Refleksja taka mnie naszla po przypadkowej wizycie na jednym z blogow kulinarnych, ktory nie prezentuje ladnych zdjec, ani moim zdaniem ciekawych przepisow, tresc bloga poza przepisami w wiekszosci wpisow taka, ze pyszne, rodzinka uwielbia, a autorka poleca. Graficznie blog nieprzejrzysty, a jesli mam byc szczera to po prostu kiczowaty (w takim zlym wydaniu, zaznaczam, ze czasem swiadomie uzyty kicz mi sie podoba). I licznik wejsc: ponad 300 tysiecy, ludzi on-line: 31. Blog zalozony w tym czasie co moj, moje statystyki szesciokrotnie nizsze, a sie staram. I nie wiem co nie tak robie? Refleksje mnie takie nachodza w zwiazku ze zblizajaca sie pierwsza rocznica... Oczywiscie doceniam kazdego czytelnika i jesli mialabym pisac dla 10 osob, to pewnie dalej bym pisala, bo mam z tego frajde, tak sama jak samo gotowanie, karmienie ludzi, fotografowanie. Ale zastanawiam sie
dlaczego?

I czego ludzie szukaja, co byc moze powinnam miec u mnie? (ech, kryzys mam...)