Dodaj do ulubionych

Profesor Wolff-Powęska o inicjatywie Helgi Hirsch

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 20:15
Pani powinna miczeć w tej sprawie i innych.
Wstyd za to co pani ostatnio wypisuje.
Obserwuj wątek
    • Gość: lora4 Re: Profesor Wolff-Powęska o inicjatywie Helgi Hi IP: *.dip.t-dialin.net 13.09.04, 21:38
      Gość portalu: M napisał(a):

      > Pani powinna miczeć w tej sprawie i innych.
      > Wstyd za to co pani ostatnio wypisuje.

      Uzasadnij!
      • Gość: Rosso Pani Profesor wyłączyła myślenie... IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 02:01
        ... a szkoda, bo wydawać by się mogło, że nawet w Polsce tytuły profesorskie
        nadaje się ludziom potrafiącym myśleć. Jednakże od dłuższego już czasu na
        podstawie lektur pani artykułów wydaje się, że pani profesor opłacana jest
        przez rewanżystów niemieckich.
        Przecież gołym okiem widać, o co chodzi w tej rozdmuchanej inicjatywie pani
        Hirsch: o samoreklamę. Pani Hirsch całymi latami wspierała i swoją publicystyką
        i bezpośrednio podczas spotkań autorskich w najbardziej zapadłych kółkach
        lokalnych Ziomkostw inicjatywy roszczeniowe. Kiedy zaczęła być "persona non
        grata" w polskich kręgach ( z czego czerpała nie tylko samozadowolenie)i
        przestała być zapraszana na polskie rauty, swoim zwyczajem, zrobila woltę o 180
        stopni - darmowa reklama.
        Niestety, dał się na nią nabrać w fatalny sposób także przedstawiciel
        najwyższego urzędu demokracji niemieckiej, prezydent Bundestagu, który
        wspaniałomyśnie "zrezygnował" z czegoś, co mu się żadną miarą nie należy. Tym
        samym pan Thierse podał do publicznej wiadomości, że ma głęboko w doopie
        wszelkie układy międzynarodowe, od Układu Poczdamskiego począwszy. Taki, a nie
        inny, jest prawdziwy wydźwięk listu sygnowanego przez "intelektualistów"
        niemieckich.
        • Gość: . Jak bys byl z domu "Werwolf "to tez bys tak mowil! IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.09.04, 04:05
      • Gość: Anna Kozlowska Wypociny Profesor Wolff-Powęskiej IP: *.sympatico.ca 16.09.04, 18:59

        http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2279566.html
        Straszenie Niemców
        Anna Wolff-Poweska 10-09-2004, ostatnia aktualizacja 10-09-2004 19:40

        Autorom uchwaly, nad która pracuje dzis Sejm, nie chodzi o znalezienie
        rozwiazan, które zabezpieczylyby Polske przed roszczeniami dzialaczy Zwiazku
        Wypedzonych. Uchwala ma byc straszakiem wobec rzadu niemieckiego. W zadnym
        razie jednak nie przestraszy ona Niemców, przeciwnie - jej skutki polityczne
        moga byc nieobliczalne wlasnie dla Polski - pisze Anna Wolff-Poweska

        Przedziwny spektakl towarzyszyl debacie sejmowej nad zgloszonym przez
        poslów opozycji projektem uchwaly w sprawie reparacji niemieckich dla
        Polski. Kazdy, kto usilowal wylowic z kotlowaniny i wrzawy dochodzacych z
        ulicy Wiejskiej jakis sens i racje logiczne, stawal bezradny wobec pytania:
        O co tu chodzi? Do czego zmierzaja autorzy tego przedsiewziecia? Jakie moga
        byc koszty polityczne i spoleczne inicjatywy poselskiej?

        Zawód czy powolanie?

        Opublikowany w 1919 r. esej Maksa Webera "Polityka jako zawód i
        powolanie" do dzis pozostaje wysmienitym podrecznikiem regul postepowania w
        polityce. Odrózniajac ludzi, którzy zyja z polityki, od tych, którzy zyja
        dla polityki, niemiecki socjolog przypominal, ze tych drugich wyróznia
        wysokie poczucie godnosci, bez której nad kierowanymi spolecznosciami
        zawisloby widmo "pospolitego koltunstwa". "Namietnosc nie stworzy polityka",
        jesli nie towarzyszy jej odpowiedzialnosc oraz dystans wobec rzeczy i ludzi.
        Sila osobowosci politycznej wyrasta bowiem z polaczenia "goracego serca i
        chlodnego oka".

        Wraz z przyspieszeniem historii i fundamentalna zmiana uwarunkowan
        miedzynarodowych zmienia sie równiez strategia polityki zagranicznej.
        Niespotykane dotad na taka skale zacieranie róznic miedzy polityka
        wewnetrzna i zewnetrzna, a takze wzrost rangi dyplomacji spolecznej
        zobowiazujacej polityków do informowania i edukowania spoleczenstwa -
        wszystko to stawia klase polityczna przed nowymi wyzwaniami.

        Czy nasi aktorzy polityczni sa do tej roli odpowiednio przygotowani?
        Polityka zagraniczna tradycyjnie jawila sie jako sfera dla wtajemniczonych.
        Spoleczenstwa koncentrowaly sie raczej na sprawach zwiazanych z codzienna
        egzystencja. W tych tez sprawach latwiej bylo wywierac nacisk na poslów i
        rzadzacych. Nikt nie organizowal demonstracji i strajków w kwestiach
        polityki zagranicznej panstwa. W sferze dyplomacji przywódcy polityczni
        mogli wiec czuc sie bezkarni. Jednakze ta sytuacja moze wkrótce ulec zmianie
        z uwagi na szybki wzrost liczby ludzi wyksztalconych, a tym samym bardziej
        wymagajacych.

        W czasach przelomowych dla ksztaltowania nowego porzadku europejskiego
        fachowosc, szeroka wiedza i kultura polityczna stanowia niezbedny warunek
        skutecznosci na arenie miedzynarodowej. Dlatego polskie spoleczenstwo ma
        prawo wiedziec, czy forsowane przez naszych poslów stanowisko w kwestii
        sasiedztwa polsko-niemieckiego sluzy bezpieczenstwu zewnetrznemu kraju i
        dobremu wizerunkowi Polski w swiecie, a tym samym interesom narodu
        zintegrowanego we wspólnocie europejskiej.

        Od dwóch tysiecy lat...

        Inicjatywa poselska w sprawie uchwaly zobowiazujacej rzad RP do
        sformulowania roszczen reparacyjnych wobec rzadu RFN za szkody z czasów II
        wojny swiatowej stanowi reakcje na agresywne zadania Powiernictwa Pruskiego
        dotyczace odszkodowan za mienie utracone przez niemieckie ofiary
        przymusowych wysiedlen po 1945 r. Jest równiez odpowiedzia na inicjatywe
        Eriki Steinbach, szefowej Zwiazku Wypedzonych, w sprawie utworzenia w
        Berlinie Centrum przeciw Wypedzeniom. W debacie publicznej na te tematy,
        jaka toczyla sie w naszych mediach od wielu miesiecy, politycy byli dotad
        niemal niewidoczni. Tym mocniejszym akordem zabrzmialy ich glosy na sali
        sejmowej.

        Debata stala sie okazja do zaprezentowania szerokiej gamy pogladów
        przedstawicieli róznych partii na temat historii stosunków
        polsko-niemieckich i naszej polityki zagranicznej wobec zachodniego sasiada.
        Lecz juz wczesniej, podczas spotkania przedstawicieli polskich klubów
        parlamentarnych z delegacja niemieckiego Bundestagu, jakie mialo miejsce w
        Sejmie 19 lutego br., okazalo sie, ze naszym poslom bynajmniej nie chodzi o
        dialog i szukanie rozwiazan w trudnej sytuacji - lecz glównie o
        zaprezentowanie wlasnej, jakze specyficznej, interpretacji dziejów
        sasiedztwa polsko-niemieckiego, o kolejna odslone listy polskich krzywd i
        zademonstrowanie moralnej wyzszosci polityków Sejmu nad deputowanymi
        Bundestagu. Delegacja niemiecka, w której znalezli sie glównie wypróbowani
        partnerzy Polski zaangazowani we wspólprace, potraktowana zostala jak
        tarcza, do której mozna strzelac na rózne sposoby.

        Gdy nasi poslowie wyczerpali liste krzywd z II wojny swiatowej - z
        wyszczególnieniem losów wszystkich czlonków rodzin, spalonych domów i
        utraconego dobytku - rozpoczal sie akt drugi tego zalosnego spektaklu
        zdominowanego przez polityków Ligi Polskich Rodzin i Ruchu
        Katolicko-Narodowego. Polacy zajeli sie glebsza analiza dziejów wspólnego
        sasiedztwa. Antoni Stryjewski (RKN) pogorszenie sie stosunków wzajemnych
        tlumaczyl... ujawnieniem sie odwiecznych hegemonistycznych dazen
        niemieckich. W swych dywagacjach szedl nawet dalej niz obowiazujaca w
        historiografii PRL teza o tysiacletnim Drang nach Osten. Zdaniem bowiem
        Stryjenskiego agresywna, szkodliwa dla porzadku europejskiego doktryna
        germanska holubiona jest przez naszych sasiadów od dwóch tysiecy lat. Posel
        zakwestionowal uznany po wojnie porzadek terytorialny, wyrazajac
        przekonanie, iz Niemcy powinny zostac zepchniete jeszcze bardziej na zachód.

        Cala powojenna polityke RFN nasi poslowie potepili en bloc jako
        polityke klamstwa i regermanizacji, która miala doprowadzic do
        destabilizacji wewnetrznej Niemiec i zachodnich regionów Polski. Stryjewski
        w imieniu calego narodu polskiego oskarzyl Niemców o to, iz byli zlym
        adwokatem Polski w jej staraniach o czlonkostwo w Unii Europejskiej.
        Stwierdzil równiez, ze to panstwo niemieckie ponosi wine za asymetrie w
        rozwoju gospodarczym i spolecznym obu krajów oraz za polska biede. Liste
        oskarzen zamykal zarzut odpowiedzialnosci RFN za wspólczesne wypedzenia z
        terytorium bylej Jugoslawii i cala destabilizacje na Balkanach.

        Dla deputowanych niemieckich, którzy na poczatku lat 90. zaangazowali
        sie w burzliwa debate na temat udzialu wojsk Bundeswehry w wojnie na
        poludniu Europy i którzy glosowali za przyjeciem przez Niemcy mozliwie
        najwiekszej liczby uciekinierów i wypedzonych z balkanskiego kotla,
        wypowiedzi naszych poslów musialy brzmiec jak glosy z zaswiatów.

        Zaplaccie za caloksztalt

        Wielogodzinna debata w Sejmie 25 sierpnia przyniosla cos wiecej niz
        rejestracje glosów "za" kontrowersyjna uchwala i "przeciw" niej. Pozwolila
        zapoznac sie ze stanem wiedzy i pogladów naszej elity politycznej na tzw.
        problem niemiecki. Odslonila mizerie kultury politycznej wielu poslów i
        nieodpowiedzialnosc ludzi, którym w imieniu spoleczenstwa powierzono troske
        o bezpieczenstwo panstwa.

        Trudno pozazdroscic roli, jaka musial przyjac na siebie podsekretarz
        stanu w MSZ Jan Truszczynski. Jak odpowiadac na poselskie pytania, gdy
        trzezwa ocene sytuacji zastepuje zaslepienie i klamstwa, obelgi i
        pomówienia? Poslowie wkroczyli na sciezke wojenna przeciw panstwu
        niemieckiemu, negujac i odrzucajac wszystko, co dotychczas udalo sie
        zbudowac na trudnej drodze pojednania wysilkiem wielu polityków i obywateli.

        Przerywane oklaskami wystapienia poslów, glównie PiS i LPR, mozna by z
        uwagi na stopien arogancji i niewiedzy zlekcewazyc jako niepowazna egzotyke,
        rodzaj politycznego skansenu - gdyby nie calkiem powazne konsekwencje, które
        moze poniesc cale spoleczenstwo za poselska niefrasobliwosc. Argumentów na
        rzecz obciazenia obecnego rzadu RFN reparacjami wojennymi poslowie szukali
        juz to w historii, juz w zmowie wrogich sil.
        • Gość: ak Re: Wypociny Profesor Wolff-Powęskiej czII IP: *.sympatico.ca 16.09.04, 19:01

          http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2279566.html
          Straszenie Niemców
          Anna Wolff-Poweska 10-09-2004, ostatnia aktualizacja 10-09-2004 19:40
          c.d.
          Trudno pozazdroscic roli, jaka musial przyjac na siebie podsekretarz
          stanu w MSZ Jan Truszczynski. Jak odpowiadac na poselskie pytania, gdy
          trzezwa ocene sytuacji zastepuje zaslepienie i klamstwa, obelgi i
          pomówienia? Poslowie wkroczyli na sciezke wojenna przeciw panstwu
          niemieckiemu, negujac i odrzucajac wszystko, co dotychczas udalo sie
          zbudowac na trudnej drodze pojednania wysilkiem wielu polityków i obywateli.

          Przerywane oklaskami wystapienia poslów, glównie PiS i LPR, mozna by z
          uwagi na stopien arogancji i niewiedzy zlekcewazyc jako niepowazna egzotyke,
          rodzaj politycznego skansenu - gdyby nie calkiem powazne konsekwencje, które
          moze poniesc cale spoleczenstwo za poselska niefrasobliwosc. Argumentów na
          rzecz obciazenia obecnego rzadu RFN reparacjami wojennymi poslowie szukali
          juz to w historii, juz w zmowie wrogich sil. Andrzej Fedorowicz (LPR)
          pomstowal nie tylko na 300 lat pruskiej polityki rabunkowej. Macki owej
          polityki dostrzegl równiez w obecnych dzialaniach wladz niemieckich - z ta
          tylko róznica, ze armaty i karabiny zastapilo euro. Posel sugerowal, iz za
          owymi mackami stoi spisek... zydowsko-niemiecki, którego celem jest
          oczernianie Polski. To Niemcy i Zydzi stworzyli wspólny front przeciw
          polskiej gospodarce, prowadza szantaz polityczny i prawno-gospodarczy. Inny
          posel LPR opisywal przystapienie Polski do UE w kategoriach "Anschlussu"
          Rzeczypospolitej.

          Gdy brakowalo rzeczowych argumentów, siegano po trywialne klamstwa i
          bezkarne w majestacie mandatu poselskiego obrazliwe pomówienia. Wbrew
          oczywistej prawdzie o pozytywnej ewolucji stosunków polsko-niemieckich we
          wszystkich dziedzinach poslowie kreslili apokaliptyczny obraz wspólnego
          sasiedztwa. Za swój patriotyczny obowiazek uznali koniecznosc wskazania
          winnych tego, ze Polska stala sie frontem realizacji i obrony niemieckich
          interesów.

          Jaroslaw Kaczynski - moze z racji tego, ze jego formacja nosi dumna
          nazwe Prawo i Sprawiedliwosc - poczul sie zobowiazany do wskazania glównych
          winowajców. Sa nimi wszyscy ludzie nauki i kultury, dziennikarze i politycy,
          którzy zawodowo zajmuja sie problematyka polsko-niemiecka. Wsród oskarzonych
          Kaczynski wyróznil kilka kategorii. Najpierw "tlumek pozytecznych idiotów o
          zebraczym usposobieniu. I to takich, co sie schyla po najgorszy ochlap".
          Dalej ida ci, "którzy zapamietali sie w pojednaniu". To godni pozalowania
          naiwniacy, których prezes PiS diagnozuje w kategoriach psychiatrycznych -
          widzi w nich slabe ofiary, które wstepuja w "relacje amnezyjno-akceptacyjna"
          z silnym przesladowca, katem. Kaczynski nie ma cienia watpliwosci, iz
          wszyscy oni bez róznicy wypowiadaja sie za niemieckie marki - judaszowe
          srebrniki. To "aktywa Stasi".

          Ze spiskowa teoria dziejów nie sposób dyskutowac. Pozostajac przy
          psychiatrycznej terminologii prezesa PiS, mozna tylko uznac, ze on sam
          cierpi na psychoze maniakalno-depresyjna. W innych zawodach taki stan
          kwalifikowalby sie do leczenia i renty chorobowej.

          Ale Kaczynski nie jest bynajmniej odosobniony w swej diagnozie. Ani
          Antoni Macierewicz, odpowiedzialny za rozpetanie przed laty afery teczkowej,
          która godzila w dobre imie wielu wspanialych ludzi, ani Janusz Dobrosz z
          klubu LPR, który od lat propaguje sensacyjna informacje, jakoby redaktor
          "Polityki" Adam Krzeminski byl na stalej pensji niemieckiego MSW, nie
          spotkali sie z protestem z law sejmowych, gdy "demaskowali" rodzimych
          donosicieli, oszczerców i naiwnych klakierów. Gniew poslów kierowal sie
          przeciw Bronislawowi Geremkowi, podejrzanemu o platne wyslugiwanie sie
          wrogowi, i Wladyslawowi Bartoszewskiemu, slabeuszowi i zdrajcy.

          Lotem orla

          Nic bowiem bardziej nie irytuje naszych poslów niz brak publicznych
          zachwytów nad sila i wielkoscia Polski. Na Niemców trzeba krzyczec, oskarzac
          ich, atakowac, wypinac piers, by wróg nie podejrzewal nas o tchórzostwo.
          Zgodnie zapowiedziano wiec koniec epoki "miekkosci i poblazliwosci" wobec
          zachodniego sasiada.

          Moglismy tez uslyszec, ze Niemcy z pomoca UE wprowadzaja na Starym
          Kontynencie germanski porzadek, "przejmuja nasze umysly", objeli juz 100
          proc. polskiego przemyslu spozywczo-rolnego, chca z nas uczynic
          Europejczyków drugiej kategorii, a z naszych rolników kategorie trzecia
          (posel Gabriel Janowski). Jest tylko jedna droga przeciwstawienia sie tej
          ekspansji - polska mocarstwowosc. Kaczynskiego, Janowskiego, Giertycha i
          wielu innych laczy nadzieja na przebudzenie sie narodowego ducha Polaków.

          W swej ksiazce "Lot orla" (Szczecinek 2000) Roman Giertych uwodzi
          nas - podobnie jak na sali sejmowej - wizja Polski wielkiej. Nasz kraj
          realizuje misje religijno-cywilizacyjna w Rosji i przewodzi Europie
          Srodkowej, zintegrowanej od morza do morza, stanowiacej antidotum na Unie
          Europejska. Roztaczajac swe sny o potedze, lider LPR siegnal po alegorie
          orla, wciaz przykutego lancuchami do skaly. Niech podniosa skrzydla ci,
          którzy leza "w blocie ziemi". Niech poteznie wzbija sie w góre, "a Polska,
          nasza kochana ojczyzna, bedzie prawdziwie wielka". Trudno przewidziec, ilu
          rodaków przekona autor tych mirazy. Mysle jednak, ze powinnismy trzezwo
          trzymac sie ziemi. Oslepieni wizja imperium mozemy niczym Ikar rozbic sie o
          skaly lub znów ugrzeznac w blocie.

          W historii III Rzeczypospolitej debata z 25 sierpnia byla czyms
          wyjatkowym. W tonie i klimacie wystapien poselskich nie sposób jednak nie
          zauwazyc pewnych analogii do retoryki antyniemieckiej uprawianej przez
          dziesieciolecia przez wladze PRL. Z jedna wszakze róznica. Polityka wobec
          RFN stanowila integralny element ideologii zimnowojennej narzuconej Polsce z
          racji czlonkostwa w Ukladzie Warszawskim i RWPG. Byla skladnikiem
          satelickiej zaleznosci Polski od Moskwy. Antyniemieckosc integrowala tez
          wladze komunistyczna ze spoleczenstwem i rekompensowala mizerie dnia
          codziennego.

          Jak jednak wytlumaczyc antyniemiecka postawe czesci klasy politycznej
          w demokratycznej Polsce, której spoleczenstwo opowiada sie za wspólpraca i
          normalizacja stosunków ze wszystkimi partnerami UE i NATO - w tym takze z
          Niemcami? Jak pogodzic czlonkostwo w strukturach europejskich i wiernosc
          idealom integracyjnym z wroga retoryka i kompleksami wobec najblizszego
          sasiada? Czy poslowie nawolujacy do pospolitego ruszenia przeciw Niemcom,
          zadajacy renegocjacji traktatu o dobrym sasiedztwie i przyjaznej wspólpracy
          z 17 czerwca 1991 r. - który po latach wrogosci uregulowal wiele kwestii
          spornych - zadali sobie pytanie, w jakim stopniu reprezentuja wole
          spoleczenstwa? Czy ich rozumienie polskiej racji stanu nie rozmija sie z
          oczekiwaniami wielu obywateli? Tego, czego nie moglismy oczekiwac od poslów
          PRL, mamy prawo wymagac od deputowanych wybranych w wolnych wyborach.
          Polityk demokratyczny tym bowiem rózni sie od zwyklego szowinisty, ze normy
          moralne i zasady etyczne, których domaga sie od przeciwnika, stosuje równiez
          wobec siebie.

          Pamiec zraniona, pamiec triumfujaca

          Wzmozona aktywnosc Powiernictwa Pruskiego, spór wokól Centrum przeciw
          Wypedzeniom czy renesans literatury niemieckiej poswieconej wlasnym ofiarom
          wojennym - w czym Polacy widza jedynie wskrzeszanie upiorów przeszlosci -
          wpisuje sie w ogólnoswiatowy nurt ozywiania pamieci o traumatycznych
          przezyciach narodów i krzywdach historycznych siegajacych dalej niz zycie
          jednego pokolenia.

          W obliczu nowych, nieznanych dotad zagrozen stalismy sie bardziej
          wrazliwi na historie, a jednoczesnie bardziej bezradni wobec niej.
          Przeszlosc staje sie tematem biezacej polityki w wielu punktach globu. Dosc
          wspomniec o krajach afrykanskich, które dzis domagaja sie przeprosin za
          niszczycielska polityke kolonialna, o japonsko-koreanskich sporach o tresc
          podreczników szkolnych czy o zacieklej batalii miedzy hi
          • Gość: ak Re: Wypociny Profesor Wolff-Powęskiej czIII IP: *.sympatico.ca 16.09.04, 19:03

            serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2279566.html
            Straszenie Niemców
            Anna Wolff-Poweska 10-09-2004, ostatnia aktualizacja 10-09-2004 19:40

            c.d. cz III
            Pamiec zraniona, pamiec triumfujaca

            Wzmozona aktywnosc Powiernictwa Pruskiego, spór wokól Centrum przeciw
            Wypedzeniom czy renesans literatury niemieckiej poswieconej wlasnym ofiarom
            wojennym - w czym Polacy widza jedynie wskrzeszanie upiorów przeszlosci -
            wpisuje sie w ogólnoswiatowy nurt ozywiania pamieci o traumatycznych
            przezyciach narodów i krzywdach historycznych siegajacych dalej niz zycie
            jednego pokolenia.

            W obliczu nowych, nieznanych dotad zagrozen stalismy sie bardziej
            wrazliwi na historie, a jednoczesnie bardziej bezradni wobec niej.
            Przeszlosc staje sie tematem biezacej polityki w wielu punktach globu. Dosc
            wspomniec o krajach afrykanskich, które dzis domagaja sie przeprosin za
            niszczycielska polityke kolonialna, o japonsko-koreanskich sporach o tresc
            podreczników szkolnych czy o zacieklej batalii miedzy historykami tureckimi
            i ormianskimi wokól krwawych wydarzen z poczatku XX wieku.

            Nowa identyfikacja narodowa, etniczna i kulturowa, ksztaltujaca sie
            pod wplywem glebokich przeobrazen cywilizacyjnych, potrzebuje nowych kodów
            historycznych. Im dalej od II wojny, tym wiecej pisze sie o wlasnych
            cierpieniach, tym mniej chetnie akceptuje sie wine i wstyd. W warunkach
            bowiem globalizacji pamieci historycznej wszyscy chca nalezec do
            miedzynarodowej wspólnoty ofiar. To nobilituje moralnie - choc jednoczesnie
            wspóltworzy mit kolektywnej niewinnosci.

            Nie sposób nie zauwazyc, iz wbrew opiniom szermowanym przez polskich
            poslów wspólczesne Niemcy nie sa siedliskiem agresji i dazen imperialnych.
            Absurdem jest sadzic, ze za Odra ktokolwiek czyha na nasza suwerennosc i
            marzy o germanizacji Polski. Trudno jednak oczekiwac, by w 80-milionowym
            kraju - w którym uczyniono bardzo wiele na rzecz edukacji demokratycznej i
            gdzie trwa nieustanny dialog z przeszloscia - wokól kwestii winy i
            odpowiedzialnosci za nazistowskie ludobójstwo panowala calkowita
            jednomyslnosc. Eksponowanie przez niektórych autorów w RFN losów ofiar
            przymusowych wysiedlen w oderwaniu od kontekstu historycznego i próby
            prywatyzacji pamieci o tym dramatycznym epizodzie moga prowadzic do
            niebezpiecznej sytuacji, w której dozwolone jest porównywanie wszystkiego z
            wszystkim. Dlatego to, jaka pamiec historyczna dominowac bedzie w
            zjednoczonych Niemczech, nie moze byc obojetne ani nam, ani innym narodom
            europejskim. Niemcy nie moga sami rozstrzygac o tym, z jakim bagazem pamieci
            udaja sie w podróz w kolejne stulecie.

            Wszelako, jesli Niemcy maja nie ulec pokusie zmiany stabilnego dotad
            podzialu ról, jesli maja zachowac jasna swiadomosc tego, kto w latach II
            wojny byl sprawca, a kto ofiara - najlepszym gwarantem, ze tak wlasnie sie
            stanie, jest wspólnota europejska. Dla pokojowej koegzystencji w Europie
            trzeba uwzgledniac i wschodnie, i zachodnie doswiadczenia historyczne.
            Holubienie pamieci agresywnej i rewanzystowskiej, konfrontacyjny charakter
            odpominania moze prowadzic do sytuacji, w której cala dramatyczna historia
            XX wieku okaze sie moralnie bezuzyteczna.

            Szalenstwo wykalkulowane

            Na temat polskich zadan reparacyjnych napisano juz wiele. Padly
            wszystkie mozliwe argumenty natury prawnej. W jakiejkolwiek formie przyjeta
            zostanie uchwala Sejmu, trudno oczekiwac, by spelnila zamierzone cele.
            Poslom nie chodzi bowiem o znalezienie rozwiazan, które zabezpieczylyby
            panstwo polskie przed ewentualnymi roszczeniami dzialaczy Zwiazku
            Wypedzonych. Uchwala ma odegrac role straszaka wobec rzadu niemieckiego. Z
            uwagi jednak na brak zakotwiczenia prawnego w zadnym razie nie przestraszy
            ona Niemców. Przeciwnie, skutki polityczne takiego kroku moga byc
            nieobliczalne. Dodatkowa cena, jaka przyjdzie nam wszystkim zaplacic, bedzie
            ugruntowanie w Unii wizerunku Polski jako narodu pieniaczy, który po
            awanturze z konstytucja europejska podejmuje dzialania prowadzace do
            zanegowania powojennych ustalen miedzynarodowych.

            Wysuniecie przez rzad polski roszczen reparacyjnych byloby wplataniem
            sie panstwa w awanture sprowokowana przez niewielkie srodowisko niemieckie
            skupione wokól paru ambitnych politykierów i adwokatów. Przez grupke, wobec
            której dystansuja sie wladze RFN i wszystkie liczace sie partie polityczne.
            Podjeta zas przez niektóre miasta w Polsce akcja liczenia strat poniesionych
            w latach wojny to angazowanie energii ludzi i duzych srodków finansowych w
            przedsiewziecie, które z wielu wzgledów nie moze przyniesc wiarygodnego
            rezultatu.

            Debaty i spory wokól reparacji dowodza jedynie, ze polska klasa
            polityczna nie ma pomyslu na wyjscie z impasu. Na razie do zadnych sadów i
            trybunalów nie wplynely indywidualne pozwy niemieckich wypedzonych. Zamiast
            wiec straszyc spoleczenstwo i wciagac je w kolejna awanture
            polsko-niemiecka, warto sie przygotowac do odparcia ewentualnych wniosków
            pod wzgledem prawnym. Kazdy rozsadnie myslacy Polak ma swiadomosc, ze trzeba
            to uczynic wespól z Niemcami, a nie przeciw nim.

            Dlatego nalezy sobie zyczyc, bysmy doczekali sie mezów stanu, którzy
            demokracje traktuja jako sztuke dyskusji ze spoleczenstwem i przekonywania
            do swych racji. Dzis bowiem dla naszych polityków spoleczenstwo to tylko
            poddani niezdolni do racjonalnych zachowan. Dlatego zdaniem polityków trzeba
            siegac po emocje i populistyczne manipulacje.

            I tak sie dzieje. Niewielka róznica, jaka w sondazach dzieli PiS od
            LPR, powoduje, iz reprezentanci obu partii nie przebieraja w srodkach,
            walczac o kazdy glos. Histeryczny spektakl, jakim uraczyli nas w Sejmie,
            poza wszystkim sklania do zadumy. W obliczu narastajacej w swiecie slepej
            nienawisci plemiennej, terroryzmu, nierozwiazanych konfliktów na Bliskim
            Wschodzie, dramatów w Madrycie, Moskwie czy Czeczenii, rodzi sie pytanie:
            skoro ci, którzy maja ambicje reprezentowania naszych interesów w polityce
            zagranicznej, bardziej koncentruja swa energie i pasje na zagrozeniach
            urojonych niz realnych, to czy zdolaja dostrzec rzeczywiste
            niebezpieczenstwo i uchronic nas przed nim, gdy pojawi sie ono przed naszym
            progiem?



            Prof. Anna Wolff-Poweska - historyk i politolog, pracownik Instytutu
            Zachodniego w Poznaniu. W ub.r. ukazala sie jej ksiazka "A blizniego
            swego... Koscioly w Niemczech wobec »problemu zydowskiego «".


            Anna Wolff-Poweska
    • freemason ad. języka 13.09.04, 22:16
      <<Ponadto zbliżają się wybory do parlamentów i w Niemczech dochodzą do głosu
      ugrupowania skrajnej prawicy (NPD, DVU) i lewicy (PDS)>>.

      wszystkie ww. ugrupowania to skrajna lewica. Dwa pierwsze - nacjonalistyczna,
      ostatnie z nich - internacjonalistyczna.

      Pzdr.
    • Gość: Radoslaw Wwa Re: Profesor Wolff-Powęska o inicjatywie Helgi Hi IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 01:16
      Brawo Pani Profesor, jestem dokladnie takiego zdania jak i Pani. To gest
      skierowany przede wszystkim do zaszokowanych postawa polska niemcow, ktorzy
      uwierzyli tak jak ja ze pewne sprawy mozna zalatwic jak przystalo na
      cywilizowanych ludzi. Ida wybory w Niemczech, do wladzy coraz bardziej pchaja
      sie ugrupowania skrajno prawicowe/lewicowe dla ktorych wlasnie ten konflit moze
      stanowic intratna wyborcza pozywke, czli po trochu przeucenie problemow polskich
      na teran polityki wewnetrznej niemiec. Panika i histeria rozszerza sie w
      niekontrolowany sposob, trudno przewidzie jej ostateczne skutki. Sam naleze do
      tzw.kregu wypedzonych, naleze do BdV, nigdy nie interesowala mnie sprwa
      jakichkolwiek odszkodowan w Polsce, ta sprawe dawno pozostawilem za soba. Z
      Polska i Polakami wiaza mnie znakomite stosunki, mam rodzine w polsce i w
      najgorszych snach nie przyszlo mi do glowy, ze sprawy moga zajsc tak daleko w
      Polsce, w Niemczech ton prasy jest wywazony, tematu jakby nie bylo. Jednak teraz
      i mnie poniosly emocje i zastanawiamy sie w gronie znajomych, czy po
      prowokacjach z Sejmu, jednak nie nalezy ponownie rozgrzebac historii i pomyslec
      tez o odszkodowaniach.
      Mam dzieci, ktore wychowalem na solidnych Niemcow, mowia bardzo dobrze po
      polsku, ogladamy telewizje polonia, nigdy nie uczylem nienawisci, ale teraz juz
      do Polski nie przyjedziemy.
      • Gość: lord cox Popieram cie, chociaz nic mnie z Niemcami nie IP: *.mad.east.verizon.net 14.09.04, 02:31
        wiaze. Srodowiska prawicowe (LPR,PIS), pracuja dla Rosji (LPR) i USA (PIS).

        W ogole to, uwazam, atakowanie Niemiec ma na celu nie tylko Niemcy jako takie
        ale po prostu integracje europejska. Wzniecic wasnie w EU, to wymarzony dar dla
        zagorzalych antyeuropejczykow.
        Pozdrawiam.
        • Gość: . A jaka to prawica? To socjalisci, tyle ze narodowi IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.09.04, 04:07
      • Gość: ur OBRAZIL SIE, ' SOLIDNY NIEMIEC' !!!! IP: *.28.221.203.acc11-dryb-mel.comindico.com.au 14.09.04, 06:44
        Nie ogladaj takze telewizji 'Polonia',przy ogladaniu ktorej tylko krytykujesz
        POLSKE i Polakow.
    • Gość: droch Re: Profesor Wolff-Powęska o inicjatywie Helgi Hi IP: *.rozanka.wroc.pl 14.09.04, 02:25
      A ja w imieniu swoim i swojej rodziny zrzekam się wszelkich praw do Niderlandów.
      Niemiecki "gest" ma mniej więcej taką samą wartość.
      • Gość: . "Inflanty" bylyby bardziej na miejscu...Hehehehe!! IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.09.04, 04:08
    • Gość: Janek BRAWO SEJM!... IP: *.qc.sympatico.ca 14.09.04, 04:02
      W koncu Sejm zdobyl sie na odwage i przemowil w interesie Polski i Polakow
      mieszkajacych w Polsce. A w Niemczech rwetes, wszyscy gania Sejm za
      warcholstwo, glupote i wszystko co najgorsze. Niemcow natomiast wszyscy
      proniemieccy lobysci chwala za szlachetnosc, wspanialomyslnosc, wszystko naj,
      naj.

      Ta uchwala Sejmu spowodowala ze zaczyna wychodzic 'szydlo z worka' i cala
      obluda, dwulicowosc oraz niemiecka gra na zwloke w stosunku do Polski. Powoli
      to wszystko zaczyna byc demaskowane i wlasnie tego Niemcy boja sie jak diabel
      swieconej wody. Politycy niemieccy powinni juz dawno dawno temu odpowienimi
      ustawami zamknac ten problem raz na zawsze a nie mizdrzyc sie do roznych
      ziomkow i powiernictw.

      Obecny problem w relacjach Polsko-Niemieckich pokazuje jak obludna i dwulicowa
      polityke Niemcy prowadzily w stosunku do Polski do tej pory. Pokazuje takze
      nieudacznictwo, beztroske i niedbalstwo o interesy Polski tak zwanych polskich
      politykow. Mysle ze nalezaloby sie dokladnie przyjzec MSZ i calemu temu pro-
      niemieckiemu i nie tylko lobby. W koncu wreszcie powinnismy miec ludzi ktorzy
      dbaja o interesy Polski w Polsce i na zewnatrz Polski a nie tylko ludzi ktorzy
      dbaja o interesy innych w Polsce. BRAWO SEJM!
      • Gość: . A wiesz co mozna zrobic sobie z ta uchwala? To IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.09.04, 04:13
        kolejny kawalek bezuzytecznego PAPIERKA!Coz, Sejm III RP z produkcji tegoz
        slynie...
        Wieksza moc prawna mialaby nota dyplomatyczna, wreczona ambasadorowi Niemiec po
        wezwaniu go do MSZ na dywanik. By Niemcy cos z tymi swoimi krzykaczami
        zrobili...

        A tworcy tegoz gniota napewno o SIEBIE zadbali: chwyt pod polski naiwny
        elektorat, bo i brzytwy by sie chwycili, byle tylko stolki, apanaze i koneksje
        zachowac. I tyle.
        • Gość: lora4 Absolutna racja: para w gwizdek... IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 06:49
          i nic wiecej. Zadnego ruchu z tego nie bedzie, ale za to wszyscy slyszeli!

          Zalosna farsa.
          • Gość: Gwidon Re: Absolutna racja: para w gwizdek... IP: 5.5R* / 195.233.250.* 14.09.04, 09:53
            Jak to nic nie bedzie??? Ktos sobie niezle zarobi na naliczaniu szkod
            wojennych...
            • Gość: . JUZ zarobil... IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.09.04, 09:56
      • silesius Re: BRAWO SEJM!... 16.09.04, 20:57
        Gość portalu: Janek napisał(a):

        > W koncu Sejm zdobyl sie na odwage i przemowil w interesie Polski i Polakow
        > mieszkajacych w Polsce. A w Niemczech rwetes, wszyscy gania Sejm za
        > warcholstwo, glupote i wszystko co najgorsze.

        Bez przesady, wiekszosc ma w d...e, a tylko zwolenicy jakichs pojednan wyszli
        na durniow, wiec sie dystansuja wobec swego dotychczasowego, pozytywnego wobec
        Polski nastawienia.
    • Gość: Marek Re: Profesor Wolff-Powęska o inicjatywie Helgi Hi IP: 203.122.97.* 14.09.04, 12:34
      Polska powinna zostac wlaczona do Federacji Rosyskiej jako rosyjska prowincja.
      Natomiast rdzennie niemieckie tereny ktore znalazly sie w polsce po wojnie
      poeinny wrocic do niemieckiej macierzy.










      n

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka