eva15
22.05.12, 13:13
Amigo wydalił z siebie bezmyślnego propgandowego produkcyjniaka, pod którym szkoda czasu się wpisywać. On jak i większość zresztą koncentruje się na oficjalnych przemówieniach i laurkach zupełnie nie widząc, co naprawdę ważne.
USA chcą pod nazwą „Smart Defense“przepchnąć projekt uwspólnotowienia zbrojeń, niby to ze względu na kryzys. Wiadomo w kryzysie kasy brak, więc będzie taniej wrzucać kasę do jednego wora i razem się zbroić, robić wspólne systemy obronne (czytaj: napastnicze).
Co to oznacza?
Ano to, że w miejsce dotychczasowych armii narodowych wysyłanych przez rządy i parlamenty danego kraju do akcji w ramach NATO, ma powstać wspólna armia NATO , POZA systemem demokratycznych, parlamentarnych decyzji danego kraju.
W ramach takiej "Smart Defense" nie byłoba możliwa odmowa wzięcia udziału w wojnie, tak jak odmówiły Niemcy i Francja w Iraku, czy Niemcy w Libii . Dość takiej samowoli!
Plan "Smart Defense" jest po to, by z tą samowolą skończyć. Decydować miałyby tylko USA (via kwatera dowodzenia NATO) , gdzie i kiedy mięso armatnie danego kraju zostanie wysłane.
Amigos i inne wojtusie nie dostrzegają w tym, co się dzieje kolejnego kroku niszczenia demokracji i ubezwłasnowalniania rządów i parlamentów, które nie będę mieć w tak ważnych sprawach żadnego prawa głosiu.
Niemcy dostrzegają no i w Niemczech wybuchła awantura na tym tle. Parlament (Bundestag) jest oburzony, że Merklowa nie protestowała na szczycie NATO przeciw takim rozwiązaniom. Na szczycie zażądano bowiem od Niemiec, by tak zmodydfikowały swe prawo parlamentarne, aby decyzja wysyłania wojsk nie wymagała zgody Bundestagu (co dotychczas jest warunkiem koniecznym)
www.faz.net/aktuell/politik/inland/parlamentsvorbehalt-bei-auslandseinsaetzen-empoerung-im-bundestag-ueber-forderung-der-nato-11759576.html
W Polsce nikt nawet nie zauważył, co jest zgrane....