kkkaczory_piss_brothers
17.02.04, 16:15
W co ma wierzyć ateista?
Boga nie ma! I skończmy wreszcie z tą dziecinadą.
LUDOVIC KENNEDY The Guardian
Stary człowiek chętnie oddaje się rozmyślaniom o bogach. Mam w tej chwili 83
lata, wkrótce skończę 84, a im bliższy jest moment, w którym odrzucę swą
doczesną powłokę, tym bardziej zastanawia mnie wiara chrześcijan w bóstwo,
które nazywają niezbyt oryginalnie Bogiem (tak jakby nigdy nie było żadnych
innych bogów). Szczególnie zadziwiają mnie dwie rzeczy: po pierwsze
twierdzenie, wysunięte już w Księdze Rodzaju, ale do dziś uznawane za
prawdziwe – że Bóg stworzył świat z nicości.
Uważam, że przyjęcie tego twierdzenia na wiarę nie wystarczy. W istocie jest
ono tak naciągnięte, że przywodzi wręcz na myśl przechwałkę Glendowera z
szekspirowskiego „Henryka IV, cz. I”: „Potrafię wywoływać duchy z przepastnej
otchłani”, i miażdżącą ripostę Hotspura: „Tak, ja też potrafię i każdy
potrafi. Ale czy przychodzą właśnie wtedy, kiedy je wzywasz?”
Druga zagadka jest następująca: co tydzień chrześcijanie wyśpiewują w swych
świątyniach, że „Bóg” jest sprawiedliwy, miłosierny i mądry, zarazem twierdzą
jednak, iż jest on niewidzialny, niedostępny i milczący jak skała. Te
atrybuty są wzajemnie sprzeczne, gdyż drugi ich zestaw wyklucza posiadanie
pierwszego. A gdzie w codziennym życiu znajdujemy przykłady miłosierdzia,
mądrości i sprawiedliwości Boga?
Jednak mimo wszystkich sprzeczności i błędów w rozumowaniu wciąż rozbrzmiewa
w kościołach gromkie alleluja i do znudzenia powtarzane są słowa
dziękczynienia i zawierzenia.
Czy bracia i siostry naprawdę wierzą, że ktoś ich słucha i czy kiedykolwiek
przyszło im do głowy, że w oczach postronnego obserwatora wyglądają głupio?
(Choć nie bardziej głupio niż wyznawcy judaizmu kiwający się przed Ścianą
Płaczu czy też muzułmanie padający na twarz, z głową zwróconą w stronę
Mekki). I czy umknęło ich uwadze słynne powiedzenie Davida Hume’a, iż
absurdem jest myśl, że istotę boską cechuje jedna z najnędzniejszych ludzkich
słabości – nienasycone pragnienie poklasku?
Błędem jest rozważanie bogów w oderwaniu, jak gdyby istnieli w próżni. Ci,
którzy gnębią nas obecnie, są spadkobiercami odwiecznego rodu dawnych idoli,
wśród których byli Bunjil i Pulga, Baal i Mitra, Ra i Ozyrys, Thor i Odyn, a
przed nimi dosłownie tysiące innych bogów morza i nieba, rzek i gór, kamieni
i krzaków, rodem z czasów, gdy człowiek pierwotny szukał poczucia pewności i
bezpieczeństwa w obliczu zjawisk, które go przerażały: błyskawic i grzmotów,
susz, trzęsień ziemi, wulkanów, dzikich zwierząt, trujących roślin i owoców.
Wszyscy bogowie od niepamiętnych czasów są wytworami fantazji, wymyślonymi
przez ludzi na użytek ludzi, próbą wytłumaczenia tego, co z pozoru
niewytłumaczalne. Czy jednak w czwartym roku XXI stulecia naszej ery, u progu
kolonizacji kosmosu, potrzebujemy takich paliatywów? Czy nie powinniśmy
raczej posłuchać wskazówki z Listu do Koryntian, który przypomina nam, że
kiedy mówimy jak dzieci, myślimy jak dzieci, rozumujemy jak dzieci, lecz
teraz, gdy dorośliśmy, powinniśmy zaniecha tego, co dziecięce?
Były w historii okresy, kiedy mężczyźni i kobiety znajdowali duchowe
spełnienie – podobnie jak ja i coraz więcej osób w dzisiejszych czasach – w
kontakcie z przyrodą, w sztuce; były też długotrwałe okresy, gdy obchodzili
się bez żadnych religijnych wierzeń. Indianie z półwyspu Gaspe, pisał
Chrétien Le Clerq, nigdy nie stworzyli pojęcia bóstwa, a jednak dobrocią swą
przewyższali wszystkich Europejczyków. Jezuita Le Jeune odkrył, że mieszkańcy
wyspy Cap Breton są „niezwykle bystrzy, uczciwi i prawi, bardzo hojni i
pogodnego usposobienia”, ale również niereligijni. A dominikanin Jean-
Baptiste du Tertre, ostrzegany przez kościelne władze, że czarnoskórzy
ateiści, z którymi zetknie się na Antylach, są zdeprawowani, przekonał się,
iż jest zupełnie inaczej.
„Gorąco kochają swych bliźnich, zawsze pomagają sobie w chorobie i nie umieją
przejść obojętnie wobec cudzej krzywdy”. Podobnych odkryć dokonywano w
Tajlandii, Chinach i Japonii.
Jakże bym chciał, aby takie społeczności nadal dziś istniały. Tymczasem
gdziekolwiek spojrzeć, toczą się konflikty: protestanci i katolicy walczą ze
sobą w Irlandii Północnej; żydzi, chrześcijanie i mahometanie w Palestynie;
mahometanie i hinduiści na subkontynencie indyjskim; chrześcijanie i
mahometanie w Nigerii, Indonezji, Arabii Saudyjskiej i innych miejscach. Czy
potrzeba więcej argumentów na rzecz ateizmu?
Ludovic Kennedy jest m.in. autorem książki „All in the Mind: A Farewell to
God” (Wytwory wyobraźni: Pożegnanie z Bogiem).