Dodaj do ulubionych

Galeria potraw :(

22.02.11, 17:04
Jestem bardzo zaskoczona tym co sie dzieje na galerii ,po raz kolejny blogerka nie wytrzymała krytyki krysi2000 i innych i nasze wypowiedzi zostały skasowane ,
poszło i nazwę ciasta a własciwie o przepis na karmel.
Jestem zaskoczona bo moja wypowiedz nie była obrazliwa dla autorki a została skasowana jak wiele innych normalna żenada ,czyli juz nie ma wolnosci słowa.
Autorka zostawiła sobie tylko te ,które jej odpowiadają skasowanio ok 18 wątków ,jestem zdegustowana .sad
Obserwuj wątek
    • daxter Re: Galeria potraw :( 22.02.11, 17:06
      Tu link do watku fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,122352132.html
    • pietnacha40 Re: Galeria potraw :( 22.02.11, 19:02
      autorka nie ma możliwości skasowania wątków.Może je co jedynie odesłać do kosza,ale to nie ona decyduje o wykasowaniu.Nie wiem,czy moderacja się sama nie wzięła za wykasowanie,po mojej interwencji.Chyba,na szczęście,nikt nie zdążył przeczytać obrzydliwego,obrażliwego posta jakiegoś nowonickowego forumowicza.Poszły chyba przy okazji wpisy "przygaduszkowo - sarkastyczno - złoślistkowe",które niczego nie wnosiły.Normalna przegadywanka.Post mam skopiowany,więc mogę Ci na pocztę przesłać.Można sobie dogadywać,wbijać szpilki,ale to było wredne sad
      • daxter Re: Galeria potraw :( 22.02.11, 20:56
        No dobrze wypowiedz jednej osoby nie upoważnia do skasowania wszystkich watków , które choc troche skrytykowały wprowadzenie w błąd autorki odnosnie przepisu na karmel ,który karmelem nie jest ,zwrócenie uwagi to nie krytyka , a nie wszyscy są alfa i omegą duzo osób , które czytaja to forum nie ma pojecia o gotowaniu i sos toffi podobny przyrównac do karmelu raczej nie mozna.Autorka postu mogła poprostu sprostowac przepis ,bo każdemu może zdarzyc sie błąd a nie zaczynać niepotrzebna dyskusję i sie obrażać.
        Ja jak zapytałam dlaczego skasowano mój post to go poprostu skasowano .
        No żadna odpowiedz to tez odpowiedż.Tylko troche przykro bo jezeli nie wolno nawet zapytać czy zwrócic uwagę .Czyli niektórzy sa nieomylni i już a 18 watków plus teraz 2 do kosza to troche nie fer .Mogli skasowac tylko ten jeden wątek ,który był niestosowny a nie tak wszystkich do jednego worka.
        • mysiulek08 Re: Galeria potraw :( 22.02.11, 22:07
          Dla mnie w tym watku do skasowania nadawaly sie moze gora 2-3 wpisy. Kto az tak mocno zaingerowal pojecia nie mam. nie podejrzewam by pozostale moderatorki, my raczej tolerancyjne dziewczyny jestesmy smile Moze jest jakis nowy moderator?
    • krysia2000 To może ja... 22.02.11, 22:52
      ... skoro chcąc nie chcąc stałąm się sprawczynią całego zamieszania.

      Po pierwsze, swoim pierwszym wpisem nie miałam zamiaru skrytykować popisu autorki zdjęcia, bo jasne, fotka ładna, kolorki są, teges szmeges lux gitara. Zamierzałam sprostować jedynie błąd rzeczowy, taka już ze mnie intelektualnie skrupulatna osoba, aż do przesady. No łeb mam pod tym względem zryty i karmel to dla mnie ścisłe pojęcie, nieco różne od dulce de leche, który w rzeczy samej, Kaaasia wykonała. Przy okazji odkrywając nieco głębsze pokłady kulinarnej niewiedzy i... no właśnie czego? Bo zdaje mi się, że nie puszkę skondensowanego mleka, a Pandory otwarłam tak po drodze.

      Nie wiem, czy macie ochotę otwarcie przedyskutować ten temat, który roboczo nazwałabym pogonią za poklaskiem za pomocą zdjątek żarełka. Pogonią bezwzględną i bezkrytyczną do tego stopnia, że aż przewrażliwia na odrobinę choć inne zdanie niż "jezusku słodki jakie to musi być pyszne!", niczym u przysłowiowej tanecznicy, której rąbek u spódnicy.

      Bo w końcu jak jest? Chcemy jedna od drugiej nauczyć się gotować, czy popisywać się jedna przed drugą, że tak klawo jak ja to wy nie umicie, więc padajcie na kolana w zachwycie? Ja tam, wybaczcie słowo, ale już pierdolę tę komedię domorosłych Najdżel i Dżejmich. Jestem napisana przez 35-letniego starego kawalira, co obecnie zarabia na życie przepychaniem śmieci na lotnisku. Lubię gotować i umiem gotować, choć nie wszystko jeszcze i nie tak ładnie jakbym chciała. Ale już wyrosłam ze sprawdzania co rano, ile obejrzeń i komentarzy miało moje zdjęcie. Już nie zamieszczam się na GP, ale tutaj i nie oczekuję pochwał za wizualną stronę. Chcę czasem zilustrować, to o czym piszę, bo mam taką możliwość. I naprawdę o wiele bardziej cenię sobie dyskusję, krytykę (konstruktywną) i wymianę doświadczeń, niż brawka - świadczące nie o tym, że się umie gotować (albo fotografować umiejętnie jedzenie), tylko o tym, że chwalący często gęsto na gotowaniu się nie znają. I biada temu, kto zachrząknie, że król jest nagi. A tak, zdaje mi się, funkcjonuje sporo kulinarnych blogów. Amatorskie gastro-porno ukwiecone komciami. Zabrnęliśmy w jakąś ułudę czarodziejów patelni i restauracji jako szczytów marzeń. A przecież to tylko żarcie...

      Wiem, wiem, sama się nazywam kuchmistrzynią. Ale należy to czytać, tak jak jest napisane: "sama się nazywam". Jestem zmyślona i otwarta na zadanie mi kłamu.
      • shachar Re: To może ja... 22.02.11, 23:26
        ale człowiek ułomny jest. Mówisz, że studiowałeś socjologię.
      • bene_gesserit Re: To może ja... 23.02.11, 12:08
        Bardzo sprytnie. Najpierw wywod, a potem 'a, ja i tak jestem wymyslona'.
        (Wymyslona nie wymyslona, swego czasu intensywnie na FK podrywana przez jednego krewkiego forumowicza, 'krysia to', 'krysia tamto', 'krysia taka cudowna', 'rączki krysi całuję' wink

        Na marginesie twojego wywodu: ja bym sie bala miec bloga. Po pierwsze - bo to kula u nogi, twor, ktory trzeba regularnie karmic, kolejny obowiazek, a ja jestem leniwa i cenie sobie wysilek spontaniczny, kiedy chce a nie muszę - zycie i tak jest trudne. Po drugie - nie umialabym slodzic z obowiazku w sensie w nadziei, ze mi tez poslodza, a to jest zdaje sie - moze sie myle - droga do wiekszej popularnosci bloga, a blog to jak dziecko - nieodwiedzany znaczy dziecko niekochane.

        Pewnie dlatego autorka feralnego watku zareagowala tak emocjonalnie - uwaga rzeczowa ubodla ja w same instynkty macierzynskie smile
        • krysia2000 Re: To może ja... 23.02.11, 23:03
          > Bardzo sprytnie. Najpierw wywod, a potem 'a, ja i tak jestem wymyslona'.

          Wiesz, o co chodzi, bo już długo sama w wirtualnym świecie przebywasz. Chodzi o to, że się kreujemy i dopóki nie bierzemy tego na poważnie, to możemy uprawiać ten bal karnawałowy. Nieważne, czyja twarz za maską, byleby rozmowa była ciekawa. A nie będzie ciekawa, kiedy ograniczać się będzie jedynie do sztucznych serdeczności i tego, co w języku polskim wykoślawionym znaczeniowo się mianem określa sympatii. Sympatia to przecież współczucie. Odczuwanie czyjegoś bólu. Albo ułomności.

          Owszem, spełnia bytność w necie dość ważną funkcję, zaspokajając potrzebę afiliacji. Tylko, czy czasem nie tyle kompensować będzie brak towarzystwa realnego, co ten brak utrwalać? (Ale to już inny chyba temat). Nie wiem, może czasem warto otrząsnąć się i spostrzec, że się siedzi po prostu zgarbionym przy kompie. W gaciach, jak mój autor właśnie. ;o)

          A ta uwaga o adoratorze, no cóż... Wszyscy jesteśmy... Ok, napiszę za siebie. Tak, jestem próżna, może nie przesadnie, bo mam letki, zdaje mi się, zespół Aspergera i się nie umiem ładnie w publicznych okolicznościach zachować. Dlatego też pewnie się wyżywam w necie. Tak, bardzo cieszyła i cieszy mnie ta wirualna popularność i to, że ktoś tam, po drugiej stronie wyświetlacza lubi mnie i moje wypowiedzi na tyle, na ile można je lubić. Na forach Gazety.pl siedzę już tak długo i pod tyloma najprzeróżniejszymi nickami, że nie obrażę się, jeśli ktokolwiek zdiagnozuje u mnie chorobliwe od tego uzależnienie. Moja krysiowa, a wcześniej szalonokucharzowa kreacja na GP i FK pozwoliła mi przebrnąć jakoś przez dość paskudny okres w życiu. Wiecie, taki kiedy się ulegnie zgubnemu przeświadczeniu, że już się wszystko poukładało i teraz będą kapcie, m3, 2.1 dziecka, auto, talon na benzynę i mała stabilizacja wieczorami przy telewizorze i kierbacie z sokiem malinowym... a tu z plaskacza prosto w ryj szczęściem pijany. Trzeba było przejść w stan przetrwalnikowy, pobytować na zapiecku, niedojadać, zahartować się, przeformować szyki, i ufna w ludzką dobroć zaczaić się na okazję, żeby wyjść z dołka. Udało się w końcu i jest git. Żyję na własny rachunek. Jest ciężko, ale daję radę. Nawet jestem w stanie się jeszcze zakochać, choć założyłam już, że nie będę potrafić....

          Ale do rzeczy! No nie ukrywam, że siedząc przed kompem i bawiąc się w Krysię 2000 odczuwam z tego próżną, nieskrępowaną, samouwielbienną przyjemność. Tak, cieszę się jak bałwan i gorylim zwyczajem klepię się głośno w gołą klatę, kiedy współuczesnicy Forum kupują to, co im oferuję. Tak, gotowałam to i owo głównie z myślą o tym, żeby zrobić fotkę i pokazać na GP. Próżne to i dziecinne, ale... coś zostało. Polepszyłam warsztat. Kulinarny oczywiście. Bo choć samozwańcza, to kuchcić lubię i lubiłam od dawna. Czy umiem tak naprawdę? Trudno ocenić przez net. Zarzec się mogę jedynie, że to zmyślone nie jest i już jedna z kum miała okazję skosztować ciasteczka co z pod mojego wałka wyszedł. Prawdziwego, nie na zdjęciu. I to się dla mnie liczyło o wiele bardziej od 10 000 obejrzeń tego, czy tamtego zdjęcia amciu na talerzyku.

          Moim drugim, a może i pierwszym konikiem jest zbieractwo... wiedzy. I choć, jak słusznie zauważył nowy forumowicz malowany, na którego się uwzięłam, lubię pouczać, to... staram się, aby w tym pouczaniu było też uczenie. Moi obecni pracownicy też nie znoszą, kiedy się wymądrzam na każdy temat. Trudny ze mnie dyskutant, przyznaję... Większość moich interlokutorów odnosi wrażenie, że staram się ich intelektualnie poniżyć, tudzież zdominować. Na imię mam Dominik, więc pewnie coś w tym jest. ;o) Jakby to nie wyglądało, to doprawdy, zależy mi na tym, żeby oświecić kogoś, a nie sprawić mu przykrość. Mam letki zespół Aspergera, więc jestem uczuciowo oziębła, no nie? Jaką więc mogę mieć przyjemność z gnębienia innych, skoro tego zgnębienia nie jestem w stanie odczuć? ;o)

          Dobra, bo już pogubiłam się... Wrócę zatem do tego , co Bene napisała. Też chyba do blogowania nie będę się brać. Przynajmniej nie tak rychło. O publikę nie dbam, to znaczy nie martwię się. Zespół Aspergera swoją drogą, a to że umiem zwrócić sobą uwagę, to swoją drogą. Poczytny byłby, jak nie z tego, to z innego powodu. Czy na komercyjny sukces by się przełożył, to powiem tak: spoważnijcie ludzie! Blog to blog to blog to blog. Zajęta jestem na tyle robotą, i to taką, która jest wyzwaniem, a nie just another day in the office, że w tej chwili chyba ciśnienie na knajpkę trochę mi zelżało. Tym bardziej, że codzienne oglądanie kuchennych zapleczy nieco odbiera apetyt.

          O kurna, ale jestem zmęczona, bo już pierdykam bez sensu.

          Dobranoc zatem!

          --
          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
          • azaheca Re: To może ja... 24.02.11, 01:19
            Krysiu,czy raczej Dominiku,świetny post,często zaglądam na Pogaduszki,przede wszystkim dla Twoich wpisów,a Fetti znam z Gazety od ładnych kilku lat,więc wiernie jej kibicuję.
            Burza powstała z niczego,raczej śmieszy niż bulwersuje,to przypomina mi opowiastkę Wojciecha Manna sprzed kilku lat,kiedy to spotkał na ulicy kolegę z podstawówki,ucznia szkoły gastronomicznej,markotny był czegoś....na pytanie ,co się takiego strasznego stało,padła odpowiedź:właśnie dostałem dwóję z majonezu....Często w kryzysowych momentach sobie przypominam ten majonez i jakoś od razu problem jest mniejszy....
      • pietnacha40 Re: To może ja... 23.02.11, 12:15
        Nie zrozumiałam jej reakcji.Twój wpis był rzeczowy - konstruktywny,jej reakcja sarkastyczna i rozpętała zupełnie niepotrzebnie awanturę pomiędzy zwolennikami i resztą.Bo ta " reszta " też w zasadzie złośliwa nie była.Nie potrafi przyjąć krytyki,a to nawet krytyka nie była ! Przed wejściem na forum powinna być umieszczona uwaga do akceptacji - osoby nadwrażliwe nie powinny zaglądać.Wiele razy spotkałam się z atakiem na mnie w momencie,jak miałam odmienne zdanie.Ludzie niby chcą dyskutować,ale wiele potrzebuje jedynie poklasku,przyklasku ,na zasadzie - lekarz kazał potakiwać.
        Zwaliła mnie z nóg uwaga jednej z dyskutantek,że w sumie nieważne jak się nazywa - ważne ,że ładnie wygląda i dobrze smakuje !
      • momas Re: To może ja... 24.02.11, 19:00
        Krycha, tylko nie strzelaj focha i nie znikaj

        Kazdy w zyciu ma gorszy dzien, gorszy czas - niestety-cos takiego jak "mala stabilizacja nie istnieje". Moze tylko na filmie lub w reklamach...
        Zycie jest, niestety dosc parszywe, i z reguly "co sie polepszy - to sie popieprzy". Jak to w sygnaturce jednej z forumek - czasem leci sie ładnie, czasem na dupe sie spadnie..."
        Takie jest zycie sad
        Ja wierze, w przyrodęsmile -po zimie ZAWSZE jest wiosna, po okresie wulkanicznych erupcji- przychodzi okres bujnego rozkwitu zycia, po kazdym kryzysie(biotycznym) nastepuje faza prztrwania i odrodzenia big_grin tak bylo od milionow lat i tak jest nadal- tylko warunki sie zmieniaja, mechanizm pozostaje.

        Cenie sobie uwagi Twoje uwagi Krycho i lubie jak niesiesz kaganek oswiaty.
        widze, ze masz dola - wiedz, ze w koncu minie. Zreszta , jak sama pisalas - mija powolutku i jest git. Jeszcze bedzie lepiej patrz wyzej wink
        Wiesz - chyba pierwszy raz przeczytalam w necie tak odwazne wyznanie na temat uciechy z popularnosci. Trzeba naprawde miec sporo odwagi by to przyznac glosno! Godne to podziwu. Umiesz zdjac maske.A nie kazdy to potrafi.
        Jedno musze tylko powiedziec - z mojego punktu widzenia jest ogromna roznica miedzy pouczaniem a dzielniem sie wiedza (uczeniem). Rozumiem Twoich wpolpracownikow.... bo sama nie lubie byc pouczana, choc lubie jak ktos mnie uczy... Wiele zalezy od sposobu doboru slow, w mowie od intonacji i mowy ciala.... Ale nad tym wszystkim mozna popracowac, zwlasza, ze jak piszesz, nie chcesz nikomu przykrosci sprawiac...


        Nie umiem ladnie pisac, wogole mam klopoty z wyrazeniem klebiacych sie we mnie mysli (jestem typowym introwertykiem), wiec przepraszam za te chaotyczna wypowiedz. i
        • misia72 Momas ! 25.02.11, 10:51
          Napisalas, ze nie umiesz ladnie pisac i masz problemy z wrazeniem tego, co Ci w glowie siedzi, a napisalas DOKLADNIE TO , co ja chcialam powiedziec a zupelnie nie wiedzialam w jakie to ubrac slowa.Wiec jednak potrafisz ! Ba zrobilas to swietnie ! No musze Ci powiedziekowac !
          Za to, co napisalas o Krysce i o Zyciu smile i za to, o dzieleniu sie wiedza i pouczaniu.
          Mam dokalnie takie same skojarzenia i przemyslenia !
    • turzyca Czytalyscie Pachnidlo? 23.02.11, 19:55
      Bo ja czytalam polskie tlumaczenie i o ile mnie pamiec nie myli, a Krysia ma racje, to tlumacz sie rabnal. Dzieci pachna bowiem wg mamki z Pachnidla karmelem czyli cukrem, maslem i smietanka. Ciekawe czy rabnal sie tlumacz, czy autor? smile
      • fajter22 Re: Czytalyscie Pachnidlo? 25.02.11, 10:02
        Az po swoja ksiazke pojsc musialam smile
        W orginale mamka mowi o produkcji karmelu w hotelu na Rue Saint-Honoré, w ktorym to robia go z cukru i smietanki. (Diogenes Verlag 1994)
        Ach ten Süskind wink
    • a74-7 Re: Galeria potraw :( 24.02.11, 11:43
      jestem w stanie zrozumiec i wybaczyc ,ze siedzisz tam w gaciach, nieogolona ,pewnie smierdzaca papierochami i w masce na twarzy sprzedajac nam krysie .
      Ale zeby aktor wychodzil w polowie_ kazdego _spektaklu sam gaszac swiatlo -???
      Zachowanie godne wielkiej Divy , , a ty nie dales krysi nawet szansy ...
      • krysia2000 Re: Galeria potraw :( 24.02.11, 23:29
        a74-7 napisała:

        > jestem w stanie zrozumiec i wybaczyc ,ze siedzisz tam w gaciach, nieogolona ,p
        > ewnie smierdzaca papierochami...

        W tej chwili nawet w gaciach nie siedzę, moja droga. A jeśli papierochami śmierdzę, to nie własnymi, a najwyżej tymi petami, które czasem wygrzebuję łapami ze śmieciorów. Goła jak święty Turecki, właśnie ugotowałam sobie budyń czekoladowy, żeby się pokrzepić przed jutrzejszą wyprawą po rower. Nie, nie z paczki budyń, bo to by było za proste. Poza tym wymagałoby przejścia się do polskiego sklepu i przeglądania się w krzywym emigranckim zwierciadle. Uwarzyłam z:

        - 2 żółtek,
        - 250ml mleka (koziego, ot taki kaprys jak na Capricorna przystało),
        - 40g ciemnej czekolady 70%,
        - 3 łyżek cukru,
        - i 1,5 łyżki ziemniaczanej skrobii.

        Wykonuje się dokładnie tak samo jak krem ciastkarski, którym w rzeczy samej "polski" budyń jest. Żółtka rozciera się z cukrem (najlepiej utłuczonym na pył; tak, tak, taka ze mnie oldskulowa wariatka, że cukier puder wykonuję sama moździerzą) i skrobią na gładko, mleko się podgotowuje razem z posiekaną czekoladą, dolewa do żółtek i cały czas mieszając gotuje się na słabym ogniu dalej, aż w końcu skrobiowe cząsteczki nie wytrzymają gorąca i napęcznieją całą mleczną wilgocią, gęstniejąc w aksamitną ciemnobrązową papkę.

        Ok, dość receptur. Po co to piszę, kumochy? Nie po to, żebyście zdiagnozowały u mnie depresję (w ogóle o co Wam chodzi z tą depresją?), ale dostrzegły we mnie przemęczoną ostatnio robotą osobę, która w stanie naturalnym lekko zamotana i nieogarnięta jest. Powzięłam się na życie solo solo, postanowiłam zostać królową i królem śmieci na międzynarodowym lotnisku obsługującym ok. 15mln pasażerów rocznie - choć wcale tego manewru w swojej karierze nie planowałam - więc trochę czasu minie zanim się w tym odnajdę. Czy podołam? Jeszcze jak! Oczywiście po drodze mogę paść trupem, ale przynajmniej będzie to jakaś śmierć. (Nie odczytywać tego proszę w jakiś minorowych tonach - miarą dojrzajości każdego człowieka powinna być świadomość własnej ulotności; tylko dzieciom zdaje się, że są nieśmiertelne).

        Kurczę, coś co miało być jakąś tam agencyjną pracą najemną na przetrzymanie przekształca się dla mnie i to dość gwałtownie w dobrą pracę. Wymagającą fizycznie (choć coraz mniej), ale jeszcze bardziej organizacyjnie (i to coraz więcej). Żeby Wam jeszcze lepiej uzmysłowić, jakie okno sposobności się przede mną otwiera, to wyobraźcie sobie, że w kraju do niedawna złudnie bogatym, a obecnie targanym poważnym kryzysem finansowym, gdzie ludzie tracą robotę z dnia na dzień, ja dostaję podwyżkę, służbowego lapa i bluberi i z brygadzistki śmieciarzy przekształcam się w kierowniczkę zdalnej placówki recyclingu na Dublin Airport, ok? Nie chcę się tu chwalić - no dobra też chcę, ale tak normalnie, radośnie i tutaj właśnie, bo nie mam się za bardzo komu innemu chwalić - ale chcę, żebyście znały powody mojej rzadszej tu bytności i, owszem, przyznaję A74-7, strzelania fochów. Jestem przemęczona, choć ogólnie szczęśliwa i podskórnie rozemocjonowana tym, co się w moim życiu (zawodowym przede wszystkim) obecnie wydarza. Czuję, że złapałam wiatr w żagle i nawet jeśli w tym rejsie popełnię gdzieś nawigacyjny błąd i się rozbiję o skały to i tak... oh Neptune, what a voyage this is going to be! Być może właśnie weszłam w szczytową fazę swojej aktywności życiowej i czemu nie miałabym jej wykorzystać na pokazanie światu z czego jestem zrobiona, no nie?

        Krysia... Krysię będę musiała odłożyć trochę na bok. Kurnia, taki mam bajzel na kwadracie obecnie, bo wstaję rano ok. 7:00, wracam ok. 20:30 i nie mam obecnie, niestety żadnej ponętnej gosposi, która by za mnie ogarnęła obejście i jeszcze dała cyca do wtulenia rozpalonej głowy. Wszystko solo: mycie, pranie, gotowanie, zakupy, rachunki, telewizja, dojazdy, relaks w knajpce, opracowanie grafiku dla załogi, prowadzenie korespondencji z zarządem lotniska i bazą... Choć to nieprawdopodobne dla mnie samej, to panuję nad tym jeszcze, aż się mnie chłopaki ostatnio spytali, czy czegoś nie biorę. Nic niedozwolonego: kawa, duuuużo ruchu, weekendami dobry alk i przede wszystkim pyszna szama. Na razie starcza. No dobra, do ciachów mam słabość. Ale nie kremowych, a tych chrupiąco-miąższystych, napęczniałych glutenem i skrobią. Na security search mówią już na mnie "the muffin man", bo często przechodzę z kawą i double choc'em, albo carrot, albo breakfast muffin (rewela! mąka pełnoziarnista, płatki owsiane, pestki dynii i nuta miodu). Własne wypieki też przenoszę, ale ta strażniczka, w którą jak wilk w łanię wbiłem wzrok, pozostaje na nie uprzejmie obojętna, nawet na tartę z grilowanych bakłażanów i kurżet. Albo taką udaje. Nie wiem, nieswoja jakaś taka jest w mojej obecności. Albo to może ja?

        Dobra, bo znowu w zmęczeniu bredzę, a jeszcze muszę maila służbowego spłodzić i się przygotować do jutrzejszej wyprawy po rower...

        Krysi nie uśmiercam, Krysia coś tam cały czas dłubie, ale wicie rozumicie... Kiedy już za 2-3 mce wypracuję strategię zarządzania śmieciami i wszystko będzie działać jak w samonakręcającym się zegarku i sobie narzucę tylko 45h tyrki tygodniowo, to mój twórczy (choć niekoniecznie oryginalny) umysł na tyle dostanie zwolnionych mocy przerobowych, że... albo będę dalej rozwijać swoje kulinarne talenta, razem z Wami, mam nadzieję; albo sobie wpierw poszukam żony, założę rodzinę, postawię dom, zasadzę drzewko, spłodzę i syna i córcię i dopiero potem, tuż przed sześćdziesiątką napiszę bloga o tym, że gotowanie jest banalne. ;o)

        Za zachowanie niegodne nawet wielkiej Divy przepraszam.
        • mallina Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 00:52
          a Ty Krysiu kiedys na telewizyjnym forum moze tez sie udzielalas?
          tak tylko pytam
          • krysia2000 Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 01:04
            Hmm... Udzielałam się na Kobiecie, Feminizmie, Kinie, Erotice, Erotice Novej, Psychologii, Społeczeństwie, Sporcie i sporadycznie innych takich, ale Telewizji sobie nie przypominam.
            • mallina Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 01:08
              a to pardonsmile
              mialam luzne skojarzenie
              • krysia2000 Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 08:16
                Spoko luz. Nie pierwszy raz jestem brana za kogoś z telewizji.
                • fettinia Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 08:50
                  Krycha nie uciekaj..smileJa lubie czytac to co piszesz-masz bardzo lekkie pioro.Z fb zniknelas to zostan chociaz tu.Nie napisze tak pieknego posta bo sama w lekkim dole jestem,ale prosze zostan..smile
                • olusinska Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 10:06
                  Dominiku, Krystyno, Szalony kucharzu - jak zwał, tak zwał - będzie mi Ciebie brakowało.
                  • krysia2000 Ależ kochane! 25.02.11, 19:31
                    Toż ja nigdzie nie uciekam! I nie mam żadnego doła! Na wzlocie jestem, rzekłabym nawet i trochę się lękam, bo jeszcze tak wysoko sama nie zaszłam. No nie do końca sama - zawsze są czyjeś plecy, na które się wspina.

                    Pisząc, że Krysię odstawiam na bok, miałam na myśli to, że mój pomysł na blogopodobną hecę, czyli szkołę wypieków na (nie)poważnie trochę będzie musiał odczekać. No niestety, nawet dla takich hardkorów jak ja doba ma tylko 24 godziny. Z czego te sześć już muszę zarezerwować na kimę, bo inaczej muszę na kawie jechać, a od tego potem tików w oczku lewym dostaję, skurcze mnie w udach chwytają i fascykulacji w bicepsach. I muszę się czekoladą Lindta Excellence podleczać. Poza tym dość nerwowy okres jest w robocie, gdzie od mojego między innymi zaangażowania zależeć będzie wiele. Wolę sobie czasem nawet nie zdawać sprawy z tego, ile stóp wody mam pod sobą. Ale jak się uspokoi, zacznę się w pracy najzwyczajniej nudzić, to do kuchmistrzowania samozwańczego powrócę. Zawsze wracam. Pouczanie jest ode mnie silniejsze. ;o)

                    A propos pouczania, Momas, to Ci powiem tak. Już nad tyloma rzeczami pracowałam i tyle w sobie pozmieniałam: dykcję, barwę głosu, posturę, głos, włosy, wzrost, wagę, wiek, wykształcenie, znajomość języków, wychowanie i towarzyską ogładę, buty i ubranie, adresy i nicki, płeć nawet!... że w pewnym momencie doszłam do wniosku, że pierdolę w dupie mam! To nie ze mną najwyraźniej jest coś nie tak. To po prostu świat ma problem z zaakceptowaniem mnie taką, jaką jestem. Musi zatem teraz on nad tym wszystkim popracować. Ja ze swojej strony mogę obiecać, że kiedy już się mnie nauczy, to się odwdzięczę mu dozgonną i szczerą miłością. Taką prawdziwą, nie malowaną. No przecież musi być gdzieś na Ziemi miejsce dla takich jak ja, no nie? Inaczej by się nie rodzili.

                    Na Kuchennych Pogaduszkach sobie pobędę czasem, bo to takie niezobowiązujące forum i nie trzeba się specjalnie silić na jasny przepis i estetyczną fotografię. Coś się rzuci, potem się zniknie - spytam Jacy, jak to się robi, tak na luziku.
                • mallina Re: Galeria potraw :( 26.02.11, 00:51
                  krysia2000 napisała:

                  > Spoko luz. Nie pierwszy raz jestem brana za kogoś z telewizji.
                  >
                  a nie, o tym nie myslalam. tylko o osobie piszacej na forum tv. byl czas ze to bylo calkiem udane forum, ale gazeta.pl je "ulepszyla"wink
            • shachar Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 14:29
              na psychologii chyba nie jako komandos57 smile)
              a jako kto na kinie, jeśli masz ochotę ujawnić, bo jestem zainteresowana.
              • krysia2000 Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 19:33
                Nie, no nie komandos. Chłopak jest mocny, ale trochę za mocny jak na mój styl.

                Na kinie to tak stare dzieje, że już z pewnością nikt Sassenacha nie pamięta.

                Ale więcej ników nie zdradzam. Kobieta tajemniczą musi być.
    • wedrowiec2 Re: Galeria potraw :( 24.02.11, 19:22
      Krycha, wczoraj był światowy dzień depresji, ale to nie znaczy musiałaś go uczcić posępnymi rozważaniami i ucieczką do środka.
      Pisz dalej zgodnie z zasadą jadącej karawanywink
    • a74-7 Re: Galeria potraw :( 25.02.11, 09:54
      No to pozdrawiam Pana Panie Kierowniczku ! ;-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka