Moja babcia mieszkała w starym poniemieckim domu ze starymi poniemieckimi
drzewami owocowymi. Dwóch które uwielbiałam już nie ma. Jednym z nich była
stara śliwa, co miała śliwki duże, okrągłe i żółte. Z resztą nawet nie musiały
być żółte - zawsze były pyszne

DD. Niestety śliwa się zepsuła i śliwki z
roku na rok były coraz gorsze i coraz bardziej robaczywe - poszła na opał. Ale
smaku tych śliwek nigdy w życiu nie zapomnę, i wspinania się na drzewo, i tego
jak sok z tych śliwek spływał bo brodzie aż na koszulkę

.
Dzisiaj robiąc zakupy na przyosiedlowym ryneczku zobaczyłam te śliwki. Nie
mogłam się oprzeć. Drogie trochę bo 8,50 za kg ale musiałam sobie przypomnieć

.
Teraz siedzę przed kompem, wcinam śliwki a ich sok cieknie mi po brodzie na
koszulkę - znowu jestem dzieckiem

. Aż się wzruszyłam...
Jakie są Wasze smaki dzieciństwa kochani?