Dodaj do ulubionych

GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy

12.07.09, 17:47
wyborcza.pl/1,75968,6812727,Ks__Isakowicz_jak_Erika_Steinbach.html
Obserwuj wątek
    • ktos_021 Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 12.07.09, 20:55
      Re: Przestaję od dziś czytać tego antypolskiego
      Autor: marekmarek44 12.07.09, 17:38

      sandino napisał:

      > szmatławca. Po zatwierdzeniu postu likwiduję profil na gazecie.pl
      > Ty próbujesz zrozumieć lewacki gnojku drugą stronę? Próbujesz zrozumieć te
      > zbrodnie o niespotykanej skali okrucieństwa i masz czelność porównywać księdza
      do Sztajnbachowej?
      > Zetrzyj gluta z gęby bo naplułem ci w pysk. Chyba że lewackim zwyczajem
      > uznasz, że to deszcz pada. Żegnam. Bez poważania.


      Zgadzam się w 100% z komentarzem powyżej,to kolejny haniebny i antypolski,
      a nawet antyludzki artykuł w GW antyludzki bo obraża nie tylko uczucia
      Polaków,ale pamięć pomordowanych niezależnie od ich przynależności etnicznej.
      Na Wołyniu mieliśmy do czynienia z czystkami etnicznymi w średniowiecznym
      stylu.Ci ludzie ponieśli śmierć w sposób często bardziej okrutny niż Żydzi w
      Oświęcimiu.
      Aby o czymś pisać,panie Wojciechowski,trzeba najpierw wiedzieć o czym się
      pisze.Aby próbować zrozumieć ukraiński punkt widzenia,dobrze najpierw zapoznać
      się z Polskim.

      forum.gazeta.pl/forum/w,904,97753392,97757458,Re_Przestaje_od_dzis_czytac_tego_antypolskiego.html
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 12.07.09, 21:36
        ktos_021 napisał:



        > Na Wołyniu mieliśmy do czynienia z czystkami etnicznymi w średniowiecznym
        > stylu.

        Odczep się od średniowiecza!


        > Aby o czymś pisać,panie Wojciechowski,trzeba najpierw wiedzieć o czym się
        > pisze.

        Myślę, że red Wojciechowski nawet do polemiki się nie nadaje...po prostu ręce
        opadają
    • ordan Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 13.07.09, 19:37
      Wielkie brawa dla ks. Isakowicza.Osobiście mam negatywny stosunek do
      kleru, ale ogladajac kilkakrotnie Księdza, Jego wypowiedzi na temat
      mordów na Wołyniu, gdyby wszyscy duchowni byli tak prawi. Tak.
      Prawda zawsze zwycięży,podstawą porozumienia jest prawda.Jestem
      grekokatolikiem z powodu ohydnych czynów i teraz kiedy rządzący
      Ukrainą popierają morderców, nie pryznaję się do swojego pochodzenia
      a swoich synów ostrzegam przed brataniem się z
      wykolejeńcami,mordercami.Przeklinam ich,wieczne pohańbienie dla
      nich, i dla tych co ich teraz bronią,i dla tych naszych księzy-popów
      co powołują się na Pana Boga usprawiedliwiając wykolejonych
      morderców. Wieczne im pohańbienie. Sderdecznie pozdrawiam księdza
      Isakowicza.
      • bastion44 Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 13.07.09, 22:03
        To że Ordan jest grekokatolikiem mnie osobiście nie przeszkadza.Możesz być nawet Żydem i wyznawcą religi judaistycznej.Według mnie najważniejsze jest to abyś przestrzegał zasad wiary według której żyjesz.A to co zrobiła część kleru unickiego w czasie II-giej wojny światowej zasługuje na wieczne potępienie.Przecież oni odeszli od zasad i wartości chrześcijańskich,można smiało powiedzieć,że stanęli po stronie pogańskiej iodeologi i opowiedzieli się po stronie diabła.Nic dziwnego,że polska partyzantka rozstrzeliwała duchownych greckokatolickich,traktując ich jako prowodyrów,ktrórzy inspirowali mordy na Polakach.
      • liberum_veto uczciwy grekokatolik, BRAWO!!! 28.07.09, 18:38
        ordan napisał:

        > Jestem grekokatolikiem z powodu ohydnych czynów i teraz kiedy
        > rządzący Ukrainą popierają morderców, nie pryznaję się do swojego
        > pochodzenia a swoich synów ostrzegam przed brataniem się z
        > wykolejeńcami,mordercami.Przeklinam ich,wieczne pohańbienie dla
        > nich, i dla tych co ich teraz bronią,i dla tych naszych księzy-
        > popów co powołują się na Pana Boga usprawiedliwiając wykolejonych
        > morderców. Wieczne im pohańbienie. Sderdecznie pozdrawiam księdza
        > Isakowicza.

        Jestem pod wrażeniem... BRAWO!!! Odzyskuję wiarę w człowieka.
        Obserwując antypolskie wypowiedzi grekokatolików na forach Gazety,
        relatywizujących, wybielających i usprawiedliwiających okrutne
        zbrodnie ludobójstwa UPA, popełnione na ludności polskiej, odnosiłem
        mylne, jak się (na szczęście) okazuje, wrażenie, że tak właśnie
        rozumują wszyscy grekokatolicy w Polsce. Choć, z drugiej strony,
        przypuszczałem, że tak naprawdę jest to tylko niewielki, aczkolwiek
        krzykliwy i bardzo szkodliwy, margines społeczności
        greckokatolickiej i ukraińskiej w Polsce. W każdym narodzie znajdzie
        się grupa kanalii i degeneratów... Szkoda tylko, że głos rozsądnych
        grekokatolików i Ukraińców jest tak słabo słyszalny na forach
        Gazety, opanowanej przez szowinistów, pogrobowców Bandery.
    • liberum_veto Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 14.07.09, 10:07
      Ataki personalne Gazety Wyborczej i głos rozsądku Jana Żaryna.
      2009-07-14
      Wyjątkowe podłe ataki personalne "Gazety Wyborczej", która po raz
      kolejny moją skromną osobę obrała sobie za tarczę strzelecką,
      powodują, że jestem zalewany listami i e-mailami z wyrazami poparcia
      i solidarności. Za to poparcie wszystkim Czytelnikom i Internautom
      bardzo dziękuję.
      Gazeta posuwa się także do ordynarnych kłamstw. Np. napisała wbrew
      prawdzie, że jakoby w Lublinie funkcjonariusze BOR zabrali mi
      megafon, a w Krakowie jakoby pokojowa pikieta Kresowian i ich
      potomków pod konsulatem Ukrainy była organizowana przez Młodzież
      Wszechpolską. Jest to czynione w myśl starej zasady: "Kłamcie,
      kłamcie, a zawsze coś z tego zostanie".
      Podłe jest również to, że niektóre osoby ze środowiska "GW" próbują
      relatywizować męczeństwo obywateli Drugiej RP, twierdząc, że
      zamordowani w ramach Holokaustu Żydów są "dobrymi" ofiarami, których
      męczeństwo jest godne upamiętnienia, a Polacy zamordowani przez
      nacjonalistów ukraińskich są "złymi" ofiarami, których męczeństwo
      nalezy zatuszować.
      Inna sprawa, że teksty "GW", wbrew intencjom autorów, czynią skutek
      odwrotny, bo ogromnie nagłaśniają dwa problemy, którymi są tak
      przemilczanie przez elity III RP bestialskiego ludobójstwa
      dokonanego na bezbronnej ludności polskiej, jak i milcząca aprobata
      owych elit dla gloryfikacji zbrodniarzy z UPA na Ukrainie.
      Sprawa przemilczanego ludobójstwa od dwóch tygodni nie schodzi z łam
      gazet, co dla sprawy jest rzecza pozytywną. Jeżeli publiczne
      poniżanie mojej osoby jest ceną za to, to trudno. W latach 80-tych
      było jeszcze gorzej. Ja z pewnością się nie wycofam, bo nie pozwala
      mi na to pamięć o moich polskich i ormiańskich krewnych, jak i
      wierność ideałom "Solidarności".
      Przy okazji, cieszę się bardzo, że odesłałem na ręce ks. Adama
      Bonieckiego Medal św. Jerzego i od tej pory mogę swobodnie mówić, że
      nic mnie nie łączy z Adamem Michnikiem i z jego wyznawcami.
      Zastanawiam się tylko, czy ks. Boniecki i inni "poprawni
      politycznie" duchowni (na szczęście pozostała ich już garstka) na
      wspomniane ataki personalne w ogóle zareagują, czy też tradycyjnie
      już będą udawać głuchych i ślepych? Co na to ks. kard. Stanisław
      Dziwisz, który jest adresatem wielu listów i apeli?
      A może do ataków przyłączą się inni Kawalerowie Medalu św. Jerzego z
      Józefem Życińskim na czele? A może też gazetowy "cyngiel" ks.
      Andrzej Luter znów zabłyśnie swoim intelektem?
      Tak, czy siak kolejne ataki będa z pewnością.
      (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 14 lipca 2009 r.)
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1950&PHPSESSID=2fa31545864023df5d6ef0c01cfb62b0
      • batoh52 Strach przed świadkami Wołynia 14.07.09, 11:35
        Na czym miałaby polegać taka poprawność polityczna?

        Pewne kręgi intelektualne próbują w sposób fatalny dla polskiej racji stanu
        uzależniać dzisiejsze dobre relacje polsko-ukraińskie od przekłamania dziejów II
        wojny światowej w aspekcie relacji polsko-ukraińskich. Tworzy się atmosferę, w
        której mówienie prawdy o historii relacji polsko-ukraińskich utrudnia przyjaźń z
        punktu widzenia wspólnych interesów politycznych. Trzeba ewidentnie dawać
        stronie ukraińskiej do zrozumienia, że historia, jaka była, taka była i będziemy
        o niej mówić niezależnie od dobrego samopoczucia naszych współczesnych
        przyjaciół politycznych, ale w żadnym stopniu nie chcemy tego rozpamiętywania
        traktować utylitarnie jako powodu do utrudniania sobie naszych relacji
        współczesnych. Nie może strona ukraińska żądać, byśmy sami sobie niszczyli
        tożsamość narodową tylko dlatego, że komuś z zewnątrz to przeszkadza. Trudno
        sobie wyobrazić, by np. narodowi żydowskiemu ktoś odmówił prawa do pamiętania o
        tragicznej przeszłości. Gorzej, że wśród Polaków pojawiają się tacy, którzy tego
        prawa innym Polakom odmawiają.

        W jakim celu ktoś miałby odmawiać innym prawa do pamięci?

        Zastanawiam się nad kondycją intelektualną tej części polskiej inteligencji,
        która – mówiąc potocznie – pozostaje pod wpływami „Gazety Wyborczej”. Jest to
        wynik pewnej obawy przed rozbudzeniem nadmiernej wrażliwości propolskiej, której
        efektem, zdaniem niektórych, może być stworzenie olbrzymiego zagrożenia dla
        narodu polskiego, czyli nacjonalizmu, szowinizmu i wszystkiego, co stanowi
        rzekomą spuściznę II RP. Jest to o tyle niedorzeczne, że nie mamy żadnego
        widocznego zagrożenia tworzeniem się rzekomego nacjonalizmu w Polsce, a
        spuścizny II RP nie musimy się wstydzić. Mamy za to bardzo widoczny upadek
        postaw patriotycznych. W związku z tym niezauważanie tego, co jest rzeczywistym
        zagrożeniem, i funkcjonowanie w jakichś wyobrażeniach jest wynikiem
        nieznajomości społeczeństwa polskiego.

        „Polska pamięć ma być tłumiona, a nie rozbudowywana, bo wybuchnie niezdrowy
        szowinizm z elementami faszyzmu” – to dość patologiczne widzenie społeczeństwa
        polskiego, zarówno niezgodne z prawdą, jak i świadczące o opinii tego środowiska
        o Polakach.

        Jan Żaryn jest historykiem, doradcą prezesa IPN, profesorem UKSW

        www.rp.pl/artykul/2,333723_Zaryn__Strach_przed_swiadkami_Wolynia.html
        • liberum_veto Re: Strach przed świadkami Wołynia 14.07.09, 17:39
          Czy „Gazeta”, porównując ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego do Eriki
          Steinbach, twierdzi, że II RP była tożsama z Generalnym
          Gubernatorstwem? – zastanawia się Jan Żaryn
          www.rp.pl/artykul/2,333723_Zaryn__Strach_przed_swiadkami_Wolynia.html
          RZ: Czy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który walczy o pamięć o
          pomordowanych na Wołyniu Polakach, nie odgrywa u nas roli podobnej
          do Eriki Steinbach w Niemczech, walczącej tam o pamięć o wypędzonych
          Niemcach?
          Jan Żaryn: Ksiądz Isakowicz-Zaleski przypomina o zbrodni
          ludobójstwa, która miała miejsce głównie na Wołyniu, a także na
          terenach całych Kresów Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. A
          więc na terenach, które Polacy własną krwią wywalczyli. Nie byliśmy
          tam okupantami, jak wypędzeni później Niemcy w Polsce, lecz
          gospodarzami odrodzonego i niepodległego państwa. Co nie znaczy
          oczywiście, że to państwo nie pozostawało w konflikcie z sąsiadami,
          a także mniejszością ukraińską, której część elity politycznej nie
          miała ochoty pozostawać w granicach Polski. „Gazeta Wyborcza”,
          porównując ks. Isakowicza-Zaleskiego do Eriki Steinbach, być może
          nieświadomie – tego nie wiem, uznaje chyba, że II RP była tożsama z
          Generalnym Gubernatorstwem czy też komisariatami Rzeszy na Wschodzie.

          „Gazeta” zarzuciła ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu, że tak jak pani
          Steinbach widzi tylko prawdę niemiecką, tak on widzi tylko prawdę
          polską. Że nie uwzględnia okoliczności historycznych.
          - Ks. Isakowicz-Zaleski nie jest historykiem z wykształcenia, jest
          za to osobiście zaangażowany w to, co się działo na Kresach
          Południowo-Wschodnich, ponieważ dotyczyło to jego bliskiej rodziny.
          Dlatego uważam, że ma pełne prawo do swojej subiektywnej wizji rzezi
          wołyńskiej. To tak jakbyśmy zarzucali świadectwom żydowskim, że
          opowiadają jednostronnie o Holokauście. Opowiadają o tym w ten
          sposób, ponieważ zostali w sposób brutalny i bezpośredni tą zbrodnią
          dotknięci.
    • liberum_veto Berdychowska boi się prawdy o ludobójstwie 15.07.09, 07:30
      Bogumiła Berdychowska boi się prawdy o ludobójstwie
      Słuchałem przed chwilą Bogumiły Berdychowskiej, która polemizowała z
      moimi dzisiejszymi wypowiedziami w Radiu TOK FM. Tradycyjnie już
      rozmywała ona cały problem w stylu, że "białe jest niebieskie, a
      niebieskie czasami bywa żołte". Nic nowego.
      Jedyne, co mnie uderzyło, to paniczna ucieczka od
      słowa "ludobójstwo", które pani Berdychowska zastępowała
      banderowskim określeniem "akcja antypolska" albo określeniem z
      czasów PRL "rzeź na Wołyniu". Paniczny lęk przed prawdą.
      Uciekła też od od pytania, czy porównanie mnie do Eriki Steinbach
      jest sprawiedliwe czy nie. Zarzuciła jednak przy tym środowisku
      Kresowian, że postępuje jak ... murzynek Kali. Kresowianie i ich
      Przyjaciele, zapamiętajcie to określenie!
      I jeszcze jedno, jak "listkiem figowym" zasłaniała się ona
      monografią Ewy Siemaszko pt. "Ludobójstwo na Wołyniu", tak jakby
      działalność obu pań miała cokolwiek ze sobą wspólnego.
      Dobrze jednak, że problem wciąż jest wałkowany na łamach gazet oraz
      na falach radiowych i telewizyjnych. Nie da się go bowiem już
      ponownie schować pod dywan.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 2009-07-15
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1956
      • pultorakh Zaleski do Tworek czy innych Abramowic 23.06.10, 07:44
        Męczy mnie już słuchanie tego nudziarza. ILE MOŻNA PIEPSZYĆ TO SAMO??
        Turcy zamknęli dla niego granicę, teraz ten idiota chce, żeby to samo stało się
        z Ukrainą? Niech ten pseudo-Polak zrozumie w końcu, że za 10-15 lat jak Ukraina
        będzie się integrować ze strukturami europejskimi to banderyzm sam się rozpłynie
        w niebycie, a ciche rozmowy i targi między Polską, a Ukrainą mogą dać dużo
        więcej dobrego, także w sprawach o których ten baran nudzi, niż wieczne szczekanie.
        Sytuacja turecka jest to najlepszym dowodem, dopiero Bruksela zmusiła Turcję do
        załatwienia tej sprawy, Turcy sami zaczęli dostrzegać jaki błąd popełniali
        negując zbrodnię na Ormianach, a jakiś ksiądz - Ormianin niczym się do tej
        sprawy nie przysłużył, a więcej zrobił złego niż dobrego bo tylko torpedował
        proces normalizacji.
        Myślę, że jakieś 15 lat kaftanu by się temu człowiekowi przydało.
        • batoh52 Re: Zaleski do Tworek czy innych Abramowic 23.06.10, 09:46
          Męczy mnie już słuchanie tego nudziarza pultorakha. ILE MOŻNA PIEPSZYĆ TO SAMO??
          Myślę, że jakieś 15 lat kaftanu by się temu człowiekowi przydało.
          • liberum_veto "pultorakh" do Tworek? 23.06.10, 14:04
            Przyznam, że też już mnie zaczynają irytować te plugawe wypowiedzi
            na temat ks. Isakowicza-Zaleskiego. Pełne kłamstw, oszczerstw i
            insynuacji. Długo tego tolerował nie będę, robienia z forum
            rynsztoku. Można ks. Isakowicza nie lubić czy też nie zgadzać się z
            jego poglądami politycznymi lub działaniami. Trudno mu jednak
            odmówić odwagi w głoszeniu niepopularnych prawd, jak też
            konsekwencji i skuteczności. O pewnych sprawach trzeba mówić głośno,
            nie ma tu miejsca na "dogadywanie się po cichu", kupczenie pamięcią
            ofiar ludobójstwa. Tak konsekwentnie od początku robi Armenia. Już w
            swojej deklaracji niepodległości wpisała konieczność uznania przez
            Turcję ludobójstwa Ormian jako warunku ustanowienia stosunków
            dyplomatycznych z tym krajem. Nie dogadywała się więc z Turcją po
            cichu, tylko podnosiła sprawę głośno (tak, aby usłyszał o tym cały
            świat!) i przy otwartej kurtynie. I taka postawa przyniosła efekty.
            W Polsce zaś do dziś Sejm nie przyjął nawet uchwały uznającej tzw.
            rzeż wołyńską za ludobójstwo. Ten sam Sejm uznał zaś za ludobójstwo
            rzeź Ormian czy Hołodomor. To jest wręcz nieprawdopodobne (!!!) I
            HANIEBNE! Polska ma znacznie większe możliwości nacisku na Ukrainę
            niż maleńka Armenia wobec Turcji. Pełno jest jednak
            tzw. "pożytecznych idiotów" twierdzących, że pdonoszenie tej sprawy
            zaszkodzi jakoby stosunkom polsko-ukraińskim, że sprawa rozwiąże się
            sama itd. itp. Nic nie może być bardziej szkodliwe niż budowanie
            stosunków z Ukrainą na kłamstwie, tolerancji dla kultu Bandery i
            faszystowskiej ideologii, stawianiu pomników zbrodniarzom wojennym i
            kolaborantom hitlerowskim. Bez prawdy nie będzie pojednania!
            -
            Panowie, ja Was przepraszam. Ja Was bardzo przepraszam.
            (Piłsudski do Ukraińców internowanych w Szczypiornie, maj 1921)
            • pultorakh Z obrażaniem kończę, ale zdania nie zmieniam. 23.06.10, 15:21
              Taka dyskusja po prostu nie ma sensu, ja swojego zdania na temat tego
              antypolskiego Ormianina nie zmienię, podobnie jak nie zmienię nastawienia do 95
              procent Ukrainy tylko dlatego, że jakaś hołota z zachodnich, zacofanych pod
              każdym względem obwodów stawia pomniki jakimś mordercom. W Zaporożu postawiono
              pomnik największemu mordercy XX wieku, czy za to mam nienawidzić i nie jechać
              turystycznie do Zaporoża, gdzie zawsze chciałem pojechać??
              TYLKO OLEWCZA WOBEC IDIOTÓW POLITYKA POZWOLI ICH ZNISZCZYĆ, ci którzy nawołują
              do "bojkotu rezunów, Juszczenki, pomarańczowych, itd." niech sobie bojkotują i
              krzyczą na własnym podwórku, nic tym dobrego nie zdziałają. Dla mnie ci
              krzykacze to najzwyklejsi pieniacze, tyle samo warci co banderowska hołota,
              którą olewam.
              • liberum_veto Krzyż Komandorski OOP dla ks. Isakowicza 23.06.10, 18:04
                Ks. Isakowicza-Zaleskiego darzę szacunkiem, pomimo odmiennych
                poglądów politycznych. Twoje wyjątkowo chamskie i obraźliwe ataki na
                niego przyjmowałem więc z dużym niesmakiem. To człowiek zasłużony
                dla Polski, laureat licznych nagród (m.in. Nagroda Rzecznika Praw
                Obywatelskich, Nagroda IPN "Kustosz Pamięci Narodowej", Nagroda
                Literacka im. Mackiewicza, Zasłużony dla NSZZ Solidarność,
                odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski). Kim Ty w
                ogóle jesteś, żeby tak ubliżać i pomiatać Człowiekiem tego formatu?
                www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=12&pkid=106
                • pultorakh Ci co dawali te ordery są tyle warci .... 23.06.10, 18:54
                  Szkoda słów, niestety marny to kraj, gdzie honoruje się szczekaczy a ludzi
                  pracowitym, mającym pomysły na biznes, płacących podatki, płodzących dzieci
                  rzuca się kłody pod nogi. Ja osobiście jestem przeciwko wszystkiego co związane
                  z chrześcijaństwem i Kościołem więc to czy to ksiądz czy nie, nie ma dla mnie
                  znaczenia. Fakt jest jednak , że Polska to kraj pieniactwa i szczekaczy, którzy
                  tak jak widać to było po 10 kwietnia 2010 są najbardziej zakłamanym narodem na
                  świecie, gotowym w każdym momencie wsadzić ci (obywatelowi tego samego
                  państwa)nóż pod żebro.
                  Wszystkie te IPNy, Solidaruchy też są dla mnie gówno warte.
                  PS. Nie jestem lewicowcem, byłym członkiem PZPR, nie głosowałem nigdy na lewicę,
                  tak więc inwektywy tego typu można sobie darować. Po prostu jestem racjonalista.
                  • liberum_veto Zasłużony dla NSZZ "Solidarność" 24.06.10, 06:27
                    Zauważ, że wysokie odznaczenia państwowe nadawali mu zarówno
                    prezydent Kwaśniewski, jak też potem Lech Kaczyński. Obaj więc
                    uważali, że ks. Isakowicz-Zaleski to człowiek zasłużony dla Polski,
                    godzien takiego wyróżnienia. Co więcej, ks. Isakowicz odznaczenia
                    nadanego przez Kwaśniewskiego nie przyjął. Przeczy to Twoim plugawym
                    insynuacjom, jakoby działał on z niskich pobudek (zaszczyty,
                    ordery), za pieniądze z zagranicy, a jego działalność nosi
                    antypolski charakter. Jakoby nie był on w ogóle Polakiem czy
                    patriotą. To są zarzuty ciężkiego kalibru, zupełnie bezpodstawne.
                    Trzeba być samemu bardzo podłym "człowieczkiem", jakąś kanalią, aby
                    takie motywy działania przypisywać innym. W kwestii nagród,
                    przyznawanych TIZ przez IPN, Solidarność czy RPO, ma to dla mnie
                    oczywiście znacznie większą wartość niż brednie, kalumnie i
                    oszczerstwa wypisywane przez jakiegoś forumowego frustratę. To, co
                    tu zaprezentowałeś w stosunku do ks. Isakowicza to nie jest
                    żaden "racjonalizm", lecz oszołomstwo w czystej postaci.
                    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1451
    • szturman-ru Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 22.06.10, 21:59
      Referat Prezesa SUOZUN dla Konferencji w Kijowie "Świat bez nazizmu".

      Fałszowanie prawdy o ludobójstwie OUN-UPA w niektórych dziennikach w Polsce:
      szturman.salon24.pl/
      • liberum_veto Fałszowanie prawdy o ludobójstwie OUN-UPA 08.08.10, 08:19
        Bardzo dobre wystąpienie Szczepana Siekierki, prezesa SUOZUN
        szturman.salon24.pl/197936,referat-prezesa-suozun-na-konferencji-w-kijowie
        Referat na konferencji w Kijowie "Świat bez nazizmu".
        Fałszowanie prawdy o ludobójstwie OUN - UPA w niektórych dziennikach
        w Polsce.
        Nazywam się Szczepan Siekierka, jestem prezesem Zarządu Głównego
        Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów
        w Polsce.
        Po przemianach politycznych w latach 90-tych społeczeństwo polskie
        oczekiwało na ujawnienie odpowiedzialności i potępienie zbrodniczych
        organizacji OUN-UPA odpowiedzialnych za masowe mordy dokonane na
        polskich obywatelach Kresów Południowo - Wschodnich II RP.
        Wobec braku zainteresowania czynników rządowych oraz placówek
        naukowych, problemem tym zajęli się świadkowie, członkowie rodzin
        pomordowanych i kombatanci, którzy przeżyli tę straszną gehennę.
        W dniu 22 stycznia 1992 roku Sąd wpisał do rejestru sądowego -
        organizację społeczną Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni
        Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu.
        Zgodnie z założeniami statutu najważniejszym celem Stowarzyszenia
        jest "upamiętnienie wszelkimi dostępnymi środkami ofiar nienawiści
        ukraińskich nacjonalistów, w szczególności ofiar ludobójczych
        zbrodni" i "ocalenie od zapomnienia prawdy o rozmiarach popełnionych
        zbrodni i stosowanych metodach eksterminacji".
        Między innymi w tym celu wydawane jest czasopismo "Na Rubieży",
        które jest organem prasowym Stowarzyszenia.
        Stowarzyszenie zgromadziło ponad 20.000 relacji bezpośrednich
        świadków ludobójstwa, posiada ogromne archiwum, wiele fotografii i
        dokumentów.
        Ounowscy propagandyści po 1989 roku rozwinęli w Polsce, przy
        całkowitej bierności władz, szeroką kampanię kłamstw i przeinaczeń.
        Chwytają się wszelkich wykrętnych sposobów aby wybielić zbrodnię.
        Usiłują przerzucić winy na Polaków, partyzantów radzieckich,
        Niemców, na jakieś bliżej nie zidentyfikowane bandy.
        Starają się utożsamić OUN - UPA z narodem ukraińskim i ciągle
        podkreślają, że te formacje w czasie drugiej wojny światowej
        walczyły z Niemcami i Sowietami o wolną Ukrainę.
        Od początku powstania Stowarzyszenia zawsze podkreślamy, iż nie
        żywimy żadnych pretensji do Narodu Ukraińskiego, uważamy, że obrona
        OUN-UPA szkodzi temu narodowi, domagamy się jedynie potępienia
        haniebnych czynów nazistów ukraińskich, których zbrodni nie można
        porównać do żadnych innych popełnionych w XX wieku.

        Publicystyka nasza poświęcona jest głównie zwalczaniu zakłamywania i
        fałszerstwa historii ludobójstwa zarówno w prasie ukraińskiej jak i
        w polskojęzycznej szczególnie w "Gazecie Wyborczej". Na kłamstwa
        pojawiające się w tej gazecie, wielokrotnie reagowaliśmy,
        zamieszczając listy otwarte.
        Liczba manipulacji dokonywanych przez redaktorów "Gazety Wyborczej"
        jest zbyt wielka, aby je wymienić.[1]
        Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prowadzi
        obecnie 47 śledztw w sprawach zbrodni popełnionych przez
        nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA na osobach narodowości polskiej
        na terytorium Państwa Polskiego w granicach sprzed 1939 roku. Na
        podstawie tych dokumentów prokuratorzy polscy dokonali oceny prawnej
        tamtych tragicznych wydarzeń i ocena ta nie budzi żadnych
        wątpliwości, że było to ludobójstwo zgodne z artykułem 118 kodeksu
        karnego.[2]
        Zgodnie z artykułem 55 ustawy o polskim Instytucie Pamięci Narodowej,
        [3] publiczne zaprzeczanie zbrodniom wojennym, popełnionym na
        osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innej
        narodowości, jest karane grzywną lub pozbawieniem wolności do lat 3.
        Także art. 13 Konstytucji Rzeczypospolitej wyraźnie zakazuje
        propagowania ideologii faszystowskiej.
        Odnosimy wrażenie, że we współczesnej Polsce zacytowane normy prawne
        pozostają martwe. Niestety, istnieje jeden niechlubny wyjątek,
        będący przedmiotem niniejszego referatu.
        Wyjątkiem tym są zbrodnie ludobójstwa popełnione przez nacjonalistów
        ukraińskich z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i tak
        zwanej Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Należy podkreślić, że
        według szacunków Stowarzyszenia, w latach 1939-1947 ukraińscy
        nacjonaliści zgładzili - z własnej inicjatywy - około 200 tysięcy
        Polaków oraz brali aktywny udział w Holokauście, który na Wołyniu i
        w Małopolsce Wschodniej pochłonął kilkaset tysięcy Żydów. Zbrodnie
        te są przez część środków masowego przekazu przemilczane,
        relatywizowane a wręcz negowane, w myśl fałszywie
        rozumianego „pojednania polsko-ukraińskiego”. Czołową rolę wśród
        tych masowych mediów odgrywa największy polski dziennik - "Gazeta
        Wyborcza".

        Otóż linia tego medium opiera się na koncepcji Jerzego Giedroycia
        zakładającej budowanie bloku państw buforowych pomiędzy Polską a
        Rosją, zawartej w sformułowaniu „Nie ma wolnej Polski bez wolnej
        Ukrainy”. Podejście to implikuje bezwarunkowe wsparcie Gazety
        Wyborczej dla antyrosyjskich sił na Ukrainie, włącznie z ruchami
        skrajnymi oraz stosowanie cenzury na informacje stawiające ruchy te
        w negatywnym świetle. Jako że ruchy te objęły kultem faszystów z OUN-
        UPA, zniekształceniu poddaje się także spojrzenie na polsko-
        ukraińską historię lat 1939-1945.
        Głównym poziomem negacjonizmu Gazety Wyborczej jest warstwa
        semantyczna. Wzywając do używania „języka dialogu”, „w którym nie
        będzie obelg, uogólnień i jednostronnych oskarżeń”,[4] Gazeta
        Wyborcza posługuje się różnego rodzaju eufemizmami i wyrażeniami
        zmieniającymi obraz historii. Zwalcza nazywanie zbrodni ludobójstwem,
        [5] w zamian proponując „konflikt polsko-ukraiński”, „wojnę
        chłopską”, „wydarzenia wołyńskie”. Dzieje się to w sytuacji, gdy
        Instytut Pamięci Narodowej prowadzi kilkadziesiąt śledztw w sprawie
        zbrodni ukraińskich nacjonalistów, które formalnie kwalifikuje jako
        ludobójstwo. Masowe zabijanie ludzi nazywa „antypolską akcją UPA”,
        która miała tylko „usunąć” Polaków. Co ciekawe, styl ten stosowany
        jest także przy omawianiu stosunku ukraińskich nacjonalistów do
        Żydów. Jako przykład można przytoczyć pytanie red. Pawła
        Smoleńskiego zadane Andrijowi Bolianowskiemu: „dlaczego ukraińskie
        bataliony Roland i Nachtigall biły Żydów?”.[6] Czy redaktor Gazety
        nie chciał użyć słowa „zabijali”?
        W narracji obranej przez Gazetę Wyborczą ukraińskie faszystowskie
        organizacje nacjonalistyczne określane są jako „niepodległościowe”.
        Jeden z redaktorów Gazety napisał nawet, że „dla Ukraińców, Łotyszy
        czy Estończyków walka w Waffen SS była jedyną szansą na
        niepodległość”.[7] Podobnie mówi się o UPA.[8] Konsekwencją tego
        jest zapraszanie na łamy Gazety członków radykalnych organizacji, na
        przykład członka OUN Jewhena Stachiwa, hitlerowskiego stypendystę
        Bohdana Osadczuka czy też Andrija Szkiła, byłego przywódcę
        faszystowskiego ruchu UNA-UNSO.
        Jedną z odmian negacjonizmu Gazety Wyborczej jest atakowanie
        inicjatyw mających na celu uczczenie pamięci ofiar ukraińskich
        nacjonalistów. Osoby dopuszczane do głosu na łamach gazety nazywają
        projektowane pomniki ofiar OUN-UPA „pomnikami nienawiści”,[9] a tych
        którzy je stawiają - „ukrainożercami”.[10] Sugeruje się, że czczenie
        niewinnie pomordowanych „nie służy pojednaniu”.[11] Co ciekawe,
        Gazeta Wyborcza nigdy nie skrytykowała pomników Bandery,
        Szuchewycza, Klaczkiwskiego czy SS Galizien stawianych w zachodniej
        Ukrainie. Atak medialny dokonany w 2008 roku przez Gazetę Wyborczą
        na planowane państwowe obchody 65 rocznicy tak zwanej rzezi
        wołyńskiej, omal nie przyczynił się do odwołania tych uroczystości.
        Ostatecznie odbyły się one z opóźnieniem i miały niższą rangę, co z
        satysfakcją odnotowała
    • liberum_veto Wojciechowski i inni spece od "pojednania" 29.08.10, 08:13
      Marcin Wojciechowski przeciwko polskim Kresom 2010-08-28
      Środowiska probanderowskie z radością przyjęły informację, że
      kolejny dziennikarz "Gazety Wyborczej" otrzymał nagrodę. Tym razem
      wyróżniony został Marcin Wojciechowski (nie mylić z reżyserem
      Maciejem Wojciechowskim!), autor m.in. intelektualnego gniota
      pt. "Odczarować mit Kresów" oraz kilku paszkwili atakujących
      Kresowian, w tym zwłaszcza moją skromną osobę.
      Nagroda jest niszowa, mocno upolityczniona, a przyznaje ją
      środowisko, które prawdę o ludobójstwie dokonanym przez
      nacjonalistów chciałoby zalać betonem. No cóż, jaka nagroda taki i
      laureat. W tym kontekście zamieszczam artykuł, który w zeszłym roku
      ukazał się w "Naszej Polsce".
      [ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski]
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3333
      Spece od "pojednania"

      Jaka jest "Gazeta Wyborcza", każdy widzi. Naprawdę trudno o jakieś
      pozytywne niespodzianki z jej strony, na ogół dobór szczegółowych
      informacji i wszystkie komentarze łatwo przewidzieć. Tak było w
      wielu sprawach zasadniczych, dotyczących naszej niedawnej
      przeszłości. "Gazeta" wszczynała wielkie dyskusje i prowadziła je w
      takim kierunku, aby osiągnąć z góry zamierzony efekt. Jak coś szło
      nie tak, to dyskusja kończyła się nagle.

      Jednym z takich dyżurnych tematów, który od pewnego czasu stale
      gości na łamach "GW", są stosunki polsko-ukraińskie. I - jak na duży
      organ przystało - redakcja ma wyspecjalizowanego dziennikarza, który
      obsługuje tę dziedzinę. Jest nim Marcin Wojciechowski, o którym
      jeszcze będzie mowa.

      Od dawna jest on rzecznikiem "pojednania" strony polskiej z
      ukraińską, a swe racje przedstawia bez obaw, że w "Gazecie" ktoś go
      solidnie skrytykuje, obnażając płycizny jego rozumowania i nicość
      stosowanej argumentacji.

      Słowo "ludobójstwo" zakazane

      Generalnie można to przedstawić tak: Ukraińcy podczas wojny i
      okupacji wyrządzili Polakom wiele zła. Ale, broń Boże, nie może paść
      słowo: ludobójstwo. Można pisać o
      rzeczach "strasznych", "niepojętych", zbrodni", ale nie można rzeczy
      nazwać po imieniu, bo to szkodzi mitycznemu "pojednaniu polsko-
      ukraińskiemu". Na czym to pojednanie ma polegać? Przede wszystkim
      nie wolno w żaden sposób posługiwać się terminem ludobójstwo i
      należy unikać wynikających stąd konsekwencji. Usłużni rzecznicy
      ułomnego pojednania robią wszystko, aby sprawę sprowadzić do
      wzajemnych win i krzywd, choć łaskawie przyznają, że po stronie
      polskiej było jednak więcej ofiar. Ale i tu następują ogromne
      przekłamania: Marcin Wojciechowski pisze, że "polskich ofiar podczas
      konfliktu na Wołyniu i w Galicji wschodniej było kilkakrotnie więcej
      niż ukraińskich" ("GW" z 12 lipca br.). Ma to stworzyć wrażenie, że
      Ukraińcy pacyfikowali Polaków, Polacy Ukraińców, jak to na wojnie. A
      przecież dobrze wiadomo, że ofiary po stronie ukraińskiej należy
      liczyć zupełnie inaczej - większość z nich padła także z rąk bojówek
      i band OUN-UPA. Byli to ludzie, którzy mieli polskich krewnych w
      rodzinach, którzy udzielali zakazanej pomocy znajomym i
      zaprzyjaźnionym Polakom, którzy wreszcie nie popierali z entuzjazmem
      ludobójczej polityki banderowskich "wojaków". Dlaczego zatem trwa
      zakamuflowany proces "przerzucania" tych ofiar na stronę polską, że
      to my byliśmy winni ich śmierci? Nie ulega wątpliwości - po to, aby
      rozmywać i spłycać ludobójstwo na Polakach.

      Kto winien? Oczywiście, my!

      Drugą, bardzo istotną sprawą, jest stałe i nachalne poszukiwanie
      przyczyn konfliktu i ich skrajnie drastycznych form po stronie
      polskiej. Sięga się przy tym aż do XVII wieku i wojen kozackich!
      Wspomniany Marcin Wojciechowski nie idzie aż tak daleko. Napisał
      bowiem tak: "nie sposób zrozumieć tych wydarzeń - spirali przemocy i
      masowego poparcia ludności ukraińskiej dla działań UPA - bez
      przyznania, że przedwojenna polityka II RP wobec Ukraińców i innych
      mniejszości była fatalna". Czyli - idąc tropem odkrywczej myśli
      autora tych słów - jeśli wreszcie przyjmiemy do wiadomości, że
      zawiniła przedwojenna polityka państwa polskiego, to "te wydarzenia"
      staną się dla nas całkiem zrozumiałe. Co dalej? Zapewne powinniśmy
      przyjąć fakt popełnionych masowych mordów i eksterminacji miejscowej
      ludności (głównie kobiet i dzieci) z całkowitym zrozumieniem, z
      wyrozumiałością, czyli...

      Aż nie śmiem przypuszczać, co dalej, ale wniosek nasuwa się sam - w
      ostatecznym rozrachunku trzeba byłoby przyjąć, że po prostu sami
      sobie jesteśmy winni. Bo inaczej się nie da, skoro aż tak głęboko
      doszukujemy się polskiej winy. Niech nas nie zmylą też słowa
      autora: "Nie piszę tego, by usprawiedliwiać nacjonalistów z UPA, ale
      po prostu próbuję zrozumieć tamte czasy". Samo "rozumienie tamtych
      czasów" absolutnie nic nam nie daje, tym bardziej że autor sprawia
      wrażenie, że niewiele z tego zrozumiał. Jeśli bowiem naprawdę
      wszystkiemu jest winna "przedwojenna polityka II RP wobec Ukraińców
      i innych mniejszości", to dlaczego Białorusini i Litwini nie rżnęli
      Polaków analogicznie, jak to robili Ukraińcy? Dlaczego tego nie
      robili Polacy wobec Ukraińców, którzy otrzymali przecież od
      niemieckich okupantów znaczne przywileje, które nader często
      wykorzystywali do gnębienia ludności polskiej? Dlaczego Polacy nie
      wystąpili na analogiczną skalę wobec Litwinów, którzy również byli
      bardzo faworyzowani przez Niemców i ich zachowanie wobec polskiej
      społeczności było co najmniej naganne?

      Dla Wojciechowskiego ks. Isakowicz-Zaleski to Erika Steinbach

      I rzecz w tym wszystkim najważniejsza. Liczy się nie tylko skala
      polskich ofiar, które padły z rąk ukraińskich band i watah
      uzbrojonych na ogół w siekiery i widły. Pamiętajmy, że były to
      głównie bezbronne kobiety i dzieci, a znaczna ich część zamordowana
      została w kościołach, gdzie szukali ostatniego schronienia. I
      pamiętajmy, jak wielki był stopień bestialstwa i okrucieństwa,
      wyrafinowanych tortur i zadawanych męczarni swym ofiarom
      przez "wojaków" z UPA i wiejskich band. Tu nie ma żadnego
      usprawiedliwienia i nie da się tego tłumaczyć, jak to robi
      Wojciechowski, "radykalizacją nastrojów" wśród Ukraińców,
      spowodowaną złą polityką II RP. Dużo większa część Ukrainy znalazła
      się przecież, na skutek I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej,
      w czerwonym imperium Lenina i Stalina. Czy tam Ukraińcom było lepiej
      niż w przedwojennej Polsce? Uzyskali tam tak szeroką swobodę
      narodową i kulturalną? A jakoś nie słychać, aby tam właśnie doszło
      do jeszcze większej radykalizacji i masowego ludobójstwa na
      miejscowych Rosjanach.

      Marcin Wojciechowski pozwolił sobie napiętnować publicznie rzecznika
      prawdziwego pojednania z Ukraińcami, opartego na prawdzie, ks.
      Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, z - uwaga! - Eriką Steinbach! Ta
      ostatnia prowadzi od lat określoną kampanię, posługuje się fałszywym
      statusem "wypędzonej" Niemki przez Polaków z jej "ziemi ojczystej",
      choć urodziła się na terenie niemieckiej okupacji w rodzinie
      niemieckiego żołnierza zasiedlonego w polskiej Rumii. Uciekła
      stamtąd z rodziną już na początku 1945 r., jeszcze przed ustąpieniem
      okupacyjnych wojsk niemieckich. Co to więc za wypędzenie?

      Jakie tak jawnie kłamliwe elementy znajduje Marcin Wojciechowski w
      życiorysie ks. Isakowicza-Zaleskiego - to jego sprawa i jego
      sumienia. Z wielkim przekąsem stwierdza, że wyrasta on "na
      nieformalnego krajowego duszpasterza kresowian". Tak jest i ma do
      tego szczególne prawo - sam jest Kresowianinem, polskim Ormianinem,
      ocalonym z zagłady z rąk OUN-UPA. Czego można chcieć więcej?
      Wojciechowski domaga się od księdza zupełnie innego spojrzenia,
      albowiem "robi to w sposób jednostronny, wyrwany z kontekstu,
      przedstawia ukraińskich nacjonalistów jako bestialskich oprawców, a
      Polaków jako niewinne ofiary ludobójstwa". I znowu - płytkość myśli
      dziennikarza "GW" widać jak n

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka