mat120
12.04.08, 20:07
Po imprezach organizowanych przez środowisko szowinistów ukraińskich
i ich polskich popleczników, wodzony jest miś – jak po Krupówkch w
Zakopanem. Takim "misiem" (niedźwiedziem wesołkiem) obwożonym i
pokazywanym gawiedzi w Polsce jest wyprowadzany z menażerii w
Berlinie, a po występach nagradzany najwyższymi odznaczeniami przez
najwyższe osobistości tzw. "profesor". Tzw. dlatego, że nikt jego
nominacji profesorskiej nie czytał i nie widział oraz nie zna jego
prac naukowych i z jakiej są dziedziny. Przez najętych klakierów
coraz to inaczej tytułowany: Hetman koronny, Ataman współpracy,
Ambasador sprawy ukraińskiej w Polsce, a ostatnio wręczono mu w
Sejnach tytuł "Człowiek pogranicza". Brzmi to jak humor z zeszytów
szkolnych. Skąd człowiek z pogranicza? – z absurdu.
Syn członka Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, student
nazistowskiej uczelni w Berlinie, przez obie ideologie ukształtowany
wrogo przeciwko Polsce – państwu, którego był obywatelem (czyim
obywatelem jest obecnie?).
www.myslpolska.org/?article=211