mam ostatnio jakas chora faze zrywania kontaktow... Wszystko mnie drazni, w
ludziach widze same niedoskonalosci... Zrywam znajomosci ze starymi
"przyjaciolmi" Generalnie zamykam sie okropnie na swiat, na ludzi. Przeraza
mnie to. Teraz drazni mnie w ludziach powierzchownosc, ogladanie sie wciaz na
innych, granie i udawanie...
Mecze sie jak mam sie z kims spotkac i odkladam na wiecznosc spotkania na
kawe... mimo ze sa to spotkania z osobami ktore lubie...
Moje slonko progresywne wlasnie weszlo do dwady barana. To takie uczucie jakby
sie obudzic z letargu...
Poza tym mam jakies paskudne tranzyty:
-pluton w opozycji do mojego saturna w 4 domu (a w natalnym pluton i saturn sa
w kwadraturze)
-neptun w kwadraturze do mojego ksiezyca
-w sierpniu saturn bedzie na descendencie -a juz go czuje

-we wrzesniu saturn w koniunkcji do mojej wenus w 7 domu
-jowisz w opozycji do mojego merkurego
Boje sie ze moje malzenstwo nie przetrwa tych tranzytow...

((