Dodaj do ulubionych

Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-)

13.01.14, 20:19
Wyobrazcie sobie taka sytuacje :
nie kupujecie, przyrzadzacie i jecie miesa z przekonania a np na imprezie rodzinnej macie gosci, dla ktorych posilek bez miesa nie ma sensu .
co robicie ?
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 13.01.14, 20:52
      jestem czesto gosciem u przyjaciol vege
      w ramach odstepstwa od codziennego gotowania i uczczenia mnie przygotowuja ryby

      sami jadaja nabial, sery itd
      a rybe z raz na miesiac
    • bene_gesserit Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 13.01.14, 23:44
      Połowa moich znajomych i rodziny nie je mięsa. Zadne z nas nie ma problemu w goszczeniu na bezmięsnych przyjęciach. Nie chodzi o to, zeby podczas spotkania się najeść mięsem, tylko żeby się spotkać i ew. zjeść coś dobrego. U wegetarian nie ma mięsa, u nie-wegetarian goszczących wege i nie-wege większość potraw jest wege, a mięso jako dodatek zazwyczaj.

      Ale np podczas przytaczanego tu już wątku o wegetarianiźmie z forum savoir-vivre dowiedziałam się, ze są ludzie, którzy uważają, ze skoro przygotowują dla wegetariańskich gości coś, co mogą zjeść podczas pobytu u nich, to i oni powinni (w zasadzie MUSZĄ) zrewanzować się podczas wizyty u nich i przygotować dla jedzących mięso znajomych mięso, nawet jeśli go nie jedzą z powodów ideologicznych.

      Więc, generalnie, to zależy. Chociaz jeśli rozluźnią się między wami kontakty z powodu z powodu braku kurczaka i półmiska z wędlinami to będzie raczej mała strata, imo.
      • jan.kran Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 10:10
        Ja uważam że moja ideologia , moja sprawa. To że raz czy drugi kupię mięso i przygotuję posiłek mięsny świata nie zmieni . Nigdy nikogo nie przekonuję że nie powinien jeść mięsa i niespecjalnie lubię rozmawiać na temat moich powodów niejedzenia mięsa. Jak ktoś bardzo nalega to tłumacze czemu nie jem mięsa ale uważam że każdy ma wolną wolę i rozum i sam powinien decydować jak postępuje.
        • jan.kran Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 10:12
          Powyższy post nawiązywał do wypowiedzi Bene smile
    • czekolada72 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 08:01
      misia72 napisała:

      > Wyobrazcie sobie taka sytuacje :
      > nie kupujecie, przyrzadzacie i jecie miesa z przekonania

      I tu zalezy, bo jezeli przekonanie tyczy zdrowia - to chowam sobie je do kieszeni i przyrzadzam, jakis drobiazg miesny (rybny)

      Jezeli przekonanie jest mocno ideologiczne, ba! ortodoksyjno-wrecz religijne, i za Boga jedynego nie nabede tego kawalka miesa - no to nie robie i juz.
      Tyle, ze wg mnie to moze zadzialac w druga strone - jak pojde do miesozernych to oni moga nie uszanowac mojej diety i podac to co sami jadaja, czyli miesko.
      No i tez sie nie powinnam na nich obrazic, nie....

      Natomaist przyklad zywy, nie z wyobrazni.
      Mamy w rodzinie jednego chlopa, ktory z wlasnego widzimisie nie jada od lat ponoc od urodzenia (?) produktow typu smietana, maslo, majonez, jogurt, kefir etc bialy ser. Poniewaz sie bardzo lubimy - gdy on przychodzi potrawy wygadaja dziwnie np jajka na twardo ozdobnie ulozone na kolorowych salatach i posypane kolorowymi przyprawami (zamiast "plywac" w sosie majonezowym), sledzie - tylko w occie, zadnych sosow smietanowych, jogurtowych etc.
      Osobiscie, jak juz "wydaje przyjecie" to lubie zaszalec i zjesc potrawy, ktorych na codzien niejadam np te ww. No i co - mam sie uprzec i zrobic moje czy dostosowac sie do goscia?
      Stosuje sie do goscia, bo po cos go zapraszam.
      Aha, a wic w tym, ze on dostaje mdlosci na sam zapach, widok, nie musi ich nawet kosztowac....
      Za to jak my przychodzimy do nich to specjalnie dla mnie w lodowce chlodzi sie bateria piwa, a ja pod nos dostaje miski marynowanych grzybkow smile)
      • kanuk Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 08:57
        Jezeli mam miec gosci ,ktorzy czegos tam nie jedza ,a ja o tym wiem ,to na pewno staram sie cos dla nich miec ,co ich zadowoli. Stawiam tez w widocznym miejscu duza butelke polskiej wodki. Ktora pozostaje przez cala impreze nieotwarta. I sobie dyskretnie obserwuje, komu to z szanownych gosci slinka leci. W kim rosnie i wzburza sie ocean i kogo cechuje. Ce dwa ha piec. Aha.
        • jan.kran Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 10:02
          Nie dotyczy konkretnie przyjmowania goście ale wspólżycia wege i jedzących mięso.
          Moje Bratostwo wraca późno z pracy , więc chcąc im zrobic przyjemność kiedy byłyśmy u nich z wizytą w Polsce gotowałyśmy danie dla siebie i dla nich. Np. sos do spaghetti i kulkami z mięsem mielonym dla nich a my jadłyśmy ten sos bez mięsa. My robiłyśmy sobie bakłażna a im curry z kurczkiem.
          Ja własnoręcznie zrobiłam Bratu kotlety mielone bo lubi takie jak ja robięsmile
          W czasie naszego pobytu w PL byliśmy z wizytą u mojej przyjaciółki. Zrobiła dla mnie i dla córki znakomite curry z dynią a dla reszty pilaw z jagnięciny.
          U Bratostwa byly urodziny Brata w czasie naszego pobytu , ja zrobiłam sałatkę z brokułów
          ( nie wege zajadali się nąa również ) , byla sałatka jarzynowa , jajka , sery dla nas.
          Z kolei koleżanka któro dawno nie widziałam i nie byla świadoma że jestem wege zrobiła mi mięsne lasanie. Zadowoliłam sie tostem z serem zamiast i nie było problemu.
          Na początku mojej wegetariańskiej drogi mialam obawy jak sie ułożą moje stosunki z osobami jedzącymi inaczejtongue_outPP ale nie ma problemu jak dotąd.
          Ja nie robię problemu , uważam że jak jestem z wizytą to zawsze jakis kawałek chleba z
          serem , jajko czy warzywo dla mnie się znajdzie . Z kolei chętnie moge przygotować dwa różne dania , nie jest to az taki kłopot.
          Natomiast nie lubię jak ktos twierdzi że moge raz zrobić wyjątek i zjeść mięso. Nie mogę i nie z powodu ortodoksji czy przekonań ( chociaż nie jem mięsa również z powodów etycznych ) tylko mięso mi nie smakuje i nie jestem w stanie przełknąć ani kiełbaski ani kotlecika tongue_outPP
    • misia72 piszcie dalej, piszcie ... 14.01.14, 12:43
      bo jak czytam to sie tylko utwierdzam w tym, ze nie jest to wszystko takie oczywiste i jednoznaczne smile
      • czekolada72 Re: piszcie dalej, piszcie ... 14.01.14, 12:58
        ale czekaj, przeciez to jest oczywiste - jezeli swiadomie zapraszam gosci do siebie, gosci, dla ktorych posilek bez miesa nie ma sensu - to bedac w pelni wladz umyslowych - poswiecam sie i przyrzadzam chociaz jeden posilek miesny lub... nie zapraszam takich gosci.
        Jezeli zapraszam gosci miesozernych, ale kulturalnych i obytych - moge wrecz urzadzic pod wielkim haslem "przyjecie bezmiesne/ wege / etc" i nie zrobic takowego.
        To JA ZAPRASZAM, nikt mnie nie przymusza, bylo nie bylo - powinnam goscia uszanowac.
        Owszem, gosc tez powinien uszanowac zwyczaje domu lub.... grzecznie odmowic.
        • misia72 Re: piszcie dalej, piszcie ... 15.01.14, 16:18
          Czekolado,
          a taka np impreza rodzinna typu urodziny - nikt nie jest specjalnie zaproszony, a wszyscy sie schodza bo wypada ( u nas - glownie zeby nie zgorszyc tesciowej ) wink
          • czekolada72 Re: piszcie dalej, piszcie ... 15.01.14, 16:38
            Misiu, nie podam Ci uniwersalnego wzoru, z prostej przyczyny min takiej, ze nie znam twojego srodowiska, nota bene u nas bez zaproszenia wpada sie na imieniny.
            Nie mam tez w rodzinie czy wsrod przyjaciol wegetarian pod jakakolwiek postacia. Nie zawsze tez wpadaja zawsze Ci sami.
            Ale...
            Czekaj, bo sie pogubilam - w przypadku wpadania gosci do gospodarzy wegetarian, ktorzy wiedza, ze czesc gosci je wylacznie miesko - zawsze istnieje opcja zrobienia jednego dania z mieskiem, zawsze ktos zje, jak nie zostanie w calosci zjedzone - da sie psu jezeli dla psa strawne, jak nie wlasnemu to moze sasiadow, albo elegancko zapakuje w pudeleczko i da komus w miare zaprzyjaznionemu.
            Misia, no przeciez wiesz mniej wiecej kto MOZE wpasc, nikt raczej z ulicy nie zajdzie, a jak zajdzie - to go poczestujez daniem bezmiesnym i niech sie cieszy.
            Moje dziecko nie jada rosolu. I jak wpadamy niezapowiedzianie do rodziny czy znajomych, lub zapowiedzianie, ale akurat bez przypomnienia, ze Mala rosolu nie trawi, a na stole rosol - to coz, mowi dziekuje, nie jadam rosolu i finito. Potwierdzam i czesc.
            I teraz jest tak, albo gospodarz podaje drugie danie i dziecko je, albo mowi, czekaj mam wczorajsza grochowke, to ci podgrzeje, albo jak ma ochote - wali lbem w sciane jak to mozna nie zjesc rosolku - no ale to juz nie moj problem...
            Wszystko - wg mnie - opiera sie banalnie na odrobinie kultury i taktu tak u gospodarzy jak i u gosci.
            • jan.kran Re: piszcie dalej, piszcie ... 16.01.14, 06:59
              Ostatnio byliśmy u znajomych i podany został barszcz czerwony którego Junior nir tknie bo nie lubi.
              Gospodyni szybko zorganizowala talerz z serem i bagietką czosnkową dla niego.
              Tak że zawsze jakieś wyjście się znajdziesmile
              • czekolada72 Re: piszcie dalej, piszcie ... 16.01.14, 07:05
                Generalnie, bo caly czas o tym mysle, albo gospodarz nastawia sie "na gosci" i serwuje potrawy wylacznie pod ich katem, albo gospodarz prezentuje swoje upodobania. ale i tak uwazam, ze wszystko sprowadza sie do wychowania, kultury i elastycznosci wink
                • misia72 Re: piszcie dalej, piszcie ... 16.01.14, 07:41
                  czekolada72 napisała:

                  > Generalnie, bo caly czas o tym mysle, albo gospodarz nastawia sie "na gosci" i
                  > serwuje potrawy wylacznie pod ich katem, albo gospodarz prezentuje swoje upodob
                  > ania. ale i tak uwazam, ze wszystko sprowadza sie do wychowania, kultury i elas
                  > tycznosci wink

                  jak NAJBARDZIEJ ! smile

                  czytam z wielka ciekawoscia wasze rozwazania .
                  celowo nie komentuje kazdej wypowiedzi wink
                  chce poznac rozne punkty widzenia, bo po kilku dziwnych komentarzach, spojrzeniach , podsmiehujkach wink troche w siebie zwatpilam !
                  • czekolada72 Re: piszcie dalej, piszcie ... 16.01.14, 08:30
                    misia72 napisała:

                    bo po kilku dziwnych komentarzach, spojrzeni
                    > ach , podsmiehujkach wink
                    Tego nigdy nie unikniesz, chociazbys trufle w zocie podala smile

                    troche w siebie zwatpilam !
                    >
                    Dajze spokoj - as wymyslila powod .....
                    • misia72 Re: piszcie dalej, piszcie ... 16.01.14, 08:48
                      smile
                  • amused.to.death Re: piszcie dalej, piszcie ... 17.01.14, 21:31
                    > chce poznac rozne punkty widzenia, bo po kilku dziwnych komentarzach, spojrzeni
                    > ach , podsmiehujkach wink troche w siebie zwatpilam !

                    mam kilka znajomych osób, które czasami wpadają na kawę/wino/film - zazwyczaj mam tartę i sałatkę i ciasto - i zazwyczaj jest to tarta bezmięsna. Norma.
                    Ostatnio wspomniałam o wypróbowywanych potrawach z jadłonomii wspominając, że przetestuję coś na spotkanie i... zdziwienie. A przecież będzie to TAK SAMO bezmięsne jak wcześniej.

                    Ja mam wrażenie, że ludzie po prostu źle reagują na słowo wegetarianizm/weganizm od razu uważając taką osobę za oszołoma.

                    Co do gości to nie wiem, nie mam warunków na urządzanie większych spotkań, znajomi raczej wszystkożerni więc do tej pory nikt nie narzekał - czy było mięso czy nie (tzn. przynajmniej wydaje mi się, że nikt nie narzekałwink)

                    A tak w ogóle to muszę powiedzieć, że zawsze wydawało mi się, że jestem wybredna jeśli chodzi o jedzenie, bo czegoś tam nie lubię - dopiero jak się dokładnie przyjrzałam jak jedzą ludzie, jak narzekają i grymaszą to doszłam do wniosku, że ja jestem prawie absolutnie wszystkożernasmile
                    • roseanne Re: piszcie dalej, piszcie ... 17.01.14, 23:11
                      zeby sprostowac smile
                      pisalam, ze dla mnie przyjaciele vege przygotowuja rybe
                      nie zawsze!
                      tyle, ze ja mam tyle obostrzen medyczno- alergiczno dietetycznych, ze tak najlatwiej
                      soi, makaronu czy tarty ze zwyklej maki nie tkne
                    • misia72 amused, dzieki za 19.01.14, 17:03
                      konsekwentne przypominanie jadlonomii - doskonale przepisy i zrodlo wspanialych inspiracji.
                      smile

                      a w temacie, to wprawdzie przestalam sie przejmowac ale dalej nie jestem pewna jaka strategie obrac.
                      Nigdy nie nazwalabym sie wegetarianka ALE miesa nie kupuje i nie jem swiadomie juz od kilku miesiecy. Wybor ten to nie jest jakas fanaberia ale decyzja po bardzo glebokich przemysleniach.
                      Nie misjonuje i nie nawracam ale nie wiem tez dlaczego mialabym przelamywac siebie i robic cos wbrew temu, w co wierze wink
                      trzeba bedzie z gory oglosic , ze u nas miesa nie podaja - zobaczymy jaka czesc gosci sie wykuszy wink
      • fettinia Re: piszcie dalej, piszcie ... 14.01.14, 14:54
        oczywiscie,ze nie jest oczywiste i jednoznaczne smile
        ja powiem ci tak-u nas jest tak pol na pol-czesc rodziny je mieso czesc nie
        i staramy sie byc wobec siebie tolerancyjni-przeciez nie rozwiode sie z moim M dlatego,ze on je mieso a ja nie big_grin
        jesli zapraszam gosci i wiem,ze sa bardzo miesozerni to stawiam na stole potrawy i miesne i bezmiesne-kazdy ma wolny wybor-a czesto jest tak,ze wege potrawy im bardzo smakuja
        podam ci przyklad z naszej tegorocznej Wigilli-po raz pierwszy spedzalismy poza domem w domu mojej corki-jej narzeczony przyzwyczajony jest do bratwurstow na Wigilie a corka jest od 15 lat wege-jednak pozwolilismy mu te jego bratwursty zjesc aby i jego tradycji stalo sie zadosc
        czyli wszystko sie da big_grin
    • mysiulek08 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 15:31
      Mieszakamy w kraju, gdzie mieso (glownie wolowe) jada sie na tony smile ja jestem miesozerna, Starszy wszystkozerny, a MD steruje w kierunku jaroszostwa bo i rybe chetnie zje i drob, nie tyka tylko miesa czerwonego.

      Jak my przyjmujemy gosci, to w przypadku tych bywajacych u nas po raz pierwszy pytam przed wizyta co jedza, zeby nie bylo zgrzytow. Jesli typowi tubylcy to zazwyczaj przygotowuje wersje z wolem i drobiem, lub ogolnie rybe.

      Gorzej gdy my w gosci idziemy sad Najczesciej jest impreza polaczona z grilowaniem 'jezora' czyli kawaly wolu i swini rzucone na ruszt, ewentualnie posypane sola, do tego ziemniaki pieczone w foli i salatki zawsze w wersji z cebula do tego empanady z miechem i kuminem, przy ktorym ja mam dla odmiany mdlosci.

      I wtedy MD cierpi, od samego widoku miecha i zapachu przypalanego jezora i kuminu plus cebuli, ktora mu szkodzi. Zostaja tylko pyry (na szczescie na stole zawsze stoi oliwa, wiec przypieczone pyry z oliwa daja sie zjesc smile)

      Totez idac na takie przyjecie (gospodarze dumni, bo to tradycja) zabieram ze dwie wlasnorecznie zrobione pizze niczym galazke oliwna smile MD ma co jesc i nikt nie zaglada mu w talerz. Czasami gospodarz pyta czemu nie chce miesa, odpowiedz jest zawsze taka sama 'wzgledy zdrowotne' i juz.

      ps,
      jak dotad nie trafili sie nam ani goscie ani gospodarze wege.
    • kasia_bzdeta_wons Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 17:30
      wyobrażę sobie, że jestem takim gościem.
      prawdopodobnie sie dobrze znamy więc wiem , że nie jadasz mięsa. znam też prawdopodobnie twoje umiejętnosci w kuchni, więc jesli wiedziałbym, że mięso ci nie leży, to pewnie nie lezy tez w garnku i na patelni , wiec spokojnie zadowoliłbym sie posiłkiem vege, jako odmiana, jako spróbowanie czegos nowego. natomiast nie zdzierzyłbym ideologicznego jazgotu przy stole, ze zobacz jakie moze byc pyszne zarcie bez zwierząt ( na dłuzsza metą nie moze). Oczekiwałbym jedynie ze kiedy dojdzie do rewizyty moje próby gotowania vege (nie wyobrazam sobie zmuszania kogos do jedenia miesa, o kim wiem ze go nie je) zeby były przyjete z wyrozumiałoscią, no bo taka kuchnia jest trudna do wykonania, jesli ktoś musi sobie wydrukowac na scianie :NIE DODAWAJ MASŁA!!!. wink
      • momas Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 14.01.14, 17:48
        się podpiszęsmile

        ewentualny ukłon w stronę gości bym zrobiła (o ile to nie kwestia ideologiczna) - jako przekąskę podałabym koreczki z kabanosa.

        Zresztą podobne zasady wyznaję w przypadku goszczenia osoby, której religia zabrania jesc określonych produktów.
    • zlosliwiec.zlosliwiec Jak to co robicie? 14.01.14, 18:04
      Ciasto pieczecie! W eurpoejskiej tradycji ciastkarskiej wiekszosc slodkich wypiekow jest bezmiesna.

      A tak na powaznie, nie wydaje mi sie, zeby nawet dla osob spozywajacych mieso problemem byloby spozycie czegos miesa nie zawierajacego. W koncu czlowiek to nie zwierze miesozerne w sensie scislym jak niedzwiedz polarny, tylko wszystkozerne. Albo to tylko ja tak mam, ze dobrym falafelom nie odmowie tak samo, jak grillowanym policzkom wieprzowym. Warunek jest tylko jeden: obie rzeczy musza byc zajebiste i przygotowane z pietyzmem. Bez krwi, potu i lez nie bedzie smakowac.

      Mam znajomych wegetarian, takich umiarkowanych, co jaja, mleko, maslo, sery, ryby i owoce morza jedza, wiec naprawde nie widze problemu, zeby sie z nimi kulinarnie spotykac, bez zgnilych kompromisow w postaci kotletow sojowych, czy innych takich pociesznych substytutow miesa miesa. Jest ciezkie i bardziej od najtlustszej nawet pieczeni sycace fondue, sa rownie ciezkie kisze warzywne, sa falafele z sosem tahinowo-jogurtowym i najprzerozniejszymi dipami, jesli juz ktos nie umie bez smazonych na brazowochrupiaco 'kotletow' (brrrrrrrr!) sie obejsc, jest masa ryb, ktore przeciez tez sa miesem (ale bez slicznego spojrzenia i bez glosu to sie nie liczy), sa omulki po marynarsku, albo po belgijsku, z trappistowskim nektarem i frytkami, sa homary po termidorsku i paella morska. No i slodkie dania, bo jeszcze sie wielu rodakow nie przekonalo do laczenia slodkiego z miesnym, mimo ze do hamburgera to kokakolka jak najbardziej.
      • zlosliwiec.zlosliwiec No i jeszcze jedna wazna rzecz 14.01.14, 18:17
        Byc moze ktos sie poczuje pokrzywdzony ta opinia, ale wolalbym, zeby wegetarianie nie silowali sie z miesnym posilkiem, jezeli miesa nie jedza zdecydowanie, a jego widok, zapach, dotyk sprawia im cielesna przykrosc. Z tego nie wyjdzie nic smacznego.
    • jan.kran Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 15.01.14, 13:55
      Nie jestem apostołką wegetarianizmu , nikogo nie namawiam ale muszę sprostowac i wyjaśnić parę spraw.

      Wegetarianie nie jedzą ryb i owoców morza. Koniec kropka.

      zapytaj.onet.pl/Category/016,001/2,8083108,Dlaczego_wegetarianie_a_przynajmniej_spora_czesc_je_ryby.html
      Tu cytat pod którym się podpisuję:


      EKSPERT
      d4v
      opowiedział(a) 2010-12-25 23:10:14:

      Nie istnieje coś takiego jak wegetarianin jedzący ryby, tak samo jak nie istnieje dziewica uprawiająca seks.

      Osoby jedzące ryby i nazywające siebie wegetarianami to po prostu ignoranci. Równie dobrze można na przykad mówić, że piwosz nie pije alkoholu, "bo piwo to nie alkohol".

      Zgodnie z definicją encyklopedyczną, słownikami i literaturą naukową, wegetarianizm, nazywany również jarstwem (wbrew teoriom wymyślanym przez niektórych nieuków wegetarianin i jarosz to dokładnie to samo), jest dietą, w której nie je się ŻADNYCH zwierząt.

      Osoba nie jedząca żadnego mięsa oprócz rybiego to ichtiwegetarianin (inaczej: pescowegetarianin). Ichtiwegetarianizm NIE JEST, nigdy nie był i nie będzie odmianą wegetarianizmu; jest to jedynie rodzaj semiwegetarianizmu (nie należy się sugerować podobieństwem nazw; diety semiwegetariańskie to coś zupełnie innego od diet wegetariańskich). Mylenie tych pojęć to poważny błąd merytoryczny.

      Jeśli chodzi o kwestie etyczne, to niektórzy ludzie na przykład uznają, że jedzenie ryb jest mniejszym złem, gdyż ryba na ogół cierpi tylko chwilę przed śmiercią (a większość życia spędza szczęśliwie), a np. świnia, czy krowa zwykle jest poddawana torturom przez całe życie. Ale oczywiście to w żaden sposób nie zmienia faktu, że taka dieta nie jest wegetarianizmem.

      PS:
      "Ryby to nie płazy...Płazy to np żaba, jaszczurka." - ryby to rzeczywiście nie płazy, ale akurat jaszczurka jest gadem.


      www.wegetarianie.pl/htmlp-12.html

      Laktoowowegetarianizm
      Najbardziej rozpowszechniona odmiana wegetarianizmu. Polega na rezygancji z potraw mięsnych (w tym także ryb). Do jadłospisu dopuszczone są natomiast produkty pochodzenia zwierzęcego takie jak: nabiał, jajka, miód.

      Laktowegetarianizm
      Popularna odmiana wegetarianizmu, gdzie oprócz mięsa i ryb, wyłącza się z jadłospisu także jajka. Laktowegetarianie dopuszczają spożywanie mleka i jego przetworów.

      Owowegetarianizm
      Dieta, która z produktów zwierzęcych dopuszcza jedynie spożywanie jajek.

      Weganizm
      Polega na rezygnacji ze spożywania wszelkich produktów odzwierzęcych. Poza mięsem wyłączone są więc z jadłospisu mleko, sery, jaja, miód.

      Witarianizm
      Dieta polegająca na spożywaniu wyłącznie świeżych warzyw i owoców. Odrzuca jakiekolwiek potrawy gotowane. Witarianie rezygnują również z wszelkich napojów typu kawa, herbata, soki, na rzecz świeżej, najlepiej źródlanej wody.

      Fruktarianizm (Fruitarianizm)
      Oprócz mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, fruktarianie nie jedzą żadnych owoców i warzyw, które musieliby zerwać. Ich pokarmem są owoce, które same spadną z drzewa. Dopuszczają także jedzenie małych ilości zielonych liściastych warzyw (szpinak, sałata).

      -----------------~ My jesteśmy laktoowegetarianami , nie jemy serów z podpuszczką zwierzecą czyli moje ulubione cottage cheese i parmesan odpadają. Nie jemy nigdy żelatyny.

      Może to skomplikowane i kazdy powinien znależć sobie własną drogę ale my wybraliśmy taką.
      Z tym że jak zjem ser niewiadomego pochodzenia to nie robię afery ale staram się uważać.

      Kaśku , wegetarianie używają masła i tłuszczów roślinnych teżsmile

      Ja od kiedy jestem wege jem z wieksza starannością , czytam dokładnie co jem i
      jestem bardziej świadoma jak chodzi o jedzenie.
      Nikogo nie terroryzuję ani nie zmuszam do życia na moją modłę .
      • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 15.01.14, 15:21
        Moje nienarzucajace sie nikomu etyczne zobojetnienie nie pozwoliloby mi na wprowadzenie takich wymyslnie akademickich obostrzen do jadlospisu. Toz to bardziej zlozone od rozwazan na temat liczby diablow mieszczacych sie na szpilce.

        Ryba wiekszosc zycia spedza szczesliwie? To na podstawie wynikow badan ankietowych przeprowadzonych na 120 losowo wybranych lawicach? Tak pytam, bo wlasnie kilka dni temu skonczylem ogladac (skadinad wizualnie porywajaca, jak wszystkie produkcje przyrodnicze BBC) serie 'Life' z hipnotyzujaca narracja Davida Attenborough i w odcinku poswieconym rybom nic o ich samopoczuciu nie wspomnieli. Byly za to duze ryby zjadajace mniejsze ryby... and I keep on paddling:

        www.youtube.com/watch?v=946TpDXKiiI
    • shachar Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 19.01.14, 23:26
      Ostatnio zastanawiam sie nad urokami kuchni hinduskiej, jest to, moim zdaniem , idealne wybrniecie z sytuacji, bo niebywala mnogosc smakow, na jakie Hindusi przygotowuja swoje wegetarianskie potrawy , po prostu wyrywa z kapci.
      Zaden czuly miesozerca nie pozostanie obojetny, ani nieusatysfakcjonowany.
      • buka007 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 20.01.14, 07:08
        no wlasnie kiedys tak zrobilam z wychowanymi w polskiej tradycji miesozercami i nastapila obraza. Bo moglam chociaz kawalki kurczaka wsadzic do kalafiorowego curry ("przeciez moglas tu wsadzic kawalki kurczaka!").
        Takze ja bym w tej sytuacji poszla w klasyki polskiej kuchni. Barszczyk z uszkami, albo grzybowa z lazankami, kotlety mielone z soi albo falafle, kotlety schabowe z boczniakow, pieczarki nadziewane zapiekane, buraczki zasmazane. pierogi. Jakiej narodowosci sa goscie?
        • czekolada72 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 20.01.14, 08:34
          buka007 napisała:

          > Takze ja bym w tej sytuacji poszla w klasyki polskiej kuchni. Barszczyk z uszka
          > mi, albo grzybowa z lazankami, kotlety mielone z soi albo falafle, kotlety scha
          > bowe z boczniakow,
          pieczarki nadziewane zapiekane, buraczki zasmazane. pierogi.
          > Jakiej narodowosci sa goscie?
          Ni, zebym expertem byla, ale mam pewne watpliwosci co do klasyki polskiej zaznaczonych potraw....
          • jan.kran Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 20.01.14, 15:17
            Ja bym wsadziła tego kurczaka do curry , no problem , a sobie zrobila to samo zt ofu.
            Może nie na temat ale mi się podoba że w Oslo jest tolerancja dla innych.
            Znalazłam super take away thai zaraz koło mojej pracy. Kiedy pierwszy raz weszłam chciałam zaraz wyjaść bo nie było nic wege. Ale cos nie tknęło i zapytałam czy jednak mają coś wege. Okazalo sie że prawie kazda potrawę mozna miec z tofu , zamiast miesa. Teraz jestem stała klientką.
            Obok jest sush gdzie mają tylko jedno wege , tofu z awokado. Ale poprosiłam żeby mi zrobili z philadelpia serkiem i awokado BEZ łososia. Facet się lekko zdziwił ale spełnił moją prośbę.
            • misia72 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 20.01.14, 16:37
              jan.kran napisała:

              > Ja bym wsadziła tego kurczaka do curry , no problem , a sobie zrobila to samo
              > zt ofu.

              ale dlaczego ?
              czy kurczak w curry oznacza, ze jestem tolerancyjna
              a curry bez kurczaka, to brak tolerancji ?

              swiadomie nie kupuje miesa i przez to nie popieram m. innymi instytucji hodowli masowej - choc wiem, ze tz "korona" mi z glowy nie spadnie jesli zrobie od czasu do czasu wyjatek, to
              jednak nie widze powodow aby miala to zrobic ( oprocz "strachu" przed niezadowoleniem gosci i dostaniem etykietki bycia niegoscinna )

              tolerancja byloby gdyby goscie nie robili np glupich komentarzy ( ach, dzis to tylko dla nas suchy chleb .... ) wink))
        • misia72 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 20.01.14, 16:23
          goscie sa narodowosci niemieckiej i polskiej - tak mniej wiecej pol na pol,
          no i dzieci - 4 sztuki bezproblemowe, 2 sztuki bardziej niz wybredne

          smile
          • buka007 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 20.01.14, 17:48
            w tym przypadku - jesli to miesozercy tradycyjni- to ja bym szla w kuchnie tradycyjna, czyli to co znamy, tylko w wersji wege -(kotlet schabowy z boczniakow, pierogi, barszcz itd)
            mysle, ze fajnym pomyslem na przyjęcie takich gości sa tez hamburgery, niedaleko mojej pracy jest hamburgerownia, gdzie daja pyszne wegetarianskie hh, z kotletem, na przyklad, z kalafiora. jest bardzo duzo przepisow na takie koltety, szczegolnie na niemieckich bllogach - z kalafiora, z czerwonych buraczkow itd.
            Kuchnia włoska daje duze pole do popisu z pizzą, makaronami wszelkiego rodzaju. lasagnia ze szpinakiem, sery jesz?
            A jesli mozna się bardziej 'entfalten' to jakies egzotyczne sprawy, indie, azja mniejsza.
            Nie widze potrzeby, żebyś musiała babrac sie z mięsem,
            kiedy nasz kolega Hindus zaprasza nas na jedzonko, to nie oczekuje od niego, ze będzie smażył mi kotleta, tak samo, jak nie oczekuję od Muzułmanki, że uraczy mnie świnką. Tolerancja ze wzajemnioscią.
            • jan.kran Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 20.01.14, 19:45
              ###ale dlaczego ?
              czy kurczak w curry oznacza, ze jestem tolerancyjna
              a curry bez kurczaka, to brak tolerancji ?

              -------------> Moja droga do bycia wege byla długa i przemyślana. Powody są konkretne i posiadam ich uzasadnienie .
              Moja polska Rodzina na początku miala obawy jak zapowiedziałam że jestem wege i jak przejechałam do PL zaczęli się usprawiedliwiać że jedzą mięso .
              Ucięlam krótko że mi nie przeszkadza jedzenie mięsa przez innych , ja natomiast nie chcę być namawiana i przekonywana.
              Goście którzy puszczają głupie komantarze raczej by mi nie pasowali, poza tym jak już zostało napisane kuchnia wegetariańska jest tak bogata i wszechstronna że można zrobić naprawdę znakomitą kolację .
              Ja mieszkam od lat w kraju gdzie panuje duża toleranacja. Np. na uni w Oslo zawsze na stołówce studenckiej jest danie mięsne , wege i i halah , co nie jest takie oczywiste w monachijskiej mensie.
              Moja córka kiedy zaprasza znajomych to musi pomyśleć czy będzie muzułmanin, wege , alergik na gluten , orzechy lub inne . I jakoś udaje Jej się wszystkich zadowolić.
              Ja uważam ze dużo się nie zmieni w ekologii naszej planety i stosunku mięsożernych do wege jeżeli raz na ruski meisiąc zrobię jakieś danie mięsne .
              • misia72 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 21.01.14, 06:31
                jan.kran napisała:

                > Ja uważam ze dużo się nie zmieni w ekologii naszej planety i stosunku mięsożer
                > nych do wege jeżeli raz na ruski meisiąc zrobię jakieś danie mięsne .

                ja sie tez nie ludze, ale ... wink
            • misia72 Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 21.01.14, 06:32
              Buko, moje myslenie idzie coraz bardziej tym wlasnie torem !
              dzieki za poparcie smile
    • ortolann Re: Wegetarianizm a goscie ( dylemat ) :-) 31.01.14, 08:09
      Mój mąż jest wege, ja nie jestem wege. Dajemy radę. Kiedy przychodzą goście wege+niewege - dajemy radę. Natomiast nie mogę jednego: bratowa mojego męża, która zna go dłużej niż ja i przez cały okres ich znajomości on był już wege przy każdym posiłku potrafi go wypytywać, dlaczego nie je on mięsa, czy długo tak zamierza i jak ja się z tym czuję. Przy każdej okazji spotkań organizowanych u nich - zawsze spotyka nas afront w postaci poszukiwania czegoś do jedzenia w ostatniej chwili - odpowiedniego dla niego. Zwykle są to odgrzewane dania sprzed kilku dni.
      Uważam, że gospodarz wege, podejmując gości, o których wie, że bez mięsa sobie nie wyobrażają życia, przełamie się i poda im ciastko oraz kisiel z kota. Jeśli nie chce upichcić sam - to zamówi. Chyba, że zechce zrobić z siebie kmiotka, to wtedy poczęstuje gości mdłą ideologią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka