31.08.09, 19:35
Jesteśmy małżeństwem z 15-sto letnim stażem (mamy po 40 lat) - dwójka dzieci,
bardzo duży dom, dobrze ustawieni finansowo - oboje pracujemy i lubimy swoje
prace.
Od jakiegoś czasu próbuje przekonać żonę żeby zatrudnić gosposie na pełny etat
do domu. Taka po 50 panią która by prała, prasowała, sprzątała, myła okna,
pomogła w ogródku, ugotowała codziennie obiad itp.
Jest co robić - a nam po prostu brakuje czasu. Jesteśmy zabiegani zmęczeni,
niedospani, próbujemy żonglować prace dzieci dom - i na coś zawsze brakuje czasu.
Zona nie chce żeby obcy kręcił sie po domu jak nas nie ma.
Nie lubi myśli ze ta obca osoba będzie przeglądać nasze rzeczy, ze będzie być
może plotkować na nasz temat, ze dzieci będą miały - w żony mniemaniu zły wzór
- ja nie będą nic robić bo gosposia zrobi to za nie.
A ja widzę ze powoli toniemy - nie mając czasu nawet dla siebie. Zmęczenie
powoduje częste utarczki a codzienne obowiązki brak czasu dla dzieci. Nawet
tych codziennych obowiązków nie jesteśmy w stanie przerobić - czyli po prostu
latamy dziury
Jak ja przekonać -
A może ja po prostu czegoś nie widzę, o czymś nie wiem.

Kubuś Puchatek
Obserwuj wątek
    • tia-dalma Re: gosposia 31.08.09, 20:16
      Nie wiem dlaczego musi to być pani koło 50-tki wink Ja mam 25 lat i wiele razy
      byłam w Niemczech w czasie wakacji i pracowałam jako gosposia. Nie jeździłam do
      dzieci - tak dla jasności. Także wiem jak taka praca wygląda i wierz mi - nie ma
      czasu na "przeglądanie cudzych rzeczy i plotkowanie". Tymbardziej jak się ma do
      "obrobienia" duży dom. Ja miałam cały dzień zaplanowany - zaczynałam od robienia
      śniadania o godz 7 rano, kończyłam często po godz 20. I stale było co robić, jak
      nie w domu to w ogrodzie. W zasadzie bardzo podobała mi się ta praca, mogłabym
      za godziwą zapłatę robić to samo w Polsce, ale niestety u nas tak młodych osób
      nikt nie widzi w takiej pracy (naprawdę nie wiem czemu).
      • k1234561 Re: gosposia 01.09.09, 06:53
        Tia-dalma,u nas niestety pokutuje przekonanie,że młode osoby,są
        nieodpowiedzialne,w związku z tym jak tu takiej młodej osobie
        zostawić cały dom i jeszcze,żeby się gospodarzyła w nim,a może
        psiapsiółki nasprowadza,albo chłopaka i co taka dziewczyna może
        wiedzieć o sprzątaniu,gotowaniu itd.To tyle stereotyp.
        Ja np.bardzo chętnie zatrudniłabym młodą osobę,oczywiście
        najchętniej z polecenia kogoś znajomego.Ale tu nie o wiek chodzi,tak
        samo sprawdzałabym panią 25-letnią jak i 50-letnią.W tej chwili
        przychodzi do mnie raz w tygodniu pani tylko do sprzątania.W wieku
        ok.40 lat.Jestem bardzo zadowolona.Nie wyobrażam sobie prowadzenia
        domu bez jej pomocy.
        A jeśli chodzi o dylematy autora wątku,to cóż,poniekąd żonę
        rozumiem,więc może znaleźć kompromis w tej sytuacji i zamiast
        na "pełen etat" zatrudnić panią tylko do sprzątania i
        prasowania,codziennie lub kilka razy w tygodniu czy jak tam potrzeba
        i kogoś do ogrodu.I to na godziny kiedy Was nie ma w domu.Wtedy jak
        żona przyjdzie do domu,to nikt się jej nie będzie kręcił obcy,a
        wszystko będzie posprzątane.Może się wtedy zabrać za robienie obiadu
        itp.rzeczy.Osobiście,mi pomysł z gotowaniem się nie podoba.Nie lubię
        jak mi obcy w garkach mieszają wink
        Ale sam pomysł pomocy w sprzątaniu,praniu,prasowaniu itd.uważam za
        trafiony.
    • maria10344 Re: gosposia 01.09.09, 07:08
      Jeżeli żona się stawia,to może zaproponuj jej,żebyście sprzedali dom i
      zamieszkali w mniejszym mieszkaniu ,które będzie łatwiej obrobić.Może to ją
      przekona.
      Co do wieku gosposi,to wiek pani po 50 jest dla żony bardziej bezpieczny.Moja
      koleżanka została z 3 dzieci a Pan miętosi się z gosposią ok. 20-letnią.
      • tia-dalma Re: gosposia 01.09.09, 13:04
        Proszę mi wierzyć - to nie jest regułą...
    • ania.de Re: gosposia 01.09.09, 07:11
      ja też proponuje na początek panią na kilka godz w tyg, aby żonę przekonać niech
      ta osoba przychodzi jak wy jesteście (aby ją kontrolować).
      Jeśli chodzi o dzieci, to niech ich obowiązki pozostana takie jak do tej pory.
      Jak ktoś postprząta dom, umyje okna, wypieli ogród to na pewno nie wpłynie żle
      na wychowanie dzieci.
      Zacznij powoli aby żona się przyzwyczaiła.
      • gemini50 Re: gosposia 01.09.09, 10:38
        Ja też bym proponowała wziąć najpierw gosposię na próbę - np. na
        miesiąc. Myślę, że żona szybko zauważy plusy płynące z zatrudnienia
        pomocy. Na początek niech poprzychdzi na n. 4 godziny dziennie, gdy
        Wy jesteście w domu.
        Powierzyłabym tej pani gtowanie i sprzątanie (w tym mycie okien).
        Ale pranie i prasowanie zstawiłabym sobie. Nie dałabym nikomu
        dotknąć się moim gaciom, a mężowi koszulę też sama wlałabym prasować.
        Czy Pani mająca ponad 50 lat podoła tym wszystkim zadaniom?
    • danuu Re: gosposia 01.09.09, 13:24
      kubuspuchatek-2 --> tato, to Ty? big_grin

      Oczywiscie zartuje, bo zgadza sie wszystko oprocz malych dzieci wink
      Rozumiem Cie doskonale, bo tez nie mozemy mojej mamy przekonac, ze
      skoro w domu mieszkaja 3 (do niedawna 4) osoby dorosle, pracujace na
      pelne etaty, dom jest duzy, na wsi, mnostwo kurzu, a do tego ogrod -
      czyli jak u Ciebie, kupa roboty. Mama tez sie nie daje przekonac,
      uzywajac tych samych argumentow. A do tego ma aspiracje, by ogrod
      wygladal jak u sasiadki, ktora nei pracuje i dlubie w ziemi z nudow.
      Na razie jestesmy w trakcie urabiania ja na ogrodnika, bo na
      gosposie kategorycznie sie nie zgadza (mimo ze jak moja babcia
      chorowala i potrzebowala opieki 24 h to przychodzila dziewczyna,
      corka soltysa u nas na wsi i poczuwala sie nie tylko do opieki nad
      babcia, ale tez troche sprzatala, czasem upiekla ciasto itd i
      wszystko swietnie gralo). Moze tez sprobuj malymi kroczkami i
      zacznij od ogrodnika? Przynajmniej bedzie chodzil kolo domu, a nie w
      srodku hihi
    • magdalaena1977 Re: gosposia 01.09.09, 16:29
      może zacznij od najgrubszych prac, takich mało intymnych ?
      Proponuję mycie okien w domu jest ich pewnie ze 20.
      I przychodzenia raz w tygodniu
      • apeczka Re: gosposia 05.09.09, 10:49
        A moze by tak dzieci pomogły mamie? Też mogą myć okna, zrobić
        śniadanie czy kolację,pranie powiesić i ściągnąć, i samemu sobie
        prasować, i raz w tygodniu umyć łazienkę, czy włączyć odkurzacz by
        przelecieć nim po całym domu. Wtedy Mamie zostanie tylko obsługa
        domowa męża, a mężowi ogródek, albo odwrotnie, jak kto lubi.
        A tak to co za różnica czy dzieci widzą uwijającą się matkę czy
        gosposię. Jeśli same nie robią w domu, to jest im i tak obojętnie-
        będa miały dwie lewe ręce.
        • marguyu Co to takiego "obsługa domowa meza"? 05.09.09, 11:00

          Jak w temacie - co to takiego ta "obsluga domowa meza"?
          Granat mu raczki pourywal, ze trzeba obslugiwac czy co?
          Nas jest tylko dwoje, od zarania dziejow maz sam sobie prasuje. Gdy
          mielismy duzy dom i oboje pracowalismy przychodzila pani i sprzatala
          porzadnie raz w tygodniu. Ja robie jedzenie, maz zmywa, sprzatamy
          wspolnie i idzie nam to bardzo sprawnie.
          Wiec co to ta "obsluga meza"?
          • apeczka Re: Co to takiego "obsługa domowa meza"? 06.09.09, 10:04
            Miałam na myśli, troszkę żartobliwie, troszkę ironicznie, takie
            czynności żony, które wykonuje ona wyłącznie dla męża, a on je
            bardzo lubi, że to właśnie Ona dla Niego. Takie same rzeczy sa
            w "obsłudze domowej Żony". Każdy z nas ma taką własną instrukcję
            obsługi (jawną w postaci roszczeń lub tajną w postaci marzeń,
            pragnień), z którą wchodzi w małżeństwo- składa się ona z marzeń i
            próśb do tej drugiej bliskiej osoby, złożonych z tego jak widzimy
            nasze wspólne życie, podział ról, zadań, - tu akurat
            domowych...Słowem jak chciałby chciałby być traktowany w swoim
            związku. I gdy druga osoba to lubi, to jesteśmy szczęśliwi, że ktoś
            bliski sprawia nam przyjemności, małe gesty, rytuały małżeńskie.
            No i nie ma tu jednego "spisu treści" takiej instrukcji obsługi: są
            Panie, które nieźle trzymają śrubokręt, a Pan Domu, woli np zmywac
            po obiedzie. Nie chodzi mi o tradycyjny podział na robienie rzeczy
            babskich i męskich w domu, tylko o te indywidualne spoloty, które
            tworzą to, że ludziom jest ze sobą dobrze, bo np. tylko moja Kasia
            robi takie wspaniałe herbaty z rumem,i ścieli łóżko odcylając dla
            mnie rąbek kołdry, gdy kładzie się pierwsza spać... albo tylko Mój
            Krzyś umie tak cudnie zapakowac samochód i przyrządzić grilla. A w
            tym temacie, w którym była mowa widać, ze Panu tęskno za żoną, jej
            osobą, intymnością, a Ona nadal sądzi, że w jego instrukcji obsługi
            najwazniejsza jest obsługa domu podczas gdy On wykreślił obsługę
            domu- dla Niego moze to robić obca osoba, a chce odzyskać czas dla
            siebie i intymność z żoną. Wię co to mi chodzi, że ona nadal
            potrzebuje tego co tworzy ją jako Panią Domu- ona ma wpisane w
            swojej tożsamości jako Żony, potrzebę obsługi domowej męża, więc
            trzeba zostawić najprzyjemniejsze elementy, aby i ona była
            szczęśliwa.
            • magtomal Re: Co to takiego "obsługa domowa meza"? 06.09.09, 10:16
              apeczka napisała:
              ...

              Świetnie napisane. I mądrze.
            • marguyu Re: Co to takiego "obsługa domowa meza"? 06.09.09, 10:36
              Aaaaaa..... Jesli tak, apteczko, to w pelni sie zgadzam smile
              Ladnie to zdefiniowalas.
              Wybacz, ale mialam oczami wyobrazni widzialam pana i wladce z "pywem
              w rencach" i skaczacca wokol niego "zone-polke". I nie tylko Polke,
              bo swiat jest pelen matcho.
              • apeczka Re: Co to takiego "obsługa domowa meza"? 06.09.09, 11:43
                W innym kontekście, pewnie byłby to własnie taki "maczo", ale ten
                Pan- Puchatek, co pisał o poradę, to chyba nie jest takim własnie,
                skoro chciał odciążyć żonę zatrudnieniem Pani do pomocy.
                Po prostu uważałam, że jeśli On chce odciązyć żonę od obowiązków, a
                ona nadal je uważa za cześć "siebie" i bycia dobrą żoną, to ona może
                nie czuć się dobrze, bez prowadzenia domu, bez kontroli nad domem,
                czy może inaczej - bez dobrego samopoczucia wynikającego
                z "wywiązywania się" ze wszystkiego co uważa za ważne, dla siebie
                jako żony. Może jemu marzy się ona znów jako "Kochanka", a nie "żona
                domowa", a ona bez "żony domowej" może sama już nie bardzo wie, do
                czego zatem dążyć, jeśli nie do wspólnego domu, budowania go
                wewnątrz życia domowego? Jeśli dla Puchatka dom za bardzo zaczął
                oznaczać "papcie i brak czasu", a mają około 40, więc wiek dla
                mężczyzny przedprogowy, to wiadomo, ze on jeszcze chce czerpać z
                zycia, w końcu mieć podchowane dzieci, pieniędzy nie brak, ale
                cieszyć się życiem na zewnątrz. Warto czytać to co Mąż Puchatek
                próbuje przekazac Żonie "drobnym druczkiem", bo narazie jest to
                drobny druczek w instrukcji, ale jeśli ona to zbędzie czy
                zlekceważy, to jak wiadomo- z zcasem, własnie to co pisane drobnym
                druczkiem w umowie, jest zazwyczaj tym, co decydujące i urasta do
                istoty rozstrzygnieć. Oby na korzyść tego małżeństwa, a nie poza
                nim..
    • nellyssima Re: gosposia 06.09.09, 18:51
      Powiem tyle, rozmiem Twoja żonę, bo też nie czułabym się dobrze z
      ciągłym towarzystwem obcej osoby, tak więc u nas opcja z
      zamieszkaniem gosposi w naszym domu odpada. Myślę, ze spokojnie
      wystarczy pomoc w domu, która przyjdzie 2-3 razy w tygodniu,
      posprząta cały dom, zrobi coś w ogródku, poprasuje itp. I po 8
      godzinach pójdzie doswojego domu, a wy bedziecie miło spędzać czas w
      swoim towarzystwie w czystym i zadbanym domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka