18.06.03, 11:40
Witam wszystkie Mamy i przyszłe Mamy smile

Mam pytanie: czy poród jest naprawdę taki straszny? Rok
temu moja koleżanka rodziła i powiedziała, że nie będzie
mnie straszyć... No, tak wiele jest mitów na ten temat.
Chciałabym jednak posłuchać waszych opinii - rozsądnych
i szczerych.
W tym roku zaczynam starać się o dzidziusia smile A
koleżanka powiedziała mi: "no to ci współczuję porodu".
Wiem, że to nie sielanka, ale... jaki sens ma takie
straszenie?
I jeszcze jedno pytanko: jak rodziłyście? Klasycznie czy
w wodzie? A może w inny sosób? Czy mąż brał udział w tym
wydarzeniu?


Pozdrawiam. Atlantis smile
Obserwuj wątek
    • chooligan Re: Poród 18.06.03, 11:51
      atlantis75 napisała:

      > koleżanka powiedziała mi: "no to ci współczuję porodu".

      Nie jest źle - na pewno będziesz mieć co wspominać wink
      • atlantis75 Re: Poród 18.06.03, 12:15
        chooligan napisał:

        > Nie jest źle - na pewno będziesz mieć co wspominać wink


        A ty byś towarzyszył żonie w czasie porodu?
        • chooligan Re: Poród 18.06.03, 12:19
          Tak, byłem. Dla kobiety, która bardzo pragnie miec dziecko to najwpanialsze
          wydażenie w życiu.

          Opis masz tu, jezeli Cie to interesuje:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10669&w=6163027&a=6539309
          • atlantis75 Re: Poród 18.06.03, 12:38
            Opis szokujący, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę
            tzw. kompetencje pań położnych. W którym szpitalu rodziła
            twoja żona? Płaci się 400 zł za takie znieczulenie? I
            zszokowało mnie to, że musiałeś jeszcze dać w łapę 50 zł,
            za to żeby zajrzała do żony... Koszmar.
            Ale dzielny byłeś smile
            • chooligan Re: Poród 18.06.03, 13:19
              atlantis75 napisała:
              > Opis szokujący, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę
              > tzw. kompetencje pań położnych. W którym szpitalu rodziła
              > twoja żona? Płaci się 400 zł za takie znieczulenie? I
              > zszokowało mnie to, że musiałeś jeszcze dać w łapę 50 zł,
              > za to żeby zajrzała do żony... Koszmar.
              > Ale dzielny byłeś smile

              Dzielna to była moja Połówka (nie mylić z 0,5L). Personel był naprawdę dobry.
              My nie narzekamy. Cyrki się działy nie z winy personelu tylko po prostu każdy
              poród jest inny i często zdarzają sie komplikacje. Dobra połóżna to podstawa
              sukcesu. Każda kobieta która chce jak najbezpieczniej dla własnej psychiki
              urodzić, powinna bezwzględnie wczesniej umówic sie z dobrą połozną. Osoba
              towarzysząca może być, ale własna połózna to podstawa! Moja żona przez cały
              czas powtarzała że ta połóżna była dla niej jak matka. Wczesniej już jeździła
              do niej na zapisy KTG (3 tyg przed rozwiązaniem). Poznała szpital, sale
              porodowa, peronel. Ja tam byłem jak piąte koło u wozu, ale zawsze tam cos
              pomogłem. Powtarzam opinie żony: dla niej liczyła sie tylko fachowa pomoc w
              momencie porodu, a nie ktos kto bedzie ja trzymał za łapkę, w okresie kiedy
              jedynym zmartwieniem jest to aby ból juz sie skończył.
              Ceny które wynieniłem sa cenami szpitala - ale oczywiście nikt nam nie wystawił
              rzadnego rachunku - wiadomo dlaczego.
              - 300 Poród rodzinny
              - 400 ZZO
              - 1000 Cesarka
              Szpitala nie ujawnię bo planujemy drugie dziecko - więc jakby ktoś sie
              dowiedział że kabluję - to nas na drugi raz oleją.
    • Gość: Kasia Re: Poród IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.03, 11:56
      Straszenie koleżanek ma o tyle sens, że podnoszą w ten sposób swoją wartość na
      zasadzie ja to przeszłam i zobacz jaka jestem dzielna! Natomiast nieprawdą
      również są opowieści, że poród nic nie boli i to pestka. Rodziłam dwoje dzieci:
      oboje z mężem, pierwsze w IMiD w Warszawie a drugie w Św. Zofii też w
      Warszawie. Powiem tak: mąż bardzo mi pomógł, bo poród przynajmniej w pierwszej
      fazie jest raczej dość nudnym i "nieprzyjemnym" zajęciem, co nie oznacza, że
      nie da się przeżyć. Po drugie: zawsze możesz wybrać znieczulenie i nie traktuj
      go jako oblania egzaminu, po prostu wszystko jest dla ludzi. Starszą córkę
      rodziłam ze znieczuleniem, natomiast synka bez, bo jak zorientowałam się, że
      już mam dość i chcę to znieczulenie, to zaczęły się skurcze parte i za chwilę
      było po wszystkim. Jedno i drugie rodziłam na fotelu porodowym, bo tak było mi
      najwygodniej. To co mnie się wydaje istotne to dobra położna, do której macie
      zaufanie i która Was zna np ze szkoły rodzenia oraz dobry lekarz prowadzący
      całą ciążę. Jeśli masz więcej pytań to zapraszam, chętnie podzielę się tym co
      wiem.
    • Gość: Iza Re: Poród IP: *.introl.pl 18.06.03, 12:36
      Owszem mnie bolało - tylko faza pierwsza, ale okresy też miałam bolesne, a tu
      przynajmniej widziałam sens bólu (przy okresie nie). Do naszej historii
      rodzinnej przeszło zdanie mojego męża "drugi raz ci tego nie zrobię", ale
      teraz po trzech latach wspominamy wszystko z sentymentem, bólu już nie
      pamiętam, właściwie nie pamiętałam w momencie gdy ujrzałam moją kruszynkę - to
      wynagradza wszystko. Drugie dziecko też planuję, więc żadne urazy nie
      pozostały. Dla mnie dziecko jest sensem życia, a poród był małym epizodem,
      który umożliwił mi otrzymać największy skarb.

      Co do męża, są kobiety które rodzą same, ale ja sobie tego nie wyobrażam.
      Gdyby nie mąż, jego otucha, podtrzymywanie na duchu, bieganie za położną,
      noszenie statywu z kroplówką (hi, hi), to nie byłabym taka dzielna jak byłam.
      Drugi raz też chcemy rodzić razem.
    • Gość: beba Re: Poród IP: *.k.mcnet.pl 18.06.03, 13:41
      atlantis75 napisała:

      > Witam wszystkie Mamy i przyszłe Mamy smile
      >
      > Mam pytanie: czy poród jest naprawdę taki straszny? Rok
      > temu moja koleżanka rodziła i powiedziała, że nie będzie
      > mnie straszyć... No, tak wiele jest mitów na ten temat.
      > Chciałabym jednak posłuchać waszych opinii - rozsądnych
      > i szczerych.
      > W tym roku zaczynam starać się o dzidziusia smile A
      > koleżanka powiedziała mi: "no to ci współczuję porodu".
      > Wiem, że to nie sielanka, ale... jaki sens ma takie
      > straszenie?
      > I jeszcze jedno pytanko: jak rodziłyście? Klasycznie czy
      > w wodzie? A może w inny sosób? Czy mąż brał udział w tym
      > wydarzeniu?
      >
      >
      > Pozdrawiam. Atlantis smile

      Przede wszystkim nie słuchaj koleżanek, cztery lata temu będąc w ciąży byłam
      przerażona porodem po opowieściach o 10-12 godzinnych męczarniach. Nie jestem
      odporna na ból, więc im bliżej było porodu mój lęk narastał. W rzeczywistości
      poród wyglądał nastepująco: o godz. 11 zajechałam do szpitala (nic się
      specjalnego nie działo, ale wydawało mi się, że coś jest nie tak) badanie,
      rejestracja, dokumenty itp, dostaję informację, że muszę zostać i będę rodziła
      w dniu dzisiejszym (panika, bo jestem kompletenie nieprzygotowana ani
      psychicznie ani pod każdym innym względem), o 11:30 podłączają mnie do KTG oraz
      podają oksytocynę (chyba tak to się nazywa), do godz. 14 absolutnie nie czuję
      żadnego bólu, o 14:00 zaczynam czuć coś dziwnego (ale nie umieram) więc pakuję
      się do wanny z ciepłą wodą i siedzę w niej do godz. 16 (skurcze są co 1-2
      minuty), o 16:00 przychodzi anestezjolog i podaje znieczulenie, o 17:00
      zaczynam ponownie coś odczuwać (ale nic mnie nie boli) i położna mówi, że
      teraz będziemy przeć i rodzić dzidziusia, o 17:25 rodzi się nasza córeczka.
      Mąż był obecny przy porodzie (z wysiłku przy parciu powychodziły mu żyły na
      czole, a ja za to wyglądaław kwitnąco nie byłam wcale zmęczona). Chciałabym
      zaznaczyć, że rodziłam w wieku 31 lat, więc z powodu wieku spodziewałam się
      raczej problemów.

      Pozdrawiam
      Beba
      • Gość: olifka Re: do chooligan IP: *.eeft.com 18.06.03, 14:10
        Dlaczego cesarka kosztuje 1000 PLN. Czy to nie powinien byc zabieg w ramach
        kasy chorych ? Pytam bo jestem zainteresowana tematem.
        • chooligan Re: do chooligan 18.06.03, 14:24
          Gość portalu: olifka napisał(a):
          > Dlaczego cesarka kosztuje 1000 PLN. Czy to nie powinien byc zabieg w ramach
          > kasy chorych ? Pytam bo jestem zainteresowana tematem.

          Cesarskie cięcie wykonuje sie (bezpłatnie) jedynie w sytuacjach
          niestandardowych - zagrożenie płodu, ciężarnej, itp. Pacjentka może jednakże
          zamówic sobie cesarkę na własną prośbę i wówczas płaci cenę wg cennika
          szpitala. Każdy szpital ma swój cennik dla usług "rynkowych". Myślę że mozna to
          obejść jeżeli masz dobre układy z lekarzem prowadzący ciąże (oczywiście jezeli
          taki lekarz pracuje na oddziale połózniczym). Dać mu w łapę np. połowe ceny, a
          on załatwi na konsylium decyzję o "konieczności cesarskiego cięcia" - i wówczas
          masz CC na koszt podatnika wink
          Ale wydaje mi sie to dość trudne do załatwienia.
    • tumoi Re: Poród 18.06.03, 14:01
      Im mniej będziesz słuchała opowieści innych koleżanek tym będziesz
      szczęśliwsza. Przecież to oczywiste, że każdy poród jest inny. Ja np. przez
      ostatnie 2 godz. porodu tak wrzeszczałam z bólu, że chyba mnie pół szpitala
      słyszało. W dodatku ze mną "rodziła" dziewczyna kończąca szkołę położnych - ja
      byłam jej dyplomem. Naprawdę jej współczułam, że trafił jej się taki przypadek
      jak ja. Na sali też przebywały dwie uczennice z tej samej szkoły, położna
      widząc ich przerażone twarze stwierdziła "Dziewczyny nie bójcie się, ta pani
      jest bardzo nietypową rodzącą, większośc kobiet tak nie wrzeszczy" Ale ja mam
      cholernie niski próg odporności na ból. Dlatego zapowiedziałam mojemu facetowi,
      ze drugi poród będzie tylko w znieczuleniu (jeżeli tylko uda nam się "zajśc w
      ciążę", na razie 10 miesięcy starań bez efektów).
      Położna była bardzo cierpliwa i nie strofowała mnie za krzyk.
      • Gość: asia Re: Poród IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 22:45
        tumoi napisała:

        > Położna była bardzo cierpliwa i nie strofowała mnie za krzyk.

        To straszne, że w czasach, kiedy nawet zęby leczy się w znieczuleniu, ból w
        czasie porodu uważa się za standart. I większość kobiet się z tym godzi. A Ty
        nawet uważasz, że położna miałaby prawo strofować Cię za krzyk!
        Autorce pytania, która zaczęła ten wątek, chcę powiedzieć, że dla mnie poród
        był naprawdę straszny. Nie chodzi mi o to, żeby straszyć, przecież to byłoby
        bez sensu. Ale mi nikt nie powiedział, że poród może być tak koszmarny.
        Czytałam książki i wspomnienia drukowane przez różne czasopisma i wydawało mi
        się, że jestem przygotowana na najgorsze, ale rzeczywistość okazała się jeszcze
        ileś razy gorsza... Gdyby mi ktoś jasno powiedział, czego można się spodziewać,
        to zapłaciłabym wszystkim, którym się da, i zrobiła wszystko, co się da, żeby
        mieć zapewnione znieczulenie (albo cesarskie cięcie, jeśli znieczulenie
        okazałoby się z przyczyn medycznych niemożliwe).
        A tak postanowiłam, że pójdę i spróbuję jak będzie i było koszmarnie.
        Wiem, że to moje subiektywna wizja porodu (w końcu większość kobiet nie
        wspomina porodu tak makabrycznie), ale lepiej założyć, że będzie bardzo źle i
        zapewnić sobie z góry znieczulenie, towarzystwo męża (żeby bronił przed
        chamstwem szpitalnego personelu) i opłaconego lekarza (ja zapłaciłam za
        położną, ale nic mi nie pomogła, bo ona nie mogła zdecydować o podaniu
        znieczulenia).
        • Gość: narewka Re: Poród IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 19.06.03, 00:44
          Prawda jest taka: boli. Od ciebie zależy jak poradzisz sobie z bólem. Masz dwa
          warianty: farmakologicznie lub psychologicznie. Ja wybrałam wariant drugi i nie
          żałuję. Szybko nauczyłam się znosić chwile skórczu. Krzyczałam - krzyk pozwolił
          mi rozładować silne napięcie, śpiewałam, przybierałam bardzo ekwilibrystyczne
          pozy. Przede wszystkim słuchałam swojego ciała i wsłuchiwałam się w ruchy
          dziecka. To mi bardzo pomogło. Co jest pocieszające - z chwilą wydania na świat
          dziecka nic już nie boli a łzy są tylko i wyłącznie łzami wielkiej radości.

          Nie będę wypowiadała się na temat opieki medycznej bo już wiele zostało
          napisane.
          Mam jednak jedną dobrą radę - woda. Weź ze sobą ogromną butlę wody bo
          ogromnie "suszy" smile

          Życzę ci powodzenia. Przy wyborze jakiego kolwiek wariantu nie kieruj się
          emocjami tylko logiką. Ja sama dostawałam "kociej mordy" w wizjach mojego
          porodu. Ostatecznie okazało się że najważniejsza była świadomość tego że jestem
          w szpitalu w którym moje dziecko ma bardzo dobrą opiekę - ja sobie poradziłam.
          Dla mnie w chwili przekroczenia progu porodówki najważniejsze było dziecko.

          Przygotuj się dobrze do tej wspaniałej chwili.

          pozdrawiam - narewka
    • Gość: TwinMom Re: Poród IP: *.chicago-24rh16rt.il.dial-access.att.net 19.06.03, 05:17
      Perspektywa porodu bylam przerazona od osmego roku zycia, gdy to pani od
      srodowiska opisala nam, jak bardzo sie cierpi
    • Gość: Beata Re: Poród IP: *.kabel.telenet.be 19.06.03, 11:14
      Ja tez sie balam porodu. Moja przyjaciolka rodzila kilkanascie godzin i potem
      sie zarzekala, ze nigdy wiecej dziecka (teraz, trzy lata po fakcie, opinie ma
      wrecz odwrotna wink czyli koniecznie jeszcze jedno!).

      No, wiec czekajac na to wydarzenie, nastawialam sie na najgorsze. Zaczelo sie
      niewinnie - odejsciem wod. Na szczescie zaden potop, bo maluszek
      blokowal "wylot" i chlonne podpaski wystarczyly do dojechania do szpitala.
      Skurczow ani sladu, wiec monitorowano mnie i sobie czekalam. Po jakims czasie
      dostalam oksytocyne, bo zapowiadalo sie, ze tak sobie moge czekac i czekac, no
      i zaczelo sie... Zadne pieklo smile tylko skurcze. W moim wydaniu przypominalo to
      nasilone "bole" miesiaczkowe. Tyle, ze u mnie to tez nigdy nie byly bole, tylko
      takie dziwne napiecie, jakby scisk, nieprzyjemne, ale do przezycia. Pomyslalam,
      ze jak tak, to bedzie dobrze! No i bylo. Po czterech godzinach malenstwo bylo w
      moich ramionach. Dodam, ze czas przelecial mi nie wiem kiedy, a choc bylam
      nacinana, nic mnie nie bolalo (jak dobrze robia, to tna w momencie najwiekszego
      napiecia tkanki, tak, ze i tak nie czujesz). Tuz po porodzie wiedzialam -
      absolutnie koniecznie nastepne dzieci! No i za dwa miesiace bede miala drugiego
      maluszka. smile
      Ponoc zaden porod nie jest do siebie podobny, ale ten pierwszy byl dla mnie jak
      najbardziej zachecajacy.
      Konkluzja: sa przyjemniejsze rozrywki, ale strach ma wielkie oczy, a porod moze
      byc latwiejszy niz niejedna wizyta u dentysty.
      W pierwszej ciazy, w jej polowie, mialam faze paniki na mysl o porodzie.
      Niepotrzebnie.
      Tym razem tylko niecierpliwie sie, zeby juz, zeby wziac malenstwo w ramiona.

    • Gość: Beata Re: Poród PS. IP: *.kabel.telenet.be 19.06.03, 11:20
      1) Rodzilam z mezem i bardzo polecam.
      2) W wodzie nie mialam okazji, ale proponowano mi odprezanie sie w wannie. Choc
      wczesniej myslalam, ze bede miala na to ochote, okazalo sie, ze woda w czasie
      skurczow absolutnie mnie nie neci i obylo sie bez.
      • atlantis75 Dziękuje za rady i opisy :) n/t 19.06.03, 16:03

    • mka16 ja tez dziekuje... 19.06.03, 19:30
      chociaz nie zalozylam tego watku. Dla mnie wizja porodu jest przerazajaca i juz
      spedza mi sen z powiek, chociaz jescze nie jestem w ciazy i nawet nie planuje.
      Czesto jednak czytam wypowiedzi wielu dziewczyn na forum. Pomagaja mi one jakos
      bardziej oswoic sie z tym wydarzeniem. wiem, ze kazdy porod jest inny i niczego
      nie da sie do konca przewidziec, ale to i tak bardzo pomocne. Dziekuje
      wszystkim dziewczynom, ktore dziela sie swoimi doswiadczeniami. Naprawde bardzo
      Wam jestem wdzieczna Pozdrowienia wink
      • Gość: t Re: ja tez dziekuje... IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.12.* 19.06.03, 22:05
        Każdy poród jest inny.
        Małopolska Kasa Chorych (teraz fundusz) refunduje porody rodzinne i
        znieczulenie dokrzyżowe - mnie nie znieczuliło do końca, ale bolało dużo mniej,
        i o wiele krócej niz przy pierwszym, nie znieczulanym porodzie smile. Polecam.
        jeśli własna położna jest w danym momencie zblokowana (np, inny poród) mąż jest
        NIEOCENIONY ( pociecha, pomoc, masaż - nie musi na nic patrzeć ani przecinać -
        jeśli nie chce ). Położne po kilku odebranych porodach też słaniają się na
        nogach, nie są szczególnie uprzejme, ale w obecnosci meżczyzy prawie zawsze
        trzymają fason smile
        • Gość: Jaga Re: ja tez dziekuje... IP: 195.150.93.* 21.06.03, 19:58
          A w którym to szpitalu Małopolska Kasa refunduje porody rodzinne i znieczulenie
          zzo? Ja niestety o takim nie słyszałam w Krakowie a rodzę za 3 tygodnie.
    • maak3 Re: Poród 20.06.03, 00:41
      kobieto! nie daj sobie opowiadać żadnych zatrważających opowieści
      poród to jedno z najtrudniejszych, ale i najpiękniejszych doświadczeń
      po pierwsze świadomie przeżywając ciąże, świadomie przeżyjesz poród
      po drugie masz 9 miesięcy aby przygotować się do aktywnego porodu, nauczyć
      siętechnik radzenia z bólem
      po trzecie dobry położnik, mąż wspierający
      jeśli nie wierzysz poczytaj sobie relacje kobiet z porodów drukowanych w
      Dziecku, książki Fijałkowskiego
      zajrzyj na str. www.rodzicpoludzku.pl tam jest podana swietna literatura
      odwagi
      • Gość: Beata Re: Poród IP: *.kabel.telenet.be 20.06.03, 10:28
        Porodu nie da sie "nauczyc". smile
        Nie jest to jedno z "najtrudniejszych" doswiadczen w zyciu.
        Nie dodalam, ze rodzilam bez znieczulenia, bo wszystko okazalo sie do
        wytrzymania. Prawde mowiac gorzej znosze bole zebow. smile

        Poza tym jest tu pelno odpowiedzi podtrzymujacych na duchu, wiec skad te apele
        o nieczytanie straszacych postow?
      • Gość: Beata Re: Poród IP: *.kabel.telenet.be 20.06.03, 10:30
        No, dobra, niesluchanie strasznych opowiesci, ale napisano to tak, jakby
        dotyczylo tego forum..
        • Gość: Anna Re: Poród IP: *.laczpol.net.pl / 10.33.47.* 20.06.03, 14:02
          Zgadzam sie ze każdy poród jest inny. ja rodzilam 5 mcy temu i z jednej strony
          patrząc całe cierpienie wydaje sie niczym w porównaniu z faktem że na świat
          przyszło moje ukochane dziecko. Ale z drugiej strony mówie uczciwie ze sie
          nacierpiałam, a szkola rodzenia dala mi tylko to, ze nie denerwoalam się.
          W momencie tak strasznego bólu nie myślałam o zadnych technikach, pozycjach,
          czy wchodzeniu do wanny, wydało mi sie to zupełnie śmieszne. Po prostu leżałam
          na boku i byłam półprzytomna, a jedyne, co byłam w stanie zrobić, to próbować
          skupic się w czasie skurczu na tym zeby nie zaciskac pośladków, bo położna mi
          na to zwróciła uwagę-ze "jak to dziecko ma się przesuwać jeśli pani tak się
          kurczy i zaciska"
          A sam moment wyjścia - zupełnie niespodziewany!
          • Gość: Susanna Re: Poród IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.03, 14:54
            Nie wiem,moze uznacie to za szczatki medycyny ludowej,ale mam pewien sposob aby
            troche sobie ulzyc przy porodzie. Moja pani ginekolog poradzila mi na dwa
            tygodnie przyd planowanym terminem picie naparu z lisci maliny / nie mylic z
            herbatka malinowa smile))/. Jak wam pewno wiadomo,malina byla kiedys uzywana jako
            srodek poronny we wczesnej ciazy. W ostatnich tygodniach ma rozluznic miesnie
            macicy i przyspieszyc rozwarcie. Powiem Wam szczerze,u mnie zadzialalo i to dwa
            razy. W domu mialam lekkie bole i skorcze,takie naprawde do wytrzymania! Po
            zjawieniu sie w szpitalu z pierwszym dzieckiem rozwarcie mialam na 6cm,a z
            drugim na 8cm. Po niecalej godzince bylo po wszystkim. Bez znieczulania,lekow
            przeciwbolowych,calkiem naturalnie...Zapytajcie Waszych poloznikow co oni o tym
            sadza! Ja juz polecilam wielu znajomym,prawie wszystki zadowolone smile))!!!
    • minia23 Re: Poród 21.06.03, 12:52
      cześć co do porodu nie masz sie co bać, ja miałam wywoływany poród bo nie
      mogłam urodzic byłam juz po terminie i powiem ci szczeze ze moze troszke to
      boli mi i tak wywoływanie porodu nic nie dało bo ,mały był owiniety pepowinka
      wokół ramienia i musieli mi zrobic cesarskie ciecie ale tego tez sie nie bój
      pomyśl sobie ze rodzi sie własnie twój owoc miłosci a jak chcesz byc
      bezpieczniajsza to porozmawiaj ze swoim mezczyzna o porodzie rodzinnym ja to
      przeszłam to bardzo fajne przezycie kiedy razem przezywacie narodziny synka lub
      córeczki mój mąż był bardzo szczesliwy przecinając pempowinke swojego synka
      a teraz moj synek ma prawie 2 miesiace i powiem ci warto było sie pomęczyć
      zycze powodzenia
      • Gość: neta Re: Poród IP: hpcache:* 27.06.03, 15:55
        Nie musisz się bać. Ja rodziłąm swojego syna kilkanaście godzin i skończyło się
        na vacum. Pomimo tego wspominam to przeżycie bardzo miło, ale teraz z
        perspektywy czasu. Nieoceniona jest pomoc meża polecam to wszystkim. namawiam
        do porodów rodzinnych wszystkie swoje koleżanki i są mi potem wdzięczne. mój
        mąż na początku się bał, ale teraz nie wyobraża sobie, że mogłoby go ominąć
        takie cudowne przeżycie.
    • Gość: Mi Re: Poród IP: 217.153.97.* 27.06.03, 17:07
      Jestem zszokowana, że tak wiele z was pisze o jakiś strasznych bólach
      porodowych. Ja rodziłam w znieczuleniu. I wybaczcie, ale myślenie o tym że
      poród "ma boleć" jest dla mnie mysleniem co najmniej zaściankowym. Poród jest,
      tak właśnie JEST najpiękniejszym wydarzeniem w moim, Naszym rodzinnym życiu.
      Było super, fantastycznie. Rodziłam w prywatnej klinice, ale nie żałuje ani
      złotówki, bo to była najlepsza inwestycja. Wspaniałe położne, mój gin cały czas
      przy mnie. Wspólne cieszenie się dzieckim w intymnej- niezapomnianej
      atmosferze. Wiem jak wiele złego pisze się o prywatnych instytucjach służby
      zdrowia - dla mnie to bzdura.
      Podsumowując- miałam wspaniały poród. Mogła bym rodzić "na okrągło" o ile
      wyglądało by to zawsze tak samo.
      Mi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka