Ostatnio czytam książkę izraelskiego-polskiego pisarza Romana Fristera. "Autoportret z blizną". Kolejne wspomnienia Żyda, który w Polsce przeżył Holocaust. To opowieść okrutna, bezlitosna jeszcze bardziej okrutna od "Pianisty", gdzie występuje tzw. dobry Niemiec. Tutaj Niemiec jest rozdwojony. Oficer, który na oczach syna zabija matkę, chce zabić też jego, ale w ostatniej chwili daruje mu życie. To w odróżnieniu od wspomnien Szpilmana opowieść zupełnie wyzbyta z jakiegokolwiek sentymentalizmu, twarda, może nawet momentami cyniczna... Muszę przyznać, że z obawą poruszam ten temat, gdy obserwuję błąkające się po necie liczne grupy jadowitych antysemitów. Mam nadzieję, że to forum nie jest zbyt popularne, i może tu nie zajrzą. Oczywiście i ta książka pokazuje obcość, wyobcowanie Żydów i niechęć, czy też wrogość otoczenia polskiego, ale... nie poddaje się schematom. Zresztą Frister opisuje swoje przeżycia i tu tzw. szmalcownik, który denuncjuje jego i jego matkę - jest też Żydem...
Książka świetnie napisana, IMO, lepsza od "Pianisty". Polecam tym szczególnie, którzy źle się czują w obecnej rzeczywistości. Na pewno poprawi im samopoczucie...