gso
09.09.03, 09:49
Mój mały synek przynosi ze szkoły na wpól wypełnione zeszyty, książki,
ćwiczenia, potem uzupełnia braki korzystając z tego co jego brat zdążył
jednak w szkole zrobić. Nie ściąga, bo wiem że jest od niego zdolniejszy,
prawdę mówiąc jak na dziewięciolatka ma bardzo rozległą wiedzę i jak to się
mówi "wszystko chwyta w lot", po prostu nie wyrabia się z czasem. To samo
jest z pracami domowymi. Pracuś szybko i starannie kończy zadania, bo nie
jest ich prawdę mówiac zbyt wiele, a drugi siedzi godzinami przy biurku.
Kiedy pytam się w czym problem i czy może pomóc, okazuje się, że wszystko
jest jasne i proste, praca rusza na jakiś czas, ja odchodzę i kiedy wracam po
jakimś czasie widzę to samo. To co zrobił przy mnie i jeszcze trochę jest
gotowe i znów przerwa. Nie wydaje mi się słusznym przesiadywanie z nim cały
czas, przecież on wszystko doskonale rozumie. No i co tu robić?