Gość: WOJSKOWY
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
04.04.02, 21:08
-Tu Lazar, natychmiast kierujcie się do BRC, coś ich zaatakowało,
stracili już chyba ze dwudziestu ludzi, jednak nie wiedzą co to jest, widać
tylko promienie plazmy, groty lub czasami ktoś po prostu pada na ziemię, to
wszystko pojawia się znikąd.
Po tym rozkazie mineło około pół godziny zanim dotarli do bram BRC.
Niesamowicie grube wrota wykonane z połączenia stali, platyny, tytanu i włókien
sztucznych blokowały im wjazd na teren ośrodka.
-BRC otwórzcie nam bramę.- połączył się z kompleksem Harris.
Nagle wrota się otwarły i ich oczom ukazała się droga prowadząca w głąb góry.
Ruszyli, a w chwilę potem ujrzeli masę trupów wszystkie z dziurami od grotów
lub plazmy albo jakiegoś rodzaju broni tnącej.
Dotarli do drugich wrót, jednak te były już zamknięte od drugiej strony.
-Chyba personel je zablokował żeby to coś nie mogło się do nich dobrać.-
powiedział Whipes.
-Może spróbujemy je wysadzić?- spytał Seawolf.
-Tak, a przy okazji wpuścić to coś lub zabić ludzi po drugiej stronie.-
zripostował go Harris.
-Według mnie najlepiej jeśli pójdziemy przez kompleks przejściami dla
ludzi a nie dla APC ( ARMORED PERSONNEL CARRIER ).- dokończył.
Wyszli z transportera i weszli do korytarzy BRC.
Znajdowali się na poziomie pierwszym.
-Harris, co jest na tym poziomie?- spytał Whipes.
-Kwatery mieszkalne, kuchnie, mesa i pomieszczenia relaksowe, a na
końcu magazyn.- odparł Harris.
Jednak oni musieli dotrzeć na poziom piąty gdzie prawdopodobnie w głównym
laboratorium schronili się ci co przetrwali.
Dochodząc do schodów prowadzących na poziom drugi usłyszeli wołanie o pomoc, a
następnie tajemnicze klikanie, a za chwilę potężny ryk, jakby ryk zwycięstwa.
Przeraziło ich to, mieli ochotę zawrócić ale wiedzieli, że tam są ludzie
potrzebujący pomocy.
Powoli, uważnie obserwując czujniki ruchu zeszli na poziom drugi, czyli jeden
wielki magazyn i skład żywności.
-Znowu, tak samo jak w lesie!!!- krzyknął przerażony Seawolf na widok
okrutnie zmasakrowanych zwłok, pozbawionych skóry, głów i kręgosłupów.
Minęli je, byli przerażeni jak nigdy w życiu, lecz to było nic w porównaniu z
tym co miało się zacząć.
ROZDZIAŁ 3:
Nagle usłyszeli klikanie ponownie jednak tym razem było bardzo blisko, tak
blisko, że szeregowiec Jones padł, a jego głowa została na ścianie, urwana
przez tajemniczy grot.
Usłyszeli głośny śmiech, wtedy się zaczęło.
-Mam na sensorze ruchu, osiem metrów przed nami.- krzyknął major
Seawolf.
-Nic nie widać!- odparł przerażony Whipes.
Nagle jakby z powietrza pojawiła się tajemnicza postać, spojrzała na nich, a
następnie wydała dziwny gwizd i znikła.
-Co to było do diabła?- ryknął Harris.
-Może te istoty mają jakiś generator pola niewidzialności!- zasugerował
szeregowy McCain.
-Pieprzę co mają, wynośmy się stąd!- krzyczał spanikowany Whipes.
-Chyba was powaliło, tam są żywi ludzie!- próbował uspokoić resztę
Harris.
-Tak, byli, a nie są. Dawno już są wyrżnięci.- poparł Whipes’a Seawolf.
-To spieprzajcie ale ja zostaję, kto idzie ze mną?- spytał Harris.
Zgłosiło się trzech szeregowców: Toshima, Walsky oraz Oldwood.
-My spieprzamy, a wy idźcie sobie na pewną śmierć.- odparł Whipes i
poszli.
Nie zwracając uwagi na na „buntowników” Harris, Oldwood, Walsky i Toshima
poszli w stronę windy na poziom trzeci, która znajdowała się jednak na końcu
magazynu 2S, od którego byli oddaleni o około 270 metrów.
Przechodząc obok wielkich kontenerów z zaopatrzeniem cały czas wypatrywali tego
czegoś.
O dziwo doszli do windy bez najmniejszych problemów, weszli do niej i zjechali
na poziom trzeci.
-Kapitanie co to za poziom?- spytał Walsky.
-To centrala dowodzenia i ochrony kompleksu.- odparł Harris
Szli krętymi, betonowymi korytarzami cały czas kierując się znakami na
ścianach „COMMAND CENTER”.
W końcu doszli do wielkich pancernych drzwi grubych na 12 centymetrów.
Nad drzwiami znajdował się wielki napis „.BIOWEAPONS RESEARCH COMPLEX COMMAND
CENTER”.
-Oldwood! C-4!- krzyknął Harris.
Szeregowiec bez wahania wykonał ten rozkaz.
Wszyscy schowali się za róg i wtedy pancerne drzwi aż jęknęły i rozerwały się
na strzępy tak jak część ściany, za którą schowali się marines.
Weszli do centrali.
Harris podszedł do głównego terminala komputerowego i wstukał:
DISPLAY_HISTORICAL_LOG_FILE_FROM_21.04.2135_TO_23.04.2135
Na komputerze wyświetliły się dane, Harris wyszukał w nich następujący
fragment: UNKNOWN LIFEFORMS DETECTED IN ENTRANCE AREA. DEFENCE TURRETS STATUS
ONLINE. DEFENCE TURRETS DESTROYED. SECOND BLAST DOORS CLOSED UNTIL FURTHER
NOTICE FROM WEYLAND-YUTANI SECURITY PROTOCOL 345FRT. COMMAND BLAST DOORS
CLOSED. COMMAND CENTER DEFENCE TURRETS ORDERED TO SHOOT AT EVERYTHING. HOSTILE
LIFEFORMS DETECTED ON LEVEL 1, 2, 3, 4 , 5.
WHOLE COMPLEX CONTROLLED BY ALIEN LIFEFORMS EXCEPT LEVEL 6.
SCIENCE AND SECURITY TEAM IS ON LEVEL 6.
-Poziom 6?- zdziwił się Toshima.
-Sprawdzę to.- odparł Harris.
REQUEST_DATA_LEVEL6
Odpowieź komputera była natychmiastowa:
UNAUTHORIZED ACCESS. DATA CLASSIFIED LEVEL ZETA.
Harris wpisał:
DEFENCE_TURRETS_ONLINE_SHOOT_AT_ENEMY
Odpowiedź:
ORDER CONFIRMED. HOSTILES DETECTED ON LEVEL 4 AND LEVEL 5.
Ruszyli nie wiedząc co będzie się czaiło na poziomie czwartym, czyli
laboratoriach broni biologicznej.
Znowu rozległo się klikanie.
-Co to kurwa jest?- ryknął Oldwood.
-Broń w pogotowiu.- rozkazał Harris.
-Pierdolone oszczędności na sprzęcie, nie mamy żadnych przydatnych
czujników.- powiedział Walsky.
-Demokraci dorwali się do władzy, wolą wydawać pieniądze na pomoc
pierdolonym Arabom niż na wojsko.- odparł Toshima.
-Za republikanów mieliśmy wszystko. Szlag by tych skurwiałych
liberałów.- dokończył Walsky.
-To nie czas na politykowanie, skupcie się żołnierze.- skarcił ich
Harris, choć w głębi duszy myślał dokładnie tak samo.
Przedzierając się przez dość szerokie korytarze poziomu trzeciego doszli w
końcu do krętych schodów prowadzących na poziom czwarty, według komputera
opanowanego przez obcych.
Rozdział 4:
Gdy zeszli po schodach minęli duży napis: „BIOWEAPONS RESEARCH AREA”.
Postanowili wyłączyć światło aby osłabic nieznanego przeciwnika.
Nie wiedzieli jednak o tym, że Łowcy nie potrzebowali światła aby widzieć, gdyż
używali termowizji, elektrycznych sensorów oraz specjalnej funkcji polegającej
na tym, że mogli widzieć innych zakamuflowanych Predatorów.
Idąc tak doszli do otwartych, dość dużych drzwi pancernych.
Za drzwiami znajdowała się niezliczona ilość pojemników, urządzeń i innego
sprzętu.
Na jednym ze zbiorników Harris przeczytał: HAZARDOUS BIOLOGICAL DANGER: EBOLA
VIRUS KONGO CONNECTED WITH ANTHRAX A-2. TESTS SHOWED VERY HIGH EFFECTIVNESS,
ALTHOUGH LIFEFORM X-1 WAS RESISTANT TO ALL VIRUS MUTATIONS. BESIDE THIS
LIFEFORM X-1 SURVIVED 800 FARENHEIT GRADES TEMPERATURE.
-To oni sobie tu eksperymentują z jakimś świństwem, a my to
mamy sprzątać?- powiedział Oldwood.
-Pierdolone skurwysyny, powinno ich się zajebać!- krzyczał
Walsky.
Spierdalajmy stąd!- ciągnął dalej Walsky.
-Żołnierzu waż słowa.- skarcił go Harris.
-Sir, według mnie zasłużyli żeby zdychać.
-Czy to kolejna próba buntu?- spytał ostrzegawczo Harris.
-Nie, ale nie powinniśmy ryzykować życia dla tych skurwieli.-
zakończył kłótnię Walsky.