mamusia1999
25.09.08, 12:33
ludzie, czaszka mi paruje. czy ze gimnazja na prawde takie strasznie
trudne? moja Mloda latwo sie uczy - moze za wyjatkiem matematyki,
tej musi pilnowac ale jak sie przylozy to kazdy problem rozwiaze.
nie jest za to "pilna" - stad oceny "2", zawsze jakis kawalek
materialu potraktuje "per noga", nie dopilnuje zeby miec WSZYSTKIE
teksty robocze etc. szacuje to tak: nie jest WYJATKOWO zdolna, ale
gdyby to bylo dla niej wazne i troche by popracowala, moglaby
miec "1". w opisie na swiadectwie miala wysoka koncentracje i
wytrwalosc, samodzielna prace nad "projektami" i latwosc
przyswajania i odtwarzania tych nowych informacji.
ALE jest podatna na frustracje, jak zadania z matematyki nie
rozumie na pierwszy rzut oka to sie wdupcza, czasem chlipie. o dziwo
w szkole nie, tam ponoc stara sie znalzc jakies rozwiazanie.
wyglada na to, ze rekomendacje do gimi dostanie. wierze w jej
mozliwosci, rola matematyki nieco sie zrelatywizuje...ale mam
pietra. napiszcie cos, jak wy sie przymierzacie do tej decyzji. na
ile zaufacie rekomendacji, ile do powiedzenia maja wasze dzieci...