Dodaj do ulubionych

solariusz - pytanie do praktyków

05.08.08, 19:44
Witam wszystkich,
Podczytuję czasem Wasze forum, miałam też kiedyś okazję wymienić
maila z Romy (pozdrowienia!).

Chciałabym zasięgnąć małej konsultacji. Patrzę na swój solariusz na
przyszły rok i zastanawia mnie jedna rzecz. Kilka planet tego mojego
solariusza pokrywa się z natalnym położeniem planet pewnej osoby,
która dość mocno wpłynęła na moje życie ostatnio.
Dokładnie (od 1 do 4 stopni) "skalkowały" się pozycje planet
osobistych: Jowisza, Marsa i Wenus. Jowisz co prawda społeczny, ale
siedzi mi w solariuszu w koniunkcji ze Słońcem na solarnym ASC.
Merkury się tylko nie pokrywa, ale jest w retro (a natalny Merkury
tej osoby także w retro). Dodatkowo moja solarna wenus odbiera
dokładnie takie same aspekty planet ciężkich (Saturna i Urana),
jakie ta osoba będzie przechodziła w połowie przyszłego roku.
Czy ja nadinterpretuję, czy możliwe jest niejakie "odzwierciedlenie"
konkretnej osoby w moim solariuszu?
Gdyby ktoś spotkał się z czymś podobnym, będę bardzo wdzięczna za
wszelkie uwagi.
Pozdrawiam serdecznie,
m.
Obserwuj wątek
    • mii.krogulska Re: solariusz - pytanie do praktyków 05.08.08, 22:54
      Witam serdecznie,
      w mojej opinii solariusze, horarne oraz elekcje należą do bardziej magicznej
      części Sztuki. Jeśli więc podczas interpretacji nasunęło Ci się skojarzenie z
      konkretną osobą, to być może jakaś znacząca koincydencja w tym jest. Liczy się
      Twoje, jako interpretatora, odczucie. Oczywiście ciekawe dlaczego -
      sprawdziłabym na twoim miejscu tranzyty tej osoby, a także tranzyty na Wasz
      wektor. Może nieprzypadkowo pomyślałaś, może coś się ma wyjaśnić lub zmienić.
      Dla mnie ważniejsza jest, że masz w solariuszu Słońce w koniunkcji z Jowiszem -
      to zapowiedź ważnego, twórczego dla Ciebie roku. Piszesz, że koniunkcja
      solarnego Słońca i Jowisza wypada na solarnym ASC. Upewniłabym się, czy obie
      planety są już po stronie Pierwszego Domu. To ważne w pracy z solariuszami: obie
      powinny być w Pierwszym Domu! Jeśli tak nie jest, wyjedź tam, gdzie będą w
      Pierwszym Domu. Losu nie zmienisz, ale korzystnych szans może być więcej. Taka
      rada, masz jeszcze czas na decyzje smile

      Pozdrawiam serdecznie,
      Mii

      PS. Fajna koniunkcja, kiedy ja i czy ja będę taką w ścisłej orbie miała? Muszę
      sprawdzić smile
      • margoux Re: solariusz - pytanie do praktyków 05.08.08, 23:57
        Dobry wieczór, Mii smile
        Cieszę się, że się odezwałaś i dziękuję serdecznie za spostrzeżenia!
        Do tej pory trakowałam solariusze trochę po macoszemu, ale chyba
        będę musiała się pokajać wink

        Koniunkcję Sł/jow. mam od 12 domu, w odległości 1 stopniowej od ASC.
        Pomysł z wyjazdem może byc całkiem kuszący! wink
        Muszę tylko sprawdzić jak się to odbije na mojej drugiej
        solariuszowej koniunkcji: Księżyco-Plutonie (w ścisłym kwadracie do
        mojej natalnej koniunkcji Ks.-Pl.), która obecnie wypada na dom 11
        solariusza, a po ewentualnej relokacji wolałabym uniknąć jej
        przesunięcia do domu 12. Zresztą ta moja solariuszowa Ks.-Pl. wypada
        także w ścisłym kwadracie do Słońca tej drugiej osoby... Wesoło wink

        Ta osoba jest w trakcie silnych tranzytów plutona do Słońca (a ja do
        księżyca) natalnie w opozycji do plutona. Stąd zresztą zaczęło się
        moje śledztwo.
        Niestety nie mam wszystkich danych, bo nie znam godziny urodzenia.
        Patrząc na tegoroczne tranzyty plutona do Słońca tej osoby, mogę
        tylko gdybać w przybliżeniu.

        Jeszcze a propos solariuszy. Zrobiłam sobie retrospektywną sekwencję
        na 3 ostatnie lata. Po prostu powieść w odcinkach! Tylko dlaczego
        nie przyszło mi to do głowy PRZED wydarzeniami? wink)
        Pozdrawiam serdecznie!
        m.
        • mii.krogulska Re: solariusz - pytanie do praktyków 06.08.08, 01:34
          margoux napisała:

          > Dobry wieczór, Mii smile

          Dobry wieczór smile

          > Cieszę się, że się odezwałaś i dziękuję serdecznie za spostrzeżenia!

          Ja się odzywam, że tak powiem, eferydycznie smile ponieważ mnie Admini zwykle gonią
          za wymądrzanie się, to się staram nie przeginać, bo widzę swoje wady smile Ale jak
          masz Jowisza ze Słońcem, to się odezwę, bo na tym polegać może ta rzecz.

          > Do tej pory trakowałam solariusze trochę po macoszemu, ale chyba
          > będę musiała się pokajać wink

          Ja wiele lat traktowałam je podobnie, ale mnie praktycy solariuszowi uświadomili
          i wyprowadzili z błędu smile i tzw, życie pokazało. Trochę trwało, zanim dotarło.
          Okazuje się, że dawniej solariusz to podstawa. Nie lunariusze, nie inne
          planetariusze - ale solarn return. W sieci po ekspiacjach Handa jest już sporo
          na ten temat, jeśli czytasz w innych językach, zwłaszcza romańskich, sprawdź
          hasło revolutione solare.

          > Koniunkcję Sł/jow. mam od 12 domu, w odległości 1 stopniowej od ASC.
          > Pomysł z wyjazdem może byc całkiem kuszący! wink

          Nie, 12 dom to nadal nie 1 dom!!! Tu są ścisłe, klasyczne reguły i
          psychologiczne orby plus 10 nie robią! Praktycy włoscy rzekliby tak: rusz się,
          przepchnij tą koniunkcję w 1 Dom, daleko nie masz - a impreza poczeka. W
          solariuszu unika się domów 6 i 12, z oczywistych względów, praktycznych - gdzie
          tu widzisz korzyści dla Ciebie? W 12 domu liczyć, że ktoś lub coś Ci da - czysta
          naiwność... podobny solariusz trafić Ci się może za 12 lat... dlatego zastanów
          się, czego chcesz, zrelokuj się, wznieść toast za swoje marzenia i zrealizuj je
          najlepiej, jak potrafisz smile

          > Muszę tylko sprawdzić jak się to odbije na mojej drugiej
          > solariuszowej koniunkcji: Księżyco-Plutonie (w ścisłym kwadracie do
          > mojej natalnej koniunkcji Ks.-Pl.), która obecnie wypada na dom 11
          > solariusza, a po ewentualnej relokacji wolałabym uniknąć jej
          > przesunięcia do domu 12. Zresztą ta moja solariuszowa Ks.-Pl. wypada
          > także w ścisłym kwadracie do Słońca tej drugiej osoby... Wesoło wink

          Solariusza nie porównuję do radixu. To jest horoskop sam w sobie. Nie wiem, skąd
          w dziełach Konaszewskiej się to wzięło...

          > Ta osoba jest w trakcie silnych tranzytów plutona do Słońca (a ja do
          > księżyca) natalnie w opozycji do plutona. Stąd zresztą zaczęło się
          > moje śledztwo.
          > Niestety nie mam wszystkich danych, bo nie znam godziny urodzenia.
          > Patrząc na tegoroczne tranzyty plutona do Słońca tej osoby, mogę
          > tylko gdybać w przybliżeniu.

          Tak bywa, że się los zapętli, albo nasz tranzyt/progresja uruchamia różne
          wypobrażenia. Nie umiem Ci podpowiedzieć, ale oboje macie ciężkie tranzyty.

          >
          > Jeszcze a propos solariuszy. Zrobiłam sobie retrospektywną sekwencję
          > na 3 ostatnie lata. Po prostu powieść w odcinkach! Tylko dlaczego
          > nie przyszło mi to do głowy PRZED wydarzeniami? wink)

          Miałam tak samo i do dziś się zastanawiam smile)) widać tak miało być, czasami
          niestety... a czasami Bogu dzięki, jak się potem okazuje smile

          > Pozdrawiam serdecznie!

          Ja też smile zrelokuj sobie na 1 Dom smile

          Pozdrawiam, Mii
          • kita32 Re: solariusz - pytanie do praktyków 06.08.08, 12:27
            > Ja się odzywam, że tak powiem, eferydycznie smile ponieważ mnie Admini zwykle gonią
            > za wymądrzanie się, to się staram nie przeginać, bo widzę swoje wady smile

            .....Och, Mi, bardzo się cieszę, że się odzywasz i czytam z zainteresowaniem Twoje teksty. Przepraszam za "utarczki" z początku istnienia tego forum. Było, minęło wink

            Ostatnio trochę zaniedbuję astroforum i astrologię, bo tarot wciągnął mnie "po uszy". Częściej bywam na forum O Tarocie niż na założonym przez siebie astroforum... Tym bardziej cieszę się z odwiedzin fachowców na tej stronie wink
            • mii.krogulska Re: solariusz - pytanie do praktyków 10.08.08, 21:49
              Witam serdecznie,
              postaram się odzywać częściej smile
              ze mną też tak jest, że czasami inne dziedziny pochłaniają moją uwagę całkowicie
              - czasami jest to Tarot, czasami I Cing, a aktualnie historia pewnego małego
              europejskiego kraju smile

              Pozdrawiam, Mii
          • margoux Re: solariusz - pytanie do praktyków 06.08.08, 14:37
            Witam,

            No, no, ale mi dałaś zagwostkę, Mii, z tą relokacją! wink)
            Siedziałam cały ranek studiując mapy. Wcale nie było to takie
            proste, bo najczęściej, jak już udało się wepchnąć Sł-Jow. do 1
            domu, to i ASC przesuwał się z Wodnika do Koziorożca. A tego też
            chciałabym uniknąć! Ha!
            Ale w końcu... nie wierzę własnym oczom, że takie przyjemne miejsce
            się znalazło... Barcelona! Kurczę, chyba muszę to poważnie rozważyć!
            Dzięki!!! smile

            I w ogóle nie nakładasz solariusza na natalny? Tzn. przyznaję, że
            też patrzę na niego przede wszystkim jak na osobny byt, osobny
            horoskop - horoskop roku, ale jednak porównawczo rzucam go na radix.
            W końcu solariusz jest tranzytem. Tyle, że może bardziej trwałym,
            dającym pewien klimat na cały rok. Jeśli w dniu moich urodzin na
            niebie pojawia się kon. Ks.-Pl., którą mam natalnie, w dodatku
            tranzyt jest w ścisłym kwadracie do niej, to nie pojawia się ona tam
            bez powodu i ten obszar księżycowo-plutonowy będzie ważny przez cały
            rok. Przynajmniej tak mi się zdaje.

            A co do Słońca z Jowiszem. Hmmm, ja mam problem z Jowiszem!!! wink)
            Jakoś nie widzę tych wszystkich fantastycznych rzeczy, optymizmu
            itp., które on rzekomo przynosi.
            I tu pojawia mi się kolejne pytanie. Donna Cunningham określa
            Jowisza jako "przereklamowanego dobroczyńcę". Wręcz
            kojarzy "szczęście", które ma przynosić z mądrością, zdrowym
            rozsądkiem i umiejętnością przewidywania (toż to cechy Saturna, do
            którego też Jowisza porównuje!!). Nie ma w jej opisie takiego
            typowego farta życiowego, niespodziewanych okazji, darów od losu, z
            którymi najczęściej Jowisz jest kojarzony.
            Tak się właśnie zastanawiam, kiedy Jowisz nie daje? I jak go
            uaktywnić?
            Pozdrowienia
            m.
            • mii.krogulska Re: solariusz - pytanie do praktyków 10.08.08, 22:15
              Witam serdecznie,
              i z góry przepraszam za literówki - kot mi spał na klawiaturze i coś nie styka
              (obsierścione bydlę któreś!!!) i mam problem z pisaniem.

              margoux napisała:

              > No, no, ale mi dałaś zagwostkę, Mii, z tą relokacją! wink)
              > Siedziałam cały ranek studiując mapy. Wcale nie było to takie
              > proste, bo najczęściej, jak już udało się wepchnąć Sł-Jow. do 1
              > domu, to i ASC przesuwał się z Wodnika do Koziorożca. A tego też
              > chciałabym uniknąć! Ha!

              To jest właśnie problem, że nie ma solariusza idealnego... jak coś jest super,
              to inne coś kuleje - jak z każdym wyborem, decyzja bywa trudna. Jednak warto się
              pomęczyć, zaręczam!

              > Ale w końcu... nie wierzę własnym oczom, że takie przyjemne miejsce
              > się znalazło... Barcelona! Kurczę, chyba muszę to poważnie rozważyć!
              > Dzięki!!! smile

              Jedź i sprawdź. Ja właśnie czekam na info od przyjaciela Lwa, który się w ten
              weekend zrelokował solariuszowo do Berlina.

              > I w ogóle nie nakładasz solariusza na natalny? Tzn. przyznaję, że
              > też patrzę na niego przede wszystkim jak na osobny byt, osobny
              > horoskop - horoskop roku, ale jednak porównawczo rzucam go na radix.

              Nie porównuję. To osobny horoskop.

              > W końcu solariusz jest tranzytem. Tyle, że może bardziej trwałym,
              > dającym pewien klimat na cały rok. Jeśli w dniu moich urodzin na
              > niebie pojawia się kon. Ks.-Pl., którą mam natalnie, w dodatku
              > tranzyt jest w ścisłym kwadracie do niej, to nie pojawia się ona tam
              > bez powodu i ten obszar księżycowo-plutonowy będzie ważny przez cały
              > rok. Przynajmniej tak mi się zdaje.

              Tak, ale tranzyty ciężkich planet i tak znasz na bieżąco i wiadomo, że solariusz
              na wszyskie problemy i wyzwania nie zaradzi. Zły solariusz plus trudne tranzyty
              to podwójny problem. Postępuję podobnie do Ciebie w tym zakresie, że także
              zwracam uwagę na to, co podobne, a szczególnie czy powielają się aspekty planet
              z solariusza z tymi z radixu i progresji. Ale nie działam metodą "kwadratura
              Merkurego z solariusza do Wenus z radixu". Moja wiedza z zakresu solariuszy to
              to, co wiem od Roberta Handa, co wyczytałam ze starych tekstów i sprawdziłam ma
              własnej skórze. Czyli horoskop solarny musi być mocny sam w sobie, mieć
              postawionego dobrze władcę, unikać złych aspektów władcy do malefików oraz
              Władcy Roku. Żadnych malefików na osiach, szczególnie IC. Słaby solariusz, słaby
              rok.

              > A co do Słońca z Jowiszem. Hmmm, ja mam problem z Jowiszem!!! wink)
              > Jakoś nie widzę tych wszystkich fantastycznych rzeczy, optymizmu
              > itp., które on rzekomo przynosi.

              Cóż, jak mówią "Fortuna kołem się toczy" i w przypadku Jowisza zwykle
              oczekujemy, że da nam coś natychmiast, na samym tranzycie. Ja to widzę w ten
              sposób, że tranzyty (koniunkcja, trygon, sekstyl) Jowisza przynoszą szansę na
              wzrost - ale jest to szansa, nie pewnik. Szansa polega na tym, że jeśli coś się
              wtedy zacznie, to będzie ładnie rosło - a co się wyrzuci, po tym puste miejsce
              szybko się zapełni. Jednak aby rosło, potrzebny jest plan - tranzyt ten działa
              mocniej dla osób, które wiedzą, co chcą na nim zrobić, które koncentrują się na
              wybranej dziedzinie i gotowe są pracować. To jest czas, kiedy prośby mają szansę
              być wysłuchane. Nie zawsze na zerowym przejściu wydarza się coś dobrego -
              czasami wpadamy na pomysł, do którego wrócimy przy kolejnych tranzytach. Podczas
              koniunkcji Jowisza do Słońca istnieje duża możliwość, że otrzymamy od losu jakiś
              dar - to może być nowa szansa zawodowa, większa kaska, ale też poznany człowiek
              lub odkryte zainteresowania. Efekty tego mogą być widoczne dopiero za jakiś
              czas, ale zazwyczaj coś dobrego się przydarza. Dlatego warto wtedy szukać,
              bywać, pokazywać się. Energia, jaką dajemy wtedy światu wraca.

              > Tak się właśnie zastanawiam, kiedy Jowisz nie daje? I jak go
              > uaktywnić?

              Nie daje, kiedy się nie pracuje i kiedy się nie wie, czego się chce. To tak jak
              w tym dowcipie z brodą, kiedy Icek żarliwie modlił się o wygraną, a głos z góry
              rzekł: "A weźże wreszcie Icek kup los!" Z Jowiszem tak jest - trzeba kupić ten
              los, na coś się zdecydować, czasami zaryzykować, czasami coś zostawić, czasami
              dać coś z siebie innym - to też jest jowiszowa magia wink wydaje mi się, że obok
              działania ważna jest też intencja, w jakiej coś podczas tranzytu Jowisza robimy.

              > Pozdrowienia
              > m.

              Pozdrawiam serdecznie smile
              Mii
              • margoux Re: solariusz - pytanie do praktyków 11.08.08, 19:44
                > i z góry przepraszam za literówki - kot mi spał na klawiaturze i
                coś nie styka
                > (obsierścione bydlę któreś!!!)

                i pewnie żaden się nie przyznał? wink)))

                > Cóż, jak mówią "Fortuna kołem się toczy" i w przypadku Jowisza
                zwykle
                > oczekujemy, że da nam coś natychmiast, na samym tranzycie.

                No cóż, przyznaj obiektywnie, że sam sobie na taką opinię
                zapracował! wink

                > Nie daje, kiedy się nie pracuje i kiedy się nie wie, czego się
                chce.

                O, a czy ten opis nie przypomina starego Saturna? Plan i praca... No
                może przy Jowiszu nie idzie tak pod górę, jak przy Saturnie (chyba,
                że działaja oba na raz, to wtedy może być ciężko odróżnić!), ale
                wygląda na to, że mechanizm ten sam. W każdym razie te same
                narzędzia. To nie Pluton, czy Uran, którzy nawet, gdy nie chcemy,
                to "i tak nam pomogą" wink

                Swoją drogą Donna Cunningham za sprawców wszelkich dobrodziejstw i
                farta w życiu uważa Jowisza i Saturna. Do spółki.

                Wyrażę tylko jeszcze malutką wątpliwość, że ciężko chyba zaplanować
                sobie życie miłosne, relację, zaufanie...

                Pozdrowionka!
                m.
                • mii.krogulska Re: solariusz - pytanie do praktyków 11.08.08, 23:54
                  Witam smile

                  margoux napisała:
                  > i pewnie żaden się nie przyznał? wink)))

                  Mam ich tu aż pięć. Podczas przesłuchania zwalają na siebie kolejno winę, a
                  potem sprytnie zamieniają się miejscami. Jak im się znudzi, to któryś przewraca
                  lampkę, a bez ostrej żarówy przesłuchanie się nie udaje smile

                  > No cóż, przyznaj obiektywnie, że sam sobie na taką opinię
                  > zapracował! wink

                  Tak, zgadzam się. Ale też nasze rozbuchane oczekiwania mają to wiele do rzeczy.
                  Często się zastanawiam, co bardziej uwiera: kiedy się nie sprawdzi dobre
                  przewidywanie co do tranzytu, czy kiedy nie sprawdzi się złe? wink

                  > O, a czy ten opis nie przypomina starego Saturna? Plan i praca... No
                  > może przy Jowiszu nie idzie tak pod górę, jak przy Saturnie (chyba,
                  > że działaja oba na raz, to wtedy może być ciężko odróżnić!), ale
                  > wygląda na to, że mechanizm ten sam. W każdym razie te same
                  > narzędzia. To nie Pluton, czy Uran, którzy nawet, gdy nie chcemy,
                  > to "i tak nam pomogą" wink

                  I Jowisz i Saturn są planetami społecznymi, mechanizm jest ten sam. Mam jednak
                  wrażenie, że podczas tranzytu Jowisza optymizm, poczucie własnej mocy jest
                  większe (z wyjątkiem opozycji) i też tych okazji jest więcej. Możliwy jest
                  raczej problem z wyborem opcji, niż z poczuciem braku jakiegokolwiek wyboru - co
                  jest częstsze przy tranzytach Saturna (z wyjątkiem trygonu i sekstylu, oczywiście).
                  >
                  > Swoją drogą Donna Cunningham za sprawców wszelkich dobrodziejstw i
                  > farta w życiu uważa Jowisza i Saturna. Do spółki.

                  I tu ma absolutną rację. Pamiętam, że początkowo książki Donny do mnie nie
                  przemówiły, a teraz czytam ją z wielką, inspirującą przyjemnością.
                  >
                  > Wyrażę tylko jeszcze malutką wątpliwość, że ciężko chyba zaplanować
                  > sobie życie miłosne, relację, zaufanie...

                  Jasne, że ciężko cokolwiek sobie zaplanować, jeśli dotyczy to emocji. Ale można
                  zdać sobie sprawę z własnych schematów i wyleźć poza nie - a to już opcję zmienia smile

                  Pozdrawiam serdecznie, Mii
                  • margoux Re: solariusz - pytanie do praktyków 12.08.08, 08:16
                    > Tak, zgadzam się. Ale też nasze rozbuchane oczekiwania mają to
                    wiele do rzeczy.
                    > Często się zastanawiam, co bardziej uwiera: kiedy się nie sprawdzi
                    dobre
                    > przewidywanie co do tranzytu, czy kiedy nie sprawdzi się złe? wink


                    Na pewno tak, ale z drugiej strony zauważ, że one (rozbuchane
                    oczekiwania) nie biorą się znikąd. Poza Jowiszem, pozostałe planety
                    (nie mówię oczywiście o osobistych) są na ogół traktowane jak
                    narzędzia karmy, losu, fatum. Patrząc na tranzyty i widząc
                    zbliżającego się Saturna, czy Plutona, skóra cierpnie, prawda?
                    I gdy wśród tej ponurej gromadki pojawia się także Jowisz, to chcąc
                    nie chcąc, liczymy na jakąś miłą niespodziankę. Przecież życie nie
                    może składać się wyłącznie z ciężkiej pracy, bo byśmy się zarobili
                    na smierć w okolicach 30-tki, albo wyhodowali sobie raka ze
                    zgryzoty.
                    Zresztą zwróć uwagę na proporcje liczbowe tych planet: "dobroczynny"
                    Jowicz -> 1 (słownie: jeden), a z drugiej strony tzw. "złoczynnej":
                    Saturn, Uran, Neptun, Pluton. Siła złego na jednego?
                    Naprawdę nie dziwię się, że ludzie, w tym także i ja sama, z taką
                    nadzieją patrzą na tranzyty Jowisza, bo one są jednak pewnym
                    światełkiem w tunelu. A jak zawodzą, to jest przykro. Ale przyznaję
                    też, że powoli pozbywam się strachu, przed "trudnymi" tranzytami, a
                    czeka mnie ich całkiem sporo w najbliższym czasie. Przy trudnych
                    niczego się nie oczekuje (no może poza kopniakiem w tylną część
                    ciała), bo się człowiek boi, a rzeczy i tak się wokół same dzieją.
                    Może to jest właśnie wpływ obecnego Jowisza, ale ja czekam z
                    utęsknieniem na wejście Plutona do Koziorożca. Jestem skłonna iść z
                    szablą na czołg wink
                    pozdrowienia!
                    m.
                    • mii.krogulska Re: solariusz - pytanie do praktyków 15.08.08, 00:09
                      Witam serdecznie,

                      > Patrząc na tranzyty i widząc
                      > zbliżającego się Saturna, czy Plutona, skóra cierpnie, prawda?

                      Generalnie na poziomie podstawowym nauki: tak. Szczególnie, jeśli się poważnie
                      weźmie pod uwagę wskazówki zawarte w dostępnych w Polsce podręcznikach (zresztą
                      nie tylko, nie mogę tu być niesprawiedliwa). W sumie sprowadza się to do: Pluton
                      - katastrofa, Uran - szaleństwo, Neptun - złuda, Saturn - niepowodzenia
                      wszelakie i Mars - wypadek smile

                      > I gdy wśród tej ponurej gromadki pojawia się także Jowisz, to chcąc
                      > nie chcąc, liczymy na jakąś miłą niespodziankę.

                      O, do podanej wyżej "czarnej listy" można dodać Jowisza jako przereklamowanie smile

                      > Przecież życie nie
                      > może składać się wyłącznie z ciężkiej pracy, bo byśmy się zarobili
                      > na smierć w okolicach 30-tki, albo wyhodowali sobie raka ze
                      > zgryzoty.

                      Pewnie, że nie. Ale katastrofy i upadki łatwiej opisać lub przepowiedzieć. Sama
                      wiesz, że realizacja aspektu planety zależy od jakości tegoż aspektu i
                      kilkunastu innych czynników...
                      Problem zwykle leży w oczekiwaniach, jakie mamy. Jak się złe nie sprawdzi -
                      radocha, wyślizgnęliśmy się losowi. Jak dobre się nie sprawdzi - podwójna
                      porażka, że się tak wyrażę...

                      > Zresztą zwróć uwagę na proporcje liczbowe tych planet: "dobroczynny"
                      > Jowicz -> 1 (słownie: jeden), a z drugiej strony tzw. "złoczynnej":
                      > Saturn, Uran, Neptun, Pluton. Siła złego na jednego?

                      Tak, ale znów stwierdzę, że tranzyty wyżej wymienionych przynoszą różnego
                      rodzaju wstrząsy, przeżywane na różnych poziomach naszej egzystencji - czasami
                      są to pozytywne objawienia.

                      > Naprawdę nie dziwię się, że ludzie, w tym także i ja sama, z taką
                      > nadzieją patrzą na tranzyty Jowisza, bo one są jednak pewnym
                      > światełkiem w tunelu. A jak zawodzą, to jest przykro.

                      W pełni się zgadzam. Szczególnie przereklamowana jest opozycja Jowisza.

                      > Ale przyznaję
                      > też, że powoli pozbywam się strachu, przed "trudnymi" tranzytami, a
                      > czeka mnie ich całkiem sporo w najbliższym czasie. Przy trudnych
                      > niczego się nie oczekuje (no może poza kopniakiem w tylną część
                      > ciała), bo się człowiek boi, a rzeczy i tak się wokół same dzieją.

                      Nie, gorzej jest jak widzisz poważny trudny aspekt, zero wsparcia w innych
                      aspektach i tak dalej i konkretnie się wkręcisz co strasznego się może
                      przydarzyć - i to się dzieje.

                      > Może to jest właśnie wpływ obecnego Jowisza, ale ja czekam z
                      > utęsknieniem na wejście Plutona do Koziorożca. Jestem skłonna iść z
                      > szablą na czołg wink

                      Jak z godnością, wszystko wyjdzie na dobre. Zwłaszcza, że w czasach gdy nasza
                      dziedzina poważnie się wykluwała, cnota bohaterstwa była jeszcze w cenie smile

                      > pozdrowienia!
                      > m.

                      Pozdrawiam serdecznie, Mii
                  • margoux Re: solariusz - pytanie do praktyków 12.08.08, 08:18
                    > Mam ich tu aż pięć. Podczas przesłuchania zwalają na siebie
                    kolejno winę, a
                    > potem sprytnie zamieniają się miejscami. Jak im się znudzi, to
                    któryś przewraca
                    > lampkę, a bez ostrej żarówy przesłuchanie się nie udaje smile


                    Spróbuj sposobem. Zasugeruj, że uprzejmy donosiciel otrzyma
                    dodatkową porcję Whiskasa! wink)
                    • mii.krogulska Re: solariusz - pytanie do praktyków 15.08.08, 00:13
                      Wtedy wszyscy zamieniają się miejscami jeszcze szybciej, plotą co im ślina na
                      zgłodniałe języki przyniesie i atakują łbem w ludzkie nogi.
                      Ponoć o relacjach właściciel - małe zwierzęta (i służba domowa) mówi Dom VI
                      horoskopu, wciąż się na niego patrzę u mnie - i nadziwić się nie mogę, że pusty.
                      Ale władczyni jego w VII, gdzie jest pięć innych planet. Może stąd pięć tych
                      szaleńców? wink)) wszystko sobie znaleźć i udowodnić w horoskopie można wink))

                      Pozdrawiam serdecznie, Mii
    • allija Re: solariusz - pytanie do praktyków 07.08.08, 23:17
      Ja od lat robie sobie, i nie tylko, solariusze i cały czas
      zastanawiam sie dlaczego sa one, przynajmniej na forach
      astrologicznych, tak mało doceniane. Doprawdy wiele da się z nich
      wyczytać, a przy dobrej przeciez zanjomosci i zrozumieniu swojego
      natalnego odważyłabym sie powiedzieć, ze nawet więcej niz wiele.
      Nigdy jednak nie wiazałam swojego solariusza z horoskopem natalnym
      kogoś. O tyle ma to znaczenie, ze twoje solarne planety tworzą
      przecież rzeczywiste tranzyty z czyimś horoskopem co szczegolnie
      przy cieżkich planetach ma znaczenie, bo przeciez te solarne planety
      nie wzieły sie znikąd tylko one rzeczywiscie tam były lub są nadal.
      I to chyba tylko tyle. Tak, ze w tym przypadku to raczej tranzyty
      miedzy waszymi planetami no i wpływ planet twoich progresywnych na
      jego natalne /i odwrotnie/ mają znaczenie, tak mnie uczono.
      Także tego, że solariusze jak najbardziej nakłada sie na swój
      natalny horoskop i interpretuje wspólnie oraz aspekty planet
      solarnych do natalnych, umiejscowienie w domach natalnych. Aspekty
      miedzy planetami solarnymi traktowane były jako drugorzędne i w
      zasadzie to ja w ogole nie biore ich pod uwagę albowiem nauczono
      mnie także, ze to co istotne na pewno widać w głównych aspektach,
      pozycjach itd a zbytnie rozdrabnianie się może tylko obraz
      zaciemnić, nadto zagmatwać. I bynajmniej nie byla to p. Konaszewska,
      ktorej zreszta specjalnie jakoś nie lubie tzn jej książek. Kupowałam
      je z wielka nadzieja i mocno sie rozczarowałam bowiem przy jej
      interpretacjach w powiazaniu chociazby z moim horoskopem, ktory znam
      przeciez doskonale, wychodza jakies bzdury.
      Ja kończyłam "szkoły" u p. Weresa.
      • kita32 na rozpoczęcie intensywnej nauki astrologii 08.08.08, 10:38
        W solariuszu na rok 04/05 na rozpoczęcie przeze mnie intensywnej nauki astrologii na kursie internetowym Wojtka Jóźwiaka miałam:

        ascendent w Raku - "przerabiałam" całą swoją rodzinę i byłam odbierana "raczo",
        Urana na MC - internet, komputer - wtedy stał się moim narzędziem pracy,
        Wenus w IC - zrobiłam się otwarta na ludzi i otwierałam się ze swoimi rodzinnymi sprawami;
        w Wadze, na przełomie 4-ego i 5-ego domu, skupiło mi się 6 planet:
        ścisła koniunkcja Księżyca z Jowiszem i z Ceres, Mars i luźna koniunkcja Słońca z Merkurym - byłam rozgadana i otwarta na ludzi i intensywnie pracowałam umysłowo (Waga jest kardynalnym znakiem żywiołu powietrza).
        Sekstyl Słońca z Plutonem aktywował mnie do "szukania głębiej", szukania przyczyn itp.

        W gruncie rzeczy miałam te same dominaty w solariuszu na tamten rok jak w natalnym horoskopie, ale ze znacznym osłabieniem Saturna i osłabieniem Marsa, i ze wzmocnieniem Wenus oraz znacznym wzmocnieniem znaku Raka. Tamten rok był bardzo "mój" - czułam, że to co robię jest "moje".
        • margoux Re: na rozpoczęcie intensywnej nauki astrologii 08.08.08, 15:03
          Rok 2007 (solariusze wypadają u mnie w styczniu): asc w pannie,
          stellium w wodniku w 5 domu. Rok pod znakiem twórczej przyjaźni,
          spotkań, niekończących się rozmów, werbalnej naprawie świata.
          Zbagatelizowałam koniunkcję wenus z neptunem (solarnym władcą
          desc.) -> zrealizowała się neptunicznym uczuciem wink
          • lwi2 Re: na rozpoczęcie intensywnej nauki astrologii 08.08.08, 15:30
            Kita! Ja w solariuszu na kurs Jóźwiaka też miałam Urana na MC! To
            nie tyle komputer i internet, tylko ASTROLOGIA. Równiutko na MC.
            Lwi
            • margoux Re: na rozpoczęcie intensywnej nauki astrologii 08.08.08, 15:38
              Hmmm, zakrawa to na jakiś astrologiczny skandal, bo pierwsze poważne
              zetknięcie z astrologią to saturn na MC w solariuszu... ale kurs u
              Jóźwiaka: także uran na MC! wink)
              • kita32 Re: na rozpoczęcie intensywnej nauki astrologii 08.08.08, 17:52
                > ale kurs u
                > Jóźwiaka: także uran na MC! wink)

                ......Ciekawe spostrzeżenie wink
                • goista Re: na rozpoczęcie intensywnej nauki astrologii 22.05.09, 12:06
                  Witajcie

                  Czy fakt że w solariuszu Księżyc jest w tzw pustym biegu - ma jakiekolwiek znaczenie przy interpretacji tego solariusza ?
                  pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka