graca0
15.12.15, 03:21
Martin Schulz, porównany kiedyś trafnie przez Berlusconiego do kapo, znów poważył się na próbę umiędzynarodowienia wewnętrznych polskich spraw, zapewne w perspektywie udzielenia nam w przyszłości ''bratniej pomocy''(ustawa 1066). Niemcy od tysiąca lat usiłują nam narzucić ''europejskie standardy'', ale my jesteśmy wyjątkowo oporni.
Pojawia się u nas czasem nawet literatura gadzinowa, jak np. ''Pakt Ribbentrop-Beck'', że niby z Niemcami byłoby lepiej, itd. Ale cóż zrobić, na głupotę nie ma lekarstwa.
Dziś Niemcy bazują na swoich (i sowieckich) dokonaniach z czasów wojny. Często pada pytanie, dlaczego na obszarze byłej Generalnej Guberni zwycięża w wyborach partia odwołująca się do patriotyzmu, z na ziemiach zachodnich jak nie SLD to PO. Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo w GG w największym stopniu zachowała się naturalna struktura społeczna i świadomość narodowa. Na ziemiach odzyskanych znalazła się zdezintegrowana ludność z Kresów, po eksterminacji elit przez sowiety. Na Pomorzu, w Wielkopolsce i na Śląsku od pierwszych dni wojny eksterminację polskich elit prowadzili Niemcy, zabijając w ciągu kilku miesięcy ponad 100 tysięcy polskich nauczycieli, księży, ziemian, przemysłowców, powstańców... Tylko w trzech - czterech województwach... Niemieckiego ludobójstwa na Polakach dokonywały nie tylko specjalne grupy bandytów, ale też zwykli niemieccy sąsiedzi ofiar w ramach oddziałów paramilitarnych Selbstschutzu. W samych lasach Piaśnicy koło Wejherowa leży około 12 tysięcy polskiej inteligencji. To znacznie więcej niż w Katyniu. Najwyższy czas zacząć godnie czcić poległych.
Zychowicz opowiada nierealne bzdury. Niemcy przygotowywali listy proskrypcyjne już od 1936 roku.
kasztanka.marszalka.neon24.pl/post/128078,niemiecka-ingerencja-to-nic-nowego