Dodaj do ulubionych

Bandera - romantyczny (?) terrorysta [GW, 10.05.]

11.05.08, 08:24
wywiad redaktora Wojciechowskiego z prof. Hrycakiem
wyborcza.pl/1,76842,5198591,Romantyczny_terrorysta.html?as=2&ias=2&startsz=x
Nie wolno zapominać, że wrogami Bandery byli także umiarkowani
Ukraińcy próbujący działać legalnie, dziś byśmy powiedzieli:
liberałowie. Z 63 ofiar zamachów w latach wojennych 36 ofiar to
Ukraińcy, a z nich tylko jeden to komunista! Bandera miał im za złe
kompromisy z Polską, uważał je za zdradę. Wśród polskich ofiar
Bandery są zwolennicy porozumienia z Ukraińcami. Bandera chciał
wyeliminować zwolenników kompromisu po obu stronach. Nie jest to
zresztą specyfika ukraińska. Wystarczy spojrzeć na konflikt
bliskowschodni. Tam też fanatycy zabijają przede wszystkim
zwolenników pojednania po obu stronach.
Bandera często powtarzał, że ukraiński nacjonalista nie ma prawa
przyjmować obcej kultury. Generacja Bandery raczej nie utrzymywała
kontaktów z Polakami. Podczas procesu przed wojną polski prokurator
zapytał go, dlaczego przed zabójstwem Ukraińca przez OUN był on
długo śledzony, a decyzja o morderstwie Pierackiego zapadła
momentalnie. "Bo Pieracki był Polakiem i okupantem!" - odpowiedział
Bandera.
Obserwuj wątek
    • pisz_pan_na_berdyczow Re: Bandera - romantyczny (?) terrorysta [GW, 10. 11.05.08, 10:26
      liberum_veto napisał:
      > Nie wolno zapominać, że wrogami Bandery byli także umiarkowani
      > Ukraińcy próbujący działać legalnie, dziś byśmy powiedzieli:
      > liberałowie. Z 63 ofiar zamachów w latach wojennych 36 ofiar to
      > Ukraińcy, a z nich tylko jeden to komunista! Bandera miał im za
      złe
      > kompromisy z Polską, uważał je za zdradę.

      To było przed wojną. Później banderowcy mordowali wszystkich, którzy
      kwestionowali ich przywództwo, krytykowali masowe mordy, czy tylko
      kwestionowali to, że państwo ukraińskie zaczyna się od
      lwowskiej "szopki" w roku 1941.

      > Wśród polskich ofiar
      > Bandery są zwolennicy porozumienia z Ukraińcami. Bandera chciał
      > wyeliminować zwolenników kompromisu po obu stronach. Nie jest to
      > zresztą specyfika ukraińska. Wystarczy spojrzeć na konflikt
      > bliskowschodni. Tam też fanatycy zabijają przede wszystkim
      > zwolenników pojednania po obu stronach.
      > Bandera często powtarzał, że ukraiński nacjonalista nie ma prawa
      > przyjmować obcej kultury.

      A ponieważ kultura ukraińska była w powijakach i nie do końca
      została określona, to Bandera i jego towarzysze decydowali co jest
      ukraińskie a co nie...

      • liberum_veto ukraiński nacjonalizm przypomina nazizm i faszyzm 12.05.08, 07:19
        Trzeba oddać prof. Hrycakowi, że dokonał trafnej oceny ideologii i
        praktyki ukraińskiego nacjonalizmu: "Ideologia i praktyka
        ukraińskiego nacjonalizmu lat 30. przypominają nazim, a przede
        wszystkim włoski faszyzm." Dokładnie to samo pisze od lat prof.
        Poliszczuk. A romantyzm, no cóż, rodziny ofiar aktów
        terrorystycznych dokonywanych przez Banderę i jego zwolenników, w
        tym zwolennicy pojednania polsko-ukraińskiego, mają pewnie inne
        zdanie na temat tych zbrodni. Była to ideologia nienawiści i
        ksenofobii, wrogości do innych narodów. Piękny mi "romantyzm"...
        wyborcza.pl/1,76842,5198591,Romantyczny_terrorysta.html?as=1&ias=2&startsz=x
        Kogo uważał za głównego winowajcę? Polskę?
        - Też, ale nie tylko. Ponieważ myślał nie tylko w kategoriach
        Galicji, ale całej Ukrainy, głównym wrogiem była dla niego Rosja -
        zarówno biała, jak i czerwona. Młodzi nacjonaliści wraz ze swoim
        intelektualnym guru Dmytro Doncowem za winne porażki po I wojnie
        uznali także starsze pokolenie ukraińskich działaczy
        niepodległościowych. Sądzili, że starsi działali za miękko, byli
        zbyt liberalni, nie potrafili skorzystać z energii, jaką niosą w
        sobie wielkie powstania chłopskie. Ideologia i praktyka ukraińskiego
        nacjonalizmu lat 30. przypominają nazim, a przede wszystkim włoski
        faszyzm. Ale nie można zapominać o jego ukraińskich korzeniach.
        Przed I wojną światową ukraiński nacjonalizm w zaborze austriackim
        nie był zbyt ksenofobiczny ani agresywny. Był antypolski, co
        zrozumiałe, ale nie antysemicki. Był to nacjonalizm legalny,
        działający w ramach prawa, metodami politycznymi. Bandera uznał, że
        z powodu zbyt łagodnych metod Ukraińcom po I wojnie światowej nie
        udało się zbudować własnego państwa.
        Ostatnia rzecz, która uformowała generację Bandery, to fascynacja
        duchem wielkiej Ukrainy stepowej. Twierdził on, że np. podczas
        rewolucji 1917-20 masy chłopskie dokonywały rzeczy wielkich
        przeniknięte naturalnym, wrodzonym duchem ukraińskości. Nazwijmy tę
        wizję Ukrainy kozacką, szewczenkowską, zaporoską. Bandera chciał
        takiego właśnie nacjonalizmu - z jednej strony ksenofobicznego,
        agresywnego, radykalnego, a z drugiej romantycznego, heroicznego,
        pięknego. Jego główną ideą była rewolucja narodowa, czyn narodowy.
        • pisz_pan_na_berdyczow Re: ukraiński nacjonalizm przypomina nazizm i fas 12.05.08, 15:17
          liberum_veto napisał:


          > zarówno biała, jak i czerwona. Młodzi nacjonaliści wraz ze swoim
          > intelektualnym guru Dmytro Doncowem za winne porażki po I wojnie
          > uznali także starsze pokolenie ukraińskich działaczy
          > niepodległościowych. Sądzili, że starsi działali za miękko, byli
          > zbyt liberalni, nie potrafili skorzystać z energii, jaką niosą w
          > sobie wielkie powstania chłopskie.

          Szkoda, że jako jednej z przyczyn nie widzieli zacietrzewienia ukraińskich
          polityków z Galicji, którzy zawzięcie walczyli o każdą piędź urojonego
          "ukraińskiego terytorium etnicznego" puścili w gwizdek energię, która mogła być
          wykorzystana w walce z głównym przeciwnikiem ukraińskiej niepodległości.
          Związali też w ten sposób siły polskie, które jeszcze przed 1920 rokiem mogły
          stać się sojusznikiem Ukrainy.

          > Ostatnia rzecz, która uformowała generację Bandery, to fascynacja
          > duchem wielkiej Ukrainy stepowej. Twierdził on, że np. podczas
          > rewolucji 1917-20 masy chłopskie dokonywały rzeczy wielkich
          > przeniknięte naturalnym, wrodzonym duchem ukraińskości.

          Myślę, że to uformowało wszystkich niepodległosciowych Ukraińców, nie tylko
          banderowców. Poza tym przekreślili dorobek URL, uznając, że początkiem wolnej
          Ukrainy jest jedynie lwowska "polityczna szopka"w roku 1941.
          • mat120 Re: ukraiński nacjonalizm przypomina nazizm i fas 12.05.08, 18:36
            pisz_pan_na_berdyczow napisał:
            Szkoda, że jako jednej z przyczyn nie widzieli zacietrzewienia
            ukraińskich polityków z Galicji, którzy zawzięcie walczyli o każdą
            piędź urojonego "ukraińskiego terytorium etnicznego" puścili w
            gwizdek energię, która mogła być wykorzystana w walce z głównym
            przeciwnikiem ukraińskiej niepodległości. Związali też w ten sposób
            siły polskie, które jeszcze przed 1920 rokiem mogły stać się
            sojusznikiem Ukrainy.

            Dokładnie tak. Była tu już o tym mowa. Ale cóż od "stepowych
            polityków" możesz wymagac. Dla nich Wielka Ukraina była choc,
            pożądanym to jednak abstrakcyjnym dobrem. Nie potrafili spojrzec
            dalej niż na czubek własnego nosa. Z tego też względu do końca wojny
            nie myśleli nawet o samostijnej a jedynie o autonomii Galicji w
            ramach Austro-Węgier. Jeśli zaś mówisz o urojonej piędzi etnicznej
            ziemi ukraińskiej to chyba przyznasz mi rację, że do dzisiaj im te
            urojenia nie przeszły.smile Czas im chyba sprawic jakiegoś dobrego
            psychiatrę.smile)
            • preminger Re: ukraiński nacjonalizm przypomina nazizm i fas 12.05.08, 18:53
              mat120 napisał:
              > ziemi ukraińskiej to chyba przyznasz mi rację, że do dzisiaj im te
              > urojenia nie przeszły.smile Czas im chyba sprawic jakiegoś dobrego
              > psychiatrę.smile)



              Albo wprowadzić progresywny podatek ekologiczny dla przyjezdnych, celem ukrócenia smrodzenia i zatruwania powietrza przez neobanderowskie wycieczki w Beskidach.
          • liberum_veto bez wahania zostałby ukraińskim Quislingiem 13.05.08, 06:07
            pisz_pan_na_berdyczow napisał:

            > przekreślili dorobek URL, uznając, że początkiem wolnej
            > Ukrainy jest jedynie lwowska "polityczna szopka" w roku 1941.

            Jest też i o "lwowskiej szopce". Bandera bardzo wierzył w
            Hitlera, "bez wahania zostałby ukraińskim Quislingiem", gdyby mu to
            tylko zaproponowano. Ale żeby stawiać pomniki zbrodniarzom i
            kolaborantom hitlerowskim 60 lat po wojnie, to się po prostu nie
            mieści w głowie! Obudż się Europo, naziści u twoich drzwi!!!
            wyborcza.pl/1,76842,5198591,Romantyczny_terrorysta.html?as=2&ias=2&startsz=x
            Gdy w czerwcu 1941 r. Niemcy napadają na ZSRR i zajmują Lwów,
            Bandera ogłasza w tym mieście powstanie niepodległej Ukrainy. Czy
            rzeczywiście wierzył, że Hitler zgodzi się na istnienie tego państwa?
            - Nie jest jasne, na co liczył Bandera. Współpracownicy Hitlera
            mieli różne zdania w kwestii Ukrainy. Niemiecki wywiad umacniał
            wśród ukraińskich nacjonalistów przekonanie, że Hitler może się
            zgodzić na utworzenie państwa ukraińskiego. Ale Hitler uważał
            Ukraińców za element niepewny, zbuntowany, który może ugryźć rękę
            swego pana. Na to wszystko nakładał się jego niechętny stosunek do
            Słowian, których uważał za podludzi. Z drugiej strony, atakując
            ZSRR, Hitler nie był pewien, czy starczy mu sił. Można więc było
            sądzić, że zechce się wzmocnić, tworząc fasadowe państwo ukraińskie,
            w którym najwyższe stanowiska zajmowaliby Niemcy.
            Hitlera bardzo wzmocnił sukces pierwszych miesięcy wojny z ZSRR. III
            Rzesza zajęła Ukrainę bez większego oporu. Jedyna wielka bitwa
            rozegrała się o Kijów i we wrześniu 1941 r. zakończyła się sukcesem.
            Po tym zwycięstwie Hitler uznał, że jest wielkim dowódcą, i odrzucił
            wszelkie próby kompromisu z kimkolwiek. Jednak proklamując
            niepodległość 30 czerwca, Bandera nie mógł jednak tego wiedzieć. Być
            może chciał sprawdzić intencje Hitlera wobec Ukrainy.
            Poza tym Bandera chciał postawić przed faktem dokonanym innych
            działaczy narodowego ruchu ukraińskiego, z którymi był w konflikcie.
            W akcie proklamacji niepodległości było wyraźnie zaznaczone, że
            państwo ukraińskie powstaje pod przewodnictwem OUN Bandery.
            Cały ten plan poniósł klęskę. Państwo ukraińskie nie powstało, a
            Banderę zesłano do Sachsenhausen, gdzie siedział do końca wojny.
            Jednak jeszcze przed obozem, kiedy Niemcy trzymali go w areszcie
            domowym, nie przestał być zwolennikiem ścisłej współpracy z
            Niemcami. W listach przemycanych do kraju pisał: Dopóki Hitler
            stanowi siłę i walczy ze Stalinem, byłoby szaleństwem odwracać się
            od niego. Jewchen Stachiw twierdzi, że gdyby Hitler zaproponował
            współpracę Ukraińcom, to Bandera bez wahania zostałby ukraińskim
            Quislingiem.
            • mat120 Re: bez wahania zostałby ukraińskim Quislingiem 16.05.08, 01:20
              Warto przytoczyc co o Banderze powiedział płk. Abwehry E. Stolze –
              świadek w procesie norymberskim – „Bandera był wielkim demagogiem,
              fanatykiem i bandytą. Dla osiągnięcia swoich celów on gotów był
              dopuścić się jakiegokolwiek przestępstwa, zlekceważyć jakiekolwiek
              zasady ludzkiej moralności”.

              Nie przeszkadza to oczywiście niejakiemu WK przedstawiac tego pajaca
              i kryminalistę jako:
              "Oczywiście i w moich oczach Stepan Bandera to bohater narodu
              ukraińskiego, poświecil życie idei niezaleznej Ukrainy."
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45535&w=79396477&a=79629941
              czym sam sobie wystawia świadectwo.smile Ciekawe co na to Ukraińcy ze
              wschodu?

              Ja się tylko zastanawiam dlaczego taki WK i jemu podobni jeszcze nie
              zabiegają o pomniki tych, którzy naprawdę zbudowali Soborną
              i doprowadzili do powstania niepodległej Ukrainy tj. Stalinowi,
              Chruszczowowi no i oczywiście Gorbaczowowi. Przecież to głównie ich
              zasługa a nie jakiegoś pomylonego Bandery i sp-ki.smile Przecież to
              nikt inny jak Stalin obrabował na rzecz Ukrainy Polskę, Rumunię,
              Węgry a Chruszczow Rosję.

    • liberum_veto "Ukrainiec to tylko chłop i pop" 14.05.08, 07:12
      ciekawy komentarz z Australii
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=79411805&a=79445146
      Polska okupantem Ukrainy?!
      Autor: marian.kaluski
      Jako historyk Jarosław Hrycak powinien wiedzieć, że Polska nigdy nie
      OKUPOWAŁA ziem ukraińskich!
      Pierwszy dokument o stosunkach polsko-ruskich (ukraińskich) - i to
      napisany przez kijowskiego Rusina - mówi, że książę kijowski
      Włodzimierz w 980 roku napadł na Polskę i zajął JEJ ziemie -
      Chełmszczyznę, ziemie przemyską i lwowską.
      Późnie te tereny przechodziły z rąk do rąk, aż w 1340 roku ostatni
      książę halicko-wołyński Jerzy II swoim spadkobiercą na tronie
      uczynił króla polskiego Kazimierza Wielkiego. Od tej pory cała
      Galicja-Małopolska Wschodnia należała do Polski (nawet podczas
      zaboru austrackiego była w polskiej strefie wpływów!) aż do 1945
      roku. Przez 600 lat panowania tam Polaków ziemie te stały się
      terytorium mieszanym etnicznie (ponad 40% ludności stanowili Polacy
      i Zydzi). Tym samym nie można mówić, że to były ziemie ukraińskie.
      Tym bardziej, że król Kazimierz Wielki nie zabrał ich żadnej
      Ukrainie, której wówczas nie było, i której NIGDY nie było aż do
      1991 roku! Poza tym Polacy dominowali na tych ziemiach pod każdym
      względem: np. płacili 80% podatków pobieranych z tych ziem,
      ziemieństwo było polskie, tak samo lekarze, inżynierowie, technicy,
      urzędnicy, nauczyciele, kultura była polska (kultura ukraińska była
      tylko chłopską - ludową), Lwów był wielkim bastionem polskości -
      trzecim najważniejszym miastem w historii Polski. Mówiło się
      wówczas - i to zupełnie słusznie, a nie złośliwie! - że w Galicji
      Wschodniej i na Wołyniu "Ukrainiec to tylko chłop i pop".
      Polacy mieli do tych ziem takie same prawo jak Ukraińcy. I ziemie
      te, a szczególnie Lwów, nigdy by nie znalazły się w granicach
      dzisiejszej Ukrainy, gdyby nie imperializm Stalina.
      Patrioci ukraińcy nie powinni stawiać pomników terroryście i
      ludobójcy (jednak!!!) Stepanowi Banderze - bo to zwykły terrrysta i
      faszysta oraz ludobójca, a tylko Józefowi Stalinowi. Jego pomnik
      powinien stać na centalnym placu każdego miasta ukraińskiego. To on
      jest jedynym i prawdziwym ojcem granic współczesnej Ukrainy, w
      której oprócz ziem etnicznie ukraińskich znalazły się ziemie
      polskie, rosyjskie, węgireskie, rumuńskie, a nawet skrawek Słowacji.
      Marian Kałuski, Australia
    • liberum_veto Polska nigdy nie okupowała Ukrainy! 15.05.08, 07:01
      Jeszcze raz p. Marian Kałuski z Australii. Mądry gość, trzeba go
      zaprosić na nasze forum...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=79411805&a=79490204
      Autor: marian.kaluski
      Stosunki polityczne polsko-ruskie (ukraińskie) zapoczątkował najazd
      zaborczy Rusi Kijowskiej na Polske w 981 roku. I żadna propaganda
      ukraińska tego faktu nie zmieni.
      Kronikarz ruski Nestor odnotował pod rokiem 981: "Ide Władymir
      k'Lacham i zaniał grady ich Peremyszl, Czerwień i inny i że sut do
      seho dnia pod Rusiu".
      Ziemie te zamieszkiwała wówczas ludność lechicka, która utworzyła
      naród polski.
      To jedna sprawa.
      Druga to to, że do 1991 roku NIGDY nie istniało państwo ukraińskie w
      sensie prawa międzynarodowego. Stąd Polska nie mogła OKUPOWAC jakiś
      tam ziem ukraińskich (sama nazwa Ukraina - Ukraińcy jest w sensie
      politycznym świeżej daty). Tym bardziej, że przez 600 lat panowania
      Polaków w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu (1340-1945) ziemie te,
      które nacjonaliści ukraińscy nazywają ziemiami ukraińskimi były
      terenami etnicznie mieszanymi. W niektórych powiatach Małopolski
      Wschodniej, jak np. lwowskim, mościskim, rudeckim, kamioneckim,
      podhajeckim, przemyślańskim, skałackim, tarnopolskim, trembowelskim,
      zbaraskim, zborowskim i złoczowskim Polacy wraz ze spolonizowanymi
      Zydami stanowili większość ludności. Jak takie ziemie można nazywać
      ukraińskimi?!
      Po trzecie: tłumaczenie, że w latach 1772-1918 Galicja Wschodnia
      należała do Austrii, a więc nie była polska jest nielogiczne. Pod
      panowaniem austriackim była wówczas również etnicznie polska Galicja
      Zachodnia z Krakowem na czele. Czy to znaczy, że Kraków nie był
      wówczas polski?!
      Historia rusko-ukraińska Galicji Wschodniej jest bardziej niż
      skromna. Prawdziwa czyli licząca się historia tej ziemi do 1945 roku
      to POLSKA historia. Prawie każda cegła na tych ziemiach to polska
      cegła. Ukraińcami byli wyłącznie biedni chłopi i księża
      grekokatoliccy. Stąd nie odgrywali oni prawie żadnej roli w życiu
      kraju. Prawie wszystko było polskie. Co było ukraińskiego we Lwowie
      w 1914 roku czy w 1939 roku? Prawie nic. Nawet kilka cerkwi
      grekokatolickich było kiedyś polskimi kościołami.
      Po czwarte: nie pisałem o stosunkach polsko-ukraińskich, a tylko o
      tym, że Polska nigdy nie okupowała jakiś tam ziem ukraińskich, bo,
      jak już wspomniałem, Ukrainy jako państwa nigdy nie było. Poza tym
      ziemie prawdziwie ukraińskie podbiła sobie Litwa w XIV wieku. A po
      jej unii z Polską przeszły w sposób pokojowy do Polski w 1569 roku.
      I jeszcze jedna spraw nawiązująca do Stepana Bandery. Był on synem
      księdza grekokatolickiego; podobnie było z wieloma innymi
      terrorystami-ludobójcami ukraińskimi. I tu mam pytanie: jakimi
      chrześcijaninami byli ci księża, że tak podle wychowali swoich
      synów?!
      Ukraińska Cerkiew grekokatolicka jest tak szowinistyczna, że ten sam
      fakt wyklucza ją ze społeczności chrześcijańskiej! A jak dodamy do
      tego, że jej arcybiskup Andrej Szeptyćkyj wysłał list do Hitlera
      gratulujący mu za sukcesy militarne, to mamy pełny ponury obraz tej
      Cerkwi.
      Marian Kałuski, Australia
      • mat120 Re: Polska nigdy nie okupowała Ukrainy! 15.05.08, 17:04
        Marian Kałuski napisałtongue_out
        Ukraińska Cerkiew grekokatolicka jest tak szowinistyczna, że ten sam
        fakt wyklucza ją ze społeczności chrześcijańskiej! A jak dodamy do
        tego, że jej arcybiskup Andrej Szeptyćkyj wysłał list do Hitlera
        gratulujący mu za sukcesy militarne, to mamy pełny ponury obraz tej
        Cerkwi.

        Pan Marian widac czytuje nasze forum bo jego poglądy coraz bardziej
        tożsame są z naszymi.smile
        Niestety to co napisał o Cerkwi grekokatolickiej to smutna prawda.
        Potwierdzają to wszystkie źródła historyczne (naturalnie oprócz
        zawodowych fałszerzy). Znaczna częśc "duchowieństwa"
        grekokatolickiego nie zasługuje na miano chrześcijańskiego, skoro
        wiodła swoich wiernych do zbrodni i rabunku, zamiast do Boga.
        Dziś tymi sługami szatana, grają na uczuciach Polaków, tradycyjnie
        szanujących duchowieństwo, tzw. "świadomi", żaląc się i wykazując
        rzekomą krzywdę duchownych; np. zasłużony pobyt w Jaworznie.

        Na ten temat przewidziany jest zresztą referat na konferencji
        warszawskiej .
    • mat120 Nowy rodzaj terroryzmu:)) 19.05.08, 21:01
      Licho (Pietrek)nie śpi:
      Oto jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia; własnie narodziła
      się nowa kategoria terroryzmu - terroryzm uzasadniony! Brawo Pietrek.
      Czekamy z niecierpliwością aż ogłosisz narodziny - "ludobójstwa
      uzasadnionego".
      Jak ktoś chce poczytac o tym wiekopomnym wydarzeniu i o innych
      związanych z tym bzdurach;

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45535&w=79396477&a=79568064
      • preminger Re: Nowy rodzaj terroryzmu:)) 19.05.08, 22:26
        mat120 napisał:

        > Licho (Pietrek)nie śpi:
        > Oto jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia; własnie narodziła
        > się nowa kategoria terroryzmu - terroryzm uzasadniony! Brawo Pietrek.


        jeśli uzasadniony to ma przyszłość ?
    • liberum_veto Bandera romantyczny jak Lenin 20.05.08, 07:50
      Gazeta Wyborcza opublikowała ostatnio niezwykle ciekawy wywiad
      miłośnika UPA Marcina Wojciechowskiego z ukraińskim historykiem
      Jarosławem Hrycakiem. Dodajmy, że Hrycak deklarował się wcześniej
      jako zwolennik nadania statusu kombatantów członkom tej zbrodniczej
      organizacji. Według mnie wywiad wpisuje się w politykę Wyborczej
      jaką są przemilczenia, „łagodzenie” i gmatwanie prawdy o negatywnej
      roli UPA w historii oraz dokonanym przez tą organizację
      ludobójstwie. Zaskakująco przebijają się jednak także pewne jasne
      punkty. Rzekłbym nawet, że tekst ma swoje dwie strony.
      Wojciechowski nie wspomniał, że Bandera jest symbolem zbrodni,
      nadmienił jedynie, że jest to symbolem antypolskości. Później
      natomiast dziennikarz wypowiada zdanie: Dla polskich historyków,
      nawet przychylnych Ukrainie, nie ma wątpliwości, że Bandera był
      terrorystą. W zasadzie na tym kończy się jego ocena.. Widzimy
      tradycyjną sugestię w ostatnim pytaniu, że Bandera to „nie tylko
      zbrodnie” i nie wszystko w tej ocenie było wzięte pod uwagę.
      Pokazanie „jasnej” strony kryminalisty ma zrównoważyć tą ciemną oraz
      w następnym etapie przekonać ludzi, że jest to po prostu bohater,
      tylko z innego punktu widzenia - trudno więc rozpatrywać jego
      zbrodniczość. Oczywiście jest logiczne i naturalne, że istnieją w
      różnych społeczeństwach inne punkty widzenia oraz interpretacje
      historii. Doskonałym przykładem takich rozbieżności zarówno u
      Polaków, jak i Niemców jest np. Otto von Bismarck. Trzeba jednak
      zaznaczyć, że choć był antypolski, nie stał się z pewnością
      zbrodniarzem. Co do tego Polacy nie mają wątpliwości. Nie budzi on
      takich emocji, jak zbrodniarz Bandera. Zrobienie z działań
      zbrodniczych lub prowadzących do ludobójstwa czynów „jedynie”
      antypolskich jest starym numerem, którzy miłośnicy OUN, czy UPA
      stosują. (Aleksander Szycht)
      www.wolgal.pl/
      • liberum_veto litość do bezwzględnego zbrodniarza 21.05.08, 06:15
        Na cytowaną wcześniej wypowiedź Wojciechowskiego, że ocena Bandery
        kończy się jedynie na tym, że był terrorystą, Jarosław Hrycak
        zaczyna swoją od słów "Zgadzam się, ale nie całkiem. Mało wiemy o
        Banderze jako o człowieku". Ukraiński historyk mówi też, że istniały
        dyskusje: czy nie kogo innego niż Banderę należało uczynić symbolem,
        ponieważ Bandera był odizolowany i "nie całkiem rozumiał co się
        dzieje w kraju". Drugą osobą proponowaną przez "mojego kolegę", jak
        mówi Hrycak, był Roman Szuchewycz, zabity przez NKWD. Nie wiadomo,
        czy historyk, mówiąc „mój kolega” umywa ręce i zasłania się nim lub
        jest innego zdania. Być może dodatek "zamordowany przez NKWD" ma
        wzbudzić naszą litość do bezwzględnego zbrodniarza, jako że
        większość Polaków wie o zbrodniczości tej organizacji i po prostu
        jej nienawidzi. Milej prawdopodobnie nastawić ma nas do Bandery
        również fakt, iż był przeciwny powstaniu UPA, o czym wspomina
        Hrycak. To po prostu kolejny sygnał, iż Bandera rzekomo nie miał za
        dużo wspólnego ze zbrodnią. Wprawdzie gdy Hrycak mówi, że Bandera
        nie posiadał bezpośredniego związku z mordami na ludności polskiej -
        nie można mu zarzucić kłamstwa, ponieważ de facto zbrodniarz miał na
        to pośredni lecz niewątpliwy i bardzo istotny wpływ. Hrycak wspomina
        też: "Nie mówię, że gdyby był na Ukrainie, to nie doszłoby do rzezi
        wołyńskich" [...]. Zaraz jednak dodaje "Bandera nie był osobiście
        zaangażowany w stworzenie UPA w 1942 r. i jej późniejszą
        działalność". Można by na tej podstawie wnioskować: Choć przygotował
        podwaliny pod zbrodnię, nie mógł brać w niej czynnego udziału,
        ponieważ niespodziewanie został uwięziony przez Niemców i dlatego
        właśnie nie dołączył – nie był więc taki zły. (Aleksander Szycht)
        www.wolgal.pl/
      • liberum_veto zabijał Polaków i Ukraińców dążących do pojednania 22.05.08, 06:34
        Stefan Bandera wydawał wyroki śmierci na proukraińskich Polaków i
        propolskich Ukraińców. Ukształtował swój ruch na radykalizm w ten
        sposób, żeby członkowie organizacji byli gotowi zabijać ludzi,
        poczynając od niemowlęcia, a kończąc na staruszku. Brał udział w
        sprowokowaniu przed wojną polskich pacyfikacji, czyli fali obław i
        aresztowań na wsiach ukraińskich, poprzez niszczenie polskiego
        mienia, wprowadzenie terroru i liczne zabójstwa. Doskonale wiedział,
        że państwo polskie prędzej czy później będzie musiało interweniować,
        a to przyniesie mu w rozdrażnionych efektami ubocznymi tej
        interwencji chłopach zwolenników. Bandera był człowiekiem zajmującym
        się budowaniem spirali nienawiści polsko-ukraińskiej i doskonale się
        w tym sprawdził. Koordynował zamachy na niewinnych ludzi i położył
        też podwaliny pod krwawe rzezie dziesiątek tysięcy cywilów.
        Należy jednak wspomnieć również o niezwykle trafnej i błyskotliwej
        wypowiedzi Jarosława Hrycaka, który ten temat poruszył. Wspomina, że
        Bandera zabijał Polaków i Ukraińców dążących do pojednania. Później
        wypowiada się także w kwestii zabójstw zwolenników polsko-
        ukraińskiego sojuszu: "brzmi to paradoksalnie, ukraińscy
        nacjonaliści i Kreml, choć się nienawidzili, to w pewnych sprawach
        mieli bardzo zbieżne zdania". Ukraiński historyk mówi poza tym, że
        zabójstwo Bandery przez „Moskwę” jeszcze bardziej umocniło jego mit,
        z czym również trudno się nie zgodzić. (Aleksander Szycht)
        www.wolgal.pl/
    • liberum_veto Jerzy Targalski broni kultu terrorysty Bandery 06.01.15, 13:26
      Jerzy Targalski broni kultu terrorysty Bandery
      Sobota, 3 stycznia 2015

      1 stycznia br. w Kijowie, Lwowie, Odessie i innych miastach ukraińskich odbyły się marsze z okazji 106. rocznicy urodzin Stepana Bandery. Ich organizatorami były środowiska nacjonalistyczne i faszystowskie, odwołujące się wprost do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien i innych organizacji kolaboranckich z czasów II wojny światowej. Nic więc dziwnego, że marsze te wywołały wiele krytycznych opinii, także w Polsce. Dlatego też tym bardziej zaskakujący jest komentarz Jerzego Targalskiego, publicysty „Gazety Polskiej”, który „rozmydla” i bagatelizuje niebezpieczne zjawisko, twierdząc przy tym, że marsze ku czci Bandery to symbol walki z Rosją, a nie z Polską.

      Takie stanowisko Targalskiego jest w kolizji z podstawowymi faktami historycznymi. W okresie międzywojennym bowiem Bandera i jego podwładni atakowali nie struktury Związku Radzieckiego (poza jednym wyjątkiem jakim był zamach na konsulat sowiecki we Lwowie), ale odradzającej się Rzeczypospolitej Polskiej. Z rąk banderowców w skrytobójczych zamachach i akcjach terrorystycznych zginęło wielu polskich obywateli, w tym minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki i poseł Tadeusz Hołówko, obaj wywodzący się z obozu piłsudczykowskiego. Nawiasem mówiąc, oba te mordy były dla marszałka Józefa Piłsudskiego bardzo bolesnym ciosem. Z kolei w czasie II wojny światowej ideologia banderowska, wzorowana na nazizmie niemieckim, doprowadziła do ludobójstwa setek tysięcy niewinnych ofiar, w tym bardzo wiele Żydów i sprawiedliwych Ukraińców.

      Stanowisko Targalskiego jest też w kolizji ze zdrowym rozsądkiem. Obecny świat bowiem targany jest ustawicznymi aktami przemocy (dla przykładu: zamachy sprzed paru lat w Europie Zachodniej czy trwające obecnie na Bliskim Wschodzie ludobójstwo chrześcijan). Dlatego też pobłażanie dla kultu jakiegokolwiek ludobójcy lub terrorysty, niezależnie od tego czy będzie nim Adolf Hitler, Józef Stalin, Osama bin Laden czy Stepan Bandera, może być pierwszym krokiem do tego, aby terroryzm uznać jako broń dozwoloną w walce z przeciwnikami politycznymi.

      Trzeba przy tym pamiętać, że podobną filozofią kierowały się w XX w. niektóre kraje (np. USA i ZSRR), szkoląc i wspierając terrorystów. Oczywiście na złość swoim przeciwnikom. Jednak szybko okazywało się, że „podopieczni” wymykali się spod kontroli, a broń kierowali przeciwko swoim dobroczyńcom. Kult terrorysty Bandery jest dziś rzeczywiście głównie antyrosyjski, ale wcześniej czy później wróci do swoich korzeni, stając się znów antypolski i antysemicki, a przy tym bardzo proniemiecki. Historia lubi się powtarzać. Niestety.

      Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/isakowicz-zaleski/blogi/news-jerzy-targalski-broni-kultu-terrorysty-bandery,nId,1583056

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka