Dodaj do ulubionych

Wolny zawód, doktorant, stypendia... gdzie kredyt?

23.12.06, 15:53
Mam wolny zawód i jestem doktorantem. Mam za ostatnie 12 miesięcy:
1. kilkanaście umów o dzieło, część od tych samych pracodawców, część od
innych
2. trzy różne stypendia doktoranckie na różne okresy czasu
3. dwie zakończone umowy o pracę w niepełnym wymiarze czasu na czas określony

Średni miesięczny dochód z tych wszystkich źródeł waha się między 2-3 tys.
miesięcznie.

Miesięczne wydatki po wzięciu kredytu to tylko czynsz i opłaty w nowym
mieszkaniu (ok. 600 zł), plus ubrania i żywność (co banku chyba nie
interesuje). Nie ma żadnych samochodów, zobowiązań, alimentów...

Kredyt mieszkaniowy brałbym razem z partnerką, która nie ma ciągłości umów na
12 miesięcy, ale ma ciągłość stypendiów, średnie wpływy na konto około 1 tys.
miesięcznie.

Chciałbym kredyt hipoteczny na mieszkanie
- na 30 lat na jakieś 300 tysięcy zł
- z możliwością wcześniejszej spłaty (i oczywiście anulowania odpowiedniej
części odsetek przy takiej wcześniejszej spłacie).
- bez poręczycieli (zabezpieczeniem byłaby przecież hipoteka)

Czy to realne?
A jeśli tak, to na co zwrócić uwagę?
Które banki wchodzą w grę?
W których jest najkorzystniej?
Obserwuj wątek
    • doradca-finansowy Re: Wolny zawód, doktorant, stypendia... gdzie kr 27.12.06, 11:27
      Jesli podstawymi dochodami są stypendia, to lista banków będzie zapewne krótka.
      Rozwiązaniem może nie najtańszym, ale z pewnoscią w tej sytuacji niegłupim
      byłby kredyt "na oświadczenie" (dla wolnych zawodów) - bez badania zdolności
      kredytowej! Potrzebny jest jednak wkład własny.
      • kredytu To w których bankach warto próbować? 27.12.06, 12:20
        Właśnie o tę krótką listę by mi chodziło, bo szkoda marnować czas na molochy
        typu PKO BP. W końcu czas na wypełnianie wniosku to też pieniądz smile
        Będę wdzięczny za info.
        Swoją drogą udokumentowane kilka lat ze stypendiami powyżej 1 tys. a nieraz i 2
        tys. zł miesięcznie też chyba świadczy o jakimś potencjale zarobkowym? W końcu
        gdyby nie było stypendiów, to byłaby praca przynosząca zysk tego właśnie rzędu.
        • luisapaserinni Re: To w których bankach warto próbować? 29.12.06, 12:47
          mieli gdzieś moje "kilka lat ze stypendiami" , większość banków 'nie widzi' po
          prostu stypendiów ani umów o dzieło, doktorant ma przerąbane
          kredyt w efekcie wzięty, ale moja zdolność to 0 PLN
          A jak chcesz konkretów i listę banków, no i zależy ci na czasie (na forum ktoś
          może odpowiedzieć, ale i nie musi, albo trwać to może za długo dla liczącego
          czas doktoranta) to idź do pierwszego lepszego z brzegu doradcy finansowego (w
          firmach typu Expander, Open Finance, etc.) tam ci szybko odpowiedzą na pytania
          (potem możesz się z nami podzielić doświadczeniami, z chęcią posłucham)
          • kredytu No i da się wziąć kredyt ze stypendiami 30.12.06, 14:48
            Po wstępnej rozmowie: w openfinance powiedzieli, że z samych umów o dzieło i
            zleceń mam elegancką zdolność (30 tysięcy rocznie) w niejednym banku. Ale dla
            podwyższenia zdolności można też doliczyć stypendia, zwłaszcza że regularność
            jest duża, i kwota też spora.
            • luisapaserinni chyba jakies inne openfinance 31.12.06, 18:10
              byłam w open finance, powiedzieli, ze zaden bank nie wezmie pod uwage
              stypendium doktoranckiego, chocby sam minister mi je gwarantował na nastepne 3-
              4 lata, nawet bank, w ktorym mam ROR i moze kontrolowac moje wplywy na konto
              przez ostatnie kilka lat.
              no i zalezy to tez pewnie od ceny mieszkania w twoim miesciesmile
              • doradca-finansowy Re: chyba jakies inne openfinance 02.01.07, 10:27
                prawdą jest niewątpliwie, że dochody z tytułu umowy doktoranckiej/stypendium,
                lub umów o dzieło nie należą do lulubionych w bankach. w fortisie niestety
                będzie trudno - w rachube wchodzą dochody z umowy o dzieło - stypendium nie.
                umowy zlecenia/dzieło są brane pod uwagę nawet i w 100% - ale wszystko zalezy
                od indywidualnej sytuacji - czy są one regularne, od jednego czy kilku
                pracodawców, zgodne z zawodem itp.
                • kredytu Świat nie kończy się na doradcach w banku 03.01.07, 11:41
                  Człowiek spotykany za biurkiem po wejściu do banku zawsze powie: stypendystom
                  dziękujemy. Bo takie ma zalecenia i taką ma wiedzę. Analityk powie podobnie.
                  Ale czy to ten człowiek podejmuje ostateczne decyzje? Ano nie. Można iść dalej.
                  Przyzna Pan, Panie Mariuszu?
                  • luisapaserinni Re: Świat nie kończy się na doradcach w banku 03.01.07, 13:01
                    jaki(e) to bank(i) wobec tego?
                    może mi to pomoże w przyszłości, bo nie przewiduję pracy etatowej przez
                    najbliższy czas....
                  • doradca-finansowy Re: Świat nie kończy się na doradcach w banku 03.01.07, 13:57
                    Przyznam rację ale tylko w tym, że to rzeczywiscie nie doradca czy poniekąd
                    analityk nie podejmuja decyzji.
                    Prawdą niestety jest też to, że zarówno doradca jak i analityk to osoby, które
                    nie lubia wykonywać swojej pracy niepotrzebnie - jeśli wiadomym jest, że bank
                    nie udziela kredytu stypendystom, bo "decydenci" takie wnioski odrzucaja
                    z "marszu", to po co klientowi robić wodę z mózgu i mówić mu, że wniosek "ma
                    szanse"? Tym bardziej, ze jak wszędzie - dział sprzedaży rozliczany jest za
                    sprzedaż a nie opowiedziane bajki, więc wniosek, który wiem, że nie przejdzie
                    nie jest w ogóle składany. Mam nadzieję, że zostałem zrozumiany.
                    Doradca nastawiony jest na sprzedaż, bo za to mu płacą - więc skoro mówi, że
                    nie da rady...to pewnie dlatego, że takie wnioski nie mają szans na pozytywne
                    rozpatrzenie- nie dlatego, że doradca chce decydowac o byc lub nie byc klienta.
                    • kredytu Re: Świat nie kończy się na doradcach w banku 03.01.07, 15:09
                      Na tej zasadzie byle robotnik z fabryki ma wieksza zdolnosc kredytowa niz
                      czlowiek z duzym dorobkiem, tyle ze unikajacy umow o prace. Moja jedna umowa o
                      dzielo to nieraz trzy pensje takiego robotnika ale to juz doradcy z klapkami na
                      oczach nie obchodzi.

                      Trzeba wiec starannie opisac swoja sytuacje i ominac pana doradce-analityka
                      idac prosto do centrali banku. Tam okazuje sie, ze pracuja ludzie umiejacy
                      zmierzyc potencjal kredytobiorcy wlasnie tym, ze sie dalej rozwija i otrzymuje
                      stypendium, a nie ze poszedl do fabryki jak mial 18 lat.

                      W BPH zadzialalo. W Fortis najwyrazniej nie.
                      • doradca-finansowy Re: Świat nie kończy się na doradcach w banku 11.01.07, 16:55
                        pominę złośliwości, bo nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
                        W interesie doradcy jest kredyt "sprzedać" a nie odmówić go klientowi, bo ma
                        takie "widzi mi sie".
                        Instrukcję doradca w rzeczy samej powinien znac - ja znam i wiem, co w niej
                        jest napisane, ale wiem, też, jak do wniosków podchodzi komitet kredytowy,
                        który to własnie decyduje o przyznaniu kredytu i na jakiej podstawie.
                        Zatem - jeśli ktokolwiek chce złożyć wniosek - zawsze może to zrobić - rola
                        doradcy jest na wstępie poinformować gdzie klient ma mocne, gdzie słabe strony,
                        jak zostaną uznane jego dochody, czego może sie spodziewać i kiedy i na co może
                        liczyć, a na co nie. Ot i cała filozofia. Jesli doradca/analityk za wszelką
                        cenę odmawia przyjęcia wniosku - należy skontaktować się bezpośrednio z
                        dyrektorem właściwego oddziału - niewykluczone, że doradca ma "braki" i należy
                        je natychmiast uzupełnić. Zwykle jednak dyrektor (tak jest w moim oddziale)
                        osobiście analizuje sytuacje klienta i sam opiniuje (pozytywnie bądź
                        negatywnie) sytuację klienta. Jeslikomitet kredytowy nie akceptuje jakiegoś
                        źródła dochodu, nie akceptuje sytuacji prawnej nieruchomości, lub inncyh
                        czynników, to klient otrzyma tę samą odpowiedź od dyrektora co i od doradcy.
                        Mam nadzieję, że teraz jasnym jest, że to nie "zła wola" doradcy tylko realia w
                        banku determinują, co jest akceptowane a co nie. Do centrali banku mozna się
                        udać, ale tam klient zostanie skierowany do właściwego doradcy, który powtórzy
                        zdeterminowanemu klientowi, że jesli bank nie akceptuje czegoś, lub nie uznaje,
                        to dlatego, że bank przyjął taką a nie inną politykę, a personel banku jest
                        zgodnie z nią edukowany i uświadamiany, po to by klienta w błąd nie wprowadzać.
                        To, że w instrukcji napisane jest, że jest możliwość zaakceptowania
                        jakiegoś "warunku", nie oznacza, że zawsze i wszędzie będzie on akceptowany.
                        zatem odnosząć się do niesłusznych zarzutów o nieznajomosci instrukcji przez
                        doradców - chciałbym wskazać, że najcześciej to klient ma tendencję do
                        niewłaściwego interpretowania zapisów w regulaminie czy instrukcji czy też w
                        umowie. Podkreślam jednak z pełną świadomościa - najczęściej!

                        Życzyłbym tak sobie jak i innym, by zarówno instrukcje jak i doradcy byli
                        prości w obsłudze, jednoznaczni i co najważniejsze - przyjaźni klientowi. Nawet
                        temu, który z założenia obarcza doradcę niewiedzą, złośliwością i wszelkimi
                        plagami i chorobami tego świata smile
                    • y00 czyli Fortis ściemnia? 11.01.07, 12:59
                      dom.gazeta.pl/prawo/1,65588,3403583.html
                      Kossowski dla młodych osób poleca zwłaszcza ofertę Fortis Banku. - Pozwala na
                      wliczenie stypendium do dochodu, nie bierze prowizji, nie bierze również
                      składki za ubezpieczenie niskiego wkładu. Młoda osoba ma zazwyczaj mało
                      oszczędności więc to istotne, żeby koszty wstępne maksymalnie ograniczyć -
                      radzi Kossowski.
                      • ziut19 Re: czyli Fortis ściemnia? 11.01.07, 16:04
                        To mowi Kossowski, ale doradcy i analitycy Fortisa, to jedni z moich ulubiencow
                        i oni maja wlasna wizje instrukcji kredytowej (naprawde staram sie odpowiadac
                        bez zlosliwosci). A to co jest tam napisane to takie polprawdy: faktem jest, ze
                        pod pewnymi warunkami prowizji nie ma (albo powiedzmy inaczej: prowizji nie ma,
                        ale pod pewnymi warunkami bank moze ja sciagnac do 3 lat), a niskiego wkladu
                        nie ma tylko przy ratach malejacych.
                        • doradca-finansowy Re: czyli Fortis ściemnia? 11.01.07, 17:05
                          heeh smile
                          i przyjmijmy, ze nie było tu cienia złośliwości smile
                          równie dobrze - a zapewne oczekiwanym by tu było, by pisać na forum:
                          "...tak,tak, oczywiscie - wszystko akceptujemy, na wszystko się zgadzamy, każdy
                          dostanie co chce i nie odejdzie niezadowolony, zapraszam, zapraszam - kredyciki
                          dla każdego - i pracoholika i bezrobotnego! "
                          tylko po co?
                          właściwie udzielam się tu bo lubie to miejsce i chcę, by Ci którzy chcą
                          skierować swe kroki do Fortisu wiedzieli jak realnie wygląda sprawa uznawania
                          bądź nie wszelkich czynników decydujących o przynaniu lub nie kredytu.
                          Piszę to w dobrej wierze, a nie po to, by ktokolwiek miał mieć o to pretensje.
                          Byłoby idealnie, gdyby instrukcja miała 1 stronę i byłaby napisana językiem
                          prostym jak sławetny elementarz. Jako, że jednak instrukcje we wszystkich
                          bankach nie należą do lektury prostej łatwej i przyjemnej dla wielu pewnie
                          dobrze jest że ktoś próbuje nadać wszelkim w nich zapisom bardziej ludzką twarz.
                          A tych, którzy węszą tu jakiś haczyk, albo ściemkę, albo złą wolę - zapraszam.
                          Najlepiej o wszystkim przekonać się bezpośrednio, bo żadne forum nie zastąpi
                          spotkania, rozmowy, wniosku, ani decyzji kredytowej. smile
                          Pozdrawiam

                          PS Dzięki za info smile
                          • y00 No to już wiemy: Fortis ściemnia. 12.01.07, 18:18
                            Poprosze gazete o zdjecie tego tekstu a dziennikarza o sprostowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka