Dodaj do ulubionych

sposoby na oprawców

24.09.07, 16:03
Słuchajcie, jakich sposobów można uzyć przeciwko oprawcom syna, gnębiącym go w
nowej szkole - gimnazjum? Byłam u dyrektora szkoły, była rozmowa z uczniami,
dwa tygodnie spokoju i znowu się zaczęło. Uderzenie w twarz, przezwiska itp.
Co ja mogę zrobić żeby było zgodnie z prawem bo narazie mam same mordercze
myśli. Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: sposoby na oprawców 24.09.07, 16:53
      Mam syna w I klsie gimnazjum i tez tego się bałam, ale na razie jest spokojnie. Mam szczęscie, że syn znajomej jest w III gimnazjum i "opiekuje" się synem. Co bym zrobiła? Jeszcze raz dyrektor(ale tym razem prośba o KONKRETNE działania), jeśli nie pomoże- zagrozić dyrektorowi,uczniom, że sprawę skierujesz na policję.Nie odpuściłabym tej sprawy.
    • scher Re: sposoby na oprawców 24.09.07, 19:16
      Musisz być bardziej stanowcza. Z dyrektorem ostro, od razu strasz
      kuratorium i policją! Im często wygodniej nie robić nic albo mają
      zasadę głaskać łobuzów po główkach.

      Z oprawcami również musisz porozmawiać sama, bardzo stanowczo. W
      razie potrzeby z ich rodzicami. Oni muszą wiedzieć, że syna ma kto
      bronić, ktoś zdecydowany, a nie ciepłe kluchy.

      Dlaczego mu dokuczają?
      • k1234561 Re: sposoby na oprawców 24.09.07, 19:36
        Zgadzam się przedmówczyniami!!Ponieważ rozmowa z dyrekcją nic nie
        dała,powinnaś iśc raz jeszcze i domagać się aby sprawę
        załatwiono,zanim stanie się coś gorszego i w Faktach,Wiadomościach
        czy innych Uwagach będą szkołę i incydenty które tam się rozgryają
        pokazywać.To Twój syn,syneczek,synuś,ukochane dziecko,nie pozwól się
        zbyć,walcz,działaj,zrób cokolwiek aby mu pomóc.Wierz mi ja wiem jak
        to jest,być pod presją takich oprawców.Sama to przeszłam w szkole,na
        własnej skórze,choć w moich,naszych czasach nie nagłaśniano tak tego
        jak teraz.Nie mówiono o tym.Bynajmniej nie w mojej byłej szkole.
      • kstasiowska Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 09:55
        Nie wiem dokładnie dlaczego mu dokuczają ale mogę się domyślić. Syn jest z
        gatunku "ciapowatych", nikogo nie obrażając, nie bije się z kolegami, udziela
        sie na lekcjach, jest wrażliwy, nic nam nie powiedział o tym ostatnim,
        dowiedziałam się od koleżanki z jego klasy bo nie chciał być kapusiem jak go
        przezywali po mojej pierwszej interwencji. Dziękuję dziewczyny za rady, chyba
        udam się tam faktycznie z pismem w ręku, żeby był ślad. Nie wiem za bardzo co
        może dać ta moja wizyta, wiem, że ma uczestniczyć tez psycholog szkolny. Syn boi
        się chodzić do szkoły, w piątek siedział pod domem - nie był w szkole. Serce mi
        sie kraje jak o tym myślę.
        • scher Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 10:12
          kstasiowska napisał:

          > nic nam nie powiedział o tym ostatnim, dowiedziałam się od
          > koleżanki z jego klasy bo nie chciał być kapusiem

          Wytłumacz dziecku różnica między donosicielstwem, a szukaniem obrony
          przed chuligaństwem. Z takiego chojractwa szkolnych dręczycieli
          najczęściej nie zostaje nic po umiejętnej z nimi rozmowie.

          > Dziękuję dziewczyny za rady

          Ja jestem facet.

          > może dać ta moja wizyta, wiem, że ma uczestniczyć tez psycholog
          > szkolny. Syn boi się chodzić do szkoły, w piątek siedział pod
          > domem - nie był w szkole.

          Znaczy sytuacja jest bardzo bardzo poważna. Nie daj sobą zakręcić,
          ci szkolni psychologowie to najczęściej takie ciepłe kluchy
          nafaszerowane teorią. Bądź zdecydowana i stanowcza. Nie interesują
          cię psychologiczne gadki i rozłożone na trzy lata treningi
          zastępowania agresji, ale natychmiastowe efekty w postaci
          zapewnienia bezpieczeństwa twojemu dziecku. Wolność od wtórnej
          wiktymizacji i zadośćuczynienie ze strony sprawców za wyrządzone
          synowi krzywdy - to jest to, czym szkoła ma się zająć w pierwszej
          kolejności.
    • justi54 Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 08:56
      Ja tak jak sher tylko bez straszenia. Od razy do dyrekcji,
      kuratorium, policja plus lokalna prasa i ewentualne pozwy cywilne
      przeciwko rodzicom nastoletnich badziorów. To rodzice odpowiadają za
      czyny swoich nieletnich pociech a zagrażajace bezpieczeństwu innych
      dzieci w szkole bandyckie dziecko można łatwo usunąć ze szkoły (są
      na to jakieś przepisy prawda).
      • gugusiaczek Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 09:24
        Dokladnie!!
        Takim sytuacjom trzeba zaradzic.
        ja napisalabym przede wszystkich pismo do dyrekcji szkoly-wszystko
        na pismie.jesli nadal jest bez odzewu wyslalabym kolejne pismo do
        Kuratorium (z kopia tej do dyrekcji).
        WSzystko na pismie!!!!Nikt sie nie wylga ze nie dostal informacji.
        Pozdrawiam
        • kstasiowska Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 09:58
          Dziękuję. Mąż chce już iść i sam porozmawiać z tymi chłopakami bo twierdzi, że
          to nic nie da. Mi się ten pomysł nie za bardzo podoba bo może obrócić się
          przeciwko nam.
          • scher Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 10:02
            kstasiowska napisał:

            > Dziękuję. Mąż chce już iść i sam porozmawiać z tymi chłopakami

            I ma facet rację! Niech tylko zrobi to spokojnie i w miejscu
            publicznym, najlepiej pod okiem jakiejś szkolnej kamery, żeby nie
            można było zarzucić mu napaści.

            > pomysł nie za bardzo podoba bo może obrócić się przeciwko nam.

            Niby jak?
        • jacksparrow1 Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 19:36
          Ja bym dodala ze pismo, ktore bedziesz niosla do szkoly, wez z kopia
          i niech ci w sekretariacie podbija pieczatka ze takie samo
          otrzymali.Pismo pismem, ale jak sprawa wymknie sie spod kontroli,
          dyrekcja moze "zgubic" pismo i szukaj wiatru w polu
      • scher Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 09:59
        justi54 napisała:

        > ewentualne pozwy cywilne przeciwko rodzicom nastoletnich
        > badziorów. To rodzice odpowiadają za czyny swoich nieletnich
        > pociech

        W gimnazjum?

        > zagrażajace bezpieczeństwu innych dzieci w szkole bandyckie
        > dziecko można łatwo usunąć ze szkoły

        Nie tylko niełatwo, ale (w gimnazjum) w ogóle. Można tylko przenieść
        do innej szkoły, ale tu trzeba dyrektora z jajami.
        • kstasiowska Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 10:31
          Przepraszam scher wink za generalizowanie, że na forum same kobiety są smile
          a co do wątku z rozmową z chłopakami: właśnie obawiałam się, że później
          wymyślą, że on ich straszy, zaczepia itp. ale z tym miejscem publicznym i
          świadkami to całkiem inaczej wygląda. Pewnie połączę obie rzeczy, ja pójdę do
          szkoły a on podwink A swoją drogą nawet nie byłam świadoma, że mogę żądać od
          szkoły takich rzeczy.
          • scher Re: sposoby na oprawców 25.09.07, 10:45
            kstasiowska napisał:

            > A swoją drogą nawet nie byłam świadoma, że mogę żądać od szkoły
            > takich rzeczy.

            Żądaj (z kulturalną stanowczością) - i sprawozdawaj nam tu! smile
    • agniesia331 Policja i jeszcze raz policja 25.09.07, 10:33
      idź na najbliższy szkole komisariat i złóż doniesienie, podając
      nazwiska huliganów i nazwę szkoły, poza tym pismo do kuratorium z
      opisem wydarzeń w szkole i nazwiskami uczniów.
      działania łagodne są wskazane, ale nie w przypadku TAK OSTREGO
      ZASTRASZANIA. Przepraszam, ale jaką jesteś matką, że tak działasz
      opieszale. Dziecko nawet boi Ci się powiedzieć, że nie chodzi ze
      strachu do szkoły, a ty zastanawiasz się, by było łagodnie? KTO GO
      OBRONI JAK NIE RODZICE? czytając twoje wypowiedzi nie dziwię się, że
      twój syn nie ma do ciebie zaufania. Zobacz, takie gnoje, które
      gnębiły tą Anię dopiero zmiękły pod wpływem kontaktu z policją. to
      Twoje DZIECKO JEST BITE!!!! myśl o nim, a nie o oprawcach.
      • dora10a Re: Policja i jeszcze raz policja 25.09.07, 12:04
        Czytam to i krew mnie zalewa, ja strasznie się tego bałam jak mój
        syn poszedł do szkoły. Szczerze to nie zastanawiałabym się nad tym
        czy to kulturalnie, łagodnie, czy wypada czy nie, poszłabym do
        szkoły z najgroźniej wyglądającym znajomym, który osobiście
        porozmawiałby z bachorami i gwarantuję Ci, że na łobuzów to jest
        najlepszy sposób. Z policji to oni się śmieją, ze swoich rodziców
        też. O żadną napaść Cie nie oskarżą, a jak dostaniesz telefon od
        jakiejś mamusi to ją postrasz policją, kuratorem i tym podobnymi,
        ale nie gnoi, na nich - im większy tym lepszy...niestety.

        Życzę powodzenia i pospiesz się, nie ma na co czekać. Nie bój się
        też nic Ci nie grozi ze strony prawnej, bez przesady. Z resztą mnie
        by to nie obchodziło co mi zarzucą, najważniejsze by mój syn czuł
        się bezpieczny.
    • agniesia331 policja i jeszcze raz policja. 25.09.07, 10:40
      1) złóż doniesienie na komisariacie-podaj ich nazwiska, rysopisy,
      opisz zachowanie
      2) list do kuratorium
      Mam pytanie: dlaczego Twoje dziecko nie mówi Ci, że ze strachun nie
      chodzi do szkoły? Bo nic nie robisz, łagodne rozmowy ze szkołą nic
      nie dają.
      To są oprawcy, i trzeba z nimi OSTRO.to TWOJE DZIECKO JEST WAŻNE, ja
      nigdy bym do tego nie dopuściła. NIe żałuj ich, zobacz, takie gnoje
      jak z historii z Anią z Wybrzeża dopiero zmiękły po kontakcie z
      policją. TO JEST BANDYTYZM, a ty jako matka masz za zadanie bronić
      dziecka. Tylko kontak z panami w mundurze może powstrzymać tych
      bandytów
      • kstasiowska Re: policja i jeszcze raz policja. 25.09.07, 11:05
        Słuchaj , adniesia331 - nie oceniaj mnie. Nie znasz mnie, mojej rodziny, moich
        reakcji i zachowań syna. Domyślam się, czemu nie mówi nam o incydentach, które
        miały miejsce. Zacytuję ci fragment artykułu, który otworzył mi na to oczy i
        proszę, swoje opinie na mój temat, jaką jestem matką zachowaj dla siebie,
        "
        “Na początku walczysz o miejsce. Nie możesz się ugiąć, bo przepadłeś. Starsi
        najpierw nękają słownie, używając wulgaryzmów, wyzywając od maminsynków i
        lalusiów. Kto zaczyna się załamywać, zostaje “pierdołą szkolną”,“kozłem
        ofiarnym”. Jeśli poskarżysz się belfrowi, zostaniesz konfidentem i kapusiem.
        Wtedy nie pozostanie nic innego, jak zmienić szkołę, bo nie dadzą żyć” "

        Staram się jak mogę wyjść z tej sytuacji o której szczegółach dowiedziałam się
        wczoraj. Nauczyciele rozmawiali już z tamtym uczniami a ja, że umówiłam się na
        pojutrze rano chcę się do tego przygotować i dlatego zwróciłam się do rodziców
        na forum, jak powinnam to załatwić, żeby odniosło skutek. Policja - owszem ale
        chcę to zrobić w porozumieniu ze szkołą, naradzić się. Tymczasem do tego
        czwartku syna będzie odbierał mąż, który ma bardzo niekonwencjonalne pomysły na
        załatwienie tej sprawy.
        • scher Re: policja i jeszcze raz policja. 25.09.07, 11:11
          kstasiowska napisał:

          > “Na początku walczysz o miejsce. Nie możesz się ugiąć, bo
          > przepadłeś. Starsi najpierw nękają słownie, używając wulgaryzmów,
          > wyzywając od maminsynków i lalusiów. Kto zaczyna się załamywać,
          > zostaje “pierdołą szkolną”, kozłem ofiarnym”. Jeśli poskarżysz się
          > belfrowi, zostaniesz konfidentem i kapusiem. Wtedy nie pozostanie
          > nic innego, jak zmienić szkołę, bo nie dadzą żyć” "

          Niczym subkultura więzienna. Dasz link do całości?
    • agniesia331 odp. 25.09.07, 11:45
      nie znam Cię, ale rzeczywiście, to, że ten akurat artykuł otqworzył
      Ci oczy wiele mówi o tobie. Mam syna 12 lat i on sam i jego koledzy
      (starsi też, bo z racji uprawiania szczehgólnej dyscypliny sportu
      jaką jest łyżwiarstwo ma dużo kolegów 14-15 letnich i to właśnie Ci
      starsi opiekują się młodszymi) mają świadomość, że przypadki
      gnębienia należy zgłaszać i wcale nie jest się przez to mięczakiem.
      Jak pisze moja poprzedniczka artykuł, który jakoby"otworzył Ci
      oczy " to przypadek subkultury więziennej,a nie szkolnej.
      Twój syn nie żyje w poprawaczaku , czy zakładzie specjalnym, ale
      normalnym świecie. A gnębiciele to nastolatki, które muszą znać
      granice.Poza tym pisząc o tym, że syn dostaje w twarz, a ty idziesz
      tylko do dyrekcji szkoły i mimo braku reakcji czekasz na odzew, sama
      narażasz się na opinie.
      ps. i na ocenę całego kraju, pisząc tu na forum.
      • monika.ae Re: odp. 25.09.07, 13:52
        Wiesz nie każdy ma taki poziom asertywności i pewności siebie jak
        Ty. Uważam że nie masz prawa oceniać ludzi tak surowo zupełnie nie
        znając realiów w których żyją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka