Dodaj do ulubionych

Ciekawy tekst w GW...

28.12.13, 13:41
...tylko trzeba go uważnie czytać (zawsze warto tak czynić), by wyłowić z niego, że "nasza" potęga gospodarcza tak naprawdę nie jest nasza, tylko niemiecka, włoska, szwedzka itp.

Jedynie w zupełnie nieprzetworzonych produktach rolnych (jabłka, maliny, czy w ogóle owoce), drób, grzyby to my potęga całą gębą - prawie jak Chińczyki.
Ale jak już choćby ciut przetworzony produkt, to się okazuje, że on wprawdzie wyprodukowany w Polsce, ale przez zachodni koncern.

Mnie się artykuł spodobał, bo potwierdza moją tezę, że polski przemysł jest w bardzo wielkim stopniu tak samo polski, jak polskie były obozy zagłady. Personel polski, ale decydenci i zyski zewnętrzni.

wyborcza.biz/biznes/1,100896,15191383,Polska_mistrzem_swiata__W_czym_jestesmy_najlepsi_.html
Obserwuj wątek
    • wojciech.2349 Re: Ciekawy tekst w GW... 28.12.13, 13:54
      Lubaciku,
      pieniądze, które masz w portfelu powinny być
      pochodną pracy. Tak w Polsce już jest.
      Faktem jest, że brakuje nam know-how na wyższych
      piętrach, ale poczekajmy.

      • pimpus18 Re: Ciekawy tekst w GW... 28.12.13, 13:56
        Panu to w końcu ktoś wreszcie powinien jeszcze wytłumaczyć o tych pieniądzach.

        Rozum zwykle przychodzi albo późno, albo wcale.
        • wojciech.2349 Re: Ciekawy tekst w GW... 28.12.13, 14:00
          pimpus18 napisał:
          > Panu to w końcu ktoś wreszcie powinien jeszcze wytłumaczyć o tych pieniądzach.
          ------------------
          Podobają mi się opinie forumowych czekistów na temat
          potęgi finansowej kopiejki.

          Cymes.
      • lubat Re: Ciekawy tekst w GW... 28.12.13, 13:59
        wojciech.2349 napisał(a):

        > Lubaciku,
        > pieniądze, które masz w portfelu powinny być
        > pochodną pracy. Tak w Polsce już jest.

        Gaziku mój ty łupkowy, pełna zgoda! Tylko jest pewna różnica, czy się zarabia jako kasjerka w banku, czy dyrektor tegoż:)
        • eva15 Re: Ciekawy tekst w GW... 28.12.13, 16:04
          A już najlepiej ma się ten, kto jest właścicielem banku....
    • pimpus18 Re: Ciekawy tekst w GW... 28.12.13, 13:54
      ciekawe, czy jak przy KZ-tach też będą wszystkich wokoło uświadamiać, czyje to jest?


      On tu powiedział dokładnie to samo:

      www.tv-trwam.pl/index.php?section=ppw
    • igor_uk Przeczytalem bardzo uwaznie :-) 28.12.13, 14:22
      Nic nowego dla siebie nie odkrylem.
      W RWPG istnial podzial pracy.Tak samo jest i w EU. Polsce przypadla w EU rola dostwcy stosunkowo taniej sily roboczej .Dobre i to.Bulgarzy i Rumuni i tego nie maja.
      • yurek11111 igorczik,w RWPG istnial podzial pracy,ale ... 28.12.13, 15:47
        ...nie bylo podzialu zyskow,bo zyski z "krajow demoludow",byly rabowane przez Moskwe...
        Dziwie sie Lubatowi,ze zaklada takie durnowate watki,pietnuje w polskiej gospodarce, to o czym Moskwa marzy,udzial inwestycyjnego kapitalu zagranicznego,ktory z Rosji ucieka ze wzgledu na rosyjska korupcje i biurokracje,ponadto z przytoczonego przez niego artykulu,wcale nie wynikaja tezy ktore stawia,ze polski przemysl nie jest polski....
        Na marginesie sprawy mozna zauwazyc,ze sytuacja panstw pozostajacych w kremlowskiej sferze wplywow, jest duzo gorsza,vide:Bialorus,Ukraina,Kazachstan itd,ktorych sytuacja na dzis jest podobna,do sytuacji Polski w RWPG....
        re:> W RWPG istnial podzial pracy.
        • igor_uk yureczek,ekspercie od trzepania workow. 28.12.13, 15:54
          Nie musisz udowadniac kazdym swoim wpisem to,ze nic nie wiesz .My o tym wiemy.
          • johnny-kalesony Re: yureczek,ekspercie od trzepania workow. 28.12.13, 23:54
            Poczytajcie sobie garść KONKRETÓW na ten temat, to może się dowiecie ...

            >>Nieszczęście dla Polski (i nnych przymusowych patnerów gospodarczych ZSRR) zaczęło się w 1975r., gdy powstał w Moskwie Bank RWPG (organizacja istniała dużo dłużej).
            ZSRR postanowiło, że będzie on obsługiwał cały handel w ramach RWPG, czyli dosłownie obdzierał ze skóry partnerów. Za tzw. rubla transferowego Polska płaciła 89 amerykańskich centów przy imporcie z ZSRR, a przy eksporcie przelicznik wynosił 73 centy (o ile dobrze pamiętam). Doszło do tego, że w 1978r. (???) przyjechał do Polski minister zdrowia bodajże Republiki Kazachstanu i wykupił produkcję WSZYSTKICH polskich fabryk leków (Polf) na PIĘĆ lat do przodu!!!! Facetowi się opłacało, bo kupił te leki prawie za darmo według cen wolnorynkowych. Podobnie było z innymi towarami. Efekt był żałosny: w Polsce, pomimo zwiększania produkcji, sklepy opustoszały...
            Chodziło też o reeksport towarów, które Polska kupowała z Zachodu. Odsprzedawaliśmy je PRZYMUSOWO do ZSRR po sztucznym kursie 83, czy 89 centów za rubla transferowego....
            Za którego w ZSRR kupowaliśmy (licząc w dolarach USA) głównie surowce dużo często drożej, niż z Zachodu. Chodziło głównie o ropę naftową, bo ceny ZSRR ustalał sztywno na podstawie średniej zawyżonych swoich cen z ostatnich 5 lat. Na Zachodzie ropa mogła być nawet o 50% tańsza, a my musieliśmy kupować drogą ropę od Rosjan. W efekcie pod koniec lat 70-tych droga benzyna spowodowała szereg "wspaniałych" decyzji naszych wodzów...
            Aby zaoszczędzić na paliwie, np. kazano meble wozić w wagonach kolejowych, a nie, jak dotąd ciężarówkami do tego przystosowanymi.
            Efekt: ok. 90-98% mebli trafiało do sklepów USZKODZONE, a w sklepach musiano obniżać na nie ceny, lub je odsyłać do fabryki. Wiem coś o tym, bo sąsiad pracował na stacji PKP w Puławach przy wyładunku mebli z wagonów... <<

            www.historycy.org/index.php?showtopic=39335

            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • igor_uk Kalesony,litosci. 29.12.13, 00:02
              Podobnych tekstow czytalem multum,przy blizszej analizie okazywali sie mitami.


              p.s. Minister zdrowia Radzieckiego Kazachstanu nie mial najmniejszych szans cokolwiek w Polsce kupic,od tego byli inni.To bajka dla naiwnych rusofobow.
              • johnny-kalesony Re: Kalesony,litosci. 29.12.13, 00:36
                Ja się nad tobą ulitować mogę, jednakowoż rzeczywistość - nigdy. Zobacz, co się stało wówczas, kiedy RWPR upadło z wielkim hukiem i rubel transferowy zniknął z ekonomicznej mapy. Innymi słowy - cui bono, kto na tym lepiej wyszedł.

                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
    • polski_francuz Biala nitka 28.12.13, 15:30
      Produkt przemyslowy jest dzis zlozony z ogromnej liczby polproduktow zrobionych w roznych krajach. W latach 90-tych miala miejsce rewolucja przemyslowa podczas ktorej duze koncerny oddaly wiele swoich oddzialow produkcyjnych w rece malych firm.

      U zrodel tej rewolucji byli szefowie zakupow tacy jak Ignazio Lopez, ktory pracowal m.in. w VW

      Z malymi firmami mozna bowiem negocjowac cene, kilka malych firm mze konkurowac by stac sie dostawca. Ta rewolucja spowodowala wlasnie wiele delokalizacji wsrod ktorych wiele wlasnie w Polsce.

      Nie ma tam u was w jaczejce jakiegos bardziej inteligentnego propagandzisty? Ta twoja propaganda luby jest jak fastryga. Biala nitke zbytnio widac.

      PF
      • eva15 Re: Biala nitka 28.12.13, 16:06
        Nie pojąłeś. Toć o to właśnie chodzi, że Polska ma co najwyżej rolę poddostawcy, podwykonawcy.
        • polski_francuz Nie rozumiesz przemyslu 28.12.13, 16:15
          Rola glownego skladacza produktu nie jest rola glowna. Glowna role ma ten, kto potrafi cos nowego wymyslec i u ktorego trzeba kupowac bo taniej i lepiej.

          Skala nie gra roli.

          Nawiasem mowiac w Polsce eksportuja autobusy, pociagi i inne skomplikowane produkty. Ich dostawcami sa pewnie firmy niemieckie i inne.

          I co? I nic.

          PF
          • eva15 Re: Nie rozumiesz przemyslu 28.12.13, 16:27
            Ja nie twierdzę, że bycie poddostawcą to coś złego. Rzecz w tym, że PL nie ma własnych potężnych finansowo koncernów, bo to one rozdają karty ( wtym i podwykonawcom) no i nie ma własnych banków. Czyli brak jest dwóch podstawowych filarów potęgi gospodarczej państwa.
            • polski_francuz Finanse to duzo 28.12.13, 16:40
              ale nie wszystko.

              Po pierwsze forse gdzies trzeba ulokowac. I wielkie zasoby gotowki maja i oligarchowie rosyjscy i Apple w Kalifornii. Oligarchowie lokuja forse na zachodzie a Apple lokuje u siebie. Kwestai zaufania.

              Po drugie dochodzenie do forsy to dluga droga. I Polska nia idzie dopiero od 20 lat. I idzie dobra droga, uczenia sie i specjalizowania sie wlasnie w malych firmach. Tych kilku polskich wielkich kapitalistow to raczej dosc podobnego typu spadkobiercy dawnych czasow i okraglego stolu. Ci nowi i ci ktorzy rosna z nowym systemem, rosna dopiero. Urosnac urosna ale trzeba troche usprawnic polski system ekonomiczny by im zycie ulatwic.

              PF
              • melord Re: Finanse to duzo 28.12.13, 22:48
                polski_francuz napisał:

                > ale nie wszystko.
                >
                > Po pierwsze forse gdzies trzeba ulokowac. I wielkie zasoby gotowki maja i oliga
                > rchowie rosyjscy i Apple w Kalifornii. Oligarchowie lokuja forse na zachodzie a
                > Apple lokuje u siebie. Kwestai zaufania.
                >

                jestes w bledzie wojtus
                stara zydowska zasada....zlote jajka ktore znosi kura nie trzyma sie w jednym gniezdzie
                (Apple lokuje u siebie.)
                • melord Re: Finanse to duzo-sorry 28.12.13, 22:51
                  sorry mailo byc p-f
                  • polski_francuz Spac nie moge 29.12.13, 00:42
                    po popoludniowym tenisie. I Ci znalazlem na co Apple wydal 10,5 mld US$ - na roboty i inne maszyny.

                    I jeszcze widzialem niedawno, ze buduja sobie jakas super siedziby firmy.

                    Ale pewnie, ze czesc ich zyskow inwestuja w inne rzeczy. Trzeba sie na przyszlosc przygotowac.

                    PF
          • melord Re: Nie rozumiesz przemyslu 28.12.13, 22:42
            polski_francuz napisał:

            > Rola glownego skladacza produktu nie jest rola glowna. Glowna role ma ten, kto
            > potrafi cos nowego wymyslec i u ktorego trzeba kupowac bo taniej i lepiej.

            hmm...prawda jak zwykle lezy gdzies po srodku
            przyklad Boeinga, to ten ktory wymysla , kiedys wieksza czesc sam produkowal i sklada

            kiedy globalizacja nabrala rozpedu,szczegolnie po rozpadzie ZSRR,zarzadzajacy tym koncernem doszli do wniosku,ze czesc komponentow samolotow moga robic np. w Polsce,Czechoslowacji(jeszcze),Rumunii,czy nawet na Ukrainie lub Rosji(pomijam Azje) gdzie przemysl lotniczy ma dobrze wyszkolone kadry i sa w stanie za 1/4-1/5 ceny dostarczyc zgodny z dokumentacja produkt na miejsce montazu(Seattle)...to tylko przyklad ,ktory dot. wszystkich dziedzin przemyslu
            druga sprawa to strajki...znow posluze sie Boeingiem
            w 2000r Niemal wszyscy z 22,6 tys. inżynierów i techników koncernu Boeing Co. przystąpili do strajku ...

            w 2008 O połowę spadła produkcja w Boeingu, gdy 27 tys. pracowników rozpoczęło bezterminowy strajk..prawie polozyl na lopatki
            itd.
            rowniez zarzad doszedl do wniosku,ze rozdrobnienie produkcji elementow na male zaklady lokalne czy zagraniczne, ograniczy ogromne straty z powodu strajkow
            z jedym(dwoma) zwiazkiem zawodowym "skladaczy" latwiej sie dogadac czy przekupic

            Skladanie w montowniach.....jesli zaloga(zwiazki) skladajaca np.Black Hawka w Mielcu bedzie podskakiwac zbyt mocno,Sikorsky jest w stanie przeniesc to skladanie w ciagu miesiaca,dwoch do Czech,Rumunii,gdziekolwiek... gdzie zaloga za podobne psie pieniadze bedzie trzymala dziob na klodke,cieszac sie ,ze ma wogole jakakolwiek prace.

            Gdy czyta sie,ze Airbus zwolni 1000 pracownikow to co to oznacza....ze moga produkowac bez tego tysiaca?
            nie...znalezli tanszego poddostawce(np. w Polsce)i te tys.ludzi ktore robilo to dotychczas w Airbusie jest im niepotrzebne(ciecie kosztow)
        • wojciech.2349 Re: Biala nitka 28.12.13, 16:25
          eva15 napisała:
          > Nie pojąłeś. Toć o to właśnie chodzi, że Polska ma co najwyżej rolę poddostawcy
          > , podwykonawcy.
          -------------
          Effciu,
          siła gospodarcza kraju to głównie mały i średni biznes.
          Produkuje taki Jan Nowak w stodole gwoździe i interes zaczyna kuleć.
          I co ro bi Nowak?

          Kupuje kilka maszyn i za tydzień produkuje szpilki i cekiny.
          Mobilność się liczy Gołąbeczko.
    • yurek11111 lubat,najlepsza odpowiedzia na ten watek jest... 28.12.13, 15:52

      ...motto:
      "Dopóki grafen nie zastąpi nam kotleta, powinniśmy się cieszyć, że sprzedajemy jabłka"

      Read more: wyborcza.biz/biznes/10,102288,15192363,_Dopoki_grafen_nie_zastapi_nam_kotleta__powinnismy.html#ixzz2onEIJWi4
      • kaszebe12 Lubie czytac... 28.12.13, 21:08
        ...takie artykuliki ,w ktorych bogactwo kraju mierzy sie eksportem , budzetem panstwa , jakimis PKB czy PIB...a gdyby zaczac tak normalnie , po ludzku ,i powiedziec sobie ,ze bogactwo danego kraju mierzy sie bogactwem ogolu jego obywateli ?
    • ukos Personel to już prędzej kacapski można by znaleźć 28.12.13, 21:20
      lubat napisał:

      > polski przemysł jest w bardzo wielkim stopniu tak samo polski,
      > jak polskie były obozy zagłady. Personel polski

      W których to obozach był polski personel? Kadrę stanowiło tam SS, w którego szeregach można było, owszem, spotkać Kacapów, szczególne bydlęta, np. te masakrujące ludność powstańczej Warszawy, ale Polacy w te szeregi raczej się nie wybierali. KGB zabrało się do przekręcania także tej strony historii? Z Niemcami współpracujecie, z przedsiębiorstwem Holocaust, czy z jednymi i drugimi?
      • lubat Re: Personel to już prędzej kacapski można by zna 28.12.13, 22:15
        ukos napisał:

        > W których to obozach był polski personel? Kadrę stanowiło tam SS, w którego sze
        > regach można było, owszem, spotkać Kacapów,

        Prostaczek jesteś więc ci zaznaczyłem, co sam napisałeś, a nie rozróżniasz najprostszych pojęć: personel i kadra.

        A co do cudzoziemców w SS to kacapów była śladowa ilość porównywalna z ilością Żydów. I obie te grupy miały do wyboru SS lub piec krematoryjny. Natomiast europejscy i cywilizowani Holendrzy, Francuzi, Łotysze, Litwini czy Norwegowie i parę innych nacji służyło tam zupełnie dobrowolnie i bardzo starali się nie zawieść zaufania Fuehrera.
        • borrka Nie przezywaj Lubacik. 29.12.13, 00:19
          Kolaborantow sowieckich mozna sie doliczyc okolo 1.2 mln, w tym dwie juz czysto rosyjskie armie RONA i ROA Wlasowa.
          To RONA pacyfikowalo Warszawe w 1944 .
          W zasadzie RONA bylo statutowo Waffen SS.
          ROA w mniejszym wiekszym stopniu, to raczej antybolszewicka armia o rosyjskim charakterze.
          Ale po wchlonieciu RONA, rowniez z SS-manami.
          • yurek11111 Lubacik,tu masz nastepny ciekawy artykul,jakze... 29.12.13, 16:59
            ...inaczej widzi polska gospodarke :
            "prof. Mitchell A. Orenstein, ekonomista i publicysta, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych Northeastern University w Bostonie. Prof. Orenstein nie szczędzi pochwał, ale wskazuje też na braki. Orenstein po pierwsze przypomina historię Polski - zaczynając od rozbiorów - pisząc z wyraźnym podziwem dla postępu, jaki nasz kraj dokonał pomimo "traumatycznej historii". Przypomina, że jesteśmy teraz szóstą gospodarką Unii Europejskiej, że nasz standard życia poprawił się ponaddwukrotnie od 1989 roku. Cytuje też dr. Marcina Piątkowskiego, ekonomistę Banku Światowego, który konkluduje: "Polska prawdopodobnie miała teraz swoje najlepsze 20 lat w swojej ponadtysiącletniej historii".
            "Przewidywania ekonomiczne sugerują, że ekonomia Polski będzie wzrastała o około 2,5 procent rocznie aż do 2030, stając się jedną z 20 największych gospodarek świata..."

            www.tokfm.pl/Tokfm/1,103090,15194105,_Forreing_Affairs__o_polskiej_gospodarce__Polacy_maja.html#Cuk
            PS>Ktos tu klamie i manipuluje,wyglada ze to ty...:-)))
    • mara571 Lubat, przeczytaj sobie inny tekst 29.12.13, 18:37
      nie wiem czy bierzesz do reki Wsieci, ale tam w numerze 50, str. 20 jest artykul Ewy Wesolowskiej, ktora pisze o polskich srednich firmach, ktore powoli staja sie globalne i kupuja firmy zagraniczne.
      Z bolem przyznaje, ze to nie firmy typu high-tech, ale firmy najczesciej stworzone od podstaw po roku 1989. Jedna z nich Nowy Styl z Krosna kupila wlasnie niemiecka Rohde & Grahl specjalizujaca sie w meblach biurowych.
      Za zachodnia granica jest w chwili obecnej 15 tys srednich i malych firm do sprzedania i niemiecka kancelaria prawna twierdzi, ze w najblizszym czasie dojdzie do wielu transakcji polsko niemieckich. Ponoc srednie polskie firmy maja kase (168 mld zl.)
      Mozemy sobie tylko swobodnie pofilozofowac jak moglaby wyglac sytuacja polskiej gospodarki gdyby:
      1. nie zniszczono dekretem o nacjonalizacji malych srednich firmy zakozonych w dwudziestoleciu miedzy wojennym.
      2. nie sprzedano (rowniez z ideologiczynch powodow, tym razem neoliberalnych) firm po roku 1989 ramach przymusowej prywatyzacji obcemu kapitalowi.
      3. nie dopuszczono do uwlaszczenia sie nomenklatury i sluzb, ktore zniszczyly mnostwo naprawde dobrych firm, dysponujacych wlasnymi produktami i biurami konstrukcyjnymi ( zawsze widze w takim przypadku bielska Befame).
      • lubat Re: Lubat, przeczytaj sobie inny tekst 29.12.13, 20:35
        Wsieci jest poza moim zasięgiem intelektualnym, dlatego ich nie czytam. Ale tak w ogóle to czytam dużo poważnych i mniej poważnych tekstów, ale one są dla mnie tylko niejako uzupełnieniem tego, co widać dookoła gołym okiem. Bardzo by się chciało, by dosyć powszechnie występująca w mediach propaganda sukcesu była chociaż trochę prawdziwa, ale to jest wciskanie kitu maluczkim i samooszukiwanie się. Bo rzeczywistość skrzeczy. Jakikolwiek wskaźnik by wziąć, to jesteśmy na każdej liście na miejscu 2-4 od końca (w UE).

        W poście powyżej niejaki yurek poleca mi zagraniczne opracowanie, ale ono ma się do realiów tak, jak oceny ilości gazu łupkowego, czyli wzięte z sufitu, a w najlepszym razie od zaprzyjaźnionych polskich dziennikarzy, lub zlecone przez polityków.

        O wiele bardziej udokumentowana polska mizeria gospodarcza, źródła jej powstania jest tu:

        www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jak-powstaly-jak-upadly
        • mara571 Re: Lubat, przeczytaj sobie inny tekst 29.12.13, 21:31
          artykul b. ciekawy i w wielu punktach zgodny z rzeczywistoscia.
          Autorzy myla sie w dwoch punktach. Jako osoba urodzona i wychowana w GOP-ie w rodzinie gorniczo-hutniczej wyjasniam:
          1. Huta Katowice byla budowana jako nowoczesna huta surowcowa, ktora miala zastapic wielkie piecy i marteny w przestarzalych hutach w centrum GOP ( Kosciuszko w Chorzowie, Bobrek w Bytomiu, Pokoj w Rudzie Sl, Cedler w Sosnowcu itp). Te stare huty zbudowano na przelomie XIX i XX wieku, zatruwaly srodowisko i byly zlokalizowane miedzy osiedlami pracowniczymi. Do realizacji tego planu nigdy nie doszlo, bo kraj pozrzebowal ponoc wiecej stali.
          Tylko czesciowo wybudowano w starych hutach wlacownie drutu i blach. Bobrek trul okolice jeszcze w koncu lat 90-tych.
          2. Moj tata wiedzial juz w koncu lat 60-tych, ze zaglebiowskie kopalnie musza byc zamkniete w ciagu nastepnych 5-10 lat, bo koncza sie ich zloza. Pamietam, ze w domu miala miejsce dyskusja, czy mamy sie przeniesc do Tych, bo tam moj ojciec mial budowac szyby w nowej kopalni.
          Zaglebiowskie kopalnie zakonczyly swoj zywot w polowei lat 90-tych. Pamietam, ze Milowice wydobywaly na koncu jakies lupki, a nie wegiel.
          Troche wegla zostalo na Niwce-Modrzejow i ta kopalnie zamknieto niepotrzebnie.

          PS. Ja czytam wszystko z wyjatkiem Lisweeka. Tego sie nie da czytac.
    • jorl Re: Ciekawy tekst w GW... 29.12.13, 21:27
      Jak zwykle dyskusja ale bez znajomosci zjawisk. Dokladnej.
      Wezmy te jablka czy ogolnie zywnosc. Jej export z Polski. Pisza w tym artykule ze Polska ma tu duze nadwyzki exportowe. Czyli fajnie jest. Ale przeciez aby byl ten export potrzeba, i to jest faktycznie wspomniane ale niezauwazone przez dyskutantow w tym watku, ciagle inewstycje sektora zywnosciowego w Polsce w maszyny, chlodnie i inne naprawde skaplikowane urzydzenia. A skad sa te urzadzenia? To juz jest import. I ten import jest niezbedny aby byl ten export. Czyli tak naprawde koszty importu tych maszyn nalezaloby odjac od netto exportu zywnosci. I wtedy bilans nie wyglada juz tak dobrze prawda?
      Tak naprawde nalezy sie przyjrzec jaka praca jest z danego kraju exportowana a jaka importowana. Przy tych jablkach zostajac. Przeciez co skaplikowane do tych jablek, czyli maszyny sa do Polski importowane. Czyli wysokokwalifikowana praca jest importowana. Inzynierowe te maszyny konstruujace a nawet i ci robotnicy je produkujacy sa na wyzszym poziome jak sadownicy. Oczywiscie ci inzynierowie w pierwszej linii.
      Tez widze w dyskusji w tym watku opowiesci o dostawcach dla koncernow. Tez trzeba sie temu dokladniej przyjrzec. Jak prace wykonuja ci dostawcy. My sami jestesmy tez dostawcami urzadzen dla wiekszych firm. Np. do paru oddzialow sporego koncernu niemieckiego. Kazdy z jego oddzialow to 1-3tys ludzi, oddzialow kilka. Wezmy Opel i inne samochodowe firmy w Polsce. Tez majace dostawcow. To samo co my? Nieprawda! Bo my dla naszego klienta konstruujemy te urzydzenia a potem je produkujemy a dostawcy dla Opla czy Fiata w Polsce tylko produkuje dokladnie wg dostarczone, i to z zagranicy, dokumentacji jakies czesci. Czyli wykonuje prace robotnika a my inzynierska + robotnika. Do tego nasi robotnicy musza produkowac duzo bardziej skaplikowane urzadzenia jak ci co wytwarzaja czesci dla samochodow w Polsce. Bo u nas sa krotkie serie i robotnik u nas musi byc elastyczny.No i ma mniej nudna prace a nie trzaskac 10000 czesi na rok. Takich samych.
      Tez Boenig, mylord wspomnial chyba. Troche inaczen jest. Boenig przekazal nie tylko produkcje do innych firm i duzo za granice ale wlasnie ci dostawcy najpierw te urzadzenia musieli skonstruowac czyli wykonac R&D. A potem produkowac. Czyli cos jak ja robie ale juz nie jak w Polscedostawcy dla Opla czy innygo Fiata.
      Po prostu R&D koncentruje sie w krajach 1 Ligi dlatego w tychze krajach sie dobrze zarabia a w nastepnych Ligach sie produkuje wg. rysunkow i dokumentacji. Dodam, bo to tez wazne, na maszynych pochodzacych z krajow 1 Ligi.

      To jest naprawde tak trudne dla dyskutantow tutaj? Chyby tak, chociaz dziwi mnie to zawsze jak malo ludzie rozumieja jak funkcjonuje przemysl. Nowoczesny. No ale zapewne to jest stad ze tylko ja na tym forum w przemysle pracuje i znam go od podszewki a reszta to ma wiedze amatorska.

      Pozdrowienia
    • jorl Re: Ciekawy tekst w GW... 29.12.13, 21:47
      wojciech.2349 napisał(a):

      > Effciu,
      > siła gospodarcza kraju to głównie mały i średni biznes.
      > Produkuje taki Jan Nowak w stodole gwoździe i interes zaczyna kuleć.
      > I co ro bi Nowak?
      >
      > Kupuje kilka maszyn i za tydzień produkuje szpilki i cekiny.
      > Mobilność się liczy Gołąbeczko.

      Wlasnie ten post swiadczy o niewiedzy w sprawach przemyslu.
      Zgadza sie ze liczy sie maly i sredni biznes. Ale pytanie jest jaki on!
      Widzisz drogi wojtku w Polsce, taki masz horyzont myslowy i slusznie, kupuje sie maszyny i sie cekiny produkuje. A malym i srednim biznesie w krajach 1 Ligi konstruuje sie te maszyny ktore te cekiny moga produkowac.

      A teraz zastanow sie drogi wojtku co jest bardziej trudne? maszyny konstruowac aby te cekiny produkowac czy cekiny na kupinych maszynych produkowac?

      Dodam moze cos z zycia. Wlasnie moja obecna kochanka pracuje od niedawny w jednym byznesie zatrudniajacym paredziesiat ludzi. Co sie tam robi? Ano pakuje sie zamrozone artykuly zywnosciowe. jablka tez ale i mieso itd., tez export, maja chlodnie oczywiscie skonstruowane nie w Polsce i zaiwaniaja tam. Wlasnie wczoraj mi opowiadala ze wszyscy robotnicy tam pracujacy dostaja place minimalna. To znaczy ok 1600zl/miesiac brutto a to daje gdzies 1250 netto. Ona wie to dobrze bo pracuje w biurze i zajmuje sie wlasnie placami dla wszystkich, urlopami, fakturami itd. Sama ma ze 200 brutto wiecej.
      Dodam ze nic dziwnego ze jest moja kochanka do tego prawda?


      Pozdrowienia
    • jorl Re: Ciekawy tekst w GW... 29.12.13, 22:01
      polski_francuz napisał:

      > Produkt przemyslowy jest dzis zlozony z ogromnej liczby polproduktow zrobionych
      > w roznych krajach. W latach 90-tych miala miejsce rewolucja przemyslowa podcza
      > s ktorej duze koncerny oddaly wiele swoich oddzialow produkcyjnych w rece malyc
      > h firm.
      >
      > U zrodel tej rewolucji byli szefowie zakupow tacy jak Ignazio Lopez, ktory pr
      > acowal m.in. w VW

      >
      > Z malymi firmami mozna bowiem negocjowac cene, kilka malych firm mze konkurowac
      > by stac sie dostawca. Ta rewolucja spowodowala wlasnie wiele delokalizacji ws
      > rod ktorych wiele wlasnie w Polsce.
      >


      Nieprawda PF zawsze w gospodarkach kapitalistycznych bylo ze byli dostawcy dla wiekszych ale i dla podobnych firm. W krajach 1 Ligi ci dostawcy ale konstruowali to co mieli dostarczac a potem to produkowali. Byli specjalistami od pewnych segmentow ktore te wieksze firmy wcale nie chcialy sie zajmowac. My jestesmy dostawcami urzadzen do wiekszych firm ktore konstruujemy najpierw ale czesto jestesmy dostawcami dla tych wiekszych ktore sa w stosunku do siebie konkurentami. Nie sa to te same urzadzenia ale podobne bo w koncu nasi odbiorcy sa konkurentami do siebie wiec i ich produkty sa dosc podobne.
      I wlasnie dlatego ze mamy takich odbiorcow mamy know-how ktore nasz odbiorca wcale tak i nie ma. Dlatego my skonstruujemy mu urzadzenia lepiej i taniej jakby on sam dla siebie konstruowal i produkowal.
      I tak bylo od stulecie w krajach jak Niemcy. Lopez nie mial z tym nic wspolnego. On tylko bardziej gniotl dostawcow ale na dalsza mete to wcale dobrze te firmy nie wyszly. Bo sie pojawily problemy z jakoscia. Duze.

      Pozdrowienia
      • polski_francuz Sytuacje 29.12.13, 22:45
        Byc dostawca dla wiekszych firm konkurujacych ze soba to swiadczy o dobrej jakosci. I wlasnie o tym pisalem troche powyzej mowiac o sukcesie przemyslowym.

        Wszystkich sytuacji z ktorymi sie ma do czynienia w przemysle nie da sie w kilku zdaniach zamknac. Wszystko jest jakims uproszczeniem. Melord pisze o przemysle aeronautycznym, Ty o przemysle elektronicznym a moje male doswiadczenie jest z sektora budowy maszyn.

        PF
        • jorl Re: Sytuacje 30.12.13, 10:27
          polski_francuz napisał:

          > Byc dostawca dla wiekszych firm konkurujacych ze soba to swiadczy o dobrej jako
          > sci. I wlasnie o tym pisalem troche powyzej mowiac o sukcesie przemyslowym.

          To jest normalne w przemysle w krajach 1 Ligi. Tylko tacy moga sie utrzymac a jednoczenie maja know-how szersze bo od kilku klientow. Z tym jest zasada ze nie opowiada sie jednemu odbiorcy co sie dzieje u drugiego bo oni sa do siebie konkurentami. Czesto wymagaja podpisania klausuli "trzymania mordy w kubel" ale i bez tego tego nie robimy. Bo to sie kiedys by ryplo i nawet ten ktore dzisiaj by sie dowiedzial od nas co u jego konkurenta sie dzieje nie bedzie nas dlugofalowo lubil. Bo bedzie wiedzial ze o nim gdzies tez gadamy. A wtedy mozna sie pakowac i na bezrobocie.


          > Wszystkich sytuacji z ktorymi sie ma do czynienia w przemysle nie da sie w kilk
          > u zdaniach zamknac. Wszystko jest jakims uproszczeniem. Melord pisze o przemysl
          > e aeronautycznym, Ty o przemysle elektronicznym a moje male doswiadczenie jest
          > z sektora budowy maszyn.

          Nie PF zasady wszedzie sa takie same. Niewazne jaki przemysl a conajmniej ten przemysl artykulow niekonsumpcyjnych. Czyli ten bedacy podstawa przemyslu krajow 1 Ligi.
          Zawsze jest pytanie gdzie jest robione R&D a potem produkcja. Bo tam gdzie jest robione R&D to jest faktyczny dobry przemysl a gdzie tylko sie wykonuje wg dokumentacji jakies czesci to sa kraje z Montowniami im. Balcerowicza. Biedne bo daja ta prymitywna prace tylko.

          I jeszcze cos z mojego doswiadczenia. W mojej rodzinie z Polski wiem o jednym chlopaku ktory skonczyl Politechnike, Budowe maszyn. I pracuje ze 2 (?) lata we Wroclawiu w oddziale duzego koncernu. Wolvo, maszyny budowlane. Cos jak moi klienci. Najpierw nie moge sie dowiedziec co konkretnie tam robi. Bo mam kontakt ze starsza kobieta ktora tego nie rozumie co znaczy konstruowanie, cos jak na tym forum powszechne. Musze go sam kiedys dopasc wtedy z niego wyciagne to. Jako ze mnie zna i wie co ja robie, jestem ten wzorzec niedoscigly w rodzinie, mysle ze nawet specjalnie nie chce powiedziec co konkretnie w swojej pracy robi. Ze zapewne nie konstruuje co i mysle. Ale, jak powiedzialem, postaram sie go spotkac. Nawet byl z pol roku w USA sluzbowo pracowac, co robil tez nie wiem.
          Wiem natomiast napewno ile zarabia. zarabia brutto ok. 3tys zl/miesiac co daje netto 2,2 tys zl. Wiecej napewno jak moja aktualna kochanka ale nedznie dalej nieprawda?
          Dodam ze moja kochanka za spotkania w kazdy weekend ma u mnie pare razy wiecej jak ze swojej pracy. Oprocz orgazmow naturalnie..

          Do tego dochodzi do mnie od tego inzyniera ze ma dosc prac w tej korporacji ze sie nie rozwija itd.

          Pozdrowienia
          • polski_francuz Sliwka w g... 30.12.13, 10:52
            Polska do I Ligi puka i niedlugo sie w niej znajdzie. Chodzi o jakosc politechnik i jakosc studentow. A te sie poprawiaja gwaltownie.

            Co do zasada rzadzenia, ktore niby wszedzie sa takie same. Nie masz racji. Pokaze Ci to na przykladzie nominacji na CEO.

            We Francji dostaje te pozycje ludzie bez doswiadczenia w danym przemysle. Np. Czuruk dostal pozycje w Alcatelu (koniec lat 90-tych) po karierze w przemysle naftowym. I rzadzil, jak piszesz, podobnymi zasadami. Co w jego konkretnym przypadku znaczylo zaangazowal firme w banke interntetowa, bo i inni tak robili. I wpadl jak sliwka w g...

            W Niemczech robi sie, na ogol, kariere wewnatrz firmy. Jak ten nowy szef Siemensa Joe (nazwisko mi umyka). I sie takie wpadki rzadziej zdarzaja.

            PF
            • jorl Re: Sliwka w g... 30.12.13, 11:16
              polski_francuz napisał:

              > Polska do I Ligi puka i niedlugo sie w niej znajdzie. Chodzi o jakosc politechn
              > ik i jakosc studentow. A te sie poprawiaja gwaltownie.

              jakosc ludzi po politechnice nie ma zadnego znaczenia. Pisze w tym watku o tym inzynierze z mojej rodziny. Pracuje w Volvo i jestem przekonana ze nie konstruuje. A przeciez konstruowanie po Politechnice jest ta normalna droga dla inzyniera, czy uwazasz inaczej PF?
              W Niemczech tak jest, no chyba ze ktos chce byc w marketingu ale dla tego dzialu sa Wirtschaftinzgeniuer lepszy. Takie dzialy tez sa, takich mamy w Vertrieb u nas.
              Ja wlasnie bedac w Polsce i majac kontakty poprzez moje kochanki z tubylcami staram sie i to dowiedziec. Co robia inyznierowie po Politechnikach w Polsce. Ale nie jakies gadania "pracuje u Volvo" ale co konkretnie robi. Czy konstruuje. A na tym drogi PF to ja sie napewno znam, prawda?
              I jakos nie trafa mi sie. Raz brat jednej mojej kochanki, z 5 lat temu juz, po studiach elektroniki, szukal pracy w Wroclawiu. Mogl miec tyko w jakis fabrykach TV jako kontrola techniczna na 3 zmiany i za grosze. Przyznasz to nie dla inzyniera prawda? Cieszyl sie bo znalazl prace opieki nad PC w panstwowej firmie od gazu, zaraz wiecej kasy ale u mnie w pracy to robia chlopcy lubiacy komputery, bez inzyniera. Inny, chlopak mojej innej kochanki, tez po elektronice, projektuje instalace elektryczne w domach.

              Ale przyznaje wlasnie zatudnilicmy do jednego zlecenia jednego programiste z Polski. I zrobil dobrze ta robote, dla nas tani on sie cieszyl. bylem wlasnie w Zakopanem 5 dni po drodze odwiedzilem jego firme. Zobaczyc jak od srodka wygladaja. Przyznam ze nedznie ale bedzie nam przydatny jak bedziemy szli w jednym kierunku dla naszych urzadzen. Bedzie dostawal zlecenia.
              Z tym ze to tylko potwierdza to co wiem. Moze tak naprawde cos dla zachodnich firm opracowywac, sam od poczatku do konca juz nie moze. Bo nie ma dostepu tak naprawde i do rynku jak my mamy i ta prace co on potrafi wykonac jest dla nas tylko kawalkiem, istotnym ale tylko kawalkiem, w naszych urzadzeniach.
              Tak ze jak slysze ile w Chinach inzynierow jest produkowanych to wiem ze siedza w Montowniach im. Balcerowicza jako kontrole technichne. Samo wykszatalcenie to nie wszystko trzeba z nim moc to robic co powinno. A do tego jest potrzebny przemysl z biurami konstrukcyjnymi. Ale Montownie im. Balcerowicza wlasnie z definicji zadnych biur konstrukcyjnych nie maja. Bo by nie byly Montowniami. I jak sie taki model przemyslu wybralo to albo beda sie ci ludzie, niewazne jak zdolni, marnowac po studiach nie robiac tego co powinni albo emigrowac. I nawet na emigracji sie marnowac bo sie nie zalapia.

              Pozdrowienia

              • polski_francuz Postep 30.12.13, 11:29
                Podczas pracy w Niemczech, chcialem dac szanse Polakom i kupowac od nich proszek korundowy wytworzony metoda sol-gel, ktory poznalem podczas pracy przy doktoracie na PWr. I kupilem dwa kilogramy. Przyslali mi to w dwoch pojemnikach. Jeden rozny od drugiego. A ja uzywalem dziesiatek jesli nie setke kilogramow proszku i takich roznic nie moglem zaakceptowac. Zbyt nieprzewidywalne w produkcji.

                Ty programiscie prace zleciles. I powoli, powoli i on zroumie jaki jest rynek i do niego dojdzie.

                Ja to wlasnie nazywam postepem. Musze sie wylaczyc bo mam pilna prace na biurku.

                Bis später

                PF
                • jorl Re: Postep 30.12.13, 11:47
                  A ja mam urlop. Chociaz do pracy wpadne na pare godzin, trzeba pewne rzeczy popchnac a bede mial cisze i spokoj, firma zamknieta do Nowego Roku.
                  Ten programista z Polski pracowal w fili w Polsce duzego koncernu amerykanskiego i dla niego programowal. Koncern sie wycofal i szuka zlecen. Z tym ze nie moze niczego konkretnego sam zrobic, tak jak temu koncernowi pisal programy tak i teraz np. nam.
                  Wiem o jednej firmie w USA bo to sa teraz nasi klienci i wlasciciel firmy u nich w Chicago wlasnie byl. Kazdy programista programujacy sterowanie tych maszyn ma 3-4 Hindusow w Indii. Mailem wysyla im zadania oni programuja i przesylaja spowrotem. Z powodu przesuniecia czasowego dobrze to dziala, on sp,i Hindusi pracuja, jak przejdzie do pracy ma mail z programem ktory potrzebuja. Ale ci Hindusi tylko czastke pracy wykonuja. Sami tych maszyn do ktorych pisza proogramy nie potrafia zrobic. I sprzedac. To jest tez droga do nikad, pozostana takimi wyrobnikami.

                  Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka