polski_francuz
16.11.19, 17:08
Bylem dzis w Paryzu i "dotknelem" z bliska rewolucji zoltych kamizelek. Jak? Ano, nie moglem sie przeiasc z jednej linii metra na druga gdyz stacja zostala zamknieta. I przez plac Wloch przechodzilem na ziemia zamiast pod ziemia. I policja przeszukiwala moj plecak czy przypadkiem nie mam materialow wybuchowych.
Poczulem sie mlody i prezny, ze policja zobaczyla we mnie mozliwiego rewolucjoniste. I jak juz dojechalem do gdzie chcialem, czyli do stacji "Denfert Rocherereau" moj dobry humor prysnal, gdyz tam nie chcieli mnie przeszukiwac a zatrzymywano glownie mlodych. Chcialem nawet zaprotestowac przeciwko tej dyskryminacji ale machnalem reka bo mi sie spieszylo.
A wiec rewolucjonistami w zoltych kamizelkach byli glownie mlodzi. I tak na oko, chcieli sobie poszalec bo mlodym powodow do poszalenia nigdy nie braknie. Zycie jest trudne ale i tak w Francji jest o wiele latwiejsze niz krajach Magrebu czy w Afryce, wiec moze lepiej troche zrelatywizowac.
PF