nocne.marzenia
03.03.08, 01:06
...bajka się rozpoczyna:
Przyjdę do Ciebie nocą...
piękną, czystą, rozgwieżdżoną,
(zostaw okno lekko uchylone)
wsunę się delikatnie, cicho
niczym księżyc ze swym blaskiem..
Śpiącym Cię zastanę...
Do łóżka twego na palcach podejdę,
cichutko, żeby nie skrzypiała podłoga
Ty, w śnie tkwiąc głębokim błogim
śnić będziesz namiętnie
o kochance nocy pewnej
Nagim Cię zastanę..
A teraz...
zrób mi troszkę miejsca, proszę
obok Ciebie się położę
na dobranoc Twoje usta śpiące pocałuję
i pocałunkami miękkimi
delikatnie je ocucę,
aż bezwolnie całować zechcą...
I sny Twoje dziać się zaczną...
Będę Cię pieściła..
całowała i tuliła
głaskała, miłowała, obejmowała
moje nagie ciało
przy Tobie szczelnie rozniecać będzie
żar namiętności sennej.
Kusząca ciemność
niewidzialnych pocałunków w ustach
wznosić Cię zacznie
aż do gwiazd nieznanych
gdzie szczyty uniesień miłością płoną..
Pozbędziesz się ciała
wyzbędziesz się siebie
ale jeno czuć będziesz
żar gwiazd, pęd ognia
i pełnię księżyca wokół wszystkiego
I szaleństwo nocy pewnej
a gdy świtać zacznie
z łóżka się wysunę z żalem
kołdrą teraz potrzebną Cię przykryję
na dzień dobry pożegnalny pocałunek dam
a na poduszcze
kwiatek nocą pachnący położę..
I wraz z księżycem
przez okno wypłynę...