pisz_pan_na_berdyczow 12.07.09, 17:47 wyborcza.pl/1,75968,6812727,Ks__Isakowicz_jak_Erika_Steinbach.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ktos_021 Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 12.07.09, 20:55 Re: Przestaję od dziś czytać tego antypolskiego Autor: marekmarek44 12.07.09, 17:38 sandino napisał: > szmatławca. Po zatwierdzeniu postu likwiduję profil na gazecie.pl > Ty próbujesz zrozumieć lewacki gnojku drugą stronę? Próbujesz zrozumieć te > zbrodnie o niespotykanej skali okrucieństwa i masz czelność porównywać księdza do Sztajnbachowej? > Zetrzyj gluta z gęby bo naplułem ci w pysk. Chyba że lewackim zwyczajem > uznasz, że to deszcz pada. Żegnam. Bez poważania. Zgadzam się w 100% z komentarzem powyżej,to kolejny haniebny i antypolski, a nawet antyludzki artykuł w GW antyludzki bo obraża nie tylko uczucia Polaków,ale pamięć pomordowanych niezależnie od ich przynależności etnicznej. Na Wołyniu mieliśmy do czynienia z czystkami etnicznymi w średniowiecznym stylu.Ci ludzie ponieśli śmierć w sposób często bardziej okrutny niż Żydzi w Oświęcimiu. Aby o czymś pisać,panie Wojciechowski,trzeba najpierw wiedzieć o czym się pisze.Aby próbować zrozumieć ukraiński punkt widzenia,dobrze najpierw zapoznać się z Polskim. forum.gazeta.pl/forum/w,904,97753392,97757458,Re_Przestaje_od_dzis_czytac_tego_antypolskiego.html Odpowiedz Link
pisz_pan_na_berdyczow Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 12.07.09, 21:36 ktos_021 napisał: > Na Wołyniu mieliśmy do czynienia z czystkami etnicznymi w średniowiecznym > stylu. Odczep się od średniowiecza! > Aby o czymś pisać,panie Wojciechowski,trzeba najpierw wiedzieć o czym się > pisze. Myślę, że red Wojciechowski nawet do polemiki się nie nadaje...po prostu ręce opadają Odpowiedz Link
ordan Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 13.07.09, 19:37 Wielkie brawa dla ks. Isakowicza.Osobiście mam negatywny stosunek do kleru, ale ogladajac kilkakrotnie Księdza, Jego wypowiedzi na temat mordów na Wołyniu, gdyby wszyscy duchowni byli tak prawi. Tak. Prawda zawsze zwycięży,podstawą porozumienia jest prawda.Jestem grekokatolikiem z powodu ohydnych czynów i teraz kiedy rządzący Ukrainą popierają morderców, nie pryznaję się do swojego pochodzenia a swoich synów ostrzegam przed brataniem się z wykolejeńcami,mordercami.Przeklinam ich,wieczne pohańbienie dla nich, i dla tych co ich teraz bronią,i dla tych naszych księzy-popów co powołują się na Pana Boga usprawiedliwiając wykolejonych morderców. Wieczne im pohańbienie. Sderdecznie pozdrawiam księdza Isakowicza. Odpowiedz Link
bastion44 Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 13.07.09, 22:03 To że Ordan jest grekokatolikiem mnie osobiście nie przeszkadza.Możesz być nawet Żydem i wyznawcą religi judaistycznej.Według mnie najważniejsze jest to abyś przestrzegał zasad wiary według której żyjesz.A to co zrobiła część kleru unickiego w czasie II-giej wojny światowej zasługuje na wieczne potępienie.Przecież oni odeszli od zasad i wartości chrześcijańskich,można smiało powiedzieć,że stanęli po stronie pogańskiej iodeologi i opowiedzieli się po stronie diabła.Nic dziwnego,że polska partyzantka rozstrzeliwała duchownych greckokatolickich,traktując ich jako prowodyrów,ktrórzy inspirowali mordy na Polakach. Odpowiedz Link
liberum_veto uczciwy grekokatolik, BRAWO!!! 28.07.09, 18:38 ordan napisał: > Jestem grekokatolikiem z powodu ohydnych czynów i teraz kiedy > rządzący Ukrainą popierają morderców, nie pryznaję się do swojego > pochodzenia a swoich synów ostrzegam przed brataniem się z > wykolejeńcami,mordercami.Przeklinam ich,wieczne pohańbienie dla > nich, i dla tych co ich teraz bronią,i dla tych naszych księzy- > popów co powołują się na Pana Boga usprawiedliwiając wykolejonych > morderców. Wieczne im pohańbienie. Sderdecznie pozdrawiam księdza > Isakowicza. Jestem pod wrażeniem... BRAWO!!! Odzyskuję wiarę w człowieka. Obserwując antypolskie wypowiedzi grekokatolików na forach Gazety, relatywizujących, wybielających i usprawiedliwiających okrutne zbrodnie ludobójstwa UPA, popełnione na ludności polskiej, odnosiłem mylne, jak się (na szczęście) okazuje, wrażenie, że tak właśnie rozumują wszyscy grekokatolicy w Polsce. Choć, z drugiej strony, przypuszczałem, że tak naprawdę jest to tylko niewielki, aczkolwiek krzykliwy i bardzo szkodliwy, margines społeczności greckokatolickiej i ukraińskiej w Polsce. W każdym narodzie znajdzie się grupa kanalii i degeneratów... Szkoda tylko, że głos rozsądnych grekokatolików i Ukraińców jest tak słabo słyszalny na forach Gazety, opanowanej przez szowinistów, pogrobowców Bandery. Odpowiedz Link
liberum_veto Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 14.07.09, 10:07 Ataki personalne Gazety Wyborczej i głos rozsądku Jana Żaryna. 2009-07-14 Wyjątkowe podłe ataki personalne "Gazety Wyborczej", która po raz kolejny moją skromną osobę obrała sobie za tarczę strzelecką, powodują, że jestem zalewany listami i e-mailami z wyrazami poparcia i solidarności. Za to poparcie wszystkim Czytelnikom i Internautom bardzo dziękuję. Gazeta posuwa się także do ordynarnych kłamstw. Np. napisała wbrew prawdzie, że jakoby w Lublinie funkcjonariusze BOR zabrali mi megafon, a w Krakowie jakoby pokojowa pikieta Kresowian i ich potomków pod konsulatem Ukrainy była organizowana przez Młodzież Wszechpolską. Jest to czynione w myśl starej zasady: "Kłamcie, kłamcie, a zawsze coś z tego zostanie". Podłe jest również to, że niektóre osoby ze środowiska "GW" próbują relatywizować męczeństwo obywateli Drugiej RP, twierdząc, że zamordowani w ramach Holokaustu Żydów są "dobrymi" ofiarami, których męczeństwo jest godne upamiętnienia, a Polacy zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich są "złymi" ofiarami, których męczeństwo nalezy zatuszować. Inna sprawa, że teksty "GW", wbrew intencjom autorów, czynią skutek odwrotny, bo ogromnie nagłaśniają dwa problemy, którymi są tak przemilczanie przez elity III RP bestialskiego ludobójstwa dokonanego na bezbronnej ludności polskiej, jak i milcząca aprobata owych elit dla gloryfikacji zbrodniarzy z UPA na Ukrainie. Sprawa przemilczanego ludobójstwa od dwóch tygodni nie schodzi z łam gazet, co dla sprawy jest rzecza pozytywną. Jeżeli publiczne poniżanie mojej osoby jest ceną za to, to trudno. W latach 80-tych było jeszcze gorzej. Ja z pewnością się nie wycofam, bo nie pozwala mi na to pamięć o moich polskich i ormiańskich krewnych, jak i wierność ideałom "Solidarności". Przy okazji, cieszę się bardzo, że odesłałem na ręce ks. Adama Bonieckiego Medal św. Jerzego i od tej pory mogę swobodnie mówić, że nic mnie nie łączy z Adamem Michnikiem i z jego wyznawcami. Zastanawiam się tylko, czy ks. Boniecki i inni "poprawni politycznie" duchowni (na szczęście pozostała ich już garstka) na wspomniane ataki personalne w ogóle zareagują, czy też tradycyjnie już będą udawać głuchych i ślepych? Co na to ks. kard. Stanisław Dziwisz, który jest adresatem wielu listów i apeli? A może do ataków przyłączą się inni Kawalerowie Medalu św. Jerzego z Józefem Życińskim na czele? A może też gazetowy "cyngiel" ks. Andrzej Luter znów zabłyśnie swoim intelektem? Tak, czy siak kolejne ataki będa z pewnością. (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 14 lipca 2009 r.) www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1950&PHPSESSID=2fa31545864023df5d6ef0c01cfb62b0 Odpowiedz Link
batoh52 Strach przed świadkami Wołynia 14.07.09, 11:35 Na czym miałaby polegać taka poprawność polityczna? Pewne kręgi intelektualne próbują w sposób fatalny dla polskiej racji stanu uzależniać dzisiejsze dobre relacje polsko-ukraińskie od przekłamania dziejów II wojny światowej w aspekcie relacji polsko-ukraińskich. Tworzy się atmosferę, w której mówienie prawdy o historii relacji polsko-ukraińskich utrudnia przyjaźń z punktu widzenia wspólnych interesów politycznych. Trzeba ewidentnie dawać stronie ukraińskiej do zrozumienia, że historia, jaka była, taka była i będziemy o niej mówić niezależnie od dobrego samopoczucia naszych współczesnych przyjaciół politycznych, ale w żadnym stopniu nie chcemy tego rozpamiętywania traktować utylitarnie jako powodu do utrudniania sobie naszych relacji współczesnych. Nie może strona ukraińska żądać, byśmy sami sobie niszczyli tożsamość narodową tylko dlatego, że komuś z zewnątrz to przeszkadza. Trudno sobie wyobrazić, by np. narodowi żydowskiemu ktoś odmówił prawa do pamiętania o tragicznej przeszłości. Gorzej, że wśród Polaków pojawiają się tacy, którzy tego prawa innym Polakom odmawiają. W jakim celu ktoś miałby odmawiać innym prawa do pamięci? Zastanawiam się nad kondycją intelektualną tej części polskiej inteligencji, która – mówiąc potocznie – pozostaje pod wpływami „Gazety Wyborczej”. Jest to wynik pewnej obawy przed rozbudzeniem nadmiernej wrażliwości propolskiej, której efektem, zdaniem niektórych, może być stworzenie olbrzymiego zagrożenia dla narodu polskiego, czyli nacjonalizmu, szowinizmu i wszystkiego, co stanowi rzekomą spuściznę II RP. Jest to o tyle niedorzeczne, że nie mamy żadnego widocznego zagrożenia tworzeniem się rzekomego nacjonalizmu w Polsce, a spuścizny II RP nie musimy się wstydzić. Mamy za to bardzo widoczny upadek postaw patriotycznych. W związku z tym niezauważanie tego, co jest rzeczywistym zagrożeniem, i funkcjonowanie w jakichś wyobrażeniach jest wynikiem nieznajomości społeczeństwa polskiego. „Polska pamięć ma być tłumiona, a nie rozbudowywana, bo wybuchnie niezdrowy szowinizm z elementami faszyzmu” – to dość patologiczne widzenie społeczeństwa polskiego, zarówno niezgodne z prawdą, jak i świadczące o opinii tego środowiska o Polakach. Jan Żaryn jest historykiem, doradcą prezesa IPN, profesorem UKSW www.rp.pl/artykul/2,333723_Zaryn__Strach_przed_swiadkami_Wolynia.html Odpowiedz Link
liberum_veto Re: Strach przed świadkami Wołynia 14.07.09, 17:39 Czy „Gazeta”, porównując ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego do Eriki Steinbach, twierdzi, że II RP była tożsama z Generalnym Gubernatorstwem? – zastanawia się Jan Żaryn www.rp.pl/artykul/2,333723_Zaryn__Strach_przed_swiadkami_Wolynia.html RZ: Czy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który walczy o pamięć o pomordowanych na Wołyniu Polakach, nie odgrywa u nas roli podobnej do Eriki Steinbach w Niemczech, walczącej tam o pamięć o wypędzonych Niemcach? Jan Żaryn: Ksiądz Isakowicz-Zaleski przypomina o zbrodni ludobójstwa, która miała miejsce głównie na Wołyniu, a także na terenach całych Kresów Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. A więc na terenach, które Polacy własną krwią wywalczyli. Nie byliśmy tam okupantami, jak wypędzeni później Niemcy w Polsce, lecz gospodarzami odrodzonego i niepodległego państwa. Co nie znaczy oczywiście, że to państwo nie pozostawało w konflikcie z sąsiadami, a także mniejszością ukraińską, której część elity politycznej nie miała ochoty pozostawać w granicach Polski. „Gazeta Wyborcza”, porównując ks. Isakowicza-Zaleskiego do Eriki Steinbach, być może nieświadomie – tego nie wiem, uznaje chyba, że II RP była tożsama z Generalnym Gubernatorstwem czy też komisariatami Rzeszy na Wschodzie. „Gazeta” zarzuciła ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu, że tak jak pani Steinbach widzi tylko prawdę niemiecką, tak on widzi tylko prawdę polską. Że nie uwzględnia okoliczności historycznych. - Ks. Isakowicz-Zaleski nie jest historykiem z wykształcenia, jest za to osobiście zaangażowany w to, co się działo na Kresach Południowo-Wschodnich, ponieważ dotyczyło to jego bliskiej rodziny. Dlatego uważam, że ma pełne prawo do swojej subiektywnej wizji rzezi wołyńskiej. To tak jakbyśmy zarzucali świadectwom żydowskim, że opowiadają jednostronnie o Holokauście. Opowiadają o tym w ten sposób, ponieważ zostali w sposób brutalny i bezpośredni tą zbrodnią dotknięci. Odpowiedz Link
liberum_veto Berdychowska boi się prawdy o ludobójstwie 15.07.09, 07:30 Bogumiła Berdychowska boi się prawdy o ludobójstwie Słuchałem przed chwilą Bogumiły Berdychowskiej, która polemizowała z moimi dzisiejszymi wypowiedziami w Radiu TOK FM. Tradycyjnie już rozmywała ona cały problem w stylu, że "białe jest niebieskie, a niebieskie czasami bywa żołte". Nic nowego. Jedyne, co mnie uderzyło, to paniczna ucieczka od słowa "ludobójstwo", które pani Berdychowska zastępowała banderowskim określeniem "akcja antypolska" albo określeniem z czasów PRL "rzeź na Wołyniu". Paniczny lęk przed prawdą. Uciekła też od od pytania, czy porównanie mnie do Eriki Steinbach jest sprawiedliwe czy nie. Zarzuciła jednak przy tym środowisku Kresowian, że postępuje jak ... murzynek Kali. Kresowianie i ich Przyjaciele, zapamiętajcie to określenie! I jeszcze jedno, jak "listkiem figowym" zasłaniała się ona monografią Ewy Siemaszko pt. "Ludobójstwo na Wołyniu", tak jakby działalność obu pań miała cokolwiek ze sobą wspólnego. Dobrze jednak, że problem wciąż jest wałkowany na łamach gazet oraz na falach radiowych i telewizyjnych. Nie da się go bowiem już ponownie schować pod dywan. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 2009-07-15 www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1956 Odpowiedz Link
pultorakh Zaleski do Tworek czy innych Abramowic 23.06.10, 07:44 Męczy mnie już słuchanie tego nudziarza. ILE MOŻNA PIEPSZYĆ TO SAMO?? Turcy zamknęli dla niego granicę, teraz ten idiota chce, żeby to samo stało się z Ukrainą? Niech ten pseudo-Polak zrozumie w końcu, że za 10-15 lat jak Ukraina będzie się integrować ze strukturami europejskimi to banderyzm sam się rozpłynie w niebycie, a ciche rozmowy i targi między Polską, a Ukrainą mogą dać dużo więcej dobrego, także w sprawach o których ten baran nudzi, niż wieczne szczekanie. Sytuacja turecka jest to najlepszym dowodem, dopiero Bruksela zmusiła Turcję do załatwienia tej sprawy, Turcy sami zaczęli dostrzegać jaki błąd popełniali negując zbrodnię na Ormianach, a jakiś ksiądz - Ormianin niczym się do tej sprawy nie przysłużył, a więcej zrobił złego niż dobrego bo tylko torpedował proces normalizacji. Myślę, że jakieś 15 lat kaftanu by się temu człowiekowi przydało. Odpowiedz Link
batoh52 Re: Zaleski do Tworek czy innych Abramowic 23.06.10, 09:46 Męczy mnie już słuchanie tego nudziarza pultorakha. ILE MOŻNA PIEPSZYĆ TO SAMO?? Myślę, że jakieś 15 lat kaftanu by się temu człowiekowi przydało. Odpowiedz Link
liberum_veto "pultorakh" do Tworek? 23.06.10, 14:04 Przyznam, że też już mnie zaczynają irytować te plugawe wypowiedzi na temat ks. Isakowicza-Zaleskiego. Pełne kłamstw, oszczerstw i insynuacji. Długo tego tolerował nie będę, robienia z forum rynsztoku. Można ks. Isakowicza nie lubić czy też nie zgadzać się z jego poglądami politycznymi lub działaniami. Trudno mu jednak odmówić odwagi w głoszeniu niepopularnych prawd, jak też konsekwencji i skuteczności. O pewnych sprawach trzeba mówić głośno, nie ma tu miejsca na "dogadywanie się po cichu", kupczenie pamięcią ofiar ludobójstwa. Tak konsekwentnie od początku robi Armenia. Już w swojej deklaracji niepodległości wpisała konieczność uznania przez Turcję ludobójstwa Ormian jako warunku ustanowienia stosunków dyplomatycznych z tym krajem. Nie dogadywała się więc z Turcją po cichu, tylko podnosiła sprawę głośno (tak, aby usłyszał o tym cały świat!) i przy otwartej kurtynie. I taka postawa przyniosła efekty. W Polsce zaś do dziś Sejm nie przyjął nawet uchwały uznającej tzw. rzeż wołyńską za ludobójstwo. Ten sam Sejm uznał zaś za ludobójstwo rzeź Ormian czy Hołodomor. To jest wręcz nieprawdopodobne (!!!) I HANIEBNE! Polska ma znacznie większe możliwości nacisku na Ukrainę niż maleńka Armenia wobec Turcji. Pełno jest jednak tzw. "pożytecznych idiotów" twierdzących, że pdonoszenie tej sprawy zaszkodzi jakoby stosunkom polsko-ukraińskim, że sprawa rozwiąże się sama itd. itp. Nic nie może być bardziej szkodliwe niż budowanie stosunków z Ukrainą na kłamstwie, tolerancji dla kultu Bandery i faszystowskiej ideologii, stawianiu pomników zbrodniarzom wojennym i kolaborantom hitlerowskim. Bez prawdy nie będzie pojednania! - Panowie, ja Was przepraszam. Ja Was bardzo przepraszam. (Piłsudski do Ukraińców internowanych w Szczypiornie, maj 1921) Odpowiedz Link
pultorakh Z obrażaniem kończę, ale zdania nie zmieniam. 23.06.10, 15:21 Taka dyskusja po prostu nie ma sensu, ja swojego zdania na temat tego antypolskiego Ormianina nie zmienię, podobnie jak nie zmienię nastawienia do 95 procent Ukrainy tylko dlatego, że jakaś hołota z zachodnich, zacofanych pod każdym względem obwodów stawia pomniki jakimś mordercom. W Zaporożu postawiono pomnik największemu mordercy XX wieku, czy za to mam nienawidzić i nie jechać turystycznie do Zaporoża, gdzie zawsze chciałem pojechać?? TYLKO OLEWCZA WOBEC IDIOTÓW POLITYKA POZWOLI ICH ZNISZCZYĆ, ci którzy nawołują do "bojkotu rezunów, Juszczenki, pomarańczowych, itd." niech sobie bojkotują i krzyczą na własnym podwórku, nic tym dobrego nie zdziałają. Dla mnie ci krzykacze to najzwyklejsi pieniacze, tyle samo warci co banderowska hołota, którą olewam. Odpowiedz Link
liberum_veto Krzyż Komandorski OOP dla ks. Isakowicza 23.06.10, 18:04 Ks. Isakowicza-Zaleskiego darzę szacunkiem, pomimo odmiennych poglądów politycznych. Twoje wyjątkowo chamskie i obraźliwe ataki na niego przyjmowałem więc z dużym niesmakiem. To człowiek zasłużony dla Polski, laureat licznych nagród (m.in. Nagroda Rzecznika Praw Obywatelskich, Nagroda IPN "Kustosz Pamięci Narodowej", Nagroda Literacka im. Mackiewicza, Zasłużony dla NSZZ Solidarność, odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski). Kim Ty w ogóle jesteś, żeby tak ubliżać i pomiatać Człowiekiem tego formatu? www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=12&pkid=106 Odpowiedz Link
pultorakh Ci co dawali te ordery są tyle warci .... 23.06.10, 18:54 Szkoda słów, niestety marny to kraj, gdzie honoruje się szczekaczy a ludzi pracowitym, mającym pomysły na biznes, płacących podatki, płodzących dzieci rzuca się kłody pod nogi. Ja osobiście jestem przeciwko wszystkiego co związane z chrześcijaństwem i Kościołem więc to czy to ksiądz czy nie, nie ma dla mnie znaczenia. Fakt jest jednak , że Polska to kraj pieniactwa i szczekaczy, którzy tak jak widać to było po 10 kwietnia 2010 są najbardziej zakłamanym narodem na świecie, gotowym w każdym momencie wsadzić ci (obywatelowi tego samego państwa)nóż pod żebro. Wszystkie te IPNy, Solidaruchy też są dla mnie gówno warte. PS. Nie jestem lewicowcem, byłym członkiem PZPR, nie głosowałem nigdy na lewicę, tak więc inwektywy tego typu można sobie darować. Po prostu jestem racjonalista. Odpowiedz Link
liberum_veto Zasłużony dla NSZZ "Solidarność" 24.06.10, 06:27 Zauważ, że wysokie odznaczenia państwowe nadawali mu zarówno prezydent Kwaśniewski, jak też potem Lech Kaczyński. Obaj więc uważali, że ks. Isakowicz-Zaleski to człowiek zasłużony dla Polski, godzien takiego wyróżnienia. Co więcej, ks. Isakowicz odznaczenia nadanego przez Kwaśniewskiego nie przyjął. Przeczy to Twoim plugawym insynuacjom, jakoby działał on z niskich pobudek (zaszczyty, ordery), za pieniądze z zagranicy, a jego działalność nosi antypolski charakter. Jakoby nie był on w ogóle Polakiem czy patriotą. To są zarzuty ciężkiego kalibru, zupełnie bezpodstawne. Trzeba być samemu bardzo podłym "człowieczkiem", jakąś kanalią, aby takie motywy działania przypisywać innym. W kwestii nagród, przyznawanych TIZ przez IPN, Solidarność czy RPO, ma to dla mnie oczywiście znacznie większą wartość niż brednie, kalumnie i oszczerstwa wypisywane przez jakiegoś forumowego frustratę. To, co tu zaprezentowałeś w stosunku do ks. Isakowicza to nie jest żaden "racjonalizm", lecz oszołomstwo w czystej postaci. www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1451 Odpowiedz Link
szturman-ru Re: GW gani księdza i usprawiedliwia zbrodniarzy 22.06.10, 21:59 Referat Prezesa SUOZUN dla Konferencji w Kijowie "Świat bez nazizmu". Fałszowanie prawdy o ludobójstwie OUN-UPA w niektórych dziennikach w Polsce: szturman.salon24.pl/ Odpowiedz Link
liberum_veto Fałszowanie prawdy o ludobójstwie OUN-UPA 08.08.10, 08:19 Bardzo dobre wystąpienie Szczepana Siekierki, prezesa SUOZUN szturman.salon24.pl/197936,referat-prezesa-suozun-na-konferencji-w-kijowie Referat na konferencji w Kijowie "Świat bez nazizmu". Fałszowanie prawdy o ludobójstwie OUN - UPA w niektórych dziennikach w Polsce. Nazywam się Szczepan Siekierka, jestem prezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce. Po przemianach politycznych w latach 90-tych społeczeństwo polskie oczekiwało na ujawnienie odpowiedzialności i potępienie zbrodniczych organizacji OUN-UPA odpowiedzialnych za masowe mordy dokonane na polskich obywatelach Kresów Południowo - Wschodnich II RP. Wobec braku zainteresowania czynników rządowych oraz placówek naukowych, problemem tym zajęli się świadkowie, członkowie rodzin pomordowanych i kombatanci, którzy przeżyli tę straszną gehennę. W dniu 22 stycznia 1992 roku Sąd wpisał do rejestru sądowego - organizację społeczną Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu. Zgodnie z założeniami statutu najważniejszym celem Stowarzyszenia jest "upamiętnienie wszelkimi dostępnymi środkami ofiar nienawiści ukraińskich nacjonalistów, w szczególności ofiar ludobójczych zbrodni" i "ocalenie od zapomnienia prawdy o rozmiarach popełnionych zbrodni i stosowanych metodach eksterminacji". Między innymi w tym celu wydawane jest czasopismo "Na Rubieży", które jest organem prasowym Stowarzyszenia. Stowarzyszenie zgromadziło ponad 20.000 relacji bezpośrednich świadków ludobójstwa, posiada ogromne archiwum, wiele fotografii i dokumentów. Ounowscy propagandyści po 1989 roku rozwinęli w Polsce, przy całkowitej bierności władz, szeroką kampanię kłamstw i przeinaczeń. Chwytają się wszelkich wykrętnych sposobów aby wybielić zbrodnię. Usiłują przerzucić winy na Polaków, partyzantów radzieckich, Niemców, na jakieś bliżej nie zidentyfikowane bandy. Starają się utożsamić OUN - UPA z narodem ukraińskim i ciągle podkreślają, że te formacje w czasie drugiej wojny światowej walczyły z Niemcami i Sowietami o wolną Ukrainę. Od początku powstania Stowarzyszenia zawsze podkreślamy, iż nie żywimy żadnych pretensji do Narodu Ukraińskiego, uważamy, że obrona OUN-UPA szkodzi temu narodowi, domagamy się jedynie potępienia haniebnych czynów nazistów ukraińskich, których zbrodni nie można porównać do żadnych innych popełnionych w XX wieku. Publicystyka nasza poświęcona jest głównie zwalczaniu zakłamywania i fałszerstwa historii ludobójstwa zarówno w prasie ukraińskiej jak i w polskojęzycznej szczególnie w "Gazecie Wyborczej". Na kłamstwa pojawiające się w tej gazecie, wielokrotnie reagowaliśmy, zamieszczając listy otwarte. Liczba manipulacji dokonywanych przez redaktorów "Gazety Wyborczej" jest zbyt wielka, aby je wymienić.[1] Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prowadzi obecnie 47 śledztw w sprawach zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA na osobach narodowości polskiej na terytorium Państwa Polskiego w granicach sprzed 1939 roku. Na podstawie tych dokumentów prokuratorzy polscy dokonali oceny prawnej tamtych tragicznych wydarzeń i ocena ta nie budzi żadnych wątpliwości, że było to ludobójstwo zgodne z artykułem 118 kodeksu karnego.[2] Zgodnie z artykułem 55 ustawy o polskim Instytucie Pamięci Narodowej, [3] publiczne zaprzeczanie zbrodniom wojennym, popełnionym na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innej narodowości, jest karane grzywną lub pozbawieniem wolności do lat 3. Także art. 13 Konstytucji Rzeczypospolitej wyraźnie zakazuje propagowania ideologii faszystowskiej. Odnosimy wrażenie, że we współczesnej Polsce zacytowane normy prawne pozostają martwe. Niestety, istnieje jeden niechlubny wyjątek, będący przedmiotem niniejszego referatu. Wyjątkiem tym są zbrodnie ludobójstwa popełnione przez nacjonalistów ukraińskich z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i tak zwanej Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Należy podkreślić, że według szacunków Stowarzyszenia, w latach 1939-1947 ukraińscy nacjonaliści zgładzili - z własnej inicjatywy - około 200 tysięcy Polaków oraz brali aktywny udział w Holokauście, który na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej pochłonął kilkaset tysięcy Żydów. Zbrodnie te są przez część środków masowego przekazu przemilczane, relatywizowane a wręcz negowane, w myśl fałszywie rozumianego „pojednania polsko-ukraińskiego”. Czołową rolę wśród tych masowych mediów odgrywa największy polski dziennik - "Gazeta Wyborcza". Otóż linia tego medium opiera się na koncepcji Jerzego Giedroycia zakładającej budowanie bloku państw buforowych pomiędzy Polską a Rosją, zawartej w sformułowaniu „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”. Podejście to implikuje bezwarunkowe wsparcie Gazety Wyborczej dla antyrosyjskich sił na Ukrainie, włącznie z ruchami skrajnymi oraz stosowanie cenzury na informacje stawiające ruchy te w negatywnym świetle. Jako że ruchy te objęły kultem faszystów z OUN- UPA, zniekształceniu poddaje się także spojrzenie na polsko- ukraińską historię lat 1939-1945. Głównym poziomem negacjonizmu Gazety Wyborczej jest warstwa semantyczna. Wzywając do używania „języka dialogu”, „w którym nie będzie obelg, uogólnień i jednostronnych oskarżeń”,[4] Gazeta Wyborcza posługuje się różnego rodzaju eufemizmami i wyrażeniami zmieniającymi obraz historii. Zwalcza nazywanie zbrodni ludobójstwem, [5] w zamian proponując „konflikt polsko-ukraiński”, „wojnę chłopską”, „wydarzenia wołyńskie”. Dzieje się to w sytuacji, gdy Instytut Pamięci Narodowej prowadzi kilkadziesiąt śledztw w sprawie zbrodni ukraińskich nacjonalistów, które formalnie kwalifikuje jako ludobójstwo. Masowe zabijanie ludzi nazywa „antypolską akcją UPA”, która miała tylko „usunąć” Polaków. Co ciekawe, styl ten stosowany jest także przy omawianiu stosunku ukraińskich nacjonalistów do Żydów. Jako przykład można przytoczyć pytanie red. Pawła Smoleńskiego zadane Andrijowi Bolianowskiemu: „dlaczego ukraińskie bataliony Roland i Nachtigall biły Żydów?”.[6] Czy redaktor Gazety nie chciał użyć słowa „zabijali”? W narracji obranej przez Gazetę Wyborczą ukraińskie faszystowskie organizacje nacjonalistyczne określane są jako „niepodległościowe”. Jeden z redaktorów Gazety napisał nawet, że „dla Ukraińców, Łotyszy czy Estończyków walka w Waffen SS była jedyną szansą na niepodległość”.[7] Podobnie mówi się o UPA.[8] Konsekwencją tego jest zapraszanie na łamy Gazety członków radykalnych organizacji, na przykład członka OUN Jewhena Stachiwa, hitlerowskiego stypendystę Bohdana Osadczuka czy też Andrija Szkiła, byłego przywódcę faszystowskiego ruchu UNA-UNSO. Jedną z odmian negacjonizmu Gazety Wyborczej jest atakowanie inicjatyw mających na celu uczczenie pamięci ofiar ukraińskich nacjonalistów. Osoby dopuszczane do głosu na łamach gazety nazywają projektowane pomniki ofiar OUN-UPA „pomnikami nienawiści”,[9] a tych którzy je stawiają - „ukrainożercami”.[10] Sugeruje się, że czczenie niewinnie pomordowanych „nie służy pojednaniu”.[11] Co ciekawe, Gazeta Wyborcza nigdy nie skrytykowała pomników Bandery, Szuchewycza, Klaczkiwskiego czy SS Galizien stawianych w zachodniej Ukrainie. Atak medialny dokonany w 2008 roku przez Gazetę Wyborczą na planowane państwowe obchody 65 rocznicy tak zwanej rzezi wołyńskiej, omal nie przyczynił się do odwołania tych uroczystości. Ostatecznie odbyły się one z opóźnieniem i miały niższą rangę, co z satysfakcją odnotowała Odpowiedz Link
liberum_veto Wojciechowski i inni spece od "pojednania" 29.08.10, 08:13 Marcin Wojciechowski przeciwko polskim Kresom 2010-08-28 Środowiska probanderowskie z radością przyjęły informację, że kolejny dziennikarz "Gazety Wyborczej" otrzymał nagrodę. Tym razem wyróżniony został Marcin Wojciechowski (nie mylić z reżyserem Maciejem Wojciechowskim!), autor m.in. intelektualnego gniota pt. "Odczarować mit Kresów" oraz kilku paszkwili atakujących Kresowian, w tym zwłaszcza moją skromną osobę. Nagroda jest niszowa, mocno upolityczniona, a przyznaje ją środowisko, które prawdę o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów chciałoby zalać betonem. No cóż, jaka nagroda taki i laureat. W tym kontekście zamieszczam artykuł, który w zeszłym roku ukazał się w "Naszej Polsce". [ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski] www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3333 Spece od "pojednania" Jaka jest "Gazeta Wyborcza", każdy widzi. Naprawdę trudno o jakieś pozytywne niespodzianki z jej strony, na ogół dobór szczegółowych informacji i wszystkie komentarze łatwo przewidzieć. Tak było w wielu sprawach zasadniczych, dotyczących naszej niedawnej przeszłości. "Gazeta" wszczynała wielkie dyskusje i prowadziła je w takim kierunku, aby osiągnąć z góry zamierzony efekt. Jak coś szło nie tak, to dyskusja kończyła się nagle. Jednym z takich dyżurnych tematów, który od pewnego czasu stale gości na łamach "GW", są stosunki polsko-ukraińskie. I - jak na duży organ przystało - redakcja ma wyspecjalizowanego dziennikarza, który obsługuje tę dziedzinę. Jest nim Marcin Wojciechowski, o którym jeszcze będzie mowa. Od dawna jest on rzecznikiem "pojednania" strony polskiej z ukraińską, a swe racje przedstawia bez obaw, że w "Gazecie" ktoś go solidnie skrytykuje, obnażając płycizny jego rozumowania i nicość stosowanej argumentacji. Słowo "ludobójstwo" zakazane Generalnie można to przedstawić tak: Ukraińcy podczas wojny i okupacji wyrządzili Polakom wiele zła. Ale, broń Boże, nie może paść słowo: ludobójstwo. Można pisać o rzeczach "strasznych", "niepojętych", zbrodni", ale nie można rzeczy nazwać po imieniu, bo to szkodzi mitycznemu "pojednaniu polsko- ukraińskiemu". Na czym to pojednanie ma polegać? Przede wszystkim nie wolno w żaden sposób posługiwać się terminem ludobójstwo i należy unikać wynikających stąd konsekwencji. Usłużni rzecznicy ułomnego pojednania robią wszystko, aby sprawę sprowadzić do wzajemnych win i krzywd, choć łaskawie przyznają, że po stronie polskiej było jednak więcej ofiar. Ale i tu następują ogromne przekłamania: Marcin Wojciechowski pisze, że "polskich ofiar podczas konfliktu na Wołyniu i w Galicji wschodniej było kilkakrotnie więcej niż ukraińskich" ("GW" z 12 lipca br.). Ma to stworzyć wrażenie, że Ukraińcy pacyfikowali Polaków, Polacy Ukraińców, jak to na wojnie. A przecież dobrze wiadomo, że ofiary po stronie ukraińskiej należy liczyć zupełnie inaczej - większość z nich padła także z rąk bojówek i band OUN-UPA. Byli to ludzie, którzy mieli polskich krewnych w rodzinach, którzy udzielali zakazanej pomocy znajomym i zaprzyjaźnionym Polakom, którzy wreszcie nie popierali z entuzjazmem ludobójczej polityki banderowskich "wojaków". Dlaczego zatem trwa zakamuflowany proces "przerzucania" tych ofiar na stronę polską, że to my byliśmy winni ich śmierci? Nie ulega wątpliwości - po to, aby rozmywać i spłycać ludobójstwo na Polakach. Kto winien? Oczywiście, my! Drugą, bardzo istotną sprawą, jest stałe i nachalne poszukiwanie przyczyn konfliktu i ich skrajnie drastycznych form po stronie polskiej. Sięga się przy tym aż do XVII wieku i wojen kozackich! Wspomniany Marcin Wojciechowski nie idzie aż tak daleko. Napisał bowiem tak: "nie sposób zrozumieć tych wydarzeń - spirali przemocy i masowego poparcia ludności ukraińskiej dla działań UPA - bez przyznania, że przedwojenna polityka II RP wobec Ukraińców i innych mniejszości była fatalna". Czyli - idąc tropem odkrywczej myśli autora tych słów - jeśli wreszcie przyjmiemy do wiadomości, że zawiniła przedwojenna polityka państwa polskiego, to "te wydarzenia" staną się dla nas całkiem zrozumiałe. Co dalej? Zapewne powinniśmy przyjąć fakt popełnionych masowych mordów i eksterminacji miejscowej ludności (głównie kobiet i dzieci) z całkowitym zrozumieniem, z wyrozumiałością, czyli... Aż nie śmiem przypuszczać, co dalej, ale wniosek nasuwa się sam - w ostatecznym rozrachunku trzeba byłoby przyjąć, że po prostu sami sobie jesteśmy winni. Bo inaczej się nie da, skoro aż tak głęboko doszukujemy się polskiej winy. Niech nas nie zmylą też słowa autora: "Nie piszę tego, by usprawiedliwiać nacjonalistów z UPA, ale po prostu próbuję zrozumieć tamte czasy". Samo "rozumienie tamtych czasów" absolutnie nic nam nie daje, tym bardziej że autor sprawia wrażenie, że niewiele z tego zrozumiał. Jeśli bowiem naprawdę wszystkiemu jest winna "przedwojenna polityka II RP wobec Ukraińców i innych mniejszości", to dlaczego Białorusini i Litwini nie rżnęli Polaków analogicznie, jak to robili Ukraińcy? Dlaczego tego nie robili Polacy wobec Ukraińców, którzy otrzymali przecież od niemieckich okupantów znaczne przywileje, które nader często wykorzystywali do gnębienia ludności polskiej? Dlaczego Polacy nie wystąpili na analogiczną skalę wobec Litwinów, którzy również byli bardzo faworyzowani przez Niemców i ich zachowanie wobec polskiej społeczności było co najmniej naganne? Dla Wojciechowskiego ks. Isakowicz-Zaleski to Erika Steinbach I rzecz w tym wszystkim najważniejsza. Liczy się nie tylko skala polskich ofiar, które padły z rąk ukraińskich band i watah uzbrojonych na ogół w siekiery i widły. Pamiętajmy, że były to głównie bezbronne kobiety i dzieci, a znaczna ich część zamordowana została w kościołach, gdzie szukali ostatniego schronienia. I pamiętajmy, jak wielki był stopień bestialstwa i okrucieństwa, wyrafinowanych tortur i zadawanych męczarni swym ofiarom przez "wojaków" z UPA i wiejskich band. Tu nie ma żadnego usprawiedliwienia i nie da się tego tłumaczyć, jak to robi Wojciechowski, "radykalizacją nastrojów" wśród Ukraińców, spowodowaną złą polityką II RP. Dużo większa część Ukrainy znalazła się przecież, na skutek I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej, w czerwonym imperium Lenina i Stalina. Czy tam Ukraińcom było lepiej niż w przedwojennej Polsce? Uzyskali tam tak szeroką swobodę narodową i kulturalną? A jakoś nie słychać, aby tam właśnie doszło do jeszcze większej radykalizacji i masowego ludobójstwa na miejscowych Rosjanach. Marcin Wojciechowski pozwolił sobie napiętnować publicznie rzecznika prawdziwego pojednania z Ukraińcami, opartego na prawdzie, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, z - uwaga! - Eriką Steinbach! Ta ostatnia prowadzi od lat określoną kampanię, posługuje się fałszywym statusem "wypędzonej" Niemki przez Polaków z jej "ziemi ojczystej", choć urodziła się na terenie niemieckiej okupacji w rodzinie niemieckiego żołnierza zasiedlonego w polskiej Rumii. Uciekła stamtąd z rodziną już na początku 1945 r., jeszcze przed ustąpieniem okupacyjnych wojsk niemieckich. Co to więc za wypędzenie? Jakie tak jawnie kłamliwe elementy znajduje Marcin Wojciechowski w życiorysie ks. Isakowicza-Zaleskiego - to jego sprawa i jego sumienia. Z wielkim przekąsem stwierdza, że wyrasta on "na nieformalnego krajowego duszpasterza kresowian". Tak jest i ma do tego szczególne prawo - sam jest Kresowianinem, polskim Ormianinem, ocalonym z zagłady z rąk OUN-UPA. Czego można chcieć więcej? Wojciechowski domaga się od księdza zupełnie innego spojrzenia, albowiem "robi to w sposób jednostronny, wyrwany z kontekstu, przedstawia ukraińskich nacjonalistów jako bestialskich oprawców, a Polaków jako niewinne ofiary ludobójstwa". I znowu - płytkość myśli dziennikarza "GW" widać jak n Odpowiedz Link