lynette
09.06.09, 08:30
Bardzo boli mnie sytuacja, jaka ma miejsce u nas w szkole. Chodzi o
dobór dzieci do występów na wszelkich uroczystościach szkolnych.
Zauważyłam, że zawsze wybierane są te dzieci, z którymi praca to
czysta przyjemność: łatwo uczą się na pamięć wierszyków, stoją
prosto, nie poruszają się zbyt wiele. Inne dzieci nie są angażowane
wcale. Gdy syn chodził jeszcze do przedszkola, występowały wszystkie
dzieci. No chyba, że któreś miało wyjątkową traumę, wtedy oczywiście
nie było zmuszane. Dzieci mówiły wierszyki w parach albo w trójkach,
wszystkie tańczyły i śpiewały. Miały radość z zaprezentowania się
przed swoimi bliskimi.
W szkole występują tylko dzieci wybrane, te bardziej ruchliwe,
sepleniące, mające problemy z zapamiętaniem tekstu nie są
angażowane. Boli mnie to, bo widzę, jak przykro jest synowi, który
właśnie jest takim ruchliwym dzieckiem, ale chętnie w przedszkolu
uczył się wierszy i występował. Jeśli nawet trochę przy tym
podskakiwał, nikt z tego nie robił problemu.
Widzę, że jest mu przykro (to po wczorajszej świetlicowej imprezie z
okazji dnia mamy). Poza tym jaka to motywacja dla tych "gorszych"
dzieci do poprawy jeśli nikt w nie nie wierzy? Tak się chciałam
wyżalić. Zastanawiam się, czy porozmawiać na ten temat z
nauczycielkami, może one nie widzą problemu? A może go nie ma, tylko
ja zdziwniam?