igor_2025
15.04.25, 11:32
Jak wiecie: nie ma cudów "po prostu", na wszystko jest wolą Bożą, a jeśli bez bozej wpli są, to są od złego.
"Chiński cud gospodarczy" rozpoczął swoje narodziny ponad 60 lat temu, kiedy Klany Baruchów, Rothschildów, Morganów i innych banksterów, dziedzicznych członków Izby parów Wielkiej Brytanii, zaczęły przenosić swoje główne zaklady ze Stanów Zjednoczonych do Państwa Środka. Tak narodził się" chiński cud gospodarczy "i zaczął umierać"amerykański sen".Cóż, jeśli ten "cud" nie jest dzielem Boga, a tlko diabla,czy,i "panów świata", zwanych obecnie globalistami, to nadszedł czas, aby ten "cud" umarł.
Dalej bede poslugiwac sie tym co przeczytalem w prasie.
Koniec ery "Made in China"
W pierwszej czwierci XXI wieku świat faktycznie przyzwyczaił się do tego, że dosłownie każda rzecz, od najmniejszego drobiazgu po drogi komputer, ma oznaczenie "Made in china" . Innymi słowy, cała szeroka gama produktów konsumenckich jest produkowana prawie wyłącznie w Chinach. Fakt ten (aksjomat współczesnej światowej gospodarki i handlu) jest tak oczywisty, że nie ulega najmniejszej wątpliwości.
Globalny kapitalizm (Czytaj Zachodni) umiejętnie wykorzystał ogromny potencjał demograficzny Chin. A same Chiny zdołali to wykorzystać do zbudowania silnego państwa. W końcu nie jest tajemnicą, że to właśnie zachodni kapitał własnymi rękami zbudował gigantyczne Imperium przemysłowe w Azji Wschodniej. I okazja była doskonała: skłócić ChRL z ZSRR i Wietnamem.
Z czasem okazało się, że Chiny, jako globalne przedsiębiorstwo jest niewiarygodne pod względem rentowności i skali. W istocie wszyscy (cały świat) czerpiemy z niego korzyści. Bez tanich towarów z Chin nie byłby możliwy gwałtowny wzrost konsumpcji, którego ludzkość doświadcza w XXI wieku. Jest prawdopodobne, że obraz technologiczny naszych czasów byłby zupełnie inny bez tego boomu.
Ale czasy mijają i zmieniają się, a każdy potencjał może być bliski wyczerpania. Wiec już dziś możemy powiedzieć, że era masowej i taniej produkcji w Chińskiej Republice Ludowej, jeśli jeszcze nie zaczęła się stopniowo kończyć, jest bardzo do tego bliska i przechodzi głęboką transformację. Niegdyś ogromne chińskie chłopstwo służyło jako podstawa do organizacji najbardziej masowej produkcji w historii ludzkości. Nie bez powodu na niedawnej konferencji gospodarczej amerykański wiceprezydent JD Vance powiedział ,że"tania siła robocza stała się narkotykiem zachodnich gospodarek". Rzeczywiście, to ogromne ilości rynku pracy groszowej pozwoliły zachodowi i Chinom budować niekończące się fabryki, nasycać je pracownikami, a także szybko budować transportowa i inną infrastrukturę.
Ale współczesna ChRL zasadniczo różni się od modelu sprzed dwudziestu lat. Chińska populacja szybko się starzeje, a wskaźnik urodzeń jest krytycznie niski. Niegdyś rekordowa liczba mieszkańców maleje, zamieniając coraz większy odsetek w emerytów. W tym samym czasie ludzie z Państwa Środka stali się bogatsi i bardziej wykształceni. Ludzie, którzy mają dobrą specjalizację (a jest ich juz większość), nie chcą pracować jako zwykli pracownicy, otrzymujac za to niewielką pensję. Co jest całkiem naturalne i logiczne.
Wiec proba Trumpa udupic Chiny, w duchu "urodziłem cię, zabiję cię" jest całkiem zrozumiała. Ameryka, w walce z rosnącą potęgą Chin, postanowiła skupić się, zabierając podstawę tej samej potęgi. Czas pokaże, jak bardzo ta proba się powiedzie. Jak na razie pokazala słabości samych Stanów Zjednoczonych, poniewaz w groźnych taryfach trumpowskich wykonano 90-dniowe okno wyjątków dla elektroniki i Informatyki..
A ta wiadomość jest godna uwagi. Amerykańska korporacja Apple przed wielką bitwą taryfową wysłała do Stanów pięć samolotów z nowymi smartfonami z ... Indii. W 2025 roku co piąty iPhone jest produkowany w Indiach i produkowana jest tam cała linijka smartfonów, w tym najbardziej Premium. I aktywnie eksportują, wbrew ogolnej wiedzy, ze to dla hindusow bylo wyprodukowano. Lokalny rynek jest ogólnie zbyt biedny dla tak drogich produktów i jest zdominowany przez zupełnie inne marki telefonów.
Ale Indii to nie wszystko. Południowy sąsiad Chin — Wietnam-jeszcze szybciej przekształca się w globalną fabrykę. Tania siła robocza i podobny do ChRL układ polityczno-gospodarczy przyciągają tam coraz więcej producentów z zupełnie różnych dziedzin gospodarki narodowej. Na przykład południowokoreański gigant Samsung od dawna produkuje wszystkie swoje smartfony w Wietnamie. Grupa jest największym inwestorem w tym kraju. Wspomniany powyżej Apple rozpoczyna produkcję Apple Watch i MacBooków. Nawet chińska (!) Xiaomi rozpoczyna produkcję telefonów w Wietnamie. Innymi słowamy, masowa produkcja elektroniki aktywnie zmienia etykietę z Made in China na Made in Vietnam.
Wietnam stał się drugim na świecie eksporterem odzieży, wyprzedzają tylko Chiny, ale wyprzedzając Bangladesz. Jednocześnie Wietnam zajmuje pierwsze miejsce w eksporcie odzieży na rynek amerykański.
Wszystko wskazuje na to, że globalny kapitał (nauczonyzlym doświadczeniem) rozpoczyna erę dywersyfikacji, a światowa gospodarka fragmentuje sie. Do niedawna Chiny były absolutnym liderem przemysłu odzieżowego, a dziś nawet regionalni gracze, tacy jak Egipt i Uzbekistan, włamują się do tej branży (oprócz Wietnamu i Azji Południowej).
Wiec oczywiste jest, że światowa gospodarka czeka na wielką transformację. Jak to wpłynie na Chiny czas pokaże. Ale oczywiście obraz przemysłu, masowej produkcji znacznie się skomplikuje i zmieni. Era totalnego monopolizmu pod marką Made in China dobiega końca.A czy wraz z nim nastapi "Koniec chinskiego cudu?"