Dodaj do ulubionych

Twój pierwszy obiad...

28.05.09, 17:25
Pamiętasz?

Mój pierwszy...
W domu przyjaciółki. Musiała ugotować, znienacka to na nią zleciało
i powiada - ratunku! ja nic nie umiem, Ty też nie, ale jesteś
starsza, mądrzejsza, pomóż.
Kurczaka zrobiłyśmy.
Tak pi razy drzwi - obserwacje + książka kucharska, to wiedziałam.
Ale najgorzej było z przyprawami!!!
Co? Ile?
Papryką ostrą obsypałamtongue_out

Ojciec przyjaciółki po namyśle stwierdził, że niezłe, tylko trochę
ostrebig_grinbig_grinbig_grin
Półtora litra wody wypił w trakcie obiadusmile))) A potem drugie tylesmile
I faktycznie - ostre byłosmile
Obserwuj wątek
    • aniaiewa Re: Twój pierwszy obiad... 28.05.09, 17:40
      Zupa ogorkowa, gotowana w wieku 10 lat
      Sama smaku nie pamietam, ale podejmowalam nia dziadka Podobno wyszla b. dobra Jedyny mankament (choc tak mi zostalo do dziswink ) ze lycha w niej stalawink))
      Juz nie debiut, ale drugie byly gruszki "piekna Helena" czy cos takiego z tej ksiazeczki

      https://barbara.sklep.pl/images/trzeba%20umiec%20sobie%20radzic.jpg

      Robilysmy z przyjaciolka, tez dosc wczesna podstawowka Gruszki sie rozpadly, a ja przy okazji spalilam jedyny i ukochany garnek do ryzu mojej mamy Ze strachu schowalam go wraz z cala zawartoscia w swoim pokoju na oknie Mama odkryla go po jakis 2 tyg, kiedy zawartosc prawie sama wychodzilawink
      A.
      • roseanne Re: Twój pierwszy obiad... 08.07.09, 12:02
        ah, powialo wspomnieniami
        tez sie uczylam na tej ksiazeczce

        ale jakie bylo pierwsze samodzielne danie nie moge sobie przypomniec
    • mysiulek08 Re: Twój pierwszy obiad... 28.05.09, 18:10
      Pierwszego obiadu nie pamietam, ale na swoje 10te urodziny wlasnymi "recami" zrobilam czekoladowy tort, marczello sie wtedy takie wypieki nazywaly smile
      Zreszta ja dlugo bylam ta od pieczenia. Odkad babcia zaczela chorowac mama przejela stery w gotowaniu (gotuje swietnie, u nas to genetyczne smile) ale z pieczeniem do dzis jest na bakier.
      • czarna9610 Re: Twój pierwszy obiad... 28.05.09, 19:26
        Duszone udka , przesoliłam
        • wiolunia79 Re: Twój pierwszy obiad... 28.05.09, 20:13
          taki całkowicie samodzielny to fasolka po bretońsku smilebyła tak pyszna że
          kuzynka( w wieku mojej mamy) gdy do nas przychodziła to zawsze się dopraszało o
          fasolkę smile
          • 363636r Re: Twój pierwszy obiad... 28.05.09, 20:49
            Zalewajka. Miała przyjść moja miłość (obecnie małżonka), a nie było w domu
            żadnego obiadu i matuli też nie było. Jakimś cudem, korzystając tylko ze
            skojarzeń, nigdy wcześniej nie próbowałem gotować, udało mi się stworzyć pyszną,
            podobno, zupkę.
            Chociaż myśmy wtedy miłością żyli, to i chyba ocena mało obiektywna była ;0)
            • koniczynka777 Re: Twój pierwszy obiad... 08.07.09, 11:52
              Moj pierwszy to byl kotlet schabowy,ziemniaczki i fioletowa kapustka
              gotowana
    • fettinia Re: Twój pierwszy obiad... 08.07.09, 11:56
      serio nie pamietambig_grin ale albo kluski kladzione albo omletsmileto juz tak daaawno bylotongue_out
      • malinu Re: Twój pierwszy obiad... 09.07.09, 11:58
        Jakaś zupa ,już nie pamiętam jaka ale łyżka w niej stała. Be żadnych przepisów,
        intuicyjnie. O gotowaniu nie miałam zielone pojęcia. Miałam jakies 15 lat
        ,siedziałam w wakacje w domu i zrobiłam niespodziankę rodzicom wracajacym z
        pracysmile Pamiętam też pierwszy wypiek: ciasto z porzeczkami, ależ było niedobre,
        kwaśne, twarde....a poszło z pól blachy bo koleżanki były dobrze wychowanesmile)
        Teraz śmiejemy się z tego ciasta.
        • pamtaa Re: Twój pierwszy obiad... 09.07.09, 13:40
          Na początku to mi nic nie wychodziło i obiady lądowały w koszu.
          Jak nie przypaliłam to przesoliłam. Pamiętam, że kotlety mi się udały i to był
          sukces kulinarny.
          Podobno każdy facet potrafi kotlety usmażyć i wodę przypalić.
    • pani.serwusowa Re: Twój pierwszy obiad... 09.07.09, 14:22
      Nie pamietam. Kompletnie. Ale podejrzewam, ze albo ziemniaki, jajko
      i mizeria, albo zupa pomidorowa z ryzem.
    • bagatella Re: Twój pierwszy obiad... 09.07.09, 16:20
      ja od wczesnych lat nastoletnich mialam pasje 'stolowania' sie po
      restauracjach, no nie sama, a kto z krakowa to wie, ze do kurzej
      stopki to sie chodzilo na dewolaja czy watrobki z drobiu z piwem, do
      wenzla na golonke z chrzanem, najlepsza wtedy w miescie byla, do
      staropolskiej, do balatonu, do hawelki na garmazerke, do baru
      grodzkiego na placki ziemniaczane... i tak dalej i tak dalej...
      wiec kiedy juz stanelam na swoim, a mama daleko, to pomyslalam, ze
      moja znajomosc z kuchnia jest juz na tyle doskonala i wyrobiona, ze
      zrobie watrobke z pieczarkami. i co? watrobka wyszla na wior
      zesmazona, ze o pieczarkach nie wspomne, wegielki...ehh lepiej nie
      wspominac....bylo, minelosmile
      dzis to juz inaczej wyglada
      • almohada Re: Twój pierwszy obiad... 14.07.09, 14:43
        Nie pamiętam pierwszego obiadu, ale pierwszy wypiek. To była porażka
        na całej linii: szarlotka wg. przepisu kuchni polskiej (a trzeba
        było zatelefonowac do babci i skorzystać ze sprawdzonego od pokoleń
        przepisu). Ciasto kruche nie urosło, wyschło na kamień. W dodatku
        było go za mało i połowa blachy była nieprzykryta. Mój ojciec
        dzielnie pałaszowął to ciasto, a w nocy dostał boleści.
        Kolejny udany wypiek, chyba w ósmej klasie - ciasto kisielowe:
        zamiast dówch torebek kisielu wzięłam dwie torebki proszku do
        pieczenia. Tego nawet ojciec uwielbiający swoją córke nie był w
        stanie zjeść!
    • szarsz Re: Twój pierwszy obiad... 14.07.09, 17:20
      Nie pamiętam, za nic.
      Za to doskonale pamiętam: Maaaaamooooo, a ile mam wsypać soli do
      ziemniaków? A ile dać pieprzu do kotletów? A ile...?

      I zawsze padała ta sama odpowiedź: "na oko"

      "a ile to jest na oko....?" smile
      • pamtaa Re: Twój pierwszy obiad... 14.07.09, 20:25
        I zawsze padała ta sama odpowiedź: "na oko"

        "a ile to jest na oko....?" smile


        Ja uczyłam się gotować od teściowej, bo mi jej kuchnia bardzo smakowała i jak
        jej się pytałam ile czego dodać to zawsze słyszałam odpowiedź "na oko", a że
        miałam super teściową to wszystko co na oko było odmierzała na łyżeczki. Teraz i
        ja mówię na oko...
        • magdalenka79k Re: Twój pierwszy obiad... 15.07.09, 14:24
          Witam. Mój debiut na forum. A zarazem i debiut kulinarny, który pamiętam
          doskonale: byłam wtedy młoda studentka ale cały czas mieszkająca z rodzicami, aż
          któregoś dnia musieli oboje wyjechac i mama kazała mi ugotowac kapusniak,
          zostawiła oczywiscie składniki i instrukcje a ja ugotowałam, całkiem, całkiem
          dobry kapusniaczek. Pare lat poxniej w dlaszym ciągu nie umiałam gotowac a
          przeprowadziłam sie z narzeczonym do wspólnego mieszkanka i pamietam ze na
          pierwszy obiad postanowiłam ugotowac to jedno danie które juz umiałam :
          kapuśniak! Az łezka się w oku kręci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka