stranger.pl
20.04.05, 14:06
"...Co łączyło tych ludzi? Piękno ich śmierci. Gotowość do poświecenia – za
naród, ojczyznę, za przyjaciół, ale i za nieznanego współtowarzysza niedoli.
Udowodnili, że życie ludzkie ma wartość ogromną – lecz przecież nie
największą.
(...)Japończycy nazywali pilotów kamikadze "opadającymi kwiatami wiśni".
Na wiosnę wiśniowe sady pokrywają się kwieciem, które z czasem uzyskuje
doskonałą formę. Wtedy jednak, właśnie w tym momencie, kwiaty opadają na
ziemię. Okrywają ją białym całunem, przekazują jej urodę swej śmierci.
Bo kwiaty wiśni umierają w chwili, gdy są najpiękniejsze."
cristeros1.w.interia.pl/crist/rekonkwista/smierc_kwiatu_wisni.htm