polski_francuz
02.04.17, 08:39
Bylem kilka tygodni temu na konferencji w Niemczech na politechnice gdzie bywam od lat i gdzie mam wielu przyjaciol. I jak zwykle na konferencjach mielismy wieczorne spotkanie przy piwie z uczestnikami i wieczorne z Niemcami rozmowy. Jedna z nich dobrze utkwilo mi w pamieci.
Zona jednego z kolegow, dziekana swego wydzialu, opowiedziala mi, ze ich rodzina sie powiekszyla. A ze pani jest juz dobrze po 40-tce, to jej szczerze pogratulowalem i zapytalem sie to chlopiec czy dziewczynka i czy bardzo placze po nocach. No i pokazali zdjecie ich dziecka na co mi szczeka opadla. Dziecko ma z 7 lat i jest ciemnoskore. Okazuje sie, ze moi przyjaciele przyjeli do siebie dziecko uchodzcow.
Ich gest jest bardzo szlachetny, ale dopiero po pewnym czasie uzmyslowilem sobie, ze ten gest jest tez, typowo niemieckim, poparciem dla wladzy. Pani kanclerz promuje "Willkommenskultur" to wyksztalceni i zamozni Niemcy staraja sie te kulture realizowac. Na swoj sposob.
I zapytalem siebie czy bylbym zdolny do takiego gestu? I chyba niebylbym. Az tak wladzy nie popieram.
PF