Dodaj do ulubionych

Tarot jako drogowskaz w interpretacji astrologiczn

07.06.07, 11:07
Przeżywam okres fascynacji tarotem. Jestem wręcz zaszokowana trafnością i
precyzją odpowiedzi, jakie udziela tarot, z tym, że mnie osobiście „pasuje”
przede wszystkim interpretacja kart Crowley’a (Aleister Crowley – The Book of
Thoth), a w języku polskim najbardziej odpowiada mi „Tarok wróżebny i wizyjny”
Wojtka Jóźwiaka.

Niedawno na forum „Jak na górze, tak na dole” trwała dyskusja na temat
aspektów Eris i Ceres. Temat ten intryguje mnie niemal od odkrycia Eris, ale
dopiero pod wpływem dyskusji postanowiłam dokładnie przeanalizować horoskop
Einsteina (jest wyrysowany w książce Jarosława Gronerta „Astrologia od
początku” (str. 239): 14.3.1879; g.11.30 strefy 0,67 czyli g.10.50 strefy 0;
oraz na stronie astro.com, ale nie mogę teraz znaleźć podstrony z horoskopami
znanych osób). Horoskop Einsteina jest idealny do badania wpływów
astrologicznych Eris, bo Eris u Einsteina jest zdecydowanie dominującą planetą
– jedyną na osi (MC), wskazywaną (ścisłą kwadraturą) przez Księżyc i (luźną
koniunkcją) przez Słońce. I co najważniejsze – Einstein jest człowiekiem dość
znanym. Ale czy naprawdę jest dość znany? Gdy rozmawiałam o Einsteinie z
przyjaciółką, ta zaszokowała mnie mówiąc, że słyszała iż autorką prac
Einsteina była jego pierwsza żona – po rozwodzie nie napisał już żadnej
epokowej pracy.

Zaszokowana sięgnęłam po karty tarota. Spytałam w rozkładzie na 6 kart – „Jaki
był Albert Einstein?”. Jako główną (pierwszą) kartę wyciągnęłam Ósemkę
Pucharów – określa ona stan emocjonalnego napięcia trudny do wytrzymania, coś
jak pełen kocioł kipiących namiętności przykryty ciężką pokrywą. W horoskopie
widać, że Einstein jest typem wodno-ognistym (Słońce w Rybach, ascendent w
Raku, Księżyc w Strzelcu), ale żeby aż Ósemka Pucharów..?

Następnego dnia kilka godzin siedziałam „w” internecie i szukałam informacji o
Einsteinie. Zorientowałam się, że historia z plagiatem jest plotką i domyślam
się już nawet jak powstała. Znalazłam jeszcze kompletne bzdury na temat
rzekomych plagiatów Einsteina – informacje pisane przez ludzi wyraźnie nie
mających pojęcia o fizyce.
Sprawdziłam z grubsza cykle Saturna dla Einsteina. Jego życiorys jest
modelowym przykładem cykli Saturna. Najskuteczniej pracował naukowo od czasu
dochodzenia Saturna do MC i dalej na czas pobytu Saturna w IV-ej ćwiartce (od
MC do Asc). Gdy Saturn zszedł jemu pod ascendent, to Einstein zaczął poważnie
i długotrwale chorować, rozwiódł się z żoną, ożenił z drugą, i nastąpił
spadek jego efektywności naukowej. No cóż, autorzy plotek o plagiatach
Einsteina nie znali się na cyklach Saturna – spadek efektywności naukowej był
do przewidzenia...

Ale wracam do tarota. Wypożyczyłam biografię Alberta Einsteina (Abraham Pais
„Pan Bóg jest wyrafinowany...”wink – i odkryłam Ósemkę Pucharów w jego życiu! W
dzieciństwie miewał ataki histerii, szału, w czasie których robił się zupełnie
biały i tracił panowanie nad sobą. Mając 5 lat w ataku histerii rzucił
krzesłem w nauczycielkę (prywatną), co zakończyło domowe lekcje. Albert zaczął
panować nad emocjami gdy skończył 7 lat. Bardzo silnie emocjonalnie przeżywał,
gdy coś go zafascynowało. Na przykład, gdy ojciec pokazał jemu, małemu,
kompas, to z wrażenia dostał drgawek i zrobiło się jemu zimno.

W horoskopie Einsteina widać emocje, ale przyznam się, że z horoskopu nie
wywnioskowałabym, że były aż takie silne. Tarot pokazał, że emocje silne i
hamowane i na granicy wytrzymałości psychicznej – są podstawową jego cechą.

W horoskopie widać wiele, ale nie zawsze można się zorientować w nawale
różnych możliwości – co jest najważniejsze, oraz na jakim poziomie realizują
się aspekty. Dochodzi jeszcze czasami pewne subiektywne podejście, które tarot
może skorygować.

Myślę, że wspomaganie interpretacji astrologicznej poprzez pytania zadane
tarotowi – jest bardzo dobrym pomysłem.
Mam świadomość, że wyważam otwarte drzwi. Wielu robi to już od dawna. Ale ja
dopiero właśnie zaczęłam wink
Obserwuj wątek
    • kita32 Jaka jestem? 07.06.07, 12:28
      Dyskusja z vyama’em spowodowała , że zaczęłam (znowu) zastanawiać się nad swoim
      Uranem –„ działa w moim horoskopie, czy jest zaniedbywalny?”. W tym samym
      czasie jeszcze Adiqq (na astrokursie) pisał o swoim Uranie, co zwróciło mi
      uwagę na pewne aspekty „uranowe”, które przecież też mam.

      Najlepiej byłoby, gdyby tak można byłoby stanąć obok i przyjrzeć się sobie
      całkowicie obiektywnie, z boku. Lub usłyszeć opinię o sobie kogoś neutralnego,
      ale kto mnie dobrze zna...

      No tak, przecież mogę spytać Tarota!

      Rozkładając karty zawsze zwracam się do swojej Nadświadomości, prosząc o
      odpowiedź w symbolicznym języku kart tarota. Przecież moja Nadświadomość
      najlepiej mi odpowie na pytanie „jaka jestem?”.

      Zadałam pytanie w rozkładzie na 13-ie kart. Na kursie Wojtka Jóźwiaka (kurs
      astrologiczny przekształcił się z czasem w tarotowy z dodatkiem astrologii)
      stosuje się rozkład na 13-ie kart (opisany w jego książce). Ja ten
      rozkład „ukonkretniam” ustalając pytanie na każdą pozycję, ale „w duchu” 13-o
      kartowego rozkładu. (Również tasuję karty przed każdym następnym pytaniem, a to
      dlatego, że nie mam zaufania do swojego tasowania - wiem jak niezręcznie tasuję
      w porównaniu z tym jak to robią wytrawni gracze.)

      Zachęcam do zadania Tarotowi pytania: „Jaka/Jaki jestem?” i porównania
      odpowiedzi z tym co się o sobie wie i z tym co się widzi w horoskopie. To
      bardzo (duchowo) wzbogacające doświadczenie.

      Podaję propozycję 13-o kartowego rozkładu na temat „Jaka/jaki jestem?” :

      1. Jaka jestem?
      2. moje wady,
      3. ja w działaniu (asc),
      4. moje nawyki, to co „wyniosłam z domu” (IC),
      5. jaka jestem dla ludzi? (desc),
      6. jaka będę w najbliższej przyszłości? (MC),
      7. czym sama siebie zaskoczę?
      8. to co we mnie nigdy się nie zmieni,
      9. nad czym powinnam pracować, do czego zmierzać?
      10. jak wpływam na innych ludzi,
      11. czego nie wykorzystuję, co się w moim życiu rozwieje?
      12. ja (przypomnienie o głównym pytaniu – uzupełnienie),
      13. moje przeznaczenie.

      (Odpowiedzi jakie uzyskałam na swój temat napiszę później, gdy poczuję, że
      dobrze interpretuję rozkład i ewentualne uwagi innych osób nie zaburzą
      odczuwania przeze mnie odpowiedzi tarota.)

      Zachęcam wink,
      Kita
      • ahimsa1 Re: Jaka jestem? 07.06.07, 14:16
        Kito, skutecznie zachęciłaś mnie do rozkładu.
        Patrzę na mój rozkład pod kątem sformułowanych przez Ciebie pytań i wyszło mi,
        że karta na pozycji 1 to mój ASC ewentualnie Słońce, natomiast karta 3, czyli
        ja w działaniu to mój Mars. Pięknie wyszedł mi mój DSC w Raku – 6 pucharów na
        pozycji 5, pokryła się karta na pozycji 4 z tym, co w horoskopie w IC.
        Jak to u Ciebie wygląda? Chodzi mi o to, w których pozycjach w rozkładzie
        odnalazłaś osie swojego horoskopu?
        • kita32 Re: Jaka jestem? 07.06.07, 17:59
          Ahimso, nie mam takiego czytelnego rozkładu, aby móc powiedzieć, że "widzę
          osie". Już prędzej swoje stella. I w ogóle rozkład dał mi trochę do myślenia wink.
          Jeszcze myślę wink



      • dynamitee Re: Jaka jestem? 07.06.07, 19:15
        ciekawy ten rozkład, choć jak dla mnie trochę niedopracowany. jest np. pytanie
        o moje wady, a nie ma pytania o zalety, mocne strony. 10- jak wpływam na innych
        ludzi można spokojnie podciągnąć pod desc (5 w rozkładzie). ale generalnie może
        być.

        przytoczę tu rozkład Koło, z którym zetknęłam się w książce Banzhafa. rozkład
        całkiem do rzeczy, każda pozycja w nim odpowiada kolejno każdemu
        astrologicznemu domowi. u Banzhafa rozkład jest w kształcie mandali.

        10
        11 9
        12 8
        1 7
        2 6
        3 5
        4

        no nie wyszło to jak koło, ale wiecie o co chodzi smile rozkładacie karty tak, jak
        domy w horoskopie.

        1- ja jestem- podstawowy nastrój, zachowanie
        2- ja mam- stan posiadania, zdolności
        3- ja myślę- dzień powszedni, nauka
        4- ja czuję- dom, rodzina, pochodzenie
        5- ja chcę- miłość, rozrywki
        6- ja pracuję- miejsce pracy, życie społeczne
        7- ja kocham- związki, małżeństwo
        8- ja poszukuję- seksualność, tabu
        9- ja wierzę- poszukiwanie sensu, przekonania, podróże
        10- ja dążę- kariera, sukces, uznanie
        11- moi przyjaciele- przyjaciele, grupy
        12- ja marzę- tęsknoty, marzenia, oświecenie, tajemnice

        Opisy przytoczyłam za książką (Vademecum tarocisty- Hajo Banzhaf). Wystarczy
        znać podstawowe znaczenia domów astrologicznych i można rozkładać.

        możecie też zrobić coś takiego, że wyciągacie z talii jedną kartę z zadanym
        wcześniej pytaniem, jaka karta was symbolizuje. i tarot da wam odpowiedź smile
        • dynamitee Re: Jaka jestem? 07.06.07, 19:19
          rany, ależ mi ten schemat wyszedł smilesmile

          1 i 7 w poziomie (tak jak asc i desc w kółku horoskopowym)
          4 i 10 w pionie (odpowiednio IC i MC)
          reszta " w międzyczasie" smile
        • kita32 Re: Jaka jestem? 07.06.07, 19:45
          Dynamitee, oczywiście, że taki rozkład jest też bardzo dobry. (Banzhaf jest
          zarówno tarocistą jak i astrologiem.) Ale mi w takim rozkładzie (to oczywiście
          sprawa subiektywna) brakuje elementu zaskoczenia. Pytania są zgodne z rozkładem
          domów. Wydaje mi się, że właściwie można się spodziewać jaka wyjdzie odpowiedź.

          Pamiętam jak czytałam tę propozycję Banzhafa w jego książce. Moją reakcją było:
          "nie pasuje mi" - ale może to dlatego, że już przyzwyczaiłam się do rozkładu "na
          13" lub uproszczonego "na 6" kart.

          Te pytania, które podałam są zmodyfikowaniem (odpowiednim do tematu) ogólnego
          rozkładu na 13 kart, który podany jest w książce Wojtka Jóźwiaka i stosowany
          jest "na co dzień" na kursie WJ - dlatego jest mi bliski.

          Takich rozkładów i pytań może być tyle ilu ludzi je zastosuje wink
      • kita32 rozkład: "Jaka jestem?" - Kita 08.06.07, 19:20
        Chciałam poczekać z podaniem swojego rozkładu na pytanie „Jaka jestem?” – aż
        dogłębnie go zrozumiem, i aż przetłumaczę sobie wybrane fragmenty książki „The
        Book of Thoth” Aleistera Crowley’a... Ale już wiem, że nie zdążę przed
        jutrzejszym wyjazdem na (zamiejscowe) zajęcia i przed późniejszym przyjazdem
        kuzynek z Kanady.

        Podam go teraz i będę stopniowo uzupełniać dopisując swoje interpretacje
        tarotowo-astrologiczne.

        Używam trzech talii kart tarota. Przed zadaniem pytania wybieram wahadełkiem,
        które karty użyć. Na pytanie „jaka jestem?” wylosowałam karty Crowley’a, więc
        interpretując odpowiedzi będę odwoływać się do symboliki tych kart.

        Podaję rozkład kart, jaki wyciągnęłam:

        1. Jaka jestem? Król Mieczy;
        2. Moje wady: Ósemka Kijów;
        3. Jak działam? (asc): WISIELEC XII;
        4. Moje nawyki, to co wyniosłam z domu (Ic): Siódemka Kijów;
        5. Jaka jestem dla ludzi? (desc): Dziewiątka Pucharów;
        6. Jaka będę w najbliższej przyszłości? (Mc): Królowa Kijów;

        7. Czym sama siebie zaskoczę? Dziewiątka Mieczy;
        8. To co we mnie nigdy się nie zmieni?: Rycerz Kijów;
        9. Nad czym powinnam pracować, do czego zmierzać?: As Pucharów;
        10. Jak wpływam na innych ludzi?: GWIAZDA XVII;
        11. Czego nie wykorzystuję, co w moim życiu się rozwieje?: Dziewiątka Monet;
        12. Ja (uzupełnienie odp.1): Trójka Monet;
        13. Moje przeznaczenie: Trójka Mieczy.
        • kita32 karta 1 - jaka jestem? (Kita) 08.06.07, 19:46
          1. Jaka jestem? Król Mieczy
          – uosobienie intelektu, powietrzna strona żywiołu powietrza.
          Aleister Crowley przyporządkował jej obszar 21^ Koziorożca – 20^ Wodnika.
          Karta Króla Mieczy symbolizuje czysty umysł – z jego lotnością i
          niestabilnością, a figury geometryczne na karcie kojarzą się z „krystalizacją”
          pomysłów i sztywnością logiki oraz chłodnym pięknem „konstrukcji umysłowych”
          (np. dowodów matematycznych).
          Wojciech Jóźwiak (Tarok wróżebny i wizyjny) określa Króla Mieczy również hasłem:
          „ten kto uczy i obdarza wolnością, kto tworzy nowe możliwości” oraz „karta Król
          Mieczy oznacza osoby towarzyskie, przyjaźnie nastawione i tolerancyjne,
          chroniące innych na zasadzie, że każdy jest cenny i głos każdego jest godzien
          uwagi.”

          Astrologicznie cechy te wyraża moje stellum w Wadze: Neptun, Słońce, Merkury w
          zakresie 5-io krotnego punktu saturnowego w Wadze (18^Wagi – kwintyl do
          0^Koziorożca) oraz Saturn w Wadze. Ogólnie silny żywioł powietrza. Merkury w
          stellum odpowiada za logiczne myślenie, Neptun w koniunkcji z Merkurym – za
          umiejętność abstrakcyjnego myślenia, a Saturn(współdominujący) w Wadze oraz
          położenie stellum w saturnowym obszarze – daje umiejętność koncentracji i
          trzymania się zasad logiki.
          (Właściwie dopiero teraz, wpatrując się w kartę Crowley’a „Prince of Swords”
          zrozumiałam dlaczego Saturn jest wywyższony w Wadze. Waga jest kardynalnym
          znakiem żywiołu powietrza, czyli związanego z intelektem, a konstrukcje umysłowe
          wymagają pewnej sztywności, trzymania się zasad, oraz mają w sobie pewną
          wewnętrzną harmonię, co wiąże Saturna z Wagą.)
          Moje stellum merkurowe i Saturn w Wadze – znajdują się w domu 3-m – nauki i
          nauczania. Zawsze czegoś się uczę, a zawodowo sama nauczam (matematyki). Pasuje
          hasło: „ten, który uczy”. Również: „i obdarza wolnością” – silny Neptun i silna
          Waga – nie mam cech ograniczających innych ludzi. „Cenienie głosu innych ludzi”
          – znowu Waga oraz stellum neptunowo-merkurowe.

          Pierwsza karta „jaka jestem” pokazała mi mój dominujący żywioł – powietrze, oraz
          stellum Słońce- Neptun- Merkury i znak Słońca – Wagę, z domieszką Saturna w Wadze.
          • kita32 karta 2 - moje wady (Kita) 08.06.07, 21:04
            2. Moje wady – Ósemka Kijów
            - czyli karta przewodników ciągnących innych za sobą.
            Crowley nazwał ją „swiftness”, czyli lotność, bystrość i przyporządkował znak
            Strzelca, któremu odpowiada wysublimowana ognista energia oraz przyporządkował
            Merkurego jako posłańca przekazującego Wolę. Karta Crowley’a przedstawia
            Światło-kije, które przemieniły się w elektryczne promienie, które swoją energią
            wibracji podtrzymują lub tworzą materię (cytuję: the Light-wands turned into
            electrical rays, sustaining or even consistuing Matter by their vibrating
            energy) i nad którymi unosi się tęcza.
            Jest to karta wysokich energii, tak wysokich, że aż twórczych. Uosobienie
            niespokojnego ducha (ósemek) energii ognia. Karta entuzjazmu pociągająca za sobą
            innych.

            Wadą jest możliwość wypalenia się, słomiany ogień, ale w moim przypadku bardziej
            pasuje nadmierne „pochłonięcie” przez to co fascynuje i trudność oderwania się
            od tego co pociąga i interesuje – trudność powrotu do obowiązków...

            Astrologicznie odpowiada Ósemce Kijów żywioł ognia – bardzo silny w moim
            horoskopie. W Baranie mam stellum Księżyc- Eris – Jowisz, a we Lwie ascendent z
            Plutonem na ascendencie. Połączone są półtorakwadraturą.

            Jowisz w koniunkcji z Księżycem w Baranie sublimuje energię Barana w kierunku
            energii Strzelca. Nie wiem jak działa Eris, ale na pewno wzmacnia żywioł ognia,
            bo jest w Baranie. Stellum Księżyc- Eris- Jowisz mam w 9-m domu (poszukiwań),
            co jest zgodne z energią ósemek w tarocie. Poszukując tego, co jest moim
            przeznaczeniem kieruję się wewnętrznym entuzjazmem. – jeżeli czuję entuzjazm, to
            wiem, że to moja droga.

            Ascendent mam we Lwie. Często wysuwam się na prowadzenie wcale o to nie
            zabiegając. Pluton na ascendencie jest odpowiedzialny za moje wady Ósemki Kijów.
            Jak coś robię, co mnie pochłania, to nie mogę się oderwać. Plutonowo-ogniste
            pasje są silniejsze niż rozsądek.

            Druga karta „moje wady” pokazała mi mój żywioł ognia ze stellum
            Księżyc-Eris_Jowisz w Baranie - w półtorakwadraturze do Plutona na ascendencie
            we Lwie.
      • vyama Re: Jaka jestem? 09.06.07, 09:40
        ..czyli jakie pytanie, taka odpowiedź?,..kita,czy faktycznie twoim zamiaerem
        było pytanie o urana czy też faktycznym twoim zamierzeniem była dalsza ucieczka
        od niego,..i z [twym] uranem wyszło jak wyszło,...żadne pytanie, żadna
        odpowiedź,..osobiście powróciłbym do saturnowego pytania, mimo wszystko uran
        również lubi konkretnych ludzi którzy podchodzą do niego konkretnie,..to mistrz
        chaosu z chaosem nie masz u niego szans
        • kita32 Re: Jaka jestem? 09.06.07, 11:07
          Uran był inspiracją. Nie pytałam konkretnie o Urana. Nie lubię konkretnych
          pytań. Nadświadomość, która jak uważam, mi odpowiada - jest mądrzejsza ode
          mnie (ode mnie z poziomu świadomości), dlatego nie próbuję jej ograniczać do
          pytań konkretnych. Sama wie, co jest ważne.

          Już następna 3-a karta odpowiada, że Uran u mnie działa. Jednym ze znaczeń
          Wisielca jest poszukiwanie własnych dróg, poszukiwanie własnego świata,
          oddawanie się negacji, inne spojrzenie, odmienność.

          Wisielec pokazuje zastanawianie się, a nie ucieczkę. Chociaż ma w sobie pewną
          ucieczkę od rzeczywistości, zagłębianie się we własnym świecie, ale nie w celu
          ucieczki, odgrodzenia się od problemów, tylko w celu zobaczenia ich inaczej...
          • dynamitee Re: Jaka jestem? 09.06.07, 21:23
            mnie ten Wisielec za bardzo nie pasuje do Urana. zawsze jak myślę o tej karcie,
            pierwsze skojarzenie jakie mi się pojawia, to "stan zawieszenia", który jest
            dla mnie zaprzeczeniem rewolucyjnych zmian, ogólnie zbyt statyczny jak na
            Urana. Chociaż, jakby się uparł na to "inne spojrzenie", to może się trochę
            kojarzyć smile Uran to dla mnie bardziej Wieża lub Głupiec. a do Wisielca to mi
            właściwie żadna planeta nie pasuje (2, może 3 troszkę, ale żadna konkretnie).
            no ale każdy ma swoje skojarzenia co do znaczenia kart i tego się trzymać.

            zrobiłam ten rozkład i ciekawe rzeczy mi powychodziły smile niektóre całkiem
            trafne smile
            • kita32 Uran 09.06.07, 21:46
              I to właśnie powód, że nie potrafiłam połapać się, czy Uran u mnie działa. Za
              bardzo się kojarzy z rewolucyjnymi zmianami, a ja jestem na codzień miłą,
              spokojną panią Wagą...

              Piszę właśnie o tej karcie u mnie, ale to jeszcze z godzinkę potrwa zanim
              skończę (gadulstwo Wagi...)
              • kita32 Karta 3 „ja (Kita) w działaniu” - WISIELEC 09.06.07, 23:52
                Dominantą mojego rozkładu „Jaka jestem” jest karta WISIELEC XII na 3-ej
                pozycji – „ ja w działaniu”, bo jest to karta z Wielkich Arkan na ważnym
                miejscu.

                Pierwsza karta (jaka jestem? – Król Mieczy) wskazała mój podstawowy żywioł -
                powietrze – i działanie dominant planetarnych: Merkurego z Neptunem i Saturna w
                Wadze, działanie zgodne z żywiołem powietrza (logiczny, „abstrakcyjny” i ścisły
                umysł).
                Druga karta (wady – 8 Kijów) wskazała mój drugi żywioł – ogień – i działanie
                dominant: Jowisza i Plutona zgodne z żywiołem ognia („nadmiarowość” i pasja).

                Trzecia karta (ja w działaniu – WISIELEC) pokazuje siłę Neptuna, Plutona i
                Urana w moim horoskopie.

                Przy okazji – cieszę się bardzo, że uzyskałam odpowiedź, czy Uran jest znaczący
                w moim horoskopie, czy nie. Wątpliwości wynikały z faktu, że kwadratury z
                odchyleniem od ścisłości rzędu 6^-7^ można zaniedbywać. Mój Uran tworzy 7
                takich kwadratur. A trudno przyjrzeć się samej sobie obiektywnie. Znam swoje
                cechy charakteru, ale czy wiem, które cechy są tak naprawdę moje, a które
                powstały pod wpływem wychowania? Które są głębokie i istotne, a które tylko
                maską? No i Uran kojarzy się bardzo rewolucyjnie, a nie czuję się wywrotowcem ;-
                ).
                Muszę przyznać, że analizowanie rozkładu tarota odpowiadającego mi „jaka
                jestem” połączone z interpretacją astrologiczną, jest dla mnie niesamowitym
                przeżyciem. A największe wrażenie zrobił na mnie Wisielec, bo to „szamańska”
                karta. W gruncie rzeczy myślę, że do tej karty jeszcze nie dorosłam...
                Można na tę kartę spojrzeć powierzchownie i powiedzieć: „o, ta to jest leniem”.
                I owszem, Wagi tak mają, że wolą myśleć niż pracować fizycznie. Na pewnym
                poziomie ta karta informuje o moim lenistwie (fizycznym, nie umysłowym). Nie
                wypieram się tego, ale nie sądzę, aby to było istotne...

                Wisielec w odpowiedzi na hasło „ja w działaniu” przede wszystkim wskazuje u
                mnie na Urana w kwadraturach do obu stelli – słonecznego i księżycowego.
                Wisielec działa inaczej niż wszyscy, jest odmieńcem, a swoją odwróconą postawą
                wyraża negację. To cecha Urana.

                Wisielec zwraca się do swego wnętrza. Przyjmie za swoje tylko to co przemyśli
                lub co odczuje, że jest zgodne z wewnętrznym przewodnictwem. Wisielec, tak jak
                Odyn, uzyskuje połączenie ze światem ducha, ale czasami wchodząc w świat
                iluzji. Działanie pod wpływem Wisielca może oznaczać działanie w pewnym
                oderwaniu od rzeczywistości. To cecha Neptuna.
                Jest w tej karcie wewnętrzne przyzwolenie na cierpienie, o ile cierpienie
                doprowadzi do transformacji. I transformacja jest tym, do czego zmierza
                Wisielec. To cecha Plutona.

                Karta Wisielca pokazuje mi mojego Urana, który powoduje, że nie przyjmuję
                niczego na wiarę, nie potrafię nikogo naśladować (nawet prowadzić wykładu
                według książki) – mam taką potrzebę psychiczną, aby wszystko co robię było
                autorskie, własne. Nie robię żadnych rewolucji, nie działam wywrotowo – to
                raczej taki rodzaj nieprzystosowania się oraz nie przystosowywania się. Nikomu
                to nie przeszkadza, ale mnie trochę utrudnia życie pozbawiając pewnej
                możliwości wygody.

                Karta Wisielec pokazuje również mojego (współ)dominującego Neptuna, który
                powoduje, ze świat ducha nieustannie towarzyszy mojemu światu materii.
                Pokazuje również mojego Plutona na ascendencie i w sekstylu do Merkurego,
                który „drąży”, poszukuje, zmusza do przemyśleń i zmian – przede wszystkim
                zmian wewnętrznych, ale pociąga to za sobą zmiany w działaniu i w
                zainteresowaniach.

                Trzecia karta (ja w działaniu) wskazała mi „spółkę” 3-ch planet – Urana,
                Neptuna i Plutona. Astrologicznie też są trochę powiązane z sobą: Pluton jest w
                sekstylu do Neptuna i w decylu do Urana.
                • kita32 link do obrazów kart 11.06.07, 02:14
                  Zapomniałam, powinnam ten link umieścić w tym wątku już dawno. Na stronie:
                  trionfi.com/0/i/c/ALL-78/
                  można wybrać kartę: trums to karty z Wielkich Arkan (na przykład Wisielec ma nr
                  12-ie, a Gwiazda 17-ie); karty z Małych Arkan wybieramy z tabelki (all 78):
                  swords to miecze, butons to kije/buławy...itd
                  Karty Crowley'a są w traditional number row.
                • kita32 nawyki, korzenie.. (IC) – Siódemka Kijów 11.06.07, 02:18
                  Na pytanie o moje nawyki, o to co „wyniosłam” z domu (IC) otrzymałam kartę:
                  Siódemkę Kijów.

                  Karta Siódemka Kijów mówi o rozproszeniu energii ognistej, o degeneracji
                  elementu ognia. Może się to dziać na przykład przez trzymanie się sztywnych
                  „reguł gry”, poruszanie się w sztywnych ramach „tego nie wolno, tego nie wypada”
                  (WJ). Karta ta wyraża również pewną utratę pewności siebie (C). Crowley nazwał
                  ją „dzielność”. Kojarzy się z walką z uwzględnieniem reguł gry, a nie
                  podporządkowanie się ograniczeniom.

                  Astrologicznie odpowiada jej u mnie (współ)dominujący Saturn w opozycji do
                  Księżyca z Jowiszem. Jest w tym aspekcie nakładanie ograniczeń na energię ognia.
                  Saturn ją przygasza poprzez trzymanie się reguł – co wolno, a co nie. Aspekt
                  Saturna z Księżycem jest również osłabiający psychicznie – ogranicza Lwu
                  (ascendent) pewność siebie.

                  Byłam wychowywana w dzieciństwie w kierunku opanowywania się i hamowania
                  spontaniczności. Ojciec ze mną dużo rozmawiał. We wczesnym dzieciństwie chodziło
                  przede wszystkim o to, żebym nie biła brata (miałam takie „spontaniczne
                  odruchy”, gdy mi się psocił). Później w kierunku, żebym najpierw pomyślała, a
                  potem działała. A jeszcze później, żebym najpierw próbowała zrozumieć i wczuć
                  się w drugą osobę, a potem dopiero wyrażała swoją opinię o tym człowieku.

                  Opozycja Księżyc – Saturn przyczyniła się do tego, że we wczesnej młodości
                  byłam bardzo nieśmiała w kontaktach z ludźmi. Od paraliżującej nieśmiałości
                  uwolniłam się dopiero w wieku około 15 lat.

                  Pytanie było związane z IC. Saturna nie mam ani w IC, ani w 4-m domu (jest na
                  początku 3-go), ale nie ma w tym astrologicznej sprzeczności, bo Księżyc daje
                  informacje immumceliczne, szczególnie wtedy gdy IC nie jest obsadzone. A mój
                  Księżyc wskazuje opozycją Saturna.
                  Ponad to Saturn jest związany z władcą IC, Plutonem, półkwadraturą (Saturn,
                  Pluton i stellum Księżyc, Eris, Jowisz są w oktylowej zamkniętej konfiguracji.)
                  Słabiej, ale odczuwalnie, działa Saturn półsekstylem na koniunkcję Wenus z
                  Marsem w Pannie w 1-m domu, która jest w kwinkunsie do stellum księżycowego, co
                  daje ogólne poczucie niezadowolenia z siebie, poczucie, że coś jest nie tak,
                  czegoś brakuje, że to co się robi można było zrobić lepiej, dokładniej, że
                  trzeba się było lepiej przygotować... To też podpada pod 7-kę Kijów, bo
                  ogranicza energię ognia w horoskopie.

                  Podsumowując, karta 8 Kijów w odpowiedzi o nawyki i „korzenie” pokazała, że w
                  swoich „korzeniach” mam (współ)dominującego Saturna w opozycji do ognistej
                  koniunkcji Księżyca z Jowiszem w Baranie.
                  • kita32 errata 11.06.07, 02:27
                    W ostatnim zdaniu zamieniła mi się Siódemka na Ósemkę. Powinno być:

                    Podsumowując, karta 7 Kijów w odpowiedzi o nawyki i „korzenie” pokazała, że w
                    swoich „korzeniach” mam (współ)dominującego Saturna w opozycji do ognistej
                    koniunkcji Księżyca z Jowiszem w Baranie.

          • vyama Re: Jaka jestem? 11.06.07, 16:48
            ufam kita, że moja bezpośredniość cię nie uraża, ..ja w taki sposób podchodzę
            do siebie oraz do swoich gierek ze sobą, więc ufam, że jeżeli masz siebie i
            prawdę o sobie na względzie to się na mnie nie obrazisz,..tym bardziej, ze ja
            się mogę mylić bo tylko ty możesz wiedzieć na pewno co w tobie gra?, jak gra? i
            dlaczego gra jak gra?

             Uran był inspiracją. Nie pytałam konkretnie o Urana.

            ..a kto to napisał?

            „Dyskusja z vyama’em spowodowała , że zaczęłam (znowu) zastanawiać się nad
            swoim
            Uranem –„ działa w moim horoskopie, czy jest zaniedbywalny?””

            ..czyli niby pytając o urana, nie pytałaś o niego, .....i niby to pytając
            tarota o siebie, chciałaś jedynie utwierdzić się w tym co już od dawna wiesz o
            sobie z kosmogramu, co zdążyłaś przetrawić i zaakceptować…czyli tak po prawdzie
            pytając się tarota, o niby urana zrobiłaś wszystko by nic się o nim nie
            dowiedzieć oraz by w wyszło z tego pytania sie taroto tylko to, co jest ci już
            o sobie bardzo dobrze znanym, .. więc niby tobie dobrym, a na pewno
            bezpiecznym, ..a wszystko po to by nic nowego, nieporządnego, niewłaściwego i
            niedobrego z nieznanej prawdy o sobie samej i o swoim uranie się nie wydobyło
            na jaw oraz by to nowe nie zakłóciło mi świętego spokoju, z tak niemałym
            trudem osiągniętego, że żadna astrologia go nie ruszy, ani żaden tarot, .....a
            czyż nie po to się ich uczyłam, by równiez na ich sposoby udowodnić sobie, ze
            jestem tylko taką jaką chcę bym była, ..nie dziw,ze taka astrologia oraz taki
            tarot czyniony po arcypanieńsku pozwalają jedynie utwierdzać w sobie wygodne
            maski

             Nie lubię konkretnych
            > pytań.

            … bo co? ..mogłabyś się w ten sposób zbyt bardziej konkretnie dowiedzieć
            niechcianej i niepożądanej prawdy o sobie?

             Nadświadomość, która jak uważam, mi odpowiada - jest mądrzejsza ode
            > mnie (ode mnie z poziomu świadomości), dlatego nie próbuję jej ograniczać do
            > pytań konkretnych. Sama wie, co jest ważne.

            … widzisz należę do ludzi, którzy za nic mają sobie, te nad miarę po
            wywyższane przez nich samych swoje Nadświadomości oraz nad miarę uzależnianie i
            zniewalanie siebie samych swymi Podświadomościami, ..czyli wszelkie hołdowanie
            w dodatku z uniżonym z uwielbieniem swoich [szatańskich] Nieświadomości kosztem
            swojej boskiej świadomoiści..... .ten kah-huński wynalazek, ..ten trójpodział
            nas [ludzi, dzieci boga] i wraz z trójpodziałem naszych [boskich] świadomości
            już dawno temu doprowadził nas do doszczętnego ogłupienia i zagubienia się w
            sobie samych,... a teraz na powrót w nas wzbudzany powoduje, że ludzie nie nie
            tylko dalej zatracają świadomą świadomość samych siebie i otaczającego ich
            świata, na rzecz nieświadomych im Nieświadomości, dla zmyłki samych siebie
            zwanych przez nich POD czy NAD świadpoomościami, ..ale teraz tracą również
            swoja [boską] tożsamość ponownie nakładając na siebie ten zgubny trójpodział by
            się nim doszczętnie osłabić i zniewolić, zaprzęgając w to dalsze zabagnianie
            siebie i planetarnych bogów, archetypy, przodków i resztki swych mocy jeszcze
            nie zracjonalizowanych przez pannę… tak ten na nowo wzbudzony w ludziach
            trójpodział prowadzi ich prostą i jasną drogą do ich zaguby i zbuby,
            ..wg mnie Nadświadomość i Podświadomość to pasożyty, które najczęściej z
            własnej woli pozwoliliśmy sobie w sobie wzbudzić oraz w sobie narodzić, ...na
            się nimi uzależnienie na się nimi zniewolenie, ... bo te z naszej woli już nam
            nieświadome części nas współdziałając obie wespół ze sobą stanęły na przeciw
            nam świadomym, ...i teraz zupełnie nieświadomie nam [Pod/Nad]]żerając nas oraz
            nasze boskie moce i nasze boskie umiejętności, ..by jedna z góry, a druga od
            dołu przejmować, zawłaszczać i dawkować nam wg Ich mniemań i Ich potrzeb
            rezultaty naszych boskich eksploracji siebie i świata wokół nas, ...już
            jako Ich, ...żądając przy tym co najmniej uniżonego uwielbienia i
            bezgranicznego oddania Im za to co nam nieświadomym nieświadomie zabrali i nam
            to co nasze częściowo i w częściach ujawniali nie po to byśmy więcej świadomie
            wiedzieli ale po to byśmy się nieświadomie Nimi więcej zniewolili i więcej się
            Im oddali

             Już następna 3-a karta odpowiada, że Uran u mnie działa. Jednym ze
            znaczeń
            > Wisielca jest poszukiwanie własnych dróg, poszukiwanie własnego świata,
            > oddawanie się negacji, inne spojrzenie, odmienność.

            ..nie manipuluj po pannieńsku tarotem tak jak nauczyłaś się już manipulować po
            pannieńsku astrologią, ..wisielec nie mówi o uranie, bo o niego w ostatecznym
            rezultacie się nie pytałaś tarota, ..wisielec mówi jedynie o tobie, nie o
            uranie ..i mówi o tobie to, że powiesiłaś siebie za nogę, czyniąc siebie z
            siebie nieczynną...oraz, że za szyję dławisz siebie świadomą (bo tak po
            prawdzie wg mojego widzenia karta wisielec obrazuje powieszone dwie
            osoby/osobowości/jaźnie,... jedna za nogę druga za szyję, ..a gdy te dwie wiszą
            zawieszonymi, nieczynnymi to kto za nie niewidzialnie im wiszącym i zawieszonym
            na drzewie życia działa?..za nich wybiera i za nich decyduje

             Wisielec pokazuje zastanawianie się, a nie ucieczkę.

            ..i oby się zdążył zastanowić, zanim całkowicie nie zawiśnie i nie ucieknie
            ponownie ze swego życia

             Chociaż ma w sobie pewną
            > ucieczkę od rzeczywistości, zagłębianie się we własnym świecie, ale nie w
            celu
            > ucieczki, odgrodzenia się od problemów, tylko w celu zobaczenia ich inaczej..

            .....tak ma ucieczkę od rzeczywistości w zbawienna ułudę nieświadomości, ..ma
            ucieczke w nieświadomość od świadomej odpowiedzialności za siebie,.. za swoje
            wybory, za swoje decyzje oraz za swoje ciało(a) i swoje życie
            .

            ..heh’o’heh, .. vyama
            • kita32 vyamo 11.06.07, 22:59
              Trochę się zagubiłam w tym co napisałeś.
              Nie widzę siebie tak jak Ty mnie widzisz. Trudno mi jest dyskutować na temat
              Twoich wyobrażeń o mnie, bo są takie mało konkretne... Trudno, żeby były
              konkretne jak się nie znamy.

              Właściwie nie tyle piszę na forum, żeby samą siebie analizować, tylko po to,
              żeby pokazać sposób łączenia astrologii z tarotem i zachęcić innych do analizy
              swojego horoskopu z drugiej strony.

              Zaskakuje mnie, vyamo, że cokolwiek robię, to Ty zawsze uważasz, że uciekam
              przed problemami, że manipuluję wiedzą, żeby zobaczyć to co chcę zobaczyć, że
              uciekam przed prawdą, której nie chcę zobaczyć. Mam wrażenie że uważasz, że
              jakimś szóstym zmysłem wiesz więcej o mnie niż ja sama. I prawdę mówiąc, to
              odechciewa mi się ciągnąć ten temat dalej...
              • joola17 Re: vyamo 11.06.07, 23:30

                > ..nie manipuluj po pannieńsku tarotem tak jak nauczyłaś się już manipulować po
                pannieńsku astrologią,

                vyamo, nie wiem, co Ci Panny zrobily, ale rozumiem, ze to okrutna inwektywa.
                przyznam, ze po tym wpisie z historyjka na Dzien Dziecka, ktory ja odebralam
                jako nie na temat (nie mam nic w Pannie), ale Kita uprzejmie dala Ci pole do
                popisu ("stali forumowicze moga czasem napisac cos nie na temat") przyjrzalam
                sie dokladniej Twoim wpisom i nie zauwazylam jakiejs wielkiej znajomosci
                astrologii, raczej uranicza chec jej negowania. no i pieknie, to wolne forum a
                swiat jest wieloplaszczyznowy.
                ale to, co napisales, a ja wyimnelam i zacytowalam u gory, to moim zdaniem
                niedopuszczalne [netykieta!] obrazanie Kity.

                • vyama Re: vyamo 12.06.07, 12:04
                  > vyamo, nie wiem, co Ci Panny zrobily, ale rozumiem, ze to okrutna inwektywa.

                  ..już obiecałem,ze do września dam w miarę astrologiczny tekst wyjaśniajacy co
                  mam na myśli z pannieńskimi,..które ty chcesz uznać jako inwektywy,..to twoje
                  myślenie mi nic do niego,..powiem tylko,że pannieńskość nie jest inwektywa a
                  raczej specyficznym oglądem rzeczywistości i wynikającą z takiego a nie innego
                  ogladu rzeczywistoąci postawą zyciową,..astrologiczna interpretacja panny jet
                  bardzo bliska temu co nazywam panieńskoscią


                  > przyznam, ze po tym wpisie z historyjka na Dzien Dziecka, ktory ja odebralam
                  > jako nie na temat (nie mam nic w Pannie), ale Kita uprzejmie dala Ci pole do
                  > popisu ("stali forumowicze moga czasem napisac cos nie na temat")

                  ..i dziekuje za to kicie,ze mi dała bo ty zapewne najchętniej przymusiłabyś
                  kitę by kategorycznie zbroniła tak pisać niby zupełnie nieastrologicznie wg
                  ciebie

                  > przyjrzalam
                  > sie dokladniej Twoim wpisom i nie zauwazylam jakiejs wielkiej znajomosci
                  > astrologii, raczej uranicza chec jej negowania.

                  ..zgadza się mało jest w mojej astrologi zbytniej [panieńskiej]drobiazgowości i
                  ścisłości,...mało doszukiwania się najprzeróżniejszych kątów i uściślania ich
                  znaczeń by były tylko wspólne ze znaczeniami[u]innych, by były sprawdzalne u
                  innych czyli wspólne dla całej zbiorowej [nie tylko astrologicznej]
                  świadomości, .. mam również zupełnie niepanieńską postawę wobec kosmogramów, tj
                  mało mnie interesuje dopasowywanie siebie i innych do natalnych
                  rozkładówenergii obrazowanych nimi a zupełnie nie interesuje mnie przybijanie
                  się czy tylko rozpinanie się do z niemałym trudem wyszukanych przelicznych
                  poprzeczek aspektów,...a u panieńskich im więcej ich i ściśle zdefiniowanych
                  tym lepiej,...ponadto mało mnie interesuje zycie po dyktando tranzytów
                  planeternych władców tego tak wpierw natalnie rozpiętego i utwierdzonego w
                  rozpięciu na krzyżu kosmogramu,....natomiast wiedza o natalnym kosmogramie mych
                  urodzeniowych eneergii jest mi o tyle potrzebną o ile pomaga mi wykorzystać w
                  pełni z tego co juz dobrego i korzystnego sobie przyniosłem na ten świat rodząc
                  sie w nim oraz w tym w jaki sposób przekraczać ograniczenia, których wcześniej
                  nie rozwiązałem a które siłą rzeczy musiałem wnieść do rozwiązania na ten świat
                  lub w tym świecie, ...ponadto astrologia jest mi pomocną w rozmowach i
                  negocjacjach z planetranymi władcami by anulować czy też jedynie zaaneksować
                  cyrografy jakie z nimi wcześniej podpisałem, by mną za mnie rozporządzali i
                  mnie za nie doświadczali ..jak widzisz mamy zupełnie różne podejścia do
                  kosmogramów i do astrologii,..to podejście twoje określam panieńskim,..swojego
                  sttaranm sie nawet nie nazywać by siebie i innych zbyt ścisłą nazwą nie
                  zniewolić i nie zniewalać

                  ..omówienie urana na razie sobie pozostawiam, a ty również możesz mojego po
                  panieńsku sobie pod siebie racjonalizować

                  >no i pieknie, to wolne forum a
                  > swiat jest wieloplaszczyznowy.

                  ..jest, czy jest coś w tym złego wg ciebie?

                  > ale to, co napisales, a ja wyimnelam i zacytowalam u gory, to moim zdaniem
                  > niedopuszczalne [netykieta!] obrazanie Kity.


                  ...może tą ocenę pozostawmy kicie tak będzie uczciwiej choć nie racjonalniej

                  .. hhh heh hhh, vyama
                  • kita32 vyamo, odpowiadam 12.06.07, 19:30
                    > ..już obiecałem,ze do września dam w miarę astrologiczny tekst

                    ......Ale do tej pory nie napisałeś nic astrologicznego. Piszesz dużo, ale
                    chlupocze od wody. Ja rozumiem, że niektórzy mają taki styl i staram się nie
                    ingerować. Ale z czasem doszłam do wniosku, że na astrologii po prostu się nie
                    znasz.

                    > ..i dziekuje za to kicie,ze mi dała bo ty zapewne najchętniej przymusiłabyś
                    > kitę by kategorycznie zbroniła tak pisać niby zupełnie nieastrologicznie wg
                    > ciebie

                    .......Joola miała rację. A ja zostawiając nieastrologiczny tekst - wypromowałam
                    pisanie nie na temat. Zaraz skasuję tamten wątek.

                    Na uwagę Jooli, ze mnie obrażasz, odpowiedziałeś:

                    > ...może tą ocenę pozostawmy kicie tak będzie uczciwiej choć nie racjonalniej

                    ......Więc odpowiadam. Tak, obrażasz mnie. I według mnie robisz to po to, żeby
                    podwyższyć sobie samoocenę. Odzywasz się z wyższością osoby, która wie więcej i
                    lepiej. Mówisz mi co mam robić, nad czym pomyśleć, a ja wcale nie pytałam Ciebie
                    o radę. Robisz to po to, żeby poczuć się lepszym i mądrzejszym.

                    Przestałam się dziwić dlaczego ludzie na forach astrologicznych trzymają swoje
                    dane w tajemnicy. Bo zawsze się znajdą na forach tacy "lepsi", którzy mają
                    potrzebą komuś przyczepić łatki odnosząc się do jakiś cech astrologicznych. Dla
                    mnie takie wypominanie komuś cech astrologicznych świadczy tylko o całkowitym
                    niezrozumieniu astrologii.

                    Ciągle widzisz we mnie jakieś cechy, których ja nie mam. Nie znasz mnie, a moje
                    dane astrologiczne niewiele ci mówią. Ja widzę tylko jedno wytłumaczenie - to
                    jest TWÓJ problem, który projektujesz na mnie. Przyjrzyj się sobie i nad sobą
                    zastanawiaj.
                    • vyama Re: vyamo, odpowiadam 12.06.07, 20:27
                      ......Więc odpowiadam. Tak, obrażasz mnie. I według mnie robisz to po to, żeby
                      > podwyższyć sobie samoocenę. Odzywasz się z wyższością osoby, która wie więcej
                      i
                      > lepiej. Mówisz mi co mam robić, nad czym pomyśleć, a ja wcale nie pytałam
                      Ciebi
                      > e
                      > o radę. Robisz to po to, żeby poczuć się lepszym i mądrzejszym.
                      >
                      ..dziekuję kito,..jeżeli zmienisz zdanie daj znać,..vyama
              • vyama Re: vyamo 12.06.07, 11:25
                > Zaskakuje mnie, vyamo, że cokolwiek robię, to Ty zawsze uważasz, że uciekam
                > przed problemami, że manipuluję wiedzą, żeby zobaczyć to co chcę zobaczyć, że
                > uciekam przed prawdą, której nie chcę zobaczyć. Mam wrażenie że uważasz, że
                > jakimś szóstym zmysłem wiesz więcej o mnie niż ja sama.

                ..nie..i odpowiem ci tak [sprytnie] jak ty mi odpowiedziałaś
                " Właściwie nie tyle piszę na forum, żeby ciebie kito analizować, tylko po to,
                żeby pokazać sposób łączenia astrologii z tarotem i zachęcić innych do analizy
                swojego horoskopu z drugiej strony"

                ..myślę kito,...że w głębi siebie wiesz lub tylko czujesz o co mi chodziło z
                twoim lilithowym uranem?...i z czasem pozwolisz sobie bezpiecznie wypłynąć temu
                na wierzch twojej świadomości
    • canada53 Re: Tarot jako drogowskaz w interpretacji astrolo 07.06.07, 16:33
      kita32 napisała:
      >Albert zaczął
      > panować nad emocjami gdy skończył 7 lat.

      Witaj Kita,
      Warto zaznaczyć, że wiek 7 lat w życiu każdego człowieka to ważny moment. To
      czas, kiedy Saturn tranzytujący tworzy pierwszą kwadraturę do swojej pozycji
      urodzeniowej i okres pierwszej kwadratury progresywnego Księżyca. Najczęściej
      wtedy po raz pierwszy uświadamiamy sobie co to obowiązki (idziemy wtedy do
      szkoły), musimy zacząć panować nad sobą i zdać sobie sprawę z wielu rzeczy. W
      wielu kulturach w tym wieku dzieci przechodzą pierwszą inicjację i tradycyjnie
      oddawane są spod opieki matki (Księżyc) pod opiekę ojca (Saturn).
      Tak więc zapanowanie (Saturn) nad emocjami (Księżyc) w wieku 7 lat u Einsteina o
      czym wspomniałaś w swoim poście ładnie się tu wpisuje. Tym bardziej, że jak
      dalej piszesz cykle Saturna (a może i Księżyca progresywnego też?) miały wielki
      wpływ na jego dalsze życie.

      > Myślę, że wspomaganie interpretacji astrologicznej poprzez pytania zadane
      > tarotowi – jest bardzo dobrym pomysłem.
      > Mam świadomość, że wyważam otwarte drzwi. Wielu robi to już od dawna. Ale ja
      > dopiero właśnie zaczęłam wink
      Wydaje mi się, że to trochę tak jak z tym pytaniem, które w jakiejś sondzie
      zadano właścicielom psów. Pytanie brzmiało: czy śpią oni ze swoimi pupilami w
      jednym łóżku. Parę procent potwierdziło, reszta wstydziła się przyznać...
      Każdy się czymś wspomaga przy interpretacji horoskopu: wiedzą z różnych innych
      dziedzin, intuicją, podręcznikami, itd. Ale nie wszyscy mają odwagę o tym głośno
      powiedzieć.
      • kita32 wiek 7 lat 07.06.07, 17:47
        O przełomie zachodzącym u dzieci w wieku 7-iu lat pisze również Steiner.

        Einstein w wieku 7 lat miał nie tylko pierwszą kwadraturę progresywnego Księżyca
        i pierwszą kwadraturę tranzytującego Saturna do natalnego Saturna (to jak zwykle
        się ma), to jeszcze w wieku 7-iu lat rozpoczął nowy cykl Saturna związany z
        przejściem Saturna przez osie - Saturn zaczął schodzić jemu pod ascendent. To
        zwykle wiąże się z pewnego rodzaju wyciszaniem się, zagłębianiem się w swoje
        wnętrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka