Dodaj do ulubionych

Tata z małą córką na basenie - przebieralnia.

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 04:04
Chciałbym chodzić z małą (3,5) na basen. Nie puszczę jej samej do damskiej
przebieralni i umywlni. Obawiam się, że w męskiej może robić komentarze
(chciaż wie czym cię różni chłopczyk od dziewczynki po zdjęciu majtek).
Pamiętam, że gdy chodziłem kiedyś na basen, chodził też tata z synkiem i
małą dziewczynką - używali wszyscy męskiej przebieralni i umywalni, nie było
problemów. Macie z tym jakieś doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • Gość: Didi Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. IP: *.plusgsm.pl 09.11.03, 08:07
      Moj mąż chodzi na basen z 2 naszych dzieci: 2 dziewczynki w wieku 5 lat. Zawsze
      Panie im daje klucz do przebieralni dla niepełnosprawnych, gdzie oni mogą być
      sami. Kiedy ja chodzę z córkami, one nawet w przebieralni damskie robią
      komentarz, więc wyobrażam sobie że to może być to samo w męskie.
    • Gość: anma Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.03, 09:41
      Mój mąż (ja rzadziej) często bywa z naszym dzieckiem na basenie, bo prawie raz
      w tygodniu, ale my mamy synka, więc problem przebieralni nie jest naszym
      problemem. Po prostu tata z synkiem idą do męskiej przebieralni. Ale wyobrażam
      sobie, ze w Twoim przypadku jest to problem i przyznam, ze dopiero po
      przeczytaniu Twojego postu uzmysłowiłam to sobiesmile Tam gdzie my jeździmy na
      basen jest to rozwiązane tak: w Polkowicach jest jedna duża koedukacyjna
      szatnia, natomiast są po prostu kabiny, do których wchodzi się zeby sie
      przebrać. W Brzegu są oprócz szatni męskich i damskich, szatnie tzw. rodzinne,
      gdzie może się przebierać cała rodzina (np. mama, tata, córka i syn). W
      Kudowie chyba o ile pamiętam (bo tam bywaliśmy tylko w czasie wakacji) nie ma
      takich rozwiązań, chyba są po prostu szatnie męskie i damskie.
      Nie wiem, gdzie Wy chodzicie na basem, ale moze warto zasugerować utworzenie
      takiej szatni rodzinnej. Pewnie to nie łatwe, bo trzeba wygospodarować
      pomieszczenia, ale moze po prostu nikt o tym nie pomyslał....Powodzenia!!!
      I miłego pływaniasmile)
    • Gość: Doki Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. IP: *.240.81.adsl.skynet.be 09.11.03, 12:00
      Nie ma problemu, bo przebieralnie na basenach sa podzielone na indywidualne kabiny.
    • szymanka Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. 09.11.03, 22:25
      Ja mam synka nie córkę, ale co za róznica? smile Jak był mały, zabierałam go do
      damskiej przebieralni. Komentarze były smile ale krótko przez pierwszych kilka
      tygodni. Nie wiem czego się obawiasz, czy tego że mała naocznie przekona się
      jaka jest różnica między chłopcem a dziewczynką, czy reakcji ludzi na
      komentarze Twojej córki? Powiem Ci że u mnie rozmowy na temat róznic między
      chłopcem a dziewczynką były całkiem zabawne, wszyscy przebierający się
      reagowali uśmiechem lub wręcz pokładami śmiechu i aż czasami żałuję że mój syn
      już dorósł na tyle, by samodzielnie korzystać z męskiej szatni smile
      Acha, raz mały poszedł z mężem do męskiej przebieralni i tam najspokojniej w
      świecie i bez żadnego skrępowania choć podobno z zazdrością porównywał wielkość
      swojego siusiaka z siusiakami innych panów smile Podobno wszyscy pękali ze
      smiechu smile
      • aka10 Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. 10.11.03, 22:07
        Tu,gdzie chodze na basen,rodzice zabieraja ze soba dzieci bez wzgledu na plec i
        rodzaj przebieralni.Wszyscy chodza nago,wszyscy biora prysznic przed wejsciem
        do basenu(nie ma zadnych przegrodek miedzy prysznicami,to samo w przebieralni).
        Dzieci dopiero wtedy przestaja przychodzic do przebieralni z rodzicem,jak same
        sobie moga w "odpowiedniej" przebieralni poradzic.Zazwyczaj przestaje sie
        widywac dzieci odmiennej plci,jak maja okolo 10 lat.Do nagosci przyzwyczajone
        sa od malego,stad nie istnieje specjalne przypatrywanie sie odmiennej
        plci.Pozdrawiam.
    • tomekmkk Dziwny problem.. 11.11.03, 14:18
      Sluchajcie, ja mam 3.5 letniego syna. Kapie sie z nim wannie od czasow
      wczesnego niemowlectwa (bo duzby byl bydlaczek i sie szybko przestal w wanience
      miescic), od dawna chodzimy razem na basen. Pzrekonala mnie do tego zona i z
      perspektywy lat widze, ze chyba miala racje. Porownuje go z innymi dziecmi,
      starszymi czesto od niego i mi sie tamte dzieciaki wydaja.. hmm ... takie
      troche ukierunkowane na genitalia. Dam przyklad: bylem niedawno na basenie z
      moim synkiem i jego starszym od 3 lata kuzynem. uznaje, ze we wspolnej
      przebieralni moga byc dzieci, ktorych rodzice nie zycza sobie aby w obecnosci
      ich dzieci lazil goly facet, dlatego z zasady poszedlem do przebieralni tzw.
      rodzinnej. rozebralem dzieciaki - starszy sie w zasadzie sam rozebral - a potem
      siebie i uruchomilem prysznic i wtedy zobacyzlem roznice: moj synuch skakal z
      niecierpliwosci i domagal sie plywania oraz zjezdzalni, a jego kuzyn stal
      zaklopotany i nie bardzo wiedzial, gdzie ma patrzec. Wzielo sie to stad, ze
      jego rodzice nie oswoili go z nagoscia i widok wujasa z siusiakiem na wierzchu
      wprawil go w straszliwe zaklopotanie. Byl wyraznie zainteresowany, nie mogl sie
      skupic i caly czas wzrok uciekal mu w kierunku mojego krocza. Mnie to tez
      troche skonsternowalo, wiec sie zakrylem dyskretnie.
      Nie twierdze, ze temudziecko ktos zrobil krzywde wychowujac go w pruderii, w
      koncu to nie kalectwo tylko male zawstydzenie, ale... Ale widzialem to na
      wlasne oczy: jedno dziecko kompletnie nie zwracalo uwagi na golego doroslego
      mezczyzne, drugie bylo wyraznie zawstydzone i pewnie jeszcze nieraz bezdzie
      myslec o genitaliach doroslego faceta. A moj syn przez 3.5 roku wspolnych
      kapieli w domu i na basenach w sumie 2-3 razy w ogole sie zainteresowal tym,
      jak jest zbudowany tatus i mnie gdzies tam dotknal; dla niego duzo ciekawsza
      jest tatusiowa morda, bo tatus umie pluc woda w gore jak wieloryb, albo rece,
      bo popychaja lodeczki w wannie; siusiak jest tak samo ciekawy, jak pieta albo
      kolano - jak sie czlowiek o to otrze, to najwyzej przypadkiem, a zeby sie w to
      z ekscytacja wpatrywac, to jzu w ogole nie mam mowy. Zapewniam, ze takie
      bezrpoblemowe podejscie do nagosci naprawde dziala - moj synnuch nie okazuje
      zadnego zainteresowania nawet wtedy, jak w publicznej przebieralni rozbierze
      sie przy nim facet obcy.
      Inna sprawa, ze jakbym mial corke, to hmmm . ... sam nie wiem, czy bym sie nie
      krepowal? No ale moze jeszcze bde te corke mial, to wtedy bede sie zastanawial
      co zrobic.
      Na koniec anegdotka: kiedys z moim synkiem jechalem pociagiem do babci. W
      rpzedzile siedziala z nami jakas starsza pani, ktora sie z dzieciakiem pieknie
      bawila oraz jakas nastoletnia pannica, ktora dzieciaka kompletnie ignorowala,
      choc on biedak probowal ja kokietowac. W pewnym momencie zapragnal siusiania,
      wiec pocwalowalismy do kibelka (swoja droga kibelki PKP to temat na powiesc).
      Siusialismy obaj, po czym po powrocie moj syn wznowil podchody pod te irytujaca
      malolata. - Robilismy siusiu, wiesz? - oznajmil jej. Pannica podniosla glowe
      znad jakiegos glupawego tygodniczka i spojrzala na mnie z zaklopotaniem, jakby
      chciala poprosic, zebym cos zrobil z klopotliwymi wypowiedziami dziecka. A
      wtedy maly wypali: Wiesz, a tatus tez ma siusiaczka, tylko duzego!
      Pannica oblala sie pasem i zerwala sie na rowne nogi, pewnie zeby wybiec z tego
      przedzialu dla perwersyjnych zbokoli, ale sytuacje uratowala starsza pani,
      ktora az zatrzesla sie ze smiechu nad komunikatem malucha, a oburzenie pannicy
      zbyla dobrotliwym pukaniem sie po czole.
      Z tego wynika tylko tyle, ze nie ma co przesadzac z pruderia i oburzaniem sie
      oraz ze czlowiek nigdy nie wie, jak zareaguje na otoczenie na tzw. komentarze
      malych -= bo w moim wypadku akurata mloda dziewczyan sie oburzala, a starsza
      pani sie usmiala do lez z tego jego bajdurzenia.
      • Gość: finka Re: Dziwny problem.. IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 12.11.03, 12:45
        Nie bierzesz pod uwagę jednej sprawy - a mianowicie, że stosunek dziecka do
        nagości zmienia się dość istotnie z wiekiem. I niespecjalnie ma na to wpływ
        pruderyjne wychowanie jak to okreslasz, a raczej po prostu poczatek procesu
        dorastania. O ile małe dzieci nagość traktują naturalnie (chyba że im się
        wmawia, że powinny się wstydzić) o tyle starsze już nie. I to jest
        charakterystyczne dla wieku, dziecko po prostu chce zachować intymność, wygania
        rodziców z łazienki, za żadne skarby świata nie przebierze się w twojej
        obecności, nie chce być widziane w negliżu itd. A dzieci teraz dojrzewają
        znacznie wcześniej. Przekonasz się już za kilka lat...
        • tomekmkk Re: Dziwny problem.. 12.11.03, 14:14
          Pewnie masz racje, zwrocilas mi uwage na bardzo ciekawy aspekt tego samego
          zagadnienia. A wiesz moze, kiedy to sie zaczyna u dzieciakow, tzn. w jakim
          wieku one zaczynaja sie nagle wstydzic?
          Tak w ogole to ja sobie z tego zdaje sprawe, bo przeciez np. nie bede sie z
          nastoletnim chlopakiem w wannie kapac, ale w przypadku dzieci kilkuletnich to
          rzeczywiscie chyba jest jednak tylko kwestia wychoewania.
          A swoja droga - czy zastanawialas sie kiedys, dlaczego dzieci zmieniaja swoj
          stosunek do nagosci z biegiem lat? Piszesz, ze to poczatek procesu dorastania -
          ale to nie jest wyjasnienie. Osobiscie podejrzewam, ze to jest tak: jak dziecko
          rosnie w domu i od urodzenia tata mowi kaze mu wyjsc z lazienki, bo musi zrobic
          siusiu, to dziecko sie zastanawia, dlaczego tez tatus musi robic siusiu sam, a
          jak ono siusia to tatus jest z nim. Wlasnie to nazywam wychowaniem w pruderii
          czyli nieswiadomym przekonywaniem dziecka, ze nagosc jest wstydliwa czy - jak
          kto woli - intymna. Wcale nie musi byc do tego umoralniajacych kazan o grzechu
          wystarczy, przyklad rodzicow. Dziecko tak wychowane nigdy nie traktuje nagosci
          naturalnie, zawsze bedzie uznawalo, ze byc doroslym to m.in. znaczy siusiac
          tak, zeby nikt nas pod zadnym pozorem nie widzial - i tak sie zacznie
          zachowywac jak tylko technicznie bedzie potrafilo samo rozpiac spodenki itd.
          Jednak uwazam, ze dziecko wychoewywane bez pruderii tzn takie, ktore sie kapie
          z tata czy z mama i nikt z tego nie robi sensacji nagosc traktuje NATURALNIE -
          i podejrzewam, ze to, co ty nazywasz PO PROSTU POCZATKIEM PROCESU DORASTANIA
          jest po prostu pruderia podawana dziecku naokolo, poza swiadomoscia rodzicow. W
          praktyce jest to tak: dziecko idzie do szkoly, ma wf, potem prysznic - 7 letni
          chlopiec wie, ze ludzie sie myja na golasa, bo tak sie myl od zawsze z
          tatusiem, wiec sie rozbiera, a tu nagle pozostale dzieciaki w ryk! Bo pozostale
          dzieciaki (obawiam sie, ze w Polsce nadal wiekszosc) maja wpojone, ze trzeba
          zachowac intymnosc - czyli np. pod prysznic wchodzic w majtkach. Dziecko raz
          tak wysmiane, niezaleznie od tego, jak bylo wychowywane oczywiscie natychmiast
          zacznie wprowadzac nowe zwyczaje w domu: wyganiac rodzicow z lazienki itd.
          Podkreslam: ja nie dziele sie z Toba swoja wiedza na ten temat, ja po prostu
          podejrzewam, ze to "dorastanie do wstydzenia sie" to jest po prostu wplyw
          otoczenia w mysl zasady: pies wychowywany pod szafa musi wyrosnac na jamnika.
          wink)
          ALe dzieki za odpowiedz, juz sie ciesze na ciag dalszy
          • Gość: finka Re: Dziwny problem.. IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 12.11.03, 15:23
            Ja mam córkę i to z dużym potencjałem samodzielności że tak powiem. Z łazienki
            wywaliła mnie około 7 roku życia, twierdząc że jest już duża i nie potrzebuje
            mojej pomocy, bo nie jest żadnym dzidziusiem. W wieku około 10 lat zaczęło się
            zamykanie na klucz i pod żadnym pozorem nie wpuszczała mnie do łazienki,
            wstydziła się tego że jej ciało się zmienia. Dodam, że wiele rodziców
            młodszych dzieci nie zdaje sobie sprawy, że to idzie tak szybko - niektóre
            kolezanki mojej córki w wieku 11 lat miały juz miesiączkę... Dzieci wstydzą się
            swojego nowego wyglądu i widocznych już zmian na ciele. Czy to pruderia - dla
            mnie nie. I nie jest to jakaś polska cecha, dzieci nabijają się z siebie
            nawzajem z miliona powodów, równie dobrze z powodu śmiesznych gaci na przykład.
            Nie kapałam się z córką bo to niewygodne, ale przebierałam się przy niej bez
            jakiejś krępacji. Ona mogła wchodzić do łazienki, kiedy ja się kąpałam i czasem
            to robiła, natomiast inaczej reaguje w stosunku do siebie i tyle. Zresztą ten
            wstyd nie dotyczy jedynie nagości, wystarczy spytać o chłopaków w klasie...
            Taki wiek. A swoją drogą nie widzę większego sensu w tym luzackim podejściu do
            nagości w dojrzalszym wieku - niby czemu to ma służyć? Budowaniu więzi
            międzyludzkiej? To, że się chce zachować intymność nie świadczy bynajmniej o
            tym, że ma się problemy z akceptacją swojego ciała i wyglądu czy własnej
            seksualności. U mnie wspólne sikanie nie wchodzi w rachubę ze zrozumiałych
            wzgledów, obie się na desce nie zmieścimy, ale też taka wspólnota nie jest mi
            do niczego potrzebna. Nie robię tego ani przy meżu ani przy dziecku. Nie
            obcinam tez przy nim paznokci, nie czyszczę uszu itp. A pruderyjna na pewno nie
            jestem. Uważam, że z naturalnością też nie ma co przesadzać - nie bardzo
            rozumiem co dziecku miłoby dać rytuał wspólnego sikania z tatą - że nie miałby
            zahamowań i sikał przy wszystkich na ulicy? Że akceptowałby własną nagość bez
            zastrzeżeń? To zbyt duże uproszczenie moim zdaniem - równie dobrze może być
            tak, że na tle innych facetów poczuje się np. gorzej wyposażony i wpadnie w
            kompleksy. Zresztą - sam zobaczysz za parę lat. Spróbuj sobie w międzyczasie
            przypomnieć siebie w momencie, kiedy zaczęly ci rosnąć pierwsze włoski albo
            przechodziłeś mutację. Człowiek przez te hormony zaczyna po prostu inaczej
            patrzeć na świat, każdy pryszcz urasta do rangi dramatu, człowiek wstydzi się
            odstających uszu, krzywego zgryzu i miliona innych głupot.
            • tomekmkk Re: Dziwny problem.. 12.11.03, 15:50
              Alez ty zapewne masz racje ze to tak sie moze dziac naturalnie, przeciez
              napisalem to wyraznie, ze tak sie moze stac i ja sie z tym licze. Co wiecej,
              sam nie mam pewnosci, czy bylbym rownie zdecydowany jakbym mial corke. Ja po
              prostu glosno mysle! A to wspolne sikanie to nieporozumienie - nie robie synowi
              "rodzinnego kwadransu na urynale", chodzi mi o to, ze w miejscach publicznych -
              np. w pociagu - musze pojsc z dzieckiem do toalety, to czasem tez sam sikam. To
              niby normalne, ale wyobraz sobie ,ze pewiem moj krewny ze swoim synem tez
              poszedl do toalety w pociagu, a kiedy 5 letni chlopak sie wysikal,
              przyprowadzil go do przedzialu po czym sam wrocil do kibelka. Kiedy go
              spytalem, dlaczego sie nie wysiakal od razu, odpowiedzial: BO by mnie dzieciak
              podgladal!
              Wszystko, co napisalem, odnosi sie do takich postaw, u nas niestety normalnych.
              Poza tym zwroc uwage na temat watku - chodzi o szatnie na publicznyh basenach.
              Sprawa jest skomplikowana, bo ja ze swoim synem moge sobie lazic nago, ale
              jesli w szatni sa inne dzieci? Przekonywac ich rodzicow do swoich racji mi
              wprawdzie wolno, ale jesli chce sie zwyczajnie rozebrac w obecnosci ich dzieci,
              powinienem wczesniej miec zgode rodzicow - przynajmniej milczaca, prawda? Nie
              lubie nikogo do niczego zmuszac ani sprawiac przykrosci, jakos mnie to mierzi.
              Mnie nie chodzi o zadne budowanie wiezy ani zadne tego typu filozofie, ani w
              starszym, ani w mlodszym wieku, bo jakos nie potrafie dostrzec w jaki sposob
              na wiez miedzy rodzicami a dzieckiem moze wplynac fakt ubierania czy nie
              ubierania jakichs czesci garderoby. (A jak zaczne nosic cylinder to moj syn
              bedzie mnie lubil czy nie?) Mnie chodzi o "niekomplikowanie sobie zycia" i
              przyklad z sikaniem tylko tego mial dowodzic. Pewnie, ze akurat wyproznianie
              najzreczniej zalatwiac w samotnosci, zadnej wspolnoty sie tu nie zbuduje (choc
              Ciebie akurat by zdziwilo pewnie, co potrafia wyprawiac nastoletni chlopacy jak
              pod namiotem sie piwa napija i zdecyduja sie np. "ochrzcic motocykl" - to
              rytual harleyovcow). Ale czasem bywa i tak, ze jest sie w tej toalecie z malym
              dzieckiem, sikac sie chce - to czy naprawde uwazasz, ze wtedy powinenem
              najpiewr dziecko za drzwi wyprowadzic, a dopiero potem sobie ulzyc?
              Ja sam za siebie to np. na wlasnej skorze poznalem uzytecznosc takiej postwy,
              bo moj synek jak tylko przestal uzywac pieluch, to tez niemal natychmist
              przestal sikac na nocnik - od poczatku sie uparl, ze bedzie sikal na stojaco,
              tak, jak tatus wink
              A co do tego ,co sam pamietam z dziecinswa, mutacji, owlosienie itd to pewnie
              masz tez duzo racji, ale tez niesttey bylo tak,ze mnie wychowana w dosc
              niezdrowej pruderii, ktora z jednej strony polegala na tym ,ze dorosli sie ze
              swoja nagoscia od dzieci skrzetnie izolowali (dlatego nazwy czesci ciala
              poznawalem od najpierw od kolegow w wieku6-7lat), a z drugiej strony nasz
              dzieciecy wstyd byl przedmiotem ich zartow, ktore nigdny nie grzeszyly
              delikatnoscia. Nic dziwnego, ze ze wstydu szybko stalem sie "samodzielny" i
              zaczalem wyrzucac matke z lazienki.
              • Gość: finka Re: Dziwny problem.. IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 13.11.03, 10:35
                Wiesz - patrząc na to z innej strony najprościej byłoby, gdyby w takich
                miejscach były po prostu osobne kabinki - i prysznicowe i do przebierania.
                Abstrahując od tematu dzieci w przebieralni - ja sama nie lubię takich
                publicznych przebieralni. Nie tyle z pruderii, co z poczucia estetyki, bo
                rzadko ktora dorosła osoba ma ładne ciało. Niektórzy rodzice naturalnie
                przesadzają z izolowaniem dzieci, ale w końcu to nie jest jakiś szczególny
                problem, żadnej krzywdy tym nie robią i nie ma o co kruszyć kopi. Istotnie -
                nie ma sensu komplikować sobie życia, według mnie w takich miejscach trzeba po
                prostu założyć, że ludzie tam przychodzący sa świadomi standardu i wiedzą z
                czym trzeba się liczyć (także z nagością) i nie przejmowac się resztą.
                A co do rytuałów wspólnego sikania o których wpsomniałeś to istotnie mnie to
                dziwi, bo akurat też jeżdżę, i nie wiem jak u ciebie, ale w naszej grupie jak
                żyję nie widziałam takich obrzędów, a poza tym na powaznych motocyklach jeżdżą
                w przeważającej części "chłopaki" w wieku około 40-tki (nastolatki jezdżą
                raczej na ścigaczach), a oni raczej nie jeżdżą pod namiot i po prostu trochę
                inaczej się bawią, że juz nie wspomnę o tym, że dla większości motor to
                świętość. W kazdym razie na żadnym zlocie nikt grupowo nie sikał! Pozdrowko...
                • tomekmkk Re: Dziwny problem.. 13.11.03, 10:46
                  co do motocyklistow - musze przyznac, ze sie zagalopowalem i zapomnialem o
                  uplywie czasu wink) Moje jedyne doswiadczenie z motocyklistami pochodzi z roku
                  hmmmm ... wstyd wyznac -1988. Wtedy bylem przez jeden dzien, przypadkiem
                  uczestnikiem zlotu motocyklistow, ale jak dobrze wiesz, wtedy nie bylo ani
                  harleyowcow, ani scigaczy itd, wiekszosc ludzi to byli zapalency, ktorzy po
                  garazach i piwnicach miesiacami lepili z kradzionych czesci swoje junaki czy
                  urale wink) Pamietam tez ten obrzadek "chrzeczenia" - ot, przyjechal na zlot
                  facte, ktorego wszyscy znali i ktory od dawna zapowiadal, ze lada dzien skonczy
                  remontowanie swojego truposza i nagle rzecyzwiscie tym truposzem przyjezdzal.
                  No wiec sie robilo oblewanie (piwo marki - jesli dobrze pamietam - Koszalin
                  Beer ), a potem stwierdzili, ze nowy pojazd trzeba ochrzcic - wrzucili go do
                  rowu i sie na niego grupowo wysikali. Twierdzili przy tym, ze tak robia zawsze
                  - a ja naiwne chlopie uwierzylem.
                  Swoja droga - te obrzadki, prawdziwe czy nie nie maja sie jednak nijak do
                  kwestii seksualnego wychowania dzieci, prawda?
                  • Gość: finka Re: Dziwny problem.. IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 13.11.03, 11:14
                    Dlatego się tak dziwiłam, bo kto by pozwolił sikać na wypolerowane nowe cudo za
                    prawie sto tysięcy zł...
                    Ale istotnie mocno zboczyliśmy z tematu, więc się żegnam i uciekam.
    • Gość: mamusia Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. IP: *.proxy.aol.com 11.11.03, 17:00
      oboje do meskiej przebieralni - najpozniej w tym momencie wyplaca sie otwarte
      wychowanie dzieci, obywa sie bez komentarzy. moj maz chodzil pod prysznic z
      tesciowa do wieku szkolnego, ja z ojcem tez cos kolo tego.
      na plywalnie (klubowa) mojej corki dzieci chodza juz same (do wody mam na
      mysli) i sa nieco starsze. takie od 4 lat - i tu pojawia sie problem : jest 4-
      letnia dziewczynka, z ktora przychodzi tata (bo mama na wozku inwalidzkim) a
      dziewczynka nie chce juz isc z nim pod chlopiecy prysznic (tak zeby z
      odleglosci jednak mogl nadzorowac to dzieciece mycie) no bo to chlopcy. no i
      co? ma ten tata wejsc do dziewczynek? przeciez tez nie !!!
      • aka10 Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. 11.11.03, 18:00
        Gdyby ten ojciec chodzil z corka na basen od malego,to by teraz nie mial tego
        typu problemow;chodziliby razem do meskiej przebieralni i po klopocie.Chyba,ze
        ojciec tez jest tego typu,ze sie przed dzieckiem nie rozbierze.No,i jest
        problem.Pozdrawiam.
        • agatka_s Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. 12.11.03, 13:37
          Hej,

          Ja miałam taki problem tylko na odwrót (mama z synkiem w damskiej
          przebieralni). Pewnie, ze najlepiej jak jest taka rodzinna przebieralnia, ale
          często są zajęte i trzeba sobie jakoś radzić.

          Mój syn nie robił z faktu bycia w damskiej przebieralni żadnego problemu, bo
          raczej "takie" widoki go specjalnie nie interesują. Mamy zupełnie
          przezroczysty prysznic w domu i zdarzało się wiele razy, że mnie widział pod
          prysznicem , no i ogólnie jakoś nie robimy z nagości (niczyjej) kwestii (no bo
          co tu robić, tego tyle wkoło i tak...). Nie zeby epatowac nagością ale też
          nie wpadać w panikę jak dziecko coś tam zobaczy.

          Ale niestety problemy były z: a. paniami zazwyczaj po szyję zakutanami w
          ręczniki i biorącymi prysznic w kostiumach b. małymi dziewczynkami, z
          wypiekami przyglądającymi się spod spuszczonych rzęs mojemu synowi. często i
          a. i b. były spokrewnione.... Dlatego jak tylko synek zaczął sobie dawać radę
          wypchnęłam go do męskiej przebieralni, bo ta damska to był zawsze stres
          ogromny. Mam nadzieję że faceci są trochę mniej wstydliwi i mała dziewczynka
          nie będzie dla nich problemem.
        • agatka_s Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. 12.11.03, 13:37
          Hej,

          Ja miałam taki problem tylko na odwrót (mama z synkiem w damskiej
          przebieralni). Pewnie, ze najlepiej jak jest taka rodzinna przebieralnia, ale
          często są zajęte i trzeba sobie jakoś radzić.

          Mój syn nie robił z faktu bycia w damskiej przebieralni żadnego problemu, bo
          raczej "takie" widoki go specjalnie nie interesują. Mamy zupełnie
          przezroczysty prysznic w domu i zdarzało się wiele razy, że mnie widział pod
          prysznicem , no i ogólnie jakoś nie robimy z nagości (niczyjej) kwestii (no bo
          co tu robić, tego tyle wkoło i tak...). Nie zeby epatowac nagością ale też
          nie wpadać w panikę jak dziecko coś tam zobaczy.

          Ale niestety problemy były z: a. paniami zazwyczaj po szyję zakutanami w
          ręczniki i biorącymi prysznic w kostiumach b. małymi dziewczynkami, z
          wypiekami przyglądającymi się spod spuszczonych rzęs mojemu synowi. często i
          a. i b. były spokrewnione.... Dlatego jak tylko synek zaczął sobie dawać radę
          wypchnęłam go do męskiej przebieralni, bo ta damska to był zawsze stres
          ogromny. Mam nadzieję że faceci są trochę mniej wstydliwi i mała dziewczynka
          nie będzie dla nich problemem.
          • Gość: mamusia Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. IP: *.proxy.aol.com 12.11.03, 13:56
            ja to mam raczej klopot z innymi komentarzami juz na basenie - dlaczego ten
            pan/pani jest taki gruby, albo owlosiony etc wink na szczescie (w tym wypadku)
            sama jestem pulchna wiec - wiarygodnie - moge jej podsunac, ze grubi tez sa
            kochani.
    • asia.su Re: Tata z małą córką na basenie - przebieralnia. 12.11.03, 20:42
      a ja z przebieralnią to miałam problem trochę innej natury - było to na
      Słowacji.
      Dla mnie oczywiste było, że z 7 letnim synem pójdziemy razem do damskiej
      przebieralni - przecież ostatecznie są kabiny do przebierania. Syn wie jak
      wygląda goły tata i goła mama.
      Pewnym krokiem poszliśmy do przebieralni - ale pani nas nie wpuściła, syn
      musiał pójść do męskiej - całe szczęście, że był w niej juz wcześniej i dał
      sobie radę.
      I co z tego, że nie mam rozterek duchowych jak i tak moze ktoś powiedzieć- tak
      nie wolno i już. Nie zawsze ma sens się sprzeczać z panią z obsługi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka