Dodaj do ulubionych

wątpliwości :)

15.12.08, 14:17
Hm, no właśnie. Czy stawiacie karty tylko sobie? czy obcym też? Czy
mówicie im wszystko? Czy zastanawiacie się, że możemy ingerować w
życie? Tak mnie wzięło na zastanawianie się. No bo ja narazie staram
się sobie nie stawiać. Bo stawiąjąc sobie nie mam pewności czy to co
czuję to intuicja czy chęć i wola smile A skolei obca osoba.
Wykorzystujesz intuicję. fajnie. Gdy osoba pyta o "głupoty" ta żaden
problem. Bo nawet jeśli się pomylisz, to nic się nie stanie. Każdy
słucha, chwilę się zastanowi i za chwilęmysli o czyms innym. Ale
jeśli kobieta pyta czy wroci do męża, który ją zdradza, a ja widzę
rozwód i dziecko z inną kobietą ... to zaczynam się zastanawiać, czy
przekazywanie tego jej nie wpłynie negatywnie na jej samopoczucie.
Rozumiecie? Bo przecież kazdy kto zadaje pytanie wróżce - pyta po to
by usłyszeć dobrą odpowiedź smile
Obserwuj wątek
    • a_sha_23 Re: wątpliwości :) 22.01.09, 19:06
      Takie rozmyslania sa chyba nieodlaczna czescia stawiania kart. I nie wazne czy stawiasz sobie, czy stawiasz obcym, czy tez stawiasz komus kogo dobrze znasz.
      Nie wspomne juz o dylemacie: czy cos zdarzyłoby sie gdybym tego nie powiedziala, gdybym tego nie zobaczyla? Inna sprawa, ze pewne rzeczy naprawde moga sie nie wydarzyc dzieki temu ze je zobaczymy.

      Nie pracuje dlugo z kartami. Wlasna takie mam od poltora roku. Mamy okresy "parcia na" i dlugie przerwy, kiedy czuje zmeczenie materialu i ciagla pustke (jesli chodzi o interpreacje) lub chaos (jesli chodzi o znaczenia kart) w glowie. Zauwazylam jednak, ze przerwy dobrze nam robia smile

      Karty stawiam i dla siebie i dla innych. Ci inni to moja przyjaciolka, ktora jest regularnym krolikiem doswiadczalnym smileW zeszlym roku karty roczne sprawdzily sie co do jednej, chociaz w troche innym stopniu niz przewidywalam (moze to jej praca na soba, a moze los jej troche odpuscil smile ). Moje sprawdzily sie rowniez. W swojej sprawie pytam czysto "szkoleniowo". O rzeczy ktore moge szybko zweryfikowac i zobaczyc jak karty mi opowiedza to co sie stanie. Pytam tez o rady co do postepowania w sytuacjach kryzysowych, co nie przeszkadzalo mi zaufac starajacemu sie o mnie mezczyznie gdy w partnerkim ukladzie wspolna karta byla 10 kielichow wink. No ale ktora z nas potrafi sie powstrzymac? big_grin

      Wszystko wydaje mi sie zalezy od postawionego pytania. Jesli pytasz "czy On do mnie wroci" samo pytanie jest juz zabarwione emocja, bo przeciez gdybys nie chciala, to pytanie by brzmialo "czy nie wroci". Ale jesli pytanie bedzie brzmialo "co moge zrobic by do mnie wrocil", to karty niezaleznie od emocji pokaza co mozna, lub ze nie mozna juz nic zrobic. Wtedy sprawa jest jasna jak slonce. Latwiej tez wtedy danej osobie cos doradzic. Pokazac droge, alternatywe.

      W kartach najbardziej obawiam sie odpowiedzialnosci. Od tego co sie komus powie bardzo duzo zalezy. Samemu mozna inaczej spojrzec na karty. Sama siebie najlepiej rozumiem. Co innego z obca osoba. Jej pojmowanie swiata jest na pewno zupelnie inne. Jednemu potrzeba "kopa w tylek" i jasnej instrukcji, innego trzeba natchnac, aby pewne rzeczy sam zrozumial. I to do nas nalezy decyzja co komu powiedziec. Jesli nie ma sie doswiadczenia, mozna wiele spraw popsuc.

      Mysle, ze nie mozna ludzi dolowac. Zawsze trzeba dac jakies rady, ktorych przeciez Tarot nie skapi. Z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie. Lepsze czy gorsze, kazde jest jakas nauka i cos daje na przyszlosc. Kwestia tylko tak zapytac o rade, by bylo ona jak najbardziej przyswajalna dla nas jako stawiajacych i pytajacego jako kogos kto sie bedzie musial z nia zmierzyc.

      Najgorzej kiedy nie mozna powiedziec nic dobrego. Stawialam ostatnio karty na "zycie uczuciowe" w najblizszym polroczu. Nie mialam sie czego chwycic. Z karty na karte bylo coraz bardziej ponuro. Nie tragicznie, ale ponuro. Bylam szczera. Bez wdawania sie w szczegoly. Osoba ktorej stawialam nie chce analizowac swojego postepowania. Nie pyta co mozna zmienic, co mozna zrobic. Pyta co jej zycie na tacy poda. A zycie na tacy podaje to co innym spada ze stolu. Niestety. Po wszystko co wartosciowe trzeba siegnac. Kiedy ktos jest na to gotowy to Tarot nigdy nie zostawi bez pomocy. I chyba rola nasza taka, zeby tego podejscia ludzi uczyc...

      Sie rozpisalam.....mam nadzieje, ze komus sie przyda, bo ostatnio duzo mysle o tym i az mi lepiej, ze troche przelalam dalej.

      pozdrawiam smile
    • kita32 Re: wątpliwości :) 22.01.09, 19:54
      > Czy stawiacie karty tylko sobie? czy obcym też?

      ....Stawiam karty sobie przynajmniej raz dziennie (rozkład na dzień), stawiam karty jak mnie ktoś bliski o to poprosi, przed nieznajomymi nie zdradzam się ze swoimi tarotowymi zainteresowaniami.
      ....Mówię: "interpretuję karty tak a tak, ale wiedz, że ja dopiero się uczę i mogę się mylić".
      ....Zapisuję sobie rozkłady (bez interpretacji) jak komuś lub sobie odpowiadam na jakieś ważne pytanie - mam na to specjalny zeszyt - potem sprawdzam, gdy sprawa z czasem się rozjaśni.
    • canada53 Re: wątpliwości :) 23.01.09, 23:13
      Osoba, która przychodzi do Ciebie na wróżbę Tobie zadaje pytanie, ale to TY SAMA
      decydujesz, jakie pytanie postawisz rozkładając karty. Wcale nie trzeba kropka w
      kropkę powtarzać pytania tamtej osoby. Dlatego ja akurat staram się nie pytać o
      to co, będzie, tylko na przykład o to, co można zrobić, aby było jak najlepiej
      dla tej osoby.
      Nie wydaje mi się, że każdy pytający chce tylko usłyszeć same miłe rzeczy.
      Ludzie są różni, i z każdym należy rozmawiać trochę inaczej. Chyba
      najważniejszym jest zorientowanie się, po co właściwie dana osoba przychodzi na
      wróżbę i w jaki sposób można jej pomóc. Ale skoro ktoś już do Ciebie trafił i o
      wróżbę prosi, to zarówno postawienie kart, jak i odmówienie zrobienia tego
      będzie w jakimś stopniu ingerencją w życie tej osoby. Jeśli czujesz się na
      siłach pomóc dzięki kartom, to dlaczego tego nie zrobić?
      Ja akurat sobie karty stawiam rzadko, raz na pół roku robię sobie taki ogólny
      rozkład, i czasami, jeśli mam jakiś dylemat i nie potrafię go rozwiązać innymi
      metodami, to stawiam karty. Ostatnio robiłam to w takim celu kilka lat temu i to
      bardziej po to aby potwierdzić mój wybór, którego już dokonałam, niż aby pytać
      się o rozwiązanie. Innym ludziom też często nie stawiam, bo zupełnie się ze
      znajomością Tarota nie afiszuję. Ale i tak od czasu do czasu ktoś się trafi.
      Wtedy nie odmawiam pomocy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka