e.va15
14.11.13, 23:04
Dyskusja o Ukrainie toczy się jak dotąd wokół aspektów geopolitycznych, tymczasem inne równie ważne i ściśle z nimi współgrające aspekty finansowe pozostają w cieniu. A są bardzo ciekawe.
Jak dziś uprzejmie donosi "Die Welt" w artykule pod tytułem "Ukraina znajduje się w ręku spekulantów", dług ukraiński jest już w co najmniej 1/5 w US-ręku, konkretnie w ręku US-funduszu Franklin Templeton .
www.welt.de/wirtschaft/article121781825/Ukraine-befindet-sich-in-der-Hand-von-Spekulanten.html#disqus_thread
Mechanizm jest w gruncie rzeczy prosty jak konstrukcja cepa (acz umiejętnie skrywany) i dobrze przetestowany w EU:
US-fundusze (tu: Franklin Templeton) wykupują długi państw będących w kłopotach, a należących do EU i co jeszcze lepiej do eurozony (vide np. Irlandia, Grecja) . Później wkracza MFW i razem z funduszem ratunkowym eurozony "ratuje" dane państwo dając mu kredyty, które służą praktycznie pokryciu wysokooprocentowanych zobowiązań (ich odsetek) wobec prywatnych (anglosaskich) inwestorów, czyli funduszy.
Dla funduszy jest to samograj na robienie kasy. I dokładnie ten samograj został zaplanowany na Ukrainie. Najpierw MFW odmówił w ub. roku Ukrainie dalszego finansowania, później wkroczył US-fundusz Franklin Templeton i ochoczo wyłożył kasę. Czemu? Ano , bo kalkulacja jest taka, że Ukraina stowarzyszy się z EU, czyli odda się pod kontrolę systemu, a wówczas popłynie znów kasa z MFW i będzie służyć obsłudze zadłużenia, czyli odsetkom. Dług Ukrainy będzie rósł jak na drożdżach, a jej zależność systemowa będzie zacementowana jak w jakiejś Grecji, Irlandii, czy innych Niemczech.
Tak więc ta wojna geopolityczna jest również wojną o kasę. No ale to zawsze idzie w parze.