Gość: archimed
IP: 195.94.198.*
24.10.01, 08:02
Poniżej prawdopodobnie niepełna lista co bardziej znanych miejsc, w których
yankescy żołdacy wiali, aż kapcie pogubili:
- nad Little Horn River przed Siuksami. Smaczku tej bitwie dodaje fakt, że gen.
Custler, absolwent renomowanych(?) uczelni, padł ofiarą klasycznego manewru
znanego od czasu Hannibala i bitwy pod Kannami i został utłuczony jak pure
ziemniaczane tłuczkiem. Yankescy fałszerze historii pisali potem, że nie miał
rozkazu atakowania Indian (!). Gdyby wygrał, napisaliby, że twórczo rozwinął
otrzymane instrukcje. Jak widać, CNN ma wieloletnie tradycje.
- Ardeny, grudzień 1944 i kontrofensywa niemiecka. Mgła i chmury unieruchamiają
lotnicwo, a niemiecka piechota i czołgi gonią anglosaskich rekrutów przez całą
Belgię i Holandię. To wtedy oba cuchnące ścierwa: Czercil i Ruzwelt (specjalnie
tak piszę, na znak pogardy) co kilka godzin ślą depesze do Stalina żebrząc o
rosyjską ofensywę.
- Korea, nad rzeką Jalu. Chińskie MiG-i 15 neutralizują yankeskie Sabre'y.
Yankesi wieją aż do Seulu.
- Wietnam, 1968, ofensywa Tet Vietcongu pod Hue.
- Wietnam, 1974, Sajgon, dach ambasady yankeskiej. To wtedy płatnych pachołków
USA wypiep...no bez pardonu z helikopterów prosto na bruk.
- Afganistan, pażdziernik 2001, Kandahar. American boys wieją tak, że aż
nogi,.. pardon, golenie od helikopterów gubią. Z wściekłości yankesi przez trzy
dni prowadzą furiackie naloty na Kabul i wydają lotnictwu zbrodniczy rozkaz
atakowania wszyskiego, co się rusza, lub co nie jest piaskiem na pustyni (na
piasek też pewnie przyjdzie kolej).
Jak widać, yankeskich żołdaków przed klęską nie chroni nawet ponad 100- krotna
dysproporcja sił na ich korzyść. Kiedy siły są w miarę wyrównane, yankesom
można mierzyć rekordy świata w biegach długodystansowych. Szkoda, że Taliban
nie ma paru baterii S200 (tych samych, co...) do zestrzeliwania bandytów
jeszcze nad Pakistanem.
andrzej nowicki