Dodaj do ulubionych

czy można uwolnić się od związku karmicznego?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.13, 00:04
Uwolnić się od męża z którym ma się dziecko i wiem, że to jest związek karmiczny.
Czy takie związki kończą się? Czy będę się z Nim męczyć :(
Ja już go nie kocham to wiem, strasznie mi dopiekł.
Życie już nigdy nie będzie takie jak było wcześniej po doświadczeniach ostatnich dwóch lat :(.
Życia i tak lekkiego nie miałam ale czegoś takiego nie spodziewałam się.
Eh. Jak to zakończyć da się?
Obserwuj wątek
    • noviembre79 Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 18.09.13, 01:39
      prosze powiedz skad wiesz,ze to jest zwiazek karmiczny ?pytam bo ja podobno tez jestem z kims w takim zwiazku.czym one sie charakteryzują?
      • aderydy Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 18.09.13, 07:00
        ależ mozesz się uwolnic! zamiast do wrózki idz do prawnika! i złóz pozew rozwodowy! chyba żeś masochistka! to wtedy dalej tkwij w toksycznym związku wmawając sobie, ze to karma lub przeznaczenie - twój wybór!
        • Gość: Moi Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.09.13, 12:00
          no z tego co czytałam, to od związku karmicznego nie da się uwolnić. jesteście dwiema duszami, które są ze sobą połączone i Wasza karma polega na tym, że macie swoje błędy przepracować. i będziecie nad nimi pracować w kolejnych wcieleniach tak długo aż osiągniecie harmonię.
          tak to wygląda w teorii. w praktyce to podpisuje się pod postem aderydy i polecam rozwód i względnie terapię u psychologa skoro ten związek odcisnął na Tobie takie piętno :)
          • Gość: seaaad Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.13, 22:31
            racja :) rozwód to było by najlepsze rozwiązanie. Ja już go nie kocham i nie dam rady z Nim żyć. Sprawa jest na razie trochę skomplikowana ale może do roku się rozwiąże. Uwolniłam się od Niego emocjonalnie bo jest mi obojętny.
            • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.play-internet.pl 20.09.13, 23:00
              Jak się uwolniłaś emocjonalnie, to nie jest to związek karmiczny ;) Możesz odejść, żyć własnym życiem ale w związku karmicznym emocjonalnie na zawsze jesteś związana z tą drugą osobą. Nawet jak nie jesteście razem to nie da się z takiego związku uwolnić. Cały czas myślisz o tej drugiej osobie i cały czas wzajemnie się przyciągacie. Można pracować nad ułożeniem w miarę normalnych relacji ale jest to bardzo trudne a czasem niewykonalne.
              • aderydy Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 21.09.13, 08:15
                i tak nabija sie kasę!
                bo tylko wrozka/rytualistka uwolni ciebie od związku karmicznego, hihi
                i pewnie zaraz jakąs tu polecą, hihi
                • Gość: gość Re: do aderydy IP: *.play-internet.pl 21.09.13, 15:37
                  I tu się mylisz. Żadna wróżka, rytualistka ani inna tym podobna osoba nie uwolni Cię od związku karmicznego. Sama musisz to "przepracować". Nie ma znaczenia czy wierzysz w karmę czy nie wierzysz ale musisz przyznać, że są pewne rzeczy w życiu na które wpływu nie mamy ;)
                  W związku nie karmicznym uczucia zastępuje "zdrowy rozsądek" w karmicznym właśnie tego "zdrowego rozsądku" nie ma. Nie jesteś w stanie uwolnić się emocjonalnie od osoby z którą jesteś związany karmą,(nawet jak nie jesteś fizycznie z tą osobą) i NIKT cię emocjonalnie od tej osoby nie uwolni.
              • Gość: Beata Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.sta.asta-net.com.pl 21.09.13, 08:36
                Jak dla mnie to kompletna bzdura z tymi karmicznymi związkami i myślenie w ten sposób. Sekciarskie podejście i myślę, że istnieje na to bardziej racjonalne wytłumaczenie.
                • artur-1986 Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 21.09.13, 08:44

                  • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 08:55
                    Też uważam,że to sekciarskie teksty, które mają uzależniać osoby słabej wiary w gusła i zabobony.Z tego przecież się żyją.
                    • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 15:58
                      A jak można uwolnić się od karmy nie będąc z osobą w związku? Czy jest na to inny sposób nie korzystając z magii?
                      • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.play-internet.pl 21.09.13, 16:41
                        Uwolnienie od karmy, to "naprawienie tego, co się kiedyś zepsuło". Dopóki samemu się tego nie zrobi, to będzie się to za tobą ciągło. Ci którzy się na tym znają nie tylko wróżbicy czy rytualiści ale także psychologowie mogą na podstawie twojego życia podpowiedzieć ci nad czym masz pracować, co zmienić. Ale tego za ciebie nie zrobią, nie zmienią karmy, bo tego się zrobić nie da.

                      • artur-1986 Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 21.09.13, 17:03
                        W takim przypadku korzystanie z magii jest ostatnią rzeczą po którą należy sięgnąć; praca nad sobą oraz pozytywne nastawienie :)
                        • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 17:18
                          A ja Wam mówię,że z osobą karmiczną jeżeli jest się na odległość, i nie ma się z nią nic do czynienia/omija się ją z daleka/ karma wypali się sama. To jest jak zapalona iskra, która jak nie ma odpowiedniego podłoża gaśnie.
                          • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 18:15
                            Jeżeli nie przywiązuje do tego kogoś uwagi,nie noszę w sobie poczucia winy,bo wybaczam sobie i innym karma pryska.Po co kogoś zaraz zabijać? można go ominąć,pominąć, potraktować jak powietrze i ten ktoś się wypali.Czy muszę uciekać się do magii? Sama jestem magiczna /stosuję unik/
    • Gość: M. Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.nplay.net.pl 21.09.13, 16:52
      Absolutnie nie da się zakończyć, pisane jest wam pozabijanie się nawzajem w przypływie szału ;)
    • Gość: Ona wro Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 21.09.13, 21:50
      Karma to nic innego jak pamięć poprzednich wcieleń, czyli wydarzeń, ran, urazów a także dobrych chwil, pomocy i miłości, radosnych chwil z poprzednich wcieleń. Karmę człowiek ma niemal z każdym napotkanym człowiekiem, jednak z niektórymi jest mocniejsza, z niektórymi lżejszą. Tzw. "zła karma" lub jak niektórzy nazywają "związek karmiczny" to poprostu odtwarzanie sytuacji z poprzednich żyć, które były dla nas nie przyjemne/także przyjemne. Np. w poprzednich życiach kłóciliśmy się z mężem, to teraz też możemy (ale nie musimy) kłócić się z mężem. Ktoś nam w poprzednich życiach pomagał, prawdopodobnie pomoże i teraz.

      Czyszczenie karmy czy inaczej zwane potocznie uwalnianie się od związku karmicznego to nic innego jak wybaczanie nieprzyjemnych sytuacji z poprzednich i obecnego życia. I powtarzam raz jeszcze WYBACZANIE.
      Do tego nie jest potrzebna żadna wróżka ani jasnowidz tylko spojrzenie na konflikt pomiędzy mną a tą drugą stroną z perspektywy widza i zobaczenie, iż każda ze stron ma swoją racje, trzyma swój koniec kija a prawda jest po środku. Po środku jest akceptacja i miłość.

      Dlatego jak to powiedział Nelson Mandela, "nigdy nie będziesz wolny, dopóki nie wybaczysz". Żeby wybaczyć, trzeba zrozumieć, iż człowiek, który często nas gnębi, czy krzywdzi w jakikolwiek sposób robi to ponieważ coś go boli w stosunku do naszej osoby. On ma poprostu o coś żal, a im mocniej nas kocha tym żal jest mocniejszy i zemsta w postaci krzywdy może być większa.
      Dlatego Jezus uczył: "módlcie się za swoich wrogów, kochajcie swych nieprzyjaciół" bo oni niczego nie pragną jak naszej akceptacji i miłości a krzywdą czy manipulacją to wymuszają dążąc w ten sposób do harmonii we wszechświecie.

      Wybacz mężowi krzywdę a relacje pomiędzy Tobą a nim się poprawią albo poprostu pozwoli Ci odejść a może nawet spakować się i pomóc Ci ułożyć życie.
      Jeżeli masz problem by wybaczyć to pomódl się do Boga(lub poproś swego Anioła Stróża) by pomógł Ci zrozumieć jego postępowanie a jak zrozumiesz wybaczysz i zaczniesz wysyłać mu miłosć a on zmieni swoje postępowanie wobec Ciebie na lepsze.
      • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 22:21
        Ona wro - pięknie opisałaś. Cudownie, tylko by tego dokonać trzeba z sobą stoczyć ciężką walkę.Samemu się zmienić. Pewnie, że nikt nie powiedział że będzie łatwo. Wysyłać miłość do ciemiężcy, ależ to proste ....no..no...trzeba samozaparcia.
        • Gość: eesseeeee Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 22:44
          a co powiecie o relacji córka ojciec. Gdzie córka była wrogiem numer bo nie miała piątek, często bita bez powodu, dzisiaj mu wybaczyłam a on mi dzis pomaga finansowo, co za porażka...
          dzieciństwo koszmar...
          małżeństwo koszmar...
          może w psychologii to się nazywa tak zwana ofiara... mąż to narkoman i nie chce już z Nim być, nie kocham go... i tyle
          • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.13, 00:01
            To mąż jest ofiarą,taką obrał drogę narkomana,ciężką drogę.Winnaś to zrozumieć, nie robić mu dodatkowo krzywdy, nie dokuczać.Pomagać,wybaczać i współczuć.Taka Twoja rola.
          • salamandra.69 Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 22.09.13, 00:44
            Twój ojciec pomaga finansowo, bo czuje się winny w głebi duszy. Przyjmij tę pomoc, należy Ci się!
            Jeżeli masz odwagę porozmawiać z nim, powiedz mu, że zniszczył Ci życie, dzieciństwo, że przez niego, nie miałas też szcześliwego małżeństwa. Powiedz, jak się czujesz. Ty uwolnisz sie od ciężaru, a On - będzie miał możliwość uświadomić sobie swoje winy. Bez tego, w następnym wcieleniu to On będzie musiał przerobić role bitego dziecka.... aby, zrozumieć... Ale, nie rób tego na siłę! Tylko, jeżeli masz taką potrzebę serca.
            Ja daję radę ze swojej strony, z własnego doświadczenia, ale każdy musi zapytac siebie samego, czy warto.
      • salamandra.69 Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 22.09.13, 00:37
        Co wam wszystkim z tym wybaczaniem???? Jeżeli się - wybaczy, On dalej robi swoje! Czuje się - bezkarny! Aby wybaczyć, najpierw trzeba odejść, jak tu ktoś pisał - być na odległość! Wtedy, możesz sobie wybaczać, czyli po prostu - odpuścić sobie! Ale, sobie! Nie wolno wybaczać osobie, która robi nam krzywde! To jeszcze bardziej demoralizuje taką osobę, czyli w efekcie - robi jej krzywdę.On musi zrozumieć, że zrobił żle, aby więcej nie powtarzać tych samych błedów.
        Skoro udało Ci się uwolnić od niego emocjonalnie, jak najszybciej opuść go fizycznie. Też, dla dobra dziecka: jeżeli w dziecinstwie obserwujemy zły związek rodziców, niczemu dobremu to nie służy. Nikt, włacznie z dziećmi nie jest szczęsliwy w takich związkach.
        Dużo szczęścia życzę.
        • aderydy zgadzam się z salamandrą 22.09.13, 07:13
          bo nie dośc, ze ktos nas skrzywdzil - to jeszcze wmawia się nam, ze to on jest ofiarą, a my powinnismy mu wybaczyc...
          a jesli nie potrafimy wybaczyc - to jestesmy niedobrzy, obciążamy się karmicznie i inne bzdety..
          jesli ktos nas krzywdzi - to należy to przerwac, np. rozwiesc się z narkomanem, zerwać kontakt z toksyczną matką, wyrzucic za drzwi brata-alkoholika!
          nie wolno akceptować takich zachowań martwiąc się o "kata"; on/ona wybrał, my tez mamy prawo!
          i wybaczyc sobie, racja...wybaczyć, ze trwaliśmy się w toksycznym związku, że usprawiedliwialismy wrednego rodzica, pomagalismy komuś, kto nas krzywdził...
          wybaczyc i zamknąc temu komuś drzwi przed nosem! by więcej nie krzywdził....
          • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą 22.09.13, 10:16
            Zgadzam się w 100% !

            Wyjątkowo trafna wypowiedź.
          • Gość: Renata Re: zgadzam się z salamandrą IP: *.205.183.225.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.09.13, 10:48
            Zdecydowanie można podejmować różne działania. Najgorsze są jednak emocje gdy jesteśmy wykorzystywani i traktowani jak pasożyt. jednak patrząc optymistycznie wszystkiemu można zapobiec. Może warto skorzystać z czegoś takiego iton.com.pl/index.php?p=1_7_Odci-cie-emocjonalne
            • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą 22.09.13, 11:13
              No tak! Skorzystać z "pomocy", i zapłacić... Przecież pomoc - kosztuje, nieprawdaż? Kto Ci pomoże, jak nie wyłożysz kasę?
          • doora40i4 Re: zgadzam się z salamandrą 22.09.13, 10:50
            Właśnie takie hieny są najgorsze. Ciągle żerują na uczuciach a potem porzucają.

            aderydy napisał:

            > bo nie dośc, ze ktos nas skrzywdzil - to jeszcze wmawia się nam, ze to on jest
            > ofiarą, a my powinnismy mu wybaczyc...
            > a jesli nie potrafimy wybaczyc - to jestesmy niedobrzy, obciążamy się karmiczni
            > e i inne bzdety..
            > jesli ktos nas krzywdzi - to należy to przerwac, np. rozwiesc się z narkomanem
            > , zerwać kontakt z toksyczną matką, wyrzucic za drzwi brata-alkoholika!
            > nie wolno akceptować takich zachowań martwiąc się o "kata"; on/ona wybrał, my t
            > ez mamy prawo!
            > i wybaczyc sobie, racja...wybaczyć, ze trwaliśmy się w toksycznym związku, że u
            > sprawiedliwialismy wrednego rodzica, pomagalismy komuś, kto nas krzywdził...
            > wybaczyc i zamknąc temu komuś drzwi przed nosem! by więcej nie krzywdził....
            • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą 22.09.13, 11:09
              niestety, coś wiem na temat.... rozkochują w sobie, a potem -porzucają.....
              to jak "faszysta", który najpierw bierze pieska ze schroniska, bo potrzebuje żeby ktoś mu w gospodarstwie popilnował, a potem - wyrzuca do lasu....
              • Gość: gość Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) IP: *.play-internet.pl 22.09.13, 13:07
                Związek karmiczny to praca z emocjami i energiami. To są bardzo silne emocje. Trudno je porównać z czymkolwiek. To takie uzależnienie od drugiej osoby jak np.uzależnienie od narkotyków, tylko że o wiele silniejsze. Nieraz jest to obsesja na punkcie drugiej osoby. Życie w związku karmicznym to ciągła walka miłości i nienawiści do drugiej osoby. Nie ma nic pomiędzy. Zdrowy rozsądek jest jakby "wyłączony" .
                Najważniejsze, to, żeby w tym wszystkim umieć obronić siebie samego a nie tą drugą osobę. Trzeba naprawić to co się kiedyś zepsuło i za co teraz płacimy ale nie wolno być ofiarą tej drugiej osoby, bo budujemy nową karmę.
                Musimy uświadomić sobie, że kiedyś skrzywdziliśmy tą osobę i to, że teraz ona krzywdzi nas za to, co było kiedyś. Żeby to przerwać musimy naprawić to co było kiedyś. Tak w wielkim skrócie: przeprosić, za to co było kiedyś i odciąć się emocjonalnie od tego co jest teraz.
                Jak nam się to uda, to związek karmiczny się skończy.
                • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) 22.09.13, 14:12
                  Pic na wodę fotomontaż :))))
                  Skad Tyś taki mądry, wszystko lepiej wiesz???? Naturalnym prawem człowieka jest - bronić się przed oprawcą.
                  Oczywiście, bardzo fajne jest - wymyslić Krolestwo Niebieskie, dobrego Boga, który za nasze cierpienia tutaj - przyjmie nas do raju! Tylko dlaczego co niektórzy, mają Raj już tu, na Ziemi, kosztem innych osób???
                  Kiedy popularność niejakiego J.Ch. zaczyna spadac, wynaleziono inny, równie dobry sposób na tworzenie niewolników tudzież pranie mózgów - Karma!! Wszystko, każda podłośc teraz można wytłumaczyc - karmą!!!
                  Ja sie nie dam na to nabrać. Mam prawo - gniewać się na osobę, która mnie skrzywdziła! Wybaczę, kiedy odkupi swoje podłe czyny, kiedy - przeprosi. Albo i wtedy, kiedy będę chciała - wybaczyć. Precz z ogłupianiem ludzi.
                  • Gość: gość Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) IP: *.play-internet.pl 22.09.13, 17:27
                    Mam za sobą dwa takie związki. Pierwszy z matką a drugi z facetem :)

                    Wbrew temu co piszesz karma nie ma nic wspólnego z religią. Może bardziej z fizyką. Takie prawo przyczyny i skutku: gniew rodzi gniew, nienawiść rodzi nienawiść, miłość rodzi miłość a agresja agresję. Jak ktoś na Ciebie krzyczy podświadomie oczekuje, że Ty też będziesz na niego krzyczeć. Jak ktoś Cię chce uderzyć, podświadomie oczekuje, że mu oddasz itp,itd

                    W związku karmicznym nie masz się bronić przed oprawcą, bo to nic nie da. Muisz pamiętać, że ta druga osoba chociaż Cię rani, to nie robi tego świadomie. To co robi jest silniejsze od zdrowego rozsądku. Wie, że robi źle ale nie może postępować inaczej, bo jej celem jest "odwet". W takim związku musisz odebrać broń swojemu oprawcy. Musisz doprowadzić do tego, żeby oprawca zrozumiał, że cokolwiek zrobi, nie osiągnie swojego celu, że nie jest w stanie Cię zranić ale przy tym nie wolno Ci ranić jego. Wtedy skończy się karma.

                    Spróbuj, kiedyś jak będziesz miała okazję zamiast gniewać się na kogoś kto zrobił Ci coś złego (nie wiem, np. krzyczeć) - nie reagować, nie robić nic. Zignorować całą sytuację. Tak jakbyś stała za szybą i obserwowała scenę z filmu w którym grasz. Jakby to nie dotyczyło Ciebie. To bardzo trudne ale wykonalne. Wtedy ta druga osoba wiedząc, że nie osiągnie celu, że Cię nie skrzywdzi, nie zrani - sama odpuści.

                    Może wtedy zrozumiesz o czym piszę ;)


                    • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) 22.09.13, 18:32
                      Zaczekaj, co Ty wypisujesz??? Dobrze znasz prawa fizyki???? Gniew, rodzi gniew??? Energia ma to do siebie, że sie transformuje w różne formy!!!! Nawet zwykła woda, jak się ją podgrzeje, zamienia się w parę :)) A wiec z tymi prawami fizyki, idź się doucz!!! Kationy przyciągają do siebie aniony, czyli plus przyciąga minus, a plus i plus - oddala się od siebie!!!
                      Zanim powoływać się na fizykę, najpierw naucz się tej że fizyki!!!
                      • Gość: gość Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) IP: *.play-internet.pl 22.09.13, 18:39
                        Poczytaj o prawie skutku i przyczyny.

                        Każda szkoda, utrudnienie, czy krzywda uczyniona drugiemu, równa się pewnej energii rzuconej w świat, która wyładowuje się czyniąc komuś szkodę. Czyli równowaga stosunku wszechświata do tej innej istot została naruszona, więc musi być przywrócona i to kosztem tego, który krzywdę uczynił. "Karma" jego szkodliwego czynu przyniesie mu nieuniknione "cierpienie", a niejako soczewką dla wyładowania się energii zadającej to cierpienie zostaje pokrzywdzony i tym sposobem przywraca się uprzednia równowaga. Podobnie dzieje się z każdym czynem dobrym. Karma jego, czyli skutek - to energia w reakcji. Która wyraża się przez okoliczności przynoszące przyjemność, udogodnienie, lub rzecz miłą dla autora poprzedniego czynu. Ważne przy tym jest, że każdy rodzaj energii działa w swej własnej sferze.
                        • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) 22.09.13, 19:00
                          :Podziwiam Twoją zdolność do ładnego wysławiania się. ja tak nie potrafie Ale, niestety słowna Ikebana nie wnosi nic nowego w to, co widzimy w praktyce : Prometeusz za swój dobry uczynek (który przez bogów Olimpu jednak został uznany za - zły, tylko dla ludzi był to dobry uczynek), odpokutował na skale, dziobany przez ptaki... A ludzie, czy pospieszyli mu z pomoca, wdzięcznością? Czy zdali się na "karmę", która sama wszystko załatwi? J.Ch zawisł na krzyżu.. no i tak dalej! Praktyka, nie pokazuje aby było tak, jak w tej ładnej teorii...
                          poza tym, to, co akurat Ty uznajesz za dobro - moze być złem dla innej istoty! Jest różnica, co dla kogo konkretnie jest dobrem... I w tym temacie nie ma zgody między ludźmi.
                          Ciekawe że masz styl wypowiedzi bardzo podobny do Artura...
                          • Gość: gość Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) IP: *.play-internet.pl 22.09.13, 19:51
                            Nie jestem Arturem... i dziękuję za komplement :)

                            Wiem, że trudno to zrozumieć (przynajmniej mnie to zajęło dużo czasu) ale w karmie nie chodzi o wdzięczność, pojęcie dobra czy zła i jego rozumienie przez drugiego człowieka. Chodzi o to, by patrzeć przez pryzmat kolejnych możliwych wcieleń i starać się w tym wszystkim chronić siebie. Kiedy coś robisz nie licz na to, że ktoś Ci za to podziękuje ale myśl o tym, że ktoś kiedyś (niekoniecznie w tym życiu) zrobi to samo dla Ciebie. Jeśli uznasz, że chciałabyś aby ktoś zrobił coś takiego dla Ciebie, to tworzysz sobie dobrą karmę, jeśli zrobisz coś czego byś nie chciała doświadczyć, tworzysz dla siebie karmę złą.

                            Z drugiej strony, jeśli ktoś robi Ci coś złego muisz zaakceptować, to, że jest to "odwet" za to co kiedyś zrobiłaś temu komuś. I tu najlepsza jest japońska zasada trzech mądrych małpek:
                            „nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego” czyli inaczej: kto nie widzi zła, nie słyszy zła, nie mówi o złu, tym samym chroni się przed złem
                            To najskuteczniejszy sposób obrony.
                            • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) 22.09.13, 19:55
                              NIE> Twoja filozofia, nie jest moją filozofią. Twoja filozofia jest dla mnie - postawą tchórzy. O właśnie, małpek! Nei widzę zła? A wiec, z nim nie walczę??? Tak? Mam chronić siebie, a inni - niech radzą sobie sami??? Niezle!
                              NIE> Jestem inna.

                              A porównanie z Arturem - sorry, to nie komplement!
                              Czołem.
                              • Gość: gość Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) IP: *.play-internet.pl 22.09.13, 20:28
                                Nie chodziło o porównanie z Arturem a o pochwałę mojego wysławiania się ;)

                                Wydaje mi się, po Twoim ostatnim poście, że nie bardzo wiesz, co to jest związek karmiczny a tym mowa w wątku, i do tego odnoszą się moje posty ;)

                                Widzisz, w związku karmicznym nie ma innych osób. Jesteś Ty i osoba z którą łączy Cię karma. Jeśli będziesz z nią walczyć "wykończy" Cię emocjonalnie albo "wykończycie się " emocjonalnie wzajemnie. Tutaj walka z tą osobą jest z góry skazana na porażkę. Taka walka emocjonalna bez zdrowego rozsądku nic nie wnosi. W takim związku musisz myśleć tylko o sobie i walczyć tylko o siebie. I to nie jest ani egoizm ani tchórzostwo. To jedyna szansa na "przetrwanie".

                                W takim dużym przybliżeniu, bardzo naciągając. Może kiedyś, w dzieciństwie kłóciłaś się z rodzicami? Co Ci to dało? Padły jakieś mocne słowa, jedna osoba zraniła drugą i co z tego wyszło? A jak było jak przemilczałaś niektóre uwagi rodziców? Nie dałaś się wciągnąć do kłótni?
                                • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) 22.09.13, 20:32
                                  Play-internet. Skąd Ty tak dobrze wszystko wiesz? Wypowiadasz sie, jak wyrocznia normalnie! Karma to, karma tamto... Skąd taka wiedza o karmie??/
                                  Jedyne związki, które uznaję - to są związki z prawdziwej miłości,. Reszta, w ogóle nie powinna istnieć. To tyle w temacie. Ta dyskusja nie ma sensu! Twoje wywody o karmie sa.... co najmniej niepoważne! Jak ksiądz w celibacie, który prowadzi nauki przedmałżeńskie! :)
                      • Gość: seeeedd Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.13, 20:38
                        ja właśnie przestałam się z Nim już kłócić, bo wiem że nic to nie da. Bardzo się zmienił przez te narkotyki, jak patrze na Niego to się go brzydzę.. zniszczyło go to.
                        a jestem w dość trudnej sytuacji. Nie wiem co zrobić dalej ze swoim życiem.
                        Mogę wrócić do rodzinnego domu ale wiadomo tam jest mój ojciec i jest to daleko ale tam może szybciej znajdę pracę a tutaj coś nie mogę.
                        Jest dziecko i są jego długi i bardzo się boje:(. Bo nie wiem co dalej zrobię.
                        Długi mąż spłaca, może rzadziej ćpa ale ja go nie chce, mówi że chce wszystko naprawić ale ja już nie chce. To jest coś strasznego. Moje życie to jest straszna porażka. Nie kocham męża, nie ma nic. Nie wiem co robić i nie mam na doszkalanie się. I ten wstyd przełamać by trzeba było i wrócić do domu. Jeszcze się wacham ale nie wiem ile wytrzymam tutaj...

                        A moja siostra prowadzi super życie jakie to smutne...
                        • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) 22.09.13, 20:40
                          A czy siostra nie zechciałaby Ci pomóc?
                          Nie powinnaś wracac do ojca... to nie jest wyjście...
                          trzymaj się....
                          • Gość: seeddee Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.13, 20:58
                            siostra, ma swoje życie dobre. Nie będę przecież u niej mieszkać. Ona nawet nie myśli i nie wie jakie miałam życie z mężem, bo jest również daleko. Może mi pieniądzę pozyczy zapewne heh ale trzeba oddać a ja już mam dość oddawania :(. Zostaje jedynie dom rodzinny chocby na początek na rok. jest jeszcze dziecko zmiana otoczenie też by nie było łatwo. Nieźle się załatwiłam. sa jeszcze długi i mam wrazenie ze ja bede spłacac musiała dalej bo na razie tak jakby go pilnuje. czasem nie wierze, że to się dzieje naprawdę i myślę niech mnie ktoś uszczypnie proszę to tylko sen.
                            Gram czasem w zdrapki i tak sobie myślę a może wygram i pospłacam gnoja długi i kupie sobie małe mieszkanie i będę sama żyć jak człowiek i znajdą jakąś pracę. Na dzien dzisiejszy mam takie marzenia :). I tak nie wygram na razie tu jestem ale wiem, nikt za mnie nie zdecyduje.
                            • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą - a ja nie ;) 22.09.13, 21:02
                              Współczuję Co bardzo.:(
                              Mam nadzieję, ze jednak wszystko się ułoży, po szarym dniu wyjdzie słoneczko i jeszcze kiedyś będziesz szczęśliwa :))) i spotkasz normalnego, wartościowego faceta!
              • casablanka11 Re: zgadzam się z salamandrą 22.09.13, 22:01
                Ty jesteś właśnie tym nazistą! Nie znasz pojęcia faszyzm i skąd się wywodzi analfabetko historyczna! Faszyzm jest z Włoch, i założony został przez Mussoliniego na początku miał bardzo pozytywne skutki dla rozwoju gospodarczego Włoch do 1936 roku!

                salamandra.69 napisał(a):

                > niestety, coś wiem na temat.... rozkochują w sobie, a potem -porzucają.....
                > to jak "faszysta", który najpierw bierze pieska ze schroniska, bo potrzebuje że
                > by ktoś mu w gospodarstwie popilnował, a potem - wyrzuca do lasu....
                • Gość: gość Re: do seeddee IP: *.play-internet.pl 22.09.13, 23:49
                  Co prawda miałam trochę inną sytuację, nie było długów i narkotyków ale rada z autopsji.

                  Opuść go jak najszybciej i nie interesuj się tym co robi. Będziesz o nim myśleć, i nie będziesz się mogła uwolnić od tych myśli ale musisz myśleć o sobie i dziecku. Jeśli ojciec może Ci pomóc, chociaż na chwilę, skorzystaj z tej pomocy. I idź też do dobrego prawnika, może znajdzie jakiś sposób i nie będziesz spłacać długów męża.

                  Trzymaj się swojej decyzji i nie poddawaj się. Niezależnie od tego jak trudne to będzie :)
                • salamandra.69 Re: zgadzam się z salamandrą 23.09.13, 09:47
                  Oj tam oj tam! Czepiasz się :) Faszyzm, to symbol okrucieństwa, tak jak i inkwizycja! Jeżeli mówimy o kims, że jest faszystą - znaczy, ze postępuje w sposób bezwzględny i okrutny!
                  • doora40i4 Re: zgadzam się z salamandrą 25.09.13, 00:03
                    Głupia, analfabetka i nieuk historyczny z Ciebie! Trzymam się faktów a nie bredzenia i gadki, bez składu i ładu. Wystarczy że ludzie wystawili Tobie opinię już na tym forum.

                    salamandra.69 napisał(a):

                    > Oj tam oj tam! Czepiasz się :) Faszyzm, to symbol okrucieństwa, tak jak i inkwi
                    > zycja! Jeżeli mówimy o kims, że jest faszystą - znaczy, ze postępuje w sposób b
                    > ezwzględny i okrutny!
    • noviembre79 Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 23.09.13, 18:29
      no to w takim razie z tego co tu pisze wynika ,ze po przerobieniu karmy nalezy sie rozstac i odkochać, uwolnić od emocji czy tak ?
      • Gość: seeaddd Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.13, 23:50
        chyba tak :]
        • Gość: RealniePatrzac Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.30.252.115.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.09.13, 00:00
          znalezione takie cóś www.iton.com.pl/index.php?p=1_7_Odci-cie-emocjonalne
          • ruudai Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 28.09.13, 11:27
            Czy ktoś już korzystał?

            Gość portalu: RealniePatrzac napisał(a):

            > znalezione takie cóś www.iton.com.pl/index.php?p=1_7_Odci-cie-emocjonalne
      • Gość: gość Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? IP: *.play-internet.pl 25.09.13, 02:41
        Niezupełnie tak.
        Masz dwa sposoby:
        1. pracować nad związkiem aż oboje będziecie czuć się w nim szczęśliwi. Czyli musicie "zwalczyć" huśtawki nastrojów, opanować skrajne emocje i zbudować harmonijne relacje. Wtedy związek karmiczny się wypełni
        2. musisz pozwolićtej drugiej osobie odejść ale odejść nie tylko fizycznie, realnie ale także emocjonalnie. Musisz zapomnieć. Nie tęskinć, nie myśleć o tej drugiej osobie. To jest bardzo trudne, bo w związku karmicznym wszystko odbywa się na poziomie emocji. Nawet jeśli tej drugiej osoby nie ma przy tobie, kiedy jest gdzieś bardzo daleko i zupełnie nie wiesz co robi,to i tak czujesz kiedy cię rani, kiedy za tobą tęskni, kiedy cię kocha i kiedy cię nienawidzi.To są bardzo silne uczucia bólu czy radości. Kiedy uda ci się od tych uczuć uwolnić i pozwolisz odejść tej drugiej osobie (nawet nie fizycznie a właśnie emocjonalnie) karma się wypali
      • golden-tulip Do Noviembre79 26.09.13, 10:25
        Hej,

        Noviembre79, czy mogłabyś napisać do mnie na prv? sicily.79@gmail.com. Bardzo zależy mi na rozmowie z Tobą.
    • irona.sonata Re: czy można uwolnić się od związku karmicznego? 24.04.23, 21:55
      To dziwne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka