sobota - moja zmora...

29.05.10, 14:44
co mam zrobić żeby sobota nie "przeciekała" mi między palcami?...
jak się zmobilizować i zrobić to co mam do zrobienia (prządki w domu
po całym tyg./pranie itp) a potem mieć czas na zasłużony odpoczynek
i chwilę laby???? szwędam się po kontach od rana i w zasadzie nic
jeszcze nie zrobiłam.... końca w każdym razie nie widać... tu
przysiądę, tu kawka, tu herbatka... MATKO!!! mam ochotę się
normalnie wychłostać!! poradźcie coś, proszę
    • leksisi Re: sobota - moja zmora... 29.05.10, 14:45
      po kątach się szwędam (jejku...)
      • brykanty po kątach się szwędam (jejku...) 30.05.10, 00:19
        Co gorsza, słownik ortograficzny podaje tylko formę szwendać, bez żadnego ę smile
        • leksisi Re: po kątach się szwędam (jejku...) 09.06.10, 09:19
          wstyd mi.....
      • dzambii Re: sobota - moja zmora... 30.05.10, 23:40
        Szwendam się po kątach - jeśli juz chcesz jęczeć.
    • madzioreck Re: sobota - moja zmora... 29.05.10, 15:33
      Hm, można tego uniknąć nie ustanawiając soboty dniem oficjalnych porządków smile Ja
      to rozwiązałam tak, że nauczyłam się robić pewne rzeczy w tzw. międzyczasie w
      tygodniu, np. woda leje się do wanny na kąpiel, a ja w tym czasie
      wieszam/zdejmuję pranie, albo przelatuję łazienkę ze ściereczką. Z praniem nie
      czekam na weekend - wstawienie prania to 2 minuty, powieszenie również, więc
      spokojnie można to zrobić w tygodniu, po pracy. Tak samo z przetarciem kurzy czy
      odkurzaniem, myciem podłóg - robię codziennie po troszku, a nie zostawiam
      wszystkiego na jeden dzień smile Było mi trudno ogarnąć ten system, bo zawsze
      lubiłam kontrasty - nic nie zrobione - robię - wszystko lśni, ale można się
      przyzwyczaić smile
      • misself Re: sobota - moja zmora... 30.05.10, 09:44
        madzioreck napisała:

        > Hm, można tego uniknąć nie ustanawiając soboty dniem oficjalnych porządków smile

        Właśnie, ja też tak robię.
        W moim domu rodzinnym sobota była dniem sprzątania, szczerze tego nie
        cierpiałam, bo wszyscy byli tak podminowani koniecznością sprzątania, że zamiast
        roboty była wielka kłótnia.
        Teraz robię wszystko kiedy trzeba, a nie koniecznie w sobotę smile Brudna podłoga
        - zamiatam i gotowe. Pełny pojemnik na pranie - nastawiam pralkę. Odkurzanie
        odbębnia Mężczyzna, kiedy ma chwilę. Lepiej mi się tak żyje, choć zdaję sobie
        sprawę, że nie u każdego sprawdza się taki system.
        • lili-2008 Re: sobota - moja zmora... 31.05.10, 11:43
          U mnie też tak jestsmile
          Tyle, że czasem tak mi się nic nie chce robić, że nawet pełny kosz na brudy, czy
          żwirek z kociej kuwety na podłodze nie jest w stanie zmusić mnie do ruszenia
          choćby ręką.
          • misself Re: sobota - moja zmora... 31.05.10, 12:08
            lili-2008 napisała:

            > U mnie też tak jestsmile
            > Tyle, że czasem tak mi się nic nie chce robić, że nawet pełny kosz na brudy, czy
            > żwirek z kociej kuwety na podłodze nie jest w stanie zmusić mnie do ruszenia
            > choćby ręką.

            Też tak czasem mam. Ale wychodzę z założenia, że Ziemia się będzie dalej kręcić
            nawet jeśli nie będę mieć wypranych wszystkich majtek big_grin
      • forencka Re: sobota - moja zmora... 03.06.10, 23:57
        Jesteś moją boginią smile
        • madzioreck Re: sobota - moja zmora... 07.06.10, 13:56
          forencka napisała:

          > Jesteś moją boginią smile

          Matko kochana... ja? smile
          • forencka Re: sobota - moja zmora... 07.06.10, 22:05
            Tak, że robisz to, do czego dopiero niedawno doszłam wink
    • drakas_a Re: sobota - moja zmora... 30.05.10, 01:51
      Też tak miałam, ale zaczęłam robić w piątkowy wieczór listę zadań na sobotę
      (nawet z podziałem) i staram się z całych sił jej trzymaćsmile
      • zuzanna.7 Re: sobota - moja zmora... 30.05.10, 10:00

        Ja w piątek po południu sprzątam łazienki, sztuk 2, robię też zakupy na
        weekend, w sobotę resztę, do godziny 15 w zasadzie jestem wyrobiona smile
        A dom mam niemały, ale najważniejsze to dobry plan pracy. No i członków
        rodziny troszkę zaangażować do współpracy smile
    • anu_anu Re: sobota - moja zmora... 30.05.10, 15:11
      Zacząć robić to co jest do zrobienia!
      Nie ma innego sposobu, jak nie zaczniesz to nic dalej się nie stanie!
      • hela6 Re: sobota - moja zmora... 30.05.10, 16:02
        I wyłączyć internet wink

        Zdecydowanie polecam prace w tygodniu. Wieczorem nastawiam pranie tak by
        skończyło się gdy wrócę z pracy na drugi dzień.
        Najlepiej wychodzi mi "z biegu" najgorzej gdy po powrocie usiądę "odpocząć".
        Wtedy przepadło.
    • dzambii Re: sobota - moja zmora... 30.05.10, 23:53
      A ja nie życzę sobie pracować w sobotę. Dlatego z bólem serca
      sprzątam i inne takie codziennie ok. 1 godziny, ale intensywnie (bez
      kawek, herbatek). Wcześniej nie wierzyłam ile mozna zrobić w tym
      czasie, a można mnóstwo. Do 20-tej jestem "obrobiona", rano lub
      wieczorem. Zakupy robię w czwartek. W sobotę najwyżej pranie -
      włożyć, wyjąć, razem 15 minut. Ale czasem i tak się zmuszam.
      Zrób sobie tygodniowy sensowny plan. Po tygodniu będziesz działała
      automatycznie. Fakt, w tygodniu mało czasu wolnego, ale w sobotę nie
      mam energii do pracy i już. Chcę się wyspać, poplątać się bez sensu
      i nic nie musieć.
    • truscaveczka Re: sobota - moja zmora... 31.05.10, 09:00
      Zrobić plan i odhaczać. I tyle.
      U nad do 10 jest leżuchowanie, potem zakupy, potem spokojne porządki
      i o 16 mamy wolne smile
    • dzioucha_z_lasu Re: sobota - moja zmora... 31.05.10, 10:30
      Ja się nauczyłam robić takie większe tygodniowe porzadki w piątek po
      pracy - więc jak w sobotę wstaję, to nic nie muszę robić i mam cały
      weekend wolny big_grin Poza tym sprzatam też w tyodniu, więc w sumie dużo
      do zobienia nie mam
    • budzik11 Prokrastynacja 31.05.10, 10:44
      leksisi napisała:

      > co mam zrobić żeby sobota nie "przeciekała" mi między palcami?...
      > jak się zmobilizować i zrobić to co mam do zrobienia (prządki w domu
      > po całym tyg./pranie itp) a potem mieć czas na zasłużony odpoczynek
      > i chwilę laby???? szwędam się po kontach od rana i w zasadzie nic
      > jeszcze nie zrobiłam.... końca w każdym razie nie widać... tu
      > przysiądę, tu kawka, tu herbatka... MATKO!!! mam ochotę się
      > normalnie wychłostać!! poradźcie coś, proszę

      pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja
      www.prokrastynacja.net/
      (w pierwszej chwili myślałam, że mój mąż założył bloga, ale nie, ja nic nie
      wpisywałam, więc to nie on).
      Też to mam. Jak się nie weźmiesz, to nie zrobisz, po prostu. Zaciśnij zęby i
      powiedz sobie: najpierw robota, potem przyjemności. Ja, jak już zacznę, to
      wpadam w taki trans, że nie spocznę, póki nie skończę. Mogę obiadu nie zjeść, bo
      mi szkoda czasu, bo jestem zajęta. Ale najtrudniejszy jest ten pierwszy krok i
      decyzja, żeby się wziąć za robotę a nie przysiadywać z kawkami.
      • leksisi Re: Prokrastynacja 02.06.10, 09:00
        jakbym czytała o sobie... przeraziłam się...
        • indra11 Re: Prokrastynacja 02.06.10, 12:28
          Również polecam strategię robienia co się da w tygodniu. Mam proste założenie- w tygodniu i tak jestem zmęczona więc sprzątanie i obowiązki domowe zmęczą mnie tylko trochę bardziej. A dzięki temu sobota do dzień na odpoczywanie (chyba że mam zajecia na uczelni co oznacza calusieńki weekend zajęty- wtedy już w ogóle organizacja pracy w tygodniu ratuje mi życie, bo inaczej by mi chałupa brudem zarosła- mój mąż twierdzi że przez swoją wadę wzroku nie widzi kurzu ;| ) smile))) A więc- zapierniczać w tygodniu do upadłego. I tyle.
    • eniigmaa Re: sobota - moja zmora... 04.06.10, 08:40
      sobota = robota, aaaa nigdy w życiu
      polecam robić wszystko w tygodniu, każdego dnia po trochu, najlepiej według
      harmonogramu, zagonić też męża do roboty, w sobotę ewentualnie to czego NAPRAWDĘ
      nie da się zrobić w tygodniu
      zakupy w sobotę, brrrr, koszmar, od lat na duże zakupy jeżdżę w tygodniu,
      warzywa i owoce kupuję "u rolnika", w sobotę mąż kupuje tylko pieczywo i wędlinę

      • anyx27 Re: sobota - moja zmora... 06.06.10, 00:32
        Pranie robię zazwyczaj w piątki (2 pralki - ciemne i kolorowe,a co 2tyg. do
        tego 1 pralka - pościel i ręczniki), sprzątam w soboty ( w tyg. tylko konieczne
        bieżące rzeczy). Wypisuję na liście rzeczy do zrobienia i biorę się do roboty wink
        na liście znajduje się ok. 20 pozycji. Zajmuje mi to ok. 1.5h. Nie wyobrażam
        sobie sprzatać na raty, kazdego dnia po trochę, bo efekt nie widoczny zupełnie.
        • madzioreck Re: sobota - moja zmora... 07.06.10, 14:00
          anyx27 napisała:

          Nie wyobrażam
          > sobie sprzatać na raty, kazdego dnia po trochę, bo efekt nie widoczny zupełnie.

          Jak to: niewidoczny...?
          • anyx27 Re: sobota - moja zmora... 08.06.10, 02:30
            madzioreck napisała:

            > anyx27 napisała:
            >
            > Nie wyobrażam
            > > sobie sprzatać na raty, kazdego dnia po trochę, bo efekt nie widoczny zup
            > ełnie.
            >
            > Jak to: niewidoczny...?

            no w sensie takim, ze zrobisz 1-2 rzeczy, a reszta leży i kwiczy wink na drugi
            dzień zrobisz co innego, na trzeci też, ale nastepnego dnia juz znów te pierwsze
            1-2 rzeczy nieposprzątane sie robią. Ja lubię po tych 2 godzinkach mieć lśniące
            mieszkanko CAŁE , nawet jak na drugi dzień efekty już marne uncertain
            • madzioreck Re: sobota - moja zmora... 08.06.10, 11:28
              anyx27 napisała:

              > no w sensie takim, ze zrobisz 1-2 rzeczy, a reszta leży i kwiczy wink na drugi
              > dzień zrobisz co innego, na trzeci też, ale nastepnego dnia juz znów te pierwsz
              > e
              > 1-2 rzeczy nieposprzątane sie robią. Ja lubię po tych 2 godzinkach mieć lśniące
              > mieszkanko CAŁE , nawet jak na drugi dzień efekty już marne uncertain

              A, bo widzisz, ja to sobie inaczej wymyśliłam: sprzątam na bieżąco, a nie
              wszystko naraz, ale nie dopuszczam do tego, żeby mi np. kołderka kurzu urosła na
              meblach - na szczęście mam mało powierzchni płaskich, na których lubiłby osiadać
              - jeden mały kredensik, bez żadnych zawijasów, zdobień, wymyślnych uchwytów,
              którym trzeba poświęcić więcej uwagi; przecieram co kilka dni w 2 minutki i cały
              czas jest ładnie, a nie, że leży i kwiczy smile Tak samo ze wszystkim innym -
              jasne, że odpada efekt kontrastu, ale kiedy sprzątałam dla kontrastu, to rzadko
              miałam takie natchnienie, żeby się wziąć i wypucować całe mieszkanie, w efekcie
              miałam kilka dwa dni lśnienia i potem długo nic wink A teraz to sprzątanie jest
              mało dla mnie odczuwalne.
              • anyx27 Re: sobota - moja zmora... 08.06.10, 22:56
                madzioreck napisała:

                > A, bo widzisz, ja to sobie inaczej wymyśliłam: sprzątam na bieżąco, a nie
                > wszystko naraz

                Jatez pisałam, ze sprzątam na bieżąco, ale chodziło mi o takie generalne
                porzadki, bo na co dzień nie sprzatam w szafkach, nie wyciągam półek z lodówki i
                ich nie szoruję itd.
                • madzioreck Re: sobota - moja zmora... 10.06.10, 02:26
                  A, generalne to generalne, no raz na jakiś czas nie da się uniknąć smile Ale u mnie
                  generalne to nie są te same co u innych sobotnie, a u mnie po trochu. Myślałam,
                  że mówimy o takim cotygodniowym smile
    • misself Re: sobota - moja zmora... 07.06.10, 10:33
      leksisi napisała:

      > co mam zrobić żeby sobota nie "przeciekała" mi między palcami?...

      Jedną radę jeszcze mam: wyłącz komputer big_grin Serio.
      • my_valenciana Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 00:11
        NIe mam jednego dnia na sprzątanie. Sprzątam codziennie. Piorę co
        drugi dzień, czasem codziennie. Jak wy dajecie radę sprzątać raz w
        tygodniu? Ja myję łazienkę 2 razy w tygodniu, mąż codziennie wannę
        dla dziecka a i tak zbiera się kurz na umywalce i wannie. Mogłabym
        ją myć codziennie gdybym miała siłę. Generalnie mając 16 miesięczne
        dziecko sprzątam co chwilę.
        • anyx27 Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 00:27
          my_valenciana napisała:

          >Piorę co
          > drugi dzień, czasem codziennie.

          kiedyś też tak miałam wink teraz piorę raz w tyg. (rodzinka 2+1, w tym
          przedszkolak wink).

        • leksisi Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 09:25
          no właśnie - "gdybym miała siłę...", ale nie mam tzn nie chce mi się
          całej zużyć na sprzątanie! Nie pozwolę sobie i mojejmu domowi
          zarosnąć brudem, o NIE! ale z wiekiem smile coraz częściej odpuszczam
          takie różne jak np właśnie kurz na umywalce na drugi dzień po
          sprzątaniu! no beez przesady smile
        • misself Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 10:17
          my_valenciana napisała:
          > Jak wy dajecie radę sprzątać raz w tygodniu?

          A Ty pracujesz przez cały tydzień? Bo ja nie smile
          • my_valenciana Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 15:37
            Co to znaczy pracujesz? Zawodowo - to nie, jestem z dzieckiem na
            urlopie wychowawczym - dziecko mam baardzo żywe, nie siedzące. Jeśli
            pytasz o sprzątanie - to cak sprzątam cały tydzień.
            Nie odpocznę w brudnym mieszkaniu czy bałaganie. Jeśli chodzi Ci o
            zrobienie sobie wolnego - to ok, ale przecież im więcej odpoczywam
            tym więcej mam potem do sprzątania. Przy moim dziecku nie mogę sobie
            pozwolić na sprzątanie ciórkiem przez kilka godzin bo mały ciągle mi
            przeszkadza i wtedy koniecznie musi na mnie włazić albo rowalać to
            co już zrobiłam.
            Chyba mam kota - muszę się przyznać, że jeszcze raz w tygodniu
            przychodzi do mnie Pani posprzątać. No ale w sumie to w 40 minut po
            jej wyjściu już mam zafajdaną podłogę przez dziecko i porozrzucane
            różne fanty. Chociaż jest lepiej od kiedy mały już nie raczkuje.
            • misself Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 15:41
              my_valenciana napisała:

              > Co to znaczy pracujesz?

              To znaczy: kiedy nie ma Cię w domu i nie masz możliwości zrobienia kompletnie
              niczego smile
              Ja bym dziecku kupiła kojec, zresztą chyba nie bawi się jednocześnie w całym domu.
              • jul-kaa Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 17:13
                misself i wsadziłabyś dziecko do kojca, a ono z fascynacją przyglądałoby się
                mamie sprzątającej dom, zadowolone z "rozrywki". No błaaaagam smilesmilesmile
                • misself Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 19:24
                  jul-kaa napisała:

                  > misself i wsadziłabyś dziecko do kojca, a ono z fascynacją przyglądałoby się
                  > mamie sprzątającej dom, zadowolone z "rozrywki". No błaaaagam smilesmilesmile

                  Nie wiem, co bym zrobiła, rzuciłam propozycję smile Z dzieciństwa mojego
                  rodzeństwa pamiętam bajzel w dziecinnym pokoju (kojca żadne z nas nie miało), w
                  pozostałych bałaganienie było tylko podczas imprez typu urodziny lub też w
                  bardzo młodym wieku (Siostra z upodobaniem zrzucała książki z półek i zjadała
                  je. Książki, nie półki.)
              • my_valenciana Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 18:45
                Dziecko jest już za duże na kojec i bawi się dokładnie w całym domu -
                łącznie z pralnią i tarasem.
                • misself Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 19:31
                  my_valenciana napisała:

                  > Dziecko jest już za duże na kojec i bawi się dokładnie w całym domu -
                  > łącznie z pralnią i tarasem.

                  Jednocześnie? Gratuluję dziecka z funkcją prędkości światła wink
                  Ale nie bierz sobie do serca za bardzo moich słów, ja nie mam dzieci, za to mam
                  pracę, która mi daje kilka dni wolnych w tygodniu - więc sprzątam kiedy mogę i
                  ile mam siłę. Ty możesz to robić tak, jak Tobie wygodnie smile
                  • my_valenciana Re: sobota - moja zmora... 09.06.10, 23:41
                    Skąd pomysł, że jednocześnie? To się dopiero nazywa abstrakcyjne
                    myślenie. Jakie ma znaczenie dla ciebie czy dziecko robi bałagan we
                    wszystkich miejscach jednocześnie czy po kolei?
                    • madzioreck Re: sobota - moja zmora... 10.06.10, 02:29
                      Misself żartowała, nie ma się o co denerwować smile
                    • misself Re: sobota - moja zmora... 10.06.10, 17:18
                      my_valenciana napisała:

                      > Skąd pomysł, że jednocześnie? To się dopiero nazywa abstrakcyjne
                      > myślenie. Jakie ma znaczenie dla ciebie czy dziecko robi bałagan we
                      > wszystkich miejscach jednocześnie czy po kolei?

                      Żartowałam... Nie denerwuj się.
                      • my_valenciana Re: sobota - moja zmora... 11.06.10, 00:01
                        Spoko I'm cool as a cucumber.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja