Dodaj do ulubionych

Występy w szkole, tylko dla najlepszych?

09.06.09, 08:30
Bardzo boli mnie sytuacja, jaka ma miejsce u nas w szkole. Chodzi o
dobór dzieci do występów na wszelkich uroczystościach szkolnych.
Zauważyłam, że zawsze wybierane są te dzieci, z którymi praca to
czysta przyjemność: łatwo uczą się na pamięć wierszyków, stoją
prosto, nie poruszają się zbyt wiele. Inne dzieci nie są angażowane
wcale. Gdy syn chodził jeszcze do przedszkola, występowały wszystkie
dzieci. No chyba, że któreś miało wyjątkową traumę, wtedy oczywiście
nie było zmuszane. Dzieci mówiły wierszyki w parach albo w trójkach,
wszystkie tańczyły i śpiewały. Miały radość z zaprezentowania się
przed swoimi bliskimi.
W szkole występują tylko dzieci wybrane, te bardziej ruchliwe,
sepleniące, mające problemy z zapamiętaniem tekstu nie są
angażowane. Boli mnie to, bo widzę, jak przykro jest synowi, który
właśnie jest takim ruchliwym dzieckiem, ale chętnie w przedszkolu
uczył się wierszy i występował. Jeśli nawet trochę przy tym
podskakiwał, nikt z tego nie robił problemu.
Widzę, że jest mu przykro (to po wczorajszej świetlicowej imprezie z
okazji dnia mamy). Poza tym jaka to motywacja dla tych "gorszych"
dzieci do poprawy jeśli nikt w nie nie wierzy? Tak się chciałam
wyżalić. Zastanawiam się, czy porozmawiać na ten temat z
nauczycielkami, może one nie widzą problemu? A może go nie ma, tylko
ja zdziwniam?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 09:01
      Oczywiście, że porozmawiać. Oraz zaproponować swoją pomoc - np. w trenowaniu
      tekstów piosenek czy wiersza.
      • pudelek09 Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 09:18
        Dokladnie tak samo bylo u nas.Przedszkole-wszystkie dzieci
        wystepowaly np.spiewaly razem piosenke,choc dluzsze wierszyki mialy
        te co najlatwiej bylo im sie uczyc na pamiec.W szkole?bylo tak ze
        czasem dzieci staly w rzadku i kazde mowilo np.po 2wersy
        wierszyka.Ale do tych trudniejszych,dluzszych,czy do narracji pani
        miala zawsze 3dziewczynki!Przez 3lata te same.Reszta to zauwazala i
        bylo im przykro.Pani mlodziutka,bardzo ambitna i jakby wziela
        dziecko ktore nie daj Boze by sie pomylilo czy zapomnialo to wg.niej
        swiat by sie zawalil.A one tez mogly miec wpadke,i co?To tylko
        dzieci.Moja nie miala az takich pretensji,bo zawsze wkrecila sie do
        tanczenia(a bylo na kazdym przedstawieniu).Ale moze warto
        porozmawiac,bo potem dziecko moze czuc sie gorsze i samo wycowywac
        sie z udzialu w takichj imprezach.W2-3kl pow corce-nie martw
        sie,pani wychwala te 3 pod niebiosa,wszedzie wkreca,a tak naprawde
        zobaczymy od4kl efekty.Jak beda oceny,od kazdego przedmiotu inny
        nauczyciel,nawet jak beda pupilki,to nie na wszystkich lekcjach.I
        sprawdzilo sie!2 rzeczywiscie dobrze sie ucza,ale kilkoro na rowni z
        nimi,a ta3najbardziej od1kl wychwalana
        • ariosso1 Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 10:01
          a tak naprawde
          > zobaczymy od4kl efekty.Jak beda oceny,od kazdego przedmiotu inny
          > nauczyciel,nawet jak beda pupilki,to nie na wszystkich lekcjach.I
          > sprawdzilo sie!2 rzeczywiscie dobrze sie ucza,ale kilkoro na rowni
          z
          > nimi,a ta3najbardziej od1kl wychwalana

          zapewniam Cię ,że niewiele sie zmieni

          dzieciaki które są wychwalane pond inne dzieci -w starszych
          klasach mają tak samo-zapewniam.

          Moja córka w mlodszych klasach nie była wybierana do zadnych
          występów (z powodu zawstydzenia miała lekkie jąkanie) a zamiast jej
          pokazac ze można ,ze nie ma sie czego wstydzic i j ośmielić została
          odsuniętaczęsto wystepowala w charakterze drzewa czy innej niemej
          postaci.

          Z uwagi na przeprowadzke zmienilismy szkołe -czyli nowa szkoła nowa
          klasa -było to w 4 klasie kiedy dzieci miały lekcje z róznymi
          nauczycielami -i co? i to,że nadal tylko "te wybrane" (w nowej
          szkole tez byly pupilki) mialy zapewniony angaż.

          pani niedawno zapisywala dzieci do konkursu-moglo byc tylko 5
          dzieci córka sie zglosiła ale nie było juz miejsc i wiecie co?
          wystapilo 9 dzieci a te 4 to własnie ulubieńcy wychowawczyni.
          Rok temu pisałam tutaj wątek o lizusach w klasie córki-ona taka nie
          jest i nie chce byc-mimo izsama ją namawiałam aby może w ten sposób
          jak inne kolezanki postępują -i ona postępuje-ale nie-ona nie
          umie.Moze i dobrze .
          dodam ze córka nie moze mieć na ubraniu blado czerwonego paseczka
          bo uwaga o niestosowny strój a jej koleżanka nosila kiedys jaskrawo
          zólte spodnie i nic-zapytalam nauczycielki dlaczego mojej nie wolno
          a innym tak? na co mi odpowiedziała ze nie zauwazyła tych jaskrawo
          zółtych spodni.

          I jestem przekonana ze sprawa sie dopiero inaczej potoczy jak
          dzieci rozejdą sie do zupełnie innych szkół-gimnazjum czy liceum bo
          w jednym budynku nawet z innymi nauczycelami -to zawsze jest tak
          samo.
    • tukata Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 09:16
      A co robią w czasie uroczystości te dzieci , jeśli tylko stoją , to
      właściwie po co przychodzą ich rodzice - oglądać jak śpiewają inne
      gwiazdy szkolne? Mądry nauczyciel zaangażuje wszystkie dzieci, w
      zależności od ich możliwości - przydzieli im takie role. I to nie
      muszą być tylko oklepane wierszyki czy piosenki. Porozmawiać z
      nauczycielem, poprosić, żeby wkładał w przedstawienie trochę więcej
      inwencji i serca. Dla dobra dzieci.
      • nunik Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 09:29
        U nas niestety w przedszkolu jest podobna sytauacja do konkursów sportowych, recytatorskich, rysunkowych itp jedne i te same dzieci.

        Takie zdolne ?????
        • andaba Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 09:42
          Nie rozumiem, dlaczego cię to dziwi.
          Przeciez wiadomo, że na zawody cy konkursy idą te dzieci, które mają
          jakieś szanse. Jedne dzieci nadają się do konkursów sportowych, inne
          plastycznych, inne do takich, w których trzeba się wykazać wiedzą.
          Oczywiscie są i takie, które sa najlepsze w wszystkim smile
          Co do wystepów - mnie dobija występ dziecka, które albo ma tremę i
          pół godziny sie zastanawia czy otworzyc buzię, albo takiego, które
          nie może zapamiętać wierszyka. I mam tu na myśli wlasne dzieci. Sama
          nie pozwoliam katechetce dac córce wierszyka na komunię, bo po co
          się ma męczyć, jak ona sie ciężko uczy, w dodatku spleni? Na plaster
          komu jej występ i moje nerwy? Tak samo w przedskolu prosze, żeby nie
          dawali zadnych ról, po co potem ma ktoś moje dziecko obgadywać, że
          nieładnie wystepuje (jak nie wystapi wcale nikt nie zauważy, jak się
          zatnie, lub będzie latać po scenie, zobaczą wszyscy i skomentują).
        • morekac Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 09:44
          Do konkursów nieco rozumiem - wybiera się najlepszych. Ale do
          występód dla rodziców?
    • mamusia1999 Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 10:23
      neralnie w kazdej sprawie, ktora meczy ciebie lub dziecko warto
      pogadac. wlasnie, ze cie meczy etc.

      a o konkretnym przypadku myslac na goraco przychodzi mi do glowy:
      pewnie dla dziecka chec wystapienia przed rodzicami to moze byc
      mobilizacja, zeby sie nauczyc, zeby w miare mozliwosci zapanowac
      nad ruchliwoscia, moze nawet robic cwiczenia zadane przez logopede
      (o ile juz chodzi).
      prezentowanie sie to spora zyciowa kompetencja. przesoczyc swoje
      slabosci a jak sie nie da to je zaakceptowac bez spuszczania glowy.
      w sumie to chyba jeden z glownych powod istnienia tych
      przedstawien? tylko, ze wtedy dziecko musi miec realna szanse na
      taki wystep i miec wsparcie nauczyciela w przygotowaniu sie.

      u nas to jest tak: jest dobrowolne i otwarte dla kazdego kolko
      (tzw.) teatralne, jedna lekcja przyczepiona do planu godzin. caly
      rok ucza sie roznych tekstow, "wystepowania na scenie" czyli jak
      mam stac to stoje, jak mam skakac to skacze, jak mowie to patrze w
      publicznosc etc. w ktoryms momencie pojawia sie skrypt
      przedstawienia i "bawia sie" nim jakis czas, potem dzieci wybieraja
      sobie role. pewnie pani jakos tam nad tym czuwa, zeby udzwignely i
      zeby sie odwazyly. i pewnie dzieci czuja co udzwigna. Mloda nic o
      zgrzytach i kwasach nie mowila. wszyscy pracuja nad dekoracja i
      strojami. na koniec wszyscy wystepuja i zbieraja oklaski, nawet
      gdyby to miala byc rola "drzewka". rol (w tym malutkich ale
      mowionych) jest zawsze pod dostatkiem, jak nie ma na nie chetnych
      to sie je laczy.
      • edytek1 Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 11:16
        W szkole corki w każdym konkursie są najpierw eliminacje klasowe
        potem etap szkolny jeśli zgłosi się mniej dzieci niż może przejść z
        danej klasy idą wszystkie ( bez względu na to jak się przentują). A
        głównej roli w przedstawieniu niestety nie mogą grać wszyscy. ?
        Jeśłi w kółko te same dzieci grają pierwsze skrzypce
        interweniowałabym choćby dlatego, że każde dziecko potrzebuje
        pozytywnych wzmocnień.
    • basiak36 Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 11:42
      Oczywiscie ze porozmawiac. Bo jesli juz powinno byc na odwrot. A najlepiej
      normalnie i po rowno. W szkole mojego syna regularnie sa przedstawienia i kazde
      dziecko ma jakis 'kawalek' do powiedzenia.
      Sens tych przedstawien nie jest taki zeby uradowac pania nauczycielke i
      dyrekcje, tylko po to aby uczyc i przyzwyczajac dzieci do wystepow publicznych.
      Te wygadane bezproblemowo potrzebuja tego tez, ale najbardziej potrzebuja tego
      te niesmiale..
      I rodzice tez przeciez moga sie angazowac.

      Moj syn na co dzien wygadany maksymalnie, ruchliwy az za bardzo, ale na
      przedstawieniach mowi dosc cicho. Ale widze ogromna zmiane w ciagu ostatniego
      1.5 roku (bylo 5 przedstawien), w kazdym mial kilka linijek. I tydzien temu na
      przedstawieniu juz byl tak wyluzowany ze nawet troche gestykulowal smile Przy
      pierwszym plakal. A teraz powiedzial ze 'przezwyciezyl strach i jest fajnie'.
    • lolinka2 Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 11:49
      ruchliwych a zdolnych bym do tej kategorii "wykluczanych" nie
      wciągnęła.
      Moje na maxa ruchliwe, czasem odpływające ale z genialną pamięcią i
      dykcją dziecko jest angażowane do każdej imprezy, w której chce
      uczestniczyć.

      Na pasowaniu pierwszoklasistów była jedną z 3 osób w klasie, które
      mówiły dłuższy wiersz (reszta jakąś zbiorówkę wygłaszała i robiła
      oprawę muzyczną).
    • przeciwcialo Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 15:01
      W szkole córki imprezy i uroczyste apele załatwiaja dzieci z koła
      teatralnego oraz chetne w danym momencie do współpracy.
      • arwena_11 Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 15:59
        U nas w szkole, zazwyczaj pani angażuje całą klasę. Każdy coś zagra.
        Problem w tym, że jak w klasie tylko 16 osób, to czasami problem z
        próbami, bo w sezonie grypowym chodzi ich często połowa.

        Większosć przedstawień jest organizowana dla dzieci ze szkoły, a nie
        dla rodziców. Myślę, że dlatego też wybierane są te, które najlepiej
        uczą się tekstu ( żeby nieznudzić innych dzieci jąkaniem się ).

        Ostatnio, mój syn dostał małą rólkę w przedstawieniu pasyjnym, bo w
        Pinokiu grał tytułową rolę. Trochę był zmartwiony, bo przecież mówi
        tylko dwa zdania. Ale pani mu wytłumaczyła, że każdy musi dostać
        swoją szansę.
        Dzień przed przedstawieniem okazało się, że jednak będzie narratorem
        ( okazało się że uczestnicząc w próbach i słuchając innych nauczył
        się tekstu na pamięc ), bo dziecko które miało go mówić nie nauczyło
        się czy też rozchorowało ( nie pamiętam, bo w sumie to nie miało
        znaczenia ). I tak czasami jest. Ktoś z dobrą pamięcią najpierw
        ratuje przedstawienia, a potem naturalną rzeczą jest ze od razu
        dostaje role. I to nie ma nic wspólnego z faworyzowaniem, bo Pani
        pracuje ze wszystkimi dziećmi, nawet nie wiem kiedy mają próby.

        Ja też brałam udział we wszystkich akademiach, bo miałam dobrą
        dykcję i pamięć. No nie brałam udziału w akademiach politycznych (
        Rewolucja październikowa i tego typu uroczystości ku chwale
        bratniego narodu ), wtedy zawsze chorowałamsmile
    • camel_3d Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 09.06.09, 16:12
      > Zastanawiam się, czy porozmawiać na ten temat z
      > nauczycielkami, może one nie widzą problemu? A może go nie ma, tylko
      > ja zdziwniam?

      NO ::MYSLE ZEPOWINNAS POROZMAWIAC:::
      • anajas Re: Występy w szkole, tylko dla najlepszych? 10.06.09, 09:54
        U nas podobna sytuacja, tyle że w przedszkolu. Jest kilka dziewczynek, które
        stale dostają tzw. główne role, śpiewają, recytują. Reszta prawie zawsze
        występuje "grupowo". Moje dziecko jest w grupie "faworyzowanej" i choć z jednej
        strony jestem z niej dumna, bo jest uzdolniona art. i mam okazję ją oglądać, to
        z drugiej strony wiem że jest to nie fair w stosunku do pozostałych dzieci. Co
        gorsza, mamy dają mi odczuć to, że moje dziecko jest stale wybierane, że gwiazda
        itd. Nie jest specjalnie miłe... Uważam że zwłaszcza na występach
        "wewnętrznych", tylko dla rodziców, występować powinny różne dzieci, tak aby
        każdy miał szanse się pokazać przed własnymi rodzicami. Choć patrze na problem z
        innej strony, też zastanawiam się czy nie porozmawiać z wychowawczynią...
    • sir.vimes brak szacunku dla czasu rodziców 15.06.09, 10:51
      i dzieci.

      Przecież wiadomo, ze szkolny występ to nie premiera teatralna - nikt nie
      przychodzi sie wzruszać niesamowitą grą aktorską i pieśnią "Tato, juz lato"
      tylko obejrzeć i posłuchać SWOJEGO Jasia, Stasia.
      Nawet jeżeli (w co wątpię) dziecko jest tak nieutalentowane, ze nie zaśpiewa z
      grupą piosenki, nie powie jedno zdaniowej roli w teatrzyku itp można wymyślić
      dla niego rolę. Oglądanie utalentowanej Zuzi i Karola dla mamy Jasia jest nudne
      i zbędne. Dla Jasia zresztą też.

      Pamiętam świetną nauczycielkę mojej siostry - dla KAŻDEGO potrafiła znaleźć rolę
      czy rólkę. Chłopcu z ogromnymi problemami z pamięcią, koncentracją i panowaniem
      nad sobą zazwyczaj przydzielała role w których mógł się wyżyć - pieska, misia.
      Dopisywała te role do standardowych bajek - pieska, który szczekał na Kota w
      butach i hasał szaleńczo po całej scenie nigdy nie zapomnę. Dzieciak odniósł
      sukces i był szczęśliwywink) A dzieciaki introwertyczne i nieśmiałe zachęcano do
      szykowania scenografii - po czym pani dziękowała im przy wszystkich, chwaliła,
      robiła z nich "gwiazdy".
      No - ale tamta pani traktowała występy jako WSPÓLNĄ ZABAWĘ a nie jak popis
      zdolności kilku prymusków. I dzięki temu i rodzice i dzieci i znajomi królika
      świetnie się bawili - te występy nie były drętwe, nikt nie był pominięty, nie
      było stresu, ze Jaś się pomyli i niebo spadnie na głowy.

      Może warto też uświadomić pani, że oglądanie tylko OBCYCH dzieci nie jest
      szczytem marzeń rodziców, którzy zazwyczaj muszą wziąć wolne by dotrzeć na występ.
      • grzalka Re: brak szacunku dla czasu rodziców 15.06.09, 11:30
        wiesz, sir.vimes, trafione w dziesiątkę
    • zebra12 Rozumiem to, ALE... 16.06.09, 13:35
      Przedstawienie, to nie byle co! Nie można wyjść na środek i dukać,
      czy odbębnić bez zrozumienia i sensu swoją rolę. O ile u dzieci z
      klas I-III jest jasne, że każdy powienien wystapić, o tyle w
      starszych klasach już nie.
      Za przygotowanie przedstawienia odpowiedzialny jest nauczyciel.
      Jeśli dzieci nie nauczą się jak trzeba lub brak im odwagi, ruchu
      scenicznego, mimiki, to każdy uzna, ze nauczyciel źle uczniów
      przygotował. Są dzieci zdolne, zdolniejsze i bardzo zdolne. Są też
      takie, które za nic nie przeskoczą pewnych rzeczy. Niestety główna
      rola jest dla tych odważnych, wyraźnie i głośno mówiących, grających
      całym sobą. A to po to, żeby sztuki nie położyć.
      Oczywiście dla każdego znajdzie się miejsce. Jeśli tylko chce. Są
      przecież role, gdzie niewiele się mówi, albo nawet zupełnie nic. Ale
      jednak nawet taka postać jest bardzo istotna. Jeśli dziecko sprawdzi
      się w roli żaby, to potem moze zagrać księcia i jest na odwrót...
      Jak tu ktoś słusznie napisał: nie kazdy jest aktorem, nie każdy
      śpiewakiem, nie każdy malarzem czy piłkarzem. Niech każdy robi to, w
      czym jest dobry, co mu wychodzi i sprawia przyjemność.
      • sir.vimes No, Zebra, ROTFL 16.06.09, 14:41
        > Przedstawienie, to nie byle co! Nie można wyjść na środek i dukać,
        > czy odbębnić bez zrozumienia i sensu swoją rolę.

        Przedstawienie powinno być radością dla rodziców i dzieci a nie pokazem
        najbardziej udanych (według nie wiadomo czyich wytycznych) "eksponatów".
        • zebra12 U maluchów tak 16.06.09, 16:39
          Ale w przypadku 12-13 latków już nie. Zresztą, czy któryś rodzic chciałby
          widzieć swoje dukające dziecko, gdy innym idzie jak z płatka? Bo ja na pewno NIE!
          Na szczęście dzieci są już w tym wieku, że same nie wystąpią, jak czują, że
          sobie z czymś nie radzą. Inne dzieci też widzą, kto jak gra i same typują kto
          się w jakiej roli sprawdzi, a kto nie. A jeśli są wątpliwości, bo wiele osób
          startuje do tej samej roli, to odbywa się casting i już.
          Zaznaczam, że piszę o starszych dzieciach i o przedstawieniach, a nie
          wierszykowym apelu.
          • bi_scotti Re: U maluchów tak 16.06.09, 17:42
            A ja mysle, ze nie tylko u maluchow. 11-12-13 lat to sa jeszcze te
            lata kiedy rodzice przychodza do szkoly na koncerty i
            przedstawienia, pozniej bywa roznie. I tak w Polsce nie musicie
            (rodzice) zaliczac koncertow szkolnych, w ktorych cala klasowa
            orkiestra gra efekty indywidualnej nauki instrumentu od wrzesnia do
            czerwca - to sa dopiero "niezapomniane" przezycia wink Ale czlowiek
            chodzil, sluchal, klaskal, bo gralo MOJE dziecko - gdybym miala
            sluchac super koncertu na skrzypcach w wykonaniu uczennicy Shi Wu z
            klasy 6, potem 7 i 8 to bym na koncerty nie chodzila, bo z calym
            szacunkiem dla Shi Wu, wole CD w swoim samochodzie. Chocby i Shi Wu
            miala zostac ktoregos dnia swiatowej slawy skrzypaczka! Ale to nie
            jest sens szkolnego koncertu zeby produkowala sie tylko grupka
            najzdolniejszych. Cala klasa ma byc wlaczona, wszyscy maja miec
            swoje zadania i wszyscy wespol-zespol maja byc docenieni za swoje
            wysilki. Czy to w maluchach, czy w middle school.
            Do rodzicow nalezy zeby zbyt ambitnych artystycznie nauczycieli
            stopowac w Ich zapedach i przywracac wlasciwie proporcje szkolnym
            koncertom i innym tego typu wystepom.
            • sir.vimes Re: U maluchów tak 16.06.09, 18:36
              "Ale to nie
              jest sens szkolnego koncertu zeby produkowala sie tylko grupka
              najzdolniejszych. Cala klasa ma byc wlaczona, wszyscy maja miec
              swoje zadania i wszyscy wespol-zespol maja byc docenieni za swoje
              wysilki."

              Właśnie! A ci naprawdę zdolni i utalentowani maja masę możliwości pokazywania
              talentu - czy to w kółku teatralnym (także szkolnym) czy w ognisku artystycznym
              czy gdziekolwiek bądź. Akurat szkoła jest dla wszystkich - nie tylko dla
              najbardziej utalentowanych - i dotyczy to także występów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka