Dodaj do ulubionych

rozwód, dziecko, nowa partnerka

IP: 195.94.203.* 02.07.03, 17:38
Witajcie,
czy ktoś z was miał podobny problem. Otóż mam pewien kłopot z ustawieniem
spraw pomiędzy dzieckiem z poprzedniego związku i nową partnerką. Dziewczyna
jest ode mnie wyraźnie młodsza. Kocham moje dziecko i reguralnie spędzam z
nim czas. Moja partnerka (bezdzietna) wyraźnie ma dołki kiedy mnie nie ma. Z
jednej strony się złościłem, że przecież nie ukrywałem mojej sytuacji, z
drugiej jak jest piękna niedziela to jej smutno jest jak normalnie to byśmy
spędzali ten czas razem. Tak oto pojawia się we mnie rozdarcie.
Naturalnie próbowałem jakoś razem ten czas organizować, ale nie bardzo jest
jak. Rozwód w toku i nie chcemy za bardzo żeby poprzez dziecko się "żona"
dowiedziała chociaż poznałem moją partnerkę kilka miesięcy po wyprowadzce od
żony - i tak może to niekorzystnie na wyroku zaważyć. Próbowałem jednak coś
robić, ale moja partnerka nie chce.
Marwię się bo nie wiem czy to przejściowe kłopoty czy będą miały tendencje do
utrwalenia.
czy ktoś z was miał podobnie? czy nie jest łatwiej jak obie strony mają
dzieci? ale zakochania nie da się zaprogramować
pozdrawiam,
R
Obserwuj wątek
    • _jana Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka 02.07.03, 18:07
      Sam piszesz-zakochania nie da się zaprogramować.
      Tym bardziej miłości do dziecka.O czym powinieneś ją uświadomić,póki czas.
      Bierze Cię z dzieckiem-lepiej żeby o tym wiedziała zawczasu.
      Swoją drogą z tym programowaniem to dziwne-jeszcze rozwód nie orzeczony, a tu
      już amor strzałą trafił.Pozazdrościć tylko. wink
      • Gość: R Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: 195.94.203.* 03.07.03, 09:19
        _jana napisał:
        > Swoją drogą z tym programowaniem to dziwne-jeszcze rozwód nie orzeczony, a tu
        > już amor strzałą trafił.Pozazdrościć tylko. wink

        wcale nie dziwne, jak umiera związek przez kilka lat to się człek wygłodzony
        robi... próbowałem dmuchać na zimne, ale nie wyszło.

        pozdrawiam,
        R
      • Gość: uncja Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.de.ibm.com 03.07.03, 12:25
        _jana napisał:

        > > Swoją drogą z tym programowaniem to dziwne-jeszcze rozwód nie orzeczony, a
        tu
        > już amor strzałą trafił.Pozazdrościć tylko. wink

        Nie wiem, co w tym dziwnego - rozwód toczy się swoim rytmem, a życie swoim. Mój
        znajomy rozwodzi się np. od 8 lat. I jakoś mnie nie dziwi, że nie jest już sam.

        Co do samego problemu rozwodnika - nie bardzo rozumiem, czego ty się
        spodziewasz. Powiedziałeś jej o dziecku - i co? Oczekujesz, że będzie z pieśnią
        na ustach reagować na informację, że np. kolejną sobotę spędzi sama? Wiedzieć
        to jedno, a przeżyć to drugie, problem w tym, że zazwyczaj na początku związku
        nie ma się pojęcia o tym, jak to wygląda i jak się to odczuwa w praktyce - stąd
        rozczarowanie. Nie ma co ukrywać, że jest to o wiele trudniejszy układ, niż
        zwyczajne "docieranie się". Po pierwsze naturalne jest, że dziewczyna chciałaby
        spędzać weekendy z facetem, a nie czekać samotnie w domu. Oczywiście, wiedziała
        o dziecku, powinna zrozumieć itd, ale to nie oznacza, że ma być z tego powodu
        uszczęśliwiona. Dla niej niestety twoje dziecko nie jest przynajmniej na razie
        nikim bliskim (tym bardziej, ze się nie znają) i trudno, żeby ją to zachwycało.
        Poza tym MOŻE zdarzyć się tak, że nawet jeśli twoja sytuacja się unormuje na
        tyle, że będziecie mogli spędzać czas we trójkę, to relacje pomiędzy twoją
        dziewczyną a dzieckiem najprawdopodobniej będą nadal dalekie od ideału. Nikt
        nie ma obowiązku pokochać cudzego dziecka, co innego wiedzieć o tym, że facet
        ma zobowiązania, a co innego zaangażować się emocjonalnie w układ rodzinny.
        Pomiędzy nimi z założenia istnieje konflikt interesów - każde wołało by cię
        mieć dla siebie - i trudno się im dziwić. Co za tym idzie, zazwyczaj jest tak,
        że ani nowa partnerka ani dziecko nie pałają do siebie sympatią. Tym bardziej,
        że rzadko które dziecko akceptuje nowego partnera w życiu rodziców ot tak, po
        prostu. Bo dzieciak potrzebuje ojca i chce go mieć na wyłączność, a jakaś obca
        baba tylko przeszkadza. Szczególnie jeśli dodatkowo jest np. nastawiane
        przeciwko ojcu. Abstrahując już od tego, że nowa partnerka rzadko kiedy jest
        uszczęśliwiona faktem, że jakieś echa przeszłości zawsze będą się w waszym
        związku odzywać. I też postaraj się to zrozumieć.
        • _jana Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka 03.07.03, 12:36
          Jakoś nie pisałam,że ona ma pokochać to dziecko.Nie wyobrażam sobie tego-to
          niezwykle rzadkie przypadki.
          Rozwodnik pytał bardziej o "techniczną" stronę tej sytuacji-teraz,kiedy sprawa
          w toku,on ukrywa,że ma dziewczynę,a ona jest smutna,że on wychodzi do dziecka.
          A ta sytuacja jest jasna i klarowna-FACET MA DZIECKO- i nie przestanie go mieć
          tylko dlatego,że ona ma jakiś z tym problem.
          Skoro decyduje się na bycie z kimś,kto ma dziecko,to musi zaakceptować,że
          ojciec będzie znikał czasem ,aby pobyć ze swoim dzieckiem.
          Chyba,że będzie na tyle miłosierna i z czasem spotkania będą się odbywały
          wspólnie.
          I rozwiązanie sprawiedliwe i słuszne jest jedno-ona musi się z tym pogodzić i
          zaakceptować.
          A jak to zrobić-jest już inna kwestią-na przyszłość.
          • Gość: uncja Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.de.ibm.com 03.07.03, 13:51
            _jana napisał:

            > Rozwodnik pytał bardziej o "techniczną" stronę tej sytuacji-teraz,kiedy
            sprawa w toku,on ukrywa,że ma dziewczynę,a ona jest smutna,że on wychodzi do
            dziecka.

            Wydaje mi się, że kolega rozwodnik trochę po męsku upraszcza sprawę - na
            zasadzie "przecież jej powiedziałem, nie rozumiem o co chodzi". Jej też nie
            jest lekko w tym układzie. Ja napisałam tylko że trzeba też zrozumieć JĄ. Ma
            się cieszyć, że zostaje sama?

            > A ta sytuacja jest jasna i klarowna-FACET MA DZIECKO- i nie przestanie go
            mieć tylko dlatego,że ona ma jakiś z tym problem.

            Oczywiście, że zawsze będzie ojcem, ale z jej punktu widzenia, to jest czas
            zabrany jej i tyle. Zresztą, założę się, że tak samo by reagowała, gdyby
            chodziło nie o dziecko, a np. pracę. Szczególnie na początku związku wszyscy
            chcą spędzać z partnerem każdą wolną chwilę.

            KAŻDA kobieta według mnie miałby problem w tej sytuacji, bo kazda z nas
            chciałaby być na pierwszym miejscu. O ile w miarę bezboleśnie przechodzi się
            taką "detronizację" w przypadku WŁASNEGO dziecka, o tyle jest to trudne w
            przypadku dziecka "tej poprzedniej". Napisałam tylko tyle, że jej wiedza o
            fakcie posiadania dziecka nie oznacza, że uświadamiała sobie w pełni
            konsekwencje tego faktu, tym bardziej, że jak napisał rozwodnik - jest ona
            młodą kobietą bez takich zobowiązań. Na początku znajomości ma się wrażenie, że
            jest się w centrum zainteresowania faceta i sytuacja jest trochę przekłamana.
            Wiadomość o dziecku nie robi zazwyczaj w tym momencie jakiegoś wielkiego
            wrażenia - ot, jest, fajnie że facet się z nim widuje, widać, taki
            odpowiedzialny, jakoś to będzie itd. W tej sytuacji szczególnie trudno
            obiektywnie ocenić sytuację - bo decydując się na bycie z kimś i angażując w to
            emocjonalnie, NIE WIE się tak naprawdę "z czym to się je". Na początku
            znajomości jest to odległa kwestia i nie widzi się w tym problemu. Pojawia się
            wtedy, kiedy np. jest impreza u znajomych, ma się bilety na koncert, chce się
            wyjechać, a tu się okazuje że nic z tego, bo jest dziecko. Akceptacja to słowo
            klucz - może oznaczać zarówno witanie z otwartymi ramionami jak i ponurą
            rezygnację z czegoś wbrew sobie.

            Może ona powinna zaakceptować te spotkania, a on po prostu zaakceptować fakt że
            ona nie ma powodów, żeby się z tego cieszyć?


            • Gość: ttt Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: green.d* / 10.9.60.* 03.07.03, 14:02
              > Wydaje mi się, że kolega rozwodnik trochę po męsku upraszcza sprawę - na
              > zasadzie "przecież jej powiedziałem, nie rozumiem o co chodzi". Jej też nie
              > jest lekko w tym układzie. Ja napisałam tylko że trzeba też zrozumieć JĄ. Ma
              > się cieszyć, że zostaje sama?


              Bidulka, zostaje sama, a tu taka piękna niedziela.
            • Gość: bea16 Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: 213.25.206.* 03.07.03, 14:05
              Biorac sobie duzo mlodsza partnerke, zawsze bedziesz mial sytuacje, ze bedzie
              zazdrosna o dziecko, a nawet o byla zone. Mloda dziewczyna nie zrozumie, ze np;
              dziecko dostalo wysokiej goraczki i musisz w srodku nocy pojechac je zobaczyc.
              Wspolczuje ci, ale sam sie w to wpakowales. Mlode panny nie chca rozmawiac o
              twoim dziecku, tylko o tym gdzie pojedziecie na wakacje i jaka kiecke masz jej
              jutro kupic.
              A jak juz zostanie twoja zona, to ZAWSZE bedzie ci wypominac, ze tak duze
              alimenty placisz na dziecko z pierwszego malzenstwa. Nie zazdroszcze........
            • Gość: ola Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 19:06
              jesli poznaje faceta i pomimo swiadomosci , ze ma dziecko decyduje sie na
              kontynuowanie relacji, to przeciez oznacza, ze przyjmuje tego czlowieka w swoim
              zyciu tym, kim jest. a jest rowniez ojcem. jasne, ze jest ciezko. ale jesli nie
              kocha sie rozwodnika z dzieckiem z poprzedniego zwiazku, to lepiej w ten uklad
              nie wchodzic, zawsze bedzie trudny. a jak sie go kocha, to przeciez sie
              rozumie, ze on kocha dziecko i potrzerbuje tych kontaktow, ze on czuje sie
              winny, ze za rzadko sie widuja, ze jeast tylko czlowiekiem i stawianie go
              miedzy mlotem a kowadlem sprawi, ze zacznie w nim kielkoweac zal za brak
              zrozumienia u partnerki.
              co innego pokazywac, ze sie za nim teskni w sensie- tak cie kocham, ze jak cie
              nie ma to mi ciebie brakuje, slonce, a co innego budzic w nim poczucie winy, ze
              nie spedza ze mna weekendu. poza tym mloda kobieta nie ma obowiazku
              zaprzyjazniac sie z jego dzieckiem , ale jednak to tysiackrotnie zaprocentuje
              bliskoscia z partnerem, jesli uczyni ten wysilek.
              facet jest po nieudanym malzenstwie, rozwod gdy jest dziecko to nie jest
              pochopna decyzja. mysle ze da sie wyposrodkowac miedzy zrozumieniem a
              wyrazaniem wlasnych potrzeb tak, by nikt nieczul siewinny. no bo nikt nie jest.
              zycie czasem jest dosc pogmatwane, ale i tak moze byc nieskonczenie piekne.
    • Gość: R Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: 195.94.203.* 03.07.03, 15:35
      dziękuję za odpowiedzi,
      tak, na początku zareagowałem kilka razy na zasadzie: przecież od samego
      początku wiedziała, że mam dziecko, więcej, od pierwszych dni znajomości, a
      znajomość przekształciła się w związek po 3 miesiącach. Dość szybko
      zrozumiałem, że jej reakcje są jakie są i dokładnie tak jest, że rozumieć to
      jedno, a czuć to co innego i w ten sposób ja jestem z córką, a dziewczyna się
      dołuje i tęskni. A ja jestem rozdarty bo lubię ją, fajna jest, ale czasem czuję
      się za mocno naciskany na przebywanie z nią bez chwili przerwy. Moje spotkania
      z dzieckiem robią się też mniej spokojne bo za każdym razem jest ten nacisk,
      żebym szybciej się uwinął, wrócił. Biorę małą w piątek wieczorem aż do soboty
      wieczór i to jest takie krótkie, strasznie mi ten czas szybko zlatuje.
      pozdrawiam,
      R
      • Gość: mama Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.kabel.telenet.be 03.07.03, 16:05
        Wiesz co? To, jak piszesz o nowej partnerce wskazuje raczej na wlasnie "fajna,
        mila babke", a nie milosc zycia. To dodam tylko jedno: zwiazki, jak wiesz,
        potrafia sie rozpasc, dzieci zostaja. Jak bym miala ryzykowac ranienie i utrate
        kogos, to wole ryzykowac partnera niz dziecko. Ten zwiazek jest gleboki i
        prawdziwie na zycie.
        Musisz, pewnie, dalej probowac lawirowac wsrod twoich trudnosci, ale pomysl
        czasami o tym, co powyzej.
        Pozdrowka

        • Gość: uncja Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.de.ibm.com 03.07.03, 16:31
          Gość portalu: mama napisał(a):

          > Wiesz co? To, jak piszesz o nowej partnerce wskazuje raczej na
          wlasnie "fajna,
          > mila babke", a nie milosc zycia.

          Pewnie jest dużo racji w tym co pisze mama. Ale rozwodnik musi też wziąć pod
          uwagę smutny fakt, że nie ma co już liczyć na bezproblemowy związek z ŻADNĄ
          kobietą. Dla każdej/każdego dziecko z poprzedniego związku jest hmm -
          problematyczne. Nawet jeśli stosunki te jakoś się układają, to bardzo rzadko
          ten układ jest spokojny i bezproblemowy - bo zahacza też o relacje na
          płaszczyźnie facet- nowa kobieta- dziecko-była żona. W takim układzie zawsze
          coś zgrzyta, bo ciężko tu lawirować tak, żeby zadowolić wszystkich. A i emocji
          jest dużo, niekoniecznie pozytywnych, szczególnie na styku-dziecko-nowy partner
          i były mąż-żona. Według mnie nie jest to też związane z wiekiem, być może
          łatwiej przechodzą przez to osoby dojrzalsze emocjonalnie, ale też nie można
          założyć, że jeśli facet zwiąże się z kobietą powiedzmy 32-letnią, to problemu
          nie będzie. Będzie, tylko może mniej będzie przeżywać każde rozstanie. I tak
          jak napisałam - wiedza to nie praktyka, teoretycznie większość kobiet na
          początku akceptuje taki układ i faceta z przeszłością, ale niekoniecznie już
          same konsekwencje. Jeśli już ja akceptują, to bardziej odpowiednie byłoby tu
          złowo "znoszą pokornie i ze zrozumieniem". Rozumiem rozwodnika i jego chęć do
          jak najczęstszych spotkań z córką, ale rozumiem też kobietę, której nie
          uśmiecha się kolejny samotny weekend przed telewizorem. A prostej rady tu nie
          ma - ktoś zawsze będzie miał pretensje.
          • melmire Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka 03.07.03, 17:30
            Ja jestem dzieckiem rozwodnikow. Kiedy bylam mala, moj tata zabieral mnie na
            weekend do siebie i do nowej pani, bardzo zreszta przemilej. Nie wiem czy
            jakos zle to przezywala, nic takiego nie wyczuwalam (moze ze wzgledu na
            wiek?), przywozila mi prezenty, gotowala moje ulubione dania, watpie czy
            robila to wszystko zeby wkrasc sie w laski mojego ojca, kazda paranoja ma
            swoje granice smile
            Z moja obecna macocha stosunki ukladaja mi sie calkiem niezle, tzn. na tyle
            dobrze ile mozna z osoba o diametralnie roznych pogladach i osobowosci smile
            Mysle ze jest troche zazdrosna, ale w sumie wcale jej sie nie dziwie, jako
            dziecko jezdzilam z moim tata na wakacje a ona zostawala w domu, gorzej, jak
            bylam mlodsza to jezdzila z nami moja mama! A ojciec w ogole w trosce o nasze
            uczucia swoj nowy zwiazek ukrywal! Mnie na jej miejscu szlag by trafil!
            Moim zdaniem ponowne ulozenie sobie zycia jest mozliwe, pod warunkiem
            zrobienia rachunku sumienia i zbudowania zdrowych podstaw. Nie musisz przeciez
            wybierac miedzy dzieckiem a ukochana! Wystarczy zrozumiec ze oboje maja prawo
            do miejsca w twoim zyciu, i to naraz. Jesli planujesz trwaly zwiazek, to
            przeciez nie bedziesz udawal przed dzieckiem ze zadnej pani w twoim zyciu nie
            ma, ani nie bedziesz jej zostawial przez cale zycie samej w weekendy i
            wakacje? Przeciez mozecie spedzac weekendy razem z Twoim dzieckiem, nic zlego
            mu sie nie stanie.
          • Gość: Matka Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 00:57
            > Pewnie jest dużo racji w tym co pisze mama. Ale rozwodnik musi też wziąć pod
            > uwagę smutny fakt, że nie ma co już liczyć na bezproblemowy związek z ŻADNĄ
            > kobietą. Dla każdej/każdego dziecko z poprzedniego związku jest hmm -
            > problematyczne. (...)

            Otoz, absolutnie sie nie zgodze ! Kazda kobieta, ktora ma wlasne dzieci
            DOSKONALE GO ZROZUMIE !

            Pozdr.,
            Matka
            • Gość: uncja Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.de.ibm.com 04.07.03, 10:38
              Gość portalu: Matka napisał(a):

              >
              > Otoz, absolutnie sie nie zgodze ! Kazda kobieta, ktora ma wlasne dzieci
              > DOSKONALE GO ZROZUMIE !
              >

              A przepraszam - co tu jest do rozumienia? Rozumieć to jedno, a chcieć mieć
              faceta dla siebie, to drugie. Każdy by wołał mieć rodzinę "z pierwszej ręki",
              większość ma jakieś relacje z dziećmi partnera, ale rzadko kiedy jest to
              spowodowane potrzebą serca - jakoś mało kto się garnie do obcych dzieci sam z
              siebie. Tu jest kwestia konieczności - dziewczyna mojego byłego męża lubi moje
              dziecko, ale dla mnie oczywiste jest, że wolałaby iść w weekend do kina albo na
              imprezę do znajomych a nie pichcić obiadek dla mojego dziecka, które
              przyjechało w odwiedziny. Gdyby nie wizyta mojego dziecka mieliby weekend dla
              siebie, bez konieczności wstawania o 8 rano, wymyślania rozrywek dla dzieciaka
              żeby się nie nudził, niemożności wyjścia wieczorem itd. On jest bardzo z
              dzieckiem związany, ale ona nie musi się cieszyć każdą spędzoną chwilą. Z kolei
              mój maż ma dziecko z pierwszego małżeństwa i doskonale wiem, że zawsze
              pozostanie ojcem - i bardzo dobrze, ale ja świadomie mam jedno dziecko i nie
              mam najmniejszej ochoty matkować jeszcze komuś, tym bardziej, że sposób
              wychowania jego dziecka jest dla mnie nie do przyjęcia. Na szczęście
              to "dziecko" akurat jest już dorosłe, więc niby problem jest mniejszy. Mam
              niestety masę rozwodników wśród znajomych i mechanizm jest mniej więcej taki -
              moje to moje, cudze to cudze. W cudzym dziecku widzi się wady, w swoim nie;
              swojemu zawsze bardziej się pobłaża, nasze jest grzeczne, tamto rozpuszczone
              jak dziadowski bicz itd. Tym bardziej, że w takich układach najczęściej jest
              tak, że któreś z dzieci jest wychowywane przez kogoś z zewnątrz nowej rodziny.
              Niekoniecznie "po naszemu". Ojciec nawet jeśli często widuje się z dzieckiem,
              ma ograniczony wpływ na jego wychowanie, bo z konieczności ich relacje są
              bardziej "świąteczne". Z kolei każdemu rodzicowi bardzo trudno jest przyjąć
              jakąkolwiek krytykę własnego potomstwa - a nasz partner, który siłą rzeczy jest
              bardziej obiektywny widzi rzeczy/zachowania, na które należałoby zwrócić uwagę -
              ale jeśli to zrobi to staje się nagle wrogiem numer 1. I dla dziecka i dla
              matki. I tak dalej i tak dalej. O tym piszę. Że to o wiele trudniejszy układ
              niż proste 1+1. Bo od początku trzeba budować wielowątkowy związek. Bo nie
              można skoncentrować się tylko na relacjach ja-partner.
      • Gość: melmire Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 03.07.03, 16:12
        A nie mozesz sie spotykac jednoczesnie z dzieckiem i z nia? Pojsc razem na
        spacer, itp? Bo jesli nie, i tak ma byc zawsze, to ja jej sie specjalnie nie
        dziwie......
    • Gość: Iza Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.dip.t-dialin.net 03.07.03, 16:51
      Opowiem Ci tylko o swoim zawodowym doswiadczeniu. Mlodemu mezczyznie zginela
      zona w wypadku samochodowym. Wszakze przezyla roczna coreczka. Wlasnie ojciec
      opiekowal sie dziewczynka przez 12 lat. Pozniej spotkal mloda kobiete, ktory
      caly czas nalegala na zawarcie zwiazku malzenskiego. Wszakze ten PAn nie
      chcial ranic corki, choc owa kobieta bardzo sie zaprzyjaznila z dziewczynka.
      Byli ze soba przez 3 lata, wowczas nowa partnerka zaszla w ciaze i wymusila na
      nim slub. Po pol roku ojciec dziewczynki, nie mogl wytrzymac, gdyz tuz po
      zawarciu zwiazku mloda kobieta pokazala na co ja stac. Otoz psychicznie oraz
      fizycznie maltretowala dziewczynke. Ten Pan oczywiscie sie rozwiodl i wybral
      bezpieczenstwo corki.

      Iza
    • Gość: R dlaczego nie razem IP: 195.94.203.* 03.07.03, 17:53
      jak wspomniałem trochę próbowałem razem czas ten aranżować, ale nie tylko
      rozwód w toku utrudnia sprawę. Kombinowałem, że może robić szersze spotkania.
      Moja dziewczyna ma siostrzeńca - fajny chłopak lat 5. Moje dziecko ma 7.
      Znajomi też mają dzieci. Próbowałem razem to zbierać do kupy, a warunki do tego
      mamy niezłe - np. ogródek, ale moja dziewczyna nie chce. Mówi, że się będzie
      krępować w swoim własnym domu i wybywa na cały dzień. Prosi mnie przy tym bym
      tak kombinował, żeby ona mogła jak najwcześniej wrócić.... To jest dla nas
      bardzo męczące. Będąc z dzieckiem w domu mam ciągle stres. Ciągle się czuję
      poganiany, nie dość, że ten czas tak szybko mi upływa. Boję się, że z powyżej
      opisanych powodów jak już będzie można legalnie się pokazać to wcale nie będzie
      lepiej. Naprawdę się martwię, że nie pogodzę tego.

      Stąd moje pytanie, że może lepiej się dogadują pary gdzie oboje mają dzieci z
      przeszłości?

      pozdrawiam,
      R

      p.s. fajnie się z wami gada, dzięki
      • Gość: melmire Re: dlaczego nie razem IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 03.07.03, 19:43
        Dziwna ta twoja dziewczyna.....sprobuj moze wyciagnac ja z dzieckiem do Zoo
        czy do parku? Spotkanie na neutralnym gruncie, krotsze. Jezeli to tez ja
        krepuje, to sprobuj pogadac i zrozumiec w czym rzecz. Przeciez jesli mysli o
        trwalym zwiazku z Toba, to jest na tyle dorosla ze wie ze dziecka sie nie
        wyrzekniesz. Zadna z kobiet mojego taty dzieci nie miala, a ja im jakos nie
        przeszkadzalam, wiec to nie o to chodzi.
      • Gość: uncja Re: dlaczego nie razem IP: *.de.ibm.com 04.07.03, 10:51
        Gość portalu: R napisał(a):

        > Stąd moje pytanie, że może lepiej się dogadują pary gdzie oboje mają dzieci z
        > przeszłości?

        Mają tylko podwójny problem - i tyle. Tym bardziej, że zazwyczaj dziecko które
        nie mieszka z nimi na stałe, jest wściekle zazdrosne o swojego rodzica i trzeba
        uważać na kazdy gest. Moi znajmomi są ze sobą od 9 lat, a jak spędzają wakacje
        z jego synem, to nie dość, że śpią osobno, to on nawet jej przy dziecku nie
        przytuli. Bo syn jest zazdrosny, a ojciec nie chce mu robić przykrości.
        Chłopak ma 15 lat. Wiele układów jest takich że np. ona lubi dzieci swojego
        partnera, a jemu jej syn działa na nerwy. Albo jego syn dyktuje warunki - gdzie
        jedziemy, jak spędzamy czas, a ona zgrzyta zębami, bo ani jej zdanie ani jej
        dziecka się nie liczy. Bardzo trudno zbudować jakieś normalne relacje. Jeśli
        zwrócisz uwagę swojemu dziecku, nic się nie dzieje. Jeśli dziecku partnera -
        afera, bo ty go nie lubisz, on/ona taki biedny, bez ojca na co dzień, trzeba mu
        to wynagrodzić. Twoje dziecko jak mu każesz sprzatać idzie i najwyżej coś tam
        mruknie pod nosem, to drugie cię ignoruje i kompletnie olewa twoje polecenia -
        no bo co tu obca baba będzie się rządzić, a jeszcze facet ma pretensje że się
        czepiasz. Jak jeszcze dochojdzie odpowiednie nastawienia przez mamusię, to -
        jak moja koleżanka - można słyszeć na każdej wizycie że jest się zdzirą, głupią
        babą itd.
    • Gość: Ja Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.cplus.com.pl 03.07.03, 23:39
      mam 30 lat od 7 lat opiekuje sie córka mojego meza-mieszkamy razem -co mogę
      powiedzieć -trzeba miec w sobie wiele miłosci i zrozumieć ze zawsze bedzie sie
      ta druga -mi to opowiada bo kocham.Pozdrawiam i zycze zeby ci młoda partneka
      wydoroslała.Ja
      • Gość: bea16 Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: 213.25.206.* 04.07.03, 15:57
        JA bardzo trafnie sformuowala problem: twoja partnerka musi wydoroslec!!!!!!!
        Niestety prawda tez jest, ze lepiej zrozumie cie kobieta z przeszloscia.
        Pozdrawiam
        • Gość: R Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: 195.94.203.* 07.07.03, 09:11
          Gość portalu: bea16 napisał(a):
          > JA bardzo trafnie sformuowala problem: twoja partnerka musi wydoroslec!!!!!!!
          > Niestety prawda tez jest, ze lepiej zrozumie cie kobieta z przeszloscia.
          > Pozdrawiam

          Czasem odbieram zachowanie mojej partnerki jakby ona też była dzieckiem. Chyba
          tego się najbardziej boję, że to mnie przerośnie, że w jej zachowaniu jest
          zazdrość do mojego dziecka. Ostatnio obserwuję to wszystko spokojniej, ale
          muszę to dobrze rozważyć nim zwiążemy się na stałe. Za paręnaście dni wyjeżdżam
          na wakacje z moim dzieckiem, na wakacje na które bardzo się cieszę, wreszcie
          pobędę z dzieckiem na full time, wreszcie będę miał dla niej czas bez myślenia,
          że coś zaraz trzeba zmieniać.

          pozdrawiam,
          R
          • _jana Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka 07.07.03, 10:35
            Twoje dziecko ma super ojca.
            Rzadko chyba się zdarza,aby panowie mieli takie dylematy.
            smile
    • Gość: solo Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.uml.lodz.pl 08.07.03, 10:30
      Mam wrażenie, że partnerka jest bardzo niedojrzała, a twoja sytuacja wymaga
      zrozumienia, miłości, tolerancji. Ona chce mieć cię na własność, może nawet
      będzie zazdrosna o pracę, kolegów, hobby itp. Zastanów się, czy tak nie jest ?
      Może ona nie umie być sama? Jeśli jest zazdrosna o dziecko, to bardzo źle
      wróży. Jeśli są dzieci z poprzedniego związku, to wymaga to bardzo dużo pokory,
      cierpliwości, pogodzenia się z faktem, że nie będzie się tą jedyną,
      najważniejszą. Przeżyłam to sama i wiem jakie to bolesne i trudne. Oczywiście
      nie należy wyrzec się całkowicie siebie w imię szczęścia dziecka, ale może
      lepiej poszukać partnerki, która już coś w życiu przeżyła, a przez to, coś
      więcej jest w stanie zrozumieć. Ja wychowuję dziecko sama i nie szukam nowego
      związku, bo myślę, że byłoby to ze szkodą dla mojego syna. Znalezienie faceta,
      który chciałby polubić i zaopiekować się cudzym dzieckiem wydaje mi się
      praktycznie niemożliwe. Pozdrawiam i życzę udanych wakacji.
      • Gość: R Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: 195.94.203.* 08.07.03, 14:20
        Gość portalu: solo napisał(a):
        > Mam wrażenie, że partnerka jest bardzo niedojrzała, a twoja sytuacja wymaga
        > zrozumienia, miłości, tolerancji. Ona chce mieć cię na własność, może nawet
        > będzie zazdrosna o pracę, kolegów, hobby itp. Zastanów się, czy tak nie
        jest ? Może ona nie umie być sama?

        boję się, że tak jest. Ale nie wiem czy już wiem do końca, że to oznacza, że
        nie da się tego ustawić. Jeszcze chcę zobaczyć. Zobaczę jak będzie po rozwodzie
        jak już nie trzeba się będzie przed moim dzieckiem ukrywać. Bo czuję w sobie,
        że jak pojawią się tu konflikty to będzie mi przykro, ale nie będą miał dużych
        trudności z wyborem co jest dla mnie ważniejsze. Moje dziecko ma dopiero 7 lat
        i potrzebuje mnie dużo. Ja nie chcę poświęcać tego kontaktu na rzecz kobiety.
        Wystarczy mi wyrzutów sumienia, że odszedłem od matki mojego dziecka.

        > ale może
        > lepiej poszukać partnerki, która już coś w życiu przeżyła, a przez to, coś
        > więcej jest w stanie zrozumieć. Ja wychowuję dziecko sama i nie szukam nowego
        > związku, bo myślę, że byłoby to ze szkodą dla mojego syna. Znalezienie
        faceta,
        > który chciałby polubić i zaopiekować się cudzym dzieckiem wydaje mi się
        > praktycznie niemożliwe.

        przez czas jakiś spotykałem się z osobą, która miała dziecko, ale w pewnym
        momencie wydawało mi się, że ona mniej o swoim synu myślała niż ja o jej
        dziecku. Rozstaliśmy się. W sumie relacje takie są trudne. Ale tak sobie
        naiwnie myślę, że jakby partnerka miała dziecko w wieku zbliżonym to ułatwiłoby
        to kilka spraw, choćby to, że wtedy można z dzieciakami się spotykać. Moja jest
        jedynaczką i bardzo lgnie do dzieci. A samo umawianie się z innymi ludźmi z
        dziećmi też nie należy do łatwych przedsięwzięć. Ile można dziecko po kinach i
        innych wozić. Dzieci chcą głównie zabawy w towarzystwie rówieśników.

        pozdrawiam,
        R
        • Gość: uncja Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.de.ibm.com 08.07.03, 15:59
          Gość portalu: R napisał(a):


          W sumie relacje takie są trudne. Ale tak sobie
          > naiwnie myślę, że jakby partnerka miała dziecko w wieku zbliżonym to
          ułatwiłoby to kilka spraw, choćby to, że wtedy można z dzieciakami się
          spotykać. Moja jest jedynaczką i bardzo lgnie do dzieci. A samo umawianie się z
          innymi ludźmi z dziećmi też nie należy do łatwych przedsięwzięć. Ile można
          dziecko po kinach i innych wozić. Dzieci chcą głównie zabawy w towarzystwie
          rówieśników.

          No istotnie, trochę naiwnej wiary w tobie jest, przyjacielu. Chyba naoglądałeś
          się amerykańskich seriali typu "pełna chata". Powiem ci, że partnerka z
          dzieckiem nie jest panaceum na te z założenia trudniejsze relacje. Z
          doświadczenia wiem, że fakt, iż dzieci są w podobnym wieku bynajmniej nie
          świadczy o tym, że się polubią. Nawet jeśli są tej samej płci niekoniecznie
          musza się dogadywać, a już przy układzie chłopak - dziewczynka, to raczej wióry
          polecą. Twoja córka właśnie wchodzi w taki wiek że kolegować się z chłopakiem
          to obciach, a kontakt ogranicza się zazwyczaj do walnięcia piórnikiem w łeb
          przy aprobacie reszty szkolnych przyjaciółek. Dzieciaki mogą się polubić ale
          mógą też znielubić od pierwszego wejrzenia, a ich niechęć może narastać w
          związku z koniecznością takich kontaktów. Pamiętaj, że twoja córka zawsze
          będzie o ciebie zazdrosna - i może boleśnie odczuwać fakt, że tamto dziecko ma
          cię na codzień. Z drugiej strony, jeśli mieszkałbyś z kobietą i jej dzieckiem,
          to siłą rzeczy ten układ byłby mniej "niedzielny" - a to z kolei oznacza, że to
          drugie mogło by się czuć odrzucone w sytuacji, kiedy pojawiłaby się na
          horyzoncie twoja córka. Bo wiadomo, skoro się widujesz ze swoim dzieciakiem co
          jakiś czas, to człowiek i mniej jest wymagający i stara się każdą minutę
          poświęcić dziecku - a to drugie wtedy stoi na uboczu. I myśli sobie - "jej to
          wszystko wolno, jej nie każą np. sprzątać, widocznie mnie nikt nie kocha".
          Strasznie ciężko jest w takiej sytuacji nie wyróżniać żadnego z nich. Jedno
          mieszka na stałe, drugie czuje się gościem. Jedno ma obowiązki, drugie -
          koncentruje na sobie uwagę otoczenia, bo jest "od święta".

          Mam nadzieję, że uda ci się ułożyć fajne relacje w przyszłości - i z córka i
          partnerką, ale ta sytuacja wymaga również od ciebie wiele taktu i kompromisów.
          Pamiętaj też, że twoje podejście do wychowania nie musi być jedynie słuszną
          drogą. To tak apropos stwierdzenia, że przejmowałeś się dzieckiem przyjaciółki
          bardziej niż ona sama. Może masz skłonność do bycia nadopiekuńczym? Może trzeba
          się zastanowić również jak postrzegałbyś ewentualne wspólne wychowywanie
          dzieci? Czy ty potrafiłbyś równorzędnie traktować dziecko swoje i parnterki?
          pozdrowko
    • Gość: patyczako Re: rozwód, dziecko, nowa partnerka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 12:44
      SORRY ALE NIE WRÓŻĘ WAM DOBREJ PRZYSZŁOŚCI. SKORO JUŻ TERAZ SĄ PROBLEMY W
      POROZUMIENIU SIĘ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka