Dodaj do ulubionych

dopominanie się

16.04.09, 20:44
Nie wiem, czy ja jestem jakaś nieżyciowa, czy dziecko sąsiadów. Drażni mnie,
jak dzieci przychodzą w odwiedziny i tak prosto z mostu mówią co by zjadły,
itp. Rozumiem, jak to są odwiedziny na dłużej, pół dnia czy coś, a nie np. z
sąsiedniej klatki na chwilę. Pod nami mieszka dziewczynka w wieku mojego syna
i czasem do nas wpada. Dziś przyszła, jak zaznaczyła, mama pozwoliła jej na 45
minut, po jakimś czasie się pyta, czy nie mamy w domu czegoś słodkiego, ja na
to że nie, a ona a dlaczego, a to może bym jej kogla mogla ukręciła,
zaproponowałam jej bułkę z masłem, to chciała jeszcze jedną, a potem drugą.
Sama nie wiem, dlaczego to akurat mnie tak denerwuje. Mój syn chyba by się tak
nie zachował, mogłabym się z tym pogodzić, ale trudno przewidzieć, jak często
się dzieciaki będą widywać. Niekoniecznie mam ochotę dokarmiać sąsiadkę np. co
drugi dzień, a wydaje mi się, że jak raz będę gościnna, to trudno będzie
powiedzieć drugim razem, że nic z tego.
Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • robkar Re: dopominanie się 16.04.09, 21:09
      mam wrażenie że to żart, jak do nas wpadają dzieciaki z sąsiedztwa
      to generalnie zawsze pytam czy coś chcą, a jak chcą to daję i wiem
      że mój syn też jak jest u kogoś i chce pić to prosi, nie widzę
      problemu wink Ze słodyczami jest u nas zwyczaj że zawsze osoba która
      odwiedza to przynosi coś słodkiego np 2 lizaki
      • kerry_weaver Re: dopominanie się 16.04.09, 21:27
        i ja daję pić czy jeść bez problemu, najpierw tylko wypytuję czy
        mogą i co mogą bo dzisiaj wiadomo, jedno ma alergię a drugie
        przeczulonych rodziców, a trzecie może słodycze tylko w trzecią
        sobotę miesiąca i aż strach poczęstować ciastkiem czy lizakiem. Ale
        bułka, kubek soku czy herbatniki zawsze się znajdą. jak przychodzą w
        porze naszego obiadu to też głodne nie będą siedziały. Przecież jak
        moje pójdą do sąsiadów i zachce im się pić to też chciałabym, żeby
        dostały.
        Pamiętam z dzieciństwa, moja mama karmiła pół osiedla zupą bo jakoś
        zawsze się koledzy zasiadywali do obiadu smile
      • jogo2 Re: dopominanie się 16.04.09, 21:31
        Wiesz, mam wrażenie, że się nie zrozumiałyśmy. Ja też inaczej spojrzałabym na
        to, gdyby to było przyjście do domu po jakimś czasie. Ale trudno mi zrozumieć,
        jak ktoś przychodzi z własnego domu, wpada na krótko. Dodam, że syn raczej nie
        będzie u córki sąsiadki bywał, nie jest zapraszany, sąsiadka mieszka z rodziną u
        teścia i ma niemowlaka i ja to rozumiem. Natomiast nie cierpię jak mi się małe
        dziecko będące w charakterze gościa dopomina i że ma być to a nie tamto, zresztą
        dotyczyło to nie tylko jedzenia. Z drugiej strony, jak sobie dziewczynka
        skoczyła na dół po słodką przekąskę, to dobre wychowanie wskazywałoby na to,
        żeby przynieść więcej i poczęstować kolegę, tak?
        Ja naprawdę nie chcę się czepiać, wcale mnie ten brak poczęstunku nie raził, ale
        to ciągłe dopominanie się, tak owszem. I proszę nie robić ze mnie jędzy, która
        żałuje dziecku pić, bo to akurat jest dla mnie zrozumiałe.
        Zależy mi, żeby syn miał towarzystwo i dobrze się bawił, ale każdej prośby
        spełniać nie zamierzam i nie wiem, jak to zrobić, żeby nie musieć ulegać każdej
        prośbie a dziecka nie urazić. Próśb jest dużo a kontakty będą częste. Ja się tak
        nie zachowywałam i mój syn będąc gościem też się tak nie zachowuje, więc trudno
        mi takie zachowanie zrozumieć i zaakceptować.
    • przeciwcialo Re: dopominanie się 16.04.09, 21:32
      Poza domem ponoc lepiej smakuje wink
    • beata985 Re: dopominanie się 16.04.09, 22:50
      mnie też denerwuje..o ile nie widzialam problemu gdy wpadały na
      początku od czasu do czasu, jadnak z czasem te wizyty stały się
      ciągle, u nas i prosto po szkole a wtedy wiadomo towarzystwo głodne.
      problemu nie ma kiedy akurat ugotowałam zupę-cały gar- ok, mam czym
      poczęstować. ale czasami dopiero robię i najzwyczajniej w świecie
      chcę zająć się obiadem i zrobić go jak najszybciej, bo pędzę gdzieś
      tami nie mam ochoty koncentrować się na kanapkach...albo mam z
      poprzedniego dnia wyliczone kawałki mięsa i nie mam czym
      poczęstować ...kurde...też mnie to gryzie...
      kiedy mam częstuję, bo wiem, że moja kiedy tam jest też czasami
      zjada-raczej się nie dopomina, bo ona z tych nieśmiałych i
      najchętniej by w domu przebywała ale ręki uciąć sobie nie dam,
      kiedy nie mam mówię idz do domu, bo jeszcze nie mam/ już nie mam/
      tyle nie mam...
      z czasem się wprawiłamtongue_out
      • pasik Re: dopominanie się 17.04.09, 00:24
        heheh a ja mam typy co nie jedzą...zarzekają się nie ruszą zupy ani drugiego dania. Ledwo co napój wypiją. Nieraz siedzą kilka godzin i nic- aż mi głupio wchodzić do pokojuwink
        Jeden ma tylko życzenia- najlepiej kurczak z frytkami lub naleśniki bez tłuszczusmile
        A co..mnie zamiast jedzenia denerwuje to że lubią panoszyć się po całym domu. Nie pytają czy mogą coś ruszyć- oj ostatnio się lekko rozdarłam.
    • bloopsar Re: dopominanie się 17.04.09, 00:44
      Kurcze, taka sytuacja, ze dziecko przychodzi do naszego i przy okazji "zalapuje
      sie" na obiad czy na przekaske to luz. Ale zeby dziecko sie same dopominalo??
      Juz samo pytanie czy masz cos slodkiego wydaje mi sie dziwne ale ok, sa takie
      smiale dzieci, jeszcze nie nauczone konwenansow. Ale zeby po odmownej odpowiedzi
      praktycznie zazadac kogla mogla?? Od obcej doroslej osoby?? Moze jeszcze powie
      co by chciala na obiad i niech mama kolegi leci jej przygotowac? No nie wierze,
      ze sa takie dzieci i nie wierze, ze kilka komentarzy tutaj jest takich, ze to
      jest normalne.

      I co innego przyklad jaki ktos tu podal: cos do picia. Pewnie, ze moze zaschnac
      w gardle i jak dziecko zapyta doroslego czy ma cos do picia to luz. Ale slodycz
      to nie rzecz pierwszej potrzeby. No a do tego wyobrazcie sobie taka sytuacje, ze
      dziecko pyta o picie, wy mowicie ze owszem, jest woda i herbata a dziecko mowi
      "A ja bym sie napila coli, moze pani skoczy do sklepu? Albo kompotu, moze pani
      ugotuje?". No szok jak dla mnie!

      Przeciez nawet jak znajomy przychodzi do nas, dorosly do doroslych, to cos mu
      tam proponujemy do picia, moze do jedzenia, zaleznie od sytuacji. Ale on nie
      kombinuje na co by mial ochote i moze mu specjalnie upichcic, nie kreci nosem,
      ze chce cos innego. Jak mu nie smakuje to co jest albo ma alergie czy jest
      wegetarianinem a my o tym nie wiedzielismy, to mozna jakos raz zmodyfikowac
      obiad (i potem w przyszlosci brac na to poprawke) ale takie ciagle dopominanie
      sie i wpadanie na chwile na przekaske to dla mnie byloby dziwne nawet w
      wykonaniu mojego znajomego. A kolezanka dziecka?? To juz nienormalne.
      • 3-mamuska Re: dopominanie się 17.04.09, 01:20
        masz racje dla mnie denerowjace ja mam problem z corka kuzynki przychodzi i mowi
        ja mam ochote na lody lub cos tam innego ,albo chodzi po domu i mowi ze ona ma
        tez np.komputer telewizor lodowke a takie to takie tamto i to nie sporadycznie
        tylko ciagle az sie odzywac nie chce.Zreszta jak do nich wpadam to jest tylko
        zjadla bym chrupki albo loda ciastko lup zapiekanke i patrzy na mnie.Tylko ze
        wtedy jej mama reaguje a ja w domu mowie ze nie mam i tyle jak dlugi pobyt to
        jesc pic oczywiscie ale nie jak wpada i zachowuje sie jakby do restauracji przyszla
      • kerry_weaver Re: dopominanie się 17.04.09, 07:45
        Ale zeby po odmownej odpowiedz
        > i
        > praktycznie zazadac kogla mogla?? Od obcej doroslej osoby??

        Dziewczyny ale czy to taki problem odpowiedzieć przedszkolakowi czy
        10-latkowi: nie ukręcę ci kogla mogla bo teraz nie mam czasu/nie mam
        jajek w lodówce/jak jesteś bardzo głodny to mam bułkę a kogiel-
        mogiel zjesz w domu itp.?
        Ja wolę dziecko które mi wyraźnie powie czego chce, niż taką
        sytuację jak ostatnio do córki przyszła koleżanka i namawiała
        szeptem córkę żeby prosiła o picie niby dla siebie, bo sama się
        wstydziła poprosić.

        Grzebanie i panoszenie się - na to nie pozwalam, to samo rozwalanie
        się przed TV.<br />
        <br />
        Można też skutecznie dopominacza przepłoszyć - jako dziecko unikałam
        jak ognia babci pewnej koleżanki, bo babcia poproszona o coś do
        jedzenia, serwowała wyłącznie surowe marchewki a proszona o słodycze
        wygłaszała wykład o zębach i zdrowiu - no i wiadomo było że u K. w
        domu się nie je smile
        • aduerin Re: dopominanie się 21.04.09, 18:48
          > Dziewczyny ale czy to taki problem odpowiedzieć przedszkolakowi
          czy
          > 10-latkowi: nie ukręcę ci kogla mogla bo teraz nie mam czasu/nie
          mam
          > jajek w lodówce/
          doprawdy, musisz sie tlumaczyc? Nie, nie ukrece ci. powiedziane z
          usmiechem. wystarczy!
    • mallard Re: dopominanie się 17.04.09, 09:02
      Powiem krótko - To efekty współczesnego wychowania według modelu:
      "Dziecko = pępek świata i wszystko mu się należy".
      Jeżeli dziecko od małego przyzwyczaja się do tego, że otoczenie
      kłania mu się i natychmiast spełnia jego życzenia, niczego w zamian
      nie oczekując, to mamy, co mamy.
      "Siła" by gadać, ale nie bardzo mam czas, a poza tym i tak
      mnie "zakraczą" wink
      Dodam jeszcze to, że jak jestem w IKEA, to szlag mnie trafia, na
      widok napisu, nad działem dziecięcym: "dla najważniejszych ludzi na
      świecie".
      • tafasola Re: dopominanie się 18.04.09, 13:10
        Chyba naprawdę nie lubisz dzieci smile
        A poważnie, to oczywiście wina wychowania, dla mnie nie jest to
        normalne, tak samo jak zaglądanie przez dzieciaki w gościach do
        lodówki. Nie lubię umolnych dzieciakow i w podobnych sytuacjach po
        prostu mówię, że nie i tyle, a jak umolna jednostka przychodzi
        miauczeć dalej, to proponuję żeby poszła do dziecięcego pokoju się
        pobawić. Wystarcza.
        za normalne uwazam poczestowanie piciem (ale to dzieci same robią
        dla swoich gości, nie organizując mi zajęcia), przy dłuższym pobycie
        jakieś kanapki lub obiad o ile akurat moje dziecko je.
        Pamiętam, że w dzieciństwie wiecznie siedziało się po chalupach i
        jakoś nikt nie czuł się zobowiązany do dokarmiania cudzych dzieci.
        Przychodziło się po obiedzie i wychodziło przed kolacją.
        • mallard Re: dopominanie się 20.04.09, 17:21
          tafasola napisała:

          > Chyba naprawdę nie lubisz dzieci smile

          Ale kto? Ja, czy Dżogo cwaj?
          • tafasola Re: dopominanie się 20.04.09, 21:59
            To był zarcik taki niewinny, bo jak to, nie uwielbiać bezkrytycznie?
    • tukata Re: dopominanie się 17.04.09, 09:25
      jak odbieram ze szkoły swoje i cudze, to daje wszystkim obiad, jak
      mam jednego kotleta, to dzielę, dosmażam jajko sadzone i jest ok.
      Jak dzieci wpadają w czasie pory posiłków moich dzieci to zawsze
      pytam, czy się dosiądą i zjedzą razem ( na ogół nie odmawiają).
      Picie biorą same do oporu. Bywa, że dziecko się upomni za
      pośrednictwem mojego syna - też dostanie kanapkę. Nie widzę
      większego problemu, daję to , co akurat mam. Nie zdażyło mi się, aby
      dziecko zażądało jakiegoś konkretnego dania, no chyba, że chcą
      zamówić pizzę - zwykle odmawiam.
      • jogo2 Re: dopominanie się 17.04.09, 10:15
        Ale ja nie odbierałam ze szkoły, nie jedliśmy właśnie my czegoś, ja TAKŻE mam
        zwyczaj częstować gości dużych i małych, bardzo proszę o zauważenie różnicy.
        Więc historyjki jak to czyjaś mama poczęstowała grupę dzieci, które przyszły z
        podwórka po zabawie, albo j.w. jest chyba trochę nie a propos. Jak odbierałam
        syna i kolegę z przedszkola, to też częstowałam. Natomiast nie widzę powodu
        zastawiania stołu, jak sąsiadka wpada na godzinkę z własnego domu, albo
        dopytywania się nerwowo czy czegoś by u nas nie zjadła, zwłaszcza jak widzę, że
        dziewczynka swobodnie się czuje u nas. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej ja
        się zaczynam czuć mało swobodnie.
        • tukata Re: dopominanie się 18.04.09, 11:18
          Natomiast nie widzę powodu
          > zastawiania stołu, jak sąsiadka wpada na godzinkę z własnego domu,
          albo
          > dopytywania się nerwowo czy czegoś by u nas nie zjadła

          ja też nie widzę powodu do zastawiania stołu. Jak wpada w porze
          między obiadem a kolacja to robię założenie, że jest najedzone.
          Dopuszczam, że dziecko samo może poprosić o jabłko(jak widzi, że
          stoi ich cała miska), ostatecznie o kanapkę, bo jest wyjątkowo
          głodne - wtedy prosze bardzo daje to co mam. Natomiast uważam za
          zbyt śmiałe (!) proszenie o nalesniki czy obiad czy coś tam
          większego. I mówię tu o dzieciach szkolnych, bo mnniejszym znacznie
          więcej "wypada". Natomiast twój problem to nie to, że dzieci wpadają
          cos zjeść, ale to, że masz problem z
          cyt:zaczynam czuć mało swobodnie
    • mamusia1999 Re: dopominanie się 17.04.09, 10:50
      no mnie czasem tez drazni, moja szwagierke drazni jeszcze bardziej
      bo jej to czesciej jakos dotyczy.
      ale tak na rozum emocjonalny: dlaczego niby wyrazenie zyczenia ma
      byc zle? czy zyczenie jest tylko wtedy dopuszczalne jesli jest
      obiektywna potrzeba? a jesli jest dopuszczalne, to dlaczego nie
      wolno go wypowiedziec? caly problem w tym, ze czesto jakiegos
      zyczenia nie chcemy/nie mozemy spelnic i musimy odmowic. i tu
      objawiaja sie braki w pewnosci siebie. tak jakos glupio, trzeba
      sie "odslonic" z jakas (domniemana) slaboscia ? musisz isc na obiad
      do domu, bo ja mam tyko cztery kotlety. slodyczy nie mam, dam ci
      bulke ale tylko jedna, bo mi inaczej na kolacje zabraknie. tez mi
      sie ta lalka podoba i chcialabym ci ja kupic - ale niestety nie
      mamy pieniedzy na kupowanie wszystkiego, co nam sie podoba. itd itp.
      • jogo2 Re: dopominanie się 17.04.09, 11:08
        Więc ja dziewczynce odpowiedziałam, żeby kogla mogla zrobiła jej mamusia, bo nie
        dam sobie wejść na głowę, ale przyjemnie mi nie było i też nie jest mi
        przyjemnie, co będzie jak sąsiadkę spotkam, bo skąd mogę wiedzieć, jakie ma
        poglądy na wychowanie.

        To należy do tak zwanego dobrego wychowania, żeby spontanicznie nie wyrażać
        wszystkich zachcianek, jakie nam przychodzą do głowy. Z zachowań dorosłych osób
        uwielbiam sięganie po książkę na półkę i oświadczanie asertywnie: "pożyczę
        sobie", kiedy np. kontakty są luźne i nie wiadomo, czy osoba pożyczająca ma
        zwyczaj pamiętać o zwrocie.
        • bloopsar Re: dopominanie się 17.04.09, 15:28
          > To należy do tak zwanego dobrego wychowania, żeby spontanicznie nie
          > wyrażać wszystkich zachcianek, jakie nam przychodzą do głowy

          Swiete slowa. W czasach naszego dziecinstwa to bylo oczywiste. Chodzilo sie do
          kolegow/kolezanek i zjadalo sie obiad czy przekaski ale te proponowane przez
          mamy kolegow. Ale zeby sie dopominac? I to konkretnych rzeczy, do tego jeszcze
          do zrobienia (w sensie niech matka kolegi leci i przygotuje)? Szok.
          • mamusia1999 Re: dopominanie się 20.04.09, 14:18
            caly moj osobisty problem z wychowywaniem dzieci polega na tym, ze
            musze je wymyslic od nowa, bo spora czesc tego, ktorego sama
            doznalam mowiac delikatnie sie przezyla.
            w moim dziecinstwie pilo sie herbate lub kompot do posilkow,
            pragnienie "pomiedzy" bylo naganna zachcianka na mineralke,
            gruzliczanke.
            generalnie dzieci i ryby glosu nie mialy i co wolno wojewodzie to
            nie tobie smrodzie.
            za mojej nastoletniej mlodosci dziewczynie nie bylo wolno pierwszej
            zainteresowac sie chlopakiem, nie wypadalo rowniez od razu
            odwzajemnic zainteresowania.
            wiec staram sie zawsze sceptycznie podchodzic do zasad
            tzw. "dobrego wychowania". dla mnie ma ono jeden sens: nie
            szkodzic/przszkadzac innym w szerokim pojeciu.

        • chalsia Re: dopominanie się 18.04.09, 12:10
          > To należy do tak zwanego dobrego wychowania, żeby spontanicznie
          nie wyrażać
          > wszystkich zachcianek, jakie nam przychodzą do głowy.

          tak - ale to się tyczy dorosłych, a nie dzieci w wieku Twojego syna
          i córki sąsiadki.

          >ale przyjemnie mi nie było

          masz problem ze sobą, skoro zwykła prosta odmowa prostej rzeczy de
          facto obcej osobie powoduje u Ciebie dyskomfort emocjonalny.

          >i też nie jest mi
          > przyjemnie, co będzie jak sąsiadkę spotkam, bo skąd mogę
          wiedzieć, jakie ma
          > poglądy na wychowanie.

          jak wyżej, potwierdza to jakiś problem w Tobie samej - bo co Cię
          obchodzi jakie poglądy na wychowanie ma Twoja sąsiadka. Nie jesteś
          zobligowana do wypelniania jej standardów (np. skakania na jednej
          nodze do sklepu na życzenie dziecka).
        • mamusia1999 Re: dopominanie się 19.04.09, 09:07
          jak tak patrze na te posty to powinnam pszeprosic moja mame -
          zawsze myslalam, ze to tylko u mnie w domu wypowiadanie zyczen to
          bylo tabu. pragnienie posiadania jeansow z pewexu bylo szczytem
          bezczelnosci i egoizmu . inna sprawa to dobor slow, ton etc - i
          tego tu sie opisac nie da, moze tu pies pogrzebany?

          na moj (z mozolem zreedukowany) rozum do dobrego wychowania to
          nalezy uprzejme wyrazanie zyczen, najlepiej w formie "(ja)
          chce/chcialabym/mam ochote..." albo najprosciej w formie
          pytania. "pozycze sobie" to nie asertywnosc ale lekcewazenie
          wlasnosci innych ludzi. "zrob mi kogla mogla" to jak na dziecko (w
          zaleznosci od wieku naturalnie) przypadek graniczny, zalezy pewnie
          tez troche od poziomu wyslawiania sie np. a nie tylko poczucia
          przyzwoitosci. ale tez nie widze problemu odpowiedziec "nie lubie
          jak mi wydajesz polecenia, nastepnym razem zapytaj, to sie ew.
          zastanowie". ja np. ciesze sie jesli moje dziecko od innych ludzi
          dostaje rzetelny, autentyczny, rzeczowy feedback

          moja Mloda wolalaby nie miec brata, i wolno jej. czasem jednak o
          tym zapomina i dopuszcza go do zabawy wink
        • nangaparbat3 Re: dopominanie się 19.04.09, 12:47
          jogo2 napisała:

          > Więc ja dziewczynce odpowiedziałam, żeby kogla mogla zrobiła jej mamusia, bo
          nie dam sobie wejść na głowę, ale przyjemnie mi nie było i też nie jest mi
          przyjemnie, co będzie jak sąsiadkę spotkam, bo skąd mogę wiedzieć, jakie ma
          poglądy na wychowanie.

          Nieuprzejmie i dziecinnie tej dziewczynce odpowiedzialaś, moglas powiedziec, ze
          nie zrobisz (nie tlumacząc sie, dlaczego), ale mozesz poczęstowac ja owocami,
          herbatnikiem, ewentualnie jesli jest bardzo głodna zrobic kanapke.
        • kerry_weaver Re: dopominanie się 21.04.09, 07:30
          Z zachowań dorosłych osób
          > uwielbiam sięganie po książkę na półkę i oświadczanie
          asertywnie: "pożyczę
          > sobie", kiedy np. kontakty są luźne i nie wiadomo, czy osoba
          pożyczająca ma
          > zwyczaj pamiętać o zwrocie.

          Zawsze można równie asertywnie odpowiedzieć "nie pożyczę ci tej
          książki" smile

          A ciekawi mnie jak reagujecie na takie same prośby dorosłych -
          zdarza się przecież że wpada sąsiadka czy kolega męża, częstujemy
          kawą czy herbatą i pada pytanie: a nie masz może czegoś do
          zjedzenia? strasznie głodny jestem. Czy to też jest namolność czy
          normalne wyrażenie uzasadnionego życzenia?<br />
          <br />
          Rozumiem że może wkurzyć dziecko grzebiące w lodówce czy szafkach
          ale dziecko proszące o kogel-mogel powodem takiej dyskusji?<br />
          <br />
          PS bardzo lubię cytowany wyżej napis w IKEI smile
    • lenaa77 Re: dopominanie się 18.04.09, 01:20
      A ja nie widzę problemu, dziecko powiedziało, bo ma takie prawo, nie
      popełniło, żadnego wykroczenia(jeśli uważasz to za niewłaściwe,
      wychowuj swoje tak by zachowywało się inaczej). Jeśli ci się chce i
      masz z czego możesz zrobić to o co prosiło, jeśli nie, to nie ma
      problemu w powiedzeniu, że nie masz czasu, nie masz jajek czy
      czegośtam, albo nie masz siły/ochoty/ czasu robić zamówionego dania.
      Możesz zaproponować jabłko, jogurt albo zwykłą wodę.
      • maksimum Re: dopominanie się 18.04.09, 05:37
        To w Polsce w dalszym ciagu modny jest cholesterol z cukrem?
        Ja rozumiem 50 lat temu,gdy w sklepach byl tylko ocet,ale teraz tak
        zatruwac dzieciaki.
        • lenaa77 Re: dopominanie się 18.04.09, 10:12
          Nie no, ja też jestem w szoku, jak można coś takiego wepchnąć w
          dziecko?! Nie ma tam konserwantów, barwników ani innych niezbędnych
          dodatków, więc żaden szanujący się amerykanin (bo za takiego jak
          widzę po twoich wpisach się uważasz) tego nie tknie. Przecież można
          kupić zdrowiutkie chipsy, albo słodzony aspartanem niebieski pudding
          w grającym pudełeczku, jakiego w tej zacofanej Polsce nie będzie
          jeszcze przez 20 lat!
    • nangaparbat3 Nie w dopominaniu sie problem 20.04.09, 17:21
      Przemyślalam jeszcze raz sytuacje, i sądzę, ze nie jest problemem prosba
      dziewczynki, a Twoja nieumiejetnośc odmowy, ktora nie bylaby obarczona poczuciem
      winy.
    • asia0212 Re: dopominanie się 20.04.09, 22:38

      Mnie też taka sytuacja by zdenerwowała. Do moich dzieci przychodzą koleżanki,
      koledzy. Wiadomo, gdy są dłużej proponuję coś do picia, kanapki, słodycze,
      owoce, zdarzy się, że jedzą obiad. Ale mówić wprost po pół godziny pobytu-ja
      chcę to czy tamto??? Nie spotkałam się z takim zachowaniem, co innego kilkulatek
      (szczery do bólu), a co innego starsze dziecko.
      Kulturę wynosi się z domu, nie rodzimy się z nią.
      • jogo2 Re: dopominanie się 21.04.09, 11:37
        Przeczytałam wszystkie wpisy i cieszę się, że zdania są chociaż podzielone, że
        świat całkiem nie zwariował. Tak, można zawsze być asertywnym, nie nosić
        portfela nigdy w tylnej kieszeni - bo ukradną - to normalne, można pójść jeszcze
        dalej i w końcu trzeba by pieniądze nosić w bieliźnie - to taki przykład z innej
        dziedziny życia. Ja więc też byłam po prostu asertywna i uważam, że moja
        odpowiedź była adekwatna do zachowania dziewczynki, a wcale nie niegrzeczna. A
        jak dziewczynka poszła na dół do siebie po cukierka, a dla kolegi zapomniała
        przynieść, to ładne było? Po wypowiedzi nangaparbat to widzę, że teraz jest tak,
        że dziecko to święta krowa, któremu wolno wszystko, a dorosły ma się hamować,
        dopominać się to nie jest chamstwo, a odpowiedzieć "niech ci mama zrobi" to jest
        chamstwo, "wezmę sobie książkę" to można tak powiedzieć (nb. nie oddała do dziś
        - po 10 latach), a jak ktoś nie potrafi powiedzieć nie, to sam niech się czuje
        winny, a "dobre wychowanie" to pojęcie przestarzałe. Taka postawa się jeszcze
        zemści na tych, co ją wyznają, ale to jeszcze nie teraz, a za lat kilkadziesiąt,
        wtedy dopiero się namnoży takich z brakiem manier. Nangaparbat ma o tyle rację,
        że faktycznie powinnam jej powiedzieć "nie" i jeszcze dodać "i co mi zrobisz?",
        albo "nie, bo nie" byłoby to jednocześnie adekwatne do sytuacji, bez tego
        rażącego "niech ci mama zrobi", a zarazem asertywne. Kiedyś taka odzywka
        świadczyła hm, niezbyt dobrze o nadawcy, ale człowiek się uczy całe życie.
        • jogo2 Re: a dodam jeszcze 21.04.09, 11:53
          że w sumie, na zasadzie asertywności, to powinnam mieć żal, a w każdym razie
          oczekiwanie wobec sąsiadki, żeby moje dziecko też mogło z kolei pójść się
          pobawić na dół.
          Teraz dla mnie jest jasne, czemu jest taka tendencja, żeby raczej unikać
          zapraszania do domu. Faktycznie, nigdy nie wiadomo, z czym się człowiek zetknie.
        • chalsia Re: dopominanie się 21.04.09, 15:12
          > przynieść, to ładne było? Po wypowiedzi nangaparbat to widzę, że
          teraz jest tak
          > ,
          > że dziecko to święta krowa, któremu wolno wszystko, a dorosły ma
          się hamować,
          > dopominać się to nie jest chamstwo, a odpowiedzieć "niech ci mama
          zrobi" to jes
          > t
          > chamstwo, "wezmę sobie książkę" to można tak powiedzieć (nb. nie
          oddała do dziś
          > - po 10 latach), a jak ktoś nie potrafi powiedzieć nie, to sam
          niech się czuje
          > winny, a "dobre wychowanie" to pojęcie przestarzałe. Taka postawa
          się jeszcze
          > zemści na tych, co ją wyznają, ale to jeszcze nie teraz, a za lat
          kilkadziesiąt
          > ,
          > wtedy dopiero się namnoży takich z brakiem manier. Nangaparbat ma
          o tyle rację,
          > że faktycznie powinnam jej powiedzieć "nie" i jeszcze dodać "i co
          mi zrobisz?",
          > albo "nie, bo nie" byłoby to jednocześnie adekwatne do sytuacji,
          bez tego
          > rażącego "niech ci mama zrobi", a zarazem asertywne. Kiedyś taka
          odzywka
          > świadczyła hm, niezbyt dobrze o nadawcy, ale człowiek się uczy
          całe życie.


          niestety, jak zwykle, umknęła Ci najważniejsza sprawa - nie związana
          de facto z opisywaną sytuacją (bo ja się nie wypowiadałam i Nanga w
          ostatnim swoim poście też o opisanej sytuacji)- że Ty masz problem z
          odmową bez poczucia winy.
        • nangaparbat3 Re: dopominanie się 21.04.09, 17:54
          Jogo, mylisz asertywnośc z agresywnoscią. Naprawdę.
          A dlaczego dzieciom "wolno" a my mamy sie hamowac?
          Bo my jesteśmy dorośli, a one są dziecmi.
          Bo one dopiero ucza się, jak postępowac, i w dodatku ucza sie na naszym
          przykładzie.
          • verdana Re: dopominanie się 21.04.09, 18:49
            Ale jesli uczymy dzieci, to tym bardziej uczmy je dobrych zachowań,
            a nie niewłasciwych. A żądanie konkretnej potrawy w obcym domu JEST
            zachowaniem niewlasciwym. Nie ma co rozdzierac szat i wyrzucac
            dziecka z domu, ale zdecydowana odpowiedź, tonem uprzejmym i z
            usmiechem - "to moze ci mama zrobić" jest jak najbardziej na
            miejscu.
            • nangaparbat3 Re: dopominanie się 21.04.09, 19:15
              Bedę się upierać, że zwykła odmowa bez tłumaczenia wystarczy, a pouczanie - i to
              przez dziecko - mamy jest delikatnie mówiac niegrzeczne i nieuprzejme.
              Poza tym nie wiem jakim cudem ja mam decydować, co jakaś pani moze swemu dziecku
              robić, i wkraczać miedzy nią a dziecko.
              A jesli mamy cos do matki, to trzeba albo milczeć, albo powiedzieć jej to
              wprost, i najlepiej nie w obecnosci dziecka.
              • verdana Re: dopominanie się 21.04.09, 19:33
                Moge nie pouczac obcego dziecka na ulicy. Ale jesli dziecko czesto
                do mnie przychodzi - to przykro mi, ale w moim domu musi
                przestrzegac pewnych stadardow. jesli bardzo przeszkadza mi
                dopominanie się ode mnie konkretnych rzeczy - to mam do wyboru
                pouczyć dziecko, albo nie wpuszczać do domu.
                "Mama ci zrobi" nie jest szczególnie obraźliwe, natomiast
                powiedzenie "nie, nie zrobie" zachęca dziecko do proszenia o inne,
                konkretne rzeczy.
                • nangaparbat3 Re: dopominanie się 21.04.09, 22:01
                  verdana napisała:

                  > Moge nie pouczac obcego dziecka na ulicy. Ale jesli dziecko czesto
                  > do mnie przychodzi - to przykro mi, ale w moim domu musi
                  > przestrzegac pewnych stadardow.

                  Oczywiscie ze musi. Ale zalozę się, ze Ty akurat potrafisz sobie z tym poradzic
                  bez pouczania, za pomocą jasnych, konkretnych, niezlosliwych i pozbawionych
                  aluzji czy podtekstow komunikatów.

                  jesli bardzo przeszkadza mi
                  > dopominanie się ode mnie konkretnych rzeczy - to mam do wyboru
                  > pouczyć dziecko, albo nie wpuszczać do domu.
                  Wystarczy spokojnie odmowic i powiedziec, żeby przestalo, bo dopominanie sie
                  przeszkadza Ci.



                  > "Mama ci zrobi" nie jest szczególnie obraźliwe,

                  Jest wredne - nie wiesz, czy mama jej zrobi, moze nie lubi albo jest leniwa -
                  ingerujesz (byc moze, ale nie powinno sie ryzykowac) w relację miedzy dzieckiem
                  a matką i własciwie nie wiem dlaczego.

                  natomiast
                  > powiedzenie "nie, nie zrobie" zachęca dziecko do proszenia o inne,
                  > konkretne rzeczy.

                  Dziwna zacheta.
                  • verdana Re: dopominanie się 21.04.09, 22:37
                    Bez przesady - mowienie dziecku "mama to zrobi" nie jest żadna
                    obrazą, tylko sprawą dla dziecka oczywista. Spokojnie obaca osoba
                    moze odmowic jakiejśc czynnosci przy dziecku, tlumaczac mu "to
                    sprawa mamy, idź z tym do mamy" - i dla dziecko to bedzie zupelnie
                    normalne. Dlaczego mialoby czuc się dotkniete? Może i mama nie
                    zrobi, trudno, ale pokazuje dziecku jakies wyjscie - ode mnie tego
                    nie oczekuj, poproś mamy.
                    Mama sama zdecyduje - zrobi czy nie, ale to ona jest osoba, ktora ma
                    cos robić dla dziecka, nie ja.
                    Oczywiscie, ze dla pięciolatka "nie, nie zrobię" nie jest oczywiste.
                    To tak, jakby dziecko prosiło w sklepie o misa. mowie "nie kupie" -
                    prosi o lakke > Gdybym powiedziała "O zabawke pros mamę" byloby
                    jasne, ze nie zamierzam nic kupować.
    • kol.3 Re: dopominanie się 21.04.09, 19:48
      A ja myślę, że dziewczynka taką postawę wyniosła z domu i zachowuje
      się tak za pełną aprobatą swoich rodzicow, którzy są pewnie
      zachwyceni, że dziecko tak świetnie sobie radzi w życiu. Dlatego
      gadka umoralniająca jej się należy, wyjaśnienie, że obcy dom to nie
      restauracja gdzie można domagać się dowolnie wybranej potrawy i
      dobrze wychowany człowiek się tak nie zachowuje (co pewnie będzie
      dla niej abstrakcją). Mała wyraźnie "sępi" i z każdej sytuacji musi
      coś wyciągnąć dla siebie - skoro się nie udało uzyskać czegoś
      słodkiego, wysępiła bułki, i to nie jedną ale dwie. Ja bym ją jako
      koleżankę mojego dziecka wytępiła, bo z dziadostwem nie ma się co
      zadawać.
      • nangaparbat3 Re: dopominanie się 21.04.09, 22:02
        Tos diagnozę postawila!
        Po paru zdaniach i to tylko jednej ze stron.
        Tez Ci sie gadka umoralniajaca nalezy.
        • kol.3 Re: dopominanie się 22.04.09, 18:51
          A co nie znasz takich ludzi? Taka filozofia życiowa jest stara jak
          świat i nazywa się "wyjść na swoje", tzn. zarobić w każdej sytuacji,
          wysępić co się da, jak się nie da jednego, to przynajmniej drugie,
          ale za to w podwójnej ilości.
          • jogo2 kol. 3 - niestety prawda 23.04.09, 23:04
            Niestety, ale strzał w dziesiątkę. Tak naprawdę to mnie wkurzyła prośba o kogla
            mogla, ale takich wejść było więcej od samego początku, tylko ja na to uwagi nie
            zwracałam. Dziewczynkę znam bardzo krótko, była u nas 2 razy. Za pierwszym
            razem: obejrzeć chomiki, i że oni chcą dać chomikom kawałek jabłka - daję jej
            kawałek jabłka - a ona do buzi, pytam się, czy chce jabłko, no dobra całe jabłko
            skroiłam dla nich, chociaż ostatnie było.
            Za drugim razem koleżanka najpierw: skoczyła na dół do siebie, przynieść sobie
            coś słodkiego (że wypadałoby poczęstować to skądże, zresztą nie miałam pretensji
            bo to jakoś obrzydliwie wyglądało), następnie stwierdziła, że po słodkim chce
            jej się pić, O.K. zrobiłam, a następnie się spytała, czy my w domu nie mamy
            czegoś słodkiego, a jak powiedziałam, że nie, no to dalej niezrażona niczym wali
            z prośbą o kogla mogla, a jak nie kogla mogla, dostała kanapkę, to potem chciała
            jeszcze drugą, a potem trzecią. Chciała też do domu trochę gliny do lepienia, bo
            zaczęli lepić razem, ale nie skończyli.

            Problem to ja mam jak się zachowywać wobec chamstwa (nawet w wieku 7 lat), a nie
            z poczuciem winy. Natomiast idiotyczne komentarze, że ona to była grzeczna a ja
            nie, to faktycznie mogą wprowadzić człowieka w nastrój, czy to świat zwariował,
            czy ja.

            Dodam, że ludzie mający samochód i działkę za miastem raczej nie należą chyba do
            nie będących w stanie zapewnić swojemu dziecku: jabłka, kogla mogla, kawałka gliny.
            Może też dziewczynka ma taki okres w życiu, że sępi, ale jednak dziwi mnie to,
            bo ja też miewałam różne pomysły, nie wszystkie konsultowałam od razu z
            rodzicami, ale na taki bym w życiu nie wpadła.
            • kol.3 Re: kol. 3 - niestety prawda 24.04.09, 18:49
              Ano właśnie dlatego jej rodzice mają dom i działkę za miastem.
              Dziecko się żywi u sąsiadów (może nie tylko u Ciebie), a że apetycik
              ma, to oszczędzają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka