Gość: sen
IP: *.mok.waw.pl / *.mok.waw.pl
01.03.05, 12:56
Otwieram drzwi mieszkania. Wchodzi człowiek z kamerą i pyta czy nie miałabym
coś do powiedzenia społecznie ważnego, bo on chętnie by zrobił ze mną program
jeśli mam coś do powiedzenia. Jest życzliwy. Ja się zastanawiam i mówię, że
pomyśłę o tym, bo zapewne miałbym coś do powiedzenia. Potem pojawia się też
jakiś starszy profesor z dziedziny wiedzy, która od jakiegoś czasu mnie
interesuje i myślałem nawet o studiach doktoranckich.Niestety nie pamiętam co
mówi, ale ja w tym snie się zastanwaim czy nie mogłabym u niego otworzyć
przewodu doktorskiego.
W miedzyczasie znajduje się jakby u jakieś rodziny, chyba przez jakiś czas
jestem w ciązy. W tej rodzinie jest matka z córeczką ok. 5-letnią
dziewczynką, która jest b. psotna i do tych psot szczególnie upodobała sobie
mnie.Choć wiem że mnie lubi, to jednoczesnie strasznie mi dokucza. Zabija
pająka, którego ktoś podrzucił, zamykając go w książce a potem straszy mnie
tym zasuszonym stworzeniem, bo wie, że reaguję lękiem. Potem jedziemy jakimś
autobusem. Ja jej matka i ona. Jest lekki mrok. Ona siedzi przy mnie przytula
się do moich piersi i w pewnym momencie zauważam, że w swej psocie odkrywa
jedną z nich co bardzo ją bawi, a mnie złości. Gdy autobus się zatrzymuje,
jej matka wysiada. Jest młodą dobrze zbudowaną blondynką. Powoli odchodzi
Nie rozumiem gdzie i dlaczego idzie.
Sen jakiś dziwny ale może ktoś potrafiłby to zinterpretować.?