Ola pytała mnie kiedy
      pójdziemy do tej fajnej cioci. Na razie pani doktor urodziła dzidziusia, więc
      niecierpliwie czekamy do końca wakacji.
    • Gość: Iza Re: Pierwsza wizyta u dentysty IP: *.introl.pl 14.05.03, 15:59
      Po pierwsze, po drugie i po trzecie znajdź dobrego dentystę, poleconego przez
      inne mamy by nie zrazić malucha.

      Moją córę najpierw zabrałam do naszej dentystki, ale nie dość że nie miała
      podejścia do dzieci to jeszcze nie zgadzałam się z jej poglądami. Popytałam i
      znalazłam jak się później okazało super panią doktor. Na pierwszej wizycie
      mała nie chciała usiąść w fotelu, więc najpierw ja jeździłam 5 minut w
      samolocie w górę i w dół, a tata trzymał przytuloną koalę w bezpiecznej
      odległości. W końcu gdy zobaczyła jak jest fajnie córa usiadła mi na kolanach
      i jeździłyśmy razem. Potem przyszedł czas na prezentację wszystkich
      szczoteczek, lusterek, wacików (koniecznie zabierz przytulankę, na której pani
      doktor najpierw wszystko pokaże, my nie miałyśmy, ale pani doktor pożyczyła
      małej swoją, po dzielnym zachowaniu pożyczyła nawet do domu). Potem było
      oglądanie buzi przytulanki, czyszczenie szczoteczką. I to był koniec tej
      wizyty. Okazało się, że przyszłam za późno (2 lata i 8 miesięcy), i jeden
      ząbek był już zaatakowany przez próchnicę. Tydzień wcześniej poprzednia
      dentystka na plamkę twierdziła, że "z tym nic się nie robi", a lakieruje się
      zęby powyżej 3 roku życia. Bzdura, bo najlepiej lakierować ząbki (czwórki i
      piątki), kiedy tylko pokaże się cała powierzchnia żująca ząbka.

      Na drugiej wizycie, mała od razu usiadła na fotelu i jeździła w górę i w dół,
      ale już do oglądania zębów zażyzyła sobie mamy kolana. Acha, jeszcze w domu
      mieliśmy za zadanie domowe rysować różne robaki i opowiadać, że one siedzą w
      brudnych ząbkach, dlatego trzeba ząbki myć. Do tego kupiliśmy szczoteczkę
      elektryczną by córa przyzwyczaiła się do warkotu w ustach.
      Gdy już córa otworzyła buzię, pani doktor najpierw wyczyściła ząbek pod
      lakier, potem sprawdziła diamentem (lakierować można zupełnie zdrowy ząb, by
      nie psuł się pod lakierem) i okazało się, że ząbek nie nadaje się do
      lakierowania, bo od środka jest zaatakowany przez próchnicę, więc wyczyściła
      go i założyła "cement". Na plombę nasza córa na razie jest za mała - nie
      wytrzymałaby tak długiego procesu (oczyszczenie, trawienie kwasem, suszenie
      plomby). Ale ząbek na razie jest zabezpieczony. Kolejny też zacementowaliśmy,
      a pozostałe zostały bez problemu polakierowane (jeszcze tylko jeden czeka w
      kolejce). Borowanie trwa dosłownie 3 sekundy, i gdy nie ma dużej dziury nie
      boli, a jeśli dzidzia płacze to bardziej na znak protestu, bo po chwili
      uśmiechnięta już czyszci w nagrodę zęby maskotce.

      Odwagi i powodzenia. Dobry dentysta, fachowiec z podejściem do dzieci to 99%
      sukcesu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka