IP: 212.244.173.* 07.12.01, 08:22
Gdy moj synek mial 7 miesięcy musialam poslac go do złobka , mialam okropne
wyzuty sumienia . Teraz jestem bardzo zadowolona : dzieci jest malo , "ciocie
"wspaniale , mały zawsze chetnie tam idzie , ma teraz 10 miesiecy.Fakt ze na
poczatku chorowal ale widze ze sie uodpornil . Napiszcie o swoich
doswiadczeniach w tym temacie , czy tez odnosiliscie wrazenia ze jestescie
zlymi rodzicacmi w dodatku potepionymi przez otoczenie , czy tylko mnie to
spotkalo
ala
Obserwuj wątek
    • Gość: Mag Re: żłobek IP: 64.95.214.* 07.12.01, 18:59
      Mieszkam w USA i tutaj nie ma platnych urlopow macierzynkich, wiec kobiety po
      urodzeniu dziecka albo rzucaja prace, albo zaraz wracaja do pracy (mozna tylko
      wziac 12 tygodni bezplatnego urlopu po urodzeniu). Na pierwsza opcje nie bylo
      nas stac, wiec wrocilam do pracy, a dzieci (blizniaki) poszly do zlobka. Byl to
      tzw. zlobek rodzinny, prowadzily go matka z corka, i opiekowaly sie
      szesciorgiem dzieci w wieku od 12 tyg do 3 lat. Bylo to dla moich dzieci jakby
      rozszerzeniem rodziny, a starsze dzieci byly dla nich jak starsze rodzenstwo.
      Choroby dzieci i tak kiedys przechodza; jak nie w zlobku, to w przedszkolu, jak
      nie w przedszkolu, to w szkole. Im wczesniej, tym lepiej, bo system
      immunologiczny dziecka musi sie nauczyc odpowiedzi na rozne bodzce. Zwykly
      katar czy kaszel nie przeszkadzal w zostawieniu dzieci w zlobku, tylko
      tempertura, i to powyzej pewnego poziomu. Kiedy moje dzieci mialy 2 lata,
      poszly do wiekszego zlobka (3 panie i 18 dzieci), a pozniej do przedszkola w
      systemie Montessori. Maja teraz po 6 lat i ich zachowania socjalne sa duzo
      bardziej rozwiniete niz dzieci, ktore wyrastaly w domach. Inteligentne bestie
      sa rowniez i trzeba sie pilnowac, bo potrafia zaskoczyc. Ja sama jestem
      jedynaczka i do pojscia do szkoly bylam w domu; patrzac na ich i moje
      doswiadczenie zamienilabym sie z nimi natychmiast.
      • fufek Re: żłobek 14.12.01, 12:39
        Jak to dobrze, że dziecko tak wspaniale zaaprobowało żłobek - najpierw jeden,
        potem drugi, później przedszkole. Zafundowałam mu nawet Montessori. Teraz
        chodzi do szkoły, a ja nadal mogę robić swoja karierę zawodową. Jestem taka
        szczęśliwa. Mogę się realizować, spełniają się moje zyciowe plany. W końcu
        jestem jedynaczką i zawsze byłam the best.
        • Gość: Mag Re: żłobek IP: *.duke-energy.com 14.12.01, 17:18
          Fufek nie rozumie pisanego ??? Nie mialam pieniedzy na zostanie w domu. Nie
          kazdy jest bogaty z domu, a w Ameryce za siedzenie w domu z dziecmi nie placa.
          Dzieci poszly do zlobka i znakomicie daly sobie rade. Koniec.
          • fufek Re: żłobek 19.12.01, 14:34
            Twoja argumentacja jakoś do mnie nie trafia. A w Polsce płacą? Jeśli tak, to
            jakieś grosze. W każdym razie moja żona nie dostaje nic.
            • Gość: Mag Re: żłobek IP: *.duke-energy.com 19.12.01, 16:16
              fufek napisał(a):

              > Twoja argumentacja jakoś do mnie nie trafia. A w Polsce płacą? Jeśli tak, to
              > jakieś grosze. W każdym razie moja żona nie dostaje nic.

              Tak sie sklada, ze to ja mam lepiej platna prace (znacznie) od meza, na dodatek
              moj pracodawca placi ubezpieczenie zdrowotne, a jego nie (w Stanach nie ma
              powszechnych ubezpieczen, zaleza one od widzimiesie pracodawcow). Podam Ci tylko
              jedna liczbe: obciazenie srednich dochodow rodzinnych (nie jednej osoby tylko
              rodzinnych), jesli chodzi o mieszkanie, tzn. czynsz lub splata dlugu bankowego
              (nb. czynsze w USA sa wyzsze niz splaty pozyczek za ten sam metraz), energia,
              woda, telefon waha sie w USA od 25 do 50%. Ile Ty w Polsce placisz czynszu za
              mieszkanie, prad, gaz, wode, ogrzewanie, telefon ? A moze jeszcze mieszkasz z
              rodzicami ?
              • fufek Re: żłobek 20.12.01, 08:58
                Gość portalu: Mag napisał(a):
                > Tak sie sklada, ze to ja mam lepiej platna prace (znacznie) od meza, na dodatek
                >
                > moj pracodawca placi ubezpieczenie zdrowotne, a jego nie (w Stanach nie ma
                > powszechnych ubezpieczen, zaleza one od widzimiesie pracodawcow). Podam Ci tylk
                > o
                > jedna liczbe: obciazenie srednich dochodow rodzinnych (nie jednej osoby tylko
                > rodzinnych), jesli chodzi o mieszkanie, tzn. czynsz lub splata dlugu bankowego
                > (nb. czynsze w USA sa wyzsze niz splaty pozyczek za ten sam metraz), energia,
                > woda, telefon waha sie w USA od 25 do 50%.

                Mam wrażenie, że trochę chwalisz sie tą Ameryką i uciekasz od meritum problemu. A
                wydaje mi się, że brzmi on następująco: czy oddać dziecko do żłobka, czy też nie.
                Moje zdanie jest takie: żadna, nawet najlepsza placówka wychowawczo-edukacyjna
                nie zastąpi dziecku rodziców, ich obecności i poczucia bezpieczeństwa, jakie z
                sobą ta obecność niesie. Uważam, że dziecko powinno być z rodzicami tak długo,
                jak tylko się da. Jestem gorącym przeciwnikiem żłobków, doceniam za to rolę
                przedszkoli, bo one uczą życia w grupie.

                Ile Ty w Polsce placisz czynszu za
                > mieszkanie, prad, gaz, wode, ogrzewanie, telefon ? A moze jeszcze mieszkasz z
                > rodzicami ?

                Moja droga "Amerykanko": Realne obciążenia w Polsce są tak samo duże, jak w
                innych krajach. Zapewniam Cię, że w stosunku do moich zarobków płacę naprawdę
                sporo i fakt, że zdecydowaliśmy, iż moja żona pozostanie w domu z dziećmi,
                kosztuje nas mnóstwo wyrzeczeń i poświęceń. Ale jesteśmy szczęśliwi, że nasze
                dzieci mają z nami kontakt, ze jesteśmy stale przy nich. Zaspokoję też Twoją
                ciekawość: nie mieszkamy z rodzicami, mamy własny dom.
                • Gość: Mag Re: żłobek IP: *.duke-energy.com 20.12.01, 16:27
                  fufek napisał(a):

                  > Moje zdanie jest takie: żadna, nawet najlepsza placówka wychowawczo-edukacyjna
                  > nie zastąpi dziecku rodziców, ich obecności i poczucia bezpieczeństwa, jakie z
                  > sobą ta obecność niesie. Uważam, że dziecko powinno być z rodzicami tak długo,
                  > jak tylko się da. Jestem gorącym przeciwnikiem żłobków, doceniam za to rolę
                  > przedszkoli, bo one uczą życia w grupie.

                  Jesli cos sie skrzywilo w charakterach moich dzieci, bo poszly do zlobka, to
                  jakos tego nie widac; maja dosc radosne usposobienie, sa otwarte do ludzi, daja
                  sobie rade w grupach, sa opiekunczne w stosunku do mlodszych dzieci, a w szkole
                  idzie im bardzo dobrze.

                  > Zaspokoję też Twoją ciekawość: nie mieszkamy z rodzicami, mamy własny dom.

                  Jesli masz wlasny dom, to powodzi Ci sie bardzo dobrze, lepiej niz wiekszosci
                  mlodych rodzin w Polsce, zatem Twoja zona moze spokojnie siedziec w domu. Nie
                  proponuj zatem swojego rozwazania ludziom, ktorych na to nie stac. To tak jak
                  krolowa francuska Maria Antonina, ktora powiedziala glodujacym paryzanom, ze jak
                  nie maja chleba, to niech jedza ciastka.
                  • fufek Re: żłobek 21.12.01, 09:36
                    Gość portalu: Mag napisał(a):

                    >
                    > Jesli cos sie skrzywilo w charakterach moich dzieci, bo poszly do zlobka, to
                    > jakos tego nie widac; maja dosc radosne usposobienie, sa otwarte do ludzi,
                    daja sobie rade w grupach, sa opiekunczne w stosunku do mlodszych dzieci, a w
                    szkole idzie im bardzo dobrze.>

                    To świetnie, ale ja nigdy nie stwierdziłem, że dziecko, które było oddawane do
                    żłobka nie będzie miało w przyszłości radosnego usposobienia, nie będzie
                    otwarte na ludzi i nie będzie mu szło dobrze w szkole. Jedno z drugim niewiele
                    ma wspólnego. Stwierdzam jedynie fakt (a w zasadzie nie stwierdzam, a
                    przypominam żelazną teorię), że pierwsze trzy lata, to w rozwoju człowieka
                    okres najważniejszy. Nawet najlepszy żłobek nie zastąpi mu rodziców.>

                    > Jesli masz wlasny dom, to powodzi Ci sie bardzo dobrze, lepiej niz wiekszosci
                    > mlodych rodzin w Polsce, zatem Twoja zona moze spokojnie siedziec w domu. Nie
                    > proponuj zatem swojego rozwazania ludziom, ktorych na to nie stac.

                    I znów wkładasz w moje usta słowa, których nie wypowiedziałem. Nic nikomu nie
                    proponuję. Każdy sam odpowiada za swoje życie i za swoje dzieci. Stwierdziłem
                    jedynie, że mimo tego, iż kosztuje nas to mnóstwo wyrzeczeń i poświęceń, mimo
                    tego iż pracuję sam, utrzymując całą rodzinę, zdecydowaliśmy, że żona zostanie
                    w domu z naszymi dziećmi, przynajmniej do chwili, kiedy pójdą do szkoły. Nasze
                    dzieci to urocza trójka: Jacek, Iza i Jarek (w tej chwili w wieku
                    przedszkolnym). Jesteśmy szczęśliwi, że do ich wychowania nie wtrącają się
                    żadne babcie, ciocie czy nianie. Że ogladamy ich rozwój dzień po dniu, godzina
                    po godzinie. Aspekt finansowy jest oczywiście bardzo ważny i to prawda, że nie
                    wszyscy rodzice mogą sobie na to pozwolić. My też staliśmy przed tym dylematem
                    i być może wciąż stajemy - ale wtedy warto siebie zapytać: co jest dla mnie
                    najważniejsze: praca, pieniądze, kariera, nauka czy dzieci - LUDZIE.
    • Gość: aneta Re: żłobek IP: *.chello.pl 13.12.01, 18:28

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka