malkontent6
04.01.17, 14:58
Temat na chwilę zagościł w amerykańskich mediach.
W roku 2015 w Chicago miało miejsce 480 zabójstw a w 2016 aż 762. Politycy i media nie mają pojecia kto/co jest przyczyną tak gwałtownego wzrostu ilości zabójstw. Zauważyłem jednak pewną zmianę. Już nie uważają, że winnymi tej sytuacji są policja, rasizm, KKK, NRA, Republikanie itp.
www.cnn.com/2017/01/01/us/chicago-murders-2016/index.html
Jeszcze gorzej jest w Baltimore, mieście, które znam i w którym kiedyś mieszkałem. 620 tysięcy ludności i 318 zabójstw w 2016. Więcej niż w całej Polsce.
Oczywiście media z reguły dyskretnie pomijają pochodzenie etniczne ofiar i sprawców 80% zabójstw w tych miastach. Political correctness at its best.