Gość: J.Bond
IP: *.106.252.64.snet.net
20.10.01, 00:13
"Unipolar world" stal sie faktem...
Ameryka rzadzi i dzieli - reszta jest tylko pionkami.
Nawet takie potezne wydawaloby sie kraje (ludnosciowo lub obszarowo) jak Chiny,
cala UE, czy Rosja ida na sznurku amerykanskiego imperializmu.
Wydaje sie ze to przejaw pierwotnego ludzkiego instynktu pojscia za liderem,
pojscia na latwizne, wiary ze jest cos co mozna brac za punkt odniesienia,
wzor(matryce).
Nie dostrzegane sa zgubne skutki takiego podejscia - nasz zwycieski dowodca
(matryca naszych zachowan)jest bezkrytycznie akceptowany, jego ulomnosci sa
przyjmowane jako naturalne, daje sie mu "benefit of the doubt".
Przyszlosc jaka nas czeka nie wydaje sie rozowa.
Rozzuchwalone swymi sukcesami USA staja sie tyranem, gorszym niz wszystkie
despotyzmy znane dotad ludzkosci, gdyz ten despotyzm jest globalny,
moze uderzac w dowolne miejsce na Ziemi bez obawy o reperkusje
- tym razem chodzi o przetrwanie swiata jako calosci (nie pewnego narodu).
Ktoz moze zagwarantowc ze pewnego dnia nie przyjdzie do glowy planistom z White
House w poczuciu wlasnej wielkosci - zniszczenie pol Azji lub Afryki...
Jestem pewny ze wtedy klakierzy z reszty swiata przyklasne tej ideii -
CNN lub inne zrodlo masowej "dezinformacji" rozpocznie kampanie wyjasniania..
Blair czy inny "wiarygodny" przywodca swiatowy natychmiast stanowczym glosem
stwierdzi ze to jest "only right thing to do" , zostanie wymyslone kolejne
tlumaczenie dla ciemych mas...itd. itd..
Jaki nas czeka swiat ?
Swiat smierci i przemocy - to pewne...wszystkie chwyty dozwolone(jakze latwo
manipulowac masami w dzisiejszej erze socjotechniki)
Jakie sa alternatywy ?
Nie widze...