rzeznik_i_nikiel
27.07.02, 18:39
Dobry artykuł:
wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=950189&dzial=010209
"Wojowniczy Jaser Arafat nosi swój mundur jak drugą
skórę. Jest wschodnim aparatczykiem, fanfaronem, który
przez całe życie wysyła innych w ogień. Teraz, jako
wcześnie podstarzały trzęsący się staruszek, wysyła
zdrowych, młodych mężczyzn i rozkwitające dziewczyny
przepasanych bombami na urojoną śmierć męczenników. On
forsuje tę metodę poświęcania ludzi, podczas gdy jego
własna, ładna małżonka o blond włosach ze swoją
przeuroczą córeczką prowadzi we Francji feudalne i
pasożytnicze życie w luksusie".
"...o ileż prościej jest przecież skonstruować bombę i
odkomenderować z nią dzieci do raju, niż pozostać przy
życiu i organizować komunalną wywózkę śmieci. Dla
młodego męczennika wygodniej jest deflorować w raju
Allaha przyrzeczonych 70 dziewic, niż uszczęśliwić
jedną, prawdziwą młodą kobietę tu, na ziemi, i wychować
z nią trójkę zdrowych, mądrych i zdolnych do życia w
pokoju dzieci".