Dodaj do ulubionych

Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła?

03.04.08, 08:25
Polska szkoła nie potrafi nauczyć dzieci, które z różnych powodów
(np. choroba) przez jakiś okres czasu nie mogły się uczyć.
Podręczniki nie nadają się do samodzielnej nauki, a nie każdy rodzic
zna przedmiot na tyle, aby pomóc samodzielnie dziecku.

Ja przez wiele lat dawałem korki z matmy i zawsze powodem problemów
ucznia były braki, uczeń nie znał podstawowych zagadnień, np.
działań na ułamkach.
Obserwuj wątek
    • allspice Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 08:34
      Umiejętności poruszania się w dorosłym życiu , wykorzystania nabytej
      wiedzy oraz samodzielnego uczenia się.
    • frycek.chopin Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 08:56
      Zgadzam się z tą opinią . Z wykształcenia jestem matematykiem . Przeraziłem się
      ostatnio przelądając sprawdzian mojego syna z matematyki. Dla nauczycielki
      ważniejszy był prawidłowy wynik niż myślenie ucznia. A chodziło o ucznia
      pierwszej klasy podstawówki
      • sokolasty Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 08.09.08, 20:42
        "Ale dzieci się boją pytać"

        Bo się boją kompromitacji w klasie, niestety. Druga opcja - pytania przedłużają,
        także "zamknij się, bo całą przerwę tu przesiedzimy!"

        Szkoła to dowcip jakiś. Żeby nie nauczyć ułamków, przeliczania km/h na m/s
        (ciekawy, jakby wychodziło przeliczanie m/min na obroty przy danej średnicy;
        dodam, że prędkość skrawania podaje sie w m/min). Każdy nauczyciel mówi, że jego
        przedmiot najważniejszy. Interpretacja wiersza jedynie zgodna z kanonem (swoją
        drogą taką interpretacje wiersza kolegi polonista trzasnął, że autor szczękę z
        podłogi zbierał, tak go podmiot liryczny zaskoczył swoimi wynurzeniami).
        "Ferdydurke" musi zachwycać, to nic, że nie zachwyca. Mitochondria i
        najważniejsze produkty gospodarki Zambii czy innego afrykańskiego kraju (do dziś
        pamiętam, ze w liceum na geografii 10 lat temu takie bzdury były). Pytania o
        kolor płaszcza Tadeusza Soplicy.
        • sokolasty Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 08.09.08, 20:45
          A pamiętam jeszcze, jak mnie pan dr od Analizy II zrugał, bo robiłem zadnie
          dobrze, ale nie tą metodą, co on chciał i powinienem znać nierówność sinx<x dla
          x>0, a nie liczyć w głowie granicę sinx/x dla nieskończoności (już nie pamiętam,
          co liczyłem, ale gdzieś tam się w równaniu sinx/x przewijało).
          • inzynier2 Korepetycje uzupełniają braki 09.09.08, 00:57
            gazaj napisała:
            > Ja przez wiele lat dawałem korki z matmy i zawsze powodem problemów
            > ucznia były braki, uczeń nie znał podstawowych zagadnień, np.
            > działań na ułamkach.

            Zgadza się! Również udzielałem korepetycji przez 17 lat. Z reguły problemem były
            zaległości z matematyki. Bez korepetycji uczeń nie mógłby opanować późniejszego
            materiału. Autor artykułu powinien porozmawiać z nauczycielami zamiast pisać
            głupoty, że korepetycje są zbędne.

            Raz uczyłem fizyki 17-letniego syna nauczycielki fizyki ze szkoły średniej. Gdy
            zdziwiony zapytałem ją - dlaczego? Powiedziała mi, że syn z nią się ustawicznie
            kłóci gdy go próbuje uczy. Ja z nim nie miałem żadnych trudności.

            Czyli jest wiele uzasadnionych powodów, dla których korepetycje są pożyteczne.
            Natomiast kwestie jakości nauczycieli i programów szkolnych są innym obszernym
            tematem. Wiele krajów ma z tym problem, nie tylko Polska.
    • login-ka Po co nam koepetycje? 03.04.08, 09:01
      Moi znajomi dają korki, ja dawałam i wniosek jest jeden - macie rację!
      Ludziom się nie chce - i rodzicom, i nauczycielom i uczniom. Programy są często przeładowane niepotrzebnymi wiadomościami (bo łatwo je sprawdzić), a nie zwracają uwagi na rzeczy najważniesze. Nagminne odpytywania z budowy tragedii antycznej skutkują tym, że uczniowie podchodzą do niej, jak do jeża i nie czytają, bo przecież wiedzą i tak co jak się nazywa. Zamiast omówić problemy jakie niesie czzęsto literatura, omawia się jej budowę, jakby to była chemia.Podobnie z poezją, której zapewne nie rozumie spora część nauczycieli...
      Gramatyka - kosmos. Polska szkoła jeszcze nie opracowała sposobu na nauczenie jej. Czytanie ze zrozumieniem? Nie ma na to czasu.

      A tu jedno 30 zł, drugie 30, trzecie... i można zarobić. Zamawiamy pizzę, bo nie chce nam się ugotować obiadu; zamawiamy korepetytora, bo... to samo.
      • gdabski Re: Po co nam koepetycje? 03.04.08, 10:05
        > Programy są często
        > przeładowane niepotrzebnymi wiadomościami (bo łatwo je sprawdzić),
        > a nie zwracają uwagi na rzeczy najważniesze.

        Komunał.

        > Gramatyka - kosmos. Polska szkoła jeszcze nie opracowała sposobu na
        > nauczenie jej. Czytanie ze zrozumieniem? Nie ma na to czasu.

        Czy to akurat gramatyka jakoś szczególnie odstaje in minus? A trudności z
        czytaniem ze zrozumieniem wynikają przede wszystkim z ogólnie niskiego poziomu
        czytelnictwa i starania nauczycieli mało mogą pomóc na późniejszych etapach
        kształcenia. Jeśli dziecko od początku szkoły nie czyta przynajmniej
        obowiązkowych lektur (i nie ma jeszcze potem wytłumaczone, co przeczytało), nie
        zna w efekcie słów i nie rozumie konstrukcji przeczytanych zdań. Przechodząc
        potem do trudniejszych tekstów ten niski poziom kompetencji językowej znów
        uniemożliwia ich zrozumienie itd. itd.
        Oczywiście, znaczenie ma też tutaj środowisko, w jakim dziecko przebywa, jakim
        językiem posługują się domownicy, koledzy itp. (por. koncepcja kodów językowych).

        /Gdabski
        • sir.vimes O nie! 13.08.08, 13:29
          Jeśli dziecko od początku szkoły nie czyta przynajmniej
          > obowiązkowych lektur (i nie ma jeszcze potem wytłumaczone, co przeczytało)


          Dziecko w wieku szkolnym w żadnym razie nie powinno "mieć tłumaczone co
          przeczytało".
          • gdabski Re: O nie! 08.09.08, 17:40
            > Dziecko w wieku szkolnym w żadnym razie nie powinno "mieć tłumaczone co
            > przeczytało".

            To co ma być? Nie omawiać lektur?

            /Gdabski
            • randybvain Re: O nie! 08.09.08, 18:43
              Może tu chodzi o to, żeby dziecku nie wmawiać "jedynie słusznej"
              interpretacji utworu?

              Podam taki przykład. "Antygona" Sofoklesa i rozważanie nad tym, czy
              Antygona postąpiła dobrze grzebiąc brata (prawo boskie) a przeciw
              prawu królewskiemu. Z tego, co pamiętam, uczy się, że Antygona
              postąpiła właściwie.

              Jednak nie bierze się pod uwagę faktu, że dla ówczesnych Greków król
              był namiestnikiem Bożym, więc jego prawo było też prawem boskim. Ja
              dowiedziałem się o tym całkiem niedawno.
              • sokolasty Re: O nie! 08.09.08, 20:49
                No właśnie - czyż działalnosci Antygony nie można rozpatrywać w kategorii:
                1) oporu wobec złej władzy
                2) samowoli, ignorowaniu prawa
                3) cokolwiek

                Nie, bo nie. Bo ktoś coś 100 lat temu napisał i widocznie miał rację, skoro napisał.
              • inzynier2 Minister i nauczyciel wiedzą lepiej niż autor 09.09.08, 00:50
                randybvain napisał:
                > Może tu chodzi o to, żeby dziecku nie wmawiać "jedynie słusznej"
                > interpretacji utworu?

                Zawsze mnie ciekawiło skąd nauczyciel wie co autor chciał powiedzieć? Myśle, że
                zwykle autor mówi to co chce chyba, że cenzura mu na to nie pozwala. A szkoła
                przyzwyczaiła się, że jej rolą jest indoktrynować uczniów na dobrych komunistów
                lub dobrych katolików i dobrych nacjonalistów Polaków. Więc wszyscy nauczyciele
                muszą uczniom wmawiać, że wszyscy autorzy, których Ministerstwo Edukacji
                wyselekcjonowało wyznawali tę samą ideologię co aktualny rząd.
      • jacksparrow1 Re: Po co nam koepetycje? 13.04.08, 19:51
        O login-ka tutaj co do gramatyki sie nie zgodze.Chyba ze mowimy
        czego TERAZ polska szkola nie potrafi nauczyc.Mialam doskonala
        polonistke w szkole podstawowej.A gramatyka to byl jej
        konik.Nauczyla nas wiele i dosc sporo z tych lekcji pamietam do dzis.
    • gdabski Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 09:50
      > Podręczniki nie nadają się do samodzielnej nauki, a nie każdy rodzic
      > zna przedmiot na tyle, aby pomóc samodzielnie dziecku.

      Prawda. Przy czym podręczniki jeśli podręczniki nie nadają się do samodzielnej
      nauki, to trzeba powiedzieć, że do niczego się nie nadają. Wyjąwszy może zbiory
      zadań i tekstów.

      /Gdabski
    • przedsesja Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 10:01
      no sorki, ale moje dziecko ma w gimnazjum niemiecki, którego nigdy się nie
      uczyłam - nie jestem w stanie mu pomóc
      po drugie doba ma tylko 24 godziny - nie damy rady odpytać całej trójki ze
      wszystkich lekcji
    • kowaliska Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 11:53
      Też uważam, że podręczniki są do niczego. Kiedy ja chodziłam do szkoły mogłam
      bez problemu "nadrobić" zaległości np. po chorobie korzystając z podręcznika.
      Teraz czasem probuję pomoc córce i ... kicha crying.
      Najgorszy według mnie jest używany obecnie w wielu gimnazjach podręcznik
      zawierający przemieszane wiadomości z j. polskiego, WOS-u i historii. Nie dość,
      że ciężko z niego cokolwiek "wyłowić" (często córka prosiła mnie o spisanie na
      kartce podstawowych wiadomości na jakiś "historyczny" temat, a ja musiałam
      przewertować pół książki żeby cokolwiek sklecić), to jeszcze nauczyciele wcale
      się tego podręcznika nie trzymają.
      W książce jest sieczka: trochę tu, trochę tam, na pierwszej stronie wzmianka o
      jakimś wydarzeniu, na dziesiątej data w nawiązaniu do zupełnie czegoś innego.
      Bardzo ciężko się z tego czegokolwiek nauczyć, zwłaszcza, że nauczyciele "idą"
      własnym, szczegółowym programem, nie podając równocześnie żadnych sensownych
      źródeł wiedzy. Udało mi się kupić córce podręczniki (do liceum!), z których
      nareszcie mogła się sensownie nauczyć i znacząco poprawiły się jej oceny.
      Tylko w takim razie pytam: Po co wydałam kasę na tamten bzdurny podręcznik,
      skoro nikomu nie jest on potrzebny?????
      • randybvain Przepraszam, a internetu nie macie? 08.09.08, 18:46
        Biadolicie, że podręczniki są złe, jakby to były lata osiemdziesiąte
        i podręcznik był jedynym źródłem wiedzy. Welcome to the real world!
        Mamy Wikipedię, różne serwisy naukowe i szkolne, a nawet dostęp do
        dzieł bibliotek cyfrowych w systemie dLibra
        www.bg.umcs.lublin.pl/nowa/literat.php
        • sokolasty Re: Przepraszam, a internetu nie macie? 08.09.08, 20:50
          To po co nam podręcznik?
          • randybvain Re: Przepraszam, a internetu nie macie? 10.09.08, 19:41
            Zarobek dla autorów.
    • annkpo Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 13:23
      Obecny system nauczania jest wymuszony przez system sprawdzania
      wiedzy tzw. testy. Tam nie chodzi o poprawny tok myślenia, tylko o
      poprawnt wynik. W czasach mojej szkoły można było mieć zły wynik,
      ale poprawny tok myślenia i wszystko było dobrze. Profesor
      powiedział: wyliczyć może kalkulator, ale to ty musisz wiedzieć jak
      tego kalkulatora użyć. Dlatego nigdy nie uczyliśmy się na pamięć
      wzorów, ale jak trzeba było ich użyć to można było je samodzielnie
      wyprowadzić.
      • gdabski Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 16:35
        > Obecny system nauczania jest wymuszony przez system sprawdzania
        > wiedzy tzw. testy.

        Przez testy to może być wymuszana szkolna praktyka. System nauczania tak jak i
        testy są regulowane prawnie.

        > W czasach mojej szkoły można było mieć zły wynik,
        > ale poprawny tok myślenia i wszystko było dobrze.

        Może bez przesady z tym "wszystko dobrze", ale nadal tak jest. Proszę sobie
        zobaczyć klucze i zasady oceniania egzaminów gimnazjalnego czy matury. System tu
        akurat wcale nie jest zły. Źle postępować mogą co najwyżej nauczyciele.

        /Gdabski
      • jacksparrow1 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 13.04.08, 19:59
        Pamietam jak dzis jak mialam zly wynik na klasowce z
        matmy.NAuczycielka zabrala mi tylko 1/2 punkta bo sie walnelam ze
        znakiem.Potem sprawdzila dalej i oceniala kazde przejscie.NIe
        zabrala mi punku za to ze mialo byc -2AB a mialam 2AB.Sprawdzila ze
        dokonczylam zadanie dobrze po zrobieniu tego bledu.Teraz tego testy
        nie sprawdzaja.A szkoda.
        Co do pozyskiwania wiedzy.Moje dziecko lat 10 , klasa 5 SP samo
        szuka informacji.JAk nie moze czegos znalezc prosi nas o pomoc i w
        internecie znajdzie sie wszystko.W szkole tez ma podane podstawowe
        materialy - reszte ucza dzieciaki szukac samemu.A w gimnazjum ma byc
        podane wszystko na tacy?To co bedzie na studiach?
        • tehanu73 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 10.09.08, 20:33
          jacksparrow1 napisała:

          > Pamietam jak dzis jak mialam zly wynik na klasowce z
          > matmy.NAuczycielka zabrala mi tylko 1/2 punkta bo sie walnelam ze
          > znakiem.Potem sprawdzila dalej i oceniala kazde przejscie.NIe
          > zabrala mi punku za to ze mialo byc -2AB a mialam 2AB.Sprawdzila ze
          > dokonczylam zadanie dobrze po zrobieniu tego bledu.Teraz tego testy
          > nie sprawdzaja.A szkoda.

          Sprawdzają, w zadaniach otwartych.
    • dopamina2 Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 20:07
      Proszę Państwa!! Uczę przedmiotu maturalnego w wymiarze 1 godz/tyg.
      Daje to 4 spotkania ( 45 min) na miesiąc, a w praktyce tylko 3 ( bo
      swięto, bo klasa wychodzi do kina itp). Z tych 45 min część schodzi
      na opanowanie 33-34 osobowej klasy.
      Głowny jednak problem to niestety analfabetyzm funkcjonalny. W
      kraju, w którym pewna część społeczeństwa nie jest w stanie pojąć
      prognozy pogody lub rozkładu jazdy pociągów, zjawisko to w szkole
      widać jak na dłoni.
      Przykłady-proszę bardzo:
      Polecenie typu: " Przyporządkuj pojęcia z kolumny A pojęciom z
      kolumny B"-jest dla części uczniów kompletnie niezrozumiałe.
      " Wykaż, że struktura X jest adaptacją do np. środowiska lądowego"-
      to już masakra.
      To jest szkoła średnia, miiasto 50-tyś. Takich uczniów w skali
      Polski są miliony
      • dopamina2 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 20:13
        Aha, samodzielne nauczanie już dawno przestało istnieć. I nie jest
        to wina podręczników, których wcale źle nie oceniam ( choć są pewnie
        lepsze i gorsze). Kiedy próbowałam rozdawać arkusze z zadaniami do
        domu do samodzielnego rozwiązywania ( w szkole mieliśmy je
        analizować) za pare dni miałam komplety rozwiązań. Z internetu. Może
        2 osoby na całą klasę zadały sobie trud myślenia.
        • nulkah Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 05.04.08, 13:06
          "* Z geografii: młodzież (...) nie zna stolic państw europejskich,
          nie jest w stanie powiedzieć, na jakim kontynencie leży dane
          państwo."
          Czy do zdobycia tej wiedzy również potrzebny jest korepetytor, czy
          wystarczy wyłączyć telewizor/grę komputerową?
          • mmaupa Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 13.08.08, 15:50
            Do tej wiedzy wlasnie NALEZY wlaczyc TV czy gre komputerowa. Gdyby ogladali
            wiadomosci, wiedzieliby gdzie lezy Gruzja, Indonezja albo Argentyna. Gdy
            komputerowe typu "podbijam swiat po kawalku" tez ucza geografii.
      • randybvain Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 08.09.08, 18:49
        Ale twoje polecenia nie są po zrozumiału polsku...

        Ty się ciesz, że nie nauczasz w latach czterdziestych. Wtedy połowa
        twoich uczniów byłaby rzeczywistymi analfabetami, a połowa znała by
        cyrylicę i głowiłaby się nad nowymi literkami...
    • annataylor Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 03.04.08, 21:11
      przeraża mnie to. jak bede miec wlasne dzieci, to naprawde bede sie
      bac je poslac do szkoly, zeby nie zglupialy od tej nauki.
      problemem sa ciagle reformy, co rusz nowe programy, ktore staraja
      sie naprawic, to co porzedni program popsul. i wtedy jest
      wporwadzany balagan i zamet w glowach.
      innym problemem jest to, w jakim ustroju przychodzi nam zyc. teraz
      dzieciaki maja wszystko na wyciagniecie reki, ja jak bylam mlodsza
      to o komorce nawet nie slyszalam, MTV nie ogladalam, bo nie mialam
      satelity, nie ogladalam glupich reality show, bo ich po prostu nie
      bylo itp itd a teraz jak jest, kazdy widzi. głupie programy, głupie
      reklamy, durne gadzety ogłupiaja nam mlodziez. potem sie rodzice
      dziwia czemu dziecko sie zle uczy - jak siedzi caly dzien przed
      telewizorem albo komputerem i nie wiadomo, co oglada to mamy tego
      efekt. winni sa rodzice, a nie nauczycile, szkola. moi rodzice nie
      kupowali mi glupich zabawek, lecz mądre ksiązki, zabawki edukacyjne
      i nigdy, ale to nigdy nie odrabiali za mnie pracy dowmowej. dziekuje
      im za to, bo pewnie teraz bym byla wtornym analfabeta...
      • pomarancza1977 nie nie potrafi a nie chce bo nie ma sily... 04.04.08, 00:17
        nauczyciel w pierwszym roku pracy dostaje BRUTTO 800zl ( za godzine pracy ok 8 zl na reke, czyli tyle co ktos po podstawowce rozdajacy ulotki/wykladajacy towar w Tesco), przez kolejnych min piec lat 1200 zl BRUTTO ok 2000 zl jest absolutna bariera, celem ,ktory mozna osiagnac po ok 20! latach pracy

        dla porownania: listonosz 1400 zl na reke, pani w kiosku na stacji metra 1500 zl na reke, sekretarka w warszawskich firmach 2500 itd

        nauczyciel prowadzac lekcje mysli juz co bedzie robil z uczniami na korpetycjach/kursach/czy oddal prace chalupnicza itp i nie dlatego,ze jest wstretnym zlosliwym czlowieczkiem a dlatego bo on tez musi zaplacic za mieszkanie (wynajem klity w warszawie to min 1100zl) zaplacic za jedzenie, kupic kurtke na zime, aplacic za przedszkole, wyzywic dziecko, leki itp-i nie chodzi tu o luksusy a o podstawowe ludzkie potrzeby. Z moich znajomych osoby majace uprawnienia nauczycielskie z reguly koncza w innych zawodach- do szkol ida albo kompletne niedojdy albo pasjonaci ktorzy na przekor wszystkiemu uprawiaja ten WOLONTARIAT w szkole. Przez to tez w szkole pracuja same kobiety i chlopcy czesto nie maja autorytetu ( uwierzcie mi wysoki wfista lepiej zdyscyplinuje nastoletnich lobuzow-bo i tacy sa w kazdej placowce- niz drobna polonistka) itp itd
        Odpowiedz jest prosta-chcecie lepszej szkoly, wyksztalconej kolejnej generacji, nauczycieli,ktorzy maja ciekawa i AKTUALNA wiedze (ksiazki, internet, szklenia-TO KOSZTUJE) to zaplaccie tym nauczycielom troche wiecej, glodny nauczyciel jest tak zrezygnowany,ze faktycznie odwala lekcje...problem jest tylko taki -jest na tyle wyksztalcony, uwrazliwiony,ze nie pojdzie ze sztachetami demolowac Warszawy jak gornicy by wymusic sila podwyzke pensji...tak to juz jest slabszego w tym kraju nikt nie szanuje..nikt nie widzi diabelnego kola,ze podatnik tak czy siak doklada do edukacji-placac za korpetycje...
        • agnieszka_gk Re: nie nie potrafi a nie chce bo nie ma sily... 07.04.08, 12:25
          pomarancza1977, Twój post nic nie wnosi do tej dyskusji. Jeśli ktoś
          chciał być nauczycielem i nim został, to niech nie odgrywa się teraz
          na naszych dzieciach, dlatego, że mało zarabia. Nie ma obowiązku
          bycia nauczycielem. (Powinno być inaczej, ale nie jest to
          przedmiotem tej dyskusji).
          • rupert36 Re: nie nie potrafi a nie chce bo nie ma sily... 21.04.08, 18:36
            Jak to nie wnosi nic do dyskusji? Gdzie on napisał, że nauczyciel odgrywa się na
            dzieciach? Konsekwencją niskich zarobków jest brak czasu dla ucznia ze strony
            nauczyciela ( musi na korkach zarobić na podstawowe potrzeby życiowe). Napisał o
            pasjonatach, którzy nie mają czasu i o "niedojdach", którzy nie mają ani czasu,
            ani motywacji, ani wyobraźni. Jaki sens ma zarzucanie niedojdzie, że jest
            niedojdą? Uczyni z niego "dojdę"? Może masz pomysł co zrobić- poza motywacją
            finansową - żeby do szkół nie trafiali nieudacznicy? Wypowiedź jak najbardziej
            na temat: szkoła nie uczy lub uczy źle.
            • randybvain Re: nie nie potrafi a nie chce bo nie ma sily... 08.09.08, 18:52
              W dzisiejszych czasach można się przekwalifikować, aby zarabiać
              więcej. Nauczyciele wybrali taką właśnie pracę i powinni ją
              wykonywać najlepiej, jak mogą, a nie chrzanić, że jakby im dano, to
              oni by chętnie, ale jak nie dają, to focha.
              • sokolasty Re: nie nie potrafi a nie chce bo nie ma sily... 08.09.08, 20:55
                Skutek

                Dorabiają, bo mało zarabiają.

                Przyczyna:

                Mało zarabiają w szkole, bo mało w szkole pracują (ca. 1/3 tego, co nienauczyciele)
    • yogibaaboo Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 08.04.08, 08:16
      Ja przez wiele lat dawałem korki z matmy i zawsze powodem problemów
      > ucznia były braki, uczeń nie znał podstawowych zagadnień, np.
      > działań na ułamkach.
      No i spoko teraz nie bedzie ułamków w szkole podstawowej w programi
      i juz po kłopocie
    • nataschaascha Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 09.04.08, 16:18
      Jestem nauczycielem matematyki w liceum.Z moich obserwacji wynika,że
      absolwenci gimnazjum mają bardzo niską sprawność rachunkową ( przy
      najprostszych obliczeniach sięgają po kalkulator), nie potrafią
      wykonywać działań na ułamkach, rozwiązywać prostych nierówności.
      Ogromne trudności sprawiają im tak popularne ostatnimi laty zadania -
      algorytmy, w których uczeń musi prześledzić tok rozumowania i
      powtórzyć ten sam algorytm dla innych danych liczbowych.To oznacza,
      że nie potrafią się sami uczyć i żaden podręcznik tu nie
      pomoże.Ogromne zaległości spowodowane są między innymi niską
      frekwencją uczniów. Osobiście uważam, że jest to najgorsza wada
      obecnej szkoły.Inna sprawa to niechęć do podejmowania jakiegokolwiek
      wysiłku umysłowego, nagminne poprawianie sprawdzianów, kartkówek
      itp. Pierwszy termin sprawdzianu staje się powoli terminem zerowym.
      Liczba uczniów zagrożonych pod koniec semestru jest przerażająca.
      Panuje terror lenistwa i niewiedzy.Brak jest motywacji do nauki.
      Nagminne staje się pytanie - a po co mi to, i tak wyjadę. Wysokość
      naszych pensji też nie jest dobrym argumentem w rozmowach na temat "
      czy warto się uczyć?"
      • kurczak1 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 10.04.08, 12:14
        Jestem nauczycielką, egzaminatorem maturalnym, udzielam korepetycji
        na różnych poziomach, jestem mama 8-latka. To moje referencje. A
        teraz wnioski: Dzieci mają naturalną ciekawosc swiata i chęć do
        nauki. Mają też fantastyczną pamieć i wcale nie trzeba im tłumaczyć
        dziecinnym jezykiem. Przeciętny 7-latek bez trudu zrozumie co to
        jest elektrycznośc czy jakie sa cechy pantofelka. Rzecz w tym,że w
        szkole otrzyma te informacje dopiero gdy zdąży sie juz na dobre
        zniechecic do sszkoly inauki, czyli po 3 latach uczenia waznych
        skadinad ale nudnych umiejetnosci stawiania prawidłowych znaczkow.
        Moj syn konczy I klase i juz szkoły nie lubi. W domu z pasja ogląda
        programy edukacyjne, przyrodnicze, geograficzne, kaze sobie wszystko
        tłumaczyc. Jest bystry, inteligennty, łaczy rózne wątki problemowe z
        czytanych ksążek (a nie sa to Kubusie Puchatki juz), w szkole sie
        nudzi. Tłumacze mu koniecznosc zapełniania kredka kolejnych
        przestrzeni, robi to, ale gasnie w nim radosc tworczego zdobywania
        wiedzy. Malo mam czasu ale rozmawiam idac do szkoly, w trakcie
        czytania itp. Marzy mi sie zeby np. raz w tygodniu pierwszaki mialy
        zajecia z mikroskopem, pryzmatem...Zeby odkrywały swiat.
        Na korepetycje przychodzi do mnie chłopak z 5 klasy, który przy
        niewielkiej pomocy rozwiazuje w tej chwili testy po 6 klasie. Po co
        mu te spotkania? Nie wiem. Ja mowie jasno rodzicom - on ich nie
        potrzebuje. I doszłam do wniosku ze oni mi płaca za to co nalezy do
        nich. Jestem damą do towarzystwa przy rozwiazywaniu zadan.
        Podstawa to dom, rozmowy, ksiazki. Truizm? Tylko ze reagujemy: wiem
        ale...

        • kurczak1 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 10.04.08, 12:19
          Zapomniałam wspomnieć o tym co najwaz niejsze: doskonakle pamiętam
          ze kiedy uczęśzczałam do szkoły oceny były dla mnie wtórna
          satysfakcja: pierwsza przyjemnosc mialam z tego ze wyszedł mi wynik,
          rozwiazałam zadanie, zgadzało sie z tym w ksązvce, napisałam ładny
          tekst, znalazłam na maopie...Motywacja wewnetrzna. Jesli nasze
          dzieci nie ucza sie dla tej motywacji, jesli rodzice klada nacisk na
          oceny jako efekty to pozniejszym gimnazjalistom czy maturzystom nie
          chce sie uczyc bo przeciez i tak wyjada, a pieniadze po studiach
          zadne...Motywacja zewnetrzna. Mniejsza tez radosc ze szkoly i z zycia
          • kol.3 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 16.04.08, 18:44
            Mój syn obecnie przygotowuje się do matury. Chodzi na korepetycje z
            polskiego, uczy się rozwiązywać teksty, tak aby zmieścić się w
            kluczu egzaminacyjnym. Jest to dla mnie horror. Nauczycielka, która
            przygotowuje dziecko mówi, że on zbyt indywidualnie podchodzi do
            opisywanych tematów, ma zbyt indywidualny styl pisania i tok
            rozumowania. Z kluczem ma niejakie trudności. Szkoda, że nie ocenia
            się wiedzy. Co właściwie ocenia matura z polskiego? Co za dureń to
            wymyślił?
            • kurczak1 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 17.04.08, 14:33
              Matura, tak jak i inne egzaminy, z polskiego ocenia przede wszystkim
              czytanie ze zrozumieniem. W kluczu jest właściwie wszystko co
              ktokolwiek mogłby na dany temat napisac, ale bez lania wody,
              ozdobników i niestety bez wstępow, zakonczen itp Kompozycja jest
              punktowana, ale te 2 punkty, które moz na za nią stracic właściwie,
              nie skłaniają do wysuiłku. Lepiej napisac wiecej tresci byle jak niz
              trudzic sie nad piekna forma. O tempora, o mores
              • rupert36 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 21.04.08, 18:48
                Tekst (np. publicystyczny) - jeszcze jestem w stanie zaakceptować ( choć z
                dużymi oporami). Ale klucz obowiązuje także przy wierszach. Co to jest? "Spisek
                próżnych starych wyg, co z wiersza czynią pusty bryk". Po co czytać lektury? W
                kontekście nowej matury może to tylko zaszkodzić. Np. uczeń przeczyta "Zbrodnię
                i karę", zainteresuje się poruszonymi tak zagadnieniami, sformułuje własne
                odpowiedzi na zadane tam pytania i, powiedzmy, dostanie fragment Dostojewskiego
                na maturze. Będzie musiał dokonać gwałtu na samym sobie - napisać tak, jak
                sądzi, że będzie podane w kluczu. Musi dokonać selekcji całej masy informacji
                nt. "Zbrodni i kary", które ma w głowie, zgadnąć, co może przewidywać klucz.
                Jest w o wiele gorszej sytuacji od tego, kto wykuł opracowanie. Śmiać mi się
                chce, jak słyszę narzekania nauczycieli, że uczniowie nie czytają lektur.
                Chociaż kształt matury to też nie wina nauczycieli.
                • kurczak1 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 24.04.08, 09:02
                  No fakt, ale unika sie w ten sposób pustosłowia, które byo
                  powwszechne na starej maturze. Przyznam sie e kilka razy postawiłam
                  3 zupełnie bez przekonania, ale po prostu nie mogam nioc pracy
                  zarzucić, a widziałam ze jest albo ściagnięta albo uczen nie
                  przeczytał ani pół lektury. Po prostu lawirował, a inteligentny
                  uczeń potrafi nieźle lawirować. Nowa matura przynajmniej nie pozwala
                  na lanie wody.
          • kalendarzowa_wiosna Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 29.04.08, 20:27
            Kurczaku, podpisuję się pod Twoimi postami obiema rękami.
            Mój syn jest teraz w 5 klasie. Przez pierwsze 3 lata nauki, świetna
            nauczycielka rozwijała w dzieciach chęci poznawcze, motywowała,
            premiowała kreatywność i twórczość. Mój syn uwielbiał szkołę.
            Codziennie zawiadamiał mnie co ciekawego się zdarzyło.

            Od dwóch lat, z dnia na dzień obserwuję gasnący zapał mojego dziecka
            do nauki. I nie wiem co robić. Rozmawiałam z innymi rodzicami.
            Obserwują to samo. Dzieci zdolne, mądre, pomysłowe zostały wstawione
            w ramki schematu z określoną ilością punktów za myślenie określonymi
            kategoriami. Wyjście poza schemat jest traktowane jako błąd.

            Mój syn nie mógł doczekać się lekcji przyrody. Pierwsze dziecinne
            marzenia o przyszłym zawodzie? Naukowiec oczywiście! smile
            Teraz przyrody nienawidzi. Nie dziwię się.
            Żadnych obserwacji, zero doświadczeń. W ciągu 2 lat nie było chocby
            jednej lekcji w terenie (nie mówię już o lesie czy łące, ale
            przecież trawnik przed szkołą jest! małe pole do obserwacji?) Lekcje
            to mechaniczne przerabianie zeszytu ćwiczeń, nie wspominam o pracach
            domowych, które takze na tym polegają. To jest zwyczajnie NUDNE!
            Nauczycielka stosuje zagrywki typu:
            - Uwaga dzieci, na następnej lekcji będę miała dla was niespodziankę!
            Dzieciaki trzy dni czekają na niespodziankę, obstawiają co to może
            być. Wycieczka? Film? Wreszcie nadchodzi wyczekiwana lekcja.
            Niespodzianka okazuje się kartkówką!

            Nie chce mi się dalej tego komentować. Ja bym inaczej sformułowała
            pytanie do tego wątku.
            Dlaczego szkoła niszczy w naszych dzieciach naturalną chęć nauki i
            poznania świata?!
            • kurczak1 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 30.04.08, 10:54
              Jest taka fajna bajka (nie wiem czy już o tym tu nie wspominałam)
              pt. "Magiczny autobus". Nie przesadzajmy z tą fantastyką, ale sposób
              uczenia pani Loczek- nauczycielki- mógłby być wzorem dla naszych
              podstawówkowych pedagogów. Polecam zniechęconym maluchom. Z tej
              bajki wiecej sie dowiedzą niż z niejednej lekcji. Cheć poznawiania
              swiata jest naturalna. Ja nie wierze ze jest jakiekolwiek dziecko,
              które nie chce sie ucczyc. To kwestia metody
      • randybvain Ułamki! Zmora uczniów 08.09.08, 19:00
        Byłem korepetytorem matematyki. Wszyscy moi uczniowie mieli problem
        z ułamkami, niezależnie od klasy (liceum, gimnazjum). Poniewaź w
        sumie były to proste rzeczy, dziwiłem się, jak się to stało, że nie
        pojęli tychże ułamków na lekcjach.

        Aż dostałem do ręki podręcznik piątej klasy podstawówki, w którym
        były te ułamki pierwszy raz przerabiane. I zrozumiałem. Szło to
        mniej więcej tak: ułamki na diagramach(dzielenie torta), dodawanie
        ułamków zwykłych, odejmowanie ułamków zwykłych, mnożenie, działania
        na ułamkach dziesiętnych, trójkąty przez najbliższe parę lekcji.
        Mimo iż bardzo się starałem, mój podopieczny nie zdążył zrozumieć, o
        co chodzi w tych ułamkach, bo jak tylko zaczął coś iskrzyć, musiał
        się poświęcić starannemu rysowaniu trójkątów...

        Nie wiem, jak teraz jest w programie matematyki przy wprowadzaniu
        ułamków, mam nadzieję, że lepiej.
    • soldie Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 13.08.08, 12:30
      Zarządzania pieniędzmi i zarabiania ich.
    • green_sofia Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 13.08.08, 13:26
      A może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego podręczniki nie nadają się do samodzielnej
      nauki ? Ja przez całą swoją edukację bazowałam na samodzielnej nauce bo najpierw
      chodziłam do beznadziejnej szkoły potem poszłam do elitarnego liceum które
      bardzo naciska na samodzielną naukę. A przed maturą po stokroć wolałam zostać w
      domu i uczyć się sama. Dlatego to dla mnie herezje że niby z podręczników nie
      można się nauczyć samodzielnie. Jeśli podręcznik którego wymagała szkoła mi nie
      odpowiadał tzn. był napisany mało przystępnym językiem (np. z fizyki taki
      miałam) to szłam do księgarni, przeglądałam inne i kupowałam dwa podręczniki
      innych wydawnictw. To co w jednym było potraktowane po macoszemu, było
      wyjaśnione w innym. Więc się da.
      Każdy nauczyciel wam powie że dużym problemem jest wybór podręcznika dla klasy.
      A jak pojawia się lepszy i chcą zmienić to rodzice się buntują bo mają
      podręczniki po starszym rodzeństwie i nie chcą kupować. A co tu duzo mówić
      edukacja kosztuje i to dużo. Poczekajcie aż wasze dzieci będą w klasie
      maturalnej- to są dopiero koszty. Ksiażka z testami maturalnymi kosztuje na
      dzień dzisiejszy ok 20 zł. Ja takich ksiązek mam 16 i każdą w 3 egzemplarzach
      (bo testy należy robić po kilka razy) czyli wychodzi prawie 1000 zł. A doliczcie
      do tego repetytoria, korki itd.
    • murrcja Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 01.09.08, 01:16
      Ja nie mam problemu z korepetycjami. Sama uczę swoje dziecko, a ponieważ nie
      chodzi do szkoły, to nie jest zmęczone bezsensownym wysiadywaniem w ławce i
      nudzeniem się na lekcjach. Ma ciekawość świata i chłonie wiedzę jak gąbka. Jest
      teraz w 4 klasie, ale zna już prawie wszystkie stolice europejskie, myśli
      logicznie i nie ma problemów z wzorem na pole prostokąta. Ponadto interesuje się
      historią, której ja w przeszłości nie cierpiałam z powodu przymusowego wkuwania
      dat i nic nie znaczących dla mnie wtedy nazw np. partii politycznych. Teraz
      dziecko opowiada mi ciekawe fakty przeczytane w książkach historycznych i to ja
      się przy nim douczam, heh! To się nazywa homeschooling czyli edukacja domowa.
      Policzyłam, że kiedy mój syn chodził do szkoły, zaprowadzanie go do niej,
      przyprowadzanie, odrabianie lekcji i cała reszta spraw związanych ze szkołą
      zajmowała mi średnio ok. 3,5 godz dziennie. Teraz na naukę poświęcamy ok. 2
      godzin dziennie. Przez rok poziom wiedzy wzrósł nam tak znacząco, że pani
      wychowawczyni stwierdziła, że odnieśliśmy olbrzymi sukces edukacyjny. Rachunek
      dla mnie jest prosty: poświęcam mniej czasu, mam mniej stresu i mądrzejsze i
      bardziej zrelaksowane dziecko. Wszystkim serdecznie polecam!
    • afterschool Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 05.09.08, 16:33
      A gdyby tak się oderwać od wszystkich stereotypów?
      Gdyby była szkoła nowoczesna, ucząca dzieci jak się uczyć, rozwijała ich
      wrodzone talenty, korzystała z nowoczesnych technik edukacyjnych. Gdyby zajęcia
      nie były nudnym siedzeniem w ławce (i czytaniem podręcznika od strony x do
      strony y - bo ja i takie pamiętam) tylko szeregiem pasjonujących projektów,
      eksperymentów.
      Zajęć na których motywuje się dzieci do samodzielnego myślenia, do szukania
      własnych rozwiązań, głośnego formułowania pytań oraz pokazuje się ścieżki gdzie
      szukać informacji.
      Szkoła w której nauczyciel nie musi się martwić, że brakuje kredy, czy pisaki
      się wypisały. Nauczyciel, który jest zadowolony ze swojej pensji, z możliwości
      rozwoju i dumny z bycia nauczycielem.

      Dlaczego taka nie może być polska szkoła?
      • alessia27 Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 05.09.08, 21:43
        Polska szkola nie uczy TOLERANCJI !

        ♥ Macius 10.05.2002
    • randybvain Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 08.09.08, 19:10
      Byłem korepetytorem i pracowałem z dzieciakami z ADHD i
      dysfunkcjami. Przede wszystkim w artykule nie wspomina się, że
      korepetytor często musi być dobrym psychologiem, gdyż musi nierzadko
      odkręcić ucznia z jego przeświadczenia o własnej niewiedzy i
      wygodnego usadowienia się na pozycji przegranej. Jest tu i walka z
      nauczycielami i rodzicami etykietkującymi uczniów: z ciebie nic nie
      będzie, ty nigdy nie będziesz miał czwórki, itp. mówią, a dziecko
      chłonie jak gąbka i dostosowuje się do ich oczekiwań.

      Innym problemem jest fakt, że często uczeń nie wie, gdzie popełnił
      błąd i nie ma kto mu wyjaśnić. Czasami wystarczało przypilnowanie
      ucznia, by sprawdzał dokładnie pisane cyferki i literki, by zaczął
      rozwiązywać zadania dobrze. Problemy z pamięcią też są przyczyną
      wielu błędów. Uczeń może fałszywie pamiętać, że 6x4=36 i jeśli tego
      nie napisze, nie zauważy błędu. A w szkole naciska się na pamięciowe
      gromadzenie informacji.

      Zadania tekstowe z matematyki były trudne, gdyż są pisane bardzo
      niestrawnym językiem, jak już wskazałem w poście dopaminy. Już ten
      temat kiedyś wałkowaliśmy na forum. W rezultacie uczeń nie wie, o co
      autorowi zadania chodzi.

      Jeśli chodzi o prace z polskiego, strasznie gniewało mnie lakoniczne
      styl. na czerwono, bez jakiegokolwiek wskazania, jak dane zdanie
      powinno brzmieć. Praca z polskim polegała głównie na odgadywaniu
      charakteru pani polonistki i dostosowaniu się do jej stylu.
      • sokolasty Re: Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 08.09.08, 21:03
        Miałem w SP polonicę, która namiętnie waliła "styl". Nie umiała pomyśleć, że
        ktoś może inaczej pisać, niż jej jedyny słuszny sposób. W efekcie na koniec
        podstawówki w polskiego dst., a na egzaminie wstępnym do liceum bdb. - bo tu
        polonista miał inne przyzwyczajenia.
    • jagawi Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła? 12.09.08, 12:27
      Polska szkoła potrafi nauczyć wielu dobrych rzeczy, pod warunkiem, że jest to
      dobra szkoła niepubliczna, gdzie nauczyciele pracują za godziwe wynagrodzenie.
      Wtedy niepotrzebne są korepetycje, dzieci lubią chodzić do szkoły i wynoszą z
      niej przyzwoity zasób wiedzy i - co b. istotne - znajomość języków obcych.
      Matka 2-ki uczniów szkół niepublicznych - podstawówki i gimnazjum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka