mat120
15.12.07, 10:34
„Nasze Słowo" – organ mniejszości ukraińskiej w Polsce – rozczula
się nad „barbarzyńskim" przesiedleniem Ukraińców z Bieszczad na tak
zwane Ziemie Odzyskane. Nie będę tego komentował. Zacytuję tylko
fragmenty kilku listów Ukraińców i Polaków o „humanitarnym"
postępowaniu tych którzy byli przyczyną tego „barbarzyńskiego"
przesiedlenia. Ukrainiec Boć, który sam powiedział, że żyje tylko
dlatego bo poszedł do służby banderowskiej – inaczej banderowcy
zabili by go – pisze, że wówczas nie było UPA, byli banderowcy,
bulbowcy, a w większości mówiono rezuny. Ale oddajmy mu głos.
Pozwolę sobie na oryginalną pisownię – będzie to bardziej
zrozumiałe. Tłumaczenie lub poprawianie pisowni zawsze może wypaczyć
treść. Pan Boć według mnie bardzo dobrze zapamiętał język polski.
„Ja Polaków uważam jak dobrych ludzi bo żyłem swoje życie z
Polakami. Moje mieszkanie było blisko Głowińskich, Potockich
Kolodzińskich i wioski Osiecznika. Ja chodził na Osiecznik do
Szkoły. Pani znam bardzo dobrze Ojca Jana, matką, Staśka, Tadeusza,
Lutka. Nieraz kupowałem w ojca wódką, piwo, limonade, kiełbasę. W
sklepie na drzwiach był dzwonek. Panie Leokadia, Wasz ojciec i
bracia byli ubici koło naszego mieszkania 35 metruw. Mogiła na
wygonie blizko drogi 3 mentry. My niemogli nic zrobić niemogli
obronie. Kto był wrogiem Polaków. Nazwa UPA. Groźbę pożogi i
straszliwej śmierci niosły nazwy „bulbowcy" „banderowcy" najbardziej
popularna i dosadna „rezyny" (...) Był umnie w Werbicznie
Gosiąrowski Wacław z Bialopole 22/135. On żył na Bódkach Osowskich
Był w rękach „rezunów" i udek a matką i siostrę ubili. Też
odszukałem miejsce gdzie jest ubita jego matka i siostra. Pani
Leokadia brat Stasiek i Marika Sudoła zaginęli. Ich zradził
Oksiewicza Oleś kolega Staśka. On obiecał dla Staśka i Mariki życie
no tego nie zrobił. Staśka złapali u Sudoła w mieszkaniu i Marikę i
zawieźli w las Swinażyński i tam go ubili A Marikę bagnetem rozżnęli
bżuch i zucili do jamy. Znam to od ludzi które rozpowiadają. Stasiek
mógł ucieknąć do Zasmyk no Oleś go spszedal „rezunowi". Oleś długo
chodził po lesie i jego zabili „enkawydeści". (...) Mam dużo pracy.
Nasze życie bardzo ciężkę. Koni w kołchozie i wóz niema. Niema czem
wyorać ogród. Niema czem dżewa z lasu przywieźć. Są traktory w
kołchozie to nima benzynu. Ot tak biegarz, biegarz i nic z tego
nima. (...) Niema gdzie kupić koperty, zeszytu. List do Polski tżeba
wieźć do Tużyska. 20hn. W Tuliczowie na poczcie nima marek. W
sklepach goło na bazaże można kupić wszystko tylko drogie... "
(październik 1993 rok)
W ubiegłym roku przetoczyła się dyskusja na temat bezinteresownej
opieki nad grobami zamordowanych w Wierzbicznie, udekorowano kilka
osób ukraińskich, którzy wykonali i „opiekowali" się grobami
pomordowanych Polaków. Oto fragment listu – odpowiedzi – po
otrzymaniu zlecenia na wykonanie nagrobka. „Bardzo dziękujem za list
otrzymałem go l stycznia 1993r. List Pani był wysłany 6.12.92r.
Pozdrawiam z Nowym Rokiem. Życzę szczęścia zdrowia i długich lat
życia. Żeby my się w 1993 roku uwidziliśmy w Werbicznie. Czytałem
Pani list z wielką radością i smutkiem. Pani Leokadija niech Pani
się zwiąże z Frędzlą i ona Paniprzywiźe do Werbiczna. Ja mam co dać
jeść i pić i jest gdzie spać. Z wielką radością Was przyjmę.
Pujdziemy na mogiły Ciasia ojca. Głowińskiego i Nadratowskiego.
Stosia. Pani Leokadijo mogiłę Pani Ojca my zrobimy na zaraz jest
zimno i ziemia zamarzła mróz unas 25 - 30 stopni Krzyż już zrobili.
Stój u mnie doma. Będziemy szukać żelazo, słupy, farbą. Pani
Leokadio zrobimy wszystko. Nasze życie idzie bardzo niedobrze.
Wszystko jest drogę i nima jego w sklepach. (...) U nas rełigijajest
na pierwszym stopniu. Odprawia się w cerkiew. Długo nie pisałam nie
było marek i koperty. Musiałem jechać do Tużyska na pocztą.
Dowidzenia droga Leokadija i Wasza rodzina.
2/I/1993r. Werbiczno. Boć M. M".
Pokażę teraz fragmenty dwóch listów „przesiedlonych" w „humanitarny"
sposób z Wołynia do Polski. Staram się również i tu zachować
oryginalną pisownię:
„Gdańsk 12 XII 93 r.
Szanowna Ledusio. Serdecznie dziękuję za tak wspaniały list od
Ciebie, który to przywołóje wspomnienia aby wrócić tam skąd się
pochodzi, choć na chwilą aby przeżyć jeszcze raz wśrud swoich
bliskich i znajomych wspaniałych i serdecznych a teraz rozżuconych
po kraju a nawet po świecie i dla niektórych los był łaskawy ocalił
im życie, tym co byli na Syberii i w Armii Andersa (Sikorskiego) i
naszym Akowcom co przeżyli więzienia i k.s. Zastanawiam się czasem
naco zdał się wysiłek młodych walczących Wołyniaków, a często dzieci
co zamienili swoje dzieciństwo za karabin aby wywalczyć wolność dla
rodzin i kraju. Zacierają się nazwiska daty i miejscowości i czas
zaciera ślady przeszłości. (...) A co do mojej rodziny wszyscy
przeżyliśmy ucieczkę do Zasmyk i Kupiczowa a potem wyjazd do
Zamościa odbywało się w ostatniej chwili z Zamościa do Chełmn w
Bydgoskie ".
A oto drugi list:
„Ostróda dn 28.01.96r,
Szanowna Laluniu! (...) Pojechalim z Kowla do Zasmyk na cmentarz i z
Zasmyk pojechalim do Wierzbiczna do Mirona i Miron poszedł z częścią
ludzi naszych na grób Twojego ojczulka i braci bo chcieli zobaczyć
bo Miron powiedział że się opiekuję grobami pomordowanych. Ja
zostałem u Mirona dwa dni. W poniedziałek 7 sierpnia odwiózł mnie
sąsiad Mirona do Rożyszcz bo już był odjazd spowrotem do Polski. Z
Mironem zwiedziliśmy wszystkie miejsca i groby pomordowanych Polaków
z Wierzbiczna i Osiecznika. Byliśmy na kolonii Osiecznik na grobie
10-ciu na tym miejscu rośnie tylko gdzie są pochowani dzika róża to
wszystko.
Matuszewscy są potopieni w dołku gdzie mieli wodę dla bydła i gęsi.
Potoccy i Głowińscy są pochowani w Głowińskich lesie i tymi grobami
opiekuje się Miron to znaczy Głowińskich i Ciasiów. Wasz dom jeszcze
stoi nie ma szkoły nie ma żydowskich mieszkań Wierzbiczno nie do
poznania no i okolice też wszystko się zmieniło po naszych miejscach
zamieszkania nie ma śladu i po Osieczniku też. (...) Na Kowalewskich
działce jest grób tych 10-ciu z Osiecznika (...) ".
Jest to opis tragedii tylko dwóch wiosek. A takich wsi było tysiące
na Kresach Wschodnich i we wschodniej części obecnej Polski. Z
listów można wywnioskować, że pisali je prości ludzie – nie
politycy. (Takich ludzi ludobójcy mordowali. Przyczyną morderstw
była nacja. Byli – Polakami). A pisali je nie powodując
się „emocjami". (W tym samym duchu napisane zostały
książki „LUDOBÓJSTWO... Ewy i Władysława Siemaszków oraz Szczepana i
Henryka Romańskiego") Że smutek i żal przez nich przemawia, to już
inna sprawa. I jeszcze jeden wniosek nasuwa się sam. Nie ma potrzeby
Jednania" się. , jednaj ą się" tylko wielcy politycy, którym jest to
potrzebne do rozgrywek politycznych. Jednym do usprawiedliwienia
ludobójstwa i do wysuwania – w przyszłości – roszczeń terytorialnych
zgodnie z uchwałą Głównego Prowidu OUN z dnia 22.YI. 1990 roku, a
drugim do... nie umiem podać rozsądnej, właściwej przyczyny. Może to
być wpływ tych, którym Prowid OUN powierzył swój ą misję.
Tak jak Mokremu, który to jako pierwszy wniósł na forum potępienie
przez Senat Polski operacji „Wisła", ukrywając, że ludobójstwo UPA w
Bieszczadach było kontynuacją zbrodni wojennych z Wołynia i Podola.
To byli ci sami nacjonaliści UPA, którzy wycinali w pień wszystkich
Polaków na Kresach Wschodnich. Podaję to „historykom" i politykom
potępiającym operację „Wisła", którzy skrupulatnie wykonują
dyrektywy zawarte w owej uchwale Głównego Prowidu Organizacji
Ukraińskich Nacjonalistów.
I tak na zakończenie. Nagrobki rodzin Ciasiów i Głowińskich w
Wierzbicznie były zbudowane na przypadkowych mie