Dodaj do ulubionych

dom 12-y Kity

20.02.07, 12:13
Kita: 14.10.51; 0.40; Toruń.

Pod koniec 12-ego domu, 1^ nad ascendentem, mam Plutona. Planetę z ascendentu
zalicza się już do domu 1-ego, ale wpływu na dom 12-y nie można zaniedbać.
Pluton w 12-m domu czuje się jak „u siebie”, bo to położenie daje cechy
zgodne z cechami Plutona. Daje chęć, graniczącą z potrzebą, wnikania w swoją
i cudzą podświadomość, potrzebę widzenia głębiej. Mnóstwo psychiatrów i
psychologów ma Plutona w 12ym domu. Silny Pluton lub Pluton w 12-m domu
powoduje, że nie czuje się lęku przed „wejściem w głąb”. Można zachować
dystans do spraw dotyczących swojego ( i innych) życia wewnętrznego. Tak to
czuję i obserwuję. Ku memu zdumieniu Hajo Banzhaf i Anna Haebler w „Klucze do
astrologii” piszą w słabościach położenia Plutona w 12-m
domu: „Niewytłumaczalne lęki przed siłami nieświadomości oraz prymitywnymi
mocami tkwiącymi we własnym wnętrzu.”. Ale to jednak, wbrew pozorom, nie
zaprzecza mojej wcześniejszej uwadze. Po prostu w „cieniu” można wejść w
przeciwstawną skrajność.

Pluton w 12-m jest w [B. H.] określony hasłem „nieświadome moce”. Gdy jest
na pograniczu 12-ego i 1-ego, to myślę, daje dążenie i łatwość uświadamiania
sobie tego co ukryte w podświadomości – szczególnie gdy jest, tak jak u mnie,
w sekstylu z Merkurym, który daje możliwość zrozumienia.

Położenie Plutona na ascendencie daje tylko ślad znajdowania się Plutona w 12-
m. W swoim życiu miałam okresy, kiedy czułam się „pod ścianą”, co zdarza się
przy zaakcentowanym domu 12-m. Miałam tylko dwa okresy czasu, kiedy siły
podświadomości przeważały nad siłami świadomości, gdy działo się ze mną coś
czego nie mogłam pojąć ani zrozumieć, ani nad tym zapanować.
Pierwszy raz działo się tak w okresie depresji. (Pod koniec 73-ego i na
początku 74-ego Pluton długo stał w koniunkcji z moim Saturnem z 3-go domu i
w opozycji do mojego Księżyca z Jowiszem. Depresję wyleczyłam w 75-m.)
Przyczyny depresji były ulotne. Podejrzewałam kiedyś, że w depresję wpędziły
mnie niechętne mi koleżanki z akademika. Ale to chyba nie tak. Po prostu
nadszedł dla mnie czas na zmianę, na transformację wewnętrzną. Silny Saturn
(ścisła opozycja do Księżyca z Jowiszem) z dominującym Plutonem (na
ascendencie) daje czasem osobowość czołgu, któremu trudno skręcić z
ustalonego toru. Depresja przetransformowała mnie otwierając na ludzi
(kompleks księżycowo-saturnowy dawał mi wcześniej zachowywanie zbyt dużego
dystansu do ludzi, a w szczególności do płci przeciwnej).
Drugi raz zetknęłam się z niepojętymi dla mnie siłami podświadomości, gdy
zostałam zablokowana na swoją pracę naukową. Zablokowanie zaczęło się w 1987
(Pluton przeszedł mi IC i zaczął powracać do IC, Saturn wszedł w dom 5-y).
Wyglądało to w ten sposób, że zasypiałam natychmiast w przeciągu 10-iu minut,
gdy zaczynałam pracować naukowo. (Całe szczęście bez żadnych problemów mogłam
się przygotowywać do zajęć dydaktycznych.) To było ode mnie niezależne,
niezrozumiałe, niepokojące. Ale nie walczyłam z tym długo. Z jednej strony
miałam już świadomość, że ma mnie to otworzyć na jakąś zaniedbaną wcześniej
stronę życia. A z drugiej strony wiedziałam, że przeciwstawianie się tej
potężnej, nieuświadomionej sile – jest naprawdę niebezpieczne dla zdrowia
psychicznego. (W nawiązaniu do opisu H.B. – nie był to niewytłumaczalny lęk
przed siłami nieświadomości, ale świadomość ich potęgi.)

Władcami mojego 12-ego domu jest Księżyc z 9-ego i Słońce z 3-ego, których
dyspozytorzy: Mars i Wenus są w koniunkcji z 1-m. To wskazuje na powiązanie
12-o domowego obszaru doświadczeń z domami 9-m (poszukiwania) i z domem 3-m
(nauka, nauczanie, komunikacja), oraz z domem 1-m (odkrywanie własnej
tożsamości).

Domy wodne są u mnie właściwie puste, ale władcy tematyki domów 8-ego i 12-
ego: Neptun i Pluton są moimi dominantami. Tym tłumaczę sobie to, ze tematyka
tych domów jest mi bliska – wbrew nieobsadzeniu tych domów planetami. Bliska,
ale nie dominująca,

Pozdrawiam, Kita
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka