Dodaj do ulubionych

Instytut Wiesenthala znowu kłamie o Polsce.

06.02.06, 17:35
Endecja, organizacja nielegalna i nieistniejąca formalnie, zwalczana przez
Niemców, której tysiące członków zamordowano, postawiona w jednym rzędzie z
organizacjami kolaborantów afiliowanych przy Niemcach.

motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t023/t02319.html


Historia tego kłamstwa jest długa, protestów było mnóstwo w tej sprawie, jak
widac bezskutecznie. Polska Policja tzw Granatowa, jest opisana jako
faszystowska organizacja, postawiona w jednym rzedzie z organizacjami
stworzonymi przez Niemców na innych terytoriach. A na zdjęciu są słowaccy
hlinkowcy, widać po charaktrystycznych czapkach.

motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t061/t06169.html


Oto czym była AK- mordercy Żydów.

motlc.learningcenter.wiesenthal.org/albums/palbum/p00/a0019p3.html


Bardzo charakrterystyczna propagnda. Temat Polski podczas okupacji zawężono
do
września 1939, poza tym nic w Polsce pod niemiecką okupacją się nie działo.

motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x20/xm2059.html


Gwardia Ludowa- pomocnicy lepsi od AK.

motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t028/t02834.html


I znowu to samo, zero słowa o warunkach okupacji w Polsce.

motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t065/t06545.html


Tak, tak, wiem to ja jestem antysemita, a w tych tekstach jest samiuśka
prawda.
Obserwuj wątek
    • wladyslaw.studnicki Tu prawidlowe linki. 06.02.06, 17:40
      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t023/t02319.html


      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t061/t06169.html

      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/albums/palbum/p00/a0019p3.html


      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x20/xm2059.html


      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t028/t02834.html


      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t053/t05323.html


      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t065/t06545.html
      • afik42 Link Nr. 1: Skad te niescislosci? 06.02.06, 18:43
        motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t023/t02319.html

        ENDECJA: so-called after the pronunciation of N.D. - Polish for "Narodowa
        Demokraczja." Also known as Endeks, a political right wing movement which
        became the focus for Polish antisemitism in the first half of the 20th century.
        During the Nazi occupation, Endecja was active in the Armia Krajowa, the
        Polish "Home Army," which fought the Nazis but, in many cases, acted against
        Jews as well.
        ***
        ENDECJA: tak nazywana za wymowa skrotu "N.D." - polska "Narodowa Demokracja."
        Rowniez znana jako "Endecy", prawicowy ruch polityczny, ktory stal sie
        osrodkiem skupiajacym polski antysemityzm, Endecja byla czynna w
        szeregach "Armii Krajowej", ktora walczyla z nazistami ale rowniez w wielu
        przypadkach dzialala przeciwko Zydom.

        Twoje tlumaczenie brzmi:

        Endecja, organizacja nielegalna i nieistniejąca formalnie, zwalczana przez
        Niemców, której tysiące członków zamordowano, postawiona w jednym rzędzie z
        organizacjami kolaborantów afiliowanych przy Niemcach.

        motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t023/t02319.html

        Kto sie dopuscil niescislosci?
        • wladyslaw.studnicki A gdzie ja tam tłumaczę? Pokazuję kontekst w 06.02.06, 18:46
          jakim jest pokazywana i tak już zafałszowana informacja. Istotą tego kłamstwa
          jest postawienie w jednym rzedzie organizacji oficjalnie wspieranych przez
          Niemców i endecji, której członkowie byli zabijani.
          • afik42 Centrum Wiesenthala'a o AK wobec Zydow 06.02.06, 19:42
            Attitude Toward Jews

            In February 1942, the Operational Command of the AK Information and Propaganda
            Office created the Section for Jewish Affairs, directed by Henryk Wolinski.
            This section collected information about the situation of the Jewish
            population, on the basis of which reports were drafted and sent to London. It
            also centralized contacts between Polish and Jewish military organizations.
            Only a few Jews were accepted into the ranks of the AK, which generally turned
            down Jewish applicants. The AK provided the Warsaw ghetto with about sixty
            revolvers, several hundred hand grenades, and ammunition and explosives. During
            the Warsaw Ghetto uprising, AK units carried out holding actions outside the
            ghetto walls.

            • afik42 Re: Centrum Wiesenthala'a o GL wobec Zydow 06.02.06, 19:44
              Jews and the Gwardia Ludowa.

              Several units of Jewish partisans, which had initially operated independently,
              joined the ranks of the Gwardia Ludowa and the Armia Ludowa. The best known was
              Yehiel Grynszpan's unit in the Parczew Forest (see partisans). Originally an
              independent unit, it became a family camp (see family camps in the forests) and
              subsequently received aid from the Armia Ludowa.
              The Gwardia Ludowa provided the Zydowska organizacja bojowa (Jewish Fighting
              Organization; ZOB) in the Warsaw ghetto with a small quantity of arms, and
              during the Warsaw ghetto uprising its units attempted several unsuccessful
              military holding actions outside the ghetto walls. In July 1944 the Armia
              Ludowa merged with the Polish army formed in the Soviet Union, which fought
              under the command of Gen. Zygmunt Berling together with the Soviet army. In
              this way the Polish army of the new Polish government was created.

              • afik42 Re: Centrum Wiesenthala'a o NSZ wobec Zydow 06.02.06, 19:46
                The NSZ was an underground nationalistic and anti-Semitic organization in
                Poland. Its purpose was to fight the occupying forces and eliminate minorities.
                The NSZ murdered hundreds of Jews who sought refuge among the Poles. After
                Poland's liberation, the NSZ struggled against the new regime, while continuing
                to murder Holocaust survivors.
                • afik42 The Righteous Among the Nations in Poland 06.02.06, 19:52
                  The Righteous Among the Nations in Poland make up the largest number of such
                  persons recognized by Yad Vashem per country of origin or activity. However,
                  while their absolute numbers might be the largest, by percentage the amount of
                  rescuers from Poland is small indeed. That fact, however, makes their deeds all
                  the more worthy of recognition, as they operated against all acceptable norms
                  in occupied Poland

                  AS THEY OPERATED AGAINST ALL ACCEPTABLE NORMS IN OCCUPIED POLAND.

                  ***
                  Z ta fraza mam faktycznie problem. Przez kogo akceptowanymi normami? Czy chodzi
                  o wladze okupacyjne w Polsce czy o normy przyjete wsrod ogolu spoleczenstwa
                  polskiego (pod okupacja)?

                  • wladyslaw.studnicki A ze zdjęciem hlinkowców nie masz problemu? 06.02.06, 20:03
                    Z zawężeniem historii Polski do września 1939, nie masz problemu?
                  • krystian71 Re: The Righteous Among the Nations in Poland 07.02.06, 10:16
                    a wystarczy zamiast tych zaklamanych brudow poczytac cos na temat pani Zofii
                    Kossak-szczuckiej, z kol zblizonych do endecji i prawdziwej tworczyni Zegoty.
                    Ona znala dobrze Zydow, wiec i te sytuacje przewidziala
                    • krystian71 Re: The Righteous Among the Nations in Poland 07.02.06, 10:20
                      pl.wikisource.org/wiki/Protest_Zofii_Kossak-Szczuckiej
                      Zabieramy przeto glos my, katolicy-Polacy. Uczucia nasze względem żydów nie
                      uległy zmianie. Nie przestajemy ich uważać za politycznych, gospodarczych i
                      ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, że nienawidzą
                      nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje
                      nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie, to pozostaje tajemnica duszy
                      żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym Świadomość tych
                      uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni.
                    • afik42 Selektywny Krystian 07.02.06, 16:20
                      Krystian71 napisal:

                      > „a wystarczy zamiast tych zaklamanych brudow poczytac cos na temat pani Zofii
                      > Kossak-szczuckiej, z kol zblizonych do endecji i prawdziwej tworczyni Zegoty.
                      > Ona znala dobrze Zydow, wiec i te sytuacje przewidziala”.


                      1. Skad on wie, ze to co publikuje Centrum Wiesenthala to „zaklamane brudy”?
                      Nie wie! Bo nie moze wiedziec. Jemu tylko tak sie wydaje. Ale wyrokuje. A to
                      jest uprawianie demagogii (pomijam juz w ogole to, ze zniza sie do poziomu
                      wulgarnosci).

                      Na temat publikacji Wiesenthala mozna natomiast wyrazic wiele watpliwosci i
                      zadac szereg pytan.

                      2. Czy pani Zofia Kossak-Szczucka byla „prawdziwa tworczynia Zegoty”? Byla
                      jedna z... Wywyzszajac w ten sposob role pani Kossak, „Krystian71”
                      automatycznie deprecjonuje role innych czolowych dzialaczy Zegoty, w
                      szczegolnosci Wandy Krahelskiej-Filipowicz, ze nie wspomne Juliana Grobelnego,
                      Tadeusza Reka, Ferdynanda Arczynskiego, Ignacego Barskiego czy, wreszcie,
                      Wladyslawa Bartoszewskiego. Czy dlatego, ze ci inni byli w wiekszosci
                      dzialaczami PPS-owskiej prowenencji? Nieladnie tak dyskryminowac.

                      3. „Ona znala dobrze Zydow”.

                      Pani Zofia Kossak-Szczucka miala swoje OPINIE na temat Zydow. Czy ich znala, a
                      zwlaszcza czy znala ich dobrze, pozostaje sprawa do debaty. Te opinie
                      najwyrazniej bardzo odpowiadaja „Krystianowi71”, przeto wynosi je do rangi –
                      WIEDZY.

                      ****
                      Co innego jest – moim zdaniem - wazne, osobliwe i oryginalne w przypadku pani
                      Zofii Kossak-Szczuckiej, za co nalezy Jej sie wielki szacunek: ona potrafila
                      wzniesc sie ponad swoj wlasny antysemityzm, swoja wlasna niechec i wrogosc
                      wobec Zydow. Jakkolwiek uwazala ich za wrogow Polski, nadal dostrzegala w nich
                      ludzi i pozostala wierna przykazaniom milosci chrzescijanskiej, albo – jak kto
                      woli - elementarnym wartosciom i nakazom moralnym. Ona tak to wyrazila:

                      „Nie chcemy być Piłatami. Nie mamy możności czynnie przeciwdziałać morderstwom
                      niemieckim, nie możemy nic poradzić, nikogo uratować, lecz protestujemy z głębi
                      serc przejętych litością, oburzeniem i grozą. Protestu tego domaga się od nas
                      Bóg, Bóg, który nie pozwolił zabijać. Domaga się sumienie chrześcijańskie.
                      Każda istota, zwąca się człowiekiem, ma prawo do miłości bliźniego. Krew
                      bezbronnych wola o pomstę do nieba. Kto z nami tego protestu nie popiera - nie
                      jest katolikiem.”
                      • krystian71 Re: Selektywny Krystian 07.02.06, 18:41
                        1.wie ,bo czyta, temat zaklamanych brudow Centrum W.nie raz na tym forum goscil.
                        Wszyscy mieli okazje sie z nim zapoznac,ja ze swej strony rowniez zapoznalem
                        wszystkich ,mozliwych znajomych.
                        2.p.Kossak nalezala do inicjatorow Zegoty,nie napisalem ze jedyna
                        3.p.Kossak znala Zydow doskonale, jak doskonale swiadczy o tym fakt,ze
                        przewidziala w swoim slawnym protescie przeciw ich zagladzie to, ze kiedys
                        przyjdzie taki dzien w ktorym wlasnie Polakow beda o to Zydzi oskarzac.
                        Sprawdzilo sie co do joty,
                        Twoje opinie na moj temat mnie nie interesuja.To tylko przypuszczenia.
                        Centrum W. zawiera klamliwe informacje.
                        Zofia Kossak to przewidziala.
                        TO i tylko TO sa FAKTY
                        • kropek_oxford Nie wycierac obie ryjow Kossak-Szczucka, naziole 08.02.06, 19:17
                          Bo inaczej nie da sie was podsumowac - i tyle.
                          • krystian71 Re: Nie wycierac obie ryjow Kossak-Szczucka, nazi 08.02.06, 20:26
                            he,he kropa dala glos jak zawsze trafny i na temat.
                            I widze zmieniona sygnatorke ,czyzby grozilo powieszenie za Ziobro?
                    • kropek_oxford Powiedz Bartoszewskiemu, ze Kossak i on sam 08.02.06, 19:15
                      sa "endecja" - glupich nie sieja, sami sie rodza:)
                      • krystian71 powiedzialem, a on prosil zeby ci przekazac to 08.02.06, 23:29
                        wiez.free.ngo.pl/0101tw.htm
    • o_brother Re: Instytut Wiesenthala znowu kłamie o Polsce. 06.02.06, 18:48
      zszokowany bym byl jakbys doniosl ze prawde w koncu napisal.
      Niemniej jednak juz dzisiaj wysle tam e-mail.
    • afik42 Centrum Wiesenthala - Instytut Martyrologii Polski 06.02.06, 20:37
      A zatem Panie Studnicki: gdzie jest klamstwo i jakie to klamstwo?

      > Endecja (...) postawiona w jednym rzędzie z organizacjami kolaborantów
      > afiliowanych przy Niemcach.
      > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t023/t02319.html

      Faktem pozostaje, ze Endecja miala bardzo antysemicki charakter. Jej
      antysemickosc nie ograniczala sie tylko do gloszenia antysemickich hasel. Byly
      bojowki i byly akcje przeciwko Zydom.


      > Polska Policja tzw Granatowa, jest opisana jako faszystowska organizacja,
      > postawiona w jednym rzedzie z organizacjami stworzonymi przez Niemców na
      > innych terytoriach. A na zdjęciu są słowaccy hlinkowcy, widać po
      > charaktrystycznych czapkach.

      A nie byla faszystowska? Nie wspoldzialala z hitlerowskim okupantem? Co z tego,
      ze na zdjeciu sa akurat Slowacy? Widocznie na zdjeciu slowackiej policji sa
      akurat granatowi. Sprawdzil Pan to?


      > Oto czym była AK- mordercy Żydów.
      > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/albums/palbum/p00/a0019p3.html

      Niedokladnie sprawdzil Pan te publikacje. Tam nie ma oskarzenia pod adresem AK,
      tam jest natomiast stwierdzenie, ze: „Herschel, syn Zvi-Tuvia Shajnberg z
      Bialegostoku, zostal zamordowany w 1946 w drodze z Polski do Palestyny. Polscy
      antysemici, czlonkowie AK (Armia Krajowa), zaatakowali mlodego Zyda, wyciagneli
      go z pociagu I zamordowali.” Wie Pan, ze to nieprawda?


      > Bardzo charakrterystyczna propagnda. Temat Polski podczas okupacji zawężono
      > do września 1939, poza tym nic w Polsce pod niemiecką okupacją się nie działo.
      > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x20/xm2059.html

      I to nieprawda. Ten temat nazywa sie „Niemiecki podboj Polski”. Jak podboj to
      podboj a nie okupacja. A podboj skonczyl sie na pocztku pazdziernika 1939.

      Nie zajrzal Pan najwyrazniej nieco dalej, tam gdzie pisza o tym jak ta walka
      przebiegala. Pomoge:

      "2. A defiant stand
      Men, women and children worked into the night digging trenches in parks,
      playgrounds and vacant lots. Wealthy Warsaw aristocrats were chauffeured to
      defense sites, where they toiled alongside office workers. Trolley cars were
      thrown across thoroughfares; barricades of cars and furniture were erected in
      narrow streets.
      3. Polish resistance
      When the German tanks jumped off for the attack, instead of blitzing through as
      they had on the Polish plains, they were stopped dead-in many cases by
      civilians who dashed boldly into the street to toss burning rags under the
      vehicles, causing them to catch fire and explode. German infantrymen who had
      mopped up the Polish Army in open country were pinned down by snipers, who
      seemed to have turned every house into a pillbox. Warsaw Radio helped carry on
      the battle in its own way. Every 30 seconds it transmitted portions of a
      polonaise by Polish composer Frederic Chopin to tell the world that the capital
      was still in Polish hands.

      A to wcale nie wszystko.
      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x22/xm2207.html

      > Gwardia Ludowa- pomocnicy lepsi od AK.
      > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t028/t02834.html

      To Panska „ewaluacja”. Tam nie widze aby pisano o GL jako pomocnikach lepszych
      od AK. I co to w ogole ma znaczyc. Czyi „pomocnicy”?


      > I znowu to samo, zero słowa o warunkach okupacji w Polsce.
      > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t065/t06545.html

      Panu sie widocznie marzy aby Centrum Wiesenthala zajmowalo sie okupacja Polakow
      przez nazistow. Oni sie zajmuja, i SLUSZNIE, losem Zydow, historia zydowskiego
      Holokaustu. Od polskiego Holokaustu sa polscy historycy. Niech powstanie
      Instytut imieniem, dajmy na to, Tadeusza "Bor" Komorowskiego w Warszawie. To
      nasza dzialka a z, za przeproszeniem, idiotycznymi pretensjami do Zydow, ze nie
      zajmuje polska martyrologia, glupio nie wyskakujmy.

      Przy okazji: polecam uwagi na temat „polskiej literatury na temat Holokaustu”.
      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x14/xm1486.html
      • wladyslaw.studnicki Boże, ale ty jesteś durny. Nie wiem co ci odpisać, 06.02.06, 20:41
        po prostu nie wiem. Ty chyba czerpiesz jakąś przyjemność z obrażania Polaków?
      • wladyslaw.studnicki A jednak sprubuję, po to jest forum, by na nim 06.02.06, 20:58
        pisać.


        afik42 napisał:

        > A zatem Panie Studnicki: gdzie jest klamstwo i jakie to klamstwo?
        >
        > > Endecja (...) postawiona w jednym rzędzie z organizacjami kolaborantów
        > > afiliowanych przy Niemcach.
        > > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t023/t02319.html
        >
        > Faktem pozostaje, ze Endecja miala bardzo antysemicki charakter. Jej
        > antysemickosc nie ograniczala sie tylko do gloszenia antysemickich hasel.
        Byly
        > bojowki i byly akcje przeciwko Zydom.


        Enddcja była zwalczana przez Niemców, nikogo nie zabijała ani przed wojną ani
        podczas wojny. Tymczasem tu postawiono ją w jednym rzędzie z organizacjami
        działającymi pod niemieckim parasolem. Wniosek jest prosty- Polacy kolaborowali
        tak samo jak inni, żyło im się nie gorzej od Francuzów czy Włochów.
        >
        >
        > > Polska Policja tzw Granatowa, jest opisana jako faszystowska organizacja,
        >
        > > postawiona w jednym rzedzie z organizacjami stworzonymi przez Niemców na
        > > innych terytoriach. A na zdjęciu są słowaccy hlinkowcy, widać po
        > > charaktrystycznych czapkach.
        >
        > A nie byla faszystowska? Nie wspoldzialala z hitlerowskim okupantem? Co z
        tego,
        >
        > ze na zdjeciu sa akurat Slowacy? Widocznie na zdjeciu slowackiej policji sa
        > akurat granatowi. Sprawdzil Pan to?

        Brak mi słów. Dziecko wie ze zdjęć szkolnych jaki czapki nosiła polska policja
        granatowa. Policja ta w czasie wojny pełniała przede wszystkim służbę
        porządkową, zajmowała się też przestępstwami kryminalnymi. Tymczasem zostałą
        postawiona w jednym rzedzie z organizacjami powołanymi tylko w celu pomagania
        Niemcom w Holokauście. To oczywiste fałszerstwo.



        >
        >
        > > Oto czym była AK- mordercy Żydów.
        > > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/albums/palbum/p00/a0019p3.html
        >
        > Niedokladnie sprawdzil Pan te publikacje. Tam nie ma oskarzenia pod adresem
        AK,
        >
        > tam jest natomiast stwierdzenie, ze: „Herschel, syn Zvi-Tuvia Shajnberg z
        >
        > Bialegostoku, zostal zamordowany w 1946 w drodze z Polski do Palestyny.
        Polscy
        > antysemici, czlonkowie AK (Armia Krajowa), zaatakowali mlodego Zyda,
        wyciagneli
        >
        > go z pociagu I zamordowali.” Wie Pan, ze to nieprawda?


        Widzę że jest to podane jako jedyny przykład działalności AK, nie ma nic
        innego. Zawartość całego portaluy zaś upoważnia mnie do stwierdzenia. tak to
        jest kłamstwo. Jeśli masz dowód że to prawda, to go przedstaw.


        >
        >
        > > Bardzo charakrterystyczna propagnda. Temat Polski podczas okupacji zawężo
        > no
        > > do września 1939, poza tym nic w Polsce pod niemiecką okupacją się nie dz
        > iało.
        > > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x20/xm2059.html
        >
        > I to nieprawda. Ten temat nazywa sie „Niemiecki podboj Polski”. Jak
        > podboj to
        > podboj a nie okupacja. A podboj skonczyl sie na pocztku pazdziernika 1939.
        >
        > Nie zajrzal Pan najwyrazniej nieco dalej, tam gdzie pisza o tym jak ta walka
        > przebiegala. Pomoge:
        >
        > "2. A defiant stand
        > Men, women and children worked into the night digging trenches in parks,
        > playgrounds and vacant lots. Wealthy Warsaw aristocrats were chauffeured to
        > defense sites, where they toiled alongside office workers. Trolley cars were
        > thrown across thoroughfares; barricades of cars and furniture were erected in
        > narrow streets.
        > 3. Polish resistance
        > When the German tanks jumped off for the attack, instead of blitzing through
        as
        >
        > they had on the Polish plains, they were stopped dead-in many cases by
        > civilians who dashed boldly into the street to toss burning rags under the
        > vehicles, causing them to catch fire and explode. German infantrymen who had
        > mopped up the Polish Army in open country were pinned down by snipers, who
        > seemed to have turned every house into a pillbox. Warsaw Radio helped carry
        on
        > the battle in its own way. Every 30 seconds it transmitted portions of a
        > polonaise by Polish composer Frederic Chopin to tell the world that the
        capital
        >
        > was still in Polish hands.


        No i co tam jest z lat 1939-1945? Nie ma tam opisu okupacji w Polsce.
        >
        > A to wcale nie wszystko.
        > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x22/xm2207.html
        >
        > > Gwardia Ludowa- pomocnicy lepsi od AK.
        > > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t028/t02834.html
        >
        > To Panska „ewaluacja”. Tam nie widze aby pisano o GL jako pomocnika
        > ch lepszych
        > od AK. I co to w ogole ma znaczyc. Czyi „pomocnicy”?


        Czyimi pomocnikami byli komuniści wie każdy porządy Polak, aha, czyli nie ty.
        >
        >
        > > I znowu to samo, zero słowa o warunkach okupacji w Polsce.
        > > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t065/t06545.html
        >
        > Panu sie widocznie marzy aby Centrum Wiesenthala zajmowalo sie okupacja
        Polakow
        >
        > przez nazistow. Oni sie zajmuja, i SLUSZNIE, losem Zydow, historia
        zydowskiego
        > Holokaustu. Od polskiego Holokaustu sa polscy historycy. Niech powstanie
        > Instytut imieniem, dajmy na to, Tadeusza "Bor" Komorowskiego w Warszawie. To
        > nasza dzialka a z, za przeproszeniem, idiotycznymi pretensjami do Zydow, ze
        nie
        >
        > zajmuje polska martyrologia, glupio nie wyskakujmy.


        A niech się zajmuje, ALE NIECH NIE KŁAMIE PRZY TYM!!
        >
        > Przy okazji: polecam uwagi na temat „polskiej literatury na temat Holokau
        > stu”.
        > motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x14/xm1486.html
        • afik42 Przypadek pana Studnickiego 07.02.06, 18:49
          I "Krystiana71" tez.

          Reakcje pana Studnickiego sa, moim zdaniem, doprowadzonym do skrajnosci
          przejawem charakterystycznej – niestety - dla wielu Polakow tendencji do
          wyolbrzymiania faktow i przesadnego interpretowania ich znaczenia. To jest,
          zwyczajnie, glupia, nikomu niepotrzebna praktyka, ktora przyczynia wiecej
          problemow niz pozytku i co wiecej, prowadzi do skutkow odwrotnych od
          zamierzonych.

          Pan Studnicki pompatycznie obwieszcza (a "Krystian71" mu wtoruje): „Centrum
          Wiesenthala znowu klamie”.

          Byloby lepiej, bo prosciej i o wiele latwiej, udowodnic prawdziwosc wlasnej
          tezy gdyby ograniczyc sie do skromniejszego: „CW publikuje niescisle i
          nieprawdziwe informacje”.

          Kiedy zarzuca sie komus „klamstwo” trzeba udowodnic kilka rzeczy naraz:

          1. Sam fakt nieprawdziwosci twierdzenia;
          2. To, ze mowiacy nieprawde wiedzial, ze to co mowi to nieprawda (a nie np.
          pomylka);
          3. To, ze wiedzac iz mowi nieprawde, mowiacy mial w tym jakis konkretny cel.

          Kiedy komus zarzuca sie „tylko” pisanie nieprawdy trzeba udowodnic jedynie
          punkt 1. Odpada zawracanie sobie glowy lamiglowkami na temat punktow 2 i 3.

          Oto ilustracja:
          Na rzeczonej stronie CW
          (link: < http://motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t065/t06544.html>)
          znajduje sie informacja o Litwie. Pokazuja tam jako flage narodowa Litwy
          flage... ZSRR.

          ZSRR nie istnieje juz od 1991 roku, Litwa jest od tegoz roku panstwem
          niepodleglym i posiada calkiem inna flage narodowa (mniejsza o to jaka). To
          oczywisty blad. Glupi blad na dodatek. Wytkniecie takiego bubla w zupelnosci,
          moim zdaniem, wystarcza.

          Ale, na modle pana Studnickiego, nalezy CW zarzucic – „klamstwo”. W dodatku
          ponowne.

          Teraz okazuje sie, ze wskazanie tego oczywistego bledu wcale nie wystarczy. To
          dopiero poczatek calego procesu udowadniania czegos. Ale czego? Nie bardzo
          nawet wiadomo czego. A kto twierdzi, kto komus cos zarzuca sam to musi
          udowodnic, ze tak jest. Panowie Studnicki i Krystian71: zycze powodzenia.
          • wladyslaw.studnicki Przypadek fafika i innych. 07.02.06, 19:02
            Pewni ludzie uznali że aby być Europejczykiem pełną gębą, a także wrogiem
            wszelkiej maści nacjonalistów, ksenofobów i innych -istów i -obów, należy w
            pierwszym rzędzie obrażać własny naród. Zarzucać mu wszystko co się da,
            jednocześnie akceptować wszelkie potwarze ze strony innych. Jednym słowem, gdy
            pluja w twarz Polakom, fafik nie mówi że to deszcz pada, fafik woła "jeszcze,
            jeszcze". Każda zaś próba napisania o kłamstwie, każda obrona, zostanie przez
            tych ludzi zakwalifikowana jako antysemityzm, nacjonalizm, fobie, uprzedzenia,
            itp.

            No cóż, nic na to nie poradzę. Mogę tylko dalej prezentowac swój własny punkt
            widzenia, jak pokazały ostatnie wybory, nieobcy ogromnej liczbie Polek i
            Polaków.

            Protestuję więc i protestował będę przeciw kłamstwom wymierzonym w Polskę i
            fałszującym jej historię. Kłamstwa będę nazywał kłamstwami, a jeśli ktoś się w
            fałszerstwach lubuje, nie wie jak wyglądał polski przedwojenny policjant, nie
            zna historii AK, i odczuwa przyjemność z faktu bycia obrazanym z powodu swej
            narodowości, jego sprawa.
            • wladyslaw.studnicki A co do słowa "ponownie". Wspomniane zdjęcia i 07.02.06, 19:03
              teksty znikły na miesiąc, mieliśmy nadzieję że już nie powróca, nestety
              powróciły w niezmienionej formie.
          • krystian71 cos ci sie popitolilo 07.02.06, 20:06
            > Kiedy zarzuca sie komus „klamstwo” trzeba udowodnic kilka rzeczy na
            > raz:
            >
            > 1. Sam fakt nieprawdziwosci twierdzenia;
            > 2. To, ze mowiacy nieprawde wiedzial, ze to co mowi to nieprawda (a nie np.
            > pomylka);
            > 3. To, ze wiedzac iz mowi nieprawde, mowiacy mial w tym jakis konkretny cel.
            >


            klamstwo prawdopodobnie z czyms co nazwac nalezy znieslawieniem oszczerczym.
            Ale to nic fafik ,jestes blisko ,Centrum W. wlasnie takiego czynu sie dopuszcza.
            Mowi nieprawde, wie,ze to jest klamstwo, chocby dlatego,ze wielokroc mailowo
            bylo o tym informowane.
            Przegapiles dyskusje z zeszlego roku, tu byla taka akcja, patrz watek cepa.
            A celem tego jest ponizenie danej narodowosci w opinii publicznej,zgodnie z
            zaleceniem i wypowiedzia p.Singera z roku 1991
          • marysia57 Re: Przypadek pana Studnickiego- czesc II 18.02.06, 05:54


            Sąsiedzi

            - Co mnie zadziwia najbardziej – szepce Żydówka. – To ta nienawiść. Jej
            odporność, jej trwałość. Jej niezniszczalność. Aż strach to powiedzieć – jej
            wieczność. Przyszedł Hitler, zabijał nas i was. Chciałoby się rzec – on nas
            pogodził. A przecież – nie pogodził nas wcale. Zaraz pan wspomni o Żegocie, o
            polskich zakonnicach, o drzewkach w Yad Vashem. I to mimo, podkreśli pan
            złośliwie, mimo żydowskich zdrajców, co strzelali w plecy obrońcom Grodna, a
            potem donosili na NKWD... No, a wasi szmalcownicy? W samej Warszawie było
            tysiąc szmalcowników, we Lwowie kilkuset. Nędzne kreatury, utrzymujące się z
            szantażowania Izraelitów, i ukrywających ich Polaków!

            Trudno dyskutować z faktami. Szmalcownicy – było trochę tego ścierwa, niemal
            wyłącznie pospolitych kryminalistów. Polskie Podziemie nie patyczkowało się z
            nimi – krótki wyrok, odczytany z kartki i kula w łeb. Skoro jednak mowa o
            kreaturach, to w tej samej Warszawie, wśród Żydów ukrywanych przez polskie
            rodziny, znalazło się i ośmiuset konfidentów Gestapo. Ci bez skrupułów wydawali
            okupantowi ludzi, gotowych spieszyć im z pomocą...

            Wojna generowała rozmaite postawy i sytuacje, których próżno szukać w
            ugrzecznionych podręcznikach. Zbrojne grupy uchodźców z gett, aby przeżyć,
            bywało, atakowały i grabiły polskie wioski. Potem były tępione przez Podziemie,
            jak zwykłe bandy rabunkowe. Bóg to osądzi... Żydowska partyzantka,
            podporządkowana komunistom, „biła reakcję, aż wióry leciały”. Krwawe wióry –
            Drzewica, Koniuchy, Naliboki... Kto to wszystko policzy? Kto, na dobrą sprawę,
            jeszcze o tym pamięta?

            Ojciec

            - Słowem – wy, Polacy, czujecie się bez winy – krzywi się z niesmakiem
            oskarżycielka. – Łatwo wybaczyliście sobie śmierć mojej rodziny. Rozgrzeszenie
            bez pokuty – jakież to przyjemne!

            - Droga pani! – podróżny pierwszy raz okazuje zniecierpliwienie. – Może pani
            zdradzi, dlaczego ten kapitan SMIERSZ-a kwaterował akurat u was? Czemu właśnie
            w waszym domu czuł się bezpiecznie?

            - Owszem, to żadna tajemnica – niewiasta wzrusza ramionami. – Ojciec był w
            NKWD. W istriebitielnym batalionie. Nie musi mi pan tłumaczyć, czym dla Polaków
            było NKWD. Ojciec wcale nie uważał się za komunistę. Przed wojną zaliczał się
            do zamożniejszych Żydów w miasteczku. Potem nie służył w sowieckiej, ani w
            żydowskiej partyzantce. Tylko, rozumie pan, dla nas, Żydów, Stalin był wybawcą.
            Stalin przegonił stąd Niemców. Nie Brytyjczycy, ani Amerykanie - to Stalin nas
            uratował! On – tyran, morderca, prawdziwy rzeźnik – był dla nas niczym mesjasz!

            - Są relacje, że pani ojciec uczestniczył w obławach. Również w doraźnych
            egzekucjach – ponure słowa wędrowca burzą sielski wizerunek Stalina-mesjasza i
            jego wiernych akolitów. –Stale zwozili trupy do miasteczka – niekiedy
            piętnaście, dwadzieścia dziennie. Wystawiali je na targowisku, na
            postrach „reakcjonistom”.

            - Tak było – przyznaje kobieta. – Jak raczył pan zauważyć, mieliśmy wtedy
            wojnę. Rewolucję, wojnę domową, pan pewnie nazwie to nową okupacją. Wiem jedno –
            ojciec nigdy nie strzelał do małych dzieci.

            Bracia

            - Widzi pani… - mężczyzna ostrożnie dobywa słowa. Czuje się parszywie, włażąc z
            butami w duszę tej starej Żydówki. Musi jednak zapytać. Przez wzgląd na małego
            Chaimka, poległego od, być może polskiej, kuli. – Był jeszcze brat.

            - Tak! – w oczach rozmówczyni widać gorączkę. – Mój pięciomiesięczny brat,
            zabity przez Polaków. Dlaczego?!

            - Nie ten – mężczyznę coś jakby ściskało za gardło. – Był jeszcze jeden.

            ***

            Płacz dziecka w ciasnym, leśnym bunkrze brzmi przeraźliwie głośno. Zwłaszcza,
            gdy zewsząd dobiegają głosy niemieckiej obławy. Słychać trzask łamanych gałęzi,
            niefrasobliwe rozmowy, brzęk oporządzenia - coraz bliżej, bliżej…

            - Niemcy byli już naprawdę blisko – mówi kobieta, bardziej do siebie samej. – A
            mały Szaul płakał. Rodzice próbowali go uciszyć. Byłam dzieckiem, miałam sześć
            lat. Ale przecież wiedziałam, że ten głośny płacz nas zgubi. Wie pan… Mój
            braciszek miał dopiero kilka miesięcy. Nawet nie wiem dokładnie, ile. Nie
            sposób wytłumaczyć niemowlęciu, że ma być cicho. Niemcy byli tuż, tuż… Coś
            trzeba było zrobić.

            - Zamknęłam oczy. Razem z nami w bunkrze ukrywali się inni Żydzi. Jednak chyba
            rodzice wzięli to na siebie… Płacz ustał… Niemcy nas nie znaleźli.

            - Pochowaliśmy małego w lesie. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Ale słyszałam po
            nocach, jak matka i ojciec płaczą. Ja też płakałam. Potem, może rok później,
            urodził się Chaimek. Dla rodziców był całym światem. Stale go dopieszczali,
            nosili na rękach.

            I ciągle płakali.

            Zemsta

            Podróżny milczy. To jedna z tych chwil, gdy nawet abstynent ma ochotę sięgnąć,
            drżącą ręką, po papierosa, albo grzmotnąć sobie kielicha. Żydówka zaczyna znów
            mówić. Jej głos jest spokojny, wiele razy rozgryzała w sobie ten dramat.

            - Potem przyszli Rosjanie. Istriebitielnyj batalion NKWD dał ojcu broń do ręki.
            Dał mu też władzę. Kiedyś ojciec poszedł na patrol wraz z przyjacielem, również
            Żydem. Złapali Litwina, dawnego szaulisa, który mordował Żydów w moim
            miasteczku. Ten Litwin to był sadysta, wyżywał się w egzekucjach. Nieważne –
            kobieta, staruszek, dziecko – on nigdy nie okazał litości. A wtedy, przed moim
            ojcem, padł na kolana na środku ulicy, i błagał o życie. Skomlał jak zwierzę.

            Ojciec i jego przyjaciel mieli każdy pepeszę z bębnem na 72 naboje. Wpakowali w
            tamtego 144 pociski. Wie pan, jak wygląda człowiek nafaszerowany z bliska dwoma
            pełnymi bębnami z pepeszy? To krwawy ochłap. A kiedyś był taki butny, pan życia
            i śmierci…

            - Innym razem ojciec przyuważył, że Rosjanie prowadzą niemieckich jeńców,
            pięciu czy sześciu, w tym oficera. Ojciec pogadał z konwojentami, dał im na
            wódkę… Razem zaprowadzili jeńców na żydowski cmentarz. I tam ich wystrzelali.
            Ten oficer też prosił o życie, wyciągnął zdjęcia żony i dzieci... Ojciec
            rozłupał mu czaszkę kolbą karabinu. Uderzał raz za razem, krzycząc: „- To za
            moich bliskich! To za mojego synka, którego musieliśmy udusić w leśnym
            bunkrze!” Pana to dziwi?

            - Nie! – kręci głową słuchacz. – Nie dziwię się. Chociaż… Jest jedna rzecz, dla
            mnie niepojęta. Czytałem relację polskiego świadka tej egzekucji. Podobno, gdy
            było już po wszystkim, pani ojciec zanurzał dłonie we krwi Niemców, smarował
            sobie tą posoką twarz i szyję. A potem stał nad trupami z rękami wzniesionymi
            do góry i recytował coś po hebrajsku. Wyglądało to tak, jakby składał komuś
            ofiarę. Jakby się modlił.

            - Modlił się? – kobieta zastanawia się głęboko. – Czy mój ojciec wierzył wtedy
            w Boga? Nie wiem…

            - Proszę pani – mówi cicho podróżny. – Ten polski świadek w ciągu zaledwie
            pięciu lat przeżył okupację sowiecką, litewską, potem znowu sowiecką, następnie
            niemiecką i jeszcze raz sowiecką. Po wojnie przeszedł przez bolszewicki Gułag.
            Widział piekło na ziemi. Ale najbardziej przeraził go – tak napisał –
            najbardziej nim wstrząsnął obraz pani ojca, umazanego we krwi, wykrzykującego
            coś w niebo nad trupami Niemców.

            Dzień Sądu

            Żydówka słucha obojętnie. Ma twarz z kamienia. Zbudowała wokół siebie mur,
            którego nie skruszą łatwo czyjeś słowa. Jej tragedia, potworny ból zawładnęły
            każdą cząstką duszy, spychając w cień dramaty i cierpienia innych ludzi. Teraz
            odwraca się powoli i odchodzi. Na jej rozmówcę także już pora. Oboje udają się
            do świata, w którym nie ma stalowych pszczół kąsających dorosłych i dzieci. Nie
            ma też upiornej ciszy, gęstej od niemego płaczu niemowlęcia, zdławionego przed
            chwilą morderczym chwytem. Nie ma czaszek zdruzgotanych kolbą, umazanych krwią
            dłoni, a
      • cepimierz Re: Centrum Wiesenthala - Instytut Martyrologii P 06.02.06, 21:17
        afik42 napisał:


        >
        > Niedokladnie sprawdzil Pan te publikacje. Tam nie ma oskarzenia pod adresem AK,
        >
        > tam jest natomiast stwierdzenie, ze: „Herschel, syn Zvi-Tuvia Shajnberg z
        >
        > Bialegostoku, zostal zamordowany w 1946 w drodze z Polski do Palestyny. Polscy
        > antysemici, czlonkowie AK (Armia Krajowa), zaatakowali mlodego Zyda, wyciagneli
        >
        > go z pociagu I zamordowali.” Wie Pan, ze to nieprawda?

        Pozwolę sobie zareagować.

        a. W 1946 roku AK już nie istniała.

        b. Czy mordercy wylegitymowali się komukolwiek jako antysemici-członkowie AK?

        Wobec a i b. Czy to zdarzenie zostało gdzieś szczegółowo udokumentowane?

        Skrót, w jakim zostało przedstawione, odbiera mu walor jakiejkolwiek wiarygodności. Moim zdaniem.
        • afik42 Bardzo sluszne uwagi. 07.02.06, 04:24
          W 1946 roku AK rzeczywiscie juz nie istniala.
          To nie wyklucza jednak mozliwosci, ze zabojcy Herschela nalezeli wczesniej do
          AK. Albo do innej polskiej organizacji walki podziemnej.
          Ale moze nie nalezeli do zadnej organizacji a byla to zwyczajnie banda rozbojnikow.
          Wiadomo skadinad, ze AK nie zezwalala na jakiekolwiek akcje represyjne wobec
          Zydow co w tej informacji nie zostalo - niestety - odnotowane.

          Ta konkretna notka rodzi rzeczywiscie pytania i watpliwosci. Sama w sobie jednak
          nie upowaznia do jakiegokolwiek kategorycznego wnioskowania. Na to jest za
          wczesnie. Dopiero po otrzymaniu wyjasnien, ktorych powinni domagac sie polscy
          zawodowi historycy (ktora to kwestia moze i zostala juz dawno temu wyjasniona
          tylko my o tym nic nie wiemy), i na ich podstawie mozna zastanawiac sie nad
          dalsza reakcja - w zaleznosci od tresci wyjasnien ze strony Centrum Wiesenthala.

          ***
          Ale polska reakcja a'la pan Studnicki jest natychmiastowa i prynypialna. Zydzi z
          Wiesenthala napisali, ze AK mordowala Zydow.
          • cepimierz Re: Bardzo sluszne uwagi. 07.02.06, 06:53
            afik42 napisał:

            > W 1946 roku AK rzeczywiscie juz nie istniala.
            > To nie wyklucza jednak mozliwosci, ze zabojcy Herschela nalezeli wczesniej do
            > AK. Albo do innej polskiej organizacji walki podziemnej.
            > Ale moze nie nalezeli do zadnej organizacji a byla to zwyczajnie banda rozbojni
            > kow.


            Nic nie wyklucza niczego. Ale wtedy jesteśmy w świecie wszech-możliwości. Wśród nich także takiej, że zdjęcie przedstawia całkiem inną sytuację i całkiem inną osobę.

            Bez twardych dowodów nie ma o czym mówić. Zwłaszcza, że pozostaje jeszcze inna możliwość - taka mianowicie, że zamordowana osoba należała do aparatu komunistycznej represji (NKWD, UB), i zamachu na niej dokonano w odwecie.

            W rzeczywistości informacja podana przez CW w podpisie zdjęcia sprowadza się do dwu ściśle połączonych z sobą stwierdzeń. 1. Żydzi po wojnie uciekali z Polski do Palestyny; 2. Powodem tej ucieczki było mordowanie uratowanych z Holokaustu przez organizacje polskich nacjonalistów (AK w roli głównego szwarccharakteru).


            Centrum Wiesenthala z pewnością nie udzieli w tej kwestii żadnych wyjaśnień.

            Ale możesz próbować. Życzę powodzenia.

            C.
    • antek_cukierman Do Afika - szkoda czasu, 06.02.06, 20:59
      to dziecię. Nie zdziwiłbym się, że z Młodzieńców Wszechpolskich.


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=36215821&a=36220296
      • remekk szkoda czasu, 07.02.06, 10:34
        > to dziecię. Nie zdziwiłbym się, że z Młodzieńców Wszechpolskich

        Jaka wyszukana "argumenytacja" ad personam - aj waj istny cymiesik !
        • antek_cukierman [...] 07.02.06, 10:37
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • remekk Nudny jestes cukierdebilku - wymyśl coś ... 07.02.06, 12:14
            ...co będzie stanowic kolejny element waszego wkładu do kultury polskiej ... .
    • aaki nu, o tym jednym linku to już było setki x mówione 06.02.06, 21:18
      ale jak był polski granatowy policjant, tak jest dalej
      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/gallery/pg19/pg2/pg19217.html
      a jest jeszcze drugi fajny

      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/gallery/pg01/pg4/pg01431.html
      • cepimierz Aaki - to sensacja, prawdziwa 07.02.06, 07:33
        ad.

        motlc.learningcenter.wiesenthal.org/gallery/pg19/pg2/pg19217.html

        Informacja przy zdjęciu zmieniona. Czytaj uważnie:

        The Nazi officer, accompanied by dark-uniformed men (maybe Polish "Blue Police"?) were pictured laughing while beating a Jew in occupied Poland. (Further information is unavailable.)

        Tu już mamy nazistowskiego oficera (nie niemieckiego!) i - być może - polskich "granatowych policjantów".

        Ale nadal jest to "być może". Kiedy w istocie rzeczy "być nie może".

        A dalsze informacje są zapewne dostępne w miejscu, skąd to zdjęcie pochodzi - czyli w Żydowskim Instytucie Historycznym.
    • wladyslaw.studnicki Patrzcie ilu było żydowskich "partyzantów", szkoda 06.02.06, 21:24
      że tylko na zdjęciach ładnie ich widać a podczas wojny, "ani widu ani słychu".

      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/albums/palbum/p03/a0167p3.html
      • krystian71 Re: Patrzcie ilu było żydowskich "partyzantów", s 06.02.06, 22:31
        szkoda,ze tych
        motlc.learningcenter.wiesenthal.org/gallery/pg01/pg4/pg01431.html
        tak slabo widac, bylby dobry material dla IPN-u
        • remekk Re: Patrzcie ilu było żydowskich "partyzantów", s 07.02.06, 18:31
          Kiedyś ci z Koniuchów zostana rozliczeni .
          Podobnie jak ich plemienni obrońcy ... .
          • krystian71 Re: Patrzcie ilu było żydowskich "partyzantów", s 07.02.06, 18:42
            Ci z Nalibokow tacy sami
            • remekk Re: Patrzcie ilu było żydowskich "partyzantów", s 07.02.06, 20:01
              krystian71 napisała:

              > Ci z Nalibokow tacy sami

              Podobnie jak ci z Kresów 39 .
              Dopóki nie rozilczą swoich zbrodni nie maja parwa oskarżać Polaków !
    • remekk Nie dorastaja do piet endekom - dlatego na nich .. 07.02.06, 09:52
      ...pluja - typowe dla nich ... .
    • afik42 Przypadek Granatowej Policji 07.02.06, 19:58
      Na stronie internetowej Centrum Wiesenthala znajduje sie taka oto wzmianka na
      temat Policji Granatowej:

      “The German authorities gave the Polish police the duty of dealing primarily
      with criminal activities, but they were also used widely in combating smuggling
      and in measures taken against the Jewish population. The Polish police
      patrolled the Generalgouvernement ghettos and searched for Jews who had escaped
      from the ghettos and camps and had sought refuge among the Polish population or
      in the forests. In carrying out these tasks, the Polish police demonstrated
      their complete devotion to the Nazi authorities, apart from the few policemen
      who gave assistance to the Jews.”

      < http://motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x25/xm2513.html>

      Passus, ktory niewatpliwie wzbudzac moze kontrowersje brzmi: „W realizacji tych
      zadan, Policja Polska (Granatowa) wykazala sie calkowita wiernoscia wobec wladz
      nazistowskich, za wyjatkiem nielicznej grupy policjantow, ktorzy zaofiarowali
      pomoc Zydom”.

      Czy to klamstwo?
      Panowie Studnicki, „Krystian71”, „remekk” z pewnoscia powiedza TAK! Juz to
      zreszta zrobili.

      Postawie pytanie inaczej: „czy to PRAWDA, ze Policja Granatowa wykazala sie
      CALKOWITA LOJALNOSCIA (albo wiernoscia – „devotion”) wobec wladz nazistowskich
      w realizowaniu przydzielonych jej zadan”?

      Jezeli to prawda, nie istnieje kwestia klamstwa. Jezeli jednak to nieprawda to
      czy rzeczywiscie mamy do czynienia z az „klamstwem”? Niewatpliwie jednak takie
      pytanie jest uzasadnione.

      ***
      W przeciwienstwie do w/w panow ja nie mam pewnosci. Nie wiem. Ale chcialbym
      poznac prawde.

      Zakladam, ze istnieje nader obfita literatura na ten temat. Pomocne zatem
      powinny stac sie opracowania zawodowych historykow, ktorzy zajmowali lub
      zajmuja sie ta tematyka. Zapraszam do poszukiwan.
      • cepimierz Re: Przypadek Granatowej Policji 07.02.06, 20:18
        W wątku "Zdjęcia z czasów GG i pytanie"


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=16178799

        znajdziesz sporo udokumentowanych niedopotrzeń, niejasności, nieścislości. To, co je łączy, to niewątpliwie przekonanie, że trzeba na Polskę wskazać palcem jako niewątpliwego współsprawcę Holokaustu. Nie trzeba być kimś anty-zaperzonym, żeby to dostrzec. Ja to widzę.

        Prześledziłem szczegółowo kwestię zdjęcia ilustrującego dręczenie nieznanego Żyda przez polską "granatową policję". Niechęć administratorów witryny CW do usunięcia TEGO zdjęcia i zastąpienia go INNYM, autentycznym, jest wymowna.

        Do poszukiwań rzetelnych opracowań źródłowych powinieneś kolego wezwać ludzi utrzymujących tę witrynę. Nie byłoby wtedy może cierpkich komentarzy. Osobiście uważam, że w witrynie edukacyjnej tego kalibru co CW nie powinno być miejsca na błędy. Podkreślę: ewidentne błędy. Każdy z nich osłabia wymowę całości.

        To chyba jasne?
        • afik42 Re: Przypadek Granatowej Policji 07.02.06, 22:37
          Nie jestem do konca przekonany (ale nie wykluczam), ze to co laczy te wszystkie
          niedopatrzenia to akurat przekonanie, że trzeba na Polskę wskazać palcem jako
          niewątpliwego współsprawcę Holokaustu (dzialaliby wtedy z wieksza uwaga).
          Natomiast wyraznie wskazuje na niechlujstwo oraz, bardzo prawdopodobnie,
          uprzedzenia i niechec wobec Polski.

          Zgadzam sie, ze w CW nie powinno byc miejsca na zadne, tym bardziej ewidentne,
          bledy. Przypadek z flaga ZSRR jako flaga narodowa Litwy jest, choc niezbyt
          wazny, wrecz idiotyczny. Nawet Rosja, jak wiemy, tej flagi nie uzywa i to juz
          od 15 lat.

          Nadal jednak uwazam, ze warunkiem skutecznego dzialania jest uwazne i ostrozne
          formulowanie zarzutow pod adresem drugiej strony. Jak to zreszta zapewne da sie
          zauwazyc na moim wlasnym przykladzie, popisy p. Studnickiego i jemu podobnych,
          osiagaja skutek akurat odwrotny od zamierzonego. Mniejsza o mnie, ale jesli
          ludzie w CW mieliby wysluchiwac tego typu patetycznych, napuszonych tyrad, nie
          zdziwiloby mnie, gdyby sami sie zaperzyli. Niewykluczone zreszta, ze wiekszosc
          owych e-maili taki wlasnie reprezentowala poziom merytoryczny.
          • wladyslaw.studnicki Re: Przypadek Granatowej Policji 07.02.06, 22:46
            Nie jestem do konca przekonany (ale nie wykluczam), ze to co laczy te wszystkie
            niedopatrzenia to akurat przekonanie, że trzeba na Polskę wskazać palcem jako
            niewątpliwego współsprawcę Holokaustu (dzialaliby wtedy z wieksza uwaga).
            Natomiast wyraznie wskazuje na niechlujstwo oraz, bardzo prawdopodobnie,
            uprzedzenia i niechec wobec Polski.

            A jednak do najtwardszego łba coś trafi. Może nawet z czasem kłamstwo nazwiesz
            kłamstwem a nie "podawaniem nieprawdziwych informacji.
      • eres2 Re: Przypadek Granatowej Policji 08.02.06, 00:40
        Afika42: Passus, ktory niewatpliwie wzbudzac moze kontrowersje brzmi: „W
        realizacji tych zadan, Policja Polska (Granatowa) wykazala sie calkowita
        wiernoscia wobec wladz nazistowskich, za wyjatkiem nielicznej grupy
        policjantow, ktorzy zaofiarowali pomoc Zydom”.
        Czy to klamstwo?
        Eres: Postawa funkcjonariuszy policji polskiej, tzw. Granatowej, stanowi
        przykład szczególnie haniebnej kolaboracji zbiorowej z niemieckim okupantem. W
        okresie okupacji w szeregach tej formacji służyło 10 do 11 tysięcy
        przedwojennych policjantów, z pośród 28 tys. funkcjonariuszy Policji Państwowej
        II. Rzeczypospolitej. Uzbrojeni przez Niemców w broń palną uczestniczyli oni
        wraz z Niemcami w najhaniebniejszych akcjach terroryzowania ludności polskiej i
        żydowskiej na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Wyznaczony przez Niemców
        zakres działania granatowej policji w odniesieniu do Żydów zwięźle sformułował
        historyk Emanuel Ringelblum: „Kompetencje granatowych w zakresie współpracy z
        okupantem polegały na: 1) udziale w dozorze bram getta oraz murów i ogrodzeń
        okalających getta; 2) udziale w akcjach przesiedleńczych w charakterze
        konwojentów, łapaczy itp.; 3) udziale w wyłapywaniu ukrytych Żydów po akcjach
        wysiedleńczych; 4) rozstrzeliwaniu Żydów skazanych przez Niemców na śmierć.
        Policjanci polscy w służbie okupanta byli bezwzględnie zwalczani przez
        podziemie niepodległościowe. Wbrew mitom głoszonym przez niektórych
        forumowiczów, tylko nieliczni z nich współpracowali z podziemiem. Np. wywiad
        niemiecki oceniał, że w dystrykcie radomskim współpracowało z podziemiem ok. 6%
        polskich policjantów.
        Wg historyka Leszka Gondka, na podstawie analizy 200 wybranych przypadków
        wyroków śmierci wydanych na zdrajców przez sądy polskiego podziemia, za
        szczególnie nadgorliwe wysługiwanie się okupantowi, polskie sądy podziemia
        skazały na śmierć 43 polskich policjantów granatowych. Jest to tylko cząstka
        wyroków wydanych na granatowych policjantów, a przecież historycy przyjmują, iż
        w czasie okupacji niemieckiej wykonano około 2500 akcji wyrokowych na około
        3000 do 3500 wydanych przez sądy podziemia wyroków śmierci na zdrajców i
        delatorów.
        Wg współczesnego niemieckiego historyka, Heinricha Jaenecke, specjalizującego
        się w historii Polski, w GG znalazło się ok. 16 milionów ludności (nie mogłem
        znaleźć stosownych danych u innych historyków). Jeśli przyjąć, iż w GG na
        usługach niemieckiego okupanta było 11 tys. granatowych policjantów, to wynika
        z tego, że na 160 tys. mieszkańców GG przypadło ok. 110 granatowych
        policjantów. Trzeba jednak pamiętać, że główny aparat terroru okupanta
        stanowiły oczywiście najrozmaitsze niemieckie - bardzo liczebne - formacje
        policyjne i wojskowe, jednakże policja granatowa była wiernym pomocnikiem tych
        formacji. Jak się można dowiedzieć z dziennika Hansa Franka (ze sprawozdania SS-
        Gruppenfuehrera Modera): „[...] Każda z 15 bram getta (warszawskiego – mój
        przyp.) jest dzień i noc strzeżona przez wartownika polskiego i niemieckiego.
        Służbę patrolową w getcie pełni codziennie 75 niemieckich i 400 polskich
        policjantów. Utrzymanie porządku w obrębie samej dzielnicy żydowskiej należy do
        żydowskiej służby porządkowej, podległej policji polskiej”.
        Na koniec jeszcze jeden przykry dla nas Polaków fakt: Pierwsze 5 stronic
        osławionego raportu Stroopa (dot. pacyfikacji powstania w getcie warszawskim)
        zawierają pełen wykaz poległych i rannych w walkach pacyfikacyjnych . Wymienia
        się tam ich z imienia, nazwiska, daty urodzenia, rodzaju formacji i stopnia.
        Pośród esesmanów, żołnierzy Wehrmachtu i formacji kolaboranckich (Stroop nazywa
        ich „Trawniki-Maenner”, od miejscowości Trawniki, gdzie mieścił się obóz dla
        Żydów i gdzie szkolono strażników obozowych, także osławionych „Hiwis”)
        widnieją także wszystkie dane poległych polskich policjantów granatowych,
        którzy w liczbie ok. 160 brali zbrojny udział w pacyfikacji. A ów wykaz
        zatytułowany jest następująco: „Fuer den Fuehrer und fuehr ihr Vaterland sind
        im Kampf bei der Vernichtung von Juden und Banditen im ehemaligen jüdischen
        Wohnbezirk in Warschau gefallen: [...]” („Za Wodza i ich ojczyznę polegli w
        walce związanej z niszczeniem Żydów i bandytów w byłej żydowskiej dzielnicy
        mieszkalnej w Warszwie: [...]”).
        Ew. dalsze dane o walkach w getcie można znaleźć w licznej literaturze i w
        osławionym raporcie Stroopa pt. „Es gibt keinen jüdischen Wohnbezirk in
        Warschau mehr!”.
        Przytoczę jeszcze pewien fragment z ostatniej pracy Ringelbluma ("Stosunki
        polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej") pisanej w jego warszawskim
        bunkrze, a dot. polskiej policji granatowej:
        "POLSKA POLICJA, zwana popularnie granatową lub mundurową, aby uniknąć
        określenia >>polska<<, odegrała bardzo smutną rolę w akcji niszczenia Żydów w
        Polsce. Policja mundurowa była gorliwą wykonawczynią wszelkich zarządzeń
        niemieckich w stosunku do Żydów. Kompetencje policji mundurowej w zakresie
        współpracy z okupantem polegały na: 1) pilnowanie bram wylotowych getta oraz
        murów i płotów okalających getta czy dzielnice żydowskie; 2) udział w akcjach
        przesiedleńczych w charakterze konwojentów, łapaczy itp.; 3) udział w
        wyłapywaniu ukrytych po akcjach wysiedleńczych Żydów; 4) rozstrzeliwanie Żydów
        skazanych przez Niemców na śmierć. [...] Granatowa policja odnosiła się do
        Żydów mijających bramy wylotowe z wyraźną niechęcią, traktowała ich brutalnie,
        aby przypodobać się niemieckim obserwatorom. [...] Policja mundurowa odegrała
        smutną rolę w akcjach wysiedleńczych. Na jej głowę spada krew setek tysięcy
        Żydów polskich, złapanych przy jej współudziale i zapędzanych do >>wagonów
        śmierci<<".
        • eres2 Re: Przypadek Granatowej Policji 08.02.06, 01:09
          W uzupełnieniu mojego komentarza dodam, że rolę polskiej policji w GG znam nie
          tylko z literatury historycznej, granatowych policjantów znam z autopsji,
          bowiem całą okupację przeżyłem w Warszawie.
          • afik42 Re: Przypadek Granatowej Policji 08.02.06, 01:49
            „W realizacji tych zadan, Policja Polska (Granatowa) wykazala sie calkowita
            wiernoscia wobec wladz nazistowskich, za wyjatkiem nielicznej grupy policjantow,
            ktorzy zaofiarowali pomoc Zydom”.
            ***

            Uwagi eres2, obszerne, z powolaniem sie na zrodla, zdaja sie jednoznacznie
            potwierdzac zasadnicza prawdziwosc zacytowanego powyzej twierdzenia Osrodka im.
            Wiesenthala na temat polskiej policji granatowej.

            Ciekaw jestem czy panowie Studnicki i ska zdolaja przytoczyc rzeczowe
            kontrargumenty. Czy tez uslysze okrzyki, ze historycy klamia?
          • cepimierz Re: Przypadek Granatowej Policji 08.02.06, 08:32
            Jest jeszcze tylko mała kwestia. Właściwie dwie.

            1. Do służby w policji ("granatowej") nie wchodziło się ochotniczo.

            2. Rzetelnej oceny domaga się udział wielu funkcjonariuszy polskiej policji w GG w działaniach Państwa Podziemnego.
            • cepimierz Re: Przypadek Granatowej Policji 08.02.06, 09:10
              cepimierz napisał:

              > Jest jeszcze tylko mała kwestia. Właściwie dwie.
              >
              > 1. Do służby w policji ("granatowej") nie wchodziło się ochotniczo.

              Uzupełnienie: W MOMENCIE, KIEDY JĄ USTANAWIANO, do służby w policji ("granatowej") nie wchodziło się ochotniczo.
        • remekk Niech się zajma policja w getcie , judenratami ... 08.02.06, 07:15
          ...i innymi przypadkami masowej kolaboracjhi ich przodków ... .
    • wladyslaw.studnicki Kolejny link. Zwięźle o Polsce. 07.02.06, 22:59
      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t023/t02340.html
      • wladyslaw.studnicki Co ciekawe, zwięzłe opisy innych krajów nie 07.02.06, 23:01
        zawierają wzmianek o kontynuacji antysemityzmu. Tylko w przypadku Polski jest
        taka wzmianka.
    • zio29 Re: Instytut Wiesenthala znowu kłamie o Polsce. 07.02.06, 23:56
      szkoda gadac ..

      postawa centrum wiesentala: chocby klamstwa nt. rzekomego zorganizowanego
      polskiego udzialu w holokauscie obniza range samego centrum poddajac pod
      watpliwosc sama jakosc jego pracy i faktow tam prezentowanych ..

      jesli na tym zalezalo S.Wiesentalowi to gratuluje ..
      • mannaznieba4 Re: Instytut Kłamstwa z Wiednia 08.02.06, 01:17
        cała działalność tego tzw. instytuty była głównie antypolska od samego początku
        aż do końca stycznia 2006 instytut ten bredzil o polskich obozach zagłady.
        podawli nieprawdziwe dane np. o udziale ak w rzekomych mordach na żydach
        ale nie podawali ilu zydów było w ścisłym kierownictwie UB , PPR, KPP,PZPR
        Milicji , strukturach politycznych i dowódczych Wojska Polskiego dzisiejsze
        badania pokazuja ,żę wskażniki oscylowały od ok 37% do nawet 83%
        nakleży jeszcze uwzględnic udział towarzyszy kacapów w tych strukturach.
        z instytutem ściśle współpracował ele wiesel znany polakożerca ktry
        opracowywał w wiedniu częśc swoich publikacji i wystąpień.
        generalnie nie spotkałem sie z opinia że nie był to antypolsi instytut żydowski
        polsce nieprzychylny który naps€ł duzo krwi i utrudniał polsce działanie na
        arenie międzynarodowej przez robienie wrednych nieprawdziwych albo częściowo
        nieprwdziwych opini z urzyciem niepelnych danych , pomijaniem danych itd.
        szerzej na ten temat można przeczytac w IPN oraz żródłach polonijnych
    • o_brother Re: Instytut Wiesenthala nie tylko klamie ale 08.02.06, 04:41

      pisze historie po swojemu albo wedlug dyktatu syjonistow.Nic o Kastnerze nie ma
      w sekcji Wegry a wiemy ze Rudolf Kastner-syjonista wyslal pol miliona Zydow do
      Aushwitz.Dla tych co nie wiedza kim byl Kastner odsylam
      tutaj:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=32934947&a=32934947
      Ponizej link do sekcji wegierskiej Wiesenthal Instytut.
      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/text/x10/xm1061.html
    • remekk Wiesenthal "wystarał się" o "świadków" w nagonce . 08.02.06, 08:56
      ...na Walusia .
      "Swiadkowie" ci opowiadali łzawe historyjki o tym jakich to straszliwych
      zbrodni zaznali od Walusia kiedy ten w/g nich byłstraznikiem w getcie .
      Potem okazało się , ze jako nastolatek w tym czasie był 'na robotach" w
      Niemczech . Walusiowi spalili twarz kwasem zniszczyli mu zdrowie "(dwa zawały)
      doprowadzili do całkowitej ruiny finansowej .
      Instytut Wiesenthala nigdy nie przeprosił za swój współudział w tej haniebnej
      akcji ... .
    • eres2 Jeszcze o mitach, kłamstwach i faktach 08.02.06, 18:14
      Niektórzy polemiści tego forum, zwłaszcza ci z gatunku „prawdziwych Polaków”,
      najchętniej wmietliby brudy naszej historii pod dywan. A każdemu, kto do
      wstydliwych dla nas Polaków wydarzeń z naszej najnowszej historii powraca,
      czynią zarzut „antypolskości”.
      Gdy w tym wątku przypomniałem kilka faktów z kolaboranckiej działalności w GG
      polskich policjantów, to niezmiennym zwyczajem owi „prawdziwi Polacy” wskazali
      na podobną kolaborację z Niemcami tzw. żydowskiej policji. Dobrze przecież
      wiedzą, że nikt nie kwestionuje istnienia w gettach żydowskiej Służby
      Porządkowej i o jej roli. O SP piszą historycy zarówno polscy, jak i żydowscy.
      Ponieważ w wątku poruszono temat policji granatowej, więc i jej dotyczył mój
      komentarz. Różnice między jednymi a drugimi kolaborantami są jednak bardzo
      istotne.
      Krótko o żydowskiej SP: W getcie warszawskim, w którym w koszmarnych warunkach
      żyło ok. 450 tys. ludzi, wydział Służby Porządkowej liczył w końcu 1940 r. 700
      osób. Cała żydowska Służba Porządkowa PODLEGAŁA POLSKIEJ POLICJI GRANATOWEJ.
      Komendantem SP był Józef Szeryński, a po jego aresztowaniu (5.1942) - Jakub
      Lejkin. Obaj zostali zgładzeni przez bojowców ŻOB. Judenrat wraz z przyległymi
      instytucjami zatrudniał w przededniu pierwszej akcji likwidacyjnej 2000
      urzędników (bez Służby Porządkowej). Jak z różnorakich danych wynika, Niemcy
      powołując owe Służby Porządkowe nie stosowali jednolitych proporcji liczby
      funkcjonariuszy tych służb w stosunku do liczebności ludności żydowskiej
      określonego getta. Świadczą o tym różne relacje w gettach łódzkim i
      warszawskim, a jeszcze inna była ta proporcja np. w niewielkim getcie otwockim,
      tam bowiem przy 14 tys. ludności tego getta SP liczyła początkowo 31
      funkcjonariuszy, zwiększonej później do 100.
      Wiadomo też, że gestapo zmontowało w warszawskim getcie nieoficjalną agenturę,
      pod osłoną "Urzędu do walki z lichwą i spekulacją" pod kierownictwem Abrama
      Gancweicha, czyli tzw. "Trzynastkę" (nazwa od siedziby – ul. Leszno nr 13).
      Wszyscy ci kolaboranci zdawali sobie w pełni sprawę z tego, że czeka ich ten
      sam los, co i prześladowanych przez nich ich pobratymców. Jednakże
      ludzie „Trzynastki” aktywni byli tylko przez pewien, stosunkowo krótki okres
      czasu. Oczywiście także pośród ogółu Żydów byli delatorzy i inni różnej maści
      zdrajcy. Wielu z nich zlikwidowały podziemne organizacje żydowskie z ŻOB-em na
      czele; niemal wszystkich pozostałych spotkał ten sam los, co i ich pobratymców.
      Bojowcy ŻOB-u zlikwidowali m.in. Szeryńskiego, Lejkina, Firsta, Wajntrauba,
      Nossiga, "oberładowacza" Brzezińskiego - oficera SP z Umschlagplatzu, Adama
      Szajnę, Bobi Nebela, Firstenberga, obu Prużańskich, Andersa, Singera, Pina,
      Eliasza ("Małpę"). Czyniły to także sądy i plutony egzekucyjne akowskie; wydały
      one m.in. wyrok na Borysa Pilnika, konfidenta niemieckiego, szantażystę i
      oszusta. Pilnik wydawał w ręce niemieckie Polaków żydowskiego pochodzenia,
      szantażował ich, wyłudzał dobra majątkowe. Wyrok na nim wykonano 25.8.43 r..
      Remekk, podobnie jak i wielu innych wypowiadających się na tym forum
      antysemitów, zapomina o porzekadle mówiącym o oku, źdźble i belce. Warto
      zapoznać się z liczbami dotyczącymi kolaboracji Polaków z okupantem niemieckim,
      ale i z nadaną przez Stalina komunistyczna władzą: O kolaboranckich polskich
      granatowych policjantach pisałem wcześniej. Nie byli oni jedynymi kolaborantami
      pośród Polaków żyjących pod niemiecką okupacją, kolaboracja i zdrada szerzyła
      się zarówno w Generalnym Gubernatorstwie, jak i na obszarach Polski
      inkorporowanych do Rzeszy. Oto kilka wyjątkowo podłych przypadków: w GG głośna
      była np. sprawa Marty Laury Władowej, wdowy po poległym generale Franciszku
      Władzie, d-cy 14. Dywizji Piechoty. Władowa nawiązała z wyższym oficerem
      Abwehry kontakty miłosne, ale i agenturalne. Wyrok wykonano 4.6.44 r.. Także do
      jednego z najgłośniejszych należało wykonanie egzekucji (w Warszawie) na znanym
      polskim aktorze i agencie gestapo Igo Symie (m.in. za inspirowanie aktorów
      polskich do udziału w osławionym antypolskim filmie „Heimkehr”). Szczególnie
      przykre dla społeczności warszawskiej w latach okupacji było zachowanie znanych
      aktorów: Marii Malickiej, a zwłaszcza Adolfa Dymszy. Malicka, której Polska i
      Warszawa dały przecież wszystko, utrzymywała bliskie kontakty z agentem
      Wydziału Propagandy J. Horvathem i innymi oficerami niemieckimi. Afolf Dymsza
      urządzał zaś w swoim mieszkaniu pijatyki w towarzystwie Niemców. Oboje zhańbili
      się występowaniem w legalnych teatrzykach.
      Warto dodać, iż na kolaborantów wydawano nie tylko wyroki śmierci, o których
      liczbie już pisałem. Głośna w Warszawie była publiczna kara chłosty wymierzona
      13.5.44. r. w teatrze „Maska” dyrektorowi teatru „Komedia” Józefowi
      Grodnickiemu i o jednoczesnym ostrzyżeniu Witolda Zdzitowieckiego, kierownika
      artystycznego „Maski”. Postawiono im zarzut wyrządzania „szkody polskiemu życiu
      zbiorowemu” oraz zachowania „ubliżającego godności obywatelskiej i artystycznej
      aktorów polskich”. Stosowano też i różne formy infamii.
      Wyroki śmierci wykonano na wielu zdrajcach, również na oficerach WP, także
      wyższych rangą, na oficerach AK, na księżach, a także na synu b. prezydenta
      Poznania - Ratajskim.
      Tylko w Okręgu Krakowskim AK ujętych było ponad 5000 denuncjantów, w samym
      Krakowie pracowało w roku 1943 na rzecz terrorystycznych organów okupanta około
      2000 osób. Według W. Borodzieja radomska policja bezpieczeństwa "odprawiała"
      miesięcznie 80 konfidentów, a półroczny raport kontrwywiadowczy z Obszaru
      Lwowskiego AK za okres od 1. marca do 1. września 1942 r. stwierdzał,
      że "rozpracowano i wciągnięto do kartoteki jako osobników szkodliwych dla
      Państwa Polskiego" 228 agentów gestapo. Zdrajcy byli różnych profesji i statusu
      i wywodzili się z różnych środowisk, także naukowych. Sporządzona przez grupę
      prawników i historyków analiza przypadkowo wybranych 200 zasądzonych na karę
      śmierci przez sądy podziemne Polaków-agentów i konfidentów dała obraz
      następujący:
      policjanci „granatowi” (różnych formacji i stopni) – 43 osoby,
      urzędnicy (w tym zarządcy firm i tłumacze) – 24 osoby,
      służba rolna i leśna, rolnicy – 18 osób,
      sołtysi i wójtowie – 16 osób,
      robotnicy i rzemieślnicy – 15 osób,
      strażnicy więzienni, kolejowi i dozorcy – 14 osób,
      artyści, literaci, dziennikarze – 13 osób,
      restauratorzy, sklepikarze, handlowcy – 12 osób,
      arystokraci, ziemianie, adwokaci – 12 osób,
      oficerowie służby stałej i rezerwy, także AK – 11 osób,
      podoficerowie służby stałej i rezerwy – 5 osób,
      lekarze, duchowni, nauczyciele – 11 osób,
      inżynierowie – 6 osób.
      A kimże, jak nie zdrajcami byli Polacy, kolaboranci polskich władz
      komunistycznych z nadania Stalina. Było ich - członków PPR/PZPR - kilka
      milionów.
      Gwoli prawdzie, dr Robert Nowak, a także i inny nazista - Tejkowski, bez
      skrupułów kolaborowali z inną ekipą polskich zdrajców - z peerelowskimi
      władzami. Jak wiadomo, Robert Nowak "robił" w peerelowskiej dyplomacji, a
      przecież nawet nierozgarnięte dziecko wie, że do takich synekur dopuszczani
      byli wyłącznie sprawdzeni, zaufani, gorliwi towarzysze, no i z reguły
      współpracownicy peerelowskich służb specjalnych. Kolejnym byłym kolaborantem
      zdrajców z pod znaku PRL jest i inny nasz narodowiec - Ryszard Bender, profesor
      KUL, a wcześniej Instytutu Podstaw Marksizmu-Leninizmu. W PRL dwukrotnie był
      posłem: w latach 1976-80 z ramienia PZPR i 1985-89 z ramienia ZSL. Od 1981 do
      1983 r. był wiceprezesem Polskiego Związku Katolicko-Społecznego, który poparł
      z entuzjazmem stan wojenny. W 1982 r. został jednym z sygnatariuszy PRON. W
      latach 1985-89 był członkiem Rady Konsultacyjnej przy przewodniczącym Rady
      Państwa. Obecnie jest
      • wladyslaw.studnicki Tak, uważam się za "prawdziwego Polaka", z których 08.02.06, 19:03
        tak się teraz kpi. Kto mi przyznał taki tytuł? Po pierwsze mój dziadek, który
        kiedyś stwierzdił że dobrze mnie wychował pod względem patriotycznym, że widzi
        że kocham Polskę i będę dobrym Polakiem. A za dużo mój dziadek przeżył na
        umęczonej Zamojszczyźnie, żeby przeróżne patałachy mogły podważać jego opinie.
        Po drugie ja sam sobie taki tytuł przyznaję. Dlaczego? Bo kocham ten kraj,
        takowoż jego mieszkańców, historię, kulturę, tradycję, pola i lasy, miasta i
        przestrzenie polskiej wsi. Nie jest to miłość bezrefleksyjna, dostrzgam nasze
        wady narodowe, sporo ich. Ale kto jest bez wad?

        Przeraża mnie, po raz wtóry to piszę, moda na opluwanie Polski, która zaczęła
        się sprawą Jedwabnego. My, Polacy podeszliśmy do tej starej tragedii z powagą,
        pokłoniliśmy czoła przed ofiarami okrucieństwa paru głupich ludzi polskiej
        narodowości. Choć już wtedy dało się zauważyć generalną tendencję do
        przeinaczania faktów, ja to nazywam kłamstwem, na każdym kroku, miało być 1600
        ofiar, znaleziono 300, miało nie być Niemców, znaleźli się świadkowie że byli.
        Ale OK, posypaliśmy, i słusznie głowy za ten mord.

        Myśleliśmy w Polsce, jakże naiwnie o durnowato, że to pomoże w naszych
        kontaktach z disporą żydowską na całym świecie i w samym Izraelu. Ambasador
        Waiss lał miód na polskie serca, oto Polska miała się stać pierwszym
        przyjacielem Izraela w Europie.

        I się zaczęło, polska zaduma nad tragedią Żydów z Jedwabnego, została
        wykorzystana przeciwko Polakom. Zadbano by przez media całego świata
        przetoczyła się fala o Polakach mordercach, Polakach nazistach, Polakach
        sojusznikach Hitlera, Polakach w SS, Polakach z załóg obozów koncentracyjnych.
        Machina propagandowa zaczęła pracować na pełnych obrotach. Przytoczone przeze
        mnie kłmastwa ze stron instytucji, która winna się zwać "Instytut kłamania o
        Polsce i Europie Środkowej", są tylko jednym z najjaskrawszych przykładów.

        Gdy ktoś protestuje przeciw takim rzeczom, od razu przypina mu się łatkę
        nacjonalisty i antysemity. Trzeba milczeć o wszystkich antypolskich kłamstwach,
        bo zgodny chórek od razu zaczyna swoją pieśń o antysemityźmie, itp.

        Ale nie damy sobie zatkać ust. Polacy zaczynają rozumieć jakim błędem było
        uklęknięcie w sprawie Jedwabnego, zaczynają rozumieć że zostało to potraktowane
        jako akt kapitulacji i słabości. Nikt po drugiej stronie nie zinterpretował
        bowiem tego jako zachęty do budowania dobrych stosunków żydowskich.

        Nikt w Polsce nie zaprzecza że były przykre karty w czasie II wś, nie negujemy
        ich. Dlaczego jednak wymaga się od nas, byśmy uznali że są to jedyne karty
        polskiej historii w czasie tragedii z lay 1939-1945?

        Powracam do kłamstw z Instytutu Kłmania o Polsce.

        Policja Granatowa. Jest wymieniona w gronie organizacji czysto faszystowskich
        lub nazistowskich, powołanych przez Niemców i ich popleczników. Wrażenie jest
        oczywiste, Polska niczym się nie różniła od Węgier, Francji czy Norwegii.
        Ludzie żyli dostatnio, a tylko żydzi cierpieli, w równej mierze od Niemców i
        Polaków.

        Fałszywe zdjęcie przedstawiające słowackich hlinkowców, jest podpisane jako
        polska policja. Było wiele interwencji w tej sprawie, bezskutecznych. Widać
        kłamcom od Wiesenthala nie udało się znaleźć zdjęć granatowych policjantów
        pastwiących się nad żydami, więc, żeby dopasować tezę o współodpowiedzialności
        Polaków za Szoach, wstawiono inne zdjęcie.
        Czemu nie znaleziono zdjęć "granatowych", znęcających się nad żydami? Proste,
        bo takch zdjęć nie ma. Bo to była normalna policja, a nie siepacze, z którymi
        do jednego worka wrzucono polskich policjantów.

        Sprawa NZS i endecji. Znowu kłamstwo na kłamstwie. Ilu Żydów zabili endecy
        przed wojną? Znam około 3 przypadki. Śmiem twierdzić że nie mniejsza ilość
        żydów zginęła w innych krajach w bójkach z bojówkami innych partii. Nie było
        postulatów endecji, wymierzonych w biologiczny byt żydów polskich. W czasie
        wojny, endecy byli zacięcie tępieni, mordowani, ścigani, jako polska
        inteligencja, w nie mniejszym stopniu niż żydzi.
        Nie przeszkodziło to kłamcom od Wiesenthala zaliczyć endecji do grupy
        organizacji o proweniencji zdecydowanie prohitlerowskiej. Endecję zaliczono do
        tej samej grupy, co organizacje legalnie działąjące pod niemiecką okupacją, i
        czynnie zwalczające żydów w czasie II wś.
        Powtarza się zatem schemat identyczny co w przypadku "granatowych". Pokazanie
        że Polacy niczym się nie różnili od ustaszów, strzałokrzyżowców i innych.
        Żadnego zaznaczenia jaka była sytuacja Polski. Ot, byle pokazać Polaka-
        antysemitę.

        NSZ. Jedna z najtragiczniejszych grup polskiego podziemia, opluta maksymalnie,
        odsądzana od czci i wiary w PRL a i dziś. Tak, mieli ci ludzie na pieńku z
        Żydami. Ale pomyślmy przez chwilę. Czy w obliczu masakrowania ludnosci
        polskiej, był czas na ganianie żydów? Czy jeżeli goni kogoś stado wilków, to
        ten ktoś zatrzymuje się po drodze zrywać poziomki? Absurd.

        Wreszcie Polska jako całość. Pod opisami poszczególnych krajów, kryję się
        zwięzły opis dziejów podczas II wś. Opis Polski, to opis walk we wrześniu 1939.
        Potem nic, czarna dziura. Mało tego, w dziale o Szoach, jest napisane, że w
        Polsce zabito tyle i tyle żydów, "antysemityzm w Polsce kwitnie do dzisiejszego
        dnia". Taką uwagą nie kończy się notka o Niemczech, o żadnym innym kraju, tylko
        o Polsce. Przypadek?

        Nic nie chcę zamiatac pod dywan, domagam się prawdy. Czy to za dużo?
        • krystian71 Re: Tak, uważam się za "prawdziwego Polaka", z kt 08.02.06, 20:30
          juz ci kiedys pisalem,a teraz powtorze:pozdrow swojego dziadka.
          Powiedz mu,ze taki jeden facet znad morza uchyla przed nim kapelusza.:)
          • wladyslaw.studnicki Niestety spóźniłeś się o 5 lat. 08.02.06, 20:51

            • krystian71 Re: Niestety spóźniłeś się o 5 lat. 08.02.06, 21:15
              strasznie mi przykro, i wielka szkoda.Nie podejrzewalem, wiem,zes student...
      • eres2 Re: Jeszcze o ... (uzupełniam o końcowy akapit 08.02.06, 23:44
        "połknięty" przez czeluści internetu):
        Obecnie jest on [Ryszard Bende] jednym z czołowych antysemickich ideologów
        Radia Maryja.
        Wielu polemistów należy do wyznawców mitu Polaków jako narodu bez Quislinga. To
        o nich, a m. in. o remekku, trafnie pisze Jerzy Sławomir Mac: „W świadomości
        potocznej Polaków II. wojna światowa została sprowadzona do dwóch rodzajów
        narracji historycznej: heroizacji i martyrologii”. „Wizja kraju bohaterskiego i
        umęczonego wykluczała krytycyzm – zauważa Tomasz Kranz, szef działu naukowego
        Muzeum na Majdanku. Zgodnie z tą wizją cały naród walczył z okupantem,
        nielicznych kolaborantów likwidował ruch oporu, Polska ucierpiała najbardziej z
        pośród wszystkich państw biorących udział w wojnie, a zbrodni wojennych
        dopuszczali się Niemcy, Sowieci, Ukraińcy, litewscy szaulisi, tylko nie Polacy".
        • krystian71 Re: Jeszcze o ... (uzupełniam o końcowy akapit 08.02.06, 23:55
          eres, odpowiedz mi ale szczerze,bo chce wkiedziec:)
          Czemu ty ciagle wklejasz ten sam tekst?
          • eres2 Skoro chcesz Krystianie wiedzieć... 09.02.06, 11:31
            eres, odpowiedz mi ale szczerze,bo chce wkiedziec:) Czemu ty ciagle wklejasz
            ten sam tekst?

            eres: Jesteś w błędzie, to nie „ten sam” tekst, to mój kolejny komentarz do
            wciąż „tego samego” problemu - do szowinizmu przejawianego przez „tych samych”
            ksenofobów, choć fizycznie może różnych ludzi. A argumenty są „te same”, bo i
            fakty historyczne nie są inne.
            No i równie szczerze, skoro „chcesz wiedzieć”: z antysemityzmem i ksenofobią w
            ogólności mam na pieńku od bardzo wielu lat, od czasów okupacji, kiedy to jako
            jeden z wielu setek tysięcy Polaków, żydowskich współobywateli, byłem świadkiem
            Żydów nędzy i ich zagłady; od czasów kiedy i moja rodzina żyła w podobnej
            mizerii czasu okupacji. Ale i czasów, kiedy to niejednokrotnie byłem świadkiem
            podłości moich nie-żydowskich współobywateli.
            Miałem i po wojnie przyjaciół Żydów, znam ich powojenną dolę – wbrew opinii
            wielu antysemitów - rzadko usłaną różami. Teraz pozostało ich już bardzo
            niewielu. Mam też w pamięci ich gorycz przymusowego opuszczania w roku 1968
            naszej wspólnej ojczyzny.
            • krystian71 Re: Skoro chcesz Krystianie wiedzieć... 09.02.06, 12:25
              rozumiem,ze to z powodow osobistych
              > ogólności mam na pieńku od bardzo wielu lat, od czasów okupacji, kiedy to
              jako
              > jeden z wielu setek tysięcy Polaków, żydowskich współobywateli,
              ale jak sie jest Zydem,to juz koniecznie trzeba klamac i powtarzac bez
              refleksji stare i wytarte argumenty rzadzacej powojenna Polska zydokomuny.
              Te teksty sa takie same, badz te same.
              Spotykalem sie z nimi nie raz.
              Zauwaz,watek jest o blednym zdjeciu celowo podpietym pod informacje.
              Gdyby ta wspolpraca byla tak masowa,przeciez Instytut znalazlby na jej
              potwierdzenie nie jedno zdjecie
              A nawet jesli tak jest, jesli cala GP byla organizacja na sluzbie SS , to i tak
              nie godzi sie, po prostu nie godzi udowadniac tego falszywymi dowodami
              Tylko dlatego,ze ktos 25 wieku pozniej zostal zmuszony do emigracji
              • afik42 Pozwole sobie tu sie wtracic 09.02.06, 17:20
                Krystianie: Ten watek nie jest tylko o blednym zdjeciu podpietym pod
                informacje. Ten watek nazywa sie „Instytut Wiesenthala znowu klamie”.

                Otwierajac watek jego inicjator OZNAJMIL(!),(nie napisal, ze tak uwaza, ze
                nawet tak twierdzi ale zawyrokowal, piszac w trybie oznajmujacym), ze
                1) „IW” KLAMIE i, ze
                2) klamie PONOWNIE.

                A potem mamy cala litanie owych „klamstw”, m.in.:

                1) Endecja, (…) postawiona w jednym rzędzie z organizacjami kolaborantów
                afiliowanych przy Niemcach.

                2) Polska Policja tzw Granatowa, jest opisana jako faszystowska organizacja,
                postawiona w jednym rzedzie z organizacjami stworzonymi przez Niemców na innych
                terytoriach.

                3) AK- mordercy Żydów.

                ***
                Nikt tu nie broni Instytutu Wiesenthala’a jako organizacji publikujacej sama
                prawde i tylko prawde. Ale pomiedzy prawda a klamstwem roznica i dystans sa
                przeogromne. Nie wszystko co nie jest pelna prawda staje sie natychmiast
                klamstwem. Nawet ewidentny falsz niekoniecznie jest klamstwem (swiadomym i
                celowym gloszeniem nieprawdy). Trzeba uwazac co sie mowi bo mierzac za wysoko
                przegrywa sie cala sprawe, rowniez te aspekty w ktorych ma sie pelna racje. A
                niejedno da sie wytknac publikacjom IW. Trzeba to jednak robic umiejetnie.

                1) IW zaliczyl Endecje do organizacji antysemickich. Endecja zostala wymieniona
                w jednym szeregu m.in. z „Aktion Francaise”, „Christian Social Party” w Austrii
                i w Niemczech, z „Niemiecko-Amerykanskim Bundem” w USA, a nawet z austriacka
                organizacja para-militarna „Heimwehr”.

                Przyczyna dla ktorej Endecja zostala wymieniona w „jednym rzedzie z
                organizacjami kolaborantow afiliowanych przy Niemczech” byl jej – antysemicki
                charakter. Wspolnym kryterium byl – antysemityzm. Z tego punktu widzenia staje
                sie nieistotne, czy dana organizacja antysemicka byla nazistowska przybudowka
                czy nie.

                O Endecji, IW m.in. pisze co nastepuje: „A political right-wing party which
                became a focus for Polish antisemitism in the first half of the 20th century
                (…). With Hitler's rise to power and the spread of Nazism in Europe, Endecja
                changed its traditional attitude toward Germany, which it had always considered
                Poland's principal enemy. The party's youth faction, influenced by Fascist
                ideas, founded a new body, NARA, that saw in the Nazi regime a desirable
                example for Poland(…). After the outbreak of World War II and the collapse of
                the Pilsudski regime(…) the party's influence increased among Polish emigre
                circles, both among the army reorganizing abroad and the government-in-exile.
                (…) During the Nazi occupation Endecja was also active in the nationalist
                underground movement Armia Krajowa, that in many cases acted against Jews.”

                Inicjator watku zaprotestowal przeciwko nie temu co trzeba. Tam wszak pisze
                wyraznie, ze: „Podczas okupacji nazistowskiej Endecja byla rowniez aktywna w
                podziemnym ruchu oporu Armii Krajowej, ktora w wielu przypadkach dzialala
                przeciwko Zydom.”

                Kto dzialal przeciwko Zydowm? Endecy w ramach AK czy samo AK? To brzmi jakoby
                chodzilo o AK. Domyslam sie, ze chodzilo o to, ze czlonkowie Endecji dzialajac
                w ramach struktur AK w wielu wypadkach wystepowali przeciwko Zydom. Ale zdanie
                jest napisane zle, falszywie – sugeruje jakoby to Armia Krajowa jako taka
                wystepowala przeciwko Zydom.

                Sztuka polemiki polega na precyzyjnym doborze wlasciwych przykladow i trafnej,
                nie podlegajacej watpliwosciom, argumentacji. Tego zaden z Was nie potrafil
                zademonstrowac.


                2) Polska policja „Granatowa” BYLA organizacja faszystowska, calkowicie
                podlegala wladzom okupacyjnym i byla nawet stworzona przez Niemcow. Bez sensu
                jest protestowanie przeciwko takiej charakterystyce.

                Zas kiedy podalem cytat”, ktory mnie wydal sie rzeczywiscie kontrowersyjny, a
                zarazem najmocniej uderzajacym w tradycyjne polskie wyobrazenia o
                niekolaborowaniu z nazistami: ow na temat „pelnej wiernosci” Policji Granatowej
                wobec swoich niemieckich zwierzchnikow”, eres2 przytoczyl bardzo obszerne i
                udokumentowane odpowiednimi odnosnikami argumenty potwierdzajace prawdziwosc
                tego twierdzenia. Zas kontrargumentow zabraklo. Komentarz „cepimierza”,
                jakkolwiek przekonywujacy, byl o tyle nietrafny, ze „IW” sam odnotowal
                przypadki wyjatkow od reguly w postaci udzielania pomocy Zydom przez niektorych
                funkcjonariuszy Policji Granatowej.

                3) "IW" nigdzie nie posuwa tak daleko aby portretowac AK jako organizacje
                mordercow Zydow. To juz jest ewidentne przegiecie.

                ***
                Powtorze jeszcze raz: Ani ja, ani – jak mniemam – eres2, nie twierdzimy tu,
                ze „IW” ma we wszystkim 100% racje. Co do mnie, sklonny nawet jestem zgodzic
                sie, ze ten Instytut, jego kierownictwo, jest uprzedzony wobec Polski i
                Polakow; z pewnoscia w jego publikacjach sa bledy i ewidentne wrecz
                niescislosci. Ale jezeli ktos polemike z tymi nieprawdami prowadzi tak jak
                prowadzona byla „dyskusja” w niniejszym watku to ja sie nie dziwie,
                ze „Wiesenthal” odmawia odpowiedzi. Proby bronienia Endecji jako organizacji
                patriotycznej, ktora „tylko” bila Zydow, a ci bijacy tez byli przesladowani
                przez hitlerowcow albo Policji Granatowej jako organizacji niefaszystowskiej to
                czyste kpiny.
                • cepimierz Re: Pozwole sobie tu sie wtracic 10.02.06, 15:52
                  I ja pozwolę sobie się tu wtrącić. W kilku zdaniach.

                  Nie jestem zwolennikiem tezy o ogromnej rozpiętości pomiędzy prawdą a kłamstwem.

                  Odnoszę to do akapitu:

                  > Ale pomiedzy prawda a klamstwem roznica i dystans sa
                  > przeogromne. Nie wszystko co nie jest pelna prawda staje sie natychmiast
                  > klamstwem. Nawet ewidentny falsz niekoniecznie jest klamstwem (swiadomym i
                  > celowym gloszeniem nieprawdy

                  Tak możesz sobie oceniać prawdomówność kochanki, czy przyjaciela. CW jest instytucją edukacyjną. Czyli - ma za zadanie uczyć. Prowadząc do prawdy. A nie do pozorów prawdy.

                  Jeśli ktoś twierdzi że osobę X zamordowali w 1946 antysemici z bandy AK - z pewnością nie prowadzi do prawdy. Być może się mylił. Ale to nie jest pewne. Bo antysemcka banda AK z jednego okienka łączy się ze stwierdzeniem w drugim, że AK w wielu wypadkach działała przeciwko Żydom. Widać wyraźnie, że te dwa fragmenty wzajemnie się wspierają. Przypadek z 46 roku wspiera ogólne stwierdzewnie. Prawdziwość ogólnego stwierdzenia zostaje wsparta przykładem mordu z 46 roku. Ale to wszystko wisi w popwietrzu. Bo w 46 nie było już AK. Do czego zatem prowadzi się odwiedzającego witrynę? Ku prawdzie? Wątpię.

                  Wolisz to nazwać fałszem zamiast kłamstwem? Proszę bardzo. Ku fałszowi.

                  Ktoś wyedukowany na ewidentnych zafałszowaniach przejdzie z łatwością do kłamstw. Które będzie oczywiście przedstawiał jako prawdę. Przejrzałem zbyt wiele witryn poświęconych przedmiotowi "Holocaust Education", by nie dostrzec, co w nich robi się z prawdą. Tam, gdzie w świadectwach zbyt mało dramatyzmu, dokonuje się ich swoistego ubarwiania, ulegają ornamentalizacji. W filmie Marzyńskiego występuje taka pani, która twierdzi, że była naocznym świadkiem, jak to przed wojną młódź endecka dla rozrywki zbierała się po sumie, łapali tacy młodą Żydówkę, przywiązywali za warkocz do końskiego ogona i włączyli po ziemi po całym miasteczku.

                  To też nie jest prawda, tego nie było - podobnie jak nie było AK w 46 roku. Ale AK musi istnieć w 46 roku, żydowska dziewczyna wciąż musi być przywiązywana za warkocz do końskiego ogona, polska granatowa policja wciąż musi działać w mieście Łodzi czy Włocławku. Bo te obrazy służą prawdzie -
                  • afik42 Re: Pozwole sobie tu sie wtracic 10.02.06, 23:18
                    W rozwinietych, demokratycznych spoleczenstwach, zarowno w prawie karnym jak i
                    w prawie cywilnym, obowiazuje zasada domniemania niewinnosci „oskarzonego”
                    (strony pozwanej), wszelkie watpliwosci nalezy interpretowac na korzysc strony
                    pozwanej, zas ciezar dowodu spoczywa na stronie „powodowej”, tej ktora wysuwa
                    konkretne zarzuty.

                    Kiedy „Instytut Wiesenthala” pisze, ze AK w wielu wypadkach działała przeciwko
                    Żydom, to wlasnie „IW” ma obowiazek wykazac prawdziwosc takiego twierdzenia.
                    Kiedy jednak p. Studnicki oglasza, ze Instytut Wiesenthala klamie to ciezar
                    dowodu, obowiazek udowodnienia, ze to prawda spada na jego barki. Wiesenthal
                    nie musi dowodzic, ze nie klamia. Wlasciwie, to oni nic nie musza wtedy robic i
                    nawet jesli przyznaja, ze tak, to byl blad, nie wplynie to negatywnie na
                    werdykt w sprawie zarzuconego im klamstwa. Wystarczy, ze zaprzecza.

                    Jest znacznie latwiej podwazyc prawdziwosc zacytowanego twierdzenia – wystarczy
                    zadac pytanie na podstawie jakich faktow opieraja teze, ze AK „czesto dzialala
                    przeciwko Zydom – anizeli udowodnic, ze to twierdzenie to wlasnie klamstwo,
                    czyli – powtarzam jeszcze raz - SWIADOME i CELOWE gloszenie nieprawdy. Jak
                    bowiem wykazac, ze pracownicy „IW” piszac co napisali byli swiadomi
                    nieprawdziwosci wlasnych twierdzen i ze, na dodatek, chcieli w ten sposob n.p.
                    zrujnowac reputacje narodu polskiego? Nie twierdze, ze to niemozliwe – ale to
                    dlugi, skomplikowany i trudny proces.

                    „Dyskusja” w niniejszym watku jest swietna ilustracja tego jak trudno klamstwo
                    udowodnic. Aczkolwiek p. Studnickiemu udalo sie wskazac rozne niescislosci i
                    bledy w publikacjach „IW” w jego „materiale dododowym” nie dopatrzylem sie tam
                    az klamstwa.

                    Ja nie przesadzam kwestii czy Instytut Wiesenthala klamie czy „tylko” sie myli.
                    Ale ze wzgledow czysto praktycznych skutecznosci polemiki wole ograniczyc
                    zarzuty do tego co da sie jednoznacznie i ponad wszelkie watpliwosci wykazac.
                    Wole operowac w sferze faktow, zas spekulacje na temat czyichs motywacji,
                    zamiarow itp. zostawic w spokoju bo to bardzo grzaski i niepewny teren.
                    • cepimierz Re: Pozwole sobie tu sie wtracic 11.02.06, 05:35
                      Zaraz wyjeżdżam.

                      Więc tylko ponowione pytanie:

                      Da się z zafałszowań zbudować prawdę?

                      Pytam tym samym o status witryny CW -
                      • afik42 Re: Pozwole sobie tu sie wtracic 13.02.06, 15:59
                        Alez oczywiscie, ze nie.

                        W gruncie rzeczy nieswiadome, nieumyslne pomylki moga prowadzic do rownie
                        oplakanych skutkow jak wlasnie swiadome i celowe falszowanie. Z tego punktu
                        widzenia nawet nie ma potrzeby bawic sie w zarzucanie klamstwa. Wytkniecie
                        bledu, a tym bardziej wytykanie oporczywie powtarzanych niescislosci (jezeli to
                        ma miejsce) pozwala osiagnac ten sam cel, jest znacznie skuteczniejsze,
                        latwiejsze do osiagniecia i pozwala uniknac niepotrzebnego antagonizowania
                        sytuacji.
                • marysia57 Re: Pozwole sobie tu sie wtracic czesc III 18.02.06, 06:05


                  Bracia

                  - Widzi pani… - mężczyzna ostrożnie dobywa słowa. Czuje się parszywie, włażąc z
                  butami w duszę tej starej Żydówki. Musi jednak zapytać. Przez wzgląd na małego
                  Chaimka, poległego od, być może polskiej, kuli. – Był jeszcze brat.

                  - Tak! – w oczach rozmówczyni widać gorączkę. – Mój pięciomiesięczny brat,
                  zabity przez Polaków. Dlaczego?!

                  - Nie ten – mężczyznę coś jakby ściskało za gardło. – Był jeszcze jeden.

                  ***

                  Płacz dziecka w ciasnym, leśnym bunkrze brzmi przeraźliwie głośno. Zwłaszcza,
                  gdy zewsząd dobiegają głosy niemieckiej obławy. Słychać trzask łamanych gałęzi,
                  niefrasobliwe rozmowy, brzęk oporządzenia - coraz bliżej, bliżej…

                  - Niemcy byli już naprawdę blisko – mówi kobieta, bardziej do siebie samej. – A
                  mały Szaul płakał. Rodzice próbowali go uciszyć. Byłam dzieckiem, miałam sześć
                  lat. Ale przecież wiedziałam, że ten głośny płacz nas zgubi. Wie pan… Mój
                  braciszek miał dopiero kilka miesięcy. Nawet nie wiem dokładnie, ile. Nie
                  sposób wytłumaczyć niemowlęciu, że ma być cicho. Niemcy byli tuż, tuż… Coś
                  trzeba było zrobić.

                  - Zamknęłam oczy. Razem z nami w bunkrze ukrywali się inni Żydzi. Jednak chyba
                  rodzice wzięli to na siebie… Płacz ustał… Niemcy nas nie znaleźli.

                  - Pochowaliśmy małego w lesie. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Ale słyszałam po
                  nocach, jak matka i ojciec płaczą. Ja też płakałam. Potem, może rok później,
                  urodził się Chaimek. Dla rodziców był całym światem. Stale go dopieszczali,
                  nosili na rękach.

                  I ciągle płakali.

                  Zemsta

                  Podróżny milczy. To jedna z tych chwil, gdy nawet abstynent ma ochotę sięgnąć,
                  drżącą ręką, po papierosa, albo grzmotnąć sobie kielicha. Żydówka zaczyna znów
                  mówić. Jej głos jest spokojny, wiele razy rozgryzała w sobie ten dramat.

                  - Potem przyszli Rosjanie. Istriebitielnyj batalion NKWD dał ojcu broń do ręki.
                  Dał mu też władzę. Kiedyś ojciec poszedł na patrol wraz z przyjacielem, również
                  Żydem. Złapali Litwina, dawnego szaulisa, który mordował Żydów w moim
                  miasteczku. Ten Litwin to był sadysta, wyżywał się w egzekucjach. Nieważne –
                  kobieta, staruszek, dziecko – on nigdy nie okazał litości. A wtedy, przed moim
                  ojcem, padł na kolana na środku ulicy, i błagał o życie. Skomlał jak zwierzę.

                  Ojciec i jego przyjaciel mieli każdy pepeszę z bębnem na 72 naboje. Wpakowali w
                  tamtego 144 pociski. Wie pan, jak wygląda człowiek nafaszerowany z bliska dwoma
                  pełnymi bębnami z pepeszy? To krwawy ochłap. A kiedyś był taki butny, pan życia
                  i śmierci…

                  - Innym razem ojciec przyuważył, że Rosjanie prowadzą niemieckich jeńców,
                  pięciu czy sześciu, w tym oficera. Ojciec pogadał z konwojentami, dał im na
                  wódkę… Razem zaprowadzili jeńców na żydowski cmentarz. I tam ich wystrzelali.
                  Ten oficer też prosił o życie, wyciągnął zdjęcia żony i dzieci... Ojciec
                  rozłupał mu czaszkę kolbą karabinu. Uderzał raz za razem, krzycząc: „- To za
                  moich bliskich! To za mojego synka, którego musieliśmy udusić w leśnym
                  bunkrze!” Pana to dziwi?

                  - Nie! – kręci głową słuchacz. – Nie dziwię się. Chociaż… Jest jedna rzecz, dla
                  mnie niepojęta. Czytałem relację polskiego świadka tej egzekucji. Podobno, gdy
                  było już po wszystkim, pani ojciec zanurzał dłonie we krwi Niemców, smarował
                  sobie tą posoką twarz i szyję. A potem stał nad trupami z rękami wzniesionymi
                  do góry i recytował coś po hebrajsku. Wyglądało to tak, jakby składał komuś
                  ofiarę. Jakby się modlił.

                  - Modlił się? – kobieta zastanawia się głęboko. – Czy mój ojciec wierzył wtedy
                  w Boga? Nie wiem…

                  - Proszę pani – mówi cicho podróżny. – Ten polski świadek w ciągu zaledwie
                  pięciu lat przeżył okupację sowiecką, litewską, potem znowu sowiecką, następnie
                  niemiecką i jeszcze raz sowiecką. Po wojnie przeszedł przez bolszewicki Gułag.
                  Widział piekło na ziemi. Ale najbardziej przeraził go – tak napisał –
                  najbardziej nim wstrząsnął obraz pani ojca, umazanego we krwi, wykrzykującego
                  coś w niebo nad trupami Niemców.

                  Dzień Sądu

                  Żydówka słucha obojętnie. Ma twarz z kamienia. Zbudowała wokół siebie mur,
                  którego nie skruszą łatwo czyjeś słowa. Jej tragedia, potworny ból zawładnęły
                  każdą cząstką duszy, spychając w cień dramaty i cierpienia innych ludzi. Teraz
                  odwraca się powoli i odchodzi. Na jej rozmówcę także już pora. Oboje udają się
                  do świata, w którym nie ma stalowych pszczół kąsających dorosłych i dzieci. Nie
                  ma też upiornej ciszy, gęstej od niemego płaczu niemowlęcia, zdławionego przed
                  chwilą morderczym chwytem. Nie ma czaszek zdruzgotanych kolbą, umazanych krwią
                  dłoni, ani bluźnierczego dziękczynienia nad trupami wrogów.

                  Kiedyś, przy końcu dziejów – tak nauczali mądrzy chasydzi – Bóg oddzieli łotrów
                  od sprawiedliwych. Łajdaków wyśle tam, gdzie ich miejsce, zaś sprawiedliwych
                  przygarnie do Swej ojcowskiej piersi. Popatrzą razem za siebie – na te
                  udręczone ludzkie dzieje, na krew, łzy i znój, od czasów wygnania z raju – i
                  wszyscy, Bóg i ludzie, wybuchną wielkim płaczem.

                  „Nowa Myśl Polska” 27.06.2004
                • marysia57 Re: Pozwole sobie tu sie wtracic czescII 18.02.06, 06:10
                  Ernest Hemingway zachwycił się kiedyś morderczymi zaletami pistoletu
                  maszynowego. Niekiedy, aby zabić człowieka, potrzeba bowiem większej ilości
                  pocisków. Pojedyncze wystrzały z karabinu powtarzalnego są niczym ciosy topora –
                  w każdy strzał wkładasz wysiłek z osobna. Celujesz, strzelasz, przeładowujesz,
                  znowu celujesz, strzelasz… A w pistolecie maszynowym – tak teoretyzował sobie
                  Hemingway – naciskasz spust tylko raz, a resztę wykonuje za ciebie sama broń.

                  W rzeczywistości jednak pistolet maszynowy to bestia, która trudno okiełznać.
                  Gdy walisz serią, coś podrywa lufę do góry; łatwo stracić kontrolę nad bronią.
                  Dlatego instruktorzy powtarzają stale: „- Tylko ogień pojedynczy i krótkie
                  serie!”. Jak jednak pilnować długości serii w zgiełku nocnej walki, wśród huku
                  wystrzałów i eksplozji granatów? Żołnierz, zwłaszcza ten niedoświadczony,
                  spanikowany, naciska spust i nie zdejmuje z niego palca, aż do wyczerpania
                  amunicji w magazynku.

                  Opuszczające lufę pociski są wtedy niczym rój stalowych pszczół, oszalałych,
                  pędzących na oślep, gotowych kąsać każdego, kto stanie na ich drodze. Takie
                  stalowe pszczoły, wypuszczone na wolność z broni Polaka lub Rosjanina (tego nie
                  rozstrzygniemy nigdy, ale to najmniej istotne), dopadły w pewną wrześniową noc
                  małego Chaimka i jego matkę.

                  Zadry

                  - Ach tak? – szyderczy ton kobiety godzi w słuchacza. – Tak łatwo pan sobie to
                  wszystko wytłumaczył? Moi bliscy wprawdzie zginęli – ale to tylko przypadek? W
                  powojennej Polsce zabito ponad dwa tysiące Żydów! To też był przypadek?

                  Rzeczywiście, w komunistycznej Polsce nie brakło żydowskich trupów – było ich
                  wprawdzie nie dwa tysiące, a może z siedemset. Z tego ze dwie setki
                  mundurowych - ubeków, wojskowych i milicjantów, poległych w potyczkach z
                  podziemiem; podczas walki nikt im metryki nie sprawdzał. Dalej – cywilni
                  kapusie i czerwoni aktywiści, likwidowani wcale nie za pochodzenie, choć dziś
                  kreowani na „ofiary polskiego antysemityzmu”. Następnie – zgładzeni przez
                  pospolitych bandytów, a skwapliwie zapisani przez rządową propagandę na konto
                  podziemia. I jeszcze – zabici w komunistycznych prowokacjach, vide „pogrom
                  kielecki”, gdzie Izraelitów masakrowały KBW, milicja i ORMO. Również i
                  przypadkowe ofiary, które znalazły się w niewłaściwym miejscu, w niestosownym
                  czasie – takie, jak Chaimek i jego matka. No i zamordowani faktycznie przez
                  jakichś żydożerców – ale ilu ich mogło być, wśród tych siedmiuset? Czy ktoś to
                  policzył? Póki co – mamy tu co najmniej sześć kategorii ofiar, wrzucanych dziś
                  do jednego worka z nadrukiem: „polska nienawiść”.

                  Te argumenty jakoś nie trafiają do rozognionej niewiasty.
                  Wyrzuca z siebie oskarżenia z szybkostrzelnością broni, która kiedyś zabrała
                  życie jej bliskim. Wspomina przedwojenny pogrom w Przytyku, gdzie ogarnięty
                  furią tłum zmasakrował trzech przedstawicieli Narodu Wybranego (- Nie trzech, a
                  dwóch! – uściśla rozmówca. – Zlinczowanych po tym, jak wychowanek szkoły
                  rabinackiej Szulim Chil Leska zastrzelił polskiego chłopa Stanisława
                  Wieśniaka...).

                  Mówi o pogromach Izraelitów u zarania II Rzeczypospolitej (- No, tu bywało
                  rozmaicie – mruczy oponent. – Taki Jędruś Galica, baca „podhalańczyków”, płakał
                  rzewnymi łzami, że mu polskie władze nie pozwoliły rozstrzelać 450 pojmanych z
                  bronią w ręku żydowskich bojówkarzy!).

                  Przywołany zostaje niegdysiejszy antysemityzm, szalejący ponoć w Wojsku
                  Polskim, czego dowodem ucieczka 3 tysięcy żydowskich żołnierzy z armii Andersa,
                  podczas przemarszu przez Palestynę (- Dezerterzy! – prycha z pogardą podróżny. –
                  Mniej więcej tysiąc starozakonnych pozostało przecież wśród andersowców, i
                  biło się potem dzielnie, ramię w ramię z Polakami. Dla pani pewnie byli
                  zdrajcami...?).

                  Sąsiedzi

                  - Co mnie zadziwia najbardziej – szepce Żydówka. – To ta nienawiść. Jej
                  odporność, jej trwałość. Jej niezniszczalność. Aż strach to powiedzieć – jej
                  wieczność. Przyszedł Hitler, zabijał nas i was. Chciałoby się rzec – on nas
                  pogodził. A przecież – nie pogodził nas wcale. Zaraz pan wspomni o Żegocie, o
                  polskich zakonnicach, o drzewkach w Yad Vashem. I to mimo, podkreśli pan
                  złośliwie, mimo żydowskich zdrajców, co strzelali w plecy obrońcom Grodna, a
                  potem donosili na NKWD... No, a wasi szmalcownicy? W samej Warszawie było
                  tysiąc szmalcowników, we Lwowie kilkuset. Nędzne kreatury, utrzymujące się z
                  szantażowania Izraelitów, i ukrywających ich Polaków!
                  Trudno dyskutować z faktami. Szmalcownicy – było trochę tego ścierwa, niemal
                  wyłącznie pospolitych kryminalistów. Polskie Podziemie nie patyczkowało się z
                  nimi – krótki wyrok, odczytany z kartki i kula w łeb. Skoro jednak mowa o
                  kreaturach, to w tej samej Warszawie, wśród Żydów ukrywanych przez polskie
                  rodziny, znalazło się i ośmiuset konfidentów Gestapo. Ci bez skrupułów wydawali
                  okupantowi ludzi, gotowych spieszyć im z pomocą...

                  Wojna generowała rozmaite postawy i sytuacje, których próżno szukać w
                  ugrzecznionych podręcznikach. Zbrojne grupy uchodźców z gett, aby przeżyć,
                  bywało, atakowały i grabiły polskie wioski. Potem były tępione przez Podziemie,
                  jak zwykłe bandy rabunkowe. Bóg to osądzi... Żydowska partyzantka,
                  podporządkowana komunistom, „biła reakcję, aż wióry leciały”. Krwawe wióry –
                  Drzewica, Koniuchy, Naliboki... Kto to wszystko policzy? Kto, na dobrą sprawę,
                  jeszcze o tym pamięta?
                  Ojciec
                  - Słowem – wy, Polacy, czujecie się bez winy – krzywi się z niesmakiem
                  oskarżycielka. – Łatwo wybaczyliście sobie śmierć mojej rodziny. Rozgrzeszenie
                  bez pokuty – jakież to przyjemne!
                  - Droga pani! – podróżny pierwszy raz okazuje zniecierpliwienie. – Może pani
                  zdradzi, dlaczego ten kapitan SMIERSZ-a kwaterował akurat u was? Czemu właśnie
                  w waszym domu czuł się bezpiecznie?
                  - Owszem, to żadna tajemnica – niewiasta wzrusza ramionami. – Ojciec był w
                  NKWD. W istriebitielnym batalionie. Nie musi mi pan tłumaczyć, czym dla Polaków
                  było NKWD. Ojciec wcale nie uważał się za komunistę. Przed wojną zaliczał się
                  do zamożniejszych Żydów w miasteczku. Potem nie służył w sowieckiej, ani w
                  żydowskiej partyzantce. Tylko, rozumie pan, dla nas, Żydów, Stalin był wybawcą.
                  Stalin przegonił stąd Niemców. Nie Brytyjczycy, ani Amerykanie - to Stalin nas
                  uratował! On – tyran, morderca, prawdziwy rzeźnik – był dla nas niczym mesjasz!
                  - Są relacje, że pani ojciec uczestniczył w obławach. Również w doraźnych
                  egzekucjach – ponure słowa wędrowca burzą sielski wizerunek Stalina-mesjasza i
                  jego wiernych akolitów. –Stale zwozili trupy do miasteczka – niekiedy
                  piętnaście, dwadzieścia dziennie. Wystawiali je na targowisku, na
                  postrach „reakcjonistom”.
                  - Tak było – przyznaje kobieta. – Jak raczył pan zauważyć, mieliśmy wtedy
                  wojnę. Rewolucję, wojnę domową, pan pewnie nazwie to nową okupacją. Wiem jedno –
                  ojciec nigdy nie strzelał do małych dzieci.

                • marysia57 Re: Pozwole sobie tu sie wtracic czesc I 18.02.06, 06:13
                  OPOWIADANIE
                  Blizny

                  Wyimaginowana rozmowa z profesor Yaffą Eliach

                  - Przepraszam, pan z Polski? – na twarzy starszej kobiety widać smutny
                  uśmiech. – Urodziłam się w Polsce, na waszych Kresach. Potem wyjechałam.

                  Podróżny jest mile zaskoczony. Dokąd byś się, człowieku, nie ruszył, zawsze
                  trafisz na rodaka. Jednak następne słowa rozmówczyni uderzają weń boleśnie,
                  niczym bicz. Jej uśmiech znika bezpowrotnie.

                  - Widzi pan, Polacy zabili mi matkę. I brata. Zabili ich za to, że byli Żydami.
                  Chaimek miał tylko pięć miesięcy. Stale zadaję sobie pytanie: jak można było
                  zabić pięciomiesięczne niemowlę? Można to jakoś wyjaśnić? Jakoś uzasadnić?

                  Pogrom?

                  - Przyszli nocą – mówi kobieta. – Chcieli wybić wszystkich Żydów w mieście.
                  Ostrzelali nasz dom. Obrzucili go granatami. To był wrzesień czterdziestego
                  czwartego, jakieś dwa miesiące po odejściu Niemców. Czy pan wie, że w moim
                  miasteczku na 3000 Żydów niemiecką okupację przeżyło tylko trzydziestu? A
                  pańscy rodacy postanowili wytłuc jeszcze i nas. „Polska dla Polaków”, co?

                  - Jakimś cudem przeżyłam. Potem, przez te wszystkie lata, zbierałam informacje
                  o moich stronach. Napisałam o tym książkę i sporo artykułów, na Zachodzie stały
                  się nawet dość głośne.

                  Podróżny wpatruje się w rozmówczynię. Jego mózg pracuje intensywnie. Zaczyna
                  kojarzyć fakty.

                  - Chyba czytałem tę książkę. Czyżby pani profesor...?

                  Niewiasta unosi głowę. Każdy autor odczuwa dumę, napotykając ślad swej
                  popularności.

                  - A więc zna pan dzieje mojej rodziny. Przeżyłam, miałam to szczęście. Moja
                  matka i brat go nie mieli.

                  - Pani profesor... Czytałem sporo o pani miasteczku. Ta sprawa mocno mnie
                  zaintrygowała. I muszę sprostować: tam nie było żadnego pogromu!

                  - Nie było?! – gniew w głosie oskarżycielki zabarwiony jest ironią. – To matka
                  i brat pewnie jeszcze żyją? Ich śmierć jest moim wymysłem, tak?

                  - To była wojna! – próbuje tłumaczyć mężczyzna. – Pani bliscy zginęli od
                  przypadkowych kul!

                  W istocie sprawa przedstawiała się następująco: po odejściu Niemców w
                  miasteczku i jego okolicy szalał terror NKWD. Polscy partyzanci z Armii
                  Krajowej postanowili porwać kapitana SMIERSZ-a, sowieckiego kontrwywiadu, który
                  montował tu właśnie siatkę szpicli. Kapitan i kilku innych Rosjan kwaterowali u
                  żydowskiej rodziny. Gdy do budynku wkroczyli AK-owcy, wybuchła strzelanina.
                  Jakaś seria, nie wiadomo nawet, przez kogo wystrzelona, dosięgła właścicielkę
                  domu, tulącą w ramionach maleńkiego synka...

                  Pszczoły

              • eres2 Re: Skoro chcesz Krystianie wiedzieć... 10.02.06, 21:02
                Krystian: rozumiem,ze to z powodow osobistych
                > ogólności mam na pieńku od bardzo wielu lat, od czasów okupacji, kiedy to
                jako jeden z wielu setek tysięcy Polaków, żydowskich współobywateli,
                eres: Sprawię Ci Krystianie przykrość, nie jestem Żydem, a powyższe zdanie
                powinno raczej mieć brzmienie: „[...] jako jeden z setek tysięcy Polaków,
                współobywateli polskich Żydów, [...]". Przypisywanie adwersarzowi żydowskiego
                pochodzenia to w przeświadczeniu antysemitów sposób na zamknięci mu ust, jako
                że Żyd nie ma rację. Ale gdybym nawet był Żydem, czy Zulusem, to czy zmieni to
                w czymkolwiek naszą historię?

                Krystian: ale jak sie jest Zydem,to juz koniecznie trzeba klamac i powtarzac
                bez refleksji stare i wytarte argumenty rzadzacej powojenna Polska zydokomuny.
                Te teksty sa takie same, badz te same. Spotykalem sie z nimi nie raz.
                eres: Daj więc sobie spokój ze studiowaniem peerelowskiej historiografii i
                miast insynuować nieprawdę, korzystaj ze sprawdzonych źródeł, z których
                korzystam i ja pisząc moje komentarze, np. poniższe:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=36313778&a=36411132
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=36313778&a=36454258
                Przy ich pisaniu oparłem się o prace Emanuela Ringelbluma „Stosunki polsko-
                żydowskie w czasie drugiej wojny światowej” (na którego przecież powołałem się
                w moich komentarzach), historyka i prawnika prof. Leszka Gondka „Polska karząca
                1939-1945”, Heinricha Jaenecke „Polen, Träumer, Helden. Geschichte einer
                rebellischen Nation” (hamburskie wydawnictwo Victor Schuller). Stefana
                Korbońskiego „Polacy, Żydzi i holokaust”, Marka Jana Chodakiewicza „Żydzi i
                Polacy 1918-1955”. Z pokorą przyznaję, że z konieczności skorzystałem także z
                danych zawartych w dokumentach, których autorami są hitlerowscy zbrodniarze
                wojenni, a mianowicie SS-Brigadeführera Jürgena Stroopa (jego raport
                sporządzony dla Himmlera pt. „Es gibt keinen jüdischen Wohnbezirk in Warschau
                mehr!”) oraz SS-Gruppenführera Modera (z jego raportu zawartego w „Dzienniku
                Hansa Franka”). Jak wiadomo, oba dokumenty stanowiły ważny materiał dowodowy w
                procesie norymberskim.
                A swoją drogą radbym dowiedzieć się od Ciebie, którzy to „żydo-komunistyczni”
                historycy posługiwali się wymienionymi przeze mnie owymi „starymi i wytartymi”
                argumentami, ale także którzy nie-„żydo-komunistyczni” historycy podanym przeze
                mnie faktom zaprzeczają.

                Krystian: Zauwaz,watek jest o blednym zdjeciu celowo podpietym pod informacje.
                eres: Jesteś oczywiście w błędzie, wątek dotyczy niekompetencji pracowników
                Instytutu Wiesenthala. Natomiast zdjęć obrazujących udział różnej maści
                kolaboranckich formacji w zagładzie Żydów jest przecież bardzo dużo, szkoda
                czasu na polemikę nad jednym, którego fałszywie kojarzą jacyś niedouczeni
                pracownicy IW z polską policją. A swoją drogą można tylko wyrazić zdziwienie,
                że owe niezbyt rozgarnięte drapipiórki z IW nie sięgnęli po liczne zdjęcia
                polskich granatowych policjantów w sytuacjach gorliwie „wykonujących obowiązki
                służbowe” wespół z hitlerowskimi żandarmami w warszawskim getcie, których
                autorami są dwaj antyfaszystowscy żołnierze Wehrmachtu, którzy potajemnie
                dokumentowali fotograficznie grozę warszawskiego getta. N.b. o interesujących
                książkach zawierających te zdjęcia (i ich autorach) Joe Heydeckera „Das
                Warschauer Getto” oraz Günthera Schwarberga „Das Getto” (ze zdjęciami
                wykonanymi przez wehrmachtowca Heinricha Jösta) napiszę parę zdań niebawem.

                Krystian: Gdyby ta wspolpraca byla tak masowa,przeciez Instytut znalazlby na
                jej potwierdzenie nie jedno zdjecie A nawet jesli tak jest, jesli cala GP byla
                organizacja na sluzbie SS , to i tak nie godzi sie, po prostu nie godzi
                udowadniac tego falszywymi dowodami Tylko dlatego,ze ktos 25 wieku pozniej
                zostal zmuszony do emigracji
                eres: O rozmiarach haniebnej współpracy części polskich przedwojennych
                policjantów z niemieckim okupantem nie będę polemizował, szerszą wiedzę
                uzyskasz z podanej przeze mnie literatury (dla jasności: wszystkie wymienione
                przeze mnie prace są autorstwa historyków przez Cie określanych jako nie-„żydo-
                komunistycznych”!).
                Ostatnie zdanie Twojego postu jest oczywiście nonsensowne, mogę się tylko
                domyślić, że chodzi Ci o moją wzmiankę dot. moich żydowskich przyjaciół; Twój
                argument jest tyle pokraczny, co nieprawdziwy.
                Na koniec wyrażam nadzieję, że mój komentarz, a przede wszystkim lektura
                wymienionej przeze mnie literatury historycznej pomoże Ci rozróżniać prawdę od
                kłamstwa.
                • remekk Re: Skoro chcesz Krystianie wiedzieć... 11.02.06, 07:03
                  > współobywateli polskich Żydów, [...]". Przypisywanie adwersarzowi żydowskiego
                  > pochodzenia to w przeświadczeniu antysemitów sposób na zamknięci mu ust, jako
                  > że Żyd nie ma rację. Ale gdybym nawet był Żydem, czy Zulusem, to czy zmieni
                  to
                  > w czymkolwiek naszą historię?
                  Ciągłe udawanie "Polaków" tylko po to żeby tym skuteczniej Polaków opluć to
                  wystarczający powód do tego żeby starać się sprostowac te perfidne kłamstewka
                  - choćby demasukjąc nieudolnych udawaczy ... .
                  > że owe niezbyt rozgarnięte drapipiórki z IW nie sięgnęli po liczne zdjęcia
                  > polskich granatowych policjantów w sytuacjach gorliwie "wykonujących obow
                  > iązki
                  > służbowe" wespół z hitlerowskimi żandarmami w warszawskim getcie, których
                  Więcej jest zdjęć dokumentujących niezwykłą groliwość przy popędzaniu swoich
                  przez policję zydowską ale dla pewnej grupy owi zydowscy policj
                  • remekk Re: Skoro chcesz Krystianie wiedzieć... 11.02.06, 07:04
                    > > współobywateli polskich Żydów, [...]". Przypisywanie adwersarzowi żydowsk
                    > iego
                    > > pochodzenia to w przeświadczeniu antysemitów sposób na zamknięci mu ust,
                    > jako
                    > > że Żyd nie ma rację. Ale gdybym nawet był Żydem, czy Zulusem, to czy zmie
                    > ni
                    > to
                    > > w czymkolwiek naszą historię?
                    > Ciągłe udawanie "Polaków" tylko po to żeby tym skuteczniej Polaków opluć to
                    > wystarczający powód do tego żeby starać się sprostowac te perfidne kłamstewka
                    > - choćby demasukjąc nieudolnych udawaczy ... .
                    > > że owe niezbyt rozgarnięte drapipiórki z IW nie sięgnęli po liczne zdjęci
                    > a
                    > > polskich granatowych policjantów w sytuacjach gorliwie "wykonujących obow
                    > > iązki
                    > > służbowe" wespół z hitlerowskimi żandarmami w warszawskim getcie, których
                    > Więcej jest zdjęć dokumentujących niezwykłą groliwość przy popędzaniu swoich
                    > przez policję zydowską ale dla pewnej grupy owi zydowscy policjanci , którzy
                    przezyli to "holkaust survivor" ... .
    • aaki odczepcie się wreszcie od instytutu bo on teraz 08.02.06, 20:44
      ważniejsze ma sprawy na głowie od waszych głupich pretensji

      wiadomosci.onet.pl/1257135,11,1,1,,item.html
      • krystian71 Re: odczepcie się wreszcie od instytutu bo on te 08.02.06, 20:48
        "Za informacje prowadzące do skazania winnych udziału w pogromach Żydów Centrum
        wyznaczyło nagrodę - 10 tys. euro."

        no to na tej Walisz nikt nie zarobil, ona popelniala zbrodnie tylko na Polakach
      • krystian71 Re: odczepcie się wreszcie od instytutu bo on te 08.02.06, 20:49
        aten instytut niech sie odczepi od drugiego instytutu ,ktory wazniejsze ma
        sprawy na glowie i wlasnie mysli jakby tu do Morela sie dobrac
    • puls.usa Instytut Wiesenthala zawsze !! kłamie o Polsce. 09.02.06, 00:00
      • remekk Re: Instytut Wiesenthala zawsze !! kłamie o Pol 10.02.06, 20:14
        Kolejny przykład

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=36313778&a=36416514
    • freedomwarrior Hanna Arendt: Eichmann w Jerozolimie 10.02.06, 14:36
      Ta książka dobitnie i bardzo obiektywnie (w końcu pisała ją b. mądra Żydówka)
      ukazuje odpowiedzialność samych Żydów za zagładę swoich, która, gdyby nie
      kolaboracja jakże wielu z nich byłaby naprawdę o wiele, wiele mniejsza. Ale o
      tym się nie mówi, bądź w oficjalnych mediach wycisza się te wstrząsające
      informacje
      • remekk Re: Hanna Arendt: Eichmann w Jerozolimie 10.02.06, 18:24
        > Ta książka dobitnie i bardzo obiektywnie (w końcu pisała ją b. mądra Żydówka)
        > ukazuje odpowiedzialność samych Żydów za zagładę swoich, która, gdyby nie
        > kolaboracja jakże wielu z nich byłaby naprawdę o wiele, wiele mniejsza. Ale o
        > tym się nie mówi, bądź w oficjalnych mediach wycisza się te wstrząsające
        > informacje
        Poodbnie jaki i inne opracowania samych Zydów na ich temat ... .
        • o_brother Re: Hanna Arendt: Eichmann w Jerozolimie 11.02.06, 07:28
          moralna odpowiedzialnosc za ofiary zydowskie w Aushwitz i wogole wszedzie na
          przestrzeni wiekow zostaly uprowadzone przez wscieklych mutantow(niewiadomo
          jakiego genoma)syjonistow ktorzy robia niezly na tym biznes.Malo
          tego,uprowadzili cale rzady krajow niezawislych dla swojej chucpy.Stany
          Zjednoczone wlasciwie teraz funkcyjonuja tylko dla Izraela(czytaj
          syjonizmu).Nie ma dnia,ba nawet godziny w gadzinowkach aby sie nie demonizowalo
          wyimaginowanych wrogow syjonizmu(oni podaja Izraela poniewaz syjonizm to
          komunizm dla Zydow o czym biedaki Zydowskie prostego rozumowania sobie sprawy
          nie zdaja a to juz jest w popularnej opinii jak wszyscy wiedza pieklo na ziemi).
          Tak samo zwyklych prostych nikomy nie wadzacych Zydow syjonista Kastner oklamal
          i perfidnie w zmowie z hitlerowczami wyslal do gazu.Wstyd i hanga aby takich
          spadkobiercow rzady dzisiaj respektowaly.
          • remekk Re: Hanna Arendt: Eichmann w Jerozolimie 15.02.06, 18:54
            Kiedy zmieni sie koniunktura w USA to przestana ich respektować ... .
      • afik42 Re: Hanna Arendt: Eichmann w Jerozolimie 15.02.06, 21:44
        freedomwarrior napisał:

        > ...odpowiedzialność samych Żydów za zagładę swoich, która, gdyby nie
        > kolaboracja jakże wielu z nich byłaby naprawdę o wiele, wiele mniejsza.


        W sytuacjach ekstremalnych, a do takich okupacja hitlerowska, w szczegolnosci
        zas eksterminacja Zydow, nalezala, zalamaniu ulegaja wszelkie dotychczas
        przyjete, uznawane i obowiazujace normy wspolzycia spolecznego. Kazdy ratuje
        wlasna skore jak moze. Jedynie bardzo nieliczne jednostki potrafia nie zalamac
        sie.

        Owa "kolaboracja" to bylo nic innego jak wlasnie ratowanie wlasnej skory, nawet
        kosztem innych. Szpilman bez ogrodek, i ze sporym niesmakiem, opisywal takie
        przypadki. Zydowska policja w getto, zydowscy "kapo", to niektore przyklady
        owej kolaboracji.

        Ze dla ratowania wlasnej skory niektorzy Zydzi ponizyli sie do takiej postawy
        (nieliczni, bo kogo rozpoznano jako Zyda zaraz albo wkrotce likwidowano), o tym
        dosc powszechnie wiadomo i nie sa to zadne rewelacje, choc niektorym faktycznie
        moze byc niewygodnie o tym mowic.

        Nie jest prawda, ze te przypadki kolaboracji mialy istotny wplyw na ilosc
        wymordowanych Zydow. Raczej, pozwolily Niemcom "zaoszczedzic" na wydatkach.
        Zamiast Niemcow-gestapowcow, zydowska policja albo zydowscy "kapo". Ale los
        tych, ktorych pilnowali i tak juz byl z gory przesadzony.

        ***
        Gorzej, znacznie gorzej, natomiast wyglada sprawa z polskim donosicielstwem.
        Bo, po pierwsze - w przypadku donosicielstwa nie chodzilo o ratowanie wlasnej
        skory; po drugie - ofiara donosu byla likwidowana, a to wprost przyczynialo sie
        do wzrostu liczby ofiar.
        • remekk Dzis odreagowuja plując na bohaterskie pokolenie . 17.02.06, 16:56


          >
          > Owa "kolaboracja" to bylo nic innego jak wlasnie ratowanie wlasnej skory,
          nawet
          >
          > kosztem innych. Szpilman bez ogrodek, i ze sporym niesmakiem, opisywal takie
          > przypadki. Zydowska policja w getto, zydowscy "kapo", to niektore przyklady
          > owej kolaboracji.
          >
          > Ze dla ratowania wlasnej skory niektorzy Zydzi ponizyli sie do takiej postawy
          > (nieliczni, bo kogo rozpoznano jako Zyda zaraz albo wkrotce likwidowano), o
          tym

          >
          > Nie jest prawda, ze te przypadki kolaboracji mialy istotny wplyw na ilosc
          > wymordowanych Zydow. Raczej, pozwolily Niemcom "zaoszczedzic" na wydatkach.
          > Zamiast Niemcow-gestapowcow, zydowska policja albo zydowscy "kapo". Ale los
          > tych, ktorych pilnowali i tak juz byl z gory przesadzony.

          Wielu Polaków w tej sytuacji potrafiło "się zachować" .
          Dlatego odreagowuja jak poniżej :
          >
          > Gorzej, znacznie gorzej, natomiast wyglada sprawa z polskim donosicielstwem.
          > Bo, po pierwsze - w przypadku donosicielstwa nie chodzilo o ratowanie wlasnej
          > skory; po drugie - ofiara donosu byla likwidowana, a to wprost przyczynialo
          sie
          >
          > do wzrostu liczby ofiar.
      • eres2 Re: Hanna Arendt: Eichmann w Jerozolimie 16.02.06, 15:36
        Owszem, mówi się, pisze się i absolutnie nie wycisza się tych spraw ani w
        mediach, ani w historiografii. Gdybyś czytał nie tylko tę jedną, ale i inne
        książki dot. historii najnowszej, a zwłaszcza prace poruszające kwestie zagłady
        Żydów, to nie pisałbyś oczywistej nieprawdy. A przecież piszą o tym zarówno
        historycy polscy, jak i żydowscy.
        Natomiast użyte przez Ciebie stwierdzenie: „...odpowiedzialność samych Żydów za
        zagładę swoich” oraz „gdyby nie kolaboracja...”, mógłbyś równie dobrze użyć -
        per analogiam – w odniesieniu do Polaków: „gdyby nie kolaboracja wielu setek
        tysięcy Polaków z okupantem niemieckim, jak i milionów Polaków z wrogiem Polski
        i Polaków – z komuną, jakże liczba wielu z nich (ofiar pośród Polaków) byłaby
        naprawdę o wiele, wiele mniejsza”.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka