Nasz 9 latek.

02.05.09, 17:35
Nasz syn skończył w tym roku 9 lat,uczy się super,intelektualnie jest bardzo rozwinięty i nie ma większych problemów.Ma też dużą łatwość w nawiązywaniu kontaktów zarówno z rówieśnikami jak i z innymi.
Martwi nas to,że nasz syn nie umie jeździć na rowerze,mało tego nawet nie chce spróbować,jak wsiada na rower to jest krzyk,ciągle ała,boję się,nie umiem,nie chcę itd.Więcej jęków niż jazdy,nie potrafi utrzymać równowagi,nastawił się na nie i basta. Poza tym boi się ciemności,załatwiać się w zamkniętej łazience,wszelkich muszek,pajączków itd,gryzą go metki we wszystkich ubraniach,na zajęciach ruchowych boi się złapać piłkę Taki był od zawsze,ale myśleliśmy,że z tego wyrośnie.Teraz zaczynamy się martwić. Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Może gdzieś się z nim udać po poradę,ale gdzie?
    • mariefurie Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 18:14
      Dramatyzujesz.To, że nie umie i nie chcę nauczyć się jeździć na rowerze, nie
      świadczy o zadnych odchyleniach. Przeciez nie wszyscy potrafią prowadzić auto,
      prawda?I nie przeżywają dramatu z tego powodu. A jak się nastawił na "nie", to
      tym bardziej nie ma po co zmuszać.
      Trochę mi przypomina moja siostrę, która nauczyła sie jeżdzić na rowerze jak
      miała chyba z dwadzieścia lat, i tez sie potwoernie bała wszelkich muszek i
      pajączków, a piłki za chiny ludowe nie umiała złapać. Ale zapewniam Cię, dzis
      jest dorosłą w pełni zdrową umysłowo kobietą z wyższym wykształceniem. Mało
      tego, w liceum była w reprezentacji szkoły w koszykówce. jak miała trzydziestkę
      to sobie kupiła na urodziny rower gorski i nawet dobrze całkiem jeździ smile
      Co do metek. Moj syn nie załozy nowego ubrania dopóki ja nie wypruję wszystkich
      metek przy kołnierzu. Zawsze ma jeden komentarz - dlaczego ci producenci ubrań
      są tacy głupi, ze nie mogą wszyć metek gdzieś w bocznym szwie, a nie przy
      kołnierzu. I się z nim całkowicie zgadzam.
      Dobrze, że masz tylko takie zmartwienia wink
    • bomba001 Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 19:48
      typowe objawy zaburzen integracji sensorycznej. wyrosnie troche, ale wiele
      rzeczy bedzie mu sprawialo trudnosc. nielatwo sie tez od rowiesnikow, zyje w
      pewnym wieku wsrod rowiesnikow, jezeli nie umie sie robic tego, co oni, kiedy
      nie cieszy go to, co oni. jemu tez nielatwo z tym zyc...
      polecam terapie sensoryczna, po diagnozie oczywiscie. jest bardzo przyjemnasmile
      • verdana Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 19:57
        Dzieci po prostu nie sa idealne. I wcale nie jest tak, ze dzieciom
        zawsze nielatwo z tym zyc - znacznie latwiej, kiedy jest w domu
        akceptowane takie, jakie jest, a nie doprowadzane do stanu idealnego
        we wszystkich dziedzinach.
        Mój syn byl podobny, fatalnie w dodatku biegał. Obaj moi synowie
        byli nist=cy i najgorsi z wf-u, tez mieli klopoty z jeżdżeniem na
        rowerze, brak koordynacji ruchów i w dodatku byli najnizsi w klasi.
        I bardzo dobrze radzili sobie wśrod rówieśnikow...
        Oczywiscie, jesli to wszystko przeszkadza dziecku, nie Tobie - warto
        może iść na terapię, chociaż mam wrażenie, ze teraz akurat
        zaburzenia integracji sensorycznej sa w modzie (jak dysleksja i
        ADHD) i diagnozuje sie je "jak leci".
        • paqwel Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 20:08
          Tak wiem,że dzieci nie są idealne i nie muszą.Nie chodzi o to czy zaburzenia
          integracji sensorycznej są w modzie czy nie,chodzi o to żeby pomóc dziecku.
          • verdana Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 20:17
            W tym wypadku pomoc dziecku trzeba, jesli dziecko chce takiej
            pomocy - a wcale nie zawsze takie sprawy, jak nieumiejetność jazdy
            na rowerze musza mu przeszkadzać.
            Watpie też, czy strach przed lazienka (bardzo powszechny zreszta) i
            pajakami mają wiele wspólnego z integracja sensoryczna. A metki
            mozna obciąć....
            • paqwel Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 20:24
              Taksmile,można żyć bez umiejętności jazdy na rowerze ,można obciąć metki itd.
              Jeżeli jednak taka integracja sensoryczna miałaby pomóc mu w przełamaniu
              niektórych rzeczy byłoby mu łatwiej.Zastanawiam się,czy integracja sensoryczna
              poprzedzona oczywiście diagnozą nie będzie dla niego jakąś łatką na całe życie?
              • smerfeta7 Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 21:01
                paqwel napisał:
                >.Zastanawiam się,czy integracja sensoryczna
                > poprzedzona oczywiście diagnozą nie będzie dla niego jakąś łatką
                na całe życie?

                Będzie i to na całe lata szkolne. Poniewaz papiery z poradni
                PPP "ida" za dzieckiem, tzn sa przesylane do poradni do ktorej
                przynalezy szkola.
                Chyba, że zrobisz badania w prywatnej poradni.
                Co do łatki, to sama mu przyszyjesz na cale zycie wysylając na
                badania, tylko dlatego, że nie robi tego co inni.
                Nie musi lubiec czy wykonywać tego czego nie lubi.
                Chyba bardziej tobie to przeszkadza niż jemu.
                Jak będzie sam chciał, i mial do tego motywację, to nauczy sie sam
                jazdy na rowerze czy innych rzeczy.
                Mam wrażenie, że wiele rodzicow, chce aby jego dziecko było
                doskonale w kazdym calu, a to wielki błąd.
                Kazde dziecko rozwija sie inaczej, w swoim czasie.
                Nie ma nic gorszego jak zaspokoić siebie, Jezeli cię to tak niepokoi
                to udaj się do poradni i zrob badania, ale uprzedz o tym syna i
                zapytaj w pierwszej kolejności czy chce iść na te badania, tylko
                dlatego że ciebie to niepokoi.
                Może zaakceptuj jego takim jaki jest i pozwol mu sie swobodnie
                rozwijac.

                • yula Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 22:33
                  jaka łatka? że rodzice troszczą się o dziecko i próbują mu pomóc? że po paru
                  mies ćwiczeń będzie potrafił lepiej łapać piłkę i bawić sie z kolegami? A
                  zresztą opinie i diagnozy dostaje rodzic i nie musi wszystkiego pokazywać. Tu
                  akurat sprawa jest taka że szkoła nie musi wiedzieć o niczym.
              • bomba001 Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 22:56
                jakiej latki? przeciez ty dziecku chcesz pomoc!
                z tego co wiem, informacji z ppp nie musisz w szkole przedstawiac, wiec nikt o
                tym nie musi wiedziec. inna rzecz, ze ja bym chciala, zeby wiedzieli, bo powinni
                byc wlaczeni w terapie.
                odpowiadjac na posty powyzej: owszem, strach orzed ciemnoscia, owadami moze byc
                info o zaburzeniach integracji sensoryczenej. podobnie jak np nadwrazliwosc na
                zapachy- akurat to mam wiec wiem,ze moze to byc uciazliwe.
                ja uwazam, ze objawy jak nieumiejetnosc jazdy na rowerze (czyli nieumiejetnosc
                utrzymania rownowagi) trzba "leczyc"- przeciez to jest niebezpieczne! objawia
                sie nie tylko na rowerze, ale w innych zyciowych sytuacjach. potem moz przejsc
                np na nieumiejtnosc oszacowania odleglosci, strach przed predkoscia etc- i jako
                dorosly nigdy nie nauczy sie prowadzic samochodu. na pewno podziekuje rodzicom,
                ze mu nie pomogli...
                poza tym, mowienie, ze dziecko nie musi byc perfekcyjne, dobre z wf- a niby
                dlaczego nie? latwiej sie zyje, jezeli mozna z kumplem pograc w pilke, pojsc na
                rower, kiedy czynnosci intelektualne moga byc "sparowane" z fizycznymi. ruch
                jest konieczny dla zdrowia! nieumiejetnosc zlapania pilki, czy utrzymania
                rownowagi to w pewnym momencie jak kalectwo- i dobrze,z ze rodzice chca mu pomoc.
                z tymi metkami- najpierw metki drapia, potem kazdy sweter, koszulka. to
                nadwrazliwosc dotykowa. nieprzyjemne.
                polecam jednak probe diagnozy, mozna dziecku zycie ulatwic, swiat bedzie
                piekniejszy jak bedzie mogl sie wlaczyc do zabawy z rowiesnikami, nie bedzie sie
                bal a koszulka przestanie drapacsmile
            • mamusia1999 Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 22:18
              obcieta metka to dopiero jest dramat wink))) to dopiero drapie i
              przeszkadza. trzeba ja wypruc - ale w drodze racjonalizacji metki
              sa przyszywane tym samym szwem "glownym" i powstaje dziura wink))

              ja zadnym fachura nie jestem i do mod podchodze sceptycznie, ale
              jesli dobrze skapowalam pogadanke p. Iven (bo moj 5latek lekko
              kuleje z mowa a p. Iven pod bokiem) to sek w tym, ze integracja
              sensoryczna lezy u podstaw rozwoju psychowo-ruchowego. nasze cialo
              wraz z ukladem nerwowym to hardware, integracja sensoryczna to DOS
              a wszystkie umiejetnosci to dopiero software. no wiec dosc
              logiczne, ze kazde zaklocenia obserwowane na poziomie software
              mozna (lub nalezy, jak kto woli) sprobowac wykluczyc na poziomie
              DOS.

              ale jesli dziecie tylko na rowerze nie to tez bym dala luz, jesli
              jego i rodziny to realnie nie dreczy. moj 5latek tez nie umie ale
              nam to przeszkadza, bo lubimy wycieczki rowerowe a z siodelka
              wyrosl.

        • inguszetia_2006 Re: Nasz 9 latek. 03.05.09, 11:01
          verdana napisała:

          > Dzieci po prostu nie sa idealne. I wcale nie jest tak, ze dzieciom
          > zawsze nielatwo z tym zyc - znacznie latwiej, kiedy jest w domu
          > akceptowane takie, jakie jest, a nie doprowadzane do stanu
          idealnego
          > we wszystkich dziedzinach.
          > Mój syn byl podobny, fatalnie w dodatku biegał. Obaj moi synowie
          > byli nist=cy i najgorsi z wf-u, tez mieli klopoty z jeżdżeniem na
          > rowerze, brak koordynacji ruchów i w dodatku byli najnizsi w
          klasi.
          > I bardzo dobrze radzili sobie wśrod rówieśnikow...
          > Oczywiscie, jesli to wszystko przeszkadza dziecku, nie Tobie -
          warto
          > może iść na terapię, chociaż mam wrażenie, ze teraz akurat
          > zaburzenia integracji sensorycznej sa w modzie (jak dysleksja i
          > ADHD) i diagnozuje sie je "jak leci".
          Witam,
          Verdano,rozumiem twoje podejście do tematu,ale nie zniechęcaj ludzi
          do testów. To co opisuje założyciel wątku to są klasyczne objawy;
          nadwrażliwość dotykowa, zaburzenia równowagi, brak koordynacji oko-
          ręka(nie umie łapać piłek)i można by jeszcze długo na ten temat.
          Trzeba koniecznie coś z tym fantem zrobić, nie ma gadania, że taka
          uroda dziecka. To są problemy, które ciągną sie za tobą całe życie,
          a zaczynają w wieku niemowlęcym. Przecież w życiu dorosłym przydaje
          się prawo jazdy na przykład, a możesz o nim zapomnieć jak masz takie
          objawy. Nieumiejętność oceny doległości, brak koordynacji to są
          sprawy, które ważą na ludzkim życiu.
          Do tego dochodzi ogólna "męczliwość" i robi się niefajnie.
          Trzeba sprawdzić. Być może syn założyciela wątku, po prostu nie lubi
          pewnych czynności,ale niech to stwierdzi specjalista.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • mariefurie Re: Nasz 9 latek. 03.05.09, 15:17
            inguszetia_2006 napisała:
            >>To co opisuje założyciel wątku to są klasyczne objawy;
            nadwrażliwość dotykowa, zaburzenia równowagi, brak koordynacji oko-
            ręka(nie umie łapać piłek)i można by jeszcze długo na ten temat.

            Wydaje mi sie, że jeżeli by te objawy były na tyle niepokojace, to rodzice dawno by juz to skonsultowali z byle pediatrą przy rutynowej wizycie.

            Warto oczywiście dla własnego spokoju pójść i skonsultować to ze specjalistą, ale wasze dziecko nie wykazuje jakichś nadzwyczajnych odchyleń od normy, przynajmniej nie sposób o tym wnioskować na podstawie tego co przytoczyła autorka wątku..

            Te klasyczne objawy sa typowe dla dzieci "domowych", nie "podworkowych".
            Zadaj sobie pytanie, czy wasze dziecko teraz ( i wczesniej) lubiło bawić się na dworze, skakać przez płot, z ławki, bawic się z dziecmi w chowanego, lazilo po drzewach, biegalo z dziećmi na wyścigi itd itp?
            Czy może wy jako rodzina uprawiacie jakies sporty, przynajmniej rekreacyjnie>? Jakies wędrówki górskie, pływanie, narty itp? Czy dziecko w ogóle lubi jakikolwiek wysiłek fizyczny?

            Czy też było i jest tak, że wasze dziecko zawsze było prowadzone za rączkę, jak spacery to wspólne (za rączkę), jak wyjścia- to tylko do babci na obiad, a skakac nie wolno - bo sie potłucze, a rzucać tez nie wolno- bo wybije szybę?
            Jesli tak bylo/jest, no to gdzie to dziecko miało się rozwinąć fizycznie i nabrac wprawy? Czytając książki i oglądając TV?

            Co do roweru. Czy ktoś oprócz was rodziców próbowal dziecko uczyc jeździć? Ktoś zaufany (ciocia, wujek), ale z innym podejściem, niż wy, rodzice? Może wy po prostu talentu do tego nie macie, aby go nauczyć? A może cos kedyś skomentowaliście w nieodpowiedni sposób, i dzieciak się kompletnie zablokował? Czy rower jest dobrze dobrany? Wysokość siodełka, czy w ogole jest to odpowiedni rower (najlepszy do nauki rower typu bmx, a nie żaden góral).

            Gadanie, że dziecko które słabo jeżdzi na rowerze, lub słabo gra w piłke będzie powodować problemy np. z nauka jazdy autem ( ...i inne niebezpieczne sytuacji), jest mocno naciągane.
            Moje dziecię 12-letnie nie jest zbytnio rozwiniete fizycznie, nie lubi jezdzić na rowerze (choć umie, ale jak na swój wiek, to robi to gorzej niz przeciętnie), nie lubi grać w pilke (bo kiepsko gra, tez problemy z łapaniem piłki i odbijaniem), biegać nie lubi, bo tez słabo biega, z wuefu ma tróje naciąganą (zawsze miał), za to fajnie pływa, potrafi pieszo pokonywać długie dystansy nie jęcząc z przemęczenia, doskonale prowadzi auto, a ostatnio pod okiem isntruktora szybowca sam zrobił pętlę.
            Z tym że mój syn był i jest raczej z tych "domowych". Ale nie dlatego, ze cos mu zabranialismy, tylko dlatego że nie chciał nigdy ani w pilke grać, a nie na rowerze się scigać,ani biegać z dziecmi na wyścigi, a juz o łażeniu po daszkach i drzewach nie wspomnę. Strachliwy był zawsze i już. Ot, taki delikatniusi, nie wiem skąd się taki wziął. Bo jak sobie siebie przypomnę jak byłam w tym wieku, to mój syn przy mnie - to jak kaleka.
            Więc się nie przejmuj, idź to skonsultuj dla świętego spokoju i sprobuj ewentualnie pokierować dziecko w jakiś sport (chociażby basen!). Ale jezeli dziecko sie uprze, że "nie", to odpuścic sobie, tylko dbać, najważniejsze, o jego prawidłową postawę (kręgosłup, mięsnie brzucha).
            Co do strachu przed ciemnością i załatwiania potrzeb przy otwartych drzwiach...to może chłopak ma jakiś paniczny strach przed utratą was z pola widzenia? Może zostawiliście go kiedys samego, a on się skapnął i się przestraszył? Może ktoś go kiedyś zamknął za "karę" w np. łazience, i/lub w ramach zabawy? dziwne też swoja drogą, że dopiero teraz, jak dziecko ma 9 lat, zastanawiacie , dlaczego dziecko boi się ciemności i zamknietych drzwi. A wcześniej nie próbowaliście go jakoś z tym oswoić?
    • yula Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 20:09
      Jeśli to sprawia faktyczny problem to proponowałabym diagnoze integracji
      sensorycznej. Bo to wygląda na kłopoty w tym kierunku. Terapia to fajna zabawa smile
    • zawilec1 Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 22:18
      Ja bym poszła do neurologa, byc może to zaburzenia równowagi,
      badanie nic nie boli, a wyniki badania moga was uspokoić, albo
      nakierowac na przyczynę i moze da sie temu jakoś zaradzic. Nie
      zgadzam się, że opinia poradni idzie za uczniem i jest przesłana z
      poradni do poradni. Opinie otrzymuje rodzić i bez jego zgody nie
      jest nigdzie i nikomu udostepniana.
    • maryc1 Re: Nasz 9 latek. 02.05.09, 22:58
      Dosłownie jakbym widziała mojego syna.
      I również martwię się trochę jego brakiem zainteresowania sportem,
      w jakimkolwiek znaczeniu (piłka, rower etc). Tyle, że zdaje mi się,
      iż powodem takiego zachowania jest ogromne pragnienie zwrócenia na
      siebie uwagi, poświęcania mu więcej czasu niż młodszemu bratu.
      Wydaje mi się, że kiedyś nie reagował w taki "dziwny" sposób na
      wszystko co i/lub kto go otacza.
      Co do tych "badań sensorycznych", i etc. - wymysły z lenistwa
      rodziców - moim zdaniem. Wiem z doświadczenia, ze wystarczy własnie
      BYĆ Z DZIECEKIM NAPRAWDĘ, zawsze wtedy gdy tego potrzebuje i jak
      potrzebuje nas ciut mniej. Czasem można udać się po poradę, po
      kilka wskazówek, do dobrego psychologa dziecięcego.
      Wierzę, że nasze dzieciaki wyrosną na normalnych, pogodnych ludzi.
      pozdr.
      • yula Re: Nasz 9 latek. 03.05.09, 10:16
        > Co do tych "badań sensorycznych", i etc. - wymysły z lenistwa
        > rodziców - moim zdaniem.
        tiak lenistwa, znaleść terapeute, zapisać sie na termin, pójść tam, jak bedzie
        diagnoza to chodzić na terapie raz czy 2 w tygodniu, tak to jest z lenistwa,
        zastanów sie co piszesz najpierw. Dobry psycholog dziecięcy do którego kierujesz
        sama w przypadku takich problemów skieruje właśnie na badania integracji.
        • maryc1 Re: Nasz 9 latek. 06.05.09, 22:11
          ... tak z lenistwa rodziców zanim cokolwiek zaczęło ich niepokoić u dziecka, bo
          zamiast ZAWSZE mieć dla niego czas tak się nie działo, a jak dziecko ma kłopoty
          (różnego rodzaju) to rodzic wtedy wymyśla przeróżne "metody leczenia" u
          przeróżnych specjalistów. Nie twierdzę, że tak jest w każdym przypadku, ale
          około 90% rodziców tak niestety postępuje. Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy !
          • mamusia1999 Re: Nasz 9 latek. 07.05.09, 15:26
            ja nwet kapuje o co tobie chodzi, ale nie do konca ma to zwiazek z
            tym watkiem. przeciez autorka pisze o dlugich probach rowerowych, o
            muszkach, pajaczkach. no niby skad ma te przezycia? mnie wychodzi,
            ze z czasu ktory spedza z dzieckiem.
            a tak nota bene: ja "sie" wychowywalam w siermieznych czasach,
            kiedy dziecka mialo byc nie widac i nie slychac. i pewnie jakies
            szkody z tego wynioslam. ale z dzieciecego rowerka przesiadlam sie
            zupelnie gladko na dwukolowy.
            • maryc1 Re: Nasz 9 latek. 09.05.09, 08:26
              >przeciez autorka pisze o dlugich probach rowerowych, o
              > muszkach, pajaczkach. no niby skad ma te przezycia? mnie
              >wychodzi,
              > ze z czasu ktory spedza z dzieckiem.
              .... no tak kobieta szuka pomocy, a ja niby szukam dziury w całym
              i jeszcze nie na temat. Chodzi przede wszystkim o to, aby ten 9
              latek nie był poddawany wiecznej presji otoczenia, aby nie mówiono
              w jego obecności "jaki to dziecko ma problem etc", aby unikano przy
              nim rozmów o rzeczach, sprawach które bardzo niepokoją rodziców.
              On nie jest głupi i słyszy co się wokół niego dzieje. Jesli
              wiecznie będzie "trząsł" się nad nim i woółko mu powtarzał np:
              zrób to, zrób tak, nie tak, etc., to wtedy naprawdę nie obędzie się
              pomocy specjalisty.
              Pozdrawiam !
              • mamusia1999 Re: Nasz 9 latek. 09.05.09, 14:23
                nie no ze wszystko jasne i staram sie to praktykowac. swietnie
                pamietam jak mnie bolaly "inkwizycje" odprawiane nad nami
                dzieciakami przez mame&co. ale stwierdzam, ze czasami to bardzo
                trudne. w koncu te dziecece problemy mnie tez nurtuja, niepokoja.
                no i jak sie spotykam ze znajomymi to szukam wsparcia, zrozumienia,
                pocieszenia (moj Mlody slabo mowi) - w koncu taka rola pzyjaciol.
                staram(y) sie zeby dzieci nie slyszaly. ale staramy sie tez o inny
                ton niz to robili nasi rodzice - nie najezdzamy na dzieci, nie
                narzekamy ze sa takie czy owakie tylko mowimy o NASZYCH troskach i
                jak sie problemu pozbyc lub jak z nim zyc. czasem jednak cos peka i
                pozostaje tylko jeknac niecenzuralnie. MY tez nie jestesmy idealni.
    • inguszetia_2006 Re: Nasz 9 latek. 03.05.09, 11:15
      Witam,
      Z zaburzeń koordynacji się nie wyrasta.
      Z problemów neurologicznych też nie.
      Trzeba ci Paqwle, jak najszybciej iść do poradni psychologicznej dla
      dzieci. Pewnie miejsc nie będzie, więc skończysz prywatnie,ale
      uwierz mi - warto. Szkoda, że tak późno,bo problem jest zauważalny
      od dawna, prawda?
      Trzymam kciuki za ciebie i dzieciaka.
      Po dwóch latach zobaczysz jak syn będzie pędził na rowerze w
      nieznane;-D Jazda na rowerze to fantastyczna sprawa, dla samej tej
      frajdy warto iść. O innych pożytkach nie wspominam nawet.
      Już teraz możecie zacząć od ćwiczeń na równoważni.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • paqwel Re: Nasz 9 latek. 03.05.09, 12:23
        Tak,problem był zauważalny od dawna,ale myśleliśmy że z tego wyrośnie.
        Mam nadzieję,że sprawdzi się powiedzenie,że lepiej późno niż wcale.
        Pięknie dziękujemy za wszystkie posty.
    • aniask_mama Re: Nasz 9 latek. 03.05.09, 13:00
      Korzystałam z ppp i na wniosku o wydanie opinii na piśmie
      zaznaczyłam, że NIE chcę przesłania jej do szkoły, szkoła więc nic
      nie dostała. Skorzystanie z ppp nie jest przypinaniem łatki, choć
      przyznaję - do dziś krąży opinia - że jak ktoś korzysta z ppp to
      znaczy się, ze coś jest niedobrze.

      Pani mi fajnie zdiagnozowała syna (choć trwało to długo, 4 godzinne
      spotkania) dała kilka rad i ćwiczeń do domu i pomogło! (nie były to
      zaburzenia integ.sens. dla jasnosci dodam)

      Jeśli Cię coś niepokoi - skorzystaj z ppp, to naprawdę nic złego, a
      wiele może pomóc, albo po prostu Cię uspokoi, że jest ok.
    • mamusia1999 Re: Nasz 9 latek. 04.05.09, 14:03
      wpadlo mi cos w rece i zmienilam nieco zdanie - wyzej bylam sklonna
      wyluzowac jesli ten rower nie jest upierdliwy. ale wlasnie przyszla
      gazetka Mlodej z wkladka dla rodzicow na temat wypadkow wsrod
      dzieci i mlodziezy. otoz gros wypadkow zdarza sie w sytuacjach
      banalnych, potkniecia na schodach, nogi sie zaplatuja przy
      wysiadaniu z autobusu etc. ale im bardziej dziecko
      jest "doswiadczone" ruchowo tym mniejsze prawdopodobienstwo wypadku
      (i to wliczajac wypadki podczas uparwiania sportu)
      wiec warto, zeby dzieciaki szalaly na wszystkie mozliwe sposoby.
      • mamusia1999 najprossze cwiczenia 04.05.09, 14:11
        zanim sie dostaniecie do poradni, na pewno mu nie zaszkodza:

        - krecic sie na stolku biurowym
        - hustawka
        - toczyc sie z gorki, albo po dywanie

        one trenuja zmysl rownowagi i takie...."podstawowe" napiecie ciala.
        czlowiek nieprzytomny np. jest nie do podniesienia, taki ciezki
        flak, ktory leci przez rece. ale juz noworodka latwo wziac na rece,
        bo jakos tam forme trzyma. bez tego napiecia nie sposob odbierac i
        opanowac przestrzeni.

        • carmelaxxx Re: najprossze cwiczenia 05.05.09, 13:22
          ja duzo nie poradze ale kolezanki dzieci nauczyly sie jezdzic na rowerze
          uprzednio jezdzac na hulajnodze. W koncu jest ona prostsza do opanowania i ma
          sie wieksza kontrole w razie upadku, moze poprobujcie z hulajnoga? A moje
          dziecko tez przerazone wizja bylo jazdy na 2 kolkach ale jezdzil bardzo duzo ze
          kolkami bocznymi, ktore w koncu od szlaenczej jazdy sie pwyginaly do gory i
          okazalo sie ze mlody nie wiedzac o tym, jezdzi na 2 kolkach. Powodzenia smile
          • miacasa Re: najprossze cwiczenia 05.05.09, 13:56
            ja też polecam hulajnogę (w sklepach sportowych są świetne modele również dla
            dorosłych), rolki i huśtawki wszelkiego typu, wspinanie się na drabinki i
            wspólne z dzieckiem uprawianie sportu
    • kerry_weaver Re: Nasz 9 latek. 06.05.09, 21:54
      Mój syn na jesieni skończy 10 lat i... tydzień temu się nauczył
      jazdy na rowerze.
      Praktycznie sam, jedna "lekcja" z kijem i podtrzymywaniem przez
      tatę, na drugi dzień już śmigał sam po podwórku.
      Prześcignął mnie o 3 lata, ja się nauczyłam w VI klasie.

      Wcześniej było tak jak u Was, obawy, krzyk, strach przed
      spróbowaniem. Z łapaniem piłki też, ale to wyćwiczyliśmy w zabawie
      jeszcze w I klasie. Ostatnio bał się skakać do wody na basenie, po
      zachętach trenera skoczył, i oczywiście od tej chwili najchętniej
      tylko by skakał smile

      Moim zdaniem do pewnych rzeczy dziecko musi dojrzeć. Można zachęcać
      ale nie zmuszać.
      • malenka691 Re: Nasz 9 latek. 06.05.09, 23:54
        Miałam ze swoja latoroślą podobne problemy...i wiem z doświadczenia
        że jedni do pewnych rzeczy dorastaja wolniej drudzy później,nie ma
        sie co stresowac, akurat jeśli chodzi o jazde
        na rowerze to było podobnie jak post wyżej...długo nie chciała nawet
        spróbować,a potem jak weszła to ściągnąć jej nie możnasmile..a terapia
        sensoryczna -warto spróbować,moja córka chodziła niecałe dwa lata i
        widze poprawę na wielu płaszczyznach a co do stwierdzenia że to
        ostatnio modne to bym sie troche niezgodziła,chociażby z tego
        względu że terapeutów z tej dziedziny jest naprawde stosunkowo
        niewielu i kiedy ja szukałam kogoś kto by zajął sie moją córką to
        miałam straszne problemy w znalezieniu kompetentnej w temacie
        osoby ,tak wiec nie łudż się że ktoś w gabinecie SI będzie na Ciebie
        czekał z mnóstwem wolnego czasu i odrazu zaproponuje kosztowną
        terapię,wmawiajac Ci że Twój syn ma problem.Ja na wolne miejsce
        czekalam 4 miesiące ,a i tak udalo mi sie wejsc na czyjesć miejsce
        fartem.Ale jestem zadowolona z efektów ,więc jak bedziesz chciała to
        dam Ci namiary na dobrą terapeutkę na priva.
        pozdrawiam
        • paqwel Re: Nasz 9 latek. 07.05.09, 09:12
          Dziękuję.W takim razie poproszę o namiary na maila gazetowego,tylko nie wiem
          gdzie to jest,my jesteśmy z pomorskiego.
    • tititu Re: Nasz 9 latek. 07.05.09, 13:58
      Ja bym poszla do lekarza i faktycznie do poradni.
      Moj brat tez mial tego typu problemy. Faktycznie, powoli "wyrosl" i
      nauczyl sie m.in. tych rzeczy, z ktorymi Twoj syn ma problem. Po
      latach jednak powtarza, ze niechec np. z podejmowania prob jazdy na
      rowerze wynikala glownie ze wstydu, ze mu tak zle idzie. Mial
      problemy z utzymywaniem rownowagi i strasznie sie tego wstydzil.
      Podobnie z innymi rzeczami.
      Ja do dzisiaj czasami nie czuje pelnego komfortu np. z jazdy na
      rowerze (mam problemy z blednikiem) ale bylam wsciekle uparta, zeby
      opanowywac to, co umieli rowiesnicy. I tak na dwoch kolkach
      jezdzilam juz jako male dziecko a brat dopiero jako pelnoletnia
      osoba. Moja mama zas nie umie jezdzic na rowerze do dzisiaj.
      • aniaop Re: Nasz 9 latek. 07.05.09, 15:30
        Tititu napisała:

        >
        > Moja mama zas nie umie jezdzic na rowerze do dzisiaj.

        Ja tez nie umiem jezdzic na rowerze i nie mam z tym zadnego
        problemu. Do lekarza sie nie wybierambig_grin. Zato swietnie jezdze na
        nartach oraz plywam. Samochod prowadze od 17 lat, nigdy nie
        stanowilo to dla mnie problemu.
        Corka lat 7 nauczyla sie rok temu plywac oraz jezdzic na nartach w
        ciagu jednego dnia! Wczesniej, mimo, ze proby powtarzalismy co rok,
        odkad skonczyla 3 lata, bala sie "odczepic" od instruktora. Takze
        moze jest to kwestia dojrzalosci albo przelamania wlasnych lekow.
        Aha, odkad odkrecilismy jej boczne kolka od roweru tez nie bardzo ma
        ochote na jazde, wiec nie wiem, kiedy sie nauczy. Na hulajnodze daje
        rade bez problemu.
        • fogito Re: Nasz 9 latek. 07.05.09, 16:16
          Warto dziecku pomóc a nie czekać aż samo przejdzie. W tym wypadku
          nie chodzi o sam rower ale zespół zaburzeń, więc czekanie tylko
          utrudnia dziecku życie. Terapia IS prowadzona przez specjalistów w
          dobrych ośrodkach może bardzo pomóc. Ale oczywiście trzeba sprawdzić
          do kogo się idzie.
Pełna wersja